Oglądasz profil – Nyllef

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Nyllef
Rasa:
Czarodziej
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
27 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Kobaltowe podnóże pokrywa cienka warstwa srebrnej sieci przypominająca zmarznięcia. Nasilają się one z coraz to większą wysokością tworząc na końcu srebrny szczyt i chociaż w dotyku emanacja jest twarda, to wcale nie jest tak nasycona barwami. Można ją swobodnie dostrzec i opisać, ale wydaje się na wpół przezroczysta. Wyobrażenie kojarzące się z mroźnymi górami idealnie podkreśla topazowa mgła. W odległych oraz samotnych krainach można usłyszeć wyłącznie szmer wody, poczuć jej wilgoć w nozdrzach i czasem tylko trzask płomieni daje oznaki życia na tym pustkowi. Wznoszący się dym pachnie kadzidłem oraz daje minimalne poczucie ciepła. To połączenie wznieca nadzieję i wzbudza w sercu żar, ale szybko powraca wrażenie surowości, gdy pod palcami czytelnik wybada jedynie szorstką powierzchnię niezdolną do uformowania w jakikolwiek sposób z powodu swojej natarczywej sztywności. Ma kilka ostrych zagięć, a lśniący pyłek srebra lepi się do warg. Miejscami sucha, a w smaku trudna do określenia. Jest niestałą mieszaniną, często dostrzega się okresy jałowości, lecz niektórzy wyczuwają słony posmak, rzadko kiedy odrobinę słodyczy i nieco więcej gorzkiej nuty.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Nyllef
Grupy:
Inne Postacie:
Feyla, Winka, Bluen, Ilia, Nurdin, Escrim, Awel, Groszek
Martwe postacie:
Acila

Skontaktuj się z Nyllef

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
2 lat temu
Ostatnio aktywny:
1 rok temu
Liczba postów:
32
(0.04% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.04)
Najaktywniejszy na forum:
Góry Dasso
(Posty: 31 / 96.88% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Dwie sowy
(Posty: 31 / 96.88% wszystkich postów użytkownika)

Atrybuty

Krzepa:wytrwały, wytrzymały
Zwinność:niezbyt zręczny, niedokładny
Percepcja:półślepy, dobry słuch, wyostrzone czucie, wyostrzony zmysł magiczny
Umysł:pojętny
Prezencja:odszczepieniec, szarak

Umiejętności

PolowanieOpanowany
PrzetrwanieBiegły
TropienieOpanowany
WspinaczkaBiegły
Zastawianie pułapekPodstawowy
GarbarstwoOpanowany
KrawiectwoPodstawowy
MeteorologiaOpanowany
Władanie BroniąOpanowany
(drewniana włócznia, oprawiona w skóry i zakończona zwierzęcym kłem )
RysunekPodstawowy

Cechy Specjalne

AspołecznośćWada
Ostatnie kilkanaście lat swojego życia Nyllef spędziła jedynie w towarzystwie mistrza, nie zamieniając z nim więcej niż dwa zdania na dobę. Zupełnie nie rozumie zasad, jakie obowiązują w społeczeństwie, w tym pojęć takich jak własność prywatna, etykieta czy zasady prawa. Ponieważ Uro jest gburowaty i odpychający, kapłanka uznaje taką postawę za naturalną.
Uzależnienie od zimna.Skaza
Połowę swojego żywota dziewczyna spędziła w ekstremalnie chłodnych warunkach, nabierając naturalnej odporności na otaczającą ją pogodę. Jako chłód traktuje temperatury, przy których zamarza krew. Z czasem organizm Nyllef przyzwyczaił się do funkcjonowania w mroźnym klimacie, a w niższych partiach gór kapłanka szybko się męczy, pozostając podatną na kontuzję i choroby.
Częściowa ślepotaSkaza
Traktując zbyt dosłownie nauki mistrza, kapłanka całymi dniami wpatrywała się w promienie słońca odbijające się od ściany lodu, w znacznym stopniu uszkadzając sobie wzrok. Dziewczyna nie może patrzeć na ostre światło. Za dnia zwykła używać przepaski na oczy, za to w nocy widzi normalnie. Do obserwacji otoczenia wykorzystuje wzrok Lri.
Umiejętność przenikania w umysł sowyDar
Powyższa zdolność dotyczy tylko tego gatunku ptaków. Łącząc się telepatycznie ze swoim pomocnikiem, Nyllef jest zdolna odczuwać wszystkie bodźce, emocje i myśli, jakie towarzyszą zwierzęciu. Nie wymaga przy tym wprawiania się w żaden rodzaju transu. Kapłanka normalnie funkcjonuje, tak jakby jej wzrok skierowany był tam, gdzie aktualnie patrzy Lri. Dzięki temu może przebywać w jednym miejscu, opowiadając co dzieje się kilka staj od niej.

Magia: Intuicyjna

OgniaUczeń
WodyAdept

Przedmioty Magiczne

Mroczny

Charakter

Umysł Nyllef targany jest poprzez wewnętrzny konflikt. Z jednej strony poczucie obowiązku i przekonanie, iż robi coś wielkiego, skazuje kapłankę na samotność i przebywanie w niedostępnych dla reszty świata wysokich partiach gór, a z drugiej nieustanie nachodzą ją myśli, że coś traci, zmagając się ze świadomością, iż przebywanie wśród ludzi mogłoby się okazać niezwykłym przeżyciem. Dla Nyllef, możliwość przemawiania do kogoś innego niż Lri, stanowi wielkie wydarzenie, a słuchanie cudzego głosu brzmi niczym wizja odnalezionego skarbu.

Podobne rozterki budzi u dziewczyny różnica pomiędzy powagą sprawowanej funkcji a młodzieńczą skłonnością do zabaw i otwarciem na to, co nieznane. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu, siedzący w swojej grocie Uro, zawsze wie, kiedy rutynowy patrol Nyllef zamienił się w szaleńczy zjazd po ośnieżonym górskim zboczu, lub chociażby to, iż ustalona zawczasu trasa znów przebiegała zbyt blisko ludzkiej osady.
Czarodziejka pozostaje niespełniona i głodna wrażeń. Pilnowanie czegoś, co z definicji i tak nigdzie się nie wybiera, ani nie zamierza zmieniać swojej formy, z każdym mijającym miesiącem, działa na Nyllef coraz bardziej frustrująco, popychając dziewczynę do bardziej nieobliczalnych czynów. Na przykład do tego, aby polować na górskie drapieżniki, którym normalnie lepiej zejść z drogi.
Nyllef nie zna norm, jakie obowiązują w typowych społeczeństwach. Podobnie jak nie zdaje sobie sprawy, że coś może być złe, czy niewłaściwe. Jest naiwna i łatwowierna. Przywykła wykonywać polecenia i na nic się nie uskarżać, chociaż sumienność nigdy nie była jej wielkim atutem.

Wygląd

Nyllef przyodziewa się w zwierzęce skóry, bardziej na potrzeby kamuflażu i zwiększenia szansy na udane polowania, niż z poczucia chłodu czy przyzwoitości. W tym celu wykorzystuje własnoręcznie oprawiane futra upolowanych zwierząt, a nierzadko również ich pazury, kości czy pióra. Owe ubrania noszą znamiona nieustannych reperacji i doszywania kolejnych łat. Chcąc przypodobać się towarzyszowi, swoją głowę kapłanka przyozdabia maską przypominająca sowę. Nyllef na długi ciemne włosy splątane w dwa grube warkocze. Jej oczy przypominają tafle zamarzniętego jeziora, nabierając intensywnej barwy w chwilach, w których kapłanka spogląda na świat wzrokiem Lri.

Z twarzy kapłanki można czytać niczym z otwartej księgi. Nyllef wychodzi z założenia, iż emocji nie należy tłumić. Poza tym, w kontaktach ze swoim skrzydlatym towarzyszem, łatwiej jej pokazać swój stan ducha, niż opowiedzieć o tym, co czuje. Sama mowa różnie sprawia jej sporo problemów i chociaż stara się nieustannie ją ćwiczyć, nie ma przy sobie nikogo, kto mógłby korygować popełniane błędy.
Mimo wysokiego wzrostu dziewczyna pozostaje drobna i chuda. Nie odżywia się najlepiej, a bywa tak, że przez kilka dni nie ma w ustach nic innego niż śnieg. Z tego powodu, gdy ma okazję, zjada tyle, co kilku chłopa, a to, czego nie da się upchnąć w żołądku, ciągnie z sobą, nie mając gwarancji, kiedy znów zobaczy konkretny posiłek.
Nosi z sobą długa włócznie stanowiąca jej jedyny oręż. Broń również oprawiona jest w skórzany uchwyt, a jej ostry koniec stanowi znaleziony przed laty fragment kła mamuta.

Historia

O swoim pochodzeniu Nyllef wie tylko tyle, ile raczył jej przekazać mistrz Uro, a że uchodzi on za osobę niezwykle oszczędną w słowach, większość zdarzeń kapłanka musiała dopowiedzieć sobie sama. To, co ustaliła na pewno, to fakt, iż jej obecny przewodnik odnalazł ją porzuconą na górskiej przełęczy, zwanej przez niego „Drogą głupców”. Nader praktyczny Uro ograniczył się do tego, by przysypać śniegiem głowę dziewczyny, w ten sposób pozbywając się niechcianego problemu. Niestety dla czcigodnego strażnika, gdy wrócił na miejsce po dwóch dniach, jego znajda wciąż dychała, w dalszym ciągu zalegając w gęstym puchu. Dla mędrca był to wyraźny znak, dzięki któremu zrozumiał, iż powinien wciągnąć niedoszłe zwłoki na szczyt i zrzucić z urwiska, a gdy uparte stworzenie przeżyje i tę próbę, dopiero wówczas uczynić z niego swojego ucznia.
Z późniejszych rozmów z mistrzem, Nyllef dowiedziała się jeszcze to, iż kiedyś była wiedźmą, co w bardziej cywilizowanych krajach jest normalne, w tych nieco bardziej zacofanych, za podobne występki kończy się na stosie, a w zapomnianych częściach świata, takich jak ta, ludziom szkoda dobrego drewna, by pozbywać się niechcianych elementów ze swojego społeczeństwa. W miejscach, gdzie zimy są tak ostre, że niemieszana zupa częściej zamarza, niż zdąży się ugotować, pozwala się przyrodzie działać w imieniu powszechnie panującego prawa.
Od czasu pierwszego spotkania z Uro, kapłanka nie widziała żadnej inteligentnej istoty. Właściwym byłoby powiedzieć, że nie widziała wiele więcej, gdyż niemal oślepła usiłując wpatrywać się w promienie słońca, odbijające się od gładkiej ściany lodowca. Owa góra okazała się jej przekleństwem. Nyllef chciała wierzyć, że robi coś pożytecznego dla świata. Uczy się sekretnych technik, pozwalających jej panować nad zimnem i kreować z lodu dowolne formy, ale jak to dosadnie ujął Uro, jej zadaniem miało być pilnowanie lodowca. Olbrzymiej góry, która od tysiąca lat nie przesunęła się ani o palec, a która to w mniemaniu niektórych, zagrażała wszelakiemu istnieniu.
Pierwsze etapy nauki Nyllef polegały na tym, by wybić jej z głowy wszelkie przyzwyczajenia, które ludzie zdążyli wpoić jej za czasów dzieciństwa. Na przykład tego, iż do rozpalenia ogniska potrzeba drewna albo, że obserwacja zjawisk może odbywać się tylko poprzez zmysł wzroku. Dopiero później Uro zdecydował się przekazać jej tajniki tego, jak okiełznać zimno. Starszy kapłan wyglądem i sposobem bycia przypominał krasnoluda. Co gorsza, był to nord aspołeczny, hołdujący zasadzie „co cię nie zabije to cię wzmocni”, a dwie noce stania nago na lodowej grani, uznawane były przez niego za wyśmienitą sposobność, by oczyścić umysł i zrozumieć istotę rzeczy.
Uro był samotnikiem, który dawno już zapomniał o tak błahych sprawach, jak to iż ludzie dzielą się pod względem płci. Gdy Nyllef protestowała, że jest dziewczyną, stary kapłan uznał, iż jest to jej imię. Czasem tytułował ją też Sową, ponieważ jedną z pierwszych umiejętności, jakie opanowała jego głupia, niedowidząca uczennica, była zdolność do wcielania się w umysł śnieżnej sowy i obserwacja świata oczyma zwierzęcia. Fakt ten był tyleż zadziwiający, iż sam Uro nigdy podobnej sztuki nie dokonał, wcale nie zamierzał jej tego uczyć, a stworzenie, z którym dzielili jaskinię, od dawna planował zjeść.
- Nie ma tu miejsca dla darmozjadów. Pierzasta ma oblatywać szczyty i wypatrywać nowych pęknięć. Będzie żarła twoje porcje i normalnie wchodzi w kolejkę na przygotowanie posiłku. – Zdecydował Uro.
- A co mam zrobić, gdy już takie pęknięcia odnajdziemy? – Spytała Nyllef.
- Możesz poszczać się ze strachu. – Podła odpowiedź.