Podziemne KorytarzeFellarianka, żabołak i podziemia

Ciąg podziemnych tuneli prowadzący na druga stronę gór. Pełen nietoperzy i ślepych zaułków. ten kto odważy się tutaj wejść będzie nie lada śmiałkiem. Tylko nieliczni przeszli przez śmiertelny górski labirynt...
Awatar użytkownika
Hirondelle
Błądzący po drugiej stronie
Posty: 64
Rejestracja: 4 lat temu
Kontakt:

Post autor: Hirondelle »

Czując na sobie ostre spojrzenie maie, rozświergotane chochliki opadły szybko na ziemię, chowając się za Hirondelle. Fellarianka natomiast, rozpoznawszy swojego mistrza, z ulgą rozluźniła napięte mięśnie i opadła na posłanie niczym kukiełka, której ktoś odciął sznurki. Trudno jej było utrzymać otwarte oczy, a co dopiero skupić wzrok. Szybko więc się poddała i pozwoliła opaść zmęczonym powiekom. Wydawały się one tak opuchnięte, że niemożnością byłoby ponowne ich uchylenie. Słyszała głos mistrza, jednak jakby z oddali, w dodatku na przemian pojawiał się on i znikał, rozpoznawała tylko pojedyncze słowa.

- Chochliki... - wymamrotała spierzchniętymi ustami, dosłyszawszy przez mgłę ostatnie pytanie Ezechiela. Jedyne, co utrzymywało ją teraz przytomną to palące pragnienie i nieznośny ból głowy. Miała wrażenie jakby ktoś właśnie przypiekał ją nad paleniskiem. Sztylet, trzymany dotąd w dłoni, wysunął się z bezradnych palców i skaleczył dobrze utrzymanym ostrzem delikatną skórę przedramienia Hirondelle, ale nawet to nie zdołało pobudzić jej do reakcji. Po chwili krew zaplamiła krawędź derki, pod którą była schowana ręka ze sztyletem, jednak fellarianka leżała tylko oddychając z trudem.
Awatar użytkownika
Ezechiel
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 123
Rejestracja: 8 lat temu
Kontakt:

Post autor: Ezechiel »

        Ezechiel obserwował swoją uczennicę. Była w tak słabym stanie, że nie mógł dalej się nad nią znęcać pytaniami. Westchnął ciężko i usiadł na kolanach. Ułożył omdlewającą fellariankę na nogach. Urwał, jak zawsze, brzeg swojej szaty i opatrzył skaleczenie, zaś sam sztylet odłożył na bok. Szybko przyciągnął odrobinę deszczówki z zewnątrz jaskini i ułożył niczym małą poduszkę na swojej dłoni, która następnie przyłożył do czoła Hirondelle. Rześki okład połączony z odrobiną jego leczącej esencji życiowej powinien poprawić sytuację.
        Po chwili takiej terapii podał dziewczynie również wodę z bukłaka zawieszonego u pasa. Niezwykły to był czyn, gdyż wodę tą zachowywał wyłącznie dla siebie. Jako istotna zrodzona z wody, czuł nawet najmniejsze skazy w wodzie pitnej, zaś ta należała do jednej z najczystszych jakie spotkał. Krystaliczna. Niosąca z sobą ducha śnieżnych szczytów górskich i siłę wartkich potoków. Gdy choć trochę zaspokoił jej pragnienie, oparł kropelki ściekające po zmęczonych ustach. I niczym dobrotliwy ojciec, otulił dłonią policzek.
- Odpocznij - powiedział, brzmiąc całkiem inaczej niż zwykle. Czyżby starzec zaczynał czuć przywiązanie do swawolnej smarkuli? To nie było teraz ważne.
        Ezechiel podniósł wzrok z dziewczyny i skierował go na siedzące cicho chochliki. Wyraz jego twarzy stracił delikatność i znów przybrał maskę inspektora na miejscu zbrodni.
- To który mi powie o co tu chodzi? - Poczekał chwile na odpowiedź. - Ktokolwiek? A może mam was wyrzucić na deszcz? Albo lepiej: zagwarantować każdemu z was prywatną chmurę gradową? Odezwijcie się w końcu! - rozkazał, a koleje losu zagwarantowały, że słowa te zostały uwieńczone głośnym grzmotem dodającym grozy.
Awatar użytkownika
Hirondelle
Błądzący po drugiej stronie
Posty: 64
Rejestracja: 4 lat temu
Kontakt:

Post autor: Hirondelle »

Wyczerpana fellarianka pogrążyła się w głębokim śnie bez snów.

Natomiast chochliki słysząc groźbę maie, rzuciły się jeden przez drugiego, by schwytać choć kilka śnieżnobiałych włosów Hiro i owinąć się nimi tak, by nie dało się wyrzucić istotki z jaskini bez budzenia fellarianki podczas wyplątywania chochlika. Wcześniejsze zachowanie Ezechiela wyraźnie odsłoniło słaby punkt przerażającego starca, a wystraszone stworzonka błyskawicznie postanowiły go wykorzystać. Po chwili wokół głowy śpiącej fellarianki rozłożyła się burza śnieżnych loków gęsto poprzetykania błękitnymi chochlikami. Zabezpieczone w ten sposób wykopały najodważniejszego z nich - Ważka - na pożarcie dla groźnego maie.

Trzymając się opasającego go pukla włosów niczym liny ratunkowej, nerwowo machał swoimi ważkowatymi skrzydełkami i krzesząc z siebie odwagę, drżącym głosem odtwarzał historię, którą niedawno przekazywał Hiro. Wznosząc się na wyżyny dyplomacji, zręcznie zaczął opisywać ogromne poświęcenie chochlikowej społeczności mające na celu ocalenie porzuconych jaj, umiejętnie omijając wszelkie psoty nierozłączne zwykle z działaniami ich rasy oraz usilnie starał się przesunąć uwagę Ezechiela z chochlików na podejrzanego maga.

Tymczasem na zewnątrz jaskini przez całą noc utrzymywał się monotonny szum deszczu przerywany grzmotami, które w miarę upływu czasu stawały się coraz rzadsze i odleglejsze.
Awatar użytkownika
Ezechiel
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 123
Rejestracja: 8 lat temu
Kontakt:

Post autor: Ezechiel »

- Plącze się po lesie i wiąże energię magiczną - podsumował maie. Przeczesał brodę i kontynuował. - Tak jakby szykował rytuał... i to dość potężny. Ptaki z naturą magiczną musiały widocznie odczuć narastający potencjał i zdecydowały uciec nim dojdzie do wyładowania.
        Ezechiel zaczął rozmyślać co tu zrobić. Chętnie by poszukał osobiście tego mąciwody, ale nie mógł ot tak zostawić tu Hirondelle, szczególnie jeśli ma się błąkać po lesie bez dokładniejszych wskazówek. Musiał najpierw ustabilizować jej stan. Myśląc o tym spoglądał jak chochliki szamoczą się we włosach młodej fellarianki.
- Po pierwsze, zostawcie ją w spokoju, proszę. - Po chwili dodał: - Pomogę wam z tym kłopotem, ale najpierw musicie mi pomóc. Znacie okolicę, więc chciałbym, abyście dla mnie zebrali kilka składników. Wy, zbierzcie malin i poziomek. - Dzielił dalej zadania kolejnym grupkom małym stworkom. - Od was, oczekuję kilku liści babki zwyczajnej, albo coś tego sortu. A wy, zbierzcie trochę brzozowej kory. Następnie pomogę mojej przyjaciółce i ruszymy przywrócić wszystko do porządku.
Awatar użytkownika
Hirondelle
Błądzący po drugiej stronie
Posty: 64
Rejestracja: 4 lat temu
Kontakt:

Post autor: Hirondelle »

- Ech?
- Ech?
- Teraz?

Zaraz rozległo się jęczliwe świergotanie. Wygodnie umoszczone w gniazdkach z włosów chochliki zaczęły narzekać. Wiele z nich nie zawracało sobie głowy szukaniem słów we Wspólnej Mowie, w końcu niechęć i irytację zawsze najłatwiej jest wyrażać i szerzyć w swoim własnym języku. Z każdą chwilą gwar stawał się coraz głośniejszy, jednak śpiącej fellarianki nie obudziłoby chyba nawet wyrywanie jej włosów kosmyk po kosmku, a co dopiero odrobina hałasu.

Maie nie był jednak tak nieporuszony jak jego nieprzytomna przyjaciółka. Z jego twarzy znowu zniknął spokój odzyskany na chwilę po tym jak chochliki chętnie podzieliły się swoją historią. Zmarszczył brwi, czując, że od chochlików nie da się uzyskać zbyt wiele po dobroci.
- Chcę ułatwić nam wszystkim życie. Chociaż raz współpracujcie, proszę.

- Zimno!
- Mokro!
- Ciemno!
Widząc jednak, że maie nie zamierza się ugiąć, z niechęcią, jeden po drugim chochliki wzbijały się w powietrze i wylatywały z jaskini.

Pierwsze promienie wschodzącego słońca rozbłysły na wilgotnych jeszcze od deszczu liściach i odbijały się w zebranych w zagłębieniach skalnych kałużach. W powietrzu unosił się zapach świeżości, jaka następuje jedynie po burzy.
Zmoknięte chochliki zlatywały się do jaskini, niosąc ze sobą przedmioty, o które prosił Ezechiel. Niemałe to osiągnięcie, zaprząc niesforny ludek do pracy, jednak nawet najbardziej psotne chochliki potrafiły dostrzec, że w chwili obecnej potrzebują pomocy srogiego starca.

Promienie słońca obudziły również Hirondelle, która po kilku godzinach krzepiącego snu była w znacznie lepszym stanie. Z ulgą stwierdziła, że nie boli jej już głowa, nie miała jednak ochoty jeszcze wstawać. Odruchowo uniosła rękę, by przeczesać palcami włosy i dostrzegła zawiązany na przedramieniu opatrunek, po czym przypomniała sobie, że wczoraj w nocy znalazł ją Ezechiel.

- Mistrzu? - rzuciła niepewnie w przestrzeń, opierając się na łokciu, by się podnieść i czując od nowa wszystkie swoje sińce, stare i nowe.
Awatar użytkownika
Ezechiel
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 123
Rejestracja: 8 lat temu
Kontakt:

Post autor: Ezechiel »

        Ezechiel nie widział nic złego w powierzonym chochlikom zadaniu. Znały o wiele lepiej okolicę. Nie był jednak świadom, że małym duszkom leśnym warunki atmosferyczne nie były tak obojętne jak jemu. Deszcz, grad, zamieć śnieżna - zawsze przyjemne warunki dla maie wody.
        Tak też swym uporem załatwił drobnostki i przystąpił do badania aury miejsca. Nie było to łatwe - emanacje żywych istot są znacznie wyraźniejsze i dopiero po umiejętnym ich wyekstrahowaniu z zalewu wrażeń można zacząć charakteryzować samo otoczenie. Drzewa, skały, tętniące życiem korzenie i kłącza podziemne. Las wręcz buzuje energią, tak pierwotną i świeżą jak pierwszy powiew wiatru. Gdy tak zmysły ogniskowały się na tym ukrytym bogactwie, starzec poczuł, jak powoli wszystko stacza się niczym krople po dachu domostwa. Wielki, acz subtelny lej energetyczny rozszerzał się i przejmował kontrole nad rosnącym obszarem. Wniosek był jeden, epicentrum tej zawieruchy będzie kolejnym przystankiem dla Ezechiela. "Trzeba doprowadzić to miejsce do porządku."
        Medytujący starzec nawet nie zauważył, kiedy minęły dzielące go od świtu godziny. Ulewa ucichła, a sterroryzowane chochliki wypełniły zadanie nawet zadowalająco. Podziękował każdej grupie z osobna. Przygotował na szybko napar z owoców leśnych z dodatkiem kory brzozowej, ostudził go i przelał w bukłak. Mistrzostwo kontroli wody wręcz uwalnia od konieczności posiadania naczyń w tym celu. Gdy zaś chciał przystąpić do poprawienia opatrunku dziewczyny, ta obudziła się.
- Gdybym był twoim mistrzem, nie znikałabyś od tak bez mojej wiedzy - stwierdził trochę obojętnie, acz tym samym dając upust frustracji jaka w nim siedziała. - Nie ruszaj się i jeszcze odpocznij. - A samemu zaczął poprawiać opatrunek. Roztarł w dłoniach babkę polną na papkę i okrył ranę, po czym na nowo zawiązał kawałkiem szaty.
        Gdy już skończył, podał jej bukłak.
- Pij spokojnie. Powinno ci pomóc. - Sam wstał i przeszedł kilka kroków by rozprostować nogi. - Niezależnie co cię tu sprowadziło, teraz muszę się zajęć pewną niepokojącą sprawą. Nie wiem czy jesteś w stanie ruszyć ze mną do potencjalnej walki, więc nie liczę nawet na pomoc. Proszę tylko byś tu spokojnie poczekała. - Zatrzymał się, by podkreślić, że to ważne. - Nie uciekała, nie wymykała się, nie spacerowała po okolicy, tylko spokojnie odpoczęła.
Awatar użytkownika
Hirondelle
Błądzący po drugiej stronie
Posty: 64
Rejestracja: 4 lat temu
Kontakt:

Post autor: Hirondelle »

Początkowo Hiro przełknęła spokojnie zaprawione goryczą słowa maie popijając je wodą z otrzymanego bukłaka. Jednak z każdym kolejnym słowem przemowa Ezechiela zaczęła przypominać upominanie małego dziecka. "Poczekaj, nie ruszaj się, nie wymykaj, nie spaceruj..."

- A gdzie obietnica słodyczy za dobre sprawowanie? - Fellarianka wydęła wargi, podsuwając usłużnie kontynuację gderania, które zaczęło wlatywać jej jednym uchem, a wylatywać drugim. "Możesz jeszcze wspomnieć, że jeśli tym razem się nie posłucham, to przestaniesz być moim mistrzem!" - to już wspomniała tylko w myślach, bo z jej bogatego doświadczenia zniechęcania do siebie kolejnych mistrzów wynikało, że jest to nadzwyczaj łatwe, gdy zupełnie nie kontroluje się języka.

Mimo iż w głębi duszy wiedziała, że maie martwi się o nią i chce tylko zachować ją w bezpieczeństwie, tak natarczywie powtarzane polecenia działały na nią jak płachta na byka. "Jestem już dorosła! I sama wiem, kiedy siedzieć cicho i się regenerować"! Na chwilę naburmuszyła się, bo nie miała zwyczaju potulnie zgadzać się z osobami, które uważały, że wiedzą co jest dla niej dobre, nawet jeśli miały rację. Po krótkim wahaniu zdecydowała się pójść na ugodę między rozszarpującymi ją instynktami i zdrowym rozsądkiem: z obrażoną miną owinęła się kocem i położyła plecami do maie.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Podziemne Korytarze”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość