Oglądasz profil – Stulavis

Ta postać nie została jeszcze zaakceptowana
Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Stulavis "Stul-ten-dziób-Avis" Avibri
Rasa:
Rarog
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
31 lat
Wygląda na:
31 lat
Profesje:
Żebrak, Włóczęga
Majątek:
Bez grosza
Sława:
Znany

Aura

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Stulavis
Grupy:
Płeć gracza:
Mężczyzna

Skontaktuj się z Stulavis

Pola kontaktu widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
3 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
1 tydzień temu
Liczba postów:
0
(0.00% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.00)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:niezbyt silny, niezbyt wytrwały, wrażliwy
Zwinność:zręczny, szybki, dokładny
Percepcja:czuły słuch
Umysł:niezbyt bystry, niezbyt błyskotliwy, Łatwy do złamania
Prezencja:piękny, szarmancki, charyzmatyczny

Umiejętności

Podstawowy

Cechy Specjalne

Dziedzictwo Papugi AraRasowa
Ojciec Stulavisa był przedstawicielem ptasiego rodu, który to uczeni określili przepiękną nazwą “Ara ararauna”. Tłumacząc na język pospólstwa, był on papugą o jaskrawych odcieniach niebieskiego i żółtego zdobiącego jego pióra. To właśnie po nim nasz rarog odziedziczył wszystkie cechy identyfikujące go wśród jakże niezliczonej różnorodności jego cudownego gatunku. Jak każdy ze swoich braci i kuzynów, z ptakami zarówno zwykłymi jak i magicznymi potrafi się porozumieć na każdy możliwy sposób, zarówno bowiem słowo z dzioba płynące, jak i myśli i emocje jego są w stanie dosięgnąć innych przedstawicieli pierzastej części królestwa zwierząt. Pomimo tego, iż posiada on skrzydła, to jednak lot jest mu nieznany, ciało jego bowiem zbyt masywne jest w porównaniu do ich rozmiaru, czy też raczej to skrzydła są nieadekwatnie małe, aby spróbować unieść go w powietrze. Zamiast tego jest on za to obdarzony gracją, która graniczy z darem równie magicznym, co następny element jego rodowodu. Z innymi przedstawicielami jego gatunku może bowiem łączyć go więź równie silna, jeżeli nie silniejsza niż krew, pozwala ona bowiem na czyny zazwyczaj zarezerwowane tylko dla tych, co panują nad magią, jak choćby wyczuwanie powiązanych ze sobą rarogów na odległość oraz przekazywanie sobie nawzajem emocji, myśli, czy innych niematerialnych informacji. Jeśli chodzi o cechy wynikające z jego papuziego rodowodu, to łatwo zauważyć, iż Stulavis po prostu nie jest w stanie się zamknąć ani na chwilę, a na dodatek nie jest on w stanie przy tym usiedzieć w miejscu. W najlepszym wypadku będzie on po prostu wiercił się w miejscu i wymachiwał rękoma, w najgorszym będzie on wprost jednocześnie śpiewał, tańczył i pogrywał na lutni jak najęty, nawet w trakcie czegoś, co powinno być zwykłą konwersacją. Ma on też tendencje do mówienia równie głośno, jak inni krzyczą, a gdy panują nad nim emocje, to zdarza mu się papugować innych, nieraz przechodząc przy tym kilka oktaw wyżej niż to konieczne.
Umarłem… ale przeżyłem?Skaza
Nim zdołał wydostać się ze swego jajka, Stulavis umarł, jego serce bowiem było zbyt słabe i przestało bić. Tylko szybka magiczna interwencja pozwoliła mu zaznać cudu, jakim jest bycie żywym. To jednak nie znaczy, że powrócił w pełni ze świata zmarłych. Jest on wrażliwy na istoty powiązane ze śmiercią, a także zdarza mu się mieć ataki, podczas których połączenie między jego ciałem a duszą słabnie. Słabsze ataki objawiają się tym, iż zaczyna on widzieć drugą warstwę świata ducha nakładającą się na świat realny. Podczas silniejszych ataków może on całkiem stracić przytomność i przebyć wymuszoną i wysoce niestabilną podróż astralną po drugiej stronie. W ekstremalnych przypadkach jego serce potrafi przestać bić i posłać jego duszę na tamten świat, co odwrócić może tylko szybka interwencja magii. Wszystkie te objawy są zazwyczaj zapoczątkowane przez osłabiony organizm lub też silne emocje, aczkolwiek silna i liczna obecność istot z zaświatów też może się przyczynić do oderwania Stulavisa od świata żywych.

Magia: Źródło

DuchaNowicjusz
Poeta by powiedział, że w momencie, gdy jego ledwo utworzona dusza dotknęła drugiej strony, tak samo to świat ducha dotknął kwintesencji jego istnienia. Dzięki temu już od dziecka był on świadomy swej duszy i potęgi, którą ona reprezentuje. Jeszcze nigdy nie odważył się tego zrobić, ale jeśli kiedykolwiek będzie wystarczająco zdesperowany, będzie on w stanie kosztem swej własnej duszy wpłynąć na te należące do innych, nadrabiając brak umiejętności i doświadczenia absurdalną wręcz ilością magii wynikającą z poświęcenia części lub nawet całości swego własnego istnienia.

Przedmioty Magiczne

Mroczny

Charakter

Wygląd

Historia

“Gdy jesteś na samym dnie, musisz wybrać czy jesteś gotowy zostać zapomniany wśród innych, których opuścił los, czy też może chcesz spłonąć w ogniu chwały, wzbijając się wprost ku słońcu” ~ fragment tomu “Dziesięć tysięcy mądrości sprzed tysiącleci”, autor nieznany

~~~
Wprowadzenie - Przodkowie Księżyca
Czasy przed narodzinami Stulavisa.
~~~

Przodkami Stulavisa nie kierowała religia, nawet jeśli byli równie oddani swemu bogowi co inni przedstawiciele swojej rasy. Obca im był także tułaczka związana z prześladowaniem czy innymi nieszczęściami, co lubią nawiedzać społeczności wszelakie. Zamiast tego oni, wraz z innymi towarzyszącymi im rodzinami, chcieli po prostu zamieszkać w miejscu, gdzie nie brakuje piękna, a gdzie nieuchwytne dla nich niebo jest niczym na wyciągnięcie ręki. Góry Księżycowe były idealnym miejscem, lecz zamiast osiedlić się bezpośrednio na szczytach tychże, postanowili oni osadzić się tuż przy południowym podnóżu łańcucha górskiego, gdzie nie było tak zimno, a gdzie mogli czerpać zarówno z uroków gór jak i również obfitości lasów obficie pokrywających tereny na wschód od wybranego przez nich miejsca.

Na przestrzeni wielu pokoleń prymitywne chaty przemieniły się w prostą, aczkolwiek urokliwą wioskę, która pomimo silnej wiary utrzymywała się głównie z tego, iż służyła za miejsce na nocleg dla tych, co chcieli zaznać pobliskich szczytów, jak i również poprzez liczne wyroby i usługi natury artystycznej. Śpiew, tańce, opowieści, obrazy, rzeźby a instrumenty wszelkiego rodzaju to niemal od zawsze był ich główny eksport, dzięki któremu ich społeczność nigdy nie zgasła, zamiast tego rosnąć z każdym nowym rarogiem, który osiedlił się na stałe, lub który to narodził się w jednym z licznych domostw.

To właśnie dzięki temu wszystkiego mogła się rozpocząć historia, którą zaraz przeczytasz… a zaczyna się ona od śmierci.

~~~
Rozdział Pierwszy - Dziecko Księżyca
Czasy Narodzin Stulavisa.
~~~

Birdad Avibri, o dziedzictwie papugi, oraz Henmommy Squeak-Avibri, o dziedzictwie kurczaka, byli ledwie kolejną parą złączoną niecały rok temu pod światłem księżyca i z błogosławieństwem kapłana Rarogi. Jajko, które powstało z ich miłości, było też jednym z wielu, lecz to nie znaczy, iż wioska nie świętowała tego równie mocno jak za każdego innego. Uroczystości zdawały się trwać bez końca, a gdy jedne modły przygasały, natychmiast zaczynały się kolejne, i tak cały czas odkąd tylko na jajko po raz pierwszy padło blade światło nocy.

Kiedy nadszedł dzień, w którym to jajko zaczęło się ruszać, zostało ono ostrożnie przeniesione do świątyni, gdzie pomieścić się mogła cała wioska i każdy, kto był akurat w okolicy a kto chciał razem z innymi ujrzeć jeszcze nie wyklute pisklę. W którymś momencie do ruchów dołączył stukot, dowód na to iż maleństwo próbowało dziobem przebić się na zewnątrz, lecz im dłużej to trwało, tym bardziej radość i ekscytacja zostały zastąpione przez strach i niepewność. Z początku nikt nie był pewny, czemu dziecko coraz słabiej atakuje skorupę swego jajka, lecz gdy to przestało całkiem się ruszać, a matka rzuciła się na nie ze łzami w oczach, rozpętało się istne pandemonium.

Pomiędzy krzykami i absolutnym chaosem, jaki zapanował, nikt nie był pewny kto i jak zdołał uwolnić pisklę ze skorupy, lecz każdy wiedział, że już wtedy było za późno. Młode ciało było blade jak księżyc i równie martwe, brakowało bowiem oddechu jak i bicia serca. Wszyscy, którzy nie byli rarogami, zostali wyproszeni przez kilku tych, którzy nie zamarli w bezruchu lub których to nie pochłonęła rozpacz. Zamiast świętowania doszłoby do pogrzebu gdyby nie to, że w końcu jedno z obecnych tu serc zastąpiło ból straty wiarą tak gorliwą, iż nawet słońce zdawało się przy niej nikłe.

Matka położyła swoje dziecko na swym łonie i przykryła je swymi piórami. Przez gorzkie łzy zaczęła modlić się, jej głos śpiewny i niezłomny, a zarazem tak głośny, iż przebił się przez zgiełk, uciszając wszystkich dookoła tym, jak walczyła wobec czegoś, co zdawało się nie do pokonania. Jej wiara zainspirowała innych, aż w końcu jej wybranek dołączył do jej modlitwy, otaczając przy tym zarówno ją jak i dziecko swoimi własnymi skrzydłami. Następna była jedna z kapłanek tej świątyni, bez wahania jej dźwięczne modły dołączyły do rodziców pisklęcia, a gdy skrzydła jej otoczyły zakochanych, blask magii zaczął emanować spod piór. Następne osoby zaczęły dołączać bez wahania, przez co dziecko zostało schowane pod istną lawiną piór, a wspólna modlitwa uniosła się echem po okolicy, płynąc z dziesiątek serc, które w jednym rytmie błagały o cud. Ich pobożność została wynagrodzona, jeśli nie przez ich boga, to przez ich łączną energię magiczną, którą zdołali poprzez kontakt i modlitwę wykorzystać do dokonania czegoś, czego w pojedynkę nigdy by nie dokonali. Ich głosy umilkły w momencie, gdy spód piór dosięgło ich ciche kwilenie.

By uczcić ożywienie Stulavisa, tak bowiem nazwano pisklę, które powróciło do świata żywych, świętowano przez siedem dni i siedem nocy, a pod koniec świętowań matka i ojciec zostali ogłoszonymi świętymi, a sam Stulavis został przepowiedziany jako przyszły arcykapłan, co było równoznaczne z tytułem króla dla ich wioski. Nikt nie wątpił bowiem, że taki cud był znakiem od ich boga, dlatego też oczekiwano wielkich rzeczy od nowo wyklutego.

Niestety nikt nie mógł wiedzieć, że cykl życia i śmierci nie był na tyle łaskawy, by pozwolić pisklęciu na spokojne życie, gdy była mu obiecana śmierć.


~~~
Rozdział Drugi - Książę Księżyca
Czasy do dziewiętnastego roku życia Stulavisa.
~~~

Stulavis dorastał w odosobnieniu od reszty wioski. On i jego rodzice zostali na stałe przeniesieni w głąb lokalnej świątyni, a jedyny stały kontakt z resztą rarogów gwarantowały liczne obrzędy i święta, podczas których ich obecność była obowiązkowa. Nawet kapłani, którzy się nimi opiekowali, ograniczali kontakt z nimi, wmawiali oni sobie bowiem iż niegodni są tego zaszczytu. Dla rodziców nie był to szczególny problem - ich więź ze wszystkimi, których poznali na przestrzeni lat, sprawiała, iż nie czuli odosobnienia. Sam Stulavis jednakże nie miał tego przywileju, jedyne więzi bowiem jakie zdołał nawiązać były pomiędzy nim a jego rodzicami. Wszyscy inni traktowali go nie jak innego raroga, a niczym relikwię, i choć robili to w dobrej wierze, to jednak wynikiem tego była głęboka samotność która męczyła raroga przez wiele lat jego istnienia

Nie pomagał fakt, iż nie było z nim dobrze. Jego ciało lubiły nawiedzać choroby, a i bardzo szybko okazało się, iż dusza jego także cierpiała, ta bowiem okazjonalnie przypominała sobie o swej obecności po drugiej stronie, wywołując mniej lub bardziej drastyczne ataki, które z punktu obserwatora wyglądały tak, jakby ciało jego mimowolnie chciało powrócić do stanu, w jakim został on wydobyty ze swojego jajka. Każdy taki moment, gdy dusza jego sięgała ku światom, był niezwykle traumatyczny dla Stulavisa, który ledwie nauczył się mówić, a zaczął opowiadać o tych, których mógł ujrzeć w świecie ducha. Wojownicy, których to ledwo było widać spod niezliczonych ran i zmasakrowane dusze ledwo trzymające się istnienia to były nieliczne przykłady tego, co sprawiało, iż młody Stulavis nie był w stanie spać bez obydwu rodziców czuwających nad nim.







~~~
Rozdział Trzeci - Król Księżyca
Dwudziesty rok życia Stulavisa
~~~

~~~
Rozdział Czwarty - Zdrajca Księżyca
Czasy od dwudziestego pierwszego do trzydziestego pierwszego roku życia Stulavisa
~~~


~~~
Rozdział Piąty - Nów
Czasy obecne
~~~