Oglądasz profil – Maurycy

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Maurycy Maria "Ravix Maria von Gratz" z Psich Dołków
Rasa:
Czarodziej
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
366 lat
Wygląda na:
45 lat
Profesje:
Mag, Kupiec, Przemytnik
Majątek:
Dostatni
Sława:
Rozpoznawalny

Aura

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Maurycy
Grupy:
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Kobieta

Skontaktuj się z Maurycy

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
2 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
3 dni temu
Liczba postów:
6
(0.01% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.08)
Najaktywniejszy na forum:
Valladon
(Posty: 4 / 66.67% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Centrum Valladonu] Nie idźmy tam. To siedlisko idiotów.
(Posty: 4 / 66.67% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:słaby, chuderlawy, wrażliwy
Zwinność:niezbyt zręczny
Percepcja:przytępiony smak, wyostrzony zmysł magiczny
Umysł:pojętny, ineligentny, silna wola
Prezencja:przekonywujący

Umiejętności

Targowanie sięMistrz
Potrafi wmówić klientowi, że ten stos ostatnich rogów jednorożca na jego wozie to po okazyjnej cenie i że warto taki jeden mieć. Limitowana wersja.
ZielarstwoEkspert
Wiedza tajemnaEkspert
SzulerstwoEkspert
Odnajdywanie portaliEkspert
UcieczkaEkspert
W przypływie adrenaliny i niezidentyfikowanego szczęścia, jeśli się zaweźmie, ucieknie nawet pędziwiatrowi.
Pismo runiczneEkspert
KulturoznawstwoEkspert
AlchemiaEkspert
Pisanie i czytanieEkspert
GeografiaBiegły
HandelBiegły
Walka patykiemBiegły
Bo gdy magia zawodzi, należy pomóc sobie bronią fizyczną. A patyk to jedyna broń, jaką Maurycy jest w stanie podnieść.
GotowanieBiegły
Wiedza o duchachBiegły
KradzieżBiegły
Interesy żądzą się własnymi prawami, lecz serce ma po właściwej stronie.
MeteorologiaZaawansowany
KartografiaZaawansowany
EstetykaZaawansowany
Choć sztukę nie do końca pojmuje, jest jej wiernym wielbicielem.
EtykietaZaawansowany
Zachowuje się. Byle jak, ale się zachowuje.
MatematykaZaawansowany
Umie liczyć. Liczy na siebie.
HistoriaOpanowany
Poziom zasłyszanych anegdotek.
AstronomiaOpanowany
Malarstwo surrealistycznePodstawowy
Trudno to nazwać wrodzonym talentem.
BudownictwoPodstawowy

Cechy Specjalne

PolimorfiaDar
Maurycy potrafi zmienić się w niczym niewyróżniającego się ptaszka - mysikrólika. Czyż to nie jest ironia, że mając lęk wysokości czarodziej potrafi zamienić się w ptaka?
Niepoprawny optymistaZaleta
Swoim podejściem do życia potrafi wpłynąć na wiele istnień, często również w tym negatywnym znaczeniu, gdyż naiwnie się łudzi, że Wszechświat wybaczy mu nieostrożność.
Pamięć złotej rybkiUłomność
Posiada naprawdę sporą wiedzę ogólną, lecz jego zapominalstwo niejednemu uprzykrzyło życie i napsuło krwi. Pomóc potrafi, na przykład, dopiero po dwóch dniach, bo przypomni sobie o czymś, co w rozpatrywanej sprawie było najwyraźniej najważniejsze.
RoztargnienieUłomność
Potrafi zgubić się nawet we własnej wieży, więc o czym my mówimy?
Lęk wysokościWada
Jeżeli znajduje się na wysokości trzeciego piętra, nie patrzy przez okno. A do wejścia na jakąś górę zmusiliby tylko jego trupa.

Magia: Inkantacje

ŚmierciMistrz
To nie to, o czym myślicie. Maurycy używa tej dziedziny, aby szybciej zapakowywać i rozpakowywać swoje walizki.
PrzestrzeniAdept
Umie przenosić przedmioty na odległość i zdarzyło mu się teleportować metr dalej. Większość przedmiotów nie przeżyła, a on teleportował swój kapelusz na dach wiejskiej chaty.
StrukturyCzeladnik
Lubi zamieniać rzeczy w inne rzeczy. Na przykład lubi z kubków robić miski, mimo że mają podobne przeznaczenie.

Przedmioty Magiczne

Magiczna różdżkaZaklęty
Kumuluje energię magiczną czarodzieja i pozwala precyzyjniej rzucać zaklęcia. Wygląda jak powykrzywiana gałąź.
Magiczny pergaminZaczarowany
Zwinięty w rulon kawałek bydlęcej skóry, na który nałożono czar identyfikacji. Dzięki niemu jest w stanie określić przeznaczenie rzeczy magicznej lub niemagicznej. Wystarczy, że rozwinie pergamin nad takim przedmiotem, a na jego powierzchni, niczym wypalane rozżarzonym żelazem, pojawią się litery, składające się w słowa. Nie potrzebuje więc specjalistycznego szkolenia, czy jakichkolwiek umiejętności magicznych, by poznać znaczenie pożądanej rzeczy.
Magiczny kompasZaczarowany
Małe urządzenie magnetyczne z jedną wskazówką i jedną runą. Dzięki rzuconemu przez Maurycego czarowi jest w stanie odnaleźć zgubioną w świecie wieżę.
Magiczna lunetaZaczarowany
Tak naprawdę niezbyt przydatne urządzenie, ale kupił je wraz z wieżą, więc nie będzie narzekał. Dzięki niej można widzieć przez ściany (jeśli ustawi się odpowiednio pierścienie, inaczej zobaczy się rzeczy, których nigdy nie chciało się zobaczyć).
Magiczna monetaZaczarowany
Trefna, oczywiście. Gdy się nią za coś zapłaci, po jakimś czasie powraca do właściciela.
Magiczny kapeluszZaczarowany
Czerwone, strzeliste nakrycie głowy z szerokim rondem, pod którym wszystko, co się pod nim położy, znika. Niestety, na rzeczy większe od talerza i wyższe od średniej rośliny to nie działa.
Magiczny wózWyjątkowy
Wóz zaprzęgnięty w dwa gackouchy. Zwykły, drewniany, acz kozioł obłożony jest owczą wełną, by Maurycemu nic nie zmarzło w czasie podróży.

Charakter

	Widać po nim, że dziwak. Że ma nierówno pod sufitem. Że zajmuje się ściśle tajnymi projektami dla strzeżonych pod kluczem ugrupowań, których przeznaczenia nikt nie zna. 
No, ale to tak nie do końca.
Tak jak można się zgodzić z dwoma pierwszymi punktami, tak z kolejnymi już nie, gdyż są to brednie na resorach. Maurycy bowiem prowadzi dość przeciętny żywot, coby nie rzec - nudny. Jest jegomościem dosyć nerwowym, posiadającym nawyk do irytowania innych swoimi dziwactwami. Na przykład co chwilę musi zerkać na Magiczny Kompas w obawie przed niespodziewaną wyprawą w poszukiwaniu swojego domu. Również, gdy się denerwuje i jest bliski paniki, wyciąga swoją Magiczną Monetę, by podrzucać ją fanatycznie w powietrzu i wytrącać z równowagi przypadkowych gapiów. Jest niezwykle roztargniony, często się o coś potyka - zazwyczaj jest to czyjaś stopa lub jego własna. O szatę też potrafi się przewrócić. Czyjąś lub swoją własną. Jego umysł bowiem wędruje w przeróżne zakamarki świadomości i filozofii wtedy, kiedy nie trzeba. A gdy trzeba, jest zdatny... do niczego w zasadzie. Gubi się we własnej wieży; nadal nie zdołał całkowicie jej poznać, a niektóre teleporty nie raczą słuchać jego błagań. Maurycy ma dosyć słabą pamięć krótkotrwałą, dlatego pyta swoich znajomych o ich imiona, mimo że zna ich od co najmniej półwiecza. Potrafi również zapomnieć o ważnym spotkaniu, przez co wszystkie większe wydarzenia musi zapisywać sobie na rękach. Dlaczego nie w notesie? Bo o nim też by zapomniał.
Lubi eksperymenty, naukowe i społeczne po równo; niełatwo mu przychodzi bezmyślny spacer po mieście bez zaczepienia kogoś na ulicy i sprawdzenia reakcji względem czegokolwiek. Może zadać zwykłe pytanie "jak ci mija dzień?" i obserwować ruchy mięśni twarzy, by wywnioskować, czy dana osoba kłamie na temat swojego życia, czy może jednak nie. Do magii zaś podchodzi czysto praktycznie - nigdy nie był dobry z teorii - używa jej więc po to, by umilić sobie czas i ułatwić życie, nie tylko sobie, ale i innym, którzy akurat się napatoczą - a to zaczaruje walizki, by same udały się do miejsca przeznaczenia, czy siłą umysłu pomoże się komuś wspiąć na komin.
Pomaganie innym wychodzi mu często przypadkiem. Zjawia się bowiem w ostatniej chwili w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie, by uratować sytuację. Nieważne jaką, ważne, że sytuacja jest do ratowania. Do życia podchodzi lekko, wręcz beztrosko, jak indyk, któremu mają zaraz ściąć głowę, ale JAKIMŚ CUDEM tę głowę jeszcze udaje mu się zachować. Jest dosyć sarkastyczny w relacjach towarzyskich, niektórzy nawet twierdzą, że dowcipny, choć on za takiego się nie uważa. Niemniej, wzbudza sympatię.
Jest magiem pełnym sprzeczności: raz potrafi być bohaterem całej wioski (w większości wypadków całkowitym przypadkiem), a za drugim razem ucieka gdzie pieprz rośnie, gdy tylko ktoś kichnie zbyt głośno. Ma również nerwicę natręctw: musi zawsze mieć na głowie jakiekolwiek nakrycie (podczas snu jest do szlafmyca), wspomniane wcześniej zerkanie na kompas, liczy pod nosem ilość schodów, które w danym momencie pokonuje i nie może jeść przy zgaszonym świetle.
Tak poza tym, jest całkiem przyjemnym kompanem - opowie jakąś anegdotkę, niekoniecznie zabawną, wesprze kolegę czy koleżankę w jego/jej ciężkich chwilach, choć mało efektywnie. Człowiekiem jest dobrym, ale czasami mu to zwyczajnie nie wychodzi.

Wygląd

	Wygląda biednie, choć wnętrze ma ponoć bogate. Z powodu ostatnich trudów życiowych oraz finansowych, jego garderoba nie podkreśla tego, co trzeba lub podkreśla to, czego nie trzeba. Trzeba by być ślepym, głuchym i nie posiadać zmysłu smaku, by go nie zauważyć - jak na skromnego czarodzieja, ubiera się wyjątkowo krzykliwie. Jest wielbicielem wszelkich cudacznych kapeluszy, i chyba tym uwielbieniem przykuwa największą uwagę. Posiada imponującą kolekcję dziwnych nakryć głowy, które eksponuje w swoim salonie. 
Zupełnie nie wygląda na swój wiek, ale to przez to, że dorastał na wsi. Ma nieco zmarszczek na podłużnej, szczupłej twarzy o ziemistym kolorze, a zdobi ją dodatkowo nieuczesana broda. Ogólnie jego osoba uchodzi za synonim ekscentryczności. Nie jest za wysoki ani za niski, taki przeciętnego wzrostu, można rzec. Chudy, ale nie wygląda na wygłodniałego, taka jego uroda po prostu. Ma duży nos, na tyle duży, że najpierw widać jego, kapelusz, a dopiero potem resztę czarodzieja. W blado niebieskich oczach Maurycego tlą się iskierki awanturnictwa. Brwi ma chaotyczne, nieuczesane, gęste, i rzadko wystają spod kapelusza, więc niekiedy podważa się fakt ich istnienia. Włosy zaś ma długie, takie do ramion, w kolorze błota, również nieuczesane i z lekka chaotyczne. Nie ma serdecznego palca u prawej dłoni.
Jak już zostało wspomniane, jego ubrania to w głównej mierze wielobarwne czarodziejskie szaty - od takich w jednym kolorze, po takie wzorzyste, w gwiazdki na przykład. Ma takie błyszczące, i takie matowe, i takie krótsze, i takie dłuższe. W niektórych nie posiada rąk, a w innych jest tych rąk aż w nadmiarze. Ogólnie skupuje wszystko, co mu się w oczy rzuci. Poprzysiągł sobie, że uporządkuje wszystko, gdy tylko zdobędzie pieniądze na remont wieży.

Historia

	Psie Dołki to złożona z dwóch domów wieś, której nawet naniesienie na mapę nie opłacało się kartografom. Po latach Maurycy zdecydował się z nimi zgodzić. Od wiejskiej rodziny odciął się dosyć prędko, odkrywszy w sobie pomniejszy talent magiczny. Pomniejszy jest tu słowem kluczowym, bowiem czarodziej, pomimo usilnych próśb, gróźb, błagań i składania zażaleń do urzędu, nie dostał się na żadną z magicznych uczelni, do których aplikował za młodu. W tamtym czasie moc jaką posiadał Maurycy poczynała dopiero kiełkować, więc nawet nie byłby w stanie z pomocą telekinezy unieść piórka na kilka cali. Został więc zmuszony do powrotu w rodzinne strony, gdzie jego rodzice, po utracie swych własnych zdolności, wiedli skromne życie farmerów. 
Maurycy nie jest potężnym czarownikiem i nigdy na takiego nie aspirował, jest na to za mało ambitny. Niemniej, w końcu, po latach do Psich Dołków dotarł list dzięki sowiej poczcie, bo żadna inna nie dała rady znaleźć wioski. Z tego, co zdołał się dowiedzieć już bezpośrednio na uniwersytecie, był jednym z ostatnich żaków na listach studenckich. Nie zdziwił go ten fakt, acz mimo tego był nieco rozczarowany, gdyż sądził, że jego magia dorównuje przynajmniej magii drzew w Szepczącym Lesie. Był jednakże lubiany przez kolegów studentów, jak i przez wykładowców. Ci drudzy często mu powtarzali, że ma potencjał, ale najwyraźniej lenistwo było nieco bardziej atrakcyjne. W pewnym momencie szło mu nawet całkiem przeciętnie, do tego stopnia, że podskoczył na listach studenckich i wyrzucenie z uniwersytetu przestało nad nim ciążyć niczym fatum.
Do czasu.
Otóż, Maurycy upodobał sobie zawieranie niecodziennych, dosyć szemranych znajomości. Spotkał bowiem w murach uczelni pewnego człowieka, a gdy podszedł doń i zapytał, czy ów potrzebuje pomocy, ten od razu odparł, że owszem. Czarodziej więc cały był w skowronkach, bo oto nadeszła ta chwila, gdy zwykły śmiertelnik zwrócił się o radę do potężnego czarownika, któremu broda ledwie rosła i to nie w tych miejscach, w których powinna. Nieznajomy poprosił go o zidentyfikowanie pewnego przedmiotu, więc Maurycy użył całej swej wiedzy i mocy, by rzucić na pergamin odpowiednie zaklęcie. Udało się, ku zdziwieniu wszystkich. Kiedy rozwinął Pergamin nad artefaktem od nieznajomego dowiedział się, że był to przedmiot o wielkiej wartości materialnej, jak i sentymentalnej. Należał do innego czarodzieja, którego Maurycy nie znał, ale miał poznać. Wraz z nieznajomym odwiedził właściciela artefaktu, który wystawił nagrodę w zamian za znalezienie jego zguby. Zadowolony rzucił mieszkiem pełnym monet, więc mężczyźni podzielili się nagrodą, a młody mag dostał ofertę pracy. Zgodził się, oczywiście. Miał identyfikować różne magiczne precjoza, lecz mankament tkwił w tym, że naiwny człowieczek w ogóle nie zdawał sobie sprawy, że zaciągnął się do gangu przemytników i złodziei.
Jak można się było domyślić, władze uczelni doszły do tego wniosku o wiele wcześniej niż sam Maurycy, dlatego tak się zdziwił, gdy raczyli mu wręczyć list z informacją usunięcia go z listy studentów. A przecież podskoczył aż o trzy miejsca! Niemniej, incydent zaszedł na trzecim roku, a więc niemal w połowie jego procesu edukacji magicznej, więc nie było mu tych straconych lat aż tak żal. W ramach pożegnania z uczelnią, zachachmęcił z biblioteki kilka tomów o magii stosowanej, do użytku własnego. Ukrył je pod kapeluszem, który dostał od jednego ze znajomych z roku.
Mimo że został wyrzucony z uniwersytetu, jego życie zawodowe nie ucierpiało na tym w wielkim stopniu, można nawet rzec, że ucierpiało w stopniu minimalnym. Przez kilka lat udało mu się pomieszkiwać w stodole bogatego jegomościa, którego nazwisko już dawno zatarło się w słabej pamięci czarodzieja. Dzięki temu Maurycy miał dostęp do pewnych osobistości, dzięki którym nie musiał podkradać siana dla koni, by mieć co jeść. Zazwyczaj były to zlecenia lekkie, wręcz trywialnie proste, ale zawsze istniało ryzyko, że rzucone zaklęcie zadziała nie tak, jak powinno. Różdżka Maurycego w pierwszych latach swojego istnienia byłą bardzo rozregulowana i kapryśna, więc zamiast zdjąć kota z drzewa, zdjęła drzewo z kota, zdarzało się.
W pewnym momencie jego życia bardzo spodobało mu się poszukiwanie różnych dziwnych rzeczy, głównie do celów alchemicznych, stąd zlecenia na pazur burunga czy łuski wężowego psa. Słyszał, że te drugie w formie sproszkowanej stanowiły niesłaby afrodyzjak. Ale to tylko plotki niepotwierdzone naukowo. Po latach doszło do tego, że przemycał nielegalne towary z jednego miasta do drugiego, śmiejąc się z ustalonych granic.
Dużo, dużo później, ale około miesiąca temu przebywał w Fargoth i jego oczom ukazało się zaproszenie na otwartą aukcję, w którym wspomniano, że będzie można zakupić wiele ciekawych pozostałości po starym elfim czarodzieju. Maurycy zatarł rączki, bo akurat na jego konto wpłynął pełen mieszek Złotych Gryfów. Postanowił się zabawić. Tym sposobem wszedł w posiadanie nietypowej wieży, którą tubylcy nazywali zagadkową. Nieprzypadkowo. Kiedy tylko Maurycy otrzymał klucze do swojej nowej posiadłości i otworzył frontowe drzwi, wieża teleportowała go najpierw gdzieś na środek oceanu, tydzień później, gdy spał smacznie, wsłuchując się w szum wody wlewającej się do piwnicy, postanowiła zabrać go na przedmieścia Rododendronii, i to na środek głównego traktu. Przerażony czarodziej tak się obawiał zgubienia domu, że rzucił na kompas czar namierzający łączący się bezpośrednio z sercem wieży.
Kilka dni później, gdy robił zakupy na kolację, w mieście podniosła się panika. Wrócił więc na główny trakt, by dowiedzieć się, że jego dom czmychnął na skraj Szepczącego Lasu.

Posiadłość

Lokalizacja: Ekradon (na ten moment)
	Niebezpiecznie przechylona, rozpadająca się wieża, podparta ze wszystkich stron drewnianymi belkami. Kupił ją na aukcji w okazyjnej cenie. Żal było nie wziąć.
Zbudowana z kamienia, który trzyma się na słowo honoru, choć nie tylko on znajduje się w składzie powierzchni zewnętrznej - cegły też oraz drewno. Do drzwi wejściowych prowadzą spróchniałe już schody, zaś te w środku, kamienne, wołają o pomstę do nieba - nogę można sobie przez nie złamać. Albo kark.
Wieżę gęsto porasta bluszcz i nie posiada ona żadnych dodatków w postaci wieżyczek czy innych architektonicznych udziwnień. Wystaje ponad okoliczne bory i lasy, widać ją z centrum miasta, niedaleko którego na ten moment wylądowała. Wszystkie komnaty usytuowane są w podziemiach, lecz żeby się do nich dostać, trzeba wpierw wspiąć się po zdradzieckich krętych schodach, wzdłuż których rozmieszczone są poszczególne teleporty. Fizycznego zejścia do piwnicy nie ma, zatem gość szukający takowego natknie się jedynie na kamienną posadzkę. Tak samo jest w przypadku przejść między komnatami — nie ma bezpośrednich połączeń między nimi w postaci, dajmy na to, korytarzy. Trzeba wyjść tym samym teleportem, którym się weszło i poszukać takiego, który prowadzi, na przykład, do kuchni.
Wieża wewnątrz oświetlona jest pochodniami z zielonym, tak zwanym zimnym ogniem. Czarodziej wykonuje dużo eksperymentów i nie chce ryzykować nagłym wybuchem na skutek reakcji któregoś z odczynników z prawdziwym ogniem.
Cechą specjalną tej wieży jest niespodziewana, samoistna teleportacja w najmniej oczekiwanym momencie. W najbardziej niepozorne miejsce. Czasami z czarodziejem w środku. A czasami bez i niego. Raz zdarzyło jej się wylądować na środku Oceanu Jadeitów. I to nie na wyspie.
  • Najnowsze posty napisane przez: Maurycy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Data