Profil użytkownika Nick

Avatar użytkownika
[Ta karta nie została jeszcze zaakceptowana]

Ogólne

Potęga:
Imię: T'an-mo (Nick)
Rasa: Diabeł
Wiek:


Aura



Wygląd



Charakter

Czy istota pochodząca z Piekła może być w samym rdzeniu swojej natury dobra? Wydawałoby się, że nie jest możliwym żeby w ogrodzie brutalnej siły, zawziętości i okrucieństwa utrzymał się zdecydowanie niepożądany chwast dobroci. Jeżeli jednak ziarenko padnie na podatny grunt i zostanie otoczone odpowiednią opieką, może rozkwitnąć mimo najgorszych podmuchów piekielnej burzy.
Nawet Piekielni mają swoją bibliotekę. Choć gardzą istotami mądrzejszymi od siebie, ci którzy co jakiś czas próbują najechać Alaranię zdają sobie sprawę, jak ważne jest by odpowiednio zebrać posiadane dotąd informacje.
Diabłów-bibliotekarzy nie ma. Zawód bibliotekarza jest jednym z tych, które doprowadzają rogatych do białej gorączki - niewiele jest osób, których nienawidzą bardziej niż tych schowanych za okrągłymi okularami moli książkowych. Nawet piekielna biblioteka w niczym nie przypomina tej, która istnieje na ziemi. Wiedza przechowywana jest w zapieczętowanych zwojach, które z kolei układane są na olbrzymich regałach wyrzeźbionych w czarnym piaskowcu. Wnętrze oświetla migotliwy blask setek pochodni. Powietrze jest suche i lekko pieprzne, a cienie długie i chybotliwe.
Wejścia do biblioteki strzeże ogromny demon, Castor. Jest bardzo prostym stworzeniem - masz zgodę zarządcy, możesz wejść. Nie masz zgody - giniesz rozgnieciony na miazgę. Nikt o zdrowych zmysłach nie zapuszcza się do biblioteki bez powodu.
Oczywiście to nie Castor zarządza całym zbiorem piekielnej wiedzy. Gdyby tak było, wszystko już dawno obróciło by się w proch. To zadanie przypadło w udziale diabłu, który według piekielnych standardów z całą pewnością zasługuje na eksterminację. Nick jest piekielnym wypełnionym po brzegi zasadami etyki, moralnością i szlachetnymi ideałami. Już na samym początku charakteryzowała go nieugaszona ciekawość świata, a książki największych filozofów, które przypadkiem dostały się w jego szpony, rozpaliły ten płomień i sprawiły, że zalążek wykiełkował w zupełnie nieoczekiwaną stronę.
Najprawdopodobniej zostałby zabity, gdyby inne diabły dowiedziały się o jego słabościach, jednak zawód zarządcy, pozwala mu skutecznie ukryć się za szerokimi plecami Castora. W końcu który piekielny przy zdrowych zmysłach zapuszczałby się w tak odpychające i nieprzyjazne miejsce jak biblioteka!
W towarzystwie innych diabłów i demonów Nick jest zawsze profesjonalnie opanowany. Ze spokojem wysłuchuje próśb i w mgnieniu oka wynajduje potrzebne informacje. Rzadko kiedy się wtedy odzywa, więc jego dobre serce nie ma zbyt wielu możliwości wyjścia na jaw. Jako jedna z najlepiej wykształconych istot w Piekle doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jest odmieńcem. Lubi jednak swój zawód, a bibliotekę traktuje jak dom, którego nigdy nie zamierzał opuszczać.
Nick z natury jest otwarty i tolerancyjny. Potrafi słuchać z uwagą i zawsze ma dla każdego dobrą radę. Posiada w sobie zbiór cech, których nie spotyka się w płomieniach piekielnych. Jest żądny wiedzy, a każdy nowy zwój traktuje z jednakowym poświęceniem i troskliwością. Oczywiście wszystko to jest dokładnie ukryte za maską obojętności i wyniosłości, jednak gdyby spojrzeć uważniej w jadowicie żółte oczy, można by dojrzeć radość jaką sprawia mu przesiadywanie nad zasuszonymi pergaminami.
Gdyby opisać Nicka jednym słowem, byłby to “rycerz”. Przeznaczony do utylizacji ładunek pełen książek zawierał nie tylko traktaty filozoficzne, ale również opowieści o najróżniejszej maści błędnych rycerzach. Porwany ich szlachetnością i bezinteresownością młody diabeł zapragnął stać się taki jak oni. Oczywiście czysto platonicznie. W miarę zgłębiania kolejnych pergaminów i manuskryptów rozbudowywał swoją wiedzę na temat dobra i zła. Interesowały go z resztą wszystkie lektury, a biblioteka, która stała się jego domem, nie ma przed nim już żadnych tajemnic.

Atrybuty

Krzepa:
Zwinność:
Percepcja:
Umysł:
Prezencja:

Cechy specjalne


Umiejętności

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Towarzysz


Historia

Mówi się, że diabły rodzą się z wyjątkowo negatywnych emocji, które w Piekle dostają własne ciało. Że diabeł torturujący ludzi na ziemi jest ojcem tego, co powstaje w płonących czeluściach. Jeśli to prawda, to w tym jednym, szczególnym przypadku coś poszło wyjątkowo nie tak.
T'an-mo od samego początku czuł się inny. Nie pociągały go brutalne przepychanki między diabłami, a ich pokazy sił brał raczej za puste i godne pożałowania. Zawsze wolał przemyśleć sprawę, zanim w ruch poszły pazury. Być może byłby z niego dobry krętacz i kusiciel gdyby nie pewne wydarzenie, które zachwiało całym jego życiem.

Wśród diabłów panuje jedna, nadrzędna zasada - siła. Nie toleruje się jednostek słabszych i ułomnych w jakiejkolwiek formie, momentalnie je uśmiercając. Pomny tej zasady Nick, ukrywając swoją łagodność za maską chłodu i wyniosłości, poszukiwał miejsca, w którym mógłby żyć w spokoju. Nie chciał opuszczać Piekła, jednak nie czuł się dobrze wśród napompowanych testosteronem i wiecznie skaczących sobie do oczu diabłów.
Swój azyl odnalazł w jedynym miejscu w całym Piekle do którego diabły zapuszczały się niechętnie i wyłącznie na rozkaz przełożonego. W bibliotece.
To było długie i żmudne zadanie. Jako diabeł, który nie grzeszył wzrostem ani szczególnie rozbudowanymi mięśniami, T'an-mo dostawał nudne prace do wykonania. Tym razem miał posprzątać szczątki karawany, którą doszczętnie rozniosły okolicznie grasujące demony. Nie miał pojęcia dlaczego ktoś chciałby po nich sprzątać (być może miało to coś wspólnego z planem jednego z diabłów, który w tym świecie bawił się w arystokratę i absolutnie nie chciał, żeby jego gierki wyszły na jaw), ale wziął się do pracy z tą samą determinacją co zawsze.
Utylizował resztki jadu, lawy i innych objawów demonicznej radości, kiedy jego uwagę przykuł duży, nadpalony kufer, porzucony w pobliskich krzakach. Gdy uniósł wieko, jego oczom ukazał się najpiękniejszy widok na świecie. Stos ułożonych w równiutkie rzędy książek w różnokolorowych okładkach uśmiechał się do niego zalotnie, zapraszając do wspólnej konwersacji. Zaintrygowany porzucił swoją pracę i zabrał się za lekturę. Gdy złote promienie świtu dotknęły czubka jego rogów, zorientował się, że być może widok diabła pochłaniającego książki w krzakach nie jest widokiem do końca pożądanym w Alaranii. Przeniósł się do jedynego miejsca, jakie mu przyszło do głowy - do piekielnej biblioteki.
W tamtym czasie miejsce to przedstawiało obraz nędzy i rozpaczy - pokryte pajęczynami i kurzem, z rozsypanymi kartkami i pergaminami zaścielającymi całą podłogę. T'an-mo rozłożył książki przed sobą na marmurowej posadzce, zawinął się w koc i zaczął czytać. Wkrótce, wypełniony po brzegi nowymi ideałami, opisami fantastycznych światów i przechrzczony imieniem, które sam sobie wybrał, Nick postanowił odbudować bibliotekę i objąć pieczę nad wiedzą piekielną.

W Piekle czas płynie zupełnie inaczej niż na ziemi. Nick spędził ponad tysiąc szczęśliwych lat w swojej samotni, służąc wiedzą i poradą tym nielicznym diabłom i demonom, które przychodziły do niego po pomoc. Nic nie uszczęśliwiało go bardziej niż czytanie z zapartym tchem kolejnych pergaminów i ustawianie ich z powrotem w równych rzędach na półkach z czarnego piaskowca. W jego bibliotece znajdowała się wiedza wszelaka - dotycząca historii, strategii wojskowych, magii, kultury oraz religii. Czasami, najczęściej sprowadzone przez przypadek, lądowały u niego również książki pochodzące z Alaranii (wśród nich pieczołowicie ukryty kuferek pełen pierwszych książek, które spowodowały jego przemianę). Ignorując odgórne nakazy by zniszczyć te “nikomu nie potrzebne śmieci" pochłaniał je z uwagą i ukrywał w najgłębszych zakamarkach biblioteki. Przeciętny diabeł był w stanie zrobić tylko kilka kroków w głąb jego sanktuarium - zaledwie tyle, żeby dostać się do wielkiego biurka za którym siedział zarządca. Nawet ci wyżej postawieni nigdy nie towarzyszyli mu w wędrówkach przez oświetlone drgającymi pochodniami rzędy kamiennych regałów. To był jego azyl i tam wchodził sam. Nie żeby ktokolwiek inny chciał.
Początkowo podczas wizyt w bibliotece przyjmował wszystkich jak leci, ale kilka diabłów wykazało się bardzo przejmującym brakiem poszanowania dla wiedzy. Gdy zdemolowali bibliotekę po raz drugi, Nick ze złością tupnął nogą. Oczywiście w sensie metaforycznym, dosłowne tupnięcie odniosłoby pożądany efekt tylko wtedy, gdyby miał kilka metrów wzrostu więcej. Używając magii przywołał sobie wielkiego i bezwzględnie posłusznego demona. Nazwał go Castor, na cześć bohatera jednej z alarańskich książek, założył mu na grzbiet skórzaną kurtkę, po czym nakazał pilnować wejścia do biblioteki. Teraz każdy kto chciał przekroczyć jej progi musiał uzyskać zgodę Nicka albo zginąć.

Pewnego razu, po wielu latach szczęśliwego kursowania między półkami pełnymi zwojów, wydarzyło się coś, co zapoczątkowało gwałtowne zmiany w życiu zarządcy. Początkowo Nick bardzo starał się nie zauważać dziury ziejącej między schludnie ułożonymi pergaminami. Przechodząc obok niej za każdym razem jednak krzywił się i wzdychał ciężko, jakby wyrządzono mu osobistą szkodę. Poniekąd tak się stało! Kto to słyszał, żeby nie oddać zwoju do biblioteki! Samo wypożyczenie go było zjawiskiem niezmiernie rzadkim w Piekle (Pomyślmy, na co diabłu pergamin? Nie, nie cyrograf, ale pergamin. No właśnie…), ale taka impertynencja! Nie, to przerastało pojmowanie nawet tak dobrze wykształconego diabła jak on! Nie dość, że obdarzył fałszywego kundla zaufaniem, wierząc w jego lepkie słówka, że na pewno odda zwój, to jeszcze ten wstrętny oszust wyniósł go poza granice Piekła! No coś takiego!
Puste miejsce paliło żywym ogniem, mówiąc do niego i szydząc z tego jak złym jest zarządcą, a on, coraz bardziej rozdrażniony, usilnie starał się je zignorować. Przyszedł jednak taki dzień, kiedy już nie był w stanie ciągnąć dalej tej maskarady z pustą, kamienną półką.
- Coś takiego, to oburzające! - burczał pod nosem, pakując najpotrzebniejsze rzeczy. Częściowo mówił do Castora, który posłusznie wlepiał w niego swoje psie ślepia a częściowo do własnego, bardzo zdenerwowanego “ja”. Denerwował się nie tylko faktem zniknięcia pergaminu ale i szalonym pomysłem, który wpadł mu do głowy
- Żeby nikt nie chciał mi pomóc! Alarania jest ciekawa, ale… w książkach!
Tyle razy prosił diabły i pokusy regularnie odwiedzające Alaranię, żeby przy okazji swoich wizyt rozejrzeli się za rozpieczętowanym zwojem. Zawierał bardzo poważne informacje dotyczące przyzywania demonów wyższych i absolutnie nie mógł pozwolić, żeby prymitywne i słabe istoty zamieszkujące Alaranię położyły na nim swoje łapy. Poza tym właśnie - tyle obcych łap i nieprzyjazne środowisko mogły uszkodzić zwój na dobre! Musiał jak najszybciej zabrać go z powrotem do domu!
Problem polegał na tym, że Nick nigdy nie marzył o odwiedzeniu świata o którym tyle razy czytał. Czuł się dobrze zanurzony w fotelu, z aromatyczną fajką w dłoni i fascynującą powieścią snującą się między kłębami dymu. Ani trochę nie pociągało go awanturnicze życie w prawdziwym świecie. Westchnął ciężko i dokończył pakowanie skórzanej torby. Skoro chce sprowadzić zwój do domu, musi to zrobić sam. Ostatecznie co może pójść nie tak, z ogromem wiedzy jaki posiada?

Dane gracza: Nick

Nazwa użytkownika:
Nick
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Vestra, Hashira, Yva, Mel, Fobos, Bjornolf, Deidre,
Martwe postacie:
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Wt lip 10, 2018 9:18 pm
Ostatnia wizyta:
N lip 15, 2018 2:46 pm
Liczba postów:
0 | Znajdź posty użytkownika
(0.00% wszystkich postów / 0.00 posty dziennie)
cron