Profil użytkownika Deidre

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Deidre (Dea)
Rasa: Driada
Wiek: 240 lat


Aura

Znacznej siły poświata, emanuje już z oddali ametystem. Gdy podejdzie się bliżej, o oczy przywykną do blasku można dojrzeć niezwykle silny odcień barachitu pokrywający całość, na której ktoś wyrzeźbił miedziane liście, kwiaty i poskręcane pędy tworzącą jedyną w swoim rodzaju mozaikę. Dodatkowo wzbogacają ją żelazne drobiny, które niczym poruszane delikatnym wiatrem wędrują po całej powłoce. Niespodziewanie słychać rumor spadających głazów, jednakże wokół nic się nie dzieje, jedynie na aurze powstaje iluzja, jakby staczały się z niej drobne kamienie. Następnie wszystko znika, a zamiast tego pojawiają się drobne nutki wygrywające harmonijną melodię przechodzącą gładko z jednego tonu w drugi. Następnie jej rytm się uspokoją i niesie ulgę zmysłom. Wokół można wyczuć przyjemną woń kwiatów. W dotyku niezwykle miękka i zazwyczaj sztywna, aczkolwiek czasem zegnie się dość gładko, co jest jednak bardzo rzadkim zjawiskiem. Powierzchnia posiada pstre zakończenia, choć niektóre z nich są nieco stępione. Pokrywa ją aksamitny puszek, a w smaku lepi się niemiłosiernie.


Wygląd

Deidre jest piękna, jak każda driada. Ma smukłą, bladą szyję i burzę rudych włosów. Jej kształtne usta są idealnie czerwone, a obrysowane czarną linią oczy mają barwę pnia lipowego skąpanego w popołudniowym słońcu. W ciepłej, brązowej głębi migotają złote okruchy.
Jej twarz ma lekko spiczasty podbródek i wystające kości policzkowe. Drobne uszy zazwyczaj przykrywa roztrzepana ruda grzywa, choć czasami ich leciutko spiczaste koniuszki wyglądają na zewnątrz. Ma cerę, którą można by określić jako porcelanową, gdyby nie delikatna nuta zieleni, widoczna w świetle dnia. Całości dopełnia drobny, lekko zadarty nosek, który nadaje jej idealnej twarzy przyjaznego wyrazu.
We włosy dziewczyna wplata koraliki i piórka o najróżniejszych barwach. Pojedyncze pasma lubi też zaplatać w warkoczyki, przeglądając się uważnie w oczkach wodnych.
Gdyby ktoś ujrzał ją zastygłą pośrodku lasu w takiej sytuacji, mógłby dać się urzec otaczającej ją, eterycznej aurze. Niewysoka, bo mierząca zaledwie 163 cm wzrostu, smukła kobietka zwraca uwagę subtelnymi proporcjami swojego ciała. Ma drobne piersi, lekkie wcięcie w talii, długie, wąskie palce i piękne, choć (jej zdaniem) odrobinę za chude nogi. Na serdecznym palcu nosi złoty pierścionek z drobniutkim diamentem, który znalazła w lesie, ale nikomu nie chce zdradzić w jakich okolicznościach.
Jej ciało oplata luźny, czarny materiał, zwiewny niczym dym. Owija się wokół ramion i piersi, pozostawiając odsłonięte obojczyki i ręce. Odkrywa również fragment płaskiego brzucha i pępek, wokół którego widnieje szary, spiralny wzór. Luźno opada w dół, zakrywając pośladki, uda i nogi aż do kolan. Pojedyncze pasma zwisają do ziemi, tańcząc pomiędzy nagimi kostkami i stopami driady. Cały ubiór wydaje się żyć własnym życiem - nawet w całkowitym bezruchu faluje lekko, reagując na każde drżenie jej ciała. Czerń jest nietypowym kolorem dla driad, które gustują w materiałach naturalnych, wygodnych i współgrających z kolorami lasu. Szata została przygotowana specjalnie dla Wieszczki, tej która styka się z możliwym i niemożliwym, życiem i śmiercią. Ponad to Dea jest przekonana, że barwa, która została jej narzuca odzwierciedla Pecha, który wybrał ją sobie spośród tysięcy innych.
Prawą łydkę Deidre zdobi kolejny wijący się, szary wzór. Mniejsze z nich znajdują się także na jej ramionach, policzkach i palcach wskazujących obu dłoni. To wzory plemiennie, nadawane każdej dorosłej driadzie. Ona także, mimo sprowadzanych przez nią ciągle kłopotów, na nie zasłużyła.
Niezdarność zdradzają dopiero jej ruchy - często się potyka, choć zawsze maskuje zakłopotanie tym faktem głośnym śmiechem. W przeciwieństwie do pozostałych driad nie chodzi bezszelestnie. Nigdy tego nie potrafiła. Zostawia wyraźne odciski drobnych stóp w miękkim, leśnym mchu. Zwierzętom to nie przeszkadza. Towarzyszą jej na każdym kroku, zawsze ostrożne, mając w pamięci, że może wydarzyć się coś złego. Jej dźwięczny, słodki głos traktują jak szum drzew lub świergot ptaków. Inne driady nie przepadają za nią między innymi z tego powodu - psuje wszystkie zasadzki, a swoją bezpośredniością natychmiast rujnuje atmosferę mistycyzmu, jaką wokół siebie budują.
Na ramieniu naturianka nosi skórzaną torbę. Trzyma w niej kilka niezbędnych rzeczy - lecznicze zioła, bandaże i linę a także całkiem sporo znalezionych przez lata drobiazgów. Wśród nich znajduje się zestaw sześciu smukłych noży z czarnego i lśniącego szkliście obsydianu. Driada odebrała je przestępcom polującym na jelenia i postanowiła zachować.


Charakter

Dea jest bardzo żywą osóbką. Swój dar wieszczenia stara się ignorować, traktując go jak nieprzyjemną przypadłość. Sama mówi o nim “ataki”. Nie pozwoliła zepchnąć się do roli ponurej Wieszczki, zamkniętej w zadymionej chacie i wprowadzającej się w trans odurzającymi oparami.
Jest ciekawa świata i pełna dobrych chęci. Przez wiele lat żyła razem z innymi driadami w pięknej, uplecionej w koronach drzew wiosce. Kocha naturę i dbanie o las było dla niej zawsze bardzo naturalne. Lipa, którą otoczyła opieką, pachnie pięknie przez cały rok.
Przez towarzyszącego jej wszędzie Pecha Deidre z rezerwą podchodzi do własnej wartości. Bardzo pragnie udowadniać wszystkim wokoło, że potrafi zrobić coś prawidłowo, przez co łapie się praktycznie każdej możliwej pracy. Z drugiej strony nie uważa się za nic specjalnego - ot, zwyczajna dziewczyna, która włada magią ziemi. Nie zdaje sobie do końca sprawy jak doskonale się nią posługuje.
Driada jest wesoła i miła. Jako opiekunka lasu pragnie zaoferować pomoc każdemu, kto się w nim znajdzie. Nie jest jednak naiwna. Z bezwzględnością napada na kłusowników, wyganiając ich ze swojego lasu. Mimo wszystko stara się nie robić im krzywdy - chwycenie gałęzią za nogi czy wychłostanie brzozowymi witkami działa równie skutecznie. Jako naturianka brzydzi się zabijaniem, chociaż rozumie jego rolę w kręgu życia. Uważa jednak, że każdy jest dzieckiem Matki Natury i zasługuje na drugą szansę. Być może ma na to wpływ fakt, że sama wielokrotnie taką szansę otrzymywała.
Po wielu latach pogodziła się z towarzyszącym jej Pechem. Czasami nawet (kiedy nikt nie patrzy) rozmawia z nim - grozi, złości się, prosi. Wie, że jest on wynikiem klątwy i nie ma szans na pozbycie się go. Nie jest to z resztą wcale jej priorytetem. Nauczyła się podnosić po upadkach i konsekwentnie powtarzać próby aż do skutku.

Atrybuty

Krzepa:Słaby, Wrażliwy,
Zwinność:Niezbyt zręczny, Szybki, Niedokładny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Czuły słuch, Wyostrzone czucie, Wyczulony na magię,
Umysł:Ineligentny, Słaba wola,
Prezencja:Piękny,

Cechy specjalne

Wieszczka [M]Dea od urodzenia ma dar przepowiadania przyszłości. Wizje przychodzą do niej pod postacią urywanych obrazów, dźwięków i zapachów. Często dopiero po dłuższym czasie elementy układanki łączą się w całość. Dziewczyna określa je mianem ataków i stara się przejść nad nimi do porządku dziennego. Mimo usilnych próśb sióstr nie zgodziła się na wykorzystanie swoich mocy i próbuje wieść normalne leśne życie.
Piękna i Pech [K]Razem z darem wieszczenia na dziewczynę spadła klątwa Pecha. Złośliwy los obserwuje każdy jej krok. Jego ulubioną rozrywką jest wyszukiwanie sposób na utrudnienie jej życia. Im bardziej jest nieszczęśliwa tym bardziej on rośnie w siłę.
Driada pełną gębą [D]Tak jak inne driady potrafi kształtować drzewa i rośliny a także stopić się z nimi w jedno. Rozumie mowę roślin.
Niezdara [W]Deidre ma dziurawe ręce, nie potrafi stąpać bezszelestnie ani wykonywać precyzyjnych prac. To jednak nie przeszkadza jej próbować.

Umiejętności

Rzucanie nożami [M] Nikt nie ma pewności skąd u Deidre wzięła się ta umiejętność. W przeciwieństwie do strzałów z łuku, nożami posługuje się doskonale, ku niezadowoleniu innych driad.
Botanika i zoologia [M] Driada zna wszystkie rodzaje roślin i zwierząt zamieszkujące ich lasy.
Wspinanie się na drzewa [O] Dziewczyna umie wspinać się na drzewa ze zwinnością małpy. Z wdziękiem kłody zdarza jej się natomiast z nich spadać.
Akrobatyka [O] Skoki, spacery na wysokościach i inne wygibasy to dla dziewczyny pestka, dopóki Pech nie zacznie pchać w to swojego nosa.
Taniec [P] Dea uwielbia tańczyć w świetle księżyca. Przynajmniej w tym jednym nie odstaje od reszty sióstr, nawet jeśli żadna nie chce tańczyć razem z nią.
Mistycyzm [O] Jako córka Matki Natury driada rozumie duchowe powiązania między istotami i zasady jakimi kieruje się jej Pani.
Pływanie [O] Pływanie to jedna z tych rzeczy które pozwalają Deidre znaleźć się w innym świecie. Być może woda to nie jej podstawowy żywioł, ale czerpie z niej dużą przyjemność.
Gotowanie [P] Korzonki, owoce i zielenina nie mają gdzie się ukryć gdy Dea bierze się do garów. Co prawda ma pięćdziesiąt procent szans, że potrawka się przypali, ale podstawy zna!
Zielarstwo [O] Driada potrafi wykorzystać lecznicze (lecz również szkodliwe) właściwości ziół.
Tropienie [W] Rozumiejąc mowę lasu potrafi znaleźć każde zagubione stworzenie. Zna ślady zwierząt i ludzi.
Bestiologia [P] Być może Dea nie zna wszystkich rodzajów bestii ale w lesie potrafi rozróżnić te, którym należy szybko zejść z oczu.
Orientacja w terenie [O] Dea się nie gubi! Zazwyczaj...
Czytanie [P] Ciekawska driada z zainteresowaniem przegląda wszystkie ludzkie śmieci jakie znajdzie w lesie. Wśród nich trafiają się także listy i książki.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Moce
Ziemi [M]Na jedno skinienie Deidre rośliny zaczynają się poruszać i wypełniać jej wolę. Przyroda rozumie driadę tak dobrze jak ona las.
Umysłu [U]Wieszczenie jest u driady bardzo silnym, choć dzikim talentem. Nigdy nie próbowała go szlifować i traktuje go raczej jako uciążliwą wadę.
Porządku [A]Dziewczyna potrafi powstrzymywać katastrofy naturalne i przywracać pierwotny stan lasu na przykład po pożarze albo wycince.

Magiczne przedmioty

Dzwoneczek Cadhuin [ZAC]Mały, srebrny dzwoneczek. Jego dźwięk potrafi przyzwać na pomoc dowolne zwierzę. Driada dostała go w prezencie od mieszkającego w lesie druida.
Pióro feniksa [ZAC]Duże, czerwone pióro, mieniące się pomarańczą i złotem. Emituje ciepłe światło i nigdy nie gaśnie.
Głos w butelce [ZAK]Niewielka, zakorkowana buteleczka z której dobiega chłopięcy głos. Deidre podejrzewa, że jest wynikiem złego uroku i chciałaby zwrócić kiedyś głos właścicielowi.

Towarzysz

Tilia
Tilia to młodziutka, bo zaledwie trzyletnia, szara wilczyca. Jest dosyć drobna w porównaniu z innymi przedstawicielami tej rasy - swojej niskiej pani sięga ledwie ponad kolano. Jej imię pochodzi od lipy, która jest drzewem driady.
Ma smukły pysk zakończony dużym, czarnym nosem. Zdobią go wyraziste, niebieskie oczy o intensywnie czarnych źrenicach. Uwagę natychmiast zwraca lekki zez zbieżny, z jakim się urodziła. Sprawia on nieustające wrażenie, jakby zerkała mimochodem na czubek swojego nosa. W połączeniu z szerokim uśmiechem, który często gości na jej pysku, jest bardzo przyjaźnie wyglądającym stworzeniem.
Jej szyję zdobi niewielka, biała kryza. Na całym ciele jej futro przechodzi z białego przy skórze, przez srebrne do czarnego na koniuszkach włosów.
Ma stosunkowo cienkie łapy i giętkie ciało, utrzymane w dobrej kondycji przez codzienne wędrówki po lesie. W przeciwieństwie do driady potrafi poruszać się bezszelestnie.
Tilia jest wesołym i wiernym kompanem. Nie odstępuje Deidre ani na krok. Pewnego dnia, jako małe szczenię pojawiła się u jej boku i od tego czasu stały się niemal nierozłączne. Ufna wobec obcych suczka potrafi jednak pokazać komplet zdrowych zębów, jeśli ktoś zacznie zachowywać się wrogo wobec niej albo Dei.

Historia

Zastanawialiście się kiedyś czemu prawie wszystkie driady używają łuków? Ja się zastanawiałam. Za każdym jednym razem kiedy zamiast trafić w kłusowników, strącałam z drzewa wiewiórkę. Magia ziemi? Proszę bardzo! Rzucanie sztyletami (uważane za rzecz nawet gorszą niż brak talentu do łuków w moim plemieniu)? Oczywiście! Ale w momencie w którym moim strzałem może pokierować Pech, mogę być pewna jednego. Zrobi to.
Taaak. Ja i Pech. To długa i namiętna historia. Przyczepił się kiedy byłam mała i tak został. Najbardziej pechowa driada na świecie. To ja.
Niby wszystko robię tak jak powinnam - sieję nowe drzewa, naprawiam zniszczone gniazda, nawadniam rośliny w czasie suszy. Las mnie kocha, jak każdą driadę. Dopóki nie pojawi się jakakolwiek inna w polu widzenia.
To nie to, że mam złe chęci. Po prostu nic mi nigdy nie wychodzi. Poza rzucaniem nożami i magią ziemi. Wspominałam już o tym? W tym jestem naprawdę dobra. Widać nawet Pech musi czasami odpuścić.
Może problemem jest moja niezdarność? Nie chcecie wiedzieć ile jaj stłukłam ani ile motyli przytrzasnęłam drzwiami w ciągu swojego życia. Naprawdę długiego, dwustuletniego życia. Osobiście nie uważam, że jestem gapą. Wszystko robię z dużym zaangażowaniem, skupiając na tym całą swoją uwagę. To wszystko wina Pecha. Uwziął się na mnie i zaciera łapy gdy tylko się za coś zabieram. Jak dotąd odkryłam tylko jeden sposób, żeby mu się przeciwstawić. Zakasać rękawy i zabrać się do roboty. Czasami mu się to nudzi i wtedy udaje mi się zrobić coś dobrego. Czasami.
Właściwie nawet nie jestem pewna dlaczego Pech wybrał właśnie mnie. Czasami zastanawiam się czy moje nieszczęście nie równoważy czyjejś radości. Jeśli tak, to mogę być spokojna. Dzięki mnie gdzieś na świecie istnieje najbardziej szczęśliwe dziecię Matki Natury. To byłoby dobre wytłumaczenie. Takie dla którego warto żyć.
No i jest jeszcze klątwa. To ona związała mnie z Pechem od urodzenia. Inne driady od samego początku były podzielone - część chciała mnie wypędzić, a część wychować i uchronić przed moim brzemieniem. W ten sposób zostałam w Wiosce, ale wiele kobiet odsunęło się ode mnie. Za nieszczęściem idzie bowiem druga rzecz kształtująca całe moje życie. Wieszczę przyszłość. Żebyście dobrze zrozumieli, czemu te dwa czynniki połączone razem mogą być aż tak uciążliwe, zacznę od samego początku. Od dnia moich narodzin.

To była druga pełnia księżyca miesiąca wilka. Jego wielka, okrągła tarcza wydawała się czerwona jak krew. Niepokojący blask zalewał las, barwiąc drzewa i trawę, tak jakby cała polana była skąpana we krwi.
Podczas porodu moja matka umarła. Nie wiem o niej wiele poza tym, że była piękna. Ale która driada nie jest? Kiedy odchodziła, wypowiedziała słowa, które miały stać się moim przekleństwem. “Chcę żeby Deidre wiedziała jak wejść w przyszłość. I żeby los zawsze nad nią czuwał. Zaopiekujcie się nią.”
Być może gdyby to była jakakolwiek inna noc, jakakolwiek inna godzina, jej słowa stałyby się dla mnie błogosławieństwem. Jednak zgubny wpływ księżyca, który tak nisko pochylał się nad ziemią podczas drugiej pełni, a może także złych duchów, które krążyły wtedy po ziemi sprawił, że jej słowa znalazły nieoczekiwane odbicie. Los natychmiast wypatrzył najbardziej entuzjastycznego kandydata do roli opiekuna. Pech aż zapiszczał z uciechy. Wchodzenie w przyszłość natomiast ziściło się dosłownie. Ku mojemu przerażeniu.
Czy mam żal do swojej matki? Nie. Na początku miałam, ale dwieście czterdzieści lat to dużo czasu żeby dorosnąć. Nie miała złych chęci. Chciała żebym była szczęśliwa i pewnie tak by się stało. W innym miejscu. W innym czasie.
Wiele driad uważało mój dar za niebezpieczny. Chciały mnie wygnać, a te najbardziej surowe - zabić. Znalazły się też jednak takie, które uznały, że moja rzadka umiejętność to błogosławieństwo. Te z kolei pragnęły zamknąć mnie w specjalnej chacie i uczyć częstszego wchodzenia w trans. Co ja o tym sądziłam? Dość powiedzieć, że podczas jednej z kłótni wybiłam pewnej siostrze zęby. Wpadałam we wściekłość gdy tylko ktoś wspomniał przy mnie o przepowiadaniu przyszłości. Zawzięłam się do tego stopnia, że odmówiłam jakiejkolwiek nauki. Nie sprawiło to niestety, że wizje zniknęły. Co jakiś czas wpadałam w studnię obrazów, zapachów i dźwięków, na chwilę tracąc kontakt z rzeczywistością. Czasem wieszczyłam rzeczy ważne, czasami trywialne. Wielu z nich nigdy nie zrozumiałam. Oczywiście człapiący za mną krok w krok Pech aż zacierał wtedy ręce z radości. “Dostała ataku na drzewie? Doskonale! Przecież nic jej nie będzie jak się trochę poobija!” “Ooo, pływamy sobie? W czasie wizji można napić się trochę wody!” I tak w kółko. Z resztą Pech był czujny nie tylko kiedy zaczynałam wieszczyć. Choćbym nie wiem jak się starała, zawsze udawało mu się coś zepsuć.
Czasami dziwię się, że siostry nie wygnały mnie z naszej pięknej, zawieszonej na drzewach wioski. Pewnie ostatecznie powstrzymywało je to, że dały słowo mojej matce, kiedy odchodziła. Poza tym poza zniszczeniem wiele wnosiłam w życie lasu. Pracowałam za trzech. Chodziłam w góry, nawadniałam drzewa, naprawiałam szkody wyrządzone pożarami, suszą i powodziami. Leczyłam zwierzęta. Nawet jeśli parę razy zaszkodziłam zamiast pomóc, robiłam dużo dobrego. Inne driady to widziały. Może dlatego nie chciały się mnie pozbyć.
Tak mijały dziesiątki lat. Nauczyłam się zawsze nosić przy sobie opatrunki i bronić w razie gdybym zemdlała w niebezpiecznych warunkach i wpadła w tarapaty. Rozwinęłam też w sobie magię - ziemi i porządku. Gdyby nie pech i wizje, byłabym naprawdę potężną driadą. Opiekunką lasu. Zamiast być Deidre, Wieszczącą jestem jednak Deą - dziewczyną, która chce udowodnić wszystkim swoją wartość. I zrobię to, z Pechem czy bez.

Dane gracza: Deidre

Nazwa użytkownika:
Deidre
Ranga:
Błądzący na granicy światów
Inne Postacie:
Vestra, Hashira, Yva, Fobos, Mel, Bjornolf, Sapphire, Nick, Vera, Barabasz,
Martwe postacie:
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Śr sty 24, 2018 6:14 pm
Ostatnia wizyta:
Wt paź 23, 2018 3:49 pm
Liczba postów:
21 | Znajdź posty użytkownika
(0.03% wszystkich postów / 0.07 posty dziennie)
Ostatni post:
[Gdzieś w lesie] Odnaleźć drogę.
Wt paź 23, 2018 3:49 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Szepczący Las
(Posty: 12 / 57.14% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Gdzieś w lesie] Odnaleźć drogę.
(Posty: 12 / 57.14% postów użytkownika)
cron