Oglądasz profil – Vaires

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Vaires
Rasa:
Łowca Dusz
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
306 lat
Wygląda na:
20 lat
Profesje:
Łowca, Nauczyciel, Wojownik
Majątek:
Zasobny
Sława:
Sławny

Aura

Potężna emanacja, którą każdy bez trudu dostrzeże, zupełnie jakby przyciągała wzrok i wyostrza zmysły tych wrażliwych na aury i ich właściwości. Ciężko znaleźć ślady zmatowienia, choć nie ma wątpliwości, iż takowe istnieją. Żelazna powierzchnia zdaje się przywdziewać kobaltowy płaszcz, tylko po to, aby nanieść na niego metaliczne plamy, niczym medale na odzieniu weterana. Bursztynowa poświata obecna dookoła zdaje się niestabilna, jakby była jeden niewyobrażalnie długi krok od przekształcenia się w coś zupełnie innego. Panująca dookoła kakofonia dźwięków i odgłosów budzi sztorm mieszanych uczuć w każdym, kto odważy się być świadkiem istnienia tej aury. Głęboką melodię, niematerialną oazę spokoju ciągle atakują jęki istot przepełnionych niewyobrażalnym cierpieniem, krzyki grobowej agonii oraz okazjonalne grzmoty roznoszące się hukiem po bezkresie, w którym istnieje ów emanacja. Intensywny smród siarki bez przerwy męczy zmysł węchu, ale niespodziewana nuta kwitnących lilii jest w stanie złagodzić to cierpienie. Zmysłem dotyku odkryć można jej iście twardą, a zarazem zdolną do niezwykłej elastyczności strukturę, o krawędziach ostrych niczym kły piekielnej bestii i powierzchni gładkiej niczym zaplecze pokusy. W smaku tymczasem emanacja ta okazuje się istnym potopem słodyczy, która uparcie trzyma się języka. Niczym jesienny wiatr w promieniach letniego słońca, temperatura dookoła tej aury momentami jest iście lodowata, a w innych chwilach przynosi nieśmiałe ciepło powoli ogrzewające swoją obecnością.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Vaires
Grupy:

Skontaktuj się z Vaires

Pola kontaktu widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
5 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
3 tygodnie temu
Liczba postów:
4
(0.00% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.02)
Najaktywniejszy na forum:
Księga Boskich Praw
(Posty: 2 / 50.00% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Mangra Adavis/Smocze Pustkowia] "Razem raźniej" to pojęcie względne
(Posty: 2 / 50.00% wszystkich postów użytkownika)

Podpis

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:raczej silny, raczej wytrwały, wytrzymały
Zwinność:zręczny, szybki, dokładny
Percepcja:wyczulony na magię
Umysł:bystry, błyskotliwy, silna wola
Prezencja:Ładny, charyzmatyczny

Umiejętności

TorturyMistrz
Sporządzanie trucizmBiegły
AlchemiaBiegły
Wiedza tajemnaBiegły
Pisanie i czytanieZaawansowany
PrzetrwanieZaawansowany
SzulerstwoZaawansowany
ZielarstwoZaawansowany
AnatomiaZaawansowany
BotanikaZaawansowany
Władanie broniąZaawansowany
Potrafi władać większością rodzajów mieczy.
Gra na instrumencieZaawansowany
Potrafi dość dobrze grać na lutni, choć jego muzyka większości osób nie przypada do gustu.
Walka wręczZaawansowany
UnikiZaawansowany
Czytanie aurOpanowany
BestiologiaOpanowany
CzasologiaOpanowany
FizykaOpanowany
MatematykaOpanowany
PiekielnologiaOpanowany
MedycynaOpanowany
NekromancjaOpanowany
Pismo runiczneOpanowany
JeździectwoOpanowany
Jazda konna
SkrytobójstwoPodstawowy
Targowanie sięPodstawowy
NiebianologiaPodstawowy
PoliglotyzmPodstawowy
Czarna Mowa
RytualizmPodstawowy

Cechy Specjalne

Cechy rasoweRasowa
Vaires jak każdy łowca dusz może pochwalić się parą nietoperzowych skrzydeł, które umożliwiają mu latanie. Został również obdarzony przyśpieszoną regeneracją i zdolnością czytania w myślach. Ze względu na jego piekielne pochodzenie jest wrażliwy na pobłogosławiony oręż. Posiada również wrodzoną biegłość we władaniu bronią białą i jest na nią odporny z wyjątkiem łuku oraz kuszy. Niegdyś potrafił przybrać także ludzką formę, jednakże obecnie uniemożliwia to aureola.

Magia: Rozkazy

EmocjiMistrz
UmysłuMistrz
ZłaEkspert
Zaklęcia z tej dziedziny rzuca przy pomocy inkantacji.
ŚmierciAdept
Zaklęcia z tej dziedziny rzuca przy pomocy inkantacji.
EnergiiAdept

Przedmioty Magiczne

PochłaniaczZaklęty
Jest to miecz, który Vaires otrzymał tuż po swoim stworzeniu od Księcia Ciemności. Oręż ten praktycznie w całości wykonano z czarnej stali, jedynie krawędzie ostrza pozostają intensywnie czerwone. Jego rękojeść posiada bardzo nietypowe dla ludzkiej broni kształty, które od razu przywodzą na myśl coś piekielnego. Dzięki jego magicznym właściwościom w chwili przelewania krwi pobiera on drobną część energii ofiary, którą następnie przekazuje łowcy dusz, dzięki czemu jest on w stanie dłużej walczyć. Co więcej, w celu zamaskowania, miecz może przybrać postać przeciętnego sztyletu.
Obsydianowy kolczykZaczarowany
Jest to czarny kolczyk przypominający kształtem kolczasty pierścień. Odpowiada on za ukrywanie aury piekielnego. Ze względu na właściwości aureoli jest obecnie bezużyteczny.
Szkarłatna aureolaPotępiony
Jak sama nazwa wskazuje, jest to krwistoczerwona obręcz, która stale lewituje nad głową piekielnego. Została stworzona przez anioła imieniem Besaleel. Samo posiadanie artefaktu sprawia, że wszelkie maskowanie aur istot, będących w zasięgu wzroku od aureoli przestaje działać lub jest mocno zaburzone. Wykorzystana przeciw Vairesowi uniemożliwiła mu ponadto zmienianie formy na ludzką oraz bezwzględnie powiązała z niebianinem, który może za jej pomocą kontrolować ciało piekielnego. Jeśli łowca dusz zaatakuje twórcę tego przedmiotu i go zrani, odczuje taki sam ból i otrzyma te same obrażenia fizyczne. Aureoli nie można zniszczyć prostym sposobem. Można ją chwycić i roztrzaskać w drobny mak, jednak po chwili ponownie zmaterializuje się nienaruszona. Kolejnym utrudnieniem, na które piekielny został przez nią skazany, jest fakt, że nie może zbytnio oddalać się od anioła. W przypadku przekroczenia określonej odległości (30 metrów) oboje zaczną się dusić. Co więcej, nawet jego aura została po części wymieszana z niebiańską.

Charakter

Vaires to urodzony sadysta, jak przystało na piekielnego. Lubuje się w zadawaniu bólu i zabijaniu. Kocha tortury i doskonale wie, jakie, kiedy i na kim stosować. Poza tym jest również inne, dość prozaiczne zajęcie, które sprawia mu radość, choć wolałby o tym nie mówić. Jako profesor i wykładowca w Twierdzy Czarodziejów zawsze uwielbiał te momenty, gdy na prowadzonych przez niego zajęciach uczniowie naprawdę chcieli go słuchać albo gdy mógł zauważyć ten błysk w oku młodego czarodzieja, który właśnie zrozumiał jego tłumaczenia. Jego duża charyzma w połączeniu z ekstrawertyzmem sprawia, że bez problemu zjednuje sobie towarzystwo. Stale pozostaje lojalny Księciu Ciemności i pragnie mu służyć, właśnie dlatego unika niczym wody święconej nawiązywania bardziej zażyłych relacji. Skrycie obawia się, jak mogłyby one wpłynąć na jego życie, przeraża go wizja przyjaźni czy miłości. Uważa, że jest to coś zarezerwowanego dla tych upierzonych świętoszków z Planów oraz słabych ludzi, będących zbyt wrażliwymi na innych, by do czegokolwiek w życiu dojść.
Vaires widzi w sobie niemal same dobre strony, w końcu świetnie wykonuje swoje zadania na rzecz Piekła, walczy z niebianami, a przy tym wygląda całkiem nieźle, oczywiście w naturalnej postaci. Ludzką toleruje, choć za nią nie przepada, jest dla niego zbyt łagodna. Choć obecnie, nawet za tym tęskni, bo przeklęty artefakt pozbawił go możliwości zmiany formy.
Z punktu widzenia innych ludzi (zakładając, że nie uciekną od razu na widok łowcy dusz) jest on niezwykle śmiały i pewny siebie, ma też poczucie humoru, które nie każdemu przypadłoby do gustu. Potrafi jednak dostosować swoje zachowanie do sytuacji, jeśli jest to konieczne.
Nie cierpi przegrywać, zawsze stawia sobie ambitne cele i jeśli coś pójdzie nie tak, potrafi wpaść w istną furię. Nienawidzi mówić o swoich porażkach, uważa je za istną plamę honorze, coś upokarzającego.
Zawsze myślał, że jego życiowym celem i jedyną misją jest zapewnić Piekłu nowe dusze. Nadal pragnie to robić i szuka sposobu na ucieczkę od anioła, co jest jego główną motywacją. Jednakże jednocześnie zaczyna zdawać sobie sprawę, że sens swojego życia może wyznaczyć sam i nie musi stale podążać za tym odgórnie nadanym.
Stale odgania te myśli, uznając je za wysoce niepoprawne dla kogoś takiego jak on, ale czasami sam musi przyznać, że dzięki temu incydentowi jakoś rok temu zaczął w końcu naprawdę żyć, nawet jeśli jest to życie z uciążliwym balastem w postaci Besaleela.

Wygląd

Łowca samym swoim wyglądem budzi grozę, wysoki na ponad trzy stopy (2 metry) posiada szarą niczym popiół skórę oraz czarne, błoniaste skrzydła. Nie są one zbyt duże, charakteryzują się raczej średnią wielkością. U góry zakończone są ostrym, haczykowatym „kciukiem” jak u nietoperzy.
Oprócz tego na całym jego ciele, z wyjątkiem dłoni i twarzy widnieją żarzące się niczym niedogaszone ognisko tatuaże. Nie można również pominąć jego licznych blizn będących pamiątkami po stoczonych bitwach.
Poza tym mężczyzna ma typowo eravallską urodę, jest wyraźnie umięśniony, choć jego ciało pozostaje smukłe, twarz pociągła, a oczy skośne. Dodatkowo jego długie za ramiona włosy są proste i ciemne niczym węgiel. Najczęściej pozostawia je rozpuszczone i w lekkim nieładzie. Od czasu do czasu związuje je w kuc lub, nieco rzadziej, warkocz.
Nad jego głową stale lewituje szkarłatna aureola, jest ona również powodem, dlaczego Vai w towarzystwie ukrywa swoje prawe oko pod przepaską. W wyniku działania magii artefaktu stało się ono typowo anielskie o srebrzystej źrenicy, podczas gdy drugie pozostało typowe, w całości krwistoczerwone z pionową źrenicą. Przypomina mu to o ogromnej porażce, jaką poniósł, więc robi wszystko, by jak najmniejsza liczba osób mogła to zobaczyć.
Gdy mógł zmieniać swoją postać na ludzką, wyglądał niczym typowy Eravall, choć jego oczy pozostawały piwne, a nie niebieskie jak u większości przedstawicieli tej rasy. Co więcej, weszło mu w nawyk ubieranie się w ich stylu, zwiewne, długie szaty przez długi czas były jego codziennością. Po powrocie do wędrownego trybu życia musiało się to jednak zmienić. Obecnie preferuje, klasyczne spodnie i proste koszule. Niemal zawsze nosi również długie do kolan płaszcze, które pozwalają mu, choć odrobinę ukryć skrzydła. Od czasu do czasu lubi również założyć kapelusz, zwykle z nieco szerszym rondem.
Jeśli chodzi o biżuterię, nie nosi żadnego rodzaju medalionów czy bransolet. Nosi natomiast kolczyki, na prawym uchu ma ich kilka, są to proste srebrne obręcze, natomiast na prawym znajduje się tylko jeden. Przypomina kształtem czarny pierścień przyozdobiony kolcami.
Spoglądając na piekielnego, można uznać go za poważnego i dość ponurego. Gdy się uśmiecha, niemal zawsze wygląda, jakby snuł jakieś niecne plany. Potęguje to dodatkowo ostre zęby przypominające kły oraz jego dość niski głos, którego ton nawet w chwilach spokoju zdaje się agresywny i złowrogi.

Historia

[0 - 99 lat]

Gdy Książę Ciemności stworzył łowcę dusz, obdarzył go magicznym talentem szczególnie w dziecinie umysłu i emocji. Również z tego powodu nadał mu imię Vaires, co w Czarnej Mowie było odpowiednikiem słowa „Koszmar”. Obdarzył go również magicznym przedmiotem ukrywającym jego aurę oraz piekielnym orężem.
Już od samego początku młody łowca dusz był niebywale ambitny i bezwzględnie lojalny Piekłu. Bez sumienia, bez własnych pragnień początkowo jedynie podstępem przy pomocy magii sprowadzał kolejne dusze na złą drogę. Dodatkowo chcąc jeszcze bardziej przysłużyć się swemu stwórcy i dając upust sadystycznej naturze, walczył on z niebianami.
Wkrótce dzięki swej wielozadaniowości zaczął denerwować innych piekielnych, którzy zapałali do niego ogromną zawiścią. Coraz częściej próbowali go zabić piekielni niż sami niebianie. Mężczyzna nie pozostawał im dłużny. Niestety coraz bardziej utrudniało mu to normalne funkcjonowanie. Postanowił się wycofać i działać z ukrycia.

[100 – 300 lat]

Twierdza Czarodziejów pełna młodych ludzi nad wyraz podatnych na sugestie była miejscem wręcz idealnym. Vaires pod postacią Eravalla łatwo przeniknął do grona studentów. Nie zamierzał zostać długo, uważał, że koczowniczy tryb życia będzie lepszym rozwiązaniem w dłuższej perspektywie czasu. Jednakże prowadzone tutaj zajęcia okazały się nie tylko ciekawe, ale również wyjątkowo użyteczne. Wtedy podjął decyzję, że zostanie, a nawet ukończy szkołę. Po raz pierwszy znalazł coś, co go szczerze zainteresowało.
Oczywiście nadal kontynuował swoją piekielną misję. Łowca dusz był w miarę zadowolony z takiego obrotu spraw, brakowało mu jednak rozlewu krwi i cierpienia, które kiedyś zapewniał głównie atakującym go niebianom.
Z czasem wykorzystując nowe znajomości, zaczął zaciągać niektórych młodzieńców do zapomnianej przez wszystkich piwnicy pełnej różnych szpargałów. Preteksty były różne od różnego rodzaju ukrytych tam używek po czekające tam dziewczyny. Zawsze jednak kończyło się tak samo. Tortury, stale coraz kreatywniejsze i bardziej bolesne. Na końcu pozorne okazanie łaski w postaci uśmiercenia ofiary.
Vaires nie miał jednak ani trochę litości, w to miejsce trafiali jedynie ci, co do których był już pewien, gdzie trafią ich duszę.
Nieregularne i częste zniknięcia podopiecznych nie umknęło uwadze profesorów. Zaczęli badać tę sprawę, ale nie mogli znaleźć żadnych śladów. Łowca dusz zawsze dbał o to, by wszystko dokładnie posprzątać. W razie czego również używał swej magii, by manipulować w ich umysłach. Był bezpieczny.
Coraz częściej jednak do Twierdzy przylatywały anioły z misją rozwiązania tej tajemniczej sprawy. Jednakże podczas ich obecności nic się nikomu nie działo, opuszczały więc to miejsce, a wtedy piekielny mógł znowu działać.
Mijały lata, Vaires nawet się nie obejrzał, gdy cykl jego nauki został pozytywnie zakończony. Piekielny nie chciał odchodzić, było mu tu zbyt wygodnie. Postanowił więc zostać, ale nie jako uczeń, lecz jeden z profesorów. Nie miał z tym żadnego problemu, musiał jedynie nieco doszkolić się pod ten zawód. Łowca był bardzo zdeterminowany, a jego ambicja pomogła mu osiągnąć sukces. Początkowo uczył przedmiotów czysto teoretycznych zupełnie przyziemnych i niezwiązanych z magią. Szybko zjednywał sobie sympatię podopiecznych i cieszył się wśród nich szacunkiem, czym drażnił tych mniej lubianych wykładowców. Szczególnie że jego techniki nauczania były wyjątkowo skuteczne, jakikolwiek przedmiot aktualnie prowadził. Vaires czuł się z tym dość nietypowo, szczególnie że lubił wykonywać swój nowy zawód. Nie zapomniał jednak, kim jest. Dlatego, nawet gdy już udało mu się zacząć wykładać podstawowe zaklęcia, młodzieńcy stale znikali. Nikt jednak nawet nie śmiał go podejrzewać. Bezradni niebianie już coraz rzadziej przylatywali aż w końcu przestali. Piekielny miał coraz większe poczucie bezkarności i to coraz bardziej usypiało jego czujność.

[301 – 304]

Wczesną jesienią pojawili się nowi studenci. Wszyscy niepewni, zagubieni i ciekawi tego, co przyniesie przyszłość. Wśród nich był chłopak o ciemniejszej karnacji. Nazywał się Besaleel. Na początku był jednym z wielu, ale z czasem zaciekawił Vairesa. Grzeczny i ułożony, zarówno w relacjach z rówieśnikami, jak i profesorami, na dodatek ani razu nie ściągał na głupich testach. Z jakiegoś powodu strasznie drażniło to piekielnego. I właśnie przez to po dłuższym czasie nie wytrzymał i postanowił zaprosić go do piwnicy. Miał na celu innego chłopaka, którego dusza już należała do piekła, ale w tym momencie jego własne, samolubne i wstrętne pragnienia przeważyły szalę. Besaleel musiał zniknąć mu z oczu, na dobre.
Jednak w momencie, gdy zamierzał użyć przeciw niemu zaklęcia, student zaatakował pierwszy, ujawniając, kim naprawdę jest. Vai zdał sobie sprawę, jak wiele znaków przegapił, a teraz stał oko w oko z niebianinem, który mógł w ułamku sekundy zaprzepaścić to, co tutaj osiągnął. Nie mogli stąd wyjść, nikt nie mógł ich zobaczyć. Piekielny nie przybrał naturalnej postaci, nie miał pojęcia, w jaki sposób anioł go odkrył, wciąż jednak nie chciał ryzykować, że ktokolwiek z uczelni zobaczy, kim naprawdę jest. Walczył więc jako człowiek. Zarówno przy pomocy magii, jak i broni.
Po krótkim czasie zdołał odzyskać utraconą na wstępie przewagę, a szala zwycięstwa przechylała się ku niemu z każdą sekundą. Wtedy niebianin zaskoczył go raz jeszcze, rzucając w niego szkarłatną obręcz. Trafiła go prosto w głowę, na tyle mocno, że zdołał stracić przytomność.
Gdy się obudził, pierwszym odczuciem był dziwne pulsowaniem w prawym oku. Następnie zauważył, że jest w swojej naturalnej formie. W pierwszym odruchu postanowił ją zawczasu zmienić, jednak coś go blokowało. Wciąż lekko oszołomiony wstał, podpierając się o ścianę. Besaleel leżał niedaleko, również ostro poturbowany i ranny.
- Coś ty zrobił? – spytał wnerwiony, chwytając niebianina za fraki.
Całe zamieszanie przerwały odgłosy kroków na korytarzu. Najwyraźniej ktoś usłyszał hałasy w piwnicy i przyszedł to sprawdzić. Piekielny od razu pobiegł do bocznego wyjścia z pomieszczenia, chcąc jak najszybciej uciec przed cudzym wzrokiem. Niestety nie uszedł zbyt daleko, gdy niespodziewanie zaczął się dusić. To było niczym magiczna bariera, która nie pozwoliła mu iść dalej. Wystarczył krok do tyłu, by wszystko ustąpiło.
Jakby tego było mało, zaczął on wracać do niebianina, wcale nie chciał, ale jego ciało w ogóle go nie słuchało. Ktoś miał nad nim kontrolę. Jak się okazało, był to właśnie tamten anioł. Zatrzymał go przed sobą i wyjaśnił, co zrobił. Łowca dusz, usłyszawszy, o magicznej aureoli wpadł w szał. Chwycił artefakt unoszący się nad nim i rzucił nim w śniadoskórego chłopaka. Trafiając go w brzuch, sam odczuł taki sam ból, zaś roztrzaskana aureola ponownie zmaterializowała się nad nim. To zwiastowało jeszcze więcej problemów, niż myślał.

[305 – 306]

W ten sposób ich żywoty zostały ze sobą ściśle połączone. Dla piekielnego był to istny koszmar. Musiał w pośpiechu opuścić Twierdzę, swój dom, na dodatek wraz z tym upierzonym głupkiem. Nie zamierzał się jednak poddać, skoro anioł twierdził, że może go naprostować, on równie dobrze mógł spróbować ściągnąć i jego na złą stronę.
Co jak się okazało nie było zbyt łatwe. Mijały dni, tygodnie, nawet całe miesiące. Vaires zdołał odrobinę przywyknąć do niechcianego towarzysza, wciąż jednak nienawidził go z całego serca. Nie mogli wrócić do Piekła ani do Nieba. Utknęli w Alaranii. Łowca dusz musiał znaleźć sobie nowe zajęcie byle nie oszaleć od tych niebiańskich bredni. To również spędzało mu sen z powiek, bo musiał je zaakceptować aniołek, a jakby nie patrzeć ich interesy były zwykle mocno sprzeczne. W końcu jednak coś wymyślili. Po tym świecie stąpały liczne bestie, zakłócające życia prostych ludzi i innym mieszkańcom Łuski Prasmoka. W ten sposób piekielny został łowcą potworów. Nie było to, to samo co na uczelni, ale wystarczająco zaspokajało jego sadystyczne potrzeby. Niebianin natomiast uważał, że robi coś dobrego, bo pomaga ludziom, więc oboje byli w miarę zadowoleni.
Stale wędrowali, więc Vaires zawsze znajdywał sobie zajęcie. Na dodatek częste ataki ze strony niebian i piekielnych wręcz zmuszały ich do ciągłej zmiany miejsca.
Ta nowa dla łowcy dusz rzeczywistość była niczym zły, okropny sen. Był praktycznie bezsilny wobec niebianina z powodu tej przeklętej aureoli. Mógł mu jedynie dokuczać, co oczywiście stale praktykował. W międzyczasie jednak szukał jakiegoś rozwiązania dla swojej sytuacji, nie zamierzał się poddać.
  • Najnowsze posty napisane przez: Vaires
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Data