Profil użytkownika Quillithea

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Quillithea
Rasa: Krasnoludzica
Wiek: 189 lat


Aura

Emanacja odznacza się niezbyt wielką siłą, jednakże już z oddali można ujrzeć niezwykle intensywny żelazny odcień jej powłoki. Bijące ze wszystkich stron topazowe światło początkowo jest tak silne, iż niemalże oślepia, później zaś jego natężenie się na przemian zmniejsza i zwiększa. Przez to nietypowe zjawisko nie każdy zdoła dojrzeć dziwne wzory stworzone miedzianą farbą. Przypominają one różne figury geometryczne połączone ze sobą w pozornie losowy sposób, jeśli jednak się przyjrzy, można dostrzec pewien powtarzający się, dość skomplikowany, wzór. Wokół panuje cisza, nie słychać absolutnie żadnych dźwięków, za to niesie się kusząca woń piwa. W dotyku natomiast niesamowicie twarda, wprost nie do zdarcia. Gnie się niebywale łatwo i ochoczo, prezentując swe ostre jak brzytwa krańce, a czasem również te bardziej tępe. Na szczycie powłoki wyraźnie widać czerwonkawy, niczym znamiona nordki, puszek, który wprost błaga, by sprawdzić, czy naprawdę jest tak aksamitny. Po odczytaniu całej aury w ustach pozostaje suchy posmak wzmagający pragnienie.


Wygląd

Jak przystało na rasę nordów - Quil jest bardzo niska, przez co ma ogromne kompleksy. 1,49 m to średnia wysokość krasnoludów, mimo wszystko kobieta robi z tego nie lada afery. Choć niska, ma się czym poszczycić. Dobrze zbudowana figura i wyrzeźbione mięśnie cieszą oczy Quillithei przed lustrem, a cudowne blond włosy rozlewają się na wietrze, gdyż nordka w życiu rzadko je ścinała. Pamiętała, że jej matka miała taki sam kolor, także podświadomie traktuje je jako pamiątka po rodzicielce. Obecnie włosy sięgają jej do ud. Biorąc pod uwagę całą jej urodę na twarzy z figurą, błękitne oczka, gdyby się postarała, wyglądałaby jak prawdziwa dama. Ale na co to komu, skoro można być ubłoconą wojowniczką? Quillithea nie znosi ładnych sukienek oraz ozdobnych ubrań, gdyż ona musi się chwalić swoimi trofeami - niemal każdy element jej ubrania stanowi coś, co wcześniej zdobyła. Jej krótka koszulka (nawet nieco zbyt krótka) to skóra niedźwiedzia, którą dodatkowo zdobią dwa naramienniki z jego łap. Spódnica nordki to zbiór splecionych ze sobą pasków i materiałów, połączonych ogromną zapinką z czaszką.
Skóra nordki wyróżnia się też dziwnymi znamionami, ułożonymi na jej ciele w różnorakie wzory. Większość z nich znajduje się głównie nad brzuchem, na rękach oraz twarzy, gdzie tworzą bardzo zmyślną maskę, a na czole jawi się coś na wzór księżyca. Wyraz twarzy krasnoludzicy zmienia się zależnie od sytuacji, bowiem kobieta potrafi genialnie udawać.


Charakter

Nordka jest mistrzynią manipulowania innymi. To dla niej nie problem skłamać, jaka to jest biedna, wybłagać jedzenie czy nocleg, bądź podstępem zdobyć pieniądze. Quillithea to bardzo impulsywną istotka - ciężko jej zapanować nad emocjami. Nie pomyśli, a już coś zrobi. Ciężko przemówić jej do rozsądku, a gdy się uprze, nie zmieni swego zdania. Kocha walczyć, a jeszcze bardziej uwielbia się przy tym popisywać, co często zdaje się być dla niej zgubne. Ma spaczone postrzeganie dobra i zła. Widzi świat w czarnych barwach i nie potrafi współczuć, gdyż nie rozumie tego uczucia. Została nauczona, by śmiać się z cudzego bólu, dlatego z ręką na sercu można określić ją sadystką do szpiku kości. Sama lubi zadawać takie cierpienie innym istotom. Od czasu do czasu w jej oczach widać troskę, lecz to tylko pozory - Quil to świetna aktorka. Lecz nie można zaprzeczyć, nordka stara się zrozumieć ten świat pod każdym kątem.
Najbardziej na świecie boi się osób silniejszych od siebie. Mimo że wie, iż takie istoty na pewno istnieją, pragnie stać się najsilniejsza. Chce pokonać wszystkie przeszkody na swojej drodze.
Jeśli chodzi o dobre zachowanie czy kulturę słowa… Quil niestety nie ma o nich zielonego pojęcia. Jej najlepszym przyjacielem jest latająca głowa trolla, która pomaga nordce od czasu do czasu zachować się w danej sytuacji tak, jak należy.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Wytrwały, Odporny,
Zwinność:Zręczny, Szybki,
Percepcja:Słaby słuch, Przytępiony smak, Słaby zm.mag.,
Umysł:Niezbyt błyskotliwy, Silna wola,
Prezencja:Ładny, Władczy,

Cechy specjalne

Ślad Północy [D]Quil od urodzenia posiada dziwne tatuaże na skórze. Na jej rękach przybierają różne kształty, linie, zawijasy i inne figury. Nad brzuchem nordki również znajduje się jakby pół okrąg, otoczony drobnymi elipsami. Na twarzy zaś znamiona ukazują się jako tajemnicza maska, z wzorem jakby księżyca na środku czoła. Quillithea nie wie, dlaczego posiada coś tak dziwnego i rzucającego się w oczy. Może i nie jest tego świadoma, ale gdy spotka swoją bliźniaczkę, znamiona zaczną świecić i siostry zyskają zdolności telepatyczne. Choć zapewne to nie wszystko, co może się wtedy stać, aczkolwiek dar ten jest nierozwinięty, zważając na fakt, że obie nordki przebywały daleko od siebie przez cały czas.
Twardzielka [Z]Z racji tego, że Quil to nordka, jest ona niezwykle odporna. Zalicza się do tego też fakt, że ma mocną głowę, gdy w grę wchodzi alkohol.

Umiejętności

Przetrwanie [O]
Szulerstwo [W]
Aktorstwo [W]
Walka toporem [M]
Tropienie [O] Będąc łowcą, jakoś trzeba umieć sobie samemu radzić.
Torturowanie [P]
Taktyka [P]
Czytanie i pisanie [O]
Śpiew [O] Mimo że nie zdaje sobie sprawy, Quil potrafi naprawdę ładnie śpiewać.
Handel [P]

Magia

Nie potrafi używać magii.

Magiczne przedmioty

Nhurmil [ART]Topór, jaki Quillithea znalazła w Cirque de Memento Mori, który znajdował się w kolekcji jej pierwszego, sadystycznego ojca. Z obu stron kija znajdują się ostrza ozdobione wszelakimi wygrawerowaniami. Nieco zniszczony przez lata, aczkolwiek nadal świetnie spisuje się w swojej roli. Trzonek opleciony jest czerwonym materiałem, dzięki któremu trzymanie toporu staje się milsze. Pod nim natomiast ukryty jest nieznany nikomu napis, który przyspiesza regenerację posiadacza (niestety nie można odczytywać go zbyt często, gdyż wymaga od broni ogromnej ilości energii i przez to topór staje się nic nie wartym narzędziem). Na nieszczęście Quil broń reaguje na silne emocje, takie jak gniew czy smutek. Gdy właściciel odczuwa coś takiego, ostrze toporu staje w płomieniach i wtedy jest niezwykle niebezpieczne. Gdzieś w Alaranii znajduje się bliźniaczy topór. Jeśli ich posiadacze połączą siły, zyskają władzę nad piorunami.

Towarzysz

Trido
Troll, któremu Quillithea odcięła głowę, ponieważ ten zabił jej ukochanych opiekunów. Od tamtego czasu przyczepiła się do nordki jego… głowa w postaci niematerialnej. Trido, z racji swej wielkiej inteligencji i wiedzy o tym świecie, postanowił pomóc Quil i szkolić ją w różnych dziedzinach, wspomagając przy tym integrację z innymi ludźmi na tyle, byleby nordka ich nie odstraszyła. Trido jest mądry, taktowny i zaradczy - kompletne przeciwieństwo impulsywnej krasnoludzicy. Jego głowa zwykła latać, pojawiać się i znikać w pobliżu Quil.

Historia

O tej wiosce nie wiedział nikt - tak wierzyli jej mieszkańcy. Niestety, przeliczyli się, i to bardzo. Krzyk dziecka był słyszany w noc po ich ważnym święcie. Zabrali jedną z nowonarodzonych bliźniaczek! Ktoś ją porwał. Rodzice oskarżali wszystkich wokół, bo przecież kto mógłby się zakraść do najbezpieczniejszej kryjówki krasnoludów w całej Alaranii? Nikt. Tak wierzyli.
Dwa dni po tym okropnym wydarzeniu, para zabrała swoje drugie dziecko, siostrę porwanej, po czym uciekli z wioski. I to był ich pierwszy poważny błąd. Mężczyzna, ojciec bliźniaczek, zginął, a jego żona, Carriena, wzięła dziecinkę i biegła dalej. Nie zawróciła do wioski.
I to był drugi błąd. Mała krasnoludzica krzyczała, czym zwróciła uwagę ludzi na swoją rodzicielkę. Wszyscy wytykali palcami niską kobietę, wyzywając od głupich ladacznic, która teraz “ma za swoje”. Carriena ich nie rozumiała. Dopiero gdy spotkała mężczyznę, który zachwalał, iż jest dyrektorem cyrku i da jej pracę oraz pomoże wychować dziecko, kobieta odzyskała nadzieję i wiarę w ludzkość.


Którą szybko straciła.


***


Minął rok i jeden miesiąc. Cyrkowiec, Riodrigo, oszukał ją. Zabrał do swojego cyrku wraz z jej dzieckiem, po czym wykorzystał i zamienił w jeden z eksponatów. Ale nie Carrienę, tylko jej córeczkę. Dziewczynka bowiem posiadała tajemnicze znaki na ciele, które zaciekawiły mężczyznę. Takich tatuaży nie miała jej matka, więc Riodrigo zaczynał się zastanawiać, kim był ojciec małej. Nie znał prawdziwego znaczenia tych znaków, bo jakże by mógł?
- Jej ojcem jest jakiś przemieniony? - pytał Carrienę. - Anioł? Demon?
- Krasnolud. Taki jak ja - odpowiedziała kobieta, uparcie trzymając się tej kwestii. Ona służyła tu tylko jako sprzątaczka i pomocnica. A w zamian mogła liczyć na to, że jej córka przeżyje. Jednakże noce w cyrku są zimne, zwłaszcza teraz. Carriena martwiła się o zdrowie swojej małej córeczki.
- Mała Quillithea ściągnęła mi całkiem sporo klientów… A tylko sobie siedzi w klatce. - Uśmiechał się Riodrigo.
- Quillithea?
- Tak się teraz nazywa. Krasnoludzica. - Spojrzał na małą, która, jak to przystało na niczego nieświadome dziecko, bawiła się w kącie szmacianą lalką. - W Cirque de Memento Mori wszystko ma swoją specjalną nazwę.
- To jest moja córka! Nie możesz jej nazwać, jakby była twoją rzeczą! - Carriena zamilkła jednak, gdy została spoliczkowana przez właściciela cyrku. Zaczęła szlochać bezbronnie, słysząc w tle śmiech swojego dziecka.
- To jest mój cyrk. Mój! - Kopnął biedną Carrienę w brzuch, a ta skuliła się bardziej. - To ja tutaj decyduję, co do mnie należy, i to ja decyduję, co sobie z tym zrobię, czy jak to nazwę - mówił, specjalnie podkreślając słowo “to”, coby bardziej wkurzyć matkę małej Quil. Kobieta płakała tej nocy. I następnej. Aż w końcu postanowiła uciec i wrócić do wioski. Tam jej pomogą.

W nocy zabrała małą, po czym wymsknęła się. Jednakże krzyk zaspanej Quillithei zbudził wszystkich tak, jak dawniej obudził wioskę, gdy jej siostra została porwana. Riodrigo wysłał pościg. Światła pochodni błyszczały w tle, a śnieg sypał, utrudniając widzenie. To było paskudne utrudnienie, gdyż Carriena zostawiała ślady. Znaleźli ją. Gonili. Krzyczała i błagała, ale nikt nie przyszedł jej z pomocą. Każdy miał ją gdzieś. Wszyscy, dosłownie wszyscy mieli ją w głębokim poważaniu.
Potknęła się. Ktoś zestrzelił ją. Strzała wbiła się głęboko. Tej nocy odeszła, pozostawiając zrozpaczoną Quillitheę pod opieką okrutnego Riodrigo.
Carriena zasnęła z myślą, że jej córka nigdy nie dozna matczynego ciepła. Nigdy jej nie wspomni. Gdyby tylko mogła spędzić z nią więcej czasu...

***

Od tragicznej śmierci Carrieny minęło osiem lat. Dziewięcioletnia Quillithea została porządnie przeszkolona przez swego nowego ojca. Teraz była jego przynętą. Jej wychowanie było jednak niemoralne, bowiem Riodrigo nie wytłumaczył małej, co jest dobre, a co jest złe. Uczył ją być podstępną, bezlitosną i pokazywał cierpienie innych istot.
- Widzisz, Quilluthea? - zapytał właściciel cyrku, wskazując jej szamoczącą się i wręcz błagającą o wodę syrenę. Kobieta siedziała związana w suchej klatce. - Jak śmiesznie skacze?
Mała krasnoludzica się śmiała, obracając cierpienie syrenki w żart.
- Zabawna - powiedziała.

Pewnego dnia Quillithea siedziała sama na polanie. Wiedziała, co ma robić. Musi znaleźć ładny okaz i sprowadzić go do cyrku. Nie czekała długo, gdy przed nią pojawił się… centaur. Uśmiechnęła się.
- Konik! - Podbiegła do kobiety centaura, udając rozbawione i beztroskie dziecko. Nie trzeba było długo czekać, aż dziwna istota ulegnie urokowi blondynki. Quil zwabiła ją do cyrku, gdzie ta została uwięziona. Dziewczynka nieraz spoglądała na jej klatkę, zastanawiając się, czy kiedyś też tak skończy. Jednakże nie zastanawiała się nad tym długo. I tutaj przekonała się, że powinna.

Riodrigo zmarł, albowiem jeden z jego zbiegłych eksponatów pozostawił mu pamiątkę w postaci dolanej do kubka trucizny. Na jego miejsce wszedł człowiek, którego wszyscy nienawidzili bardziej niż byłego właściciela cyrku. Tayend. Owy mężczyzna był okrutny dla krasnoludzicy, która już przyzwyczaiła się do Riodrigo, gdyż traktował ją jak córkę. Wychował ją. A Tayend zepsuł cyrk, zepsuł wszystko, na co przyszywany ojciec tak ciężko pracował. Quillithea była wkurzona. Nowy właściciel cyrku traktował ją jak śmiecia, kolejny nic niewarty eksponat.

***

Gdy Quil miała już trzydzieści lat, wiele okazów zdążyło się jakoś uwolnić. A ona wciąż gniła w tym okropnym cyrku, zbierając drewno i harując jak osioł przez dwadzieścia jeden lat!
Krasnoludzica pewnego dnia znalazła coś w namiocie Tayenda. Był to ogromny, bardzo ciężki topór. Nie wyglądał, jakby służył do rąbania drewna. Nordka wzięła go sobie, choć dla niej był jeszcze nieco ciężki, po czym niezgrabnie przecinała, czy prędzej uszkadzała kłódki przy klatkach, uwalniając tym pozostałe zwierzęta i istoty. Po dłuższej chwili śmiania się i rozkoszowania wywołanym chaosem, wzięła do ręki pochodnię i ponownie zaczęła biegać wokół, podpalając wszystko.
- Ty ladacznico, co ty wyprawiasz?! - krzyczał Tayend, widząc, jak jego królestwo obraca się w popiół. - Ty mała… - Nigdy nie dokończył tej kwestii, gdyż jego ciało przeszył morderczy topór nordki. Quil zaśmiała się.
- Wolna… Wolna… - mówiła otępiale ochrypłym głosem. - Wreszcie wolna! - wydarła się wniebogłosy, rozprostowując ramiona i okazując swoje szczęście szerokim uśmiechem, co na tle płonącego cyrku i wszechobecnego chaosu wyglądało przerażająco. Jakby to ona była złym charakterem tej historii.

***

Długo podróżowała samotnie, lecz to nie trwało tak długo. Zabrała ze sobą swój kochany topór, któremu nadała nawet nazwę. Na swojej drodze spotkała parę krasnoludów, którzy, widząc zagubioną i zmęczoną przedstawicielkę swojej rasy, zgodzili się ją przyjąć pod swój dach, pod warunkiem, że nordka będzie im pomagać. Quillithea zgodziła się niemalże od razu. Mężczyzna, Yrmir, pomógł jej i uczył walki toporem. Krasnoludzica może i z początku nawet nie myślała o wojaczce, ale po kilku lekcjach z nowym ojcem szybko pokochała to. Natomiast nowa matka, Katira, uczyła ją piękna i sztuki aktorstwa, dodając do wszystkiego zajęcia domowe, czytanie oraz pisanie. Ku uciesze Yrmira, młoda Quil skierowała swoje zamiłowania ku cięższej pracy.
I żyli sobie tak przez następne sto lat…
Aż do pewnej nocy.

W zimie do domu zakradł się troll. Ogromny, paskudny troll, który musiał być wynikiem jakiegoś eksperymentu. Zabił on Yrmira i Katirę, oszczędzając jedynie Quil, która, zrozpaczona po śmierci swych przybranych rodziców, pobiegła z bronią na potwora, doganiając go.
- Ty byłabyś następna, głupia dziewko - mówił, gdy znaleźli się jak najdalej od wioski. - Patrz, co ci twoi “ukochani opiekunowie” zrobili mi! - wykrzyczał jej prosto w twarz. Zdenerwowana Quillithea, pod wpływem impulsu, odcięła mu głowę toporem. I tak oto doczekała się niezwykle irytującego towarzysza, jakim był troll - Trido, tak się nazywał. Jako duch ukazywał się krasnoludzicy w postaci latającej, odciętej głowy. Mógł się pojawiać i znikać. Okrutne, nieprawdaż? Najciekawszym jest fakt, że troll postanowił pomóc Quil zrozumieć świat. I pozbyć się przyzwyczajenia do dziwnego wymawiania niektórych słów.

Po pewnym czasie Quil pogodziła się ze śmiercią Yrmira i Katiry oraz towarzystwa Trido. Kolejne dwadzieścia lat i więcej spędziła na tropieniu, łowieniu za pieniądze. Została łowczynią, prościej rzecz ujmując. Do dzisiaj biega po domach, wykorzystując ludzi, którzy wierzą w jej kłamstwa, i zarabia niemałą sumkę na pomaganiu takowym ludziom.

Dane gracza: Quillithea

Nazwa użytkownika:
Quillithea
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
Jane, Isara, Camelia, Keira, Sevi, Eliae, Loneyethe, Aureola,
Martwe postacie:
Tressa, Amrita
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
Pt lis 11, 2016 4:05 pm
Ostatnia wizyta:
Śr sie 30, 2017 5:39 pm
Liczba postów:
8 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.01 posty dziennie)
Ostatni post:
[W pobliżu domu przy cmentarzu] Poszukiwania
Wt lip 03, 2018 3:46 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Ruiny Nemerii
(Posty: 6 / 75.00% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[W pobliżu domu przy cmentarzu] Poszukiwania
(Posty: 6 / 75.00% postów użytkownika)
cron