Oglądasz profil – Saskia

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Saskia Ilith Lethsalu, egzorcystka
Rasa:
Czarodziej
Płeć:
Kobieta
Wiek:
275 lat
Wygląda na:
25 lat
Profesje:
Inna, Arystokrata, Mag
Majątek:
Bogaty
Sława:
Prominentny

Aura

Onieśmielająca siła misternie utkanej aury przyzywa do siebie i omamia, choć nie pozwala naprawdę dobrze się poznać. Kusząca srebrno-kobaltowym aksamitem, ugina się kapryśnie, nie dając się złapać póki sama nie ma ochoty na odrobinę dotyku. Kiedy zaś błyśnie zalotnie biżuterią z rtęci, kiedy mrugnie już oczkiem w jakże rzadko spotykanym odcieniu złotawej platyny, choć nie mięknie, lepi się do ciała ponętnie, uwodząc mistycznym zapachem kadzideł. Jeszcze nie naga, okryta półprzezroczystym peniuarem z obsydianu, uśmiecha się błogo… i kiedy już oczekujesz rozkoszy, wbija się w ciebie ostrymi jak brzytwy szponami; ogłusza zawodzeniem godnym najgorszej zjawy, rozrywa zwiedziony umysł. Ale paniczne jęki odbijające się od sypialnianych ścian giną w końcu, pochłonięte przez pojedynczy, głęboko-kojący ton. Kiedy odetchniesz, dołącza do niego odległy grzmot, a skóra zaczyna ci drętwieć w nieprzyzwoicie przyjemny sposób… Ukoić cię może jedynie upominająco spokojny głos, gdzieś w podświadomości odmawiający mantrę. To on zwraca się do ciebie podając ci antidotum na te szalone emocje - nieznośnie gorzki napar, pikanterią rozpalający usta i wyrywający cię z tego straszliwie-pięknego snu.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Saskia
Grupy:
Martwe postacie:

Skontaktuj się z Saskia

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
9 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
1 tydzień temu
Liczba postów:
3
(0.00% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.01)
Najaktywniejszy na forum:
Góra Przeznaczenia
(Posty: 1 / 33.33% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Poszukiwany/Poszukiwana
(Posty: 1 / 33.33% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:wytrwały
Zwinność:zręczny, szybki, precyzyjny
Percepcja:dobry wzrok, czuły słuch, wyczulony na magię
Umysł:bystry, błyskotliwy, b. silna wola
Prezencja:olśniewający, arytokratyczny, władczy

Umiejętności

NekromancjaMistrz
Kontakt z istotami zmarłymi i życie pośmiertne to podstawy pracy Saskii. Doskonale wie jak odegnać rozgoryczonego ducha i pomóc tym, które domagają się kontaktu z ludźmi.
Wiedza o duchachMistrz
Egzorcystka posiada ogromną wiedzę na temat duchów i tego jak się ich pozbyć lub jak z nimi rozmawiać. Potrafi przywołać zmarłych, orientuje się także w Świecie Duchów.
Wiedza tajemnaEkspert
Wiedza niezbędna czarodziejce do opanowania większej liczby arkan magii.
RytualizmEkspert
Potrafi odprawiać rytuały i dobrać do nich odpowiednie przedmioty.
AlchemiaEkspert
Saskia, jak każda szanująca się czarodziejka, umie sporządzać magiczne mikstury i maści, ale także kremy działające cuda na skórę i włosy.
KreomagowanieEkspert
W swojej pracowni czarodziejka tworzy nie tylko mikstury i maści, lecz również amulety i przedmioty niezbędne w odprawianych rytuałach.
PiekielnologiaBiegły
Rzadko zdarza się spotkać na ziemi diabła, ale pokusy i potępieńcy rozrabiający tam, gdzie nikt ich nie prosił, to częste przypadki. A jest ich tyle rodzajów, co bez mała ludzi.
Odnajdywanie źródeł magiiBiegły
Egzorcystka używa tej umiejętności by odnajdywać dziwne zjawiska i emitujące magię stworzenia.
PoliglotyzmBiegły
Saskia umie się dogadać z większością cywilizowanych ras.
SzamanizmBiegły
Podczas praktyk u szamanów kobieta dowiedziała się wiele na temat ludowego podejścia do duchów, zaświatów i rytuałów.
Walka bronią białąBiegły
Gdy dochodzi do starcia z bardziej materialnym przeciwnikiem, Saskia potrafi się obronić i zrobić krzywdę. Bez tego nie przeżyłaby zbyt długo w swoim ryzykownym zawodzie.
JeździectwoZaawansowany
Wędrując od jednego mistrza do drugiego, matka z córką często jeździły konno, choć czasem dla wygody korzystały także z dyliżansów.
DemonologiaOpanowany
Niejednokrotnie przyczyną kłopotów ludzi okazywały się nie duchy, a demony. Saskia potrafi je rozpoznać i stworzyć słabe czary ochronne.
AstronomiaOpanowany
Czarodziejka zna się na mapach nieba i ruchach planet. W wieży swojego dworku urządziła nawet niewielkie obserwatorium, choć astronomią zajmuje się czysto hobbistycznie.
GenealogiaOpanowany
Saskia wie kto jest kim w najważniejszych rodach Alaranii, a także w czyich żyłach płynie królewska lub pradawna krew.
Czytanie i pisanieOpanowany
To umiejętności bez których żadna wykształcona kobieta nie może się obejść.
EtykietaOpanowany
Gdyby zaszła taka potrzeba, Saskia umiałaby zachować się zarówno w towarzystwie króla jak i kapłana. Nie zawsze jednak respektuje zasady dobrego wychowania.
KulturoznastwoOpanowany
We wszechstronnym wykształceniu jakie odebrała nie mogło zabraknąć także kulturoznastwa.
Skradanie sięOpanowany
Kiedy istota, którą masz wyegzorcyzmować okazuje się z tego niezadowolona, skradanie naprawdę potrafi uratować życie.
PływanieOpanowany
Jak wiadomo, czarownica po wrzuceniu do wody nie tonie.
GeografiaOpanowany
Matka dołożyła starań by czarodziejka dobrze znała mapę Alaranii.
HistoriaOpanowany
Kobieta zna dzieje historyczne na takim poziomie, by poprowadzić kulturalną rozmowę na ten temat.
PolitykaOpanowany
Czarodziejka orientuje się w polityce, choć wykorzystywanie jej do swoich celów nigdy jej nie bawiło.
Czytanie aurOpanowany
Kim byłaby szanująca się czarodziejka, gdyby nie umiała stwierdzić, kto stoi przed nią, bez zadania pojedynczego pytania?
BestiologiaPodstawowy
Czasami polując na duchy możesz trafić na coś innego. W tej sytuacji warto wiedzieć co to jest i kiedy należy brać nogi za pas.
MatematykaPodstawowy
Kobieta musi umieć policzyć wydane przy zakupach pieniądze.
Pismo runicznePodstawowy
Jeden z elementów szkolenia. Pismo runiczne jest może przestarzałe, ale wiele przydatnych zwojów i ksiąg jest zapisanych właśnie tym językiem.
PoezjaPodstawowy
Kolejnym elementem prawidłowego wykształcenia była znajomość najważniejszych poetów Alaranii.
NaturianizmPodstawowy
Zna rodzaje naturian i potrafi rozpoznać ich po podstawowych cechach. Orientuje się także w używanych przez nich rodzajach magii i zwyczajach żywieniowych.

Cechy Specjalne

Światełko w ciemnościachAtut
Dzięki jej wrodzonym zdolnościom do postrzegania umarłych, duchy często same przychodzą do niej, szukając pomocy.
Czysta krewRasowa
Saskia, jak wszystkie czarodziejki w jej rodzinie, z łatwością uczy się nowych czarów i rodzajów magii. Tak samo jak reszta, starzeje się niezmiernie powoli i potrafi zmieniać swoją formę.
NaznaczonaSkaza
Ratując Rutha ze świata umarłych Saskia trafiła na wrogiego ducha, o wiele potężniejszego od niej samej (choć niechętnie się do tego przyznaje). Gdy uciekała, chwycił ją za rękę, przez co ta częściowo zatraciła swoją astralną formę. Dlatego podczas pełni księżyca, gdy świat ludzi i umarłych styka się ze sobą, jej prawa ręka staje się półprzezroczysta i bezużyteczna, przenikając przez materialne obiekty. To wystarczający powód by czarodziejka nie umawiała się na schadzki w tej konkretnej fazie księżyca.

Magia: Rytuały

DuchaMistrz
Saskia prawie całe życie poświęciła na doskonaleniu umiejętności używania magii astralnej. Bez problemu potrafi wejść do świata zmarłych, rozmawiać z duchami, przywołać je na ziemię, a nawet zadać im rany. Umie je odsyłać, rozwiązując ich problemy, lecz czasami także wbrew ich woli.
IstnieniaAdept
Kobieta potrafi uformować magiczną energię w potrzebny jej w danym momencie przedmiot - pergamin, kwiat czy suknię. Dlatego też nigdy nie zabraknie jej świec do ułożenia pentagramu ani gorzałki, jeśli takowej życzy sobie odsyłana przez nią dusza. Magia ta, wbrew swojej niewinnej otoczce, potrafi również wyciągnąć z opałów - kamień spadający na głowę przeciwnika czy knebel dla zbyt gadatliwego kochanka zdecydowanie ułatwiają życie.
EnergiiAdept
Saskia potrafi stworzyć energetyczny pocisk i błyskawicę, a także osłonić siebie i innych niewielką, magiczną barierą odbijającą ataki.
PorządkuUczeń
Czarodziejka używa magii porządku do naprawiania zniszczeń po walce z upiorami i demonami w domach i lokalach swoich klientów.

Przedmioty Magiczne

Podręczna pracowniaTajemny
Z pozoru drobny, drewniany sześcian, który zmieści się w damskiej torebce. Gdy się go postawi na ziemi i potraktuje odpowiednią inkantacją (lub mówiąc prościej: tajnym hasłem), otwiera się i rozkłada, coraz szybciej i szybciej, w ciągu paru chwil formując pracownię alchemiczno-magiczną. Przypomina ona gigantyczny tryptyk, wypełniony półkami z tajemniczymi ingrediencjami, kotłem, paleniskiem i znajdującym się centralnie stołem. Sprawdza się zarówno w pomieszczeniu jak i na świeżym powietrzu, choć w tym drugim przypadku trzeba co chwila zerkać w niebo, żeby uniknąć deszczu.
Sztylet duchaZaklęty
Magiczny sztylet, który w ciągu dnia wygląda, jakby był niekompletny. W promieniach słońca można obejrzeć czarną, zdobioną rękojeść, jednak brakuje w niej ostrza. To widoczne jest jedynie w nocy - blask księżyca ukazuje wąski, blady, lekko wygięty sierp, opalizujący kolorami tęczy. Dostrzec go mogą również osoby władające magią ducha. Jest to ostrze, które może zranić istoty astralne. Jest zbyt drobne żeby zrobić im poważną krzywdę, ale wystarczy, żeby zabolało. Sztylet to prezent od matki Saskii.
Łapacz snówZaklęty
Średniej wielkości łapacz snów, obszyty miękką, ciemnobrązową skórą. Jego centrum tworzą dziesiątki cieniutkich, czarnych nitek, splatających się w idealną rozetę. W regularnych odstępach nawleczone są na nie drewniane, pociągnięte białą farbą koraliki, rzeźbione w mistyczne runy. Stanowią one punkty splotów energii duchowej, zaklętej wewnątrz przedmiotu. U dołu zawieszono szereg czarno-białych piór, które delikatnie kołyszą się przy najlżejszym podmuchu wiatru. Saskia wiesza go nad łóżkiem i używa, by wyłapywać sny, a następnie odtwarzać je ze wszystkimi szczegółami. Czasami łapie też w ten sposób senne mary i istoty o niedużej sile, żerujące na cudzych snach. Gdyby ktoś wszedł w jej umysł w czasie snu mogłaby spróbować uwięzić go w łapaczu. Przede wszystkim magiczny przedmiot przechwytuje jednak koszmary, zapewniając pradawnej odżywczy, spokojny wypoczynek.

Charakter

Saskia łączy w sobie szereg cech, za które się jej nie cierpi, ale jednocześnie trudno jej nie kochać. Jest wyniosła i dumna, mając świadomość tego, że pochodzi ze starego rodu czystej krwi czarodziei. Nie okazuje bezpośredniej pogardy wobec innych ludzi, ale jej lekko pobłażliwy sposób bycia może zdenerwować tych gorzej wykształconych. Ma świadomość swojego doskonałego wykształcenia i lubi się obracać w gronie ludzi podobnych do siebie. Nigdy nie przegapi okazji do rozmowy na temat magii, sztuki czy historii, najchętniej z innym czarodziejem lub elfem. Do rasy tej pała wyjątkową sympatią i to właśnie taki wygląd wybiera najczęściej.

Ciężko powiedzieć o niej, że jest uprzejma. Potrafi skląć chłopa, który pozwala sobie na zbyt wiele, a jej sposób bycia czasami zakrawa na wulgarny. Przy oszałamiającej urodzie i wdzięku zazwyczaj uchodzi jej to jednak na sucho, a oczarowani nią mężczyźni i onieśmielone kobiety zdają się nie dostrzegać żadnych wad. Bardzo rzadko zdarza się żeby ktoś się jej postawił - jest pamiętliwa i potrafi zemścić się na takim śmiałku. Kiedy jednak dostrzeże wartościowego przeciwnika, z łatwością daje się wciągnąć w szereg potyczek, pragnąc udowodnić swoją wyższość.
Można powiedzieć, że Saskia to osoba małostkowa, o rozbuchanym ego i nadmiernej pewności siebie. Co więc sprawia, że mimo wszystko ludzie lgną do niej i zabiegają o jej względy?

Jeśli - z powodu kaprysu lub chwilowego porywu serca - upodoba sobie jakiegoś mężczyznę lub kobietę, potrafi być hojna i czuła. Gdy się śmieje, robi to szczerze i z głębi serca, a śmiech ma perlisty i jasny. Potrafi być miła (gdy tego chce), a wobec maleńkiego grona osób, które uważa za wartościowe, jest szczera i lojalna. Dbanie o własny interes to podstawowa wartość jaką wpoiła jej matka, jednak Saskia wie, że przyjaciół nie wystawia się do wiatru. Mimo to nie lubi określać ludzi w ten sposób - uważa, że przyjaźń to pojęcie dla poetów i głupców.

Czarodziejka wędruje po świecie odsyłając duchy, zwalczając demony i egzorcyzmując opętanych. Zawsze pamięta by pobrać za to sowitą opłatę, jednak mimo wszystko motorem napędowym jej działań jest uczynienie świata znośniejszym miejscem i pomoc duszom, które utknęły po niewłaściwej stronie. Czasami zgadza się również na pracę za dług, który z całą pewnością ściągnie. Dzięki temu sieć jej koneksji rozciąga się po całej Alaranii i umożliwia załatwienie wielu różnych spraw.

Jej delikatna uroda nie powinna zwieść nierozważnego śmiałka - Saskia potrafi porządnie przyłożyć. Umie także przycisnąć do mówienia tych, którzy zatajają przed nią prawdę lub nie chcą zapłacić za wykonaną robotę.

Wykonując swój zawód tyle lat, Saskia miała styczność z wieloma rodzajami duchów i upiorów. W czasie egzorcyzmów zawsze zachowuje zimną krew i do wszystkiego podchodzi z analitycznym umysłem. Ciężko ją zaskoczyć, jednak jeśli się to uda, natychmiast łapie byka za rogi. Do nieznanego podchodzi z ciekawością i zapałem, traktując je jako wyzwanie.
Czarodziejka od małego miała styczność z duchami, które lgnęły do niej, szukając pomocy. Początkowo im współczuła, jednak szybko nauczyła się, że większość istot utknęła na ziemi z własnej winy. Kobieta nie wierzy w bogów. Codziennie styka się ze światem nadprzyrodzonym, duchami i demonami, jednak odrzuca istnienie siły wyższej, kierującej ich poczynaniami. Wierzy, że jedyne co decyduje o czyimś losie to jego działania, a pozostawienie decyzji w rękach innych jest niewybaczalnym błędem. Często wytyka to duchom, które do niej przychodzą.

Tym co motywuje Saskię silniej niż pieniądze czy znajomości na wysokich szczeblach jest tajemnica i przygoda. Chcesz namówić egzorcystkę, żeby pracowała dla ciebie? Zaserwuj jej bardzo rzadko spotykany rodzaj upiora. Jednak uważaj! Jeśli dowie się, że skłamałeś, sam możesz skończyć potraktowany magią ducha.

Wbrew pozorom jednak Saskia wcale nie uważa, że wszystkie duchy są złe. Jeżeli trafi się istota, na którą nie ma zlecenia, a która nie wyrządza nikomu większej krzywdy, zostawi ją w spokoju. Chyba że w grę wejdą osobiste porachunki. Albo pieniądze. Albo urażona duma. Czarodziejka łatwo się irytuje i nie zawsze wie, kiedy odpuścić. Zazwyczaj jednak chodzi po świecie zadowolona ze swojego życia, odnawiając koneksje i szukając kolejnej pracy, traktowanej bardziej jak pasja niż konieczność. Duchów, tak jak żyjących uprzednio ludzi, przez długi czas jeszcze nie zabraknie.

Wygląd

Och, wygląd to jeden z ulubionych tematów czarodziejek! Chcesz wiedzieć jak wyglądam? Znakomicie! Opiszę ci to z najmniejszymi szczegółami. Po pierwsze muszę podkreślić, że jestem odrobinę starsza niż ci się wydaje. Na oko dałbyś mi dwadzieścia parę lat? Niewiele się pomyliłeś, kochany! Ale więcej ci nie zdradzę, pomówmy teraz o detalach...

A więc najpierw skóra. Oczywiście jedwabiście gładka. Jak mogłoby być inaczej, skoro wytwarzamy słynne na całą Alaranię kremy Lethsalu? Nie dojrzysz ani jednej skazy na mojej cerze, ani jednej blizny czy piega. Powiedziałabym ci o szramach, które zostały mi po licznych walkach, ale po co, skoro doskonale maskuje je magia? Jako czarodziejka mogę przyjmować dowolną postać, a ta którą wybrałam zawsze pozostanie bez skazy.
Wracając jednak do tego co ważne - kolor mojej skóry przywodzi na myśl zmierzch tuż przed wschodem księżyca. Barwa nieba, nie popiołu! To ważne, bo wbrew pozorom nie jestem elfem. Pewien poeta powiedział, że gdy siedzę nieruchomo, przypominam granitową rzeźbę o włosach utkanych z babiego lata. Bardzo trafne porównanie!

Owszem, moje włosy są białe i delikatne, jednak ich mnogość tworzy długi welon, sięgający pasa. W świetle mienią się srebrnymi odblaskami i układają w łagodne, delikatne fale. Niewiele osób miało szczęście je dotknąć - ci, którym się udało, potwierdzą, że w dotyku są jedwabiste i miękkie. Często spomiędzy kosmyków wyłaniają się spiczaste uszy, które mogą zmylić nieświadomych prostaczków. Nie martw się jednak, ludzie z wyższych sfer doskonale wiedzą kim jestem!

Gdy zjedziesz spojrzeniem niżej, dojrzysz smukłe, wysportowane ciało o kobiecych piersiach i wyraźnym wcięciu w talii. Ponętne kształty przechodzą w idealnie zaokrąglone biodra, długie nogi i… Halo! Oczy mam wyżej! To na nich powinieneś się teraz skoncentrować!
Urzekną cię bowiem swoim kocim kształtem, długimi rzęsami i niezwykłym, fiołkowym kolorem. Fiołkowe oczy - rzekłbyś - rzecz dla poetów i bajarzy. Ale oto jestem! Ja i ametystowe spojrzenie w którym zatoniesz na długo…
Gdy uda ci się w końcu oderwać wzrok od mojego spojrzenia, niechybnie przeniesiesz go na prosty, szlachetny nos (cechę charakterystyczną mojej rodziny) i obfite usta, stworzone do całowania. Zgoda, czasem wygną się w szyderczym grymasie, jednak potrafią obdarzyć uśmiechem tak pięknym, że na pewno mu się nie oprzesz. Smukła łabędzia szyja i drobne ramiona dopełniają tego doskonałego obrazu.

Palce mam długie i szczupłe, a dłonie przywodzą na myśl pianistkę albo baletnicę. Poruszają się z gracją, która charakteryzuje każdy mój ruch. Poeta, inny rzecz jasna (i także mój kochanek) określił je mianem tańczących motyli, zbudzonych promieniem księżyca. To te dłonie, układając się w odpowiednie symbole i dzierżąc niezbędne artefakty, władają potężną magią.

Co jeszcze chciałbyś o mnie usłyszeć? Ach, zapewne interesuje cię jak się ubieram! Zazwyczaj noszę rzeczy czarne, grafitowe, szare i granatowe. Zdarzają się także kreacje w odcieniach fioletu i czerwieni. Oczywiście nie jest to regułą - wyglądam dobrze we wszystkim co na siebie włożę. Te barwy najlepiej podkreślają jednak mój charakter i pasują do białych jak mleko włosów. Do pracy ubieram wygodną, przylegającą do ciała tunikę, obcisłe skórzane spodnie i sięgające za połowę łydki buty na lekkim obcasie. W towarzystwie nie stronię jednak od sukni i gorsetów podkreślających moje walory. Jak każda kobieta, lubię dobrze wyglądać i wiem jak to osiągnąć.

Gdy już przestaniesz się na mnie gapić jak cielę na malowane wrota, mógłbyś skupić się na tym co mówię! Mój głos jest aksamitny i miły, dlatego rozumiem, że zgubiłeś się w jego melodii. Potrafi jednak przejść w ostry i wysoki, gdy się zdenerwuję. Jasne?! Polecenia wydaję nie znoszącym sprzeciwu tonem, a śmieję się głośno i z głębi serca. Być może, jeśli zaskarbisz sobie moją sympatię, usłyszysz ten jasny i przejrzysty śmiech.

Niekiedy, gdy wymagają tego okoliczności (nie wiem czy wiesz, ale na niektóre dwory - te bardziej zacofane oczywiście - nie wpuszcza się nieludzi!) przybieram również ludzką formę. Czasami robię to także po prostu dla rozrywki. Mimo że ta postać nieco różni się od tej, którą prezentuję na co dzień, również jest zachwycająca - jak mogłoby być inaczej? Moje mlecznobiałe włosy są wtedy nieco krótsze, sięgają mi za łopatki białą, miękką kaskadą. Skóra jest porcelanowa i gładka, znacznie jaśniejsza niż w elfickiej formie. Uszy mam zaokrąglone i drobne, a figurę równie kobiecą. No, może piersi są nieco większe, w końcu każda kobieta chce czasem poszaleć. Cienkie, łukowate brwi mają taki sam wyraz lekkiej kpiny, a oczy barwę głębokiego fioletu. Jedynie usta, o wiele węższe, bardziej pasują do szpiczastego podbródka. Również ostro zakończony, szlachetny nos nadają mojej ludzkiej twarzy drapieżnego i arystokratycznego wyrazu. Całości dopełnia pieprzyk na prawym policzku - odrobina szaleństwa, która nie pasuje do grafitowej skóry elfa.
Tę formę przyjmuję rzadziej, jednak ci, którzy mnie znają, zawsze potrafią mnie rozpoznać. Piękne, białe włosy i aura powszechnego szacunku to moje nieodłączne atrybuty, bez względu na to czy aktualnie jestem człowiekiem czy też elfem.

Historia

Saskia od urodzenia wykazywała predyspozycje do kontaktowania się ze światem duchów. Widziała zjawy przychodzące do niej po pomoc i demony wędrujące po świecie ludzi. Już jako mały szkrab zaprzyjaźniła się z duszyczkami dwóch dziewczynek, które zmarły w posiadłości wybudowanej przez jej prababkę.
Potrafiła także rozpoznać opętanie, choć początkowo nie umiała wytłumaczyć co to takiego. Zawsze bała się ludzi “z dziwnym czymś w środku” i uciekała przed nimi z płaczem.
Jako mała dziewczynka nie dzieliła się tymi spostrzeżeniami z rodziną - na wzmianki o niewidzialnych towarzyszach, matka i ciotki zawsze mówiły o “wyimaginowanych przyjaciołach”. Dopiero gdy w wieku dziesięciu lat zaczęła podawać dokładne dane o śmierci i niedokończonych sprawach nawiedzających ją duchów, jej wizje wzięto na poważnie.

Saskia pochodziła ze starego rodu czarodziejek, którego członkinie zawsze wykazywały silnie ukierunkowane predyspozycje w różnych dziedzinach magii. Gdy ujawnił się jej talent w kręgu egzystencji, zamiast tłumić zdolności, zabrano się za ich oswajanie.
Początkowo matka sama przekazywała jej wiedzę - zaczęła od nauki podstaw, które musiała znać każda czarodziejka w ich rodzinie. Mała Saskia uczyła się pisać i czytać, poznawała historię, geografię, kulturę i poezję. Przez wiele lat matka z cierpliwością wprowadzała ją w tajniki alchemii, komponując mikstury i tłumacząc rodzinne przepisy. U ciotek uczyła się pisma runicznego, wiedzy tajemnej, etykiety oraz odnajdowania źródeł magii.
Jednocześnie z nauką typową dla panienki z dobrego rodu, prowadzone było jednak delikatne i dostosowane do umysłu dziecka szkolenie w kierunku magii ducha. Dziewczynka nie bała się spotykanych przez siebie zjaw, gdyż od maleńkości przywykła do tego, że niektóre z nich mają widoczne wnętrzności, a inne puste, czarne spojrzenia. Z czasem dowiedziała się jednak, że istnieją także inne rodzaje istot astralnych i niektóre mogą chcieć zrobić jej krzywdę.
Matka i ciotki nauczyły ją podstaw magii ducha oraz wiedzy związanej z demonologią, bestiologią i piekielnologią. W wieku piętnastu lat dziewczynka umiała już przywołać zmarłego na jego grobie, wykonać podstawowe egzorcyzmy, swobodnie komunikować się z duszami i wchodzić do astralnego świata. Szybko opanowała także magię energii, tworząc magiczne wyładowania, pociski i tarcze. W miarę jak nastolatka wykazywała chęć pomocy duchom, matka zrozumiała, że do tego niebezpiecznego zadania musi także nauczyć ją walki. Sprowadziła do dworu najlepszego instruktora walki bronią białą, który zajął się szkoleniem jej umiejętności.

Przez krótki czas młoda Saskia gościła na Zamku Czarodziejek na Równinach Theryjskich. Szlifowała tam podstawy arkan magii, jednak kolegium szybko uznało, że jej obecność ściąga zbyt wielką ilość duchów, niepokojąc pozostałe uczennice. Po kursie przyspieszonym Lethsalu dostała piękną wyprawkę i z uprzejmymi słowami podziękowania została wypchnięta na świat. Być może dlatego kobieta odnosi się z zimną rezerwą do innych czarodziejek, które spędziły lata szkoląc się na Zamku.

Gdy Saskia wyrosła na dorosłą kobietę, opiekunki uznały, że nie są w stanie nauczyć jej już niczego więcej w dziedzinie, na której się skoncentrowała. Władała już biegle magią ducha, istnienia, energii i porządku, jednak potrzebne jej było dalsze szkolenie. Matka uruchomiła swoje koneksje i tak rozpoczęła się ich podróż po całej Alaranii, od jednego maga do drugiego. Młoda czarodziejka (nie wyglądająca już wtedy na swój wiek) terminowała u najlepszych specjalistów w dziedzinie magii astralnej, odwiedzała także wielu szamanów. Część obrzędów i praktyk przejęła w swojej dalszej karierze, jak na przykład palenie specjalnych ziół czy rozstawianie świec, jednak niektóre odrzuciła, uznając je za czysto symboliczne lub wynikające z zabobonu. Jej wiedza z roku na rok rosła, aż czarodziejka wypracowała własne metody pracy, będące kombinacją szamańskich rytuałów, technik wykorzystujących magię astralną i obserwacji, których dokonała na przestrzeni lat.

Podczas swoich licznych podróży zawędrowała między innymi do Szepczącego Lasu, pomiędzy Elfidranię a Menaos. Tam po raz pierwszy spotkała ducha zwierzęcia - wilka. Towarzyszył niesamowitemu osobnikowi, który okazał się szamanem biegłym w magii ducha. Mężczyzna, elf o imieniu Widugast, ugościł Saskię w swoim chutorze, dzieląc się z nią wiedzą i pokazując działanie magicznych tatuaży, które zbliżają go do świata duchów. Czarodziejka miała okazję dobrze obejrzeć wszystkie dzieła sztuki stworzone na ciele szamana, co szybko pociągnęły ich w krótki, acz płomienny romans. Do dziś z leciutkim uśmiechem na ustach wspomina śpiew alikwotowy, którym mężczyzna raczył ją przy ognisku. Rozstali się w zgodzie, a białowłosa wyruszyła w dalszą podróż, szukając kolejnych nauczycieli.

Z Szepczącego Lasu kroki Saskii skierowały się w stronę Równin Andurii, gdzie spotkała wielce nietypową, ale otwartą i przydatną istotę. Był nią czterokopytny szaman Kito, z dziwacznym darem wymowy. Czarodziejka z trudem znosiła jego pokrętne słownictwo i lekko koński zapach, jednak jego wiedza na temat bestii (niestety nie o tym jak je zabić, ale samo rozpoznanie także jest przydatne), duchów, szamańskich obrzędów i przede wszystkim odnajdywania źródeł magii była warta odrobiny poświęcenia. Dopiero jego wierszoklecenie przebrało miarę i zniesmaczona Saskia (nauczywszy się najpierw wszystkiego, czego tylko mogła) opuściła centaura, obiecując sobie, że nigdy więcej do niego nie wróci.

Nie każda podróż przebiegała szczęśliwie - nawet najlepszej czarodziejce mógł się zdarzyć wypadek na drodze. Podczas jednego z przejazdów jej powóz się wykoleił, a Saskia, podrapana i posiniaczona, wylądowała w pobliskich krzakach. Czując, jak wstrętne rośliny szarpią jej włosy, a owady gryzą ją w ramiona i nogi, przedzierała się przez las, szukając ludzkiego osiedla. To, na co trafiła, nie było centrum cywilizacji. Znalazła samotną chatkę w lesie, a przed nią jeleniołaka atakowanego przez złego leszego! Zebrała całą swoją wiedzę i doświadczenie, by przepędzić ducha. Była pewna, że uratowany pustelnik padnie jej do stóp i z uwielbieniem odprowadzi ją do najbliższego miasta. Jakież było jej zdziwienie, gdy nieznajomy - nie dość, że nie podziękował! - to jeszcze oburzył się i natychmiast kazał jej przestać. Słuchając słów jeleniołaka zwanego Lav zrozumiała, że potężny duch lasu był jego… przyjacielem, jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało. Mimo początkowej niechęci, szybko zorientowała się, że naturianin wie dużo na temat magii ducha i podchodzi do niej z dosyć nietypowej strony. Zaintrygowana (a być może także z braku lepszej perspektywy) przez jakiś czas towarzyszyła mu, choć ucierpiała na tym jej fryzura, cera i duma. Nie był to najlepszy okres w życiu czarodziejki. Dzięki Prasmokowi, niewiele osób ją wtedy widziało, a ci którzy mieli tę niechlubną przyjemność, nie rozpoznaliby w niej zapewne dumnej pani Lethsalu.
Lav okazał się cierpliwym i łagodnym towarzyszem, który konsekwentnie ignorował jej narzekanie na pęknięty obcas, połamane paznokcie czy spartańskie warunki. Ostatecznie jednak kobieta wyniosła z tego spotkania nie tylko nową wiedzę na temat duchów. Zrozumiała, że nie wszystkie z tych istot są negatywnie nastawione, a do niektórych lepiej podejść sprytem i zrozumieniem niż siłą. Do miasta powróciła też z zaczarowanym łapaczem snów, który wielokrotnie później okazał się bardzo przydatnym artefaktem.

W czasie wędrówek po świecie Saskia nie oddawała się jedynie nauce. Poświęcała również czas na przyjemności ciała i ducha, odwiedzając znakomite restauracje, galerie sztuki i poznając wielu artystów. W ten sposób doświadczyła koncertu zjawiskowej Very Claire Minovy, najsłynniejszej elfickiej skrzypaczki w Alaranii koncertującej w Nowej Aerii i spróbowała znakomitej kawy w zajeździe zmiennokształtnego Lucy'ego na wyspie Lariv.

Jej wiedza nie pozostawała jednak czysto praktyczna - kobieta odwiedzała biblioteki i przywdziewając delikatne, srebrne okulary, czytała zwoje i księgi poświęcone mistycyzmowi. To właśnie na uniwersytecie w Fargoth poznała dhampira Vincenta, który natychmiast przykuł jej nawykłą do wyszukiwania arystokracji uwagę. Jasnowłosy naukowiec okazał się bowiem hrabią pochodzącym ze starego rodu del Ascant-Flove o którym kiedyś wspominała jej matka. Przypadkowe spotkanie zaowocowało długimi rozmowami na tematy filozoficzne i naukowe. Ku jej lekkiemu rozczarowaniu dhampir nie wykazywał zainteresowania w zakresie takich obiektów jak polityka czy genealogia, jednak jego wiedza o kreomagowaniu, piśmie runicznym i czytaniu aur zrobiła na niej wrażenie.

Gdy Saskia nasyciła swoją żądzę wiedzy, na jakiś czas osiedliła się w posiadłości matki, od czasu do czasu odwiedzając ciotki i dalekie kuzynki. Życie arystokratki bardzo jej odpowiadało - mogła trwonić rodzinne pieniądze, wybierać się na bankiety i wdawać w romanse, nie martwiąc się jednocześnie o konieczność zamążpójścia. Zawsze jednak wśród rodziny była “tą inną”. Czarodziejką, która widziała zmarłych. Naznaczoną. Być może dlatego od początku ciągnęło ją ku mężczyznom nietypowym, przewrotnym i skrywającym tajemnice. A może po prostu uważała, że tak jest ciekawiej? W ten sposób pewnego deszczowego wieczoru, chroniąc się przed ulewą w barze będącym miejscem spotkań artystycznego półświatka, spotkała Dagona Laufeya - piekielnie intrygującego mężczyznę, który natychmiast zyskał jej zainteresowanie. Jego sylwetka ginęła w półmroku gazowych lamp, za to niski głos niósł się wśród ścian niczym pokusa i obietnica. Gdy spojrzał jej w oczy - lekko uśmiechnięty, trzymając w dłoni szklankę bursztynowej whisky, oboje zrozumieli, dlaczego znaleźli się tej deszczowej nocy w ciasnym przybytku artystów. Romans, bardzo namiętny i pełen obopólnej fascynacji, nie trwał długo, jednak pozostawił w ich duszach ciepłą świadomość, że jest na świecie ktoś równie dziwny jak oni. Mimo, że nie zdradzili sobie żadnych sekretów, w pewien sposób podzielili się tajemnicą, która sprawiła, że wspólna noc na długo została w ich pamięci.

W końcu każdy człowiek potrzebuje jednak stabilizacji. Po wielu latach wystawnego życia Saskia wybrała siedzibę, która stała się jej domem - opuszczony dworek w Efne, wybudowany przez jej prababkę. Być może przypadł czarodziejce do gustu ze względu na mroczny, lekko niepokojący nastrój, który odstraszał niepożądanych gości i budził respekt odwiedzających. Samo miejsce było przesiąknięte magią ducha i nieco od niej zdziczałe - róże zawsze miały bardzo ostre kolce, niektóre drzewa broczyły żywą krwią, a w budynku mieszkały dwie kilkusetletnie duszki. Leila i Nazaia, dwunasto- i czternastolatka zamordowane pięćset lat temu, początkowo usiłowały przepędzić pradawną. Ta jednak nie tylko umiała się z nimi porozumieć, ale także oswoiła je, przyzwyczajając je do swojej obecności. Stopniowo ucywilizowała dworek, przywracając blask kandelabrom i przejrzystość lustrom, jednak nie zamierzała pozbywać się aury niepokoju. Pasowała do jej duszy, od wieków związanej ze światem umarłych. W wieży urządziła sobie obserwatorium oraz gabinet, a w pięknym salonie z ciepłym, czerwonym dywanem zwykła przyjmować gości.
Kobieta z bezwzględną metodycznością pozbyła się wszystkich szkodników - zarówno materialnych jak i duchowych - ale z jednym nie mogła sobie poradzić. Mały błogosławiony, zwany Ruth, z uporem maniaka włamywał się do jej ogrodu, by bawić się (!) z duszyczkami. Podejrzewała, że dzieciak wchodził na teren posiadłości jeszcze zanim się tam wprowadziła, bo Leila i Nazaia wcale nie wściekały się na jego widok (a wściekłe wyglądały naprawdę widowiskowo). Mówiły o nim nawet "ten świetlisty chłopiec", najpewniej dostrzegając jego niebiańską aurę. Parę razy go przepędziła, strasząc klątwami i zamienieniem w żabę. W końcu jednak malec wpakował się w prawdziwe kłopoty, włócząc się nocą po niewielkim cmentarzu, jaki znajdował się na tyłach ogrodu. Nieopatrznie otworzył w jednym z nagrobków ghulową bramę, której mieszkańcy postanowili zabrać go do krainy umarłych. Gdyby nie duszki, które wezwały ją na pomoc, ślad po dzieciaku by zaginął. W ostatniej chwili, wskakując za nim do świata umarłych, udało jej się go uratować. Opłaciła to jednak uszkodzeniem ręki, która zatraciła swoją astralną formę. Rana zadana przez ghula początkowo wydawała się niegroźna, jednak jej skutki Saskia odkryła dopiero miesiąc później. W czasie pełni prawa dłoń i przedramię stały się półprzezroczyste i ulotne niczym dym. To naznaczenie czarodziejka będzie nosić już do końca życia. Jest ono widoczne przy każdej kolejnej pełni księżyca.

Po tej przerażającej przygodzie chłopiec zniknął z oczu pradawnej. Kobieta również na jakiś czas wyjechała, najmując się do pracy u możnowładców bardziej zurbanizowanych rejonów Alaranii. Ostatecznie zawsze znajdą się duchy, które ktoś będzie chciał przepędzić lub tajemnice, które będzie trzeba ukryć. Zazwyczaj jedno jest powiązane z drugim. Dopiero po pięćdziesięciu latach wróciła do dworku, nazywając go swoją "wiejską chatką" i postanowiła odpocząć od ciągłego podróżowania. Wiedziała jednak, że Efne i okoliczne kraje również będą dla niej wystarczającym źródłem zleceń.

Posiadłość

Lokalizacja: Efne
Posiadłość Saskii Lethsalu w Efne otoczona jest dużym parkiem, pełnym modrzewi, wysokich buków, różanych krzewów i skrytych pod winogronowymi pergolami ścieżek. Znajduje się tam także staw, nad którym rozciąga się wysoki, kamienny most. Na końcu otoczonego murem ogrodu jest niewielki cmentarz z rodzinnym grobowcem i kilkoma zapomnianymi nagrobkami.

Choć park ma w sobie wiele piękna, gałęzie drzew wydają się nieco zbyt poskręcane, a roślinne tunele odrobinę zbyt mroczne. Róże mają pociemniałe płatki i bardzo ostre kolce, gotowe zranić nierozważnego wędrowca. Wiatr szepcze niepokojąco w koronach, a niektóre drzewa broczą czerwoną krwią, kiedy się je zrani. Na żwirowych ścieżkach i porośniętych mchem murkach przesiadują kruki. Sama budowla - wielki, częściowo pokryty bluszczem dwór, jest wykonany z czerwonej cegły i rzeźbionego drewna. Mimo że bardzo zadbany, ma w sobie coś z nawiedzonej posiadłości, a cały obszar przesycony jest niepokojącą, duchową atmosferą. Czujesz się, jakby ktoś na ciebie patrzył? Najpewniej właśnie tak jest.

Dwa piętra dworu z poddaszem i niewielka, smukła wieża wbudowana w strukturę budynku zapewniają właścicielce przestrzeń niezbędną do życia. Nad wejściem, rozświetlając hol, znajduje się duża, okrągła rozeta. Saskia nazywa to miejsce swoją "wiejską chatką" ze względu na otaczający je, nieco dziki ogród, choć w rzeczywistości jest to zimowy dworek wybudowany przez jej prababkę.
Skojarzenia z nawiedzonym domem, które budzą się w podświadomości gości i krążą tam niczym natrętna osa, są jak najbardziej prawidłowe. Wnętrza rzeźbione w róże, czerwone dywany i ciepły kominek wcale nie przeszkadzają duchom. W posiadłości mieszkają dusze dwóch dziewczynek, Leili i Nazaii, które zostały tragicznie zamordowane pięćset lat temu. Nie lubią opowiadać swojej historii, ale odczuwają silną niechęć wobec mężczyzn. Zazwyczaj zachowują się grzecznie i starają się nie straszyć gości, jednak dla intruzów nie mają litości. Saskia po przejęciu dworku nie przepędziła ich, odnajdując w ich dziwnej obecności swoistą satysfakcję. Teraz traktuje je jak ulubione koty i zawsze wita się z nimi, kiedy nikt jej nie towarzyszy. Duszki upodobały sobie wieżę, w której czarodziejka urządziła pracownię i obserwatorium.