Profil użytkownika Nuka

Avatar użytkownika
[Ta karta nie została jeszcze zaakceptowana]

Ogólne

Potęga:
Imię: Nuka Esker
Rasa: Człowiek (w jednej czwartej Dhampir)
Wiek: 33 lata


Aura



Wygląd

Należy do tych przedstawicieli płci męskiej, którzy uważani są za przystojnych, co można wnioskować po lubieżnych spojrzeniach jakie rzucają mu kobiety. Jest wysokim i dobrze umięśnionym mężczyzną o szerokich ramionach i wąskich biodrach. Jego poznaczoną kilkoma zmarszczkami twarz okalają czarne włosy poprzeplatane już gdzieniegdzie siwizną. Nosi ciemną brodę, która postarza go o co najmniej trzy lata, lecz od opuszczenia Arturonu nie zgolił jej ani razu - co najwyżej przycinał. Sprawia dobre pierwsze wrażenie i miło patrzy mu z ciemnozielonych oczu, w których kryją się spokój i cierpliwość. Widać, że jego ręce nie zostały stworzone do zbierania kwiatków - są stwardniałe, suche i noszą na sobie ślady brutalnego, częstego używania.
Nie posiada zbyt urozmaiconej ani bogatej w detale garderoby. Jako gwardzista zwykł nosić szykowny kirys, a na nim pełną zbroję. Teraz zaś przywdziewa najtańsze lniane koszule, a na nich kamizelę ze skóry, której lata świetności minęły lata temu. Trzyma ją z sentymentu. W chłodniejsze dni nosi również grubą kurtę podszywaną wilczym futrem - prezent od króla Artura.
Po ziemi stąpa pewnie, z rycerską manierą, mimo koczowniczego trybu życia. Lata przebywania na dworze królewskim wywarły na nim swój wpływ, ale z pewnością nie poprawiły mu akcentu, bo wciąż mówi dosyć niedbale. Nie uznał za konieczne zmienianie tego, w końcu z każdym się jakoś dogadywał i nie było z tym większych problemów.


Charakter

Jest chodzącą oazą spokoju i harmonii, co nie znaczy, że nie puszczają mu czasem nerwy. Potrafi znieść dużo; granicę cierpliwości przesuniętą ma z pewnością dalej niż niejeden przeciętny zjadacz chleba, ale nie jest cudotwórcą i on również ma swój limit wytrzymałości fizycznej, jak i psychicznej. Nie można nazwać go altruistą, ale posiada spore pokłady empatii i zrozumienia dla innych istot, dlatego stara się pomagać im w miarę swoich możliwości.
Życiowe doświadczenia ukształtowały go na człowieka odważnego i szczerego, ale zostawiły po sobie również wiele ran, które do tej pory się nie zagoiły. W pewnych momentach melancholia ciąży na jego barkach bardziej niż zwykle, przez co czuje się przytłoczony i nie jest do końca pewny swoich poczynań. Robi zawsze to, co uważa za słuszne i nie boi się przyznać do popełnionego błędu.
Nuka to człowiek honoru; nie pozwoli upokarzać siebie ani innych, lecz w czasie walki nie kieruje się tą cechą. Kieruje nim wówczas instynkt przetrwania, więc nie zawsze gra czysto, ale dzięki temu w większości przypadków odnosi zwycięstwo. Spory jednak próbuje rozwiązywać dyplomacją, a nie siłą, ponieważ, jak sam uważa, dni jego młodości i buntu minęły, więc teraz trzeba stać się dorosłym i odpowiedzialnym człowiekiem. Nie lubi używać przemocy; rozwiązuje ona problemy tylko na chwilę, a później i tak historia zatacza nowe koło, bo przecież ludzie nie wyciągają z niej odpowiednich wniosków.
Bierze pod rozwagę wszystko, co mu się przytrafia i stara się uczyć na swoich porażkach. Krytykę z chęcią przyjmuje, bo zdaje sobie sprawę, że dzięki niej może stać się lepszy w wielu aspektach, a na dodatek ma ogromny dystans do siebie i bardzo trudno jest go jakkolwiek obrazić, jeżeli w ogóle jest to możliwe.
Lubi towarzystwo, choć na pierwszy rzut oka nie sprawia wrażenia takiego. Nawiązywanie nowych znajomości nie stanowi dla niego przeszkody, nawet gdy ta znajomość zaczyna się od prawego sierpowego którejś ze stron. Za przyjacielem jest w stanie skoczyć w ogień lub zrobić to za niego. Jest asertywny, ale szanuje zdanie innych. Bierze jednakże do serca słowa tylko tych, na których mu zależy.
Po akloholu staje się awanturniczy i złośliwy, ale zna dobrze swoje możliwości, dlatego usiłuje pić z umiarem. Głowę ma dość mocną, więc nie upija się szybko. Będąc pijanym albo rozpętuje wokół siebie raban, albo zasypia w cudacznych miejscach.

Atrybuty

Krzepa:Raczej silny, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Zręczny, Szybki, Dokładny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Czuły słuch,
Umysł:Bystry, Ineligentny, Silna wola,
Prezencja:Ładny, Godny, Przekonywujący,

Cechy specjalne

Wrażliwość na słońce [S]Jeżeli zbyt długo przebywa w pełnym słońcu zaczyna go niemiłosiernie boleć głowa.
Częściowa regeneracja [D]Nie jest w stanie sam wyleczyć się ze wszystkiego, ale drobne skaleczenia, czy niewielkie rany zasklepiają się na nim nieco szybciej niż na pełnokrwistym człowieku. Ta różnica nie jest duża, lecz regeneracja zadrapania po kocie z pewnością nie będzie trwała trzech dni.
Niespokojny sen [K]Co noc śnią mu się koszmary, które przerażają go do takiego stopnia, że nierzadko obawia się zaśnięcia. Brak snu wpływa niekorzystnie na jego codzienne funkcjonowanie, nie jest w stanie skupić się na wielu rzeczach, mimo że usilnie się stara. Kiedy myśli, że jest blisko rozwiązania, wymyka mu się ono z rąk, a poszukiwania zaczynają od nowa.

Umiejętności

Polowanie [O] Jednym z jego zadań na dworze króla Artura IX Roba było dostarczanie zwierzyny na królewski stół, za co znany był i szanowany wśród możnych.
Przetrwanie [O] Po opuszczeniu dworu króla Artura nie mógł pokazywać się w miastach, czy nawet wsiach, więc ukrywał się w puszczach i opuszczonych domostwach, gdzie musiał sam sobie radzić i dbać o siebie.
Etykieta [O] Poddano go odpowiednim naukom, gdy tylko trafił na dwór. Szło mu dosyć opornie, lecz dzięki jego wrodzonej przyzwoitości nauczyciele nie stracili zbyt szybko cierpliwości.
Łucznictwo i kusznictwo [W] Strzelać z łuku uczył go ojciec, zaś posługiwania się kuszą nauczył się sam. Nigdy nie lubił walki wręcz.
Uniki [W] Umie walczyć, lecz zdecydowanie woli unikać konfliktów cielesnych, dlatego ćwiczył spostrzegawczość i zręczność, by jak najrzadziej używać siły.
Malarstwo i rysunek [O] Za młodu matka zaraziła go sztuką, a guwernantka, utalentowana malarka, nauczyła podstaw rysunku. Później kontynuował naukę samodzielnie, gdy już gościł na dworze króla Artura.
Wędkarstwo [O] Nie mogło być mu to obce, gdyż urodził się w rodzinie rybaków. Mimo ich wielu kaprysów ryby wpadają w jego sieci z pewnością bez pomocy zbiegu okoliczności.
Czytanie i pisanie [P] Woli czytać, bo z pisaniem nadal ma małe problemy. Na dworze preferował rozwijać swoje talenty malarskie, niż przykładać się do naprawdę przydatnych rzeczy.
Otwieranie zamków [P] Naprawdę proste mechanizmy potrafi rozbroić bez pozostawiania widocznych śladów, acz bardziej skomplikowane sprawiają mu duże problemy.
Kartografia [O] Jako rysownik umie stworzyć mapę okolicy, w której się znajduje. Tak mu lepiej zorientować się w terenie.
Geografia [P] Przedstawiono mu dosłownie podstawy w różnicach jakie istnieją między poszczególnymi krainami Alaranii. Na glebach się niestety nie zna.
Gotowanie [O] Robi wyśmienitą potrawkę z królika, między innymi dzięki niej wkupił się w łaski króla. Umie też nieco więcej, lecz tą potrawką z pewnością podbiłby serce niejednego człowieka.
Walka wręcz [O] Bije się całkiem nieźle, a siniaki, które po sobie zostawia na przeciwniku, goją się bardzo powoli.
Śpiew [P] Jego dziadek zwykł siadać na pomoście w środku dnia i nucić stare jak świat przyśpiewki. Młody Nuka często z nim łowił i podłapał co nieco przez samo słuchanie starca, a gdy ten dowiedział się, że Nuka nie ma najgorszego głosu na świecie, postanowił wnuczka nauczyć czegoś więcej niż żałosnego kwękania.
Polityka [P] Zaznajomił się z tym przedziwnym zjawiskiem dopiero na dworze królewskim, lecz, jak sam stwierdził, nie jest na tyle sprytny, by się w to bawić. Postanowił zostawić mamienie ludzi osobom pozbawionym skrupułów.
Zielarstwo [O] Będąc pod opieką czarodzieja, przyswoił sobie nazwy i właściwości ważniejszych roślin, które po dziś dzień przydają mu się podczas podróży.
Hazard [P] Lubi ogrywać w karty napotkanych w karczmach nieznajomych. Sam również często traci przez to mnóstwo pieniędzy. Ale zabawa przednia.
Matematyka [P] Poduczył go sam król Artur, a to dlatego, gdyż od czasu do czasu potrzebował pomocy w przeliczaniu podatków i aktualizacji sił wojskowych. Nuka nie umie zbyt wiele w tej dziedzinie, ale planuje ją rozwinąć w niedalekiej przyszłości.

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Kusza [ZAC]Stworzona na specjalne zamówienie króla Artura IX Roba przez rzemieślnika z Fargoth. Umieszczono w niej dwa kamienie pokryte magią. Dzięki pierwszemu nie da się tej broni zniszczyć, zaś drugi niweluje działanie wiatru na wystrzelone bełty. Kusza została przekazana Nuce jako spłata długu wdzięczności za uratowanie królowi życia.

Towarzysz


Historia

   Podróżował z Enarem od dłuższego czasu, a spotkał go całkowitym przypadkiem na trakcie do Katimy i tak się złożyło, że obaj tam zmierzali. Postanowili więc towarzyszyć sobie podczas długiej drogi do najbliższej cywilizacji, która nie miała statusu wioski. Dogadywali się całkiem nieźle, można było nawet rzec, że rozumieli się bez słów. Nuka nie wypytywał Enara o jego przeszłość, a Enar odwdzięczał się tym samym. Wiedzieli o sobie tylko tyle, że przyświecał im wspólny cel – więcej do szczęścia nie potrzebowali.
   Gdy udało im się dotrzeć w końcu na miejsce, doszli do wniosku, że warto byłoby się najpierw rozejrzeć za jakimś noclegiem, bo wieczór był chłodny i na dodatek obaj byli głodni jak przysłowiowe wilki. Nuce udało się upolować gdzieś po drodze ze dwie wiewiórki, ale dwóm rosłym mężczyznom nie mogły one wystarczyć. Zdecydowali więc zgodnie, że najedzą się w karczmie do syta, wyśpią porządnie, a ranem każdy pójdzie w swoją stronę i drugiemu przeszkadzać nie będzie. Zasiedli więc do wieczerzy, którą w większości sponsorował Nuka z pieniędzy otrzymanych od króla Artura z Arturonu. Zamówili też alkohol dla umilenia zwieńczenia ich podróży i krótkiej, acz solidnej znajomości.
   Po kilku godzinach Enar zdołał się tak wyborowo wstawić, że udało mu się pomylić okno na piętrze z drzwiami. Nic mu się oczywiście nie stało, chyba nwet nie zauważył, że inną drogę sobie wybrał, ale Nuka za to musiał przywrócić go do porządku, żeby więcej szkód nie narobił, bo prawdopodobnie na to się właśnie zanosiło. Jego towarzysz zaczął bowiem rzucać obelgami pod adresem właściciela przybytku. Nuka nie miał innego wyjścia, jak tylko strzelić mu porządnie w pysk, żeby choć na chwilę się zamknął. Poskutkowało, ale został obrzucony nienawistnym spojrzeniem.
   - Jak nie umiesz pić, to się za to nie bierz – warknął Nuka, wracając do stołu. Enar wydał z siebie niewyraźny bulgot, po czym chwiejnie dołączył do towarzysza i usiadł naprzeciw niego. Nieudolnie próbował podeprzeć głowę na ręce, ale ta wymykała mu się już spod kontroli. Zrezygnował więc z tak skomplikowanej czynności i oparł się plecami o ławę, próbując utrzymać kontakt wzrokowy z rozmówcą.
   - Ej - burknął blondyn niewyraźnie - Esker, tak? - Nuka skinął w milczeniu głową. - Ty to skąd w sumie jesteś, hmm?
   - Z Jugry - odparł i upił łyk z kufla. - Kojarzysz?
   Enar przytaknął skinieniem głowy, ledwie przytomny.
   - To taka wiocha nad morzem, tak? - wymamrotał; Nuka zrozumiał pytanie tylko dzięki kontekstowi.
   - Mhm. Rybacka. - Ponownie się napił. - Mieszkałem tam za dzieciaka z rodzicami i siostrą.
   Blondyn zdrowo beknął, po czym zmarszczył brwi w zamyśleniu.
   - To jak ty, do cholery, dostałeś się do króla? Bo coś o królu mówiłeś. Czy to nie ty?
   - Mówiłem, ale to długa historia.
   - Przed nami cała noc. - Enar rozłożył ręce i pijackim gestem omiótł nimi powietrze, po czym wrócił do osuszania któregoś z kolei kufla. - To opowiadaj. Lubię opowieści.
   Nuka zastanowił się nad propozycją towarzysza. Nie zwykł dzielić się historią swojego życia z niemal obcym dla siebie człowiekiem, lecz sądząc po stanie w jakim aktualnie był blondyn, uznał że jedynym, co będzie pamiętał to spuchnięta żuchwa. Ugryzł więc kawałek chleba, popił i sięgnął pamięcią w przeszłość.
   - Moi rodzice uczyli mnie wędkować zanim w ogóle zacząłem chodzić. Od pokoleń żyliśmy z połowu ryb i ich sprzedaży, byliśmy w tym ponoć najlepsi wzdłuż całego wybrzeża. - Wzruszył ramionami. - Nie przejmowałem się reputacją, chciałem tylko złapać więcej ryb niż moja siostra. Może i była o kilka lat młodsza, ale w wędkowaniu nie miała sobie równych. Zazdrosny trochę byłem. I głupi. Wiesz, pokonany przez dziewczynkę. - Zaśmiał się pod nosem. - Moja duma nieźle wtedy ucierpiała, ale matka przekonała mnie, że to nie ma znaczenia, czy ktoś jest lepszy, czy gorszy. Najważniejsze, żeby samemu starać się rozwijać. Posłuchałem jej i wykorzystuję tę radę do dziś, bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy, nie ma co się czarować, a użalanie nad sobą niczego nie zmieni. Dlatego sporo z dziadkiem przesiadywałem - on zwiedził więcej świata, niż cała moja rodzina razem wzięta i miał co opowiadać. Podziwiałem goteż za to, jak ładnie umiał śpiewać, więc zacząłem go naśladować. Szło mi okropnie, ale on zaparł się, że mnie nauczy, bo niemożliwym było, żeby Esker śpiewać nie potrafił. Dzięki temu poznałem sporo starych pieśni, za dużo, by teraz wymieniać. Moja matka za to uwielbiała sztukę, wszelaką. Obrazy, rzeźby, taniec, mnóstwo tego było. Zacząłem się tym interesować dopiero po śmierci dziadka, żeby jakoś myśli odciągnąć, a guwernantka poszła o krok dalej i wcisnęła mi w rękę węgielek i kazała rysować, co mi do głowy przyjdzie. I w ten sposób nauczyłem się rysować i malować. Dziełami sztuki moich wypocin nie można było nazwać, ale na swój sposób cieszyły oko.
   Dopił, co miał w kuflu i poprosił karczmarza o dolewkę. Enar wtenczas już począł przysypiać, a głowa latała mu na wszystkie strony, gdy starał się udawać, że jeszcze słuchał towarzysza. Nuce to nie przeszkadzało. Lubił sobie pogadać, nawet do siebie.
   - Niestety, sielanka skończyła się wraz z wybuchem buntów Morskich Elfów. - Zasępił się wyraźnie, spoglądając w eter. - Z początku dochodziły nas słuchy jedynie o kradzieżach i pomniejszych zniszczeniach, ale później... Później zaczęły parać się mordowaniem ludzi. - Podziękował karczmarzowi za piwo, ale nie napił się; zamiast tego w zamyśleniu ślizgał palcem po krawędzi naczynia. - W końcu padło na Jugrę. Atak przeprowadzili o świcie. Sądzili, że nie zastaną poza domem żywej duszy, a nie wzięli pod rozwagę, że przecież rybacy wstają wcześniej od słońca. Ojciec rozkazał mi zostać w domu i pilnować Lily, a on wybiegł bić się z najeźdźcą. - Prychnął z pogardą. - Byłem idiotą, że go nie posłuchałem. Chciałem pomóc, przydać się na coś. Powiedziałem siostrze, by za żadne skarby nie szła za mną, a ja chwyciłem łuk, strzały i jak ostatni baran pobiegłem za ojcem, zamiast wykonać jego przykaz. Kretyn - dodał ciszej, sięgnąwszy po piwo. - Elfów, jak mrówków, mówię ci. Gdzie nie spojrzałem, tam byli. Wszędzie. Już nie pamiętam szczegółów, widzę tylko pojedyncze obrazy, przebłyski. Krzyczący ludzie, wojujące elfy, fale rozbijające się o brzeg. Urywki.
   Umilkł, wpatrując się nieobecnym wzrokiem w dal. Enar już dawno zasnął z odchyloną głową, chrapiąc donośnie. Znaczna część bywalców karczmy podzieliła jego los, gospodarz też przysypiał za szynkiem. Za to Nuka nie odczuwał zmęczenia ani senności. Powrócił myślami do dni, o których chciał od wielu lat zapomnieć. To była jedna z wielu ran, które do tej pory się nie zagoiły.
   - Zmarła w moich ramionach - rzekł po dłuższej chwili zachrypniętym głosem. - Moja siostra... Lily... Wybiegła za mną. Chciała się upewnić, że mnie ani ojcu nic się nie stało. Prosiła, żebym wracał do domu. Żebym uciekał. Żebym uciekał razem z nią. Ciągnęła za rękaw mojej koszuli, krzyczała, ale jej nie słuchałem. I nagle zamilkła, pisnęła cicho. Odwróciłem się... i ujrzałem strzałę wystającą z jej barku. Zastygłem, nie byłem w stanie się ruszyć, opętał mnie paraliż. To nie mogło być prawdziwe. Przerażenie w jej oczach, łzy... - Odetchnął głębiej, spuszczając wzrok na brudny blat stołu. Zacisnął dłoń na uchu kufla. - Upadła. A ja nie potrafiłem jej pomóc. Do dziś nawiedzają mnie koszmary. Co noc Lily umiera raz za razem, jakby wyrzuty sumienia chciały mnie zabić powolną, bolesną i wyjątkowo okrutną torturą. - Emocje ścisnęły mu gardło, nie pozwalając dalej mówić. Wypił wszystko, co miał, dopił jeszcze piwo Enara, i dopiero po tym mógł kontynuować, choć z ciężkim sercem wspominał tamte chwile. - Uciekłem stamtąd, winiąc siebie za jej śmierć. Walki wciąż trwały, nie wiedziałem, czy moi rodzice przeżyli. Wiedziałem jedynie, że gdyby oni również zginęli - ja bym tego nie przeżył. Byłem wystraszony... Przerażony, nie miałem pojęcia, co robić, nogi same niosły mnie w stronę lasu, umysł miałem zaćmiony, nie pamiętam zbyt wiele. Tylko krzaki raniące moją twarz, przez które musiałem się przedrzeć, by do tego lasu dotrzeć. Nie potrafiłem pogodzić się z myślą o stracie rodziny. Zresztą, jeśli ktokolwiek to umie, niech rzuci kamieniem. - Pokręcił głową i prychnął pod nosem. - Idiota. Pamiętam, że wycieńczony i brudny trafiłem w okolice jakiejś oberży. Stały przy niej konie, ze środka dobiegała jakaś muzyka. Miejsce pełne życia. Nie wiedziałem, ile dni minęło od ataku na Jugrę, i nie potrzebowałem tego wiedzieć. Mimowolnie skierowałem się ku tyłowi przybytku, żeby usiąść i otrzeźwieć z szoku. Ile mogłem mieć lat? Trzynaście? Może czternaście. Ochłonąłem nieco, złapawszy w końcu spokojniejszy oddech. I dotknęła mnie pustka. Pochłonęła wszystkie odczucia i emocje, jakie burzyły się we mnie od tych kilku dni. Rozejrzałem się tylko bezmyślnie za jakimś wyjściem z tej patowej sytuacji. Dostrzegłem butelkę, stojącą samotnie na beczce obok. Pomyślałem, że w tej chwili alkohol byłby rozwiązaniem bardzo na miejscu. Głupi byłem, a do tej pory nie spróbowałem ani łyka tego świństwa. Z opowiadań ojca wywnioskowałem jedynie, że można na chwilę o wszystkim zapomnieć, a zapomnienie było w tamtej chwili jedyną rzeczą, o której marzyłem. No, więc nie zastanawiając się w ogóle, chwyciłem tę pieprzoną butelkę, odkorkowałem, po czym wypiłem prawie połowę za jednym oddechem. I wtedy straciłem przytomność.
   Zrzucił przez przypadek łokciem kufel, robiąc tym samym niezły hałas, aż karczmarz podskoczył wyrwany z półsnu. Gestem ręki przeprosił mężczyznę i sięgnął po naczynie. Zerknął na Enara, który tylko zachrapał głośniej. Nuka usiadł z powrotem przy stole i wpatrzył się w trzymany przez niego drewaniany kubek. Przypomniało mu się przysłowie wypowiedziane niegdyś przez jego dziadka: "Topisz swe kłopoty w alkoholu? Nie rób tego, one umieją świetnie pływać". Słowa prawdy.
   Odchrząknął, pozbywając się chrypki.
   - Przebudziłem się, czując potężny ból w całym ciele, jakby mnie coś rozrywało na strzępy lub wyżerało od środka. Nie widziałem za dobrze, przez bardzo długi czas wszystko dookoła mnie nie miało krawędzi ani kształtu. Słyszeć też ledwo słyszałem, jakieś szumy, głosy jakby z oddali. Byłem wrakiem człowieka, miałem wrażenie, że moje ciało gniło wewnątrz, rozkładało się. Pamiętam strach, jaki przeszył mnie wtedy na wskroś; nie przed śmiercią, ale przed niewiedzą, zdezorientowaniem. Istny koszmar.

Dane gracza: Nuka

Nazwa użytkownika:
Nuka
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Mereve, Naniria,
Martwe postacie:
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
So kwi 06, 2019 10:47 pm
Ostatnia wizyta:
Wt kwi 23, 2019 1:04 am
Liczba postów:
0 | Znajdź posty użytkownika
(0.00% wszystkich postów / 0.00 posty dziennie)
cron