Oglądasz profil – Hamartia

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Hamartia "Orędowniczka Śmierci"
Rasa:
Przemieniony
Płeć:
Kobieta
Wiek:
78 lat
Wygląda na:
30 lat
Profesje:
Alchemik, Badacz, Rzemieślnik
Majątek:
Dostatni
Sława:
Rozpoznawalny

Aura

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Hamartia
Grupy:
Płeć gracza:
Kobieta

Skontaktuj się z Hamartia

Pola kontaktu widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
1 miesiąc temu
Ostatnio aktywny:
1 dzień temu
Liczba postów:
2
(0.00% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.05)
Najaktywniejszy na forum:
Księga Boskich Praw
(Posty: 2 / 100.00% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Prośby o sprawdzenie KP
(Posty: 1 / 50.00% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:niezbyt silny, wrażliwy
Zwinność:niezdarny, powolny, b. niedokładny
Percepcja:kiepski węch, pozbawiony smaku, pozbawiony czucia, wyostrzony zmysł magiczny
Umysł:bystry, błyskotliwy, silna wola
Prezencja:przeciętna

Umiejętności

AlchemiaMistrz
Studiowała tę dziedzinę przez większość swojego życia. Zna mnóstwo przepisów, a kilku z nich sama jest autorką.
FizykaEkspert
Wie na ten temat więcej niż przeciętny alchemik, a to dlatego, że owa nauka od zawsze ją fascynowała i Hamartia chętnie się jej uczyła. Potrafi przewidzieć skutki, zrozumieć przyczyny i odpowiedzieć na trudniejsze pytania, choć do mistrzowskiego opanowania tej dziedziny nadal jej trochę brakuje.
AnatomiaEkspert
Operowała wiele istot i rozcinała jeszcze więcej trupów. Obecnie ciała różnych stworzeń nie kryją przed nią zbyt wielu sekretów.
Pisanie i czytanieBiegły
Potrafi nie tylko płynnie czytać i pisać - może się poszczycić również szerokim zasobem słownictwa. Należy jednak zaznaczyć, że neologizmy powstałe w przeciągu ostatnich pięciuset lat są dla niej obce... choć z pewnością nie na długo.
ZielarstwoBiegły
Zna się na ziołach oraz ich właściwościach, co potrafi wykorzystać w praktyce. Jej wyroby są dosyć skuteczne i prędko zaczynają działać.
BotanikaBiegły
Potrzebowała tego do wykonywania swojego rzemiosła. Jej wiedza nie kończy się na gatunkach leśnej i łąkowej roślinności, przy których to spędziła najwięcej czasu - z wielu różnych źródeł dowiedziała się co nieco na temat flory porastającej inne tereny oraz strefy klimatyczne.
JubilerstwoZaawansowany
Rozumie strukturę wielu klejnotów i kryształów. Potrafi mniej-więcej określić ich czystość, a co za tym idzie - nie da sobie łatwo wcisnąć fałszywek.
Sporządzanie truciznZaawansowany
Wielu ludzi próbowało pokrzyżować jej plany. Trzymanie pod pazuchą kilku trutek było dla wiedźmy codziennością.
TorturowanieZaawansowany
Diabły i pokusy, choć niecelowo, zdołały ją czegoś nauczyć w swoim wymiarze. Może kiedyś im się odwdzięczy i pokaże, ile wyniosła z tych długich, bolesnych lekcji.
HistoriaZaawansowany
Nie tylko zna historię - ona jest jej częścią.
BalwierstwoZaawansowany
Obecnie ta umiejętność jest dla niej bezużyteczna, ale nadal pamięta, jak zgolić brodę, wyrwać ząb czy spuścić krew dorosłemu człowiekowi.
MedycynaZaawansowany
Potrafi wyleczyć niektóre choroby, a także przeprowadzać niezbyt skomplikowane operacje, jednocześnie nie pogarszając swoimi działaniami stanu pacjenta. W robieniu samych leków ma większą wprawę i wie, jak dostosować ich właściwości do różnych sytuacji.
MatematykaZaawansowany
Algebra, arytmetyka, geometria. Liczenie w myślach nie sprawia jej większych trudności, chyba że w grę wchodzą duże liczby.
Czytanie aurZaawansowany
Nie uważa tej umiejętności za niezbędną, aczkolwiek często z niej korzysta. Rozszyfrowywanie natury innych bytów nieraz może ułatwić robotę.
NekromancjaZaawansowany
Posiada szeroką wiedzę na temat funkcji życiowych nieumarłych oraz zna sposoby powoływania zmarłych do życia, choć jest w stanie wykorzystać tylko jeden z nich, posiłkując się przy tym wiedzą alchemiczną. Wskrzeszeni przez nią nieboszczycy są zwykle jednak słabi i potrafią wykonywać wyłącznie najprostsze polecenia, a mimo to wciąż stanowią dla kobiety niemałą pomoc, zwłaszcza podczas zbierania pospolitych składników.
Wiedza tajemnaZaawansowany
Jest wiele rzeczy, którymi kobieta interesuje się bardziej od magii, co nie znaczy jednak, że zaniedbywała ten temat. Kiedy robiła sobie przerwy od badań, często wolny czas poświęcała na wkuwanie inkantacji i testowanie zaklęć. Dziedzina emocji była jej pierwszą, lecz porzuciła dalsze kształcenie się w tym kierunku, gdy tylko zaprzestała nauk u dawnej mentorki. Od tamtej pory zgłębiała domeny porządku oraz istnienia, dopóki nie osiągnęła w nich zadowalającego poziomu.
BestiologiaOpanowany
Żyła częściowo w buszu. Widok pospolitych gatunków bestii nie jest jej obcy i wie, jak z nimi postępować - które warto mieć na oku, a którym lepiej się nie narażać...
MeteorologiaOpanowany
Patrząc na niebo, potrafi wyłapać zwiastuny burzy czy ładnej pogody. Jej przewidywania kończą się na ledwie kilku godzinach w przód, a i tak zdarzają jej się pomyłki. Rzecz jasna, wyczuwanie zbliżających się anomalii znajduje się daleko poza jej zasięgiem.
KartografiaOpanowany
Potrafi czytać mapy i odnajdywać na nich swoje położenie.
PowożenieOpanowany
Nie podróżowała często, ale gdy to robiła, zwykle miała ze sobą do zabrania wiele rzeczy. Otrzymanie paru wskazówek od pewnego woźnicy wystarczyło, by nauczyć się, jak prowadzić konia, aby w miarę płynnie omijać dziury na drodze i dotrzeć do celu bezpiecznie.
TresuraOpanowany
Magia emocji daje Hamartii wiele możliwości. Dzięki wyuczonym inkantacjom, przeciągnięcie zwierząt na swoją stronę leży w zasięgu jej ręki. Oczywiście im agresywniejszy drapieżnik, tym ciężej utrzymać nad nim kontrolę. Kobieta na szczęście zna swoje ograniczenia i nie ma zamiaru porywać się z motyką na słońce.
PoliglotyzmOpanowany
Ojciec nauczył ją porozumiewać się we wspólnym, wiedźma - w czarnej mowie. Piekielni z kolei pokazali jej parę słówek w swoim języku i, o dziwo, nie były to wyłącznie przekleństwa.
GotowanieOpanowany
W dzieciństwie gotowała dla siebie i ojca. Nawet gdy dorosła, od czasu do czasu oddawała się tej czynności, która może i nie była tak satysfakcjonująca jak alchemia, ale w praktyce niewiele się od niej różniła.
PiekielnologiaOpanowany
Osoba skazana na piekło i mająca to (nie)szczęście, by egzystować w nim przez kilka wieków, z pewnością wie więcej o tym miejscu i istotach je zamieszkujących, aniżeli znaczna część żyjących, którzy nigdy nie postawili tam stopy.
KrawiectwoOpanowany
Zszyje rany i odzienie - mało starannie, ale kto by się tym przejmował? Z pewnością nie ona.
HodowlaPodstawowy
Swego czasu próbowała swoich sił w hodowli czarcich traszek, aby mieć łatwy dostęp do ich jadu. W pewnym momencie jednak porzuciła ten pomysł, gdyż wymagały od kobiety zbyt wiele uwagi.
ReligioznawstwoPodstawowy
Każdemu pewne informacje obiły się o uszy.
Pismo runicznePodstawowy
Poznała podstawy u szamanki, która ją przygarnęła, ale nigdy potem nie zależało jej na rozwijaniu tej zdolności.
CzasologiaPodstawowy
Widok postarzonego o kilka miesięcy kamrata, z którym rozstała się zaledwie dwa tygodnie temu, wcale jej nie zdziwi, choć nie ma większego pojęcia o działaniu tego zjawiska.
RytualizmPodstawowy
Wiele razy widziała starą valladońską wiedźmę w akcji, lecz niemal zawsze była wyłącznie obserwatorem.

Cechy Specjalne

Przenikliwa WizjaDar
Choć wiele wycierpiała, nie wróciła z pustymi rękoma. Przebywała w Aydaharze krócej niż w Piekle, a mimo to zdołała przebudzić tam niezwykłą zdolność. Potrafi dostrzec wszystko, co niewidzialne - od duchów i upiorów aż po zaklęcia maskujące. Jednak im lepiej zostało coś ukryte, tym mocniej się musi skoncentrować. Gdy opuści gardę, może się więc zdarzyć, że przeoczy parę niuansów.
PrzemienionaRasowa
Wróciła do życia nie jako człowiek, a jako demon, czego można domyśleć się po samym jej wyglądzie. Aura kobiety stała się słabo dostrzegalna, zaś ciało w losowych momentach przybiera postać eteryczną.
ZatracenieWada
Czas biegnie dla niej inaczej, odkąd powróciła z zaświatów. Nie wiadomo, jaka jest tego przyczyna - przemiany w demona? A może dłużący się pobyt w Aydaharze tak na nią wpłynął? W każdym razie potrafi łatwo stracić rachubę czasu, natomiast czynność, która w jej mniemaniu trwała kilka minut, w rzeczywistości była wykonywana przez kobietę godzinami.
KotwicaWada
Do zbiorników wodnych podchodzi ostrożnie. Nigdy nie nauczyła się pływać - próbując to zrobić, od razu spadała na dno.
Odporność na PreparatySkaza
Jako żywy trup nie musi zaprzątać sobie głowy tym, że jej organizm podda się jakiejkolwiek truciźnie czy jadowi, aczkolwiek działa to również w drugą stronę - większość medykamentów nie daje w jej przypadku żadnych efektów. Z tego powodu leczy się głównie za sprawą magii.
Wadliwy OżywieniecPiętno
Jej rany nie goją się, gdyż krew przemienionej nie krzepnie. Z tego powodu zszywa je i przypala, aby nie dopuścić do nadmiernej utraty juchy. Magią może przywrócić swoje ciało do poprzedniego stanu, ale wysiłek, jaki w to wkłada, jest proporcjonalny do ilości doznanych obrażeń, dlatego też często łatwiejszym i szybszym sposobem jest wyjęcie igły z nicią. Prócz tego mankamentu, nie została obdarzona czuciem w nowym ciele. Wiąże się to z tym, że jej reakcje są powolne i niedokładne - często się przewraca. Wykonując nawet proste czynności musi się nieźle natrudzić, choć pewnie w końcu przywyknie. Dodatkowo utraciła wrażliwość na ból. Nie jest to, wbrew pozorom, nic dobrego. Ciało nie daje jej żadnych sygnałów ostrzegawczych w razie jakichkolwiek, nawet śmiertelnych urazów, dlatego wszystkiego musi się domyślać z obserwacji. O tyle dobrze, że z poprzedniego życia zachowała jako taką wiedzę na temat medycyny.

Magia: Inkantacje

IstnieniaAdept
Tworzy mniej lub bardziej skomplikowane składniki alchemiczne (choć złoto nadal leży poza jej zasięgiem). Prócz tego jest w stanie wyczarować chleb, aby nie zemrzeć z głodu, jeśli kiedyś miałoby jej to zagrozić.
PorządkuCzeladnik
Używa tej dziedziny głównie do wzmacniania kręgów magicznych i leczenia ran.
EmocjiCzeladnik
Potrafi wpływać na emocje istot żywych. Najłatwiej przychodzi jej manipulowanie zwierzętami.

Przedmioty Magiczne

Mroczny

Charakter

Hamartia nie widzi potrzeby okłamywania ludzi co do swoich intencji, choć niekiedy zdarza jej się przemilczać pewne sprawy. To socjopatka, która nie liczy się z uczuciami innych i jeśli ktoś stanie jej na drodze, bez wahania użyje drastycznych środków, aby zetrzeć go w pył. Nie czerpie jednak żadnej radości z czynienia szkód, dlatego jeśli nie wymagają tego okoliczności, pozostanie neutralna. Mało obchodzą ją losy innych istot, chyba że przykują jej uwagę czymś szczególnym, bądź mają do zaoferowania coś, na czym jej zależy.
Odznacza się dużymi pokładami cierpliwości, aczkolwiek nie do wszystkiego. Łatwo ją zirytować, a wówczas rzuca groźbami... które potem spełnia. Jak coś nie idzie po jej myśli, próbuje ugryźć sprawę inaczej. Aby ją do czegoś zniechęcić, trzeba się trochę napocić. Potrafi przerwać rozmowę w trakcie jej trwania, jeśli zauważy, że druga strona nie ma do powiedzenia nic istotnego. Nie lubi tracić czasu na błahostki - nawet w myślach nie zaprząta sobie nimi głowy. Zamiast rozpaczać nad porażkami, woli nieustannie przeć naprzód i podejmować kolejne kroki w dążeniu do swoich celów.
Interesuje ją kwintesencja życia oraz prawa rządzące światem. Natomiast nie obchodzą kobietę normy społeczne ani poglądy religijne. Dbanie o relacje z innymi istotami wydaje się dla niej zbędne, chyba że widzi w tym jakiś zysk. Niegdyś zdarzało jej się wyświadczać przysługi - oczywiście, oczekując czegoś w zamian.
Pobyt w Piekle zmienił ją, choć mało znacząco. Kary cielesne były ciężkie do zniesienia, ale obecnie nie musi się ich obawiać. Żywi do piekielnych urazę, a jednocześnie truchleje na ich widok. Zrobi wszystko, byle nie trafić z powrotem do tamtego wymiaru. Zrobi wszystko, żeby nie umrzeć po raz kolejny.

Wygląd

Ciało, w którym się przebudziła, jest trupioblade a miejscami sine. Należało do stosunkowo młodej kobiety. Wysokie na sążeń i pół dłoni, o szczupłej, choć niezbyt kształtnej sylwetce. Z łabędzią szyją i długimi, kościstymi palcami. I nierzadko załatanymi, świeżymi ranami, kontrastującymi z jej mętną cerą.
Na klatce piersiowej znajduje się blizna, która nigdy nie zniknie. Została zadana ostrym nożem bądź sztyletem, lecz Hamartia nie wie, w jakich okolicznościach to nastąpiło. Prawdopodobnie stanowiła przyczynę śmierci poprzedniej właścicielki tej powłoki.
Ma białe, proste włosy sięgające do żeber. Często przepasa głowę turbanami, odsłaniając wysokie czoło i uwydatniając przy tym brak brwi. Jej oczy przybrały odcienie żółci - tęczówkom bliżej do szafranu, białkom zaś do barwy bursztynu, co, wraz z opadającymi powiekami, może wywoływać poczucie dyskomfortu. Ma trójkątną twarz, mały, zaczerwieniony nos oraz pełne usta, po których także widać niedobór melaniny.
Porusza się powoli i ostrożnie, gdyż wciąż przyzwyczaja się do swojej nowej sytuacji. Komunikuje się głównie poprzez mowę werbalną, gestów rąk używając tylko podczas tkania magii. Tak samo w jej niskim głosie nie słychać pośpiechu, a wyłącznie zrównoważony spokój, który zdaje się nigdy nie przemijać.
Byłaby całkiem ładna... gdyby przypominała nieco bardziej człowieka.

Historia

14 dnia Miesiąca Dzika, 205 r.e.a. cyrulikowi z Valladonu urodziła się córka.
Niedługo po tym jego żona zmarła w wyniku ciężkiej choroby. Mężczyzna sam opiekował się dzieckiem, choć nie rozpieszczał go tak, jak tego pragnął. To dlatego, że nie życzył mu swojego losu. Zamierzał wychować je na silną osobę, która będzie w stanie znieść ponure uroki życia i cierpienie nieoszczędzające nikogo.
Hamartia nauczyła się od ojca wiele: balwierstwa, podstaw medycyny, anatomii i krawiectwa, a także zachowania spokoju w ciężkich sytuacjach. Nie odwracała wzroku przy spuszczaniu krwi, nieprzyjemnych operacjach czy publicznych egzekucjach. Wiele razy widziała, jak ludzie umierają. Było to dla niej naturalne, czego nie można powiedzieć o odczuwaniu empatii.

23 dnia Miesiąca Smoka, 218 r.e.a. do rodzinnego zakładu zawitało mnóstwo klientów.
W święta każdy pragnął wyglądać i czuć się jak najlepiej, to całkiem normalne. Ojciec Hamartii miał już jednak swoje lata. Był zajęty bardziej niż kiedykolwiek, uznał więc, że jego córka jest wystarczająco dorosła, żeby zająć się nie tylko higieną, ale i zdrowiem pacjentów. Zaufał jej w pełni i pozwolił przeprowadzić flebotomię na szewcu z sąsiedztwa. Sam poszedł zająć się ważniejszymi sprawunkami.
Dziewczyna wiedziała, co robić. Usadziła klienta na fotelu, podłożyła pod jego rękę puste naczynie, a następnie otworzyła żyłę naostrzonym lancetem. Kazała mężczyźnie się rozluźnić i chwilę poczekać. Tymczasem obserwowała z zainteresowaniem sączący się strumień krwi.
"Chyba trochę przesadziłam."
Spojrzała na naczynie. Miała zatrzymać krwotok w chwili wypełnienia się misy do zaznaczonej przez ojca wysokości. Nim jednak podjęła się tej czynności, wpadła na inny pomysł.

- Długo jeszcze? - Pacjent zaczął się niecierpliwić.
Hamartia posłała mu służalczy uśmiech.
- Przepraszam, nie mam takiej wprawy jak mój ojciec... Chciałam być ostrożna i przez to może zejść mi nieco dłużej. - Uniosła nożyk, po czym zbliżyła go do ramienia szewca. - Ale jeśli się panu śpieszy, mogę...
- N-nie... Poczekam jeszcze chwilę - odparł nieco zlękniony. - Bo jeszcze wykrwawię się przez ciebie, mała jędzo - mruknął ciszej, jednocześnie planując wymigać się od zapłaty. Jak mógł wylądować w tak niekompetentnych rękach? "Ten Hans powariował!"
- Dziękuję.

Zrobił się senny. Pomyślał, że mógłby tu posiedzieć znacznie dłużej, ale miał swoje obowiązki.
- Skończyłaś ju... Co?! - Spojrzał na misę z niedowierzaniem. Była wypełniona krwią po brzegi. - Co ty sobie wyobrażasz, głupi bachorze?! - Wziąwszy uprzednio zamach, zdzielił młódkę w policzek. Posoka z jego żyły rozbryznęła się po pomieszczeniu.
Hamartia obiła się o ścianę. On tymczasem spróbował wstać, ale szybko zakręciło mu się w głowie. Stracił przytomność i upadł na ziemię. Nigdy się już nie ocknął.
Dziewczyna przeniosła wzrok na misę. Zbliżyła się i pochyliła nad nią, dostrzegając własne oblicze w niezmąconej chaosem tafli szkarłatu.
Niecałe dwie kwarty.
"Czyli tyle wynosi limit dorosłego człowieka. Ciekawe."

O zmierzchu przyglądała się, jak głowa Hansa spada do wiklinowego kosza. Wziął na siebie jej winę, został okrzyknięty mordercą i zginął z ręki kata, a mimo to nie uroniła nawet łzy.
"Wreszcie znalazłeś swój upragniony spokój, tato."

W sandrię trafiła pod opiekę miejscowej wiedźmy.
Nie miała rodziny. Szamanka zaś chętnie przyjęła do siebie tak ambitną uczennicę. Gdy wszyscy wciąż bawili się, bądź celebrowali koniec roku, Hamartia zaczęła swoją przygodę z magią i warzeniem mikstur. Okazało się, że była niezwykle bystra, miała do tego smykałkę oraz niezbędną dozę zainteresowania. Uczyła się o wiele szybciej, niż wiedźma z początku zakładała, co zdawało się ją cieszyć… a zarazem niepokoić.
Nic zresztą dziwnego.

5 dnia Miesiąca Orła, 229 r.e.a. Hamartia zdecydowała się opuścić domostwo valladońskiej wiedźmy.
Spakowała manatki, wierząc, że niczego więcej nie zdoła się od niej nauczyć. Gdy jednak dziękując kobiecie, ruszyła w kierunku wyjścia, jej drogę zagrodziły wężowe kundle.
„No proszę, czyli miałaś jeszcze jakieś sztuczki w rękawie”, pomyślała dziewczyna z uznaniem.
Nigdy nie ufała tej staruszce, mimo że jednocześnie była jej wdzięczna. Nie wiedziała, do czego jest wiedźmie potrzebna, ale przeczuwała, że nie zdoła odejść tak łatwo.
Przygotowany wcześniej eliksir o nazwie ciekły skwar (będący notabene słabszą, ale i pospolitszą wersją płynnego żaru) po rozbiciu się na pysku jednej z bestii, oszołomił ją piekącą niczym inwazja światła słonecznego substancją, dając szansę na pobiegnięcie do okna nieopodal. Wyskoczyła zza niego i pomimo niezgrabnego lądowania, udało jej się ustrzec przed zniszczeniem wszystkie trzymane w sakwach fiolki.
To nie był jednak koniec jej zmagań. Psie skomlenia ustały, a w międzyczasie nasiliły się wrzaski staruchy, która rzekomo miała być człowiekiem.
- NIE UCIEKNIESZ
Ale Hamartia nie była już tylko uczennicą czy niedoświadczoną zbrodniarką sprzed jedenastu lat. Posiadała dużo szerszy zasób wiedzy. Miała pod ręką mnóstwo alchemicznego arsenału, ale i kilka czarów. Jakby tego było mało, obecny miesiąc… przyniósł ze sobą kapkę szczęścia.
Krążące na niebieskim sklepieniu drapieżne ptaszyska nagle poczuły się bardziej zuchwale. Dziewczyna wsparła ich dziką żądzę krwi wyuczoną przez lata formułą, po czym skierowała ich szpony na staruchę i jej wierne ogary. Pozwoliło to młodej alchemiczce bezstratnie umknąć zagrożeniu, nim tamto zacisnęło na jej szyi swoje kły.

Skierowała swoje kroki na północny zachód. Nigdy potem nie zastanawiała się nad tymi wydarzeniami ani tożsamością byłej nauczycielki, ale do tej pory pamięta wyciekającą z aury szamanki, delikatną woń krwi, która przez ponad dekadę nieustannie drażniła jej zmysł magiczny.

14 dnia Miesiąca Dzika, 245 r.e.a. wiedźma z Lasu Driad skończyła czterdzieści lat.
Od tamtego momentu coś zaczęło w niej pękać. Ponad półtorej dekady spędziła na kształceniu się w różnych dziedzinach. Zarabiała, sprzedając swoje mikstury, czy nawet okazjonalnie lecząc zdesperowany lud Shari, którego nie stać było na lekarzy ani bardziej profesjonalną pomoc. Za te pieniądze kupowała księgi, z których się uczyła, jak również rzadkie składniki, w tym metale i klejnoty, których wydobycia sama nigdy by się nie podjęła. Studiowała strukturę przedmiotów, aby móc je samodzielnie wytworzyć przy pomocy dziedziny istnienia. Testowała na zwierzętach nie tylko leki, ale też trucizny i odtrutki... które nie zawsze działały. Targowała się z dzikimi plemionami driad, chcąc poznać ich tereny, a tym samym dowiedzieć się, które miejsca bogate są w zioła i cenną roślinność.
To wszystko minęło, jak z bicza strzelił. Była tylko człowiekiem i wiedziała, że jak tak dalej pójdzie, umrze, nie osiągnąwszy przedtem wszystkich swoich celów... a miała ich wiele. W większości polegały one na odkryciu tajemnic tego świata, co nigdy nie było proste.
Zaczęła się zastanawiać, jak mogłaby przedłużyć swoje życie. Nie chciała jednak stać się uzależnioną od krwi pijawką bądź śmierdzącym od rozkładu truchłem. Zaczęła szukać bardziej niezawodnego sposobu. Zamierzała stać się bytem doskonalszym od jakiegokolwiek nieumarłego.

Miesiąc później próg jej drzwi przekroczył szpiczastouchy mężczyzna.
Nie wyglądał on jednak na tubylca. Jego włosy oraz skóra były białe niczym śnieg. Nosił ciemną bandanę oraz charakterystyczne, czerwone okulary, których wzory na szkle przywodziły na myśl witraże świątyń. Dopiero na drugi rzut oka spostrzegła bliznę zahaczającą o kącik jego ust, a także medalion na szyi przypominający starą monetę.
Przedstawił się jako Malcolm. Rozglądając się po zapełnionych towarem półkach, napomknął o tym, że sam para się sztuką warzenia mikstur. Wtedy też szeroki uśmiech zawisł trwale na jego obliczu.
- Współczuję wam, ludziom. Macie tak mało czasu, by rozkoszować się życiem i zdobywaną wiedzą - zagadnął. - Na twoim miejscu ciężko byłoby mi się z tym pogodzić.
Jego słowa zapoczątkowały żywą dyskusję pomiędzy dwojgiem badaczy.
- A więc taki jest twój cel. Poszukujesz *tańczącej wody*. Czemu miałoby mnie to dziwić? Nie licz na moją pomoc, jednak możemy zawrzeć układ. Jeśli przekroczysz limity śmiertelnego życia, dalej pozostając człowiekiem, nauczę cię paru sztuczek.
Ich do tej pory płynną konwersację przecięła minuta ciszy. Hamartia taksowała go wzrokiem, ale to elf wypowiedział kolejne słowa:
- Uznam to za zgodę.
Uśmiechnął się, po czym odszedł.

Spotkanie z Malcolmem stało się dla kobiety inspiracją. W ciągu następnych tygodni zdecydowała się poczynić bardziej stanowcze kroki w dążeniu do nieśmiertelności.
Na początku była mocno zdezorientowana, ale gdy tylko usłyszała o upadku Maurii, wiedziała już, jaki będzie jej następny cel. Sprzedała chatę i kupiła powóz, a wraz z nim cherlawego wałacha. Kierowała się w stronę miasta, z którego każdy śmiertelnik pragnął uciekać. Aby dotrzeć tam w miarę szybko, poiła konia miksturami wzmacniającymi i karmiła specjalnymi jabłkami mającymi zapobiegać zmęczeniu. Nie były one jednak bez wad, zwłaszcza przy długotrwałym stosowaniu...

2 dnia Miesiąca Sowy, 246 r.e.a. przybyła do Maurii.
Nie było łatwo funkcjonować w takim "społeczeństwie". Wpierw musiała udowodnić, że jest wystarczająco przydatna, by jej nie zabić, ani nie zakuć w kajdany. Zaczęła od zszywania poturbowanych ożywieńców i sprzedawania wampirom maści anty-słonecznych. Przyczyniła się nawet do powstania tamtejszego narkotyku - skooku - który szczególnie upodobali sobie krwiopijcy i upiory. Przez długi czas służyła pewnemu liszowi w zamian za wiedzę. Był jednak uparty i nie chciał podzielić się najcenniejszą ze swoich receptur - przepisem na długowieczność.
Bardzo pomogłoby to w jej badaniach, ale odpuściła.

Gdy w roku 273 wybuchła wojna z państwami Andurii, olśniło ją. Gdzie występowały najlepsze warunki do zgłębiania tajemnic śmierci, jak nie na polu bitwy?
Dołączyła do armii nieumarłych jako markietanka. Mając pod dostatkiem świeżych ciał (zarówno nieboszczyków, jak i ciężko rannych, ale wciąż żyjących żołnierzy), przeprowadzała poza walką eksperymenty i testowała wytrzymałość ludzkiego organizmu. Zapisywała swoje uwagi w grubym notatniku, a na ich podstawie próbowała ustalić skład kamienia filozoficznego oraz przebieg transmutacji.
W międzyczasie zasłynęła ze swoich umiejętności alchemicznych. Wśród wrogów i sprzymierzeńców obecność niemłodej już wiedźmy odbijała się coraz szerszym echem. Nie była, rzecz jasna, jedną z głównych postaci swoich czasów, ale są istoty, zwłaszcza te długowieczne, pamiętające Orędowniczkę Śmierci po dziś dzień - ludzką kobietę, która w kilku bitwach była dla Maurii nieocenionym wsparciem.

Kiedy wojna dobiegła końca, Hamartia posunęła się już daleko w swoich badaniach.
Osiadła na mglistych bagnach i po trzech latach w końcu uwarzyła eliksir życia. Podała go czarnemu ogierowi - mglakowi bez imienia, którego oswoiła kilka lat temu. Odczekała chwilę, a wtedy... zwierzę upadło.
Nim zaczęła badać przyczynę śmierci wierzchowca, wstąpiła do swojej pracowni. Tam zastała trzech uzbrojonych mężczyzn i jednego okrytego szatami maga. Na reakcję obronną potrzebowała zaledwie ułamka sekundy, lecz żaden z włamywaczy nie dał staruszce tyle czasu. Jej stopy utknęły w bryle lodu, a zaraz po tym tułów przeszyły ostrza ze stali.
Upadła. Przed tym, jak iskierka życia opuściła zmęczone spojrzenie kobiety, Hamartia kątem oka dostrzegła dłoń sięgającą po jej notatnik oraz wygrawerowany na tarczy zabójcy herb.
Ostatnimi bodźcami odebranymi przez jej zmysły były odgłosy trzaskających płomieni oraz przeszywające na wskroś zimno.
9 dzień Miesiąca Jaskółki, 283 r.e.a. był dniem, w którym zginęła.

***

Obudziła się w dziwnym miejscu. Przypominało sen, choć z pewnością nim nie było. Wszechobecny zapach mięty wzbudzał zaś w zmarłej dziwny niepokój.
Nie wiedziała, ile czasu minęło, nim nieopodal ogniska pojawił się tajemniczy pergamin. Wzięła go do ręki i zaczęła czytać. A gdy lista grzechów alchemiczki skończyła się na umyślnym zabiciu pacjenta jej ojca, zarówno pergamin, jak i grunt pod stopami rozpadły się, przekazując ją w objęcia ciemności.
Spadała w głąb piekielnych czeluści, czując coraz większą obawę przed tym, co ją czeka. W oddali słyszała śmiechy piekielnych ucieszonych jej przybyciem
Z pewnością żadne miejsce do tej pory nie wzbudziło w niej takiej trwogi.

***

Z podejrzliwością otworzyła oczy. Ujrzała sufit ciemnego pokoju, oświetlanego jedynie przez nikłe płomienie świec.
Była w szoku. Z początku przypuszczała, że to jakiś nowy rodzaj tortur, ale myliła się. Ona żyła - powietrze tutaj było zupełnie inne niż w piekle. Nie drażniło dróg oddechowych odłamkami żaru, nie paliło ją w płuca. Przywodziło na myśl ulotne wspomnienie...
Ten koszmar dobiegł końca. Znowu znajdowała się w Alaranii. Ale jak to możliwe?
Rozejrzała się po pomieszczeniu. Kilka kroków dalej klęczał skierowany ku niej mężczyzna. Patrzył na nią szerokimi oczami, nie próbując powstrzymać spływających po policzkach łez.
- Inés! Nie wierzę, udało się!
Zaraz po tych słowach wydał z siebie okrzyk triumfu.
Hamartia poskładała fakty i szybko zorientowała się w sytuacji, ale zamiast okłamać mężczyznę, odparła szczerze:
- Nie jestem Inés.
Kiedy wreszcie zdołała go o tym przekonać, nieznajomy wpadł w szał. Chwycił za sztylet i ugodził się w brzuch. Zalany łzami uśmiechnął się pod koniec. Zdołał wyszeptać parę słów, nim pożegnał się z życiem:
- Wreszcie cię spotkam, ukochana.

Hamartia nijak tego nie skwitowała.
Wstała i natychmiast skierowała się w stronę wyjścia. Wtedy jeszcze nie zdawała sobie sprawy ze wszystkich skutków ubocznych rytuału ożywienia, ani z tego ile wieków upłynęło od jej śmierci.
  • Najnowsze posty napisane przez: Hamartia
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Data