Równina MauratRozlany atrament

Równina rozciągająca się od Gór Dasso, aż po Warownie Nandan -Ther, zamieszkała przez istoty wszelkiego rodzaju, jednak jej ogromne przestrzenie są przede wszystkim krainą dzikich koni, które galopują w bezkresie jej zieleni w poszukiwaniu swoich braci.
Awatar użytkownika
Sevi
Szukający drogi
Posty: 31
Rejestracja: 5 lat temu
Kontakt:

Post autor: Sevi »

        Duchy miały w sobie coś magicznego. Nie była to żadna magia, której uczą się czarodzieje bądź inne utalentowane istoty alarańskie, tylko pewnego rodzaju trans. Te pół-materialne stworzenia poruszały się zupełnie tak, jakby pływały w powietrzu, jednocześnie zachowując się jak ludzie i krocząc po ziemi w skocznym, hipnotyzującym tańcu.
Sevi spoglądała na postacie zaskoczona ich przywiązaniem do tego świata. Obcowała ze sztuką nekromancji na tyle długo, że wiedziała, jak przywołać duszę, ciało zmarłego. Żeby jednak utrzymało się długo na tym świecie bez kontroli maga, musi posiadać silne przywiązanie do czegoś, co jest po “tej stronie”.
Chyba że jest mściwym duchem.
        Czerwony sygnał pojawił się w głowie fellarianki dokładnie w tej samej chwili, w której upadły anioł chwycił ją za ramię. Duchy musiały wyczuć wahanie wśród bohaterów, ponieważ niespodziewanie przestały tańczyć. Sevi zdała sobie sprawę, że wszyscy znajdują się w ogromnym niebezpieczeństwie. Już sam fakt, że usłyszeli bębny, spisał ich na straty. Niespodziewany podmuch uświadomił naturiance, że już dawno, już od usłyszenia tego dźwięku, znajdują się w pułapce. Padające nań drzewa tylko dodawały grozy całej sytuacji i to wszystko sprawiło, że kobieta przeraziła się nie na żarty. Adiraella próbowała uciec i spoglądała na Sevi z niemą prośbą o pomoc. Fellarianka widziała, że zmiennokształtna próbowała schronić się w jedynym możliwym punkcie, jednak kolejne spadające drzewo uniemożliwiło jej tę drogę.
Sevi wpadła na kolejny, jakże idiotyczny pomysł. Ryzykowała tym swoje życie, życie towarzyszy oraz los tych biednych, pokrzywdzonych w poprzednim życiu dusz. Bo tym właśnie były dla fellarianki te istoty - niespełnionymi osobami, których jedynym sensem w nie-życiu było wabienie kolejnych duchów i przeciąganie ich do swojego grona.
One były po prostu samotne i nie potrafiły w inny sposób wypełnić tej pustki.
Naturianka odskoczyła nagle, kiedy jeden z duchów wdarł się między bohaterów, ewidentnie próbując ich wszystkich rozdzielić. Sevi wiedziała, że nie może się tak długo zastanawiać. Zamknęła oczy i pomyślała:
        - Proszę.
A następnie cały jej widok przysłoniła krwista czerwień.

        Nigdy wcześniej uczucie czyjejś obecności nie było tak intensywne jak w tej chwili. Czas zwolnił. Drzewa uspokoiły się. Wiatr ustał, a powietrze, zdawało się, można było kroić nożem. Sevi była świadoma, że jest sobą w tej chwili, jednak była równocześnie kimś zupełnie obcym. Chyba po raz pierwszy miała tak wyraźny obraz Enid w swojej głowie. Wiedziała, że jej długie brązowe włosy, zbladły i skróciły się na rzecz poszarpanych czarnych kosmyków. Skóra drastycznie pociemniała.
        Sevi to Enid. Kobieta duch, która umarła dawno temu. Uczucie jej obecności przytłoczyło nawet szalejące wokół duchy, które tylko wpatrywały się w zjawisko jak na cud. Enid poruszyła się, chociaż ciało fellarianki zdawało się nie być zdolne do jakiegokolwiek szybkiego ruchu. Mimo że Sevi odczuwała pewnego rodzaju paraliż, Enid gestykulowała płynnie. Mówiła coś do duchów, jednak ani jej słowa, ani odpowiedzi dusz nie były możliwe do usłyszenia przez ludzkie ucho. Oczywiście, kontakt przypadał po drugiej stronie. Samotne duchy zdawały się krzyczeć, chciały przemówić Enid do rozumu, kłócić się. Lecz w miarę jak się uspokajały, tak samo zaczęły znikać - jedna dusza po drugiej. Gdy na polanie pozostały już tylko Adiraella, Iskaler oraz Enid, kobieta-sztylet odetchnęła z ulgą i uśmiechnęła się, zwracając kontrolę swojej właścicielce.
        To ostatnie, co pamięta Sevi, zanim upadła nieprzytomna i blada na ziemię.
Awatar użytkownika
Iskaler
Błądzący na granicy światów
Posty: 10
Rejestracja: 3 lat temu
Kontakt:

Post autor: Iskaler »

Iskaler nie miał czasu na żadne opryskliwe komentarze, kiedy panterołaczka się mu wyrwała i wszystko naokoło ucichło.

Zły znak.

Wiatr, który się zerwał, niemal powalił go na ziemię, a z drugiej strony niemal porwał w przestworza, kiedy skrzydła lekko się rozchyliły, żeby pomóc mu utrzymać równowagę. Nie było mowy, żeby pod pływem takiego naporu wyciągnął miecz, zresztą z czym miałby walczyć? Z wiatrem? Dobre sobie.

Ledwo zdołał się odchylić przed gałęzią, która z zawrotną prędkością upadła zaraz przed nim. Kilka centymetrów dalej i leżałby nieprzytomny, oceniając po grubości konara i dźwięku, który się rozniósł w najbliższej okolicy miejsca upadku – skoro był słyszalny nawet przy takim gwiździe wichury, musiał być niesamowicie ciężki.

Ostatnimi czasy coraz bardziej wszystko naokoło próbowało zrobić mu krzywdę. Jeszcze chwila i się zacznie rozklejać z nostalgii. Prawie jak w domu, w głębokich otchłaniach piekła.

Widział, jak jedna z jego towarzyszek próbowała uciec, co zostało jej skutecznie uniemożliwione. Wokół nich zaczęły majaczyć półprzezroczyste sylwetki duchów, które opuściły polanę. No tak, dlaczego niby miałyby przestrzegać zasad i wyraźnie określać granice swojej pułapki? Mściwe duchy to najbardziej upierdliwy ich rodzaj. Mogliby się spokojnie gotować w wielkich kadziach, gdzie jest miło, cieplutko i przyjemnie, i tylko czasem jakiś demon dźgnie takiego delikwenta w oko swoim ulubionym kijkiem. Normalnie nic tylko umierać dla takiego traktowania. Ale nie, bo one miały „sprawy osobiste” do załatwienia. Aż się chciało niektórych czasem wziąć za kark i im uświadomić, że prędzej byś się w zaświatach zemścił na zdradliwej żonie, Earl, oboje jesteście siebie warci. (Iskaler wcale nie myślał o żadnym konkretnym przykładzie. Wcale. )

Zanim jednak zdążył obmyślić jakiś plan działania, Sevi przestała być pod władzą wiatru. Zaczęła się poruszać jakby w ogóle go tam nie było, mówiąc do upartych dusz słowa, które wiatr chwytał i porywał zanim dotarły do uszu upadłego. Wydawałoby się, że naokoło kobiety wytworzyła się bańka, niemal oko cyklonu.

A potem wszystko ucichło.

Przez sekundę wszystko trwało w nagłym bezruchu, aż cichy dźwięk ciała upadającego na miękką ziemię wydał się tak głośny jak krzyk. Przeklinając siebie w duchu, że robi się za miękki, podszedł do niej, słysząc jednocześnie, że panterołaczka również zaczyna otrząsać się z bezruchu.

Kiedy był już blisko, Sevi zaczęły wstrząsać drgawki. Wzdychając z irytacją, Iskaler ściągnął kurtkę, złożył na pół i podłożył pod jej głowę. Ziemia może i była miękka jak na zwykły upadek, ale nie dość miękka, żeby nie zrobić sobie poważnej krzywdy przez nieustanne uderzanie o nią głową.

Jeśli miał się czegokolwiek konkretnego dowiedzieć, czymkolwiek by było to, czego chciał, nie mógł sobie pozwolić na to, żeby kobieta umarła tak o, od drgawek.

Gdyby to było w walce to co innego. Może w walce z nim, o, to by było bardzo satysfakcjonujące. Ale od drgawek, które wynikły z tego, że pewien kociak pijany aurą nowiu nie pomyślał, że bębny w takiej części lasu mogą być czymś innym niż zwykłe wiejskie wesele…

- Skoro zagrożenie już minęło, rozbijamy tutaj obóz – odezwał się beznamiętnym tonem, przenosząc wzrok na Adiraellę. Zaczynał już zapadać zmrok, jak długo byli uwięzieni w pułapce duchów? – Nie będę niósł jej bezwładnego ciała, a ty nie wydajesz się nawet być w stanie tego zrobić. – Rozejrzał się dookoła, zauważając także małą chatkę, która musiała być celem ucieczki zanim wiatr w niej przeszkodził. – Możemy rozważyć też tamtą chatkę, jednak nie możemy ruszyć, dopóki jej drgawki nie ustąpią.

Nie czekając na odpowiedź, upadły usiadł w pewnej odległości od poszkodowanej. Wyciągnął jedno z mniejszych ostrzy ukrytych w jednej z wielu pochew zamocowanych na skórzanej uprzęży opasającej jego tors i zaczął się mu przyglądać, niedługo potem wyciągnął także małą osełkę i rozpoczął ostrzenie. Kątem oka obserwował poczynania panterołaczki, co jakiś czas wracając wzrokiem do Sevi.

Drgawki ustąpiły zanim słońce całkowicie schowało się za horyzontem, dzięki czemu upadły mógł odzyskać swoją kurtkę i oznajmić, że idzie zapolować. Oddech, jakkolwiek nadal dość ciężki, kobieta miała regularny, co znaczyło, że wydobrzeje, a on potrzebował chwili samotności.

Na pohybel z jakąkolwiek misją, na ten moment miał mocne wrażenie, że one chcą go zatrzymać bardziej niż ten chciał je zabić. Nie uciekną. Zresztą, nie miałyby jak.

Wchodząc za linię drzew, upadły pozwolił sobie na oczyszczenie myśli. Potem będzie na nie czas. Teraz - polowanie.
Awatar użytkownika
Adiraella
Błądzący na granicy światów
Posty: 15
Rejestracja: 4 lat temu
Kontakt:

Post autor: Adiraella »

Adiraella patrzyła na fellariankę i jej przemianę w inną osobę niepewnie. Wciąż będąc w postaci pantery, mimowolnie szczerzyła zęby. Szał nowiu niemal całkowicie przeminął, ustępując miejsca zdrowemu rozsądkowi. Ich sytuacja, choć trudna do pojęcia, powoli wracała do porządku. Przynajmniej na to wyglądało.
Gdy Sevi zaczęła osuwać się na ziemię, pantera odruchowo wykonała jeden duży skok i w miarę możliwości załagodziła spotkanie naturianki z gruntem. Mimo to wystąpiły jakieś drgawki, zmiennokształtna nawet rozważyła czy mogłaby jej pomóc magicznie, ale nie wyglądało to na zjawisko chorobowe. Prawie na pewno miało związek z tymi duchami, Adi na wszelki wypadek wolała nie pogarszać sprawy. Iskaler również nie wyglądał na obeznanego z taką sytuacją. Na dodatek jego bliskość dawała się we znaki panterołaczce, dosłownie. Uniosła lekko prawą łapę, licząc, że może to uśmierzy ból. Cofnęła się również o parę kroków, ale zanim to zrobiła, skinęła głową do upadłego, przystając na propozycje rozbicia tu obozu.
Pantera słuchała, co mówił piekielny i zgadzała się z nim, ale na chwilę musiała go zostawić bez słowa wyjaśnień. Pobiegła w miejsce, gdzie ostatnio tak beztrosko się przemieniała. Była na siebie ostro zdenerwowana. Jej ubrania wciąż tam leżały, a ona jak durna latała przy ledwo poznanych osobach nago. I nawet nie zwróciła na to większej uwagi, aż dotąd.
Odeszła na tyle daleko, że była już poza zasięgiem wzroku mężczyzny. Znalazła swoje na szybko zdjęte ciuchy wraz z łukiem i kołczanem. Przybrała ludzką postać i ubrała się w miarę szybko i sprawnie. Nie zamierzała czekać, aż upadły zainteresuje się, gdzie poszła. Dlatego, gdy tylko wzięła swoje rzeczy, żwawym krokiem wróciła do swoich towarzyszy. Częściowo od razu tego pożałowała i chwyciła lewą dłonią prawą, zaciskając na niej palce.

- I jak z nią? – spytała, usiłując ukryć swoje cierpienie i siadając tak daleko od piekielnego, jak tylko mogła, żeby nie musiała do niego krzyczeć podczas rozmowy.

Drgawki utrzymywały się jeszcze przez jakiś czas, Adiraella siedziała oparta o drzewo, podrzucała oraz łapała swój sztylet, zabijając nudę. Było cicho, z Iskalerem praktycznie nie gadała, nie była pewna, o czym niby by miała, ale też nie do końca chciała. W końcu jednak się przełamała.

- Jak do nich dołączyłeś? – spytała, wpatrując się w ziemię. Zerwała nawet rosnącą obok stokrotkę i znudzona maltretowała ją, wyrywając osobno po każdym płatku.

Nieco później stan Sevi ustabilizował się, a upadły niemal natychmiast postanowił ruszyć na polowanie. Adi, choć powoli i ona zaczynała odczuwać głód, tylko przytaknęła niemo i pozostała przy naturiance.
Korzystając z nieobecności piekielnego, mogła spokojnie podejść do niej bliżej. Szturchnęła jej ramię, sprawdzając, czy może ją to obudzi. Wciąż jednak zero reakcji. Westchnęła. Oczekiwanie na mężczyznę zaczynało jej się dłużyć, a burczenie w brzuchu coraz bardziej irytowało. Zwłaszcza że w krzakach słyszała wyraźny szelest, najpewniej oznaczający jakiegoś zająca.

- No dobra… - mruknęła do siebie – Raczej nic jej nie będzie, jak zostanie na pięć minut sama – pomyślała i po zrzuceniu ubrań biała pantera zniknęła w krzakach.

Wprawdzie zajęło jej to dłużej, niż zakładała, ale wróciła z pełnym brzuchem i to jeszcze przed upadłym. To bardzo dobrze, nawet miała nieco lepszy humor teraz.

- Seviii? – znowu potrząsnęła nią, lekko sprawdzając, czy może tym razem to coś podziała.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Równina Maurat”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość