Opuszczone KrólestwoDroga do...

Na równinie rozciągającej się od Mglistych Bagien aż po Pustynie Nanher znajduje się Opuszczone Królestwo, które kiedyś przeżyło Wielką Wojnę. Niestety niewiele zostało z ogromnych zamków i posiadłości tam położonych. Wojna pochłonęła większość ośrodków ludzkich. Dziś znajduje się tam tylko kilka ludzkich siedzib, odciętych od innych miast.
Awatar użytkownika
Gwenfyvar
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
Posty: 81
Rejestracja: 5 lat temu
Kontakt:

Post autor: Gwenfyvar »

Matheo był bardzo życzliwy i elfka od razu poczuła się lepiej. Niestety, tylko po to, żeby po chwili poczuć lodowatą kulę na dnie żołądka...
- Podziwiam wasze oddanie - powiedziała drżącym głosem. - Eh, dokąd ja zaszłam...
Ukryła twarz w dłoniach, zasłaniając swoje rozemocjonowanie. Ta kolejna ucieczka mogła kosztować ją życie, i to z rąk tych strasznych istot, o których tylko słyszała najgorsze legendy. Spuściła głowę, tworząc kurtynę z włosów.
Kiedy to się skończy, od tylu miesięcy jej życie polega na powtarzaniu tego samego scenariusza. Wpadają na jej trop, musi zniknąć. Nigdzie nie może zagrzać miejsca, każda nowo napotkana osoba jest przez nią zagrożona, jakby roznosiła jakąś zarazę.
Niebianin na chwilę wyszedł z namiotu. Elfka zbierała się do powiedzenia czegoś nowej towarzyszce, aż w końcu się ośmieliła.
- Wiesz, Nivalio - zaczęła ostrożnie. - Dziękuję za twoją życzliwość, ale boję się, że jeśli zostaniesz dłużej w moim towarzystwie, może... - zrobiła małą przerwę - może grozić ci niebezpieczeństwo.
Próbowała spojrzeć na nią, ale z nieśmiałości tylko uciekała wzrokiem.
- Nie chcę nikogo narażać, choć póki co i tak samo to miejsce jest bardzo niebezpieczne. Są ludzie, którzy mnie szukają i... - próbowała wydukać z siebie słowa, ale gula w gardle skutecznie jej w tym wadziła. Chciała wyjaśnić elfce, że to jej brzemię, ale gdy tylko zaczynała, przed oczami stawała jej pogoń, twarz ojca... krwawiące, niezabliźnione rany.
- ...muszę udać się do...
Urwała, ponieważ do namiotu ponownie wszedł Matheo. Pośpiesznie otarła łzy, które już zdążyły napłynąć jej do oczu i utworzyć na policzkach dwie strużki. Uśmiechnęła się próbując zakryć swoje emocje i podziękowała za jedzenie. Zjadła te owoce, które przyniósł. Musiała powstrzymywać się, żeby nie zjeść wszystkiego na raz. Mimo iż czuła okropny ścisk w brzuchu, głód dawał jej się we znaki. Próbowała opanować się, a jej ukochana pantera pomagała jej w tym, ocierając się o zdrową nogę elfki i cicho mrucząc. Drapała i głaskała ją po gładkim, miękkim futerku.
W końcu do namiotu przyszedł Selim z mięsem króliczym. Przyjęła posiłek z wielką wdzięcznością.
Było jej głupio, że pochłania kolejną miskę, ale jej organizm bardzo potrzebował kalorii. Nawet nie pamiętała, kiedy ostatnio czuła się syta.
Po zjedzeniu owoców, chleba i króliczego mięsa poczuła się bardzo senna. Kolejny deficyt o którego zaspokojenie domagało się jej ciało. Ułożyła się nieco wygodniej i próbowała nie zasnąć, żeby nie wyjść na nieuprzejmą osobę, kiedy jednak Nivalia postanowiła wyjść z namiotu, pozwoliła sobie na zamknięcie oczu...
Odeszła w sen, niemalże natychmiast, w ten głęboki, pozbawiony wizji, pokrzepiający sen.
Awatar użytkownika
Selim
Szukający drogi
Posty: 28
Rejestracja: 2 lat temu
Kontakt:

Post autor: Selim »

        Bardzo możliwe, że poczciwy starzec powiedział nieznajomym kobietom, nieco za wiele. Były zmęczone trudami podróży i nie powinien ich straszyć tym, że zjawiając się w tych okolicach mogły znaleźć się w wielkim niebezpieczeństwie, jednakże nie w jego naturze leżało okłamywanie innych. Wierzył, że lepiej aby zachowały czujność, gdy ruszą dalej, niż gdyby miały w całej swej nieświadomości beztrosko przemierzać las. Co prawda wyszło tak, że Selim będzie miał ich strzec i pilnować, aby nic złego im się nie stało, jednakże będą podwójnie bezpieczne, gdy również same będą siebie nawzajem strzec. Ułatwi to też zapewne nieco zadanie niebiańskiemu łowcy.
        Matheo, choć bardzo się starał, chyba nie umiał przekonać elfek co do tego, że Selim rzeczywiście był dobrą osobą. Mimo swojego chłodnego i mrukliwego podejścia do innych. Nie miał jednak żadnych pretensji o to do kobiet, bo doskonale je rozumiał i gdyby nie znał mężczyzny, też na pewno nie pałałby do niego sympatią i najchętniej unikałby go jak ognia, jednakże na szczęście nie musiał tego robić. W całej tej sytuacji mógł mieć jedynie nadzieję, że te dwie młode damy nie postanowią wpaść na pomysł pozbycia się przedwcześnie Selima tylko przez to, że ten był mało przyjemny w obyciu i je denerwował. Kto wie, może i samemu aniołowi wyjdzie to na dobre?
        Kiedy został sam z młodszą elfką i zwierzęcymi towarzyszami ich obu, chwilę siedział w milczeniu i po prostu obserwował jak oddana dziewczynie była pantera. Nie miał wątpliwości, że obie wiele przeszły i były dla siebie największym wsparciem w trudnych chwilach. Chciał się odezwać, jakoś odnieść do silnej więzi, jaka łączyła młodą elfkę z jej czarną kocicą, jednakże nie był jeszcze na tyle ślepy, by nie zauważyć jak dziewczyna układa się do snu i poddaje znużeniu.
        - Śpij spokojnie dziecino i o nic się nie martw. Nic ci tutaj nie grozi. Zwłaszcza, że twoja futrzasta przyjaciółka jest przy tobie - zapewnił łagodnie i wstał ze swojego miejsca, by odejść kawałek i pogrzebać w jednej z sakw znajdujących się w kącie namiotu. Wyciągnął z niej owczą skórę i ostrożnie zbliżył się do młodej elfki.
        - Wiem, że twoje ciepło najpewniej wystarczy, aby twoja przyjaciółka nie zmarzła, ale... czy miałabyś coś przeciwko, gdybym ją przykrył? - spytał spokojnie kierując swoje słowa do leżącej obok dziewczyny, pantery. Naprawdę wolał uniknąć podrapania czy bycia pogryzionym przez panterę. Nie miał przecież złych zamiarów.
        Po chwili wahania i obserwowania czarnego drapieżnika nachylił się, aż w plecach mu chrupnęło i okrył ostrożnie elfkę owczą skórą, uważając aby się nie obudziła. Zaraz po tym odsunął się od dziewczyny, by nie niepokoić dużej kocicy. Sam ułożył się na jakiejś grubej skórze leżącej na ziemi i życzył czuwającym nad młodą elfką zwierzakom miłych snów.

        Selim natomiast, po zostawieniu Matheo i elfkom upieczonego mięsa, wrócił przed namiot, by pilnować tego, co jeszcze się nie upiekło. Nie zostało tego za wiele, ale czego się spodziewać po kilku królikach? Pilnował ogniska i czekał, by w końcu obrócić ostatnie kawałki mięsa na drugą stronę. Nie myślał przy tym za wiele bo wszystko było jasne jak słońce - miał w razie konieczności bronić obozu do przybycia wezwanego przez nich do rannego anioła wsparcia, a elfki, gdy tylko wypoczną, miał zabrać w bezpieczne miejsce, z dala od tego niebezpiecznego terenu. A po tym tylko czekać na dalsze rozkazy. Nic mniej, nic więcej. Jedynie więc o czym mógł obecnie myśleć, to o tym by nie przypalić i przez to nie zmarnować dobrego mięsa. To było by prawdziwe marnotrawstwo, nie godne oddanego sługi Najwyższego. Zwłaszcza, że na świecie tyle niewinnych istnień chodziło głodnych. W sumie... czy nie przyczynił się właśnie do zaspokojenia głodu przynajmniej jednego z nich?
        - Nie powinnaś nieco odpocząć? - zapytał bez większego przejęcia kobietę, na którą spojrzał jedynie przelotnie, jakby tylko się upewniał czy nie jest czasem jakiś zbłąkanym piekielnym.
        - Matheo nie powinien mówić takich rzeczy osobom, których nie zna - powiedział chłodno, jednak zaraz kiwnął głową. - Dopóki jesteście w strefie zagrożenia, nie mogę dać was skrzywdzić, a tym bardziej zginąć. Będziecie więc jeszcze przez jakiś czas na mnie skazane - mruknął bez cienia emocji i przełożył mięso na druga stronę. - Im szybciej odpoczniecie i ruszymy w drogę, tym szybciej się mnie pozbędziecie - dodał, podnosząc na nią spojrzenie swoich srebrnych oczu.
Awatar użytkownika
Nivalia
Szukający drogi
Posty: 28
Rejestracja: 4 lat temu
Kontakt:

Post autor: Nivalia »

Niva wiedziała, że pierwsze wrażenie bywało mylne, ale jak na razie Selim wcale nie poprawiał jej opinii o samym sobie. Nie cierpiała go. Nie znosiła. Jego głos, jego ton, słowa, to jak mówił, jaki był w tym beznamiętny, doprowadzały ją do szału. Uważała się za osobę ciepłą, otwartą, miłą i cierpliwą, jednak ten mężczyzna budził w niej bardzo negatywne emocje. Jak ona go zniesie, jeśli ma gdziekolwiek z nimi pójść? Gwen polubiła od razu, a Selima od razu znienawidziła. Jak ktoś taki mógł być aniołem? Zero uczuć, zero współczucia, bezduszny, zimny cham. Elfka szybko pożałowała, że wyszła z namiotu. Nawet nie miała jak odpowiedzieć, bo mężczyzna powiedział wszystko, w dodatku skwitował swoją wypowiedź w taki sposób, że odechciało jej się mówić cokolwiek. Pewnie w innych okolicznościach mruknęła by pod nosem, albo powiedziała coś dosadnego, ale tym razem odpuściła. Nie czuła się tu bezpiecznie, a wchodzenie w zatarg z kimś takim jak ten niebianin nie było dobrym pomysłem. Pomyślała swoje i westchnęła. Mając nadzieję, że Selim zrzuci to drugie na karb zmęczenia.
- Tak... - powiedziała cicho - masz rację, powinnam odpocząć - starała się mówić normalnie, a nie była najgorszą aktorką, w końcu występowała na scenie wiele lat. Wstała powoli, odwróciła się i odeszła, przez ramię rzucając krótkie "Do zobaczenia".

Gdy znalazła się w namiocie przypomniały jej się słowa Gwen. Te o niebezpieczeństwie, jakie niosło jej towarzystwo. Chciała z nią o tym porozmawiać, ale dostrzegła, że zmęczona dziewczyna śpi. O dziwo, niedaleko spał też Matheo. Niva westchnęła po raz kolejny. O ucieczce nie było mowy. Gwen była wykończona, a jej noga była obolała. Selim i tak nie wypuści ich z tego "diabelskiego" obozu, więc co jej pozostało?
Rozłożyła sobie posłanie przy boku Oriona, wtuliła się w niego plecami i przykryła grubym futrem. Klimat Środkowej Alaranii nie był dla niej szczególnie dobry. Tęskniła za ciepłem tropikalnego lasu. Ułożyła głowę na nodze zebroida i przymknęła oczy. postanowiła trwać w półśnie, chciała czuwać, bo miała wrażenie, że może je tu spotkać krzywda. Nie ufała tym niebianom. Jednak już po kilku minutach poczuła, że odpływa. Jeszcze przez chwilę usilnie walczyła ze snem, lecz w końcu musiała się poddać. Zmęczenie wzięło górę i zasnęła.
Awatar użytkownika
Gwenfyvar
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
Posty: 81
Rejestracja: 5 lat temu
Kontakt:

Post autor: Gwenfyvar »

** Gdzieś w podziemnych jaskiniach, z daleka od najmniejszego źródła światła słonecznego... **
- Udało wam się ją w końcu namierzyć?
Postać siedziała na kamiennym fotelu z oparciami. Jaskinię oświetlały tylko nikłe smugi ognia z pochodni i porastające gdzieniegdzie fluorescencyjne grzyby, wyłaniając sylwetkę z mroku. Jego twarz jednak pozostawała w cieniu. Obracał coś między palcami ubranymi w skórzaną czarną rękawicę - musiała być to jakaś moneta, bądź coś metalowego - od czasu do czasu błyskała, odbijając zbłąkaną smugę światła. Jego głos mógł wydawać się nieco obojętny, nieco jedynie zainteresowany odpowiedzią - w rzeczywistości jednak był wściekły. Wiedział, jaka jest odpowiedź.
Dwaj mężczyźni, mroczne elfy, bili przed nim niskie pokłony. Doskonale zdawali sobie sprawę z tego, jak zareaguje.
- Wiemy, gdzie jest, lecz... - wyjąkał pierwszy.
- ...Lecz nie udało nam się jej dosięgnąć - wysapał drugi. Wyrzucił z siebie te słowa jak najszybciej potrafił.
Dłoń obracająca metalowy przedmiot w dłoni zacisnęła się na nim mocno.
- Ach, tak... do przewidzenia. - Odparł pogardliwie mężczyzna siedzący na fotelu, wciąż względnie spokojnym głosem. - W końcu, ta malutka elfka jest mistrzynią sztuk walki, włada mocami żywiołów i porusza się z własną armią poborową. Czyż nie!?? - warknął.
Wstał gwałtownie, podchodząc do nadal płaszczących się na kamiennej posadzce mężczyzn.
- Ona... ona jest w Opuszczonym Królestwie! Tam grasują piekielni!...
Zasłonił żałośnie swoją głowę dłońmi, chcąc w odruchu chronić się przed stopą, która zmierzała na spotkanie z jego policzkiem. Te słowa widocznie zastanowiły mężczyznę, który cofnął nogę i zatoczył małe kółko po pomieszczeniu.
- Uciekając przed nami wpadła w zasadzkę piekielnych... - mruknął. - To wydaje się rozwiązywać nasz problem, jeśli oczywiście odnajdziemy jej ciało po tym całym zamieszaniu...
- Z pewnością Panie, z pewnością! - odparł skwapliwie klęczący na posadzce. - Nasi szpiedzy już o to zadbają, na pewno nie wyjdzie z tego żywo! Jak tylko opadnie kurz po tej partyzanckiej walce przyprowadzimy jej ciało...
- Milcz, gnido, nie mogę zebrać myśli!! - warknął. - Wolelibyśmy ją żywą, ale jeśli tak sprawa się ma...
Zrobił jeszcze kilka kółek po komnacie. Jego kroki odbijały się głuchym echem o kamienne ściany podziemia.
- W końcu mamy ją na wyciągnięcie ręki, jak w garści. Pora odzyskać utracony status i godność naszego nazwiska. Od dwóch dekad tkwimy w tym miejscu...
Bawił się metalowym przedmiotem w dłoni. Częściowo wysunął się z jego dłoni i teraz można było dostrzec, że jest to łańcuszek z jakąś zawieszką. Mężczyzna przyglądał się jej intensywnie, zamyślony.
Elfy popatrzyły po sobie z głupim wyrazem twarzy nie będąc pewni, czy są już odprawieni, czy powinni jednak jeszcze pozostać przyklejeni do posadzki w ukłonie. W końcu rozdrażniony wrzask ich "pana" rozwiał ich wątpliwości.
- Co wy tu jeszcze robicie!?? Wiecie, jakie macie zadanie!! WYNOCHA!!
** **

Pantera czuwała dzielnie nad swoją panią. Zwierzę czuło się nad wyraz dobrze w tym miejscu. W końcu względnie bezpieczne miejsce na odpoczynek, strawa, ciepło. Jej ukochana elfka mogła zasnąć spokojnie. Dlatego też kiedy Matteo ofiarował się, by osłonić ją ciepłym kożuchem, mruknęła zadowolona i powoli zmrużyła oczy na znak zgody. Mimo to obserwowała jego dłonie, czy przypadkiem nie ma złych zamiarów...
W końcu kiedy i Anioł zasnął, i ona pozwoliła sobie na ten luksus.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Opuszczone Królestwo”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość