Oglądasz profil – River

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
River Firegrowl
Rasa:
Smok
Profesje:
Płeć:
Nieokreślono
Wiek (w latach):
1010 lat
Wygląda na:
0 lat

Aura

Ta niepozorna emanacja o średniej mocy skrywa się za ciemną, lecz silnie promieniującą bursztynową poświatą. Próba identyfikacji jej zapachu spełznie na niczym, gdyż mieszają w niej różne wonie, ciężkie i męczące dla zmysłów każdego kto nie jest smokiem. Wraz z żółtawym poblaskiem roztacza się uczucie gorąca i trzask płomieni, po którym następuje stały, głęboki ton i towarzyszący mu rumor spadających głazów. Jęki torturowanych i przytłaczający smród wywołują ciarki na skórze i silne poczucie zagrożenia. W smaku jest na początku zwodniczo słodka i lepka, by po chwili zaatakować pikanterią i słonym posmakiem, pozostawiającym suchość w ustach. Pokrywające jej powierzchnię niezwykle twarde łuski mienią się barwami żelaza, złota i srebra. Idealnie gładkie w dotyku, ranią jednak dłonie ostrymi krawędziami i szorstkim spodem, gdy dłoń podąża w niewłaściwym kierunku.
Nazwa użytkownika:
River
Wiek:
22
Grupy:
Inne Postacie:
Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian, Dragosani, Veryvin, Selim, Mana, ZuZu, Faer
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Zainteresowania:
rysowanie zwierząt i potworów (najczęściej wilki lub smoki), zjawiska paranormalne, mity i demonologia wszelkich kultur, mityczne i prehistoryczne stworzenia, pisanie opowiadań.
Zawód:
studentka III roku Literatury popularnej i kreacji światów gier
Lokalizacja:
Zielona Góra

Skontaktuj się z River

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
2 lat temu
Ostatnio aktywny:
2 godziny temu
Liczba postów:
278
(0.33% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.31)
Najaktywniejszy na forum:
Turmalia
(Posty: 66 / 23.74% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Turmalia i okolice] Podróż bezślubna
(Posty: 66 / 23.74% wszystkich postów użytkownika)

Podpis

"Homo homini lupus est"
et
"Cornix cornici oculum non effodit"

Chibi

Atrybuty

Umiejętności

PolowanieMistrz
Poluje by zdobyć jedzenie.
Władanie broniąMistrz
Bronie jednoręczne, najbardziej miecze.
TresuraPodstawowy
Oswoił Chibiego.
JeździectwoOpanowany
Kiedy musi umie uciec od zgiełku na koniu.
TorturowanieMistrz
Sprawianie wrogom bólu sprawia mu przyjemność.
PrzetrwanieMistrz
Nie potrzebuje domu by przeżyć, wystarczą w dziczy jego pazury.
WspinaczkaBiegły
Zdobywanie szczytów bez używania skrzydeł to dla niego świetną zabawą i treningiem.
TropienieOpanowany
Umie znaleźć sobie jedzenie.
BestiologiaBiegły
Zna się na kreaturach wszelkiej maści, niestety na tych, które żyły w czasach nim zapadł w sen.
KulturoznastwoOpanowany
Zna kultury, które istniały za "
Podstawowy
RolnictwoPodstawowy
Nauczył się pomagając elfce przy jej domu, ucząc się posługiwać jedną ręką.
Czytanie aurOpanowany
Umie wyczuć kto jakiej jest rasy, nic więcej, nic mniej.
ZielarstwoPodstawowy
Elfka nauczyła go i pokazała jakie zioła są przydatne, a jakie zabójcze.
Skradanie sięBiegły
Wyrobił sobie tą umiejętność żyjąc jako człowiek, w większości by ukraść przede wszystkim jabłka dla Chibiego
PływaniePodstawowy
Dzięki Akiemu pozbył się strachu przed wodą i nawet nauczył się nie tonąć.

Cechy Specjalne

Pamięć AbsolutnaZaleta
Pamięta wszystko od czasów swoich narodzin, wypiera z głowy jedynie informacje zbędne
LotDar
W postaci smoka
PrzemianaDar
W człowieka
Zianie ogniemMoc
W postaci smoka
NiewidomySkaza
Podczas walki z łowcami smoków został poważnie ugodzony nożem w jedyne oko, które mu pozostało. Na szczęście dzięki szybkiej pomocy ojca Isambre, River nie stracił całkiem możliwości widzenia, choć jest ono mocno ograniczone. Za dnia widzi jedynie słabe zarysy otaczającego go świata, lecz wszystko co wydziela choćby minimalne ciepło jest dla niego doskonale widoczne, w tym również z pozostawionymi do kilku godzin ślady takiego stworzenia. Doskonale widzi również aury, przez co z łatwością, mimo szczątkowego wzroku, może odróżnić od siebie otaczające go osoby i nie pomylić kogoś innego z Isambre, broń Prasmoku!

Magia

OgniaNowicjusz
Płonące dłonie jako człowiek / Smok, pod którego łapami ziemia zaczyna się palić, lub jest zwęglona.
ZiemiNowicjusz
Kamienna skóra jako człowiek i smok.
ZłaNowicjusz
Zadawanie bólu używane do torturowania, bez tworzenia ran.

Przedmioty Magiczne

AlgizArtefakt
Żelazny klucz w kształcie wielkiej litery Y z przedłużoną podstawą, przechodzącą między ramionami. Ma na sobie wyryte dziwne symbole, a jednym kluczowym jest właśnie ta runa, od której wzięło się jego imię. W sytuacji prawdziwego zagrożenia - takie, które nie wynikło z prowokacji, któremu nie można było zapobiec - jeśli posiadacz trzyma go w dłoni zmienia się w ostrze. Przyjmuje formę w zależności od tego jak jest trzymany: kiedy ktoś dzierży go ostrzem skierowanym za właściciela zmienia się w sztylet, kiedy trzymany jest normalnie w jednej ręce staję się mieczem jednoręcznym. Jeśli ktoś jednak będzie go dzierżył oburącz przybierze formę claymorea tyle, że ostrze zastępować będzie aura dzierżącego, doskonale widoczna dla innych, uformowana w ostrą jak brzytwa klingę i emanująca naturalną poświatą. Taką formę jaką przybierze na początku potyczki, w takiej już pozostaje do jej końca, a następnie wraca do swojej nieszkodliwej postaci klucza. W dwóch podstawowych formach na głowni widnieje skrząca się runa i napis, który każdy widzi we własnym języku: Niech ostrze Wasze wolnym od krwi będzie. Obecnie w posiadaniu Isambre.

Charakter

River bardziej czuje się smokiem niż człowiekiem, tym bardziej po poznaniu swojej ukochanej Isambre, ale nie porzuca ludzkiej powłoki, którą niekiedy na siebie przywdziewa dla własnej wygody. Jest wybuchowy i potrafi być okrutny. Mało czego się boi, bo wychodzi z założenia, że nic nie jest w stanie mu zagrozić. Jak to smok - uwielbia gromadzić błyskotki, ale ciężko mu z pozbywaniem się swoich bogactw, które potrafi bronić do ostatniej kropli krwi, na szczęście jego skarbiec przepadł, okradziony przez ludzi. Przez to pała do nich nienawiścią, choć przez Isambre musi się z nią ograniczać. Czarodziejów natomiast nie trawi najbardziej ze wszystkich istot stąpających po ziemi, a ich aura, czy też zapach wywołują u niego mdłości. Spowodowane jest to jednorazowym, przykrym dla gada momentem w jego życiu, gdzież to właśnie jakiś mag starał się jeszcze bardziej udoskonalić swoje ciało i magię by przejąć władzę nad światem, przeprowadzając na jaszczurze w kolorach wulkanu toczącego lawę, eksperymentów i badań.
Po poznaniu Isambre zmienił się na lepsze, stara się nie wszczynać bezmyślnie awantur, tylko dlatego, że poddał się swojej złości. Stara się być miły dla innych, nawet smoczych pobratymców, do których wstrzymuje się z naturalnie wrodzoną nienawiścią. Często nie dzieli się z partnerką tym co myśli, przez co podejmuje działania bez jej wiedzy, ale zazwyczaj stara się z nią konsultować i wyrzucać wszystko co mu leży na wątrobie. Dla niej zrobiłby wszystko byleby była zdrowa i szczęśliwa. Kocha ją nad własne życie, więc kiedy tylko coś jej zagraża, ruszy, aby ją obronić nawet za cenę własnego życia. Wobec obcych odnosi się z rezerwą i nieufnością, ale nie jest już dla nich złośliwy, ani nie okazuje im jawnej pogardy. Przede wszystkim nie ma już ochoty ich w pierwszej kolejności, zabić.

Jest lojalny przyjaciołom. Owszem, on ma przyjaciół, w których obronie nie bałby się zginąć. Gra im nieraz na nerwach swoim marudzeniem, ale wyznaje zasadę, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. I on tego doświadczył i oni. Często się zdarza, że mało go obchodzi krzywda innych, ale po znajomości z pewną elfką stara się pomagać innym jeśli mają kłopoty (jednorazowo). Przez to jest milszy dla elfów.

Wygląd

River w ludzkiej postaci ma czarne, rozczochrane włosy zasłaniające mu kark. Nie ma lewego oka, które zasłania czarna skórzana przepaska, a drugie przywodzi na myśl trawiące wszystko płomienie. Nie posiada białka, ani źrenicy i emanuje delikatnym światłem, co jest najbardziej widoczne nocą. Dodatkowo najbliższa okolica tego ślepia otoczona jest skromnym szeregiem czarnych łusek. Uwielbia szczerzyć swoje białe zęby z delikatnie wydłużonymi górnym kłami, jak u wampira, ale jest to bardziej na pokaz niż by miały do czegoś służyć konkretnego. No, na pewno do łatwiejszego spożywania surowego mięsa, którym nie gardzi.
Jest dobrze zbudowanym młodym "człowiekiem". Na nagiej piersi jak i plecach można dostrzec liczne blizny, wyglądające jakby zostawiło je jakieś dzikie zwierzę. Dodatkowo na jego klatce piersiowej zwisa przewiązany skórzanym rzemieniem Algiz w postaci żelaznego klucza. Jeśli gadzie oko nie przemawia dosadnie do napastliwego otoczenia, prawa smocza ręka (ludzkiej wielkości) pokryta jest od ramienia aż po same końce palców zakończonych ostrymi pazurami czarnymi, twardymi jak kamień łuskami, między którymi płyną cieniutkie jarzące się rzeczki, niby żyły, przypominające kolorem lawę.

Zazwyczaj chodzi w luźnych spodniach i koszulach, a stopy chroni butami z czarnej skóry i z wysoką cholewą. Obecnie jednak jego tors jest niczym nie zasłonięty przez sytuacje jakie miały miejsce ostatnio w jego życiu oraz brak czasu by udać się do miasta, aby skompletować swoje odzienie.

Gdy wróci do swojej prawdziwej smoczej postaci, ma czarne łuski i przydymione, czerwone, postrzępione u dołu błony w skrzydłach przywodzące na myśl ognie pożerające domy, lub wioski. Wygląda jak chodząca skała wulkaniczna z sączącą się spod łusek lawą znaczącą ścieżki na jego ciele, niby żyły. W rzeczy samej nie jest to lawa, a jedynie inny rodzaj łusek, niezwykle delikatnych w przeciwieństwie do tych grubych i czarnych pokrywających gada w większości, które chronią tą wrażliwą i cienką skórę smoka. Grzbietnią część jego ciała pokrywają długie zrogowaciałe łuski wyglądające jak kolce. W tej postaci jedyną różnicą między jego przednimi kończynami jest to, że prawa, której jeszcze do niedawna nie miał, oplątana jest dokoła czymś w rodzaju białego tatuażu przypominającego pnącza. Koniec długiego ogona zakończony jest ostrą, kościaną płytą przypominającą ostrze berdysza lub topora.

Podłużny, masywny pysk zaopatrzony w dwa długie rogi na szczycie głowy i jeden mniejszy sterczący pomiędzy nozdrzami. Na utraconym oku, wiecznie zamkniętym widnieje podłużna, jasna szrama. Drugie różni się tylko wielkością od tego w ludzkiej postaci. Z pyska sterczą dwa potężne dolne kły sięgające górnej połowy szczęki. Gad ten jest trzy razy większy od konia ze złożonymi po bokach ciała skrzydłami (2 pręty), ale długi jest jak stodoła (2/3 sznura). W tej postaci jest masywnej budowy.

Historia

Wykluł się z jaja u podnóża wulkanu, który erupcją przypieczętował narodziny smoczydła. Jego ojciec, onyksowy smok imieniem Renamer zawsze był dla niego surowy i szkolił go żelazną ręką, nie to co Namira, rubinowa smoczyca, która dmuchała i chuchała na syna nie raz rzucając się ukochanemu do gardła za złe traktowanie malucha. River w miarę dobrze wspomina dorastanie i treningi przyjmowane od ojca. Jedynym o czym chciałby zapomnieć była nauka latania. Co rusz był spychany z klifu przez czarnego gada i nie raz skończył połamany na ziemi. Opiekun jednak nie odpuszczał tak łatwo i cały czas kazał młodemu ponownie wdrapać się na szczyt i skoczyć, nawet jeśli ten nie mógł ruszyć się z ziemi przez popękane kości. Wtedy także na pomoc ruszała matka o gołębim sercu. Nie szybko nauczył się latać, ale zaowocowało to tym, że jak już pojął jak szybować, potrafił zaprezentować akrobacje jakich nie powstydziłby się dorosły smok.

Zostawił azyl zaraz po opanowaniu sztuki lotu i zaczął nawiedzać swoją osobą wioski i ludzkie osady, terroryzując je bez zastanowienia, dla poprawy własnych umiejętności i rozrywki. W tym czasie zaczął też gromadzić swoje bogactwo, którego strzegł w swojej obsydianowej wieży po środku pustkowia. Znalazł ją pewnego razu podczas lotu z jednej wioski do drugiej znajdującej się za górami otaczającymi martwe i wyjałowione tereny. Nie raz w odwiedziny przychodziły zbrojne armie chcące pozbyć się potwora i położyć łapska na jego skarbie, za każdym razem kończyło się to dla zbrojnych tragicznie, a okolica usłana była ludzkimi kośćmi. Pewnego deszczowego razu, kiedy czytał w spokoju stare księgi jego wieża runęła. Przypuszczał, że była to sprawka ludzi choć winnego nigdy nie znalazł. Pogrzebany pod stertą kamieni myślał, że to już koniec. Pamięta, że na zewnątrz grasowała potężna burza, ponieważ pogrzebany w ruinach doskonale słyszał huki piorunów. Sam nie wie jakim cudem przeżył i wyczołgał się spod gruzów, ale faktem jest, że czuł się jak w grobie. Na wpół żywy schronił się w lesie (przybierając ludzką postać dla oszczędzenia sił), gdzie zaopiekowała się nim mieszkająca samotnie pośród gęstwiny elfka. To ona zajęła się jego ranami i zgruchotanymi kośćmi oraz przekonała, że dla jego własnego dobra trzeba amputować rękę, bo nie przyniesie ona żadnego pożytku już, a jedynie będzie powodem kolejnych szkód w zdrowiu jaszczura. Miał do niej o to żal przez jakiś czas i w ogóle się nie odzywał, a przez tydzień także nie pił i nie jadł, leżał tylko ponuro w ciemni bez iskierki życia w gadzich oczach.

Od tego momentu częściej przebywa w ludzkiej skórze, bo nie zużywa tyle energii, a gad nie wiedząc czemu dramatycznie osłabł pod względem swojej magii po tragedii z jego wieżą. Długotrwałe przebywanie w smoczej postaci bardzo go osłabia, a tym bardziej jak w gadziej formie używa wszystkich swoich sił. Niegdyś mógł dorównywać starszym od siebie. Teraz z trudem potrafi wzmocnić swoje ciało, lub podpalić coś dotykiem jako człowiek. Nie wiedział czym to osłabienie zostało spowodowane. Może to przez ogromne obrażenia jakie powinien ponieść w związku z zawaleniem się jego domu, a jednak skończyło się ostatecznie tylko na utraconej kończynie.

Gdy depresja mu przeszła zajął się odzyskiwaniem formy i zdrowia. Pomagał elfce w pracach domowych, przynosił upolowane w lesie zwierzęta na obiad, pracował przy jej chatce czy to w ogrodzie, czy naprawiając różne rzeczy codziennego użytku. Kiedy poważniejsze rany się zagoiły postanowił nauczyć się w pełni posługiwać lewą ręką i bez żadnych trudności jakby robił to od urodzenia. Naklął się przy tym za wszystkie czasy, nawściekał i zwyzywał cały świat od góry do dołu z kobietą łącznie, odpuszczając sobie momentami, by szybciej niż mrugnięcie okiem wrócić z zawziętością do treningu. Tak opanował do perfekcji korzystanie z jednej ręki. Była jego przyjaciółka pierwszą osobą, która się go nie bała i nawet stawała mu na przeciw, wiedząc, że on je nigdy nie zrobi krzywdy. Tak też było, ani razu nie podniósł na nią ręki, a w trakcie kłótni, gdy był na nią niewyobrażalnie wściekły, w porę wychodził i na cały dzień lub pół udawał się do lasu. To ona nauczyła go, że nie wszyscy są źli i trzeba umieć pomagać innym bo tak zyskuje się przyjaciół. Jeszcze długo po okresie swojej rekonwalescencji mieszkał razem z nią. Zawsze jej pomagał jeśli było coś do zrobienia, a tak to trenował albo sam, albo z jej braćmi, którzy przychodzili ją odwiedzić z oddalonej parę kilometrów osady elfów.

Bardzo ją lubił, ale nigdy ich przyjaźń nie ewoluowała, nawet jeśli ona czuła do niego coś więcej niż tylko przywiązanie jak do brata. Gdy poczuł, że już za długo siedzi jej na głowie, po prostu odszedł. Nie pożegnał się nawet, zostawiając ją śpiącą spokojnie w domu elfki. Czuł z rana, że jest na niego wściekła i obrabia mu tyłek za plecami, bo niemiłosiernie kichał i uszy go piekły. Nigdy nie przeszkadzał mu tułaczy tryb życia. Zawsze bawiło go, kiedy wójt, albo inna głowa wioski wywalała go dając mu wilczy bilet, a on po paru latach wracał i nic nie było, do momentu póki znów nie narozrabiał i tak w kółko. Kiedy znudziło mu się bawienie w człowieka, kręcił się po świecie w postaci smoka, zapoznając inne gady, nie w poszukiwaniu partnerki, czy przyjaciela. Pragnął stać się władcą wszystkich smoków, co pomogłoby mu zgładzić z powierzchni ziemi rasę ludzką. Walki o terytorium były dla niego tylko zabawą i doskonaleniem swoich umiejętności, gromadzenie złota, nie miało już dla niego najmniejszego sensu, w końcu i tak nie miał stałego legowiska. Uważał siebie za smoka karłowatego, jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało. Podczas jednej z takich walk stracił oko, a po tym na przestrzeni lat i wieków gromadził blizny na ciele, czy to jako człowiek, czy jako skrzydlaty, ziejący ogniem jaszczur. Dla niego to wszystko było rozrywką.

Kiedy życie jako takie mu się znudziło, wrócił w miejsce gdzie się narodził i najzwyczajniej w świecie zapadł w kilkusetletni sen w grocie u podnóża wulkanu. Dopiero niedawno się obudził i odkrywa jak bardzo świat się zmienił. W tej swojej nowej podróży spotkał właśnie Chibiego, małe nie znane mu stworzonko, nieprzypominające mu nic co znał z dawnych czasów. To właśnie wraz z nim zostawił za sobą inne tereny i przekroczył granice tej krainy.

Podczas wędrówki po Alaranii rozstał się w gniewie ze zwierzakiem, a przed tym go brutalnie potraktował. Z pomocą driady stworkowi udało się odnaleźć i wrócić do swojego przyjaciela, z niewielkim podarkiem dla niego od mieszkanki lasu. Otóż Chibi podarował gadowi dziwaczny klucz, wyczuwalnie nasączony magią. Szybko się okazało, że niepozorny przedmiot w rzeczywistości był potężnym artefaktem potrafiącym zmienić swoją strukturę w broń.

Bardzo wiele się wydarzyło w jego życiu od ostatniego czasu. Poznał miłość swojego życia. Początek ich znajomości był wypełniony ogniami namiętności, ale również i raniącymi ostrzami nieporozumień, kłótni, czy kłamstwa. River nie wpadał już sam w tarapaty, gdyż nieświadomie pociągał za sobą również Isambre, co skończyło się wylądowaniem obojga w więzieniu w Efne. Na pomoc czarnej smoczycy ruszył jej ojciec, przy okazji uwalniając również Jednookiego i jednocześnie swoje przyszłego zięcia. Starszy pradawny nie widział w wulkanicznym najlepszej partii dla swojej córeczki co jawnie przedstawiał młodszemu gadowi, który z wzajemnością nie zapałał sympatią do teścia. Dobre było jedynie to, że smoki były wolne i mogły znów wolno ruszyć w świat.

Podczas podróży "bezślubnej" na przepięknym Jadeitowym Wybrzeżu spotkali na swej drodze sympatycznego wyspiarza Akiego, posiadającego niezwykłą tarczę, której nawet dumny Jednooki nie był w stanie unieść i był to pierwszy człowiek w całym życiu wulkanicznego, z którym ten zdołał nawiązać przyjaźń. Tym bardziej, że wyspiarz bez mrugnięcia okiem stanął u boku pradawnych gadów, gdy te zostały zaatakowane przez łowców smoków. To w tej walce River został zraniony w drugie oko i wisiało nad nim nieprzyjemne widmo całkowitego oślepnięcia już po kres swoich dni. Wtedy Isambre zarządziła wybranie się do jej rodziców po pomoc, a drogi smoków z Akim się rozeszły.

Ojciec Isambre z niechęcią pomógł powrócić znienawidzonemu Riverowi do pełni sił. Dzięki jego specyfikom wulkaniczny gad odzyskał utraconą setki lat temu rękę oraz właśnie szczątkową możliwość widzenia tego, co go otaczało. Po regenerującej, acz dla Rivera bardzo nerwowej gościnie u rodziców jego ukochanej, smocza para zaleciała w stronę Lasu Driad by szukać dla siebie własnego kąta. Idealne miejsce bardzo szybko dla siebie znaleźli, za ścianą wody spadającą ze znajdującego się tu niedaleko Shari wodospadu. Była tam obszerna jaskinia, w której smoki bez większego namysłu postanowiły zamieszkać.

Niedługo jednak trwał ich spokój gdy w lesie pojawiły się dziwne potwory, ścigające na pozór, zwykłą, ludzką dziewczynę - Paulinę. River postanowił pomóc jej z monstrami, choć nie darzył młodej wojowniczki szczególną sympatią, czując, że ciągnie na ich głowy kłopoty. Tak też się stało, choć raczej wypadałoby powiedzieć, że kłopoty same ich znalazły. Wulkaniczny został omamiony przez zamieszkujące jeziorko przed nową, smoczą jaskinią dwie nimfy i omal nie został przez nie utopiony. Isambre widok ukochanego złączonego w pocałunku z inną kobietą, nie ważne jakiej rasy bardzo rozsierdził i między kochankami wybuchła nowa awantura.
Nie chcąc bardziej denerwować swojej partnerki Jednooki postanowił się przejść i wtedy napotkał dziwnego badacza w lesie. Został przez niego oszukany i zaatakowany. Z trudem gad poradził sobie z jednym z tych, którzy ruszyli w pościg za Pauliną. Nie był jednak w stanie całkiem się zregenerować i zaleczyć ran, gdy zostali zaatakowani przez całą grupę ludzi, którzy chcieli przejąć smocze moce i stanąć na równi z tymi łuskowatymi pradawnymi. Po tej walce Paulina od nich odeszła, a smoki wróciły do swojej jaskini.
Dla Rivera nie był to jednak jeszcze czas na odpoczynek, gdyż miał do wyrównania rachunki z pewnymi nimfami. Nie miał większego problemu z wywabieniem ich na powierzchnię, a jego zemsta była jawnym dowodem na to, że choć dzięki Isambre zmienił się niewątpliwie na lepsze, wciąż pozostawał pełną okrucieństwa bestią, która nie kryła swojej krwawej natury, gdy została rozsierdzona. Isambre nie spodobała się makabryczna rzeźba od jej kochanka, która przedstawiała przebite na wylot kamiennymi kolcami nimfy uwięzione w skale. Na szczęście sytuacja zaczęła się uspokajać, a relacje między nimi poprawiać. W końcu trzeba było pomyśleć jak urządzić nowy dom. No i jeszcze przywitać się z sąsiadami mieszkającymi w pobliskim Shari, by ci nie niepokoili gadów i nie nasłali na nich kolejnych smoczych łowców.