Oglądasz profil – Deidre

W tej karcie postaci zostały wprowadzone zmiany i wymagają one ponownej akceptacji
Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Deidre "Dea"
Rasa:
Driada
Płeć:
Kobieta
Wiek:
240 lat
Wygląda na:
24 lat
Profesje:
Opiekun, Uzdrowiciel
Majątek:
Ubogi
Sława:
Rozpoznawalny

Aura

Znacznej siły poświata, emanuje już z oddali ametystem. Gdy podejdzie się bliżej, o oczy przywykną do blasku można dojrzeć niezwykle silny odcień barachitu pokrywający całość, na której ktoś wyrzeźbił miedziane liście, kwiaty i poskręcane pędy tworzącą jedyną w swoim rodzaju mozaikę. Dodatkowo wzbogacają ją żelazne drobiny, które niczym poruszane delikatnym wiatrem wędrują po całej powłoce. Niespodziewanie słychać rumor spadających głazów, jednakże wokół nic się nie dzieje, jedynie na aurze powstaje iluzja, jakby staczały się z niej drobne kamienie. Następnie wszystko znika, a zamiast tego pojawiają się drobne nutki wygrywające harmonijną melodię przechodzącą gładko z jednego tonu w drugi. Następnie jej rytm się uspokoją i niesie ulgę zmysłom. Wokół można wyczuć przyjemną woń kwiatów. W dotyku niezwykle miękka i zazwyczaj sztywna, aczkolwiek czasem zegnie się dość gładko, co jest jednak bardzo rzadkim zjawiskiem. Powierzchnia posiada pstre zakończenia, choć niektóre z nich są nieco stępione. Pokrywa ją aksamitny puszek, a w smaku lepi się niemiłosiernie.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Deidre
Grupy:
Inne Postacie:
Vestra, Hashira, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz, Mimi, Saskia
Martwe postacie:

Skontaktuj się z Deidre

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
1 rok temu
Ostatnio aktywny:
5 dni temu
Liczba postów:
36
(0.04% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.06)
Najaktywniejszy na forum:
Szepczący Las
(Posty: 24 / 66.67% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Gdzieś w lesie] Odnaleźć drogę.
(Posty: 12 / 33.33% wszystkich postów użytkownika)

Podpis

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:niezbyt silny, wrażliwy
Zwinność:bardzo zręczny, bardzo szybki, precyzyjny
Percepcja:wyostrzony wzrok, czuły słuch, wyostrzony węch, wyostrzone czucie, wyczulony na magię
Umysł:ineligentny, silna wola
Prezencja:piękny, przekonywujący

Umiejętności

Rzucanie nożamiMistrz
Nikt nie ma pewności skąd u Deidre wzięła się ta umiejętność. W przeciwieństwie do strzałów z łuku, nożami posługuje się doskonale, ku niezadowoleniu innych driad.
Botanika i zoologiaMistrz
Driada zna wszystkie rodzaje roślin i zwierząt zamieszkujące ich lasy.
TropienieBiegły
Rozumiejąc mowę lasu potrafi znaleźć każde zagubione stworzenie. Zna ślady zwierząt i ludzi.
Skradanie sięBiegły
Deidre potrafi się skradać, choć zostawia w mchu wyraźne odciski stóp.
Wspinanie się na drzewaOpanowany
Dziewczyna umie wspinać się na drzewa ze zwinnością małpy.
AkrobatykaOpanowany
Skoki, spacery na wysokościach i inne wygibasy to dla driady pestka.
MistycyzmOpanowany
Jako córka Matki Natury driada rozumie duchowe powiązania między istotami i zasady jakimi kieruje się jej Pani.
PływanieOpanowany
Pływanie to jedna z tych rzeczy które pozwalają Deidre znaleźć się w innym świecie. Być może woda to nie jej podstawowy żywioł, ale czerpie z niej dużą przyjemność.
ZielarstwoOpanowany
Driada potrafi wykorzystać lecznicze (lecz również szkodliwe) właściwości ziół.
Orientacja w terenieOpanowany
Dea się nie gubi! Zazwyczaj...
TaniecPodstawowy
Uwielbia tańczyć w świetle księżyca.
GotowaniePodstawowy
Korzonki, owoce i zielenina nie mają gdzie się ukryć gdy Dea bierze się do garów. Być może nie jest mistrzem kuchni, ale potrafi nakarmić siebie i swoich towarzyszy.
BestiologiaPodstawowy
Może Deidre nie zna wszystkich rodzajów bestii ale w lesie potrafi rozróżnić te, którym należy szybko zejść z oczu.
CzytaniePodstawowy
Ciekawska driada z zainteresowaniem przegląda wszystkie ludzkie śmieci jakie znajdzie w lesie. Wśród nich trafiają się także listy i książki.

Cechy Specjalne

OpiekunkaFenomen
Deidre została opiekunką Mörskrika, maski, która zawiera w sobie energię scalającą wszystkie żywe istoty zamieszkujące i porastające Szepczący Las. Dzięki niej driada stała się bardziej wyczulona na to, co dzieje się w lesie, a jej więź z roślinami i zwierzętami bardzo się umocniła. Niezwykły dar zyskał jej poważanie większości sióstr. W razie poważnych kłopotów, dziewczyna może przyzwać do pomocy Ducha Lasu pod postacią olbrzymiego jelenia.
Driada pełną gębąRasowa
Tak jak inne driady potrafi kształtować drzewa i rośliny a także stopić się z nimi w jedno. Rozumie mowę roślin i zwierząt.

Magia: Intuicyjna

ZiemiMistrz
Na jedno skinienie Deidre rośliny zaczynają się poruszać i wypełniać jej wolę. Przyroda rozumie driadę tak dobrze jak ona las.
PorządkuAdept
Dziewczyna potrafi powstrzymywać katastrofy naturalne i przywracać pierwotny stan lasu na przykład po pożarze albo wycince.

Przedmioty Magiczne

MörskrikLegendarny
Maska, zwana inaczej Krzykiem Matki, będąca fizyczną postacią energii życiowej wszystkich zwierząt i roślin Szepczącego Lasu. Wygląda jak misternie wyciosany fragment drewna, zwieńczony licznymi gałązkami niczym koroną. Deidre otrzymała ją w podziękowaniu od Ducha Lasu, gdy razem z Valerianem powstrzymali Mehlara przed próbą jej kradzieży. Maska, dotychczas spoczywająca w sanktuarium, została przekazana jej pod opiekę. Dzięki niej driada stała się wyczulona na wszelkie zaburzenia równowagi w Szepczącym Lesie, a w razie poważnych kłopotów może przyzwać Ducha Lasu do pomocy. Mörskrik zdjął z niej również klątwę Pecha oraz wieszczenia.
Dzwoneczek TerraZaczarowany
Mały, srebrny dzwoneczek. Jego dźwięk potrafi przyzwać na pomoc dowolne zwierzę. Driada dostała go w prezencie od mieszkającego w lesie druida.
Pióro FeniksaBaśniowy
Duże, czerwone pióro, mieniące się pomarańczą i złotem. Emituje ciepłe światło i nigdy nie gaśnie.

Charakter

Dea jest bardzo zrównoważoną osóbką. Przez całe życie zmagała się z "darem" wieszczenia, który dla niej był tylko udręką. Przez wiecznie towarzyszącego jej Pecha nauczyła się być zawsze przygotowaną na upadek lub uraz, dlatego w torbie nosi zapasowe bandaże i lecznice maści. Obecnie, jako opiekunka Ducha Lasu, kobieta koncentruje się na słuchaniu drzew i zwierząt, pilnując porządku w otaczającym ją świecie.

Jest ciekawa innych istot i pełna dobrych chęci. Przez wiele lat żyła razem z innymi driadami w pięknej, uplecionej w koronach drzew wiosce. Kocha naturę i dbanie o las było dla niej zawsze bardzo istotne, a teraz stało się najważniejszym celem jej życia. Lipa, którą otoczyła opieką, pachnie pięknie przez cały rok i rozrasta się dumnie niedaleko wioski.

Driada jest wesoła i miła. Jako opiekunka lasu pragnie zaoferować pomoc każdemu, kto się w nim znajdzie. Nie jest jednak naiwna. Z bezwzględnością napada na kłusowników, wyganiając ich ze swojego lasu. Mimo wszystko stara się nie robić im krzywdy - chwycenie gałęzią za nogi czy wychłostanie brzozowymi witkami działa równie skutecznie. Jako naturianka brzydzi się zabijaniem, chociaż rozumie jego rolę w kręgu życia. Uważa jednak, że każdy jest dzieckiem Matki Natury i zasługuje na drugą szansę. Być może ma na to wpływ fakt, że sama wielokrotnie taką szansę otrzymywała.

Wygląd

Deidre jest piękna, jak każda driada. Ma smukłą, bladą szyję i burzę miedzianych włosów. Jej kształtne usta są koralowe, a obrysowane czarną linią oczy mają barwę pnia lipowego skąpanego w popołudniowym słońcu. W ciepłej, brązowej głębi migotają złote okruchy. 

Jej twarz ma lekko spiczasty podbródek i wystające kości policzkowe. Drobne uszy zazwyczaj przykrywa roztrzepana miedziana grzywa, choć czasami ich leciutko spiczaste koniuszki wyglądają na zewnątrz. Ma cerę, którą można by określić jako porcelanową, gdyby nie delikatna nuta zieleni, widoczna w świetle dnia. Całości dopełnia drobny, lekko zadarty nosek, który nadaje jej idealnej twarzy przyjaznego wyrazu.

We włosy dziewczyna wplata koraliki i kwiaty o najróżniejszych barwach. Na głowie nosi wianek spleciony z drobnych, białych kwiatów.
Gdyby ktoś ujrzał ją zastygłą pośrodku lasu w takiej sytuacji, mógłby dać się urzec otaczającej ją, eterycznej aurze. Niewysoka, bo mierząca zaledwie 163 cm wzrostu, smukła kobietka zwraca uwagę subtelnymi proporcjami swojego ciała. Ma drobne piersi, lekkie wcięcie w talii, długie, wąskie palce i piękne, choć (jej zdaniem) odrobinę za chude nogi. Na serdecznym palcu nosi złoty pierścionek z drobniutkim diamentem, który znalazła w lesie, ale nikomu nie chce zdradzić w jakich okolicznościach.

Jej ciało oplata luźny, biały materiał, zwiewny niczym mgła. Owija się wokół ramion i piersi, pozostawiając odsłonięte obojczyki i ręce. Gdy powieje silniejszy wiatr, pojedyncze pasmo odkrywa również fragment płaskiego brzucha i pępek, wokół którego widnieje szary, spiralny wzór. Szata luźno opada w dół, zakrywając pośladki, uda i nogi aż do kolan. Pojedyncze pasma zwisają do ziemi, tańcząc pomiędzy nagimi kostkami i stopami driady. Cały ubiór wydaje się żyć własnym życiem - nawet w całkowitym bezruchu faluje lekko, reagując na każdy ruch jej ciała. Biel zastąpiła czerń, w którą kiedyś odziana była driada. Tamten kolor uosabiał Pecha oraz wieszczenie, na które była skazana. Tym obdarzył ją Duch Lasu, czyniąc z niej swoją strażniczkę.

Prawą łydkę Deidre zdobi kolejny wijący się, szary wzór. Mniejsze z nich znajdują się także na jej ramionach, policzkach i palcach wskazujących obu dłoni. To wzory plemiennie, nadawane każdej dorosłej driadzie.

Dea, tak jak pozostałe driady, chodzi całkowicie bezszelestnie. Kiedyś, z powodu Pecha, była straszną niezdarą i pozostał po tym niewielki ślad. Zostawia wyraźne odciski drobnych stóp w miękkim, leśnym mchu. Potrafi zachowywać się cicho, a gdy mówi, używa słodkiego, dźwięcznego głosu. Jej śmieć jest dziewczęcy i szczery.

Na ramieniu naturianka nosi skórzaną torbę. Trzyma w niej kilka niezbędnych rzeczy - lecznicze zioła, bandaże i linę a także całkiem sporo znalezionych przez lata drobiazgów. Wśród nich znajduje się zestaw sześciu smukłych noży z czarnego i lśniącego szkliście obsydianu. Driada odebrała je przestępcom polującym na jelenia i postanowiła zachować. Najważniejszą rzeczą, z którą nigdy się nie rozstaje, jest Mörskrik, maska podarowana jej przez Ducha Lasu.

Historia

Zastanawialiście się kiedyś czemu prawie wszystkie driady używają łuków? Ja się zastanawiałam. Za każdym jednym razem kiedy zamiast trafić w kłusowników, strącałam z drzewa wiewiórkę. Magia ziemi? Proszę bardzo! Rzucanie sztyletami (uważane za rzecz nawet gorszą niż brak talentu do łuków w moim plemieniu)? Oczywiście! Ale w momencie w którym moim strzałem może pokierować Pech, mogę być pewna jednego. Zrobi to.
Taaak. Ja i Pech. To długa i namiętna historia. Przyczepił się kiedy byłam mała i tak został. Najbardziej pechowa driada na świecie. To ja.
Niby wszystko robię tak jak powinnam - sieję nowe drzewa, naprawiam zniszczone gniazda, nawadniam rośliny w czasie suszy. Las mnie kocha, jak każdą driadę. Dopóki nie pojawi się jakakolwiek inna w polu widzenia.
To nie to, że mam złe chęci. Po prostu nic mi nigdy nie wychodzi. Poza rzucaniem nożami i magią ziemi. Wspominałam już o tym? W tym jestem naprawdę dobra. Widać nawet Pech musi czasami odpuścić.
Może problemem jest moja niezdarność? Nie chcecie wiedzieć ile jaj stłukłam ani ile motyli przytrzasnęłam drzwiami w ciągu swojego życia. Naprawdę długiego, dwustuletniego życia. Osobiście nie uważam, że jestem gapą. Wszystko robię z dużym zaangażowaniem, skupiając na tym całą swoją uwagę. To wszystko wina Pecha. Uwziął się na mnie i zaciera łapy gdy tylko się za coś zabieram. Jak dotąd odkryłam tylko jeden sposób, żeby mu się przeciwstawić. Zakasać rękawy i zabrać się do roboty. Czasami mu się to nudzi i wtedy udaje mi się zrobić coś dobrego. Czasami.
Właściwie nawet nie jestem pewna dlaczego Pech wybrał właśnie mnie. Czasami zastanawiam się czy moje nieszczęście nie równoważy czyjejś radości. Jeśli tak, to mogę być spokojna. Dzięki mnie gdzieś na świecie istnieje najbardziej szczęśliwe dziecię Matki Natury. To byłoby dobre wytłumaczenie. Takie dla którego warto żyć.
No i jest jeszcze klątwa. To ona związała mnie z Pechem od urodzenia. Inne driady od samego początku były podzielone - część chciała mnie wypędzić, a część wychować i uchronić przed moim brzemieniem. W ten sposób zostałam w Wiosce, ale wiele kobiet odsunęło się ode mnie. Za nieszczęściem idzie bowiem druga rzecz kształtująca całe moje życie. Wieszczę przyszłość. Żebyście dobrze zrozumieli, czemu te dwa czynniki połączone razem mogą być aż tak uciążliwe, zacznę od samego początku. Od dnia moich narodzin.

To była druga pełnia księżyca miesiąca wilka. Jego wielka, okrągła tarcza wydawała się czerwona jak krew. Niepokojący blask zalewał las, barwiąc drzewa i trawę, tak jakby cała polana była skąpana we krwi.
Podczas porodu moja matka umarła. Nie wiem o niej wiele poza tym, że była piękna. Ale która driada nie jest? Kiedy odchodziła, wypowiedziała słowa, które miały stać się moim przekleństwem. “Chcę żeby Deidre wiedziała jak wejść w przyszłość. I żeby los zawsze nad nią czuwał. Zaopiekujcie się nią.”
Być może gdyby to była jakakolwiek inna noc, jakakolwiek inna godzina, jej słowa stałyby się dla mnie błogosławieństwem. Jednak zgubny wpływ księżyca, który tak nisko pochylał się nad ziemią podczas drugiej pełni, a może także złych duchów, które krążyły wtedy po ziemi sprawił, że jej słowa znalazły nieoczekiwane odbicie. Los natychmiast wypatrzył najbardziej entuzjastycznego kandydata do roli opiekuna. Pech aż zapiszczał z uciechy. Wchodzenie w przyszłość natomiast ziściło się dosłownie. Ku mojemu przerażeniu.
Czy mam żal do swojej matki? Nie. Na początku miałam, ale dwieście czterdzieści lat to dużo czasu żeby dorosnąć. Nie miała złych chęci. Chciała żebym była szczęśliwa i pewnie tak by się stało. W innym miejscu. W innym czasie.

Wiele driad uważało mój dar za niebezpieczny. Chciały mnie wygnać, a te najbardziej surowe - zabić. Znalazły się też jednak takie, które uznały, że moja rzadka umiejętność to błogosławieństwo. Te z kolei pragnęły zamknąć mnie w specjalnej chacie i uczyć częstszego wchodzenia w trans. Co ja o tym sądziłam? Dość powiedzieć, że podczas jednej z kłótni wybiłam pewnej siostrze zęby. Wpadałam we wściekłość gdy tylko ktoś wspomniał przy mnie o przepowiadaniu przyszłości. Zawzięłam się do tego stopnia, że odmówiłam jakiejkolwiek nauki. Nie sprawiło to niestety, że wizje zniknęły. Co jakiś czas wpadałam w studnię obrazów, zapachów i dźwięków, na chwilę tracąc kontakt z rzeczywistością. Czasem wieszczyłam rzeczy ważne, czasami trywialne. Wielu z nich nigdy nie zrozumiałam. Oczywiście człapiący za mną krok w krok Pech aż zacierał wtedy ręce z radości. “Dostała ataku na drzewie? Doskonale! Przecież nic jej nie będzie jak się trochę poobija!” “Ooo, pływamy sobie? W czasie wizji można napić się trochę wody!” I tak w kółko. Z resztą Pech był czujny nie tylko kiedy zaczynałam wieszczyć. Choćbym nie wiem jak się starała, zawsze udawało mu się coś zepsuć.
Czasami dziwię się, że siostry nie wygnały mnie z naszej pięknej, zawieszonej na drzewach wioski. Pewnie ostatecznie powstrzymywało je to, że dały słowo mojej matce, kiedy odchodziła. Poza tym poza zniszczeniem wiele wnosiłam w życie lasu. Pracowałam za trzech. Chodziłam w góry, nawadniałam drzewa, naprawiałam szkody wyrządzone pożarami, suszą i powodziami. Leczyłam zwierzęta. Nawet jeśli parę razy zaszkodziłam zamiast pomóc, robiłam dużo dobrego. Inne driady to widziały. Może dlatego nie chciały się mnie pozbyć.<br>Tak mijały dziesiątki lat. Nauczyłam się zawsze nosić przy sobie opatrunki i bronić w razie gdybym zemdlała w niebezpiecznych warunkach i wpadła w tarapaty. Rozwinęłam też w sobie magię - ziemi i porządku. Gdyby nie pech i wizje, byłabym naprawdę potężną driadą. Opiekunką lasu. Zamiast być Deidre, Wieszczącą jestem jednak Deą - dziewczyną, która chce udowodnić wszystkim swoją wartość. I zrobię to, z Pechem czy bez.

Podczas jednego z pięknych, słonecznych dni w lesie spotkałam Anette - wyjątkową osóbkę, która na pewien czas całkowicie zaprzęgnęła moją uwagę. Okazało się, że królikołaczka jest efektem okrutnych eksperymentów i uciekła swoim oprawcom, szukając schronienia w moim lesie. Oczywiście, że jej pomogłam! Siostry nie miały do powiedzenia ani słowa, choć Eleanore (przywódczyni naszej wioski) bardzo się to nie spodobało. Biedna, wymęczona istotka przespała u nas noc, po czym ruszyłyśmy w najbezpieczniejsze miejsce, jakie przychodziło mi do głowy. Cad'hein, Ostoja.
W osadzie jak zwykle przywitał nas Zig, mój ulubiony satyr-komediant i krydiana Deneira. Jedna z nimf udzieliła nam schronienia przy kubku herbaty, gdzie mogliśmy spokojnie porozmawiać. Czy wspominałam już o tym, że każdy w tej wiosce ma jakiś defekt? Jest to miejsce ucieczki dla uchodźców, magicznych eksperymentów i wszystkich naturian, których ludzie potraktowali z okrucieństwem. Do wesołej (i uwierzcie mi, niesamowicie pogodnej!) gromadki dołączył również Ciszek, chłopiec bez głosu. To dało mi do myślenia. Maluch ciągle kręcił się koło mojej butelki, w której zaklęte były czyjeś słowa. Gdy ją otworzyliśmy, okazało się, że dziecko może mówić, lecz tylko dopóki korek znajdował się z daleka od szyjki!
Biedactwo padło ofiarą trzech wiedźm, które zalęgły się w lesie tuż pod naszym okiem! Początkowo im pomagał, ale z jego opowieści wynikało, że kobiety są szalone i bardzo niebezpieczne. Wtedy dotknęła mnie wizja spotkania z wiedźmami - i do dzisiaj nie wiem, dlaczego się nie spełniła. A może jeszcze kiedyś się spełni? Dość powiedzieć, że pozostawiwszy Anette w bezpiecznej kryjówce, wyruszyłam z chłopcem by zdjąć z niego klątwę. Gdy dotarliśmy na miejsce okazało się jednak, że wiedźmy uciekły z jakiegoś tajemniczego powodu. Wyczuwałam w powietrzu dziwną, nienazwaną magię, ale nie byłam w stanie powiedzieć skąd się bierze ani jakie efekty wywołuje.

To właśnie wtedy, wędrując razem z Tilią po lesie i rozmyślając o Ciszku, natrafiłam na bandę kłusowników i pochwyconego w ich sidła, nietypowego wilka. Momentalnie ich pogoniłam, a za wilkiem z krzaków wypadła przedziwna i bardzo urokliwa dziewuszka. Nazywała się Nevan i okazała się małą opiekunką wilkołaka Valeriana. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że Valerian weźmie udział w najważniejszym wydarzeniu mojego życia. Czynnikiem, który przegonił wiedźmy dręczące Ciszka, było bowiem pojawienie się w lesie jeszcze większego drapieżnika. Mehlara, okrutnego twórcy i dawnego pana zmiennokształtnego. Mag przemocą wdarł się do podziemnego sanktuarium, w którym ukryty był Mörskrik, najważniejszy artefakt Szepczącego Lasu. Wykorzystał do tego wilkołaka, przejmując nad nim kontrolę i używając go jako żywej tarczy. Mörskrik, maska zawierająca w sobie życiową energię wszystkich zwierząt i roślin Szepczącego Lasu, miała dać magowi nieograniczoną moc. Na szczęście razem z wilkiem uwolniliśmy z niej Ducha Lasu (być może wilk miał w tym niewielki wkład, ale nie działał pod wpływem własnych decyzji), który zabił Mehlara i powstrzymał wiszące nad nami wszystkimi zagrożenie. By taka sytuacja nigdy się nie powtórzyła, powierzył mi opiekę nad maską, przy okazji zdejmując ze mnie klątwę wieszczenia i Pecha. Nawet nie wiecie jak lekko robi się na duszy, gdy nie toczy jej dłużej ta nieznośna infekcja! Z czerni odziałam się w biel, stając się Opiekunką lasu.

Najbardziej ucierpiał na tym Valerian, którego rany były bardzo poważne. Zabrałam go do wioski, gdzie razem z Nevan czuwałyśmy nad jego powrotem do zdrowia.

Towarzysz

Imię:Tilia
Gatunek:Wilk
Płeć:Samica
Wiek:3 lat

Tilia to młodziutka, bo zaledwie trzyletnia, szara wilczyca. Jest dosyć drobna w porównaniu z innymi przedstawicielami tej rasy - swojej niskiej pani sięga ledwie ponad kolano. Jej imię pochodzi od lipy, która jest drzewem driady.

Ma smukły pysk zakończony dużym, czarnym nosem. Zdobią go wyraziste, niebieskie oczy o intensywnie czarnych źrenicach. Uwagę natychmiast zwraca lekki zez zbieżny, z jakim się urodziła. Sprawia on nieustające wrażenie, jakby zerkała mimochodem na czubek swojego nosa. W połączeniu z szerokim uśmiechem, który często gości na jej pysku, jest bardzo przyjaźnie wyglądającym stworzeniem.
Jej szyję zdobi niewielka, biała kryza. Na całym ciele jej futro przechodzi z białego przy skórze, przez srebrne do czarnego na koniuszkach włosów.
Ma stosunkowo cienkie łapy i giętkie ciało, utrzymane w dobrej kondycji przez codzienne wędrówki po lesie. Tak jak driada potrafi poruszać się bezszelestnie.

Tilia jest wesołym i wiernym kompanem. Nie odstępuje Deidre ani na krok. Pewnego dnia, jako małe szczenię pojawiła się u jej boku i od tego czasu stały się niemal nierozłączne. Ufna wobec obcych suczka potrafi jednak pokazać komplet zdrowych zębów, jeśli ktoś zacznie zachowywać się wrogo wobec niej albo Dei.

Posiadłość

Lokalizacja: Szepczący Las
Wioska plemienia z którego wywodzi się Deidre znajduje się w samym sercu Szepczącego Lasu. Wszystkie domy driad zbudowane zostały wokół pni i konarów olbrzymich drzew, umieszczone na drewnianych platformach. Można się tam dostać wspinając się wysoko lub przyzywając lianę, która pociągnie cię za sobą. To zabezpiecza wioskę przed dostępem niepożądanych gości, a otaczające ją liście kryją domostwa przed wzrokiem wrogów.

Chatka Dei, tak jak pozostałe, przypomina zielony pączek wyrastający z pnia i umieszczony na drewnianej platformie. Łączy się z innymi linowymi mostkami, po których naturianki poruszają się z wrodzonym wdziękiem. Częściowo organiczna budowla ma kształt cebuli, ażurowe okienka i rzeźbione drzwi.

Po przekroczeniu progu widzimy okrągłe pomieszczenie o zielonych ścianach, pokrytych plątaniną pnączy. Znajduje się tam łóżko zaścielone mchem i ażurowa ścianka, zasłaniająca balię z wodą i smukły, srebrny dzban. Łukowate okienko po lewej stronie wychodzi na część wioski rozciągającej się na tym i niższych poziomach. Na przeciwko zastawionego znalezionymi w lesie bibelocikami, zdrewniałego parapetu driada ustawiła konar wyrzeźbiony na kształt ławeczki. Bezpośrednio z podłogi wyrasta pasujący do niego kolorystycznie, żywy stolik. Za nim, na przeciwległej ścianie można dojrzeć liczne, wyrastające wprost z niej półki, zastawione buteleczkami, owocami i miseczkami pełnymi roślin.

Rozmawiając z drzewem, driada może je poprosić, by nie wpuszczało obcych lub zaopiekowało się gościem. Gdy Dea potrzebuje pomyśleć w samotności, wspina się na szczyt drzewa, gdzie układa się na zaplecionej z lian siatce i patrzy w obsypane gwiazdami niebo. Czasami zaszywa się też pod wielką, obsypaną wiecznie czerwonymi i złotymi liśćmi lipą, która jest jej macierzystym pniem. Opiekuje się nią i często opowiada jej o swoich sprawach.