Oglądasz profil – Rozalie

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Rozalie
Rasa:
Pokusa
Płeć:
Kobieta
Wiek:
100 lat
Wygląda na:
19 lat
Profesje:
Kurtyzana, Mag, Włóczęga
Majątek:
Ubogi
Sława:
Znany

Aura

Aura o średniej mocy, w głównej mierze przywłaszczyła sobie cynową barwę, chociaż widnieje w niej zalążek delikatnego srebra. Dwubarwną emanację otuliła szmaragdowa poświata, spod której wydobywa się potężny dźwięk kakofonii. Niesie on ze sobą zniszczenie, ale w jego tle rozbrzmiewa przyjazny trzask płomieni, zaburzając w ten sposób pozorny obraz niebezpieczeństwa. Trudno jest go połączyć z wonią palonych włosów czy też odurzającej siarki. Zachwyca twardością i giętkością, a gładka powierzchnia przyozdobiona została o ostre brzegi. W smaku szalenie pikantna i ostra, czasem nieznośnie lepi się i parzy wargi.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Rozalie
Wiek:
25
Grupy:
Uwagi administracji:
Użytkowniczka ma prawo posiadać w sumie 10 kont, z czego jeden slot, jest slotem dodatkowym, otrzymanym jako nagroda, za długie i sumienne wykonywanie pracy moderatora.

Skontaktuj się z Rozalie

Pola kontaktu widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Statystyki użytkownika

Years of membership:
9
Rejestracja:
9 lat temu
Ostatnio aktywny:
3 tygodnie temu
Liczba postów:
76
(0.08% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.02)
Najaktywniejszy na forum:
Szepczący Las
(Posty: 21 / 27.63% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Niedaleko Wodospadu Snów] Ścigany. Znowu.
(Posty: 21 / 27.63% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:silny, raczej wytrwały, wytrzymały
Zwinność:zręczny, szybki, dokładny
Percepcja:czuły słuch, wyostrzony zmysł magiczny
Umysł:pojętny, ineligentny, b. silna wola
Prezencja:piękny, nieokrzesany, przekonywujący

Umiejętności

WspinaczkaBiegły
W swych podróżach często przychodziło pokusie zmierzyć się z górzystymi terenami.
GeografiaBiegły
ŚpiewBiegły
Rozalie posiada niezwykle czysty i melodyjny głos, można się nim zauroczyć, gdy śpiewa.
MatematykaOpanowany
FizykaOpanowany
MedycynaOpanowany
Czytanie i pisanieOpanowany

Cechy Specjalne

Cechy rasoweRasowa
Jak każda pokusa potrafi dowolnie kształtować swe ciało w magiczny sposób. Jeśli odniesie jakiekolwiek obrażenia, goją się znacznie szybciej niż u zwykłego człowieka. Posiada również zdolność telepatii, czyli czytania w myślach, choć czasem właściwie wolałaby ich nie słyszeć. Dodatkowo w jej prawdziwej postaci z jej pleców wyrastają spore nietoperze skrzydła, umożliwiające jej latanie.
KlaustrofobiaWada
Zamknięte pomieszczenie o niezbyt dużej powierzchni i cztery ściany to dla niej koszmar. Zaczyna się wtedy dusić i ma wrażenie, że jest coraz mniej miejsca. Właśnie dlatego w chatce starca, który jakiś czas się nią opiekował, wolała spać na ganku aniżeli w środku. Nie był to wprawdzie aż taki mały domek, za dnia dawała radę przebywać w środku, jednak w nocy lęk się nasilał, więc wolała być wtedy na zewnątrz.
Uosobienie chaosuSkaza
Wpływa to głównie na magiczne moce piekielnej, ale również na jej charakter. W jednej chwili potrafi być najsmutniejszą osobą na ziemi, by w kolejnej skakać z radości jak dziecko. Natomiast jej czary często działają w sposób niekontrolowany i nieprzewidywalny.

Magia: Intuicyjna

ChaosuMistrz
OgniaAdept
DobraUczeń
ŻyciaUczeń
Nauczyła się tej dziedziny już wcześniej, jednak dopiero niedawno odkryła, iż to magia życia, nie chaosu. Korzysta z niej głównie by wywoływać różne, ciekawe mutacje.
IstnieniaUczeń
Podobnie jak z dziedziną życia, również przypisywała tę arkanę pod magie chaosu, teraz jednak dobrze wie, dzięki czemu, tworzy różne rzeczy. Okazało się, iż ma do tego całkiem niezłe predyspozycje.

Przedmioty Magiczne

Rubinowy naszyjnikZaczarowany
Podczas jednej z podróży znalazła leżący na dnie płytkiego strumyczka złoty naszyjnik z dość sporym rubinem. Od razu chętnie go sobie przywłaszczyła. Po czasie odkryła, iż dzięki niemu jej pamięć jest lepsza. Przestała zapominać. Niestety przeszłość nadal była pogrążona w ciemności. Naszyjnik działał tylko na zachowanie wspomnień od chwili założenia.
Cukrowa laskaBaśniowy
Po jej przełamaniu cukrowa laska zamienia się w magiczną miotłę, która może przebyć nieskończenie długi kawał. Znika jednakże, gdy dotrze w wyznaczony punkt, ale i też nie ruszy się choćby o palec, jeżeli nie wyznaczy się jej wskazanego celu. Przedmiot jednorazowego użytku.

Charakter

Jaka jest Rozalie? Cóż, można by ją nazwać istnym uosobieniem chaosu. Raz smutna, by po chwili nucić pod nosem radosne piosenki (co nawet nieźle jej wychodzi), następnie zaś niezwykle rozgniewana (lepiej z nią wtedy nie igrać, wprawdzie nie używa broni, ale magia potrafi być równie groźna lub bardziej), a na koniec kompletnie rozbawiona, jakby powąchała jakieś podejrzane kwiatki. Te zmiany nastroju występują nieraz w odstępie praktycznie kilku sekund. Mimo to najczęściej bywa wesoła i pozytywnie podchodzi do nowych rzeczy. Uwielbia podróże, wciąż ma nadzieję odnaleźć dzięki nim swe zagubione wspomnienia, oraz czary, którymi rzuca tak chaotycznie, jak przystało na jej charakter i główną dziedzinę, którą włada. Pod tym całym szaleństwem kryje się jednak kobieta o dobrym sercu, choć może niezbyt powściągliwym. Wprawdzie straciła pamięć, ale ciągle czuje, że gdzieś tam wciąż jest ktoś, kto naprawdę ją kocha, a ona jego.
Jeśli chodzi o to, czym obecnie jest, bardzo jej to pasuje. Uwielbia wszystko w swojej rogatej postaci, a w szczególności skrzydła. Dlatego też bardzo rzadko przyjmuje ludzką postać. Jest to jedna z nielicznych rzeczy, niezmieniających się u rudowłosej. Ciężko ją dobrze określić, bywa wredna, bywa miła. Raz albo nawet kilka razy zabiła człowieka (oczywiście przypadkiem albo z konkretnym usprawiedliwieniem), ale innym razem już nie mogłaby kogoś pozbawić życia, nawet jakby musiała. W końcu Roz nie jest potworem i woli mieć dobrą zabawę niż oglądać cudze cierpienie.

Wygląd

Rozalie jest pokusą, więc jej wygląd jest wysoce atrakcyjny. Nie jest niska, ale również niezbyt wysoka, można by rzec, że taka w sam raz, posiada niecały, jeden sążeń wzrostu (1,7m). Piekielna ma również szczupłą sylwetkę, całkiem pokaźne piersi i dość długie nogi. Ciężko określić barwę jej karnacji, która oscyluje pomiędzy typową alariańską bladością, a niezwykle delikatnym różem. Piekielna posiada adekwatnie płomienne, rude włosy sięgające do łopatek. Rubinowe oczy natomiast przysłaniają kosmyki prostej grzywki, która zazwyczaj pozostaje w uroczym nieładzie. Prawdopodobnie powoduje to para ciemnobrązowych, prostych rogów sięgających swym rozmiarem prawie jednego piędzia. Gdy Roz się uśmiecha, co robi dość często, można dojrzeć parę śnieżnobiałych kłów podobnych do tych wampirzych. Nie można także przeoczyć pary błoniastych, krwiście czerwonych skrzydeł, o hakowatych zakończeniach u góry. Dodatkowo piekielnej wyrasta dość długi, szarawy ogon, zakończony grotem, który poprzedza rząd kilku, całkiem ostrych, zagiętych kolców.
Głos piekielnej wielu może zwieść, wydaje się on delikatny i łagodny, taki wręcz anielski. Natomiast jej ruchy są pełne gracji, kuszące i zmysłowe, nawet gdy się nie stara.
Prawdopodobnie jest to zasługa jej skąpych ubrań, zakrywających tylko tyle ile konieczne. Pokusa jest świadoma swoich wdzięków i nie zamierza ich ukrywać pod niezliczonymi warstwami ubrań. Nosi coś w rodzaju bardzo skąpej bieliznę, którą można uznać częściowo za zbroje z powodu metalowych elementów. Na nogi zazwyczaj ubiera wysokie za kolana, brązowe buty na koturnie. Podobnie z rękami, które od palców aż za łokcie również są osłonięte materiałem o barwie błękitu i brązu, zakończonym metalowymi częściami. Na szyi zaś nosi naszyjnik ze sporym rubinem, stara się go nigdy nie zdejmować z powodu jego magicznych właściwości.

Historia

Sprzed utraty pamięci:

Wszędzie ogień i bijąca od niego czerwień oraz gorąc. Wszystko wciąż jeszcze nowe, a ta pokusa już miała wroga. Walczyła, nie fizycznie, na magię. Chaos i zło. Diabeł i diablica. Oboje ciężko dyszeli, wpatrując się w siebie nawzajem. Jaki był powód tej bitwy na czary? Otóż ów mieszkaniec Piekieł miał dość siania chaosu przez nową. Ona jednak nie chciała zaprzestać swych działań, więc postanowili się zmierzyć ze sobą. Trwało to już jakiś czas.
- Śmiesz twierdzić, że skrzywdzisz mistrzynie magii chaosu? - śmiała się prowokująco.
Przeciwnik nie się nie odezwał, tylko zastosował nieczyste zagranie. Użył broni i drasnął Rozalie, która w porę odskoczyła, w innym wypadku straciłaby rękę. Działanie wroga ją zdziwiło, całkiem się tego nie spodziewała. Chciała użyć mocy w odwecie, lecz nim zdążyła to zrobić, piekielny mając dość dziewczyny, w magiczny sposób, można by rzec, wyrzucił z tego miejsca.
Teraz Roz znajdowała się na jakiejś polanie, jeszcze przez chwile to widziała, po czym straciła przytomność i coś jeszcze.

Po utraceniu pamięci:

Ciężko orzec, w jakim miejscu ta opowieść ma swój właściwy początek. Wiadome jest jedno, przeszłości już nie ma, jest początek w lesie. Dokładniej w obcej dla większości stworzeń części Szepczącego Lasu. W miejscu, do którego nikt nie zaglądał i nikogo nie kusiło, by je zbadać. Może przez to, iż stare, rozłożyste drzewo skutecznie osłaniało magiczne miejsce. Maleńkie źródełko, wokół którego rosły różnobarwne kwiaty. Promienie słońca przedzierające się przez niezbyt gęstą koronę drzewa wprowadzały tu jakąś tajemniczą aurę. Ten spokój i cisza, tak piękne, acz niepokojące. W pewnym momencie zostało to przerwane przez delikatne ziewnięcie. Leżąca na trawie pokusa właśnie się zbudziła, powoli otworzyła oczy i omiotła wzrokiem otoczenie. Była zagubiona, niepewna. Podeszła do źródełka, widząc swoje odbicie, raptownie odskoczyła z krzykiem. Nie spodziewała się tego, iż zobaczy wielkie skrzydła oraz parę rogów. Właściwie myślała, że jest człowiekiem. Skupiła się, poszukując w pamięci wspomnień. Jedyne co zastała to czarna pustka, nicość. Oblała twarz wodą, by się orzeźwić, miała nadzieje, że może rozbudzenie sprawi, iż jakiekolwiek wspomnienie się pojawi.
- Róże… lilie…- przyglądała się kwiatom – ROZALIE! To moje imię! – krzyczała uradowana, że coś wie.
Przyglądała się swojemu ciału, powoli opanowując natłok emocji, przez który chciała krzyczeć.
- Tak, bez wątpienia jestem istotą z Piekła, zdaje się pokusą – powiedziała to absurdalnie spokojnym tonem. Po chwili roześmiała się, myśląc o początkowej reakcji. Trzeba przyznać, iż jej nastrój był niesamowicie zmienny.
- Ale ile mam lat? Jestem młoda? – uśmiechnęła się – A może stara? – rozbawiło ja to i zaczęła się śmiać.
Zwabiło to pewnego wędrowca, udało mu się dostać do ukrytego miejsca, idąc za głosem Rozy. Przybysz był to wysoki mężczyzna, skrywający twarz pod kapturem. Potrafił poruszać się niebywale cicho. Na plecach dźwigał niewielki plecak. Powoli podszedł do dziewczyny i ostrożnie położył rękę na jej ramieniu. Na co ona wzdrygnęła się i powoli odwróciła głowę w stronę nieznajomego.
-Cz…cześć – odezwała się niepewnie.
-Witaj – odpowiedział grzecznie, przyjaznym tonem. W tym momencie ściągnął kaptur, był to zwykły człowiek, dość stary. Jednakże miał w oczach coś niezwykle dobrego, w co pokusa wpatrywała się z wielkim zaciekawieniem. Starzec uśmiechnął się do niej, zdawał się wcale nie bać, mimo iż nie była w ludzkiej postaci. Możliwe, że wynikało to z doświadczenia. Nie trwało długo, gdy zaczęli rozmawiać. Nieznajomy przyznał, iż wie co nieco o magii, jednak z niej nie korzysta, bo nie ma talentu magicznego. Natomiast pokusa opowiedziała o zaniku pamięci. Nie wiedziała nawet, gdzie jest, mówiąc o tym, dopiero dotarło do niej, jak bardzo jest zagubiona. Erenel, bo tak prosił, by się do niego zwracać, był zasmucony tą historią, zupełnie jakby coś o tym wiedział. Po większym czasie, spędzonym na rozmowie, starzec postanowił, że zabierze młodą piekielną do siebie i że się nią zaopiekuje.
Tak się stało. Podczas pobytu u niego, Rozalie słuchała tego, co jej opowiadał, szczególnie o magii, ale ta jej w ogóle nie podchodziła. Przekonana, iż nie może używać magicznej mocy tak jak Erenel, dała sobie z tym spokój. Jednakże zupełnie przypadkowo, podczas przechadzki po lesie, w którym mieszkała, doświadczyła czegoś dziwnego. Magia chaosu, jak się okazało, miała do tego niesamowity talent. Co prawda staruszek nic jej o tym nie mówił, a jednak świetnie jej wychodziło używanie tej mocy. To, co głównie robiła to dość zabawne i nieszkodliwe zmiany w lesie i u zwierząt. Zawsze cofała swoje zaklęcia, jeśli były niepotrzebne. Drzemała w niej niezwykła potęga, częściowo zdawała sobie z tego sprawę, jednak wolała czynić proste czary, dla śmiechu. Możliwe, iż kiedyś uczyła się tego. Ale skąd wiedzieć, gdy zamiast wspomnień jest czarna otchłań?
Nadeszły inne czasy, Erenel zmarł. Ten człowiek nauczył ją tak wiele, mimo iż mieszkała u niego zaledwie 3 lata. Straszny smutek zagościł w sercu dziewczyny. Wciąż pamiętała słowa swego opiekuna. Mówił o tym, że liczy się to, co w sercu, nie wygląd, nie to, kim się jest. To były mądre słowa, Rozalie postanowiła ich nigdy nie zapomnieć.
Kolejnym etapem jej życia było poznawanie lasu i jego mieszkańców. Brak celu początkowo wydawał się perspektywą stałej wolności. Jednakże, gdy przychodziły wieczory, przychodził też jakiś żal. To trzeba było zmienić. Początkowo pokusa udała się do najbliższego miasta, oczywiście pod ludzką postacią, nawet nie wiedziała, jaką też nosi ono nazwę. Obserwowała wszystko, co się działo. Często zwracała na siebie uwagę, ponieważ potrafiła wybuchnąć śmiechem w najmniej odpowiednim momencie, tylko gdyż pomyślała o czymś zabawnym, ale żeby tylko był to śmiech, niekontrolowane wybuchy płaczu i smutku też się zdarzały. I to wciąż nie wszystko, choć niezbyt często, ale stawała się też niesamowicie agresywna. Potrafiła wówczas nawet kogoś skrzywdzić. Nauczona przez Erenela bycia dobrą, postanowiła podszkolić się z magii dobra, by móc leczyć swoje ofiary. To był zdecydowanie dobry pomysł. Jednak katastrofalne było, gdy w samym centrum rynku przybrała swoją prawdziwą postać, nie chciała tego, to stało się samo. Oprócz ludzi ona sama była bardzo tym zszokowana, wskutek czego po prostu uciekła. Biegła jak najdalej, chwilami też leciała. Dotarła w miarę spokojne miejsce, myślała, że jest sama, ale nie mogło być tak dobrze. Natknęła się na grupę potępieńców. Początkowo nabijali się z niej, że jest taka łagodna i grzeczna. Również zareagowała na to śmiechem, co zaskoczyło piekielnych. Skutkowało to zaprzyjaźnieniem się, wszystko szło dobrze, nauczyli młodą pokusę magicznych sztuczek z ogniem, była im za to wdzięczna. Kierowana nadzieją i przekonaniem, iż odnalazła swoją grupę, pewnego dnia zbudziła się na trawie całkiem sama tak jak na początku. Zawiedziona tym wszystkim postanowiła iść gdziekolwiek, szukając czegokolwiek, byleby nie stać w miejscu. Stała się podróżniczką.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


1. [ Dalekie Krainy ] Zaczarowana Północ

Pokusa nie wiedzieć dlaczego zapuściła się w odległe skute lodem tereny nieznanej większości mieszkańców Alaranii — Północy. Tam też spotkała kobietę, która równie szybko, jak się pojawiła, tak też szybko zniknęła. Możliwe, że uciekła przed wielkim, dziwnym i brzydkim stworem strzegącym dziwnego mostu. Piekielna żałowała, iż nawet nie zdołała poznać jej imienia. Zrekompensowało jej to pojawienie się pozornie zwykłego kota będącego w rzeczywistości kotołakiem. Jej entuzjazm nie został przyjęty pozytywnie i zmiennokształny zostawił na skórze piekielnej krwawe ślady pazurów. Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, portal znikąd wciągnął ją i zwierzołaka przenosząc do Lasu Driad.

2. [ Las Driad ] Pełnia chaosu

Upadek w krzaki z pewnością nie należał do najprzyjemniejszego lądowania. W dodatku ten kotołak gdzieś zniknął. Rozalie była poddenerwowana, iż nie może mu pokazać gdzie raki... to jest, gdzie koty zimują. Szybko jednak jej myśli zaprzątnął kamienny stwór o mniej więcej ludzkich kształtach. Może by go nawet nie zauważyła, niestety los sprawił, iż ów golem na nią wpadł. Ledwo co wydostała się spod runicznego, zaciekawiona jego przynależnością rasową, pojawił się kolejny zmiennokształtny, tym razem wilkołak. Wilk jak wiadomo to taki dziki pies, a psy i koty zazwyczaj nie są zgodne, co potwierdził nagły atak kotołaka zwanego Naoki na drugiego zmiennokształtnego noszącego imię Chors. Piekielna zaciekawiona walką całkowicie przypadkowo stworzyła niewielką arenę i wraz z kamiennym stworem obserwowali pojedynek. W międzyczasie dowiedziała się, że ta chodząca skała ma na imię Haxam. Walka zwierzołaków nie trwała niestety długo. Dlatego też arena skończyła jako miliony mrówek. Rozbiegły się one w popłochu, nie trwało to długo. Rozalie już miała pomysł co tym razem stworzyć z pomocą swej najukochańszej arkany magii, magii chaosu. Pojawił się stół, kwadratowy stół, dodatkowo bardzo krzywy, podskakiwały na nim filiżanki, ciastka i talerze, krzesła do niego zaś posiadały kopyta i sądząc po tym, że lekko się poruszały w pewnym sensie także jako takie życie. Siedziska niechętnie dawały na sobie usiąść, a jak już dały to ten, kto dokonał tego czynu, przeżył istne rodeo. Naokiemu to się nie spodobało, skutecznie rozgonił wszystkie krzesełka i mało brakowało, a skrzywdziłby pokusę. Dlaczego? Otóż nie podobał mu się zapach jej aury...
Do tego wszystkiego doszło jeszcze drobne nieporozumienie z Haxamem, natomiast wilkołak usiłował uspokoić agresywnego kotołaka. Nagle Nao zniknął. Przyczyną był prawdopodobnie runiczny, przy którym użycie magii wywoływało takowe efekty. Piekielna była zawiedziona, musiała ograniczyć czarowanie, a tak to kochała i – co gorsza – średnio nad tym panowała. No i długo nie obyła się bez zrobienia czegoś chaotycznego. Spadł wielobarwny deszcz. Golem od razu zapragnął skryć się przed ulewą, dobrze, że pokusa wypatrzyła starą chatę. Udali się tam całą grupą. Ów miejsce zapewne kryło w sobie wiele ciekawych historii. Do całego grona dołączyła dziewczyna imieniem Eloise, nemorianka. Niedługo po jej dołączeniu do tej jakże losowej gromadki, pojawiło się coś dziwnego, oczywiście za sprawą magii chaosu. Istotą żywą nie można tego nazwać, bo powstało z przedmiotów martwych, dokładniej mówiąc, był to pająk ze sztućców. W chacie znaleziono wiele ciekawych rzeczy, a nawet zamrożone pomieszczenie z jakąś dziwną księgą i osobami, które ktoś uwięził w lodzie. Nic nie szło dobrze, korzenie krwiożerczych roślin dostały się do kryjówki grupy. Trzeba było uciekać, a to, co potem się działo... Z deszczu pod rynnę! Teraz drzewa zaczęły rosnąć do góry korzeniami. Dodatkowo kotołak, który wcześniej zniknął, znów się pojawił. Drzewa utworzyły coś w rodzaju labiryntu, najgorsze, że nie byli tu sami. Pająki, przerośnięte, prawdziwe i jeszcze głodne pająki, a wraz z nimi biegały tu także te sztućcowe.
Na szczęście sobie poradzili, drzewa całkiem zniknęły. Został jeszcze jeden przeciwnik, gigantyczny pająk. Nie pożył jednak długo, wyglądało na to, że byl to koniec kłopotów. Niestety drzewa, których teraz tu brakowało, okazały się cenne dla driad.
Naturianki postanowiły oczywiście ukarać tych, co dopuścili się tak okrutnego czynu. Rozalie wraz z resztą udało się uciec. Naturianki jednak nie odpuściły, ale owa intrygująca grupka miła przynajmniej trochę spokoju.
W tym czasie pojawił się nowy, Avarro. Pokusa miała wrażenie, że go zna, nie mogła znieść uczucia tej pustki i ciemności we wspomnieniach. Ten mężczyzna też ją znał. Szkoda, że mieli tak mało czasu, mógł jej tyle opowiedzieć, ale trzeba było pomóc Haxamowi wyjść z dziury i jeszcze Naoki był ranny. W tym całym zamieszaniu znów ktoś znikł, tym razem Eloise.
Co się działo potem? Przybyła armia driad, dzielna Rozalie jednak się nie poddała, dobrze wiedziała co zrobić.
- OBIAD! - zawołała i jakkolwiek idiotyczne w tej sytuacji by to nie było, zadziałało. Setki sztućcowych pająków przybiegło rozprawić się, dość brutalnie z driadami. Oraz dziwnym olbrzymem, który towarzyszył zielonoskórym dziewczynom.
Dopiero wtedy było po wszystkim, już miało być dobrze. Miało, ale oczywiście nie mogło. Bo kotołaka musiał przytulić niedźwiedź, którego musiała złapać wiwerna, a Naoki musiał chwycić Rozalie. W ten sposób znaleźli się w całkiem innym miejscu...

3. [ Szepczący Las, niedaleko Wodospadu Snów] Ścigany. Znowu.

Rozalie znalazła się w lesie przy jakiejś jaskini, tak dla odmiany. Sama, bez Avarro. Brak niektórych towarzyszy miał jednak swoje plusy, ale piekielna nie pozostała sama na długo. Dla Caina, przystojnego czarodzieja, zapewne sporym zaskoczeniem był widok pokusy na gigantycznym, latającym na uszach króliku. Rogata zdecydowanie lubiła nietypowe wejścia.
Po chwili rozmowy z pradawnym zadeklarowała mu swoją pomoc w pokonaniu Poskromicieli, nieprzyjemne typy, zabijały czarodziejów według słów bruneta.
Wtem do ich dwuosobowej drużyny dołączył przeuroczy, dziwny i absurdalnie słodki stworek. Rozalie nie mogła się powstrzymać od złapania go i dość nachalnego przytulania. Cain w tym czasie wyjaśnił stworkowi co i jak oraz ich przedstawił. Pokusa już go lubiła, jej tłumaczenia zawsze bywały problematyczne, trochę zbyt chaotyczne, więc idealnie się stało, że ktoś ją wyręczył. I to bardzo miły ktoś.
Sielanka nie trwała długo. Niebawem zjawili się ci źli i zaczęła się walka. Skrzydlata dla odmiany używała arkany ognia. Uznała to za praktyczniejsze w walce. Nawet nie zauważyła jak w tym zamieszaniu, śmieszny stworek gdzieś zniknął i dopiero gdy przypadkiem wywołała niebezpieczny pożar, zaczęła go szukać.
Na szczęście jak na zbawienie niebo pokryły ciemne chmury i lunął deszcz, dogaszając magiczne płomienie. Dobrze, że była tu ta jaskinia. Na dodatek dziwny naturianin był cały i zdrowy i pojawił się jakby znikąd na kolanach pokusy. Biedak znowu zaczął być bezprecedensowo ściskany przed rudowłosą, która po chwili, równie niezamierzenie wywołała zamieć śnieżną, co podkusiło ją na flirty z czarodziejem. Nie przeszkodziło jej w tym nawet fakt, że Cain zabił jej dziwaczny, dwugłowy, króliczy twór.
Nagle dopadła ją jednak niepewność do co pokusich atrybutów, czy powinna je ukrywać. Na szczęście czarodziej ją uspokoił, chwilę pogadali i rogata mogła bez nerwów pójść spać.
Po krótkiej drzemce kontynuowała rozmowę z czarodziejem, a gdy ta znów zaczęła przybierać formę flirtu, nawiedziła ich czerwonowłosa elfka. Podglądaczka jedna, mimo to Rozalie od razu ją polubiła, w końcu obie były rude, a to już coś znaczyło. Niestety z jakiegoś tajemniczego powodu wystąpiło między nimi kilka sprzeczek. Po krótkiej wymianie zdan okazało się, że spiczastoucha jest ranna. Oczywiście piekielna nie mogła przejść obok tego obojętnie i ją uleczyła, ale wtedy pojawił się kolejny zgrzyt i to między całą trójką. Zazdrość o zainteresowanie elfką ze strony Caina, a potem eksperymentalne używanie magii chaosu na fiołkowookiej nie należało do najlepszych początków znajomości, ale na pewno było jednym z ciekawszych. W tym całym zamieszaniu jedynie pradawny pozostawał niewzruszony i cierpliwie opanowywał kobiety z rozszalałymi emocjami. Nie należało to do łatwego zadania, bo Roz rzucała czarami na prawo i lewo, nawet upodobniła biedną elfkę do pokusy, przyprawiając jej rogi i podwójny ogon. Dopiero po przeprosinach spiczastouchej pokusa pozwoliła wszystkiemu wrócić do normy, a rozmowa zeszła na Poskromicieli.
Cain już rozważał nad tym, jak się ich pozbyć, ale cała ich trojka musiała wpierw przeczekać okropną ulewę. Diablica nie zamierzała tracić czasu, w pokusim stylu dokuczała spiczastouchej, po przyjacielsku ma się rozumieć. To aż dziwne, że Jane przystała na pomoc Cainowi, wiedząc, że w tym przedsięwzięciu będzie też uczestniczyć Rozalie.
Czekając na dogodniejsze warunki, cała trójka, siedząc przy ognisku, w jaskini zaczęła opowiadać coś o sobie, tak w celu lepszej integracji.
Niespodziewanie na jaw wyszło, że nie siedzą całkiem sami. Rozalie znalazła i złapała małą wróżkę. Dowiedziała się od niej, że nieco bardziej w głąb ich schronienia był ukryty skarb, dosłownie góra złota i całe mnóstwo równie małych, skrzydlatych naturianek. Strzegły one skarbu i zawzięcie próbowały nie dopuścić do niego piekielnej, która miała przez to całkiem dobrą zabawę. Ponadto zdobyła cenne informacje o tym, iż to miejsce jest zaklęte i ujawnia się raz na jakiś czas. Na dodatek tajemnicza muzyka, która pojawiła się jakby znikąd, zmusiła ich do tańca, żeby weszli jeszcze głębiej i być może nigdy nie wyszli. W porę jednak zdołali ją przezwyciężyć, ale właśnie wtedy zaczęło się robić niepokojąco. Diabeł to ostatnia osoba, której tu jeszcze potrzebowali. Na szczęście jakimś cudem zdołali uciec z tego przeklętego miejsca, pozbywając się rogacza dość szybko za pomocą chaotycznej magii diablicy. Niestety Rozalie zdołała jeszcze zabrać piekielnemu tajemniczy czarny kamień, który mocno wpłynął na jej zachowanie, jakby to nie było już wystarczająco dziwne. Piekielna postanowiła posmakować krwi elfki. Oczywiście Cain i Jane zgodnie stwierdzili, iż muszą odebrać Roz ten kamyk, ale rudowłosa w ogóle im tego nie ułatwiała. Mimo to spiczastoucha mocno zirytowana zachowaniem piekielnej w końcu jej go zabrała. Niestety bardzo rozgniewało to Rozalie i korzystając ze swoich magicznych i pokusiastych sztuczek odzyskała co swoje. W tym momencie wkroczył Cain i tym razem skutecznie pozbył się raz na zawsze przeklętego przedmiotu, zostawiając przy okazji dziewczyny same na krótką chwilę.
Jane w tym czasie zaoferowała Rozalie ofertę nie do odrzucenia, elfka miała już dość wybryków piekielnej. Przez chwilę było groźnie, ale piekielna na swój sposób można powiedzieć, zażegnała konflikt. Prawdopodobnie dzięki temu, że znów była sobą, chaotyczną, ale sobą. Po kilku magicznych incydentach wszyscy doszli do porozumienia i postanowili zająć się Poskromicielami. Dziewczyny chwyciły czarodzieja, a ten przeteleportował ich trójkę w inne miejsce.

4. [Góry Dasso, Twierdza ukryta w górach] Ostateczne rozwiązanie

Cała trójka wylądowała na polanie nieopodal twierdzy należącej do Poskromicieli. Ustalili jeszcze, czy na pewno chcą się razem rozprawić z tymi ludźmi i zaczęli obmyślać plan. Ku niezadowoleniu piekielnej to właśnie Jane poszła na zwiady, a nie ona. Gdy elfka wróciła, czarodziej doprecyzował szczegóły ataku, a wszystko to w akompaniamencie absurdalnych czarów Rozalie.
Dziewczyny ustaliły, że razem wejdą do skarbca. Następnie wszystko się zaczęło, Rozalie zabiła kilka osób, nie stanowiło to dla niej w tej chwili problemu, całkiem nieźle się bawiła. Mimo iż podejrzewała, że nigdy wcześniej nie odebrała żadnemu człowiekowi życia. Cała trójka na swój sposób całkiem sprawnie eliminowała strażników.
Szło im bardzo dobrze, pradawny za pomocą swojej magii umożliwił im wejście do środka, tworząc wyrwę w ścianie.
Weszli wprawdzie razem, ale Cain postanowił dopełnić swą zemstę na Poskromicielach, zabijając przywódcę, a dziewczyny miały pójść do skarbca w celu nadania temu działaniu zyskowności. Tak też zrobili, umawiając się uprzednio by po zakończeniu dzieła spotkać się na dziedzińcu twierdzy.
Po drodze elfka i pokusa napotkały kolejnych mężczyzn, na początku było ich tylko dwóch i wyglądało na to, że szybko się z nimi uporają. Niestety po chwili pojawiła się ich cała grupa. Jane została ranna. Na dodatek mag, który ją zranił, posiadał jakiś pierścień, najwyraźniej cenny dla spiczastouchej. Diablica połączyła fakty i po chwili podała go swojej koleżance, oczywiście, dopiero gdy mieszkanka lasu rozprawiła się już ze wszystkimi. Piekielna widząc szał, w jaki wpadła elfka, wolała się w tym momencie nie wtrącać.
Następnie rudowłose miały chwilę na dość szczerą rozmowę, choć bardziej szczerą ze strony Rozalie. Co ciekawe powstrzymała się jakoś od rzucania absurdalnymi czarami na prawo i lewo i naprawdę chciała jakoś pocieszyć podłamaną Jane. Piekielna nie do końca rozumiała, co było powodem tego stanu, ale chciała pomóc.
Po pogaduchach, gdy elfka wzięła się w garść, ruszyły do skarbca. W środku były głównie monety i złoto. Nie zainteresowało to jednak piekielnej, ważniejsze było towarzystwo. Dlatego nie wzięła nic z tych kosztowności.
Jedynie Jane zapełniła swój pustawy mieszek i mogły spokojnie dołączyć do Caina, który już na nie czekał. Czarodziej podziękował za pomoc i przeszedł do pożegnania. Nawet zaproponował im przeniesienie w dowolne miejsce, jakie będą chciały. Piekielnej było trochę szkoda, że muszą się rozstać, ale jakoś to przebolała i poprosiła, aby ją przenieść na Wyspę Syren. Kiedyś przypadkiem usłyszała o ruinach Deopolis, miasta, które tam leżało, więc to było pierwsze, co przyszło jej na myśl. Nie miała tam żadnych interesów, po prostu chciała zobaczyć inne miejsce, ot tak, bez powodu.

5. [ Wyspa Syren, Ruiny Deopolis] Płomyk nadziei

Rozalie zgodnie z obietnicą znalazła się na wyspie wśród ruin Deopolis, a dokładniej na dachu wieży. Nie była jednak sama, jak przewidywała. Jedna postać co chwilę znikała i się pojawiała, drugą był mężczyzna, choć jeszcze chwilę temu miał formę wielkiego węża. Roz była pewna, że się jej nie przewidziało. W końcu właśnie wpadła w jego ramiona. I dokładnie wtedy po raz pierwszy ujrzała również Hyiaxinthe, ognistowłosą czarodziejkę. Oczywiście od razu musiała się zapoznać z tak intrygującymi osobistościami. Szybko odkryła, że młoda przemieniona nie należy do osób najmądrzejszych, ale dzięki temu było dość zabawnie. Na dodatek flirt z Xeosem był po części odwzajemniony. Lepiej trafić nie mogła. Niestety Hyia niespodziewanie i równie przypadkowo spadła na piętro niżej przetapiając dach, a chwilę później w ten sam sposób zdołała zniszczyć jakiś ważny element konstrukcyjny ruin stojącej tu wieży. Wszystko zaczęło się walić. Piekielna i naturianin sprawnie uniknęli pogrzebania żywcem, Hyia wprawdzie oberwała dość mocno, ale przeżyła i koniecznie chciała zobaczyć miecz eugona. Mężczyzna nie chciał jednak, by ten skończył w płynnej formie, więc odsunął się na bezpieczną odległość od dziewczynki. Wtedy też przyleciał najgrubszy nietoperz, jakiego kiedykolwiek Roz widziała, jak się okazało, należał do Xeosa. Tymczasem rudowłosa zmartwiona stanem czarodziejki uleczyła jej rany, a następnie zaczęła nachalnie przytulać, nieomal podduszając biednego zwierzaka.
Nie był to koniec niespodzianek, bo zaraz po tym dołączył do nich feniks, wujek Hyii i nie wyglądał na zadowolonego z obecnego tu towarzystwa. Naturianin był skory do walki, ale Roz zauroczona magicznym stworzeniem skutecznie go powstrzymała. Niestety feniks, zamiast okazać wdzięczność, zaatakował piekielną i zaczął ją dziobać po głowie.
W końcu jednak doszli do względnego porozumienia, ale eugon miał już dość tych absurdalnych sytuacji i ot tak sobie poszedł, zostawiając dziewczyny i feniksa samych. Nie było tu już nic ciekawego, więc nietypowy wujek wraz ze swoją podopieczną postanowili odlecieć, a Rozalie za nimi podążyła, choć nikt jeszcze nie znał celu podróży.

Spotkane osoby: Virag, Naoki, Haxam, Chors, Eloise, Avarro, Cain, Clami, Jane, Xeos, Hyiaxinthe.
  • Najnowsze posty napisane przez: Rozalie
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Data
  • [Równina Laarin] Piekło i Niebo
    Rozalie ciężko westchnęła, naprawdę miała ochotę sobie pojeździć na tygrysicy. Tym razem jednak nie dała się ponieść emocjom i zaczęła kombinować. - A jak będę bardzo grzecznie ją głaskać? – złożyła dłonie w b…
    13 Odpowiedzi
    3044 Odsłony
    Ostatni post 2 lat temu Wyświetl najnowszy post