Szlak ZiółCzy to ON?

Szlak którym podążają druidzi do swoich mieszkań położonych wysoko w górach. Pustelnicy zbierają tu najrzadsze zioła. Ten właśnie szlak jest miejscem gdzie znaleźć można rośliny których poszukują druidzi z innych cześć świata, jednak żaden z nich nie ma odwagi wypuszczać się z wyprawą w te niebezpieczne góry.
Awatar użytkownika
Funtka
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 128
Rejestracja: 4 lat temu
Nagrody: [img]http://granica-pbf.pl/images/gwiazdki.png[/img][img]http://granica-pbf.pl/images/pergamin.png[/img][img]http://granica-pbf.pl/images/pergamin.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Funtka »

        Podążyła za Mleczykiem bez zbędnych pytań ani nawet uwag. Nie znała się na druidach. A skoro mieszkający obok nich od tylu lat elfik sądził, że najlepiej będzie podejść bez żadnych dodatkowych podchodów to cóż zrobić - pewnie miał rację. Może motylosmoki nie były dla nich aż takim dziwactwem jakim byłyby w pobliżu miast? Może przywykli? Tylko Funcia nadal niepewnie czuła się w pobliżu obcych. Nigdy nie była na tyle charakterystyczna, by wiedzieć jak to jest naprawdę się wyróżniać. Zwłaszcza wyglądem. Nie miała pojęcia czego się spodziewać i jak reagować na skierowane na nią spojrzenia. Jak się zaprezentować i jednocześnie uspokoić niepewny tłum. Na szczęście ten konkretny druid… był jeden, a i nie wydawał się zbyt zainteresowany.
        Nie, chwila - to chyba źle!
        Miała do niego interes!

        Chaos wychylił się aby mu się przyjrzeć.

        - Ojej, ojej - mruknął zwieszając się na jej szyi.
        - Ojej! - powtórzył, po drugiej stronie jej łba.
        - Oooo’ŁAAAA! - krzyknął kiedy się prawie nie zsunął.

        Poprawiła go skrzydłem i syknęła lekko. Nie wiedziała jaką pozę przybrać, a Amari jeszcze się na niej gibał! Tyle dobrego, że z nim na grzbiecie nie wyglądała raczej zbyt groźnie. Jak niedźwiedź i tresowana małpka.

        Ale choć cyrk przyjechał do Tarjuana, ten nie obdarzył go swoją uwagą. Ot, niczym zwykłych przechodniów, oglądając dłużej jedynie smoczą niewiastę, co było w zasadzie logiczne. Niepokojąco za to rozglądał się na boki i nie dawał wytrącić się ze skupienia. Lub czegoś. Yuumi nie chciała śladem Chaosa oceniać ludzi po wyglądzie, ale ten konkretny mężczyzna ją niepokoił. Kiedy na niego patrzyła, dostawała dreszczy. Choć naprawdę wolałaby nie. Mogła bać się aur, mogła kogoś przez poświatę podejrzewać o najgorsze intencje, ale tak przez aparycję? Nie chciała być z tych!
        Ale jak oczopląs druida, to było silniejsze od niej.

        - Iiiiii! - krzyknęła, kiedy rzucił jej się pod łapy. Nie pająk, nie mysz - to druid po raz pierwszy w życiu zmusił ją do tego manewru. Stanęła niemalże dęba składając dłonie przy piersi, a szyję gnąc tak, by choć widzieć zagrożenie mieć łeb jak najdalej od niego. Skrzydła wyprostowała mimowolnie, aż pacnęły w drzewa, a torba spadła z jej grzbietu z tępym klapnięciem. Amari zsunął się z krzykiem.
        - Yuumiś! - Pacnął ją pięścią w ogon, rozeźlony, że teraz to ona jest duża i może go zwalać. - Brzydko! - Poprawił cios, ale i tego nie poczuła. Dobrze, że pamiętała by się nie wycofywać i go nie przygniotła!

        Paniczna chwila trwała na szczęście krótko - ot, chwilę właśnie. Widząc jak druid skupia się zupełnie nie na niej, Funcia odetchnęła - i choć nadal siedziała w prężnej gotowości, to z kobry gotowej do obronnego kąśnięcia przemieniła się w ciekawską łasiczkę.
        Nie mogła nie szanować takiego oddania własnej pracy jaką zaprezentował domniemany Trjuan.

        - Pan tego szukał? - spytała więc, by zagadać, a szybciej niż zdążyła pomyśleć. Znowu. Wiedziała, widziała już, że Mleczyk chciał się odezwać pierwszy. I na pewno wymyśliłby coś lepszego niż zbędne pytanie, na które odpowiedź była oczywista. Nie nie szukał tej rośliny, przecież że postanowił się na nią rzucić przypadkiem. Ale po swoim wybryku malarka nie chciała zdawać się na elfika. A ta jej wypowiedź była przynajmniej idealnie neutralna. Niewiele znacząca, ale pokazująca, że ten piszczący smok umie też mówić. I więcej - mówienie to właśnie jego rola. Nie osoby spadłej z jego grzbietu.
        Chociaż tak naprawdę najlepiej, aby odzywał się Mleczyk.

        - Pan Tarjuan? - Lecz malarka już poszła za ciosem. Przygładziła futro i obniżyła głowę do jakiegoś przyjaźniejszego poziomu. Chaos przytrzymał się jej i stanął obok, jęcząc na bose stopy. Nadal prezentował się równie pięknie co kuriozalnie, ale nie był rośliną, więc szansa, że zwróci uwagę druida była minimalna. Na ich szczęście.
        - Szukaliśmy pana. Em… pańska siostra kazała to panu przekazać - powiedziała nieco panikując, ale przynajmniej pamiętając o niesionej przez Mleczyka paczce. Wskazała na nią licząc, że zatrzyma mężczyznę w miejscu. Jeśli leśny Strażnik, hermafrodyta i miniaturka smoka to nie było dość.
        A mogło nie być.

Awatar użytkownika
Mniszek
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 104
Rejestracja: 2 lat temu
Kontakt:

Post autor: Mniszek »

        Mniszek o dziwo ledwie drgnął, gdy przemieniona malarka zerwała się z piskiem, jakby Tarjuan był myszą, a ona pokojóweczką z kawałów. To było w sumie całkiem słodkie! Ale najważniejsze, że szybko rozeszło się po kościach, bo nie wiadomo w którą stronę to się mogło potoczyć. A oni mieli sprawę do druida i głupio byłoby sprawę zawalić przez gwałtowne reakcje jednego i drugiego. Elfik czuł jednak, że na razie powinien dać tej dwójce dogadać się między sobą. On nigdy nie lubił się wychylać.

        - Tak – odparł szybko druid. Na dosłownie mgnienie podniósł wzrok na Funtkę, po czym jakby nagle zorientował się, że robi coś nie tak i znowu wrócił do obrywania listeczków z rośliny. Czynił to jak każda osoba, która szanuje przyrodę – tak by mimo ogałacania jej, dać jej szansę na przeżycie, by nie powodować dotkliwych ran i nie przerzedzić jej za mocno. Choć cały czas wydawał się taki rozkojarzony i pobudzony, w jego ruchach była widoczna duża pewność siebie, a nawet trochę gracji.
        Mniszek podszedł do tej dziwnej sceny rodzajowej. Patrzył na nich, jakby jego to nie dotyczyło i był po prostu ciekawy. Rozpoznał roślinkę maltretowaną przez druida, ale to nie miało w tej chwili żadnego znaczenia. Interesował go druid sam w sobie, ale teraz – skoro już Funtka zaczęła rozmowę – postanowił pozostać z tyłu i tylko patrzeć. A miał na co, zdecydowanie. Od samego początku gdy słyszał o Tarjuanie był zaniepokojony – wydawało mu się, że ktoś tak chaotyczny może być groźny dla lasu. Nigdy nie słyszał co prawda wezwania, ale on mógł być jak próchnica – długo nie dawać objawów, aż zniszczenia nie będą duże. Czuł w chatce Flory, że to potężny mag. Jak wykorzystywał swoje umiejętności? Czy nie szkodził? Choć póki co elfik tego nie okazał, jeżyły mu się włosy na karku gdy patrzył na tego mężczyznę. Lecz malarka póki co podchodziła do niego łagodnie i mile zagadywała, więc niech ona mówi. Tym bardziej, że druid jej odpowiadał.
        - Ja… Ten… Tak, Tarjuan – zgodził się w końcu. Zebrane listki zaczął układać w równiutki pakiecik na stulonej dłoni i bardzo się na tym przez moment skupił. Pewnie zignorowałby zupełnie niecodzienne towarzystwo, ale nieustępliwość Funtki w próbie nawiązania kontaktu zakończyła się sukcesem. Podniósł wzrok najpierw na nią, potem na Chaosa, a na koniec na Mniszka, który trzymał w garści worek z prowiantem dla niego. Taj popatrzył na strażnika, potem na worek, a potem na niego. Zaraz znowu spojrzał na Funtkę, ale wtedy jakby coś mu się przypomniało – zmarszczył brwi i znowu kuknął na Mniszka, jakby skądś go kojarzył. Skojarzenie jednak chyba okazało się mylne, bo stracił nim zainteresowanie.
        - A to gdzie spotkaliście Florę? – zapytał. – A co to jest? – upewnił się, zerkając na worek. Znowu zaczął układać liście na dłoni.
        - Flora to dobra kobieta, dba o ciebie – oświadczył Mniszek łagodnym głosem. – Gdy byliśmy…
        - CHWILUNIA! - krzyknął nagle Tarjuan. - Ty gadasz! - zawołał, dopiero teraz zwracając uwagę na Funtkę, z którą przecież wcześniej rozmawiał jakby nigdy nic. Odkrycie to tak nim wstrząsnęło, że klapnął tyłkiem na ziemię i gapił się na motylosmoka wielkimi oczami, z ustami ułożonymi w dużą literę O.
        - Ty… Czym ty jesteś? - zapytał z ogromną fascynacją, obracając się na kolana i wpatrując się w Funtkę. Bez cienia skrępowania dotknął palcem jej nosa. - Jesteś prawdziwa, ale czym jesteś?

Awatar użytkownika
Funtka
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 128
Rejestracja: 4 lat temu
Nagrody: [img]http://granica-pbf.pl/images/gwiazdki.png[/img][img]http://granica-pbf.pl/images/pergamin.png[/img][img]http://granica-pbf.pl/images/pergamin.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Funtka »

        Już było nieźle. Jak na początek. Druid, choć specyficznie ruchliwy, chyba dał się zagadać zamiast wystraszyć, ona zaś uspokoiła się nieco i - jak się okazało - nie mówiła o siostrze komuś, kto Tajem nie był. Dobrze. Amari nie wytykał go palcem, Mleczyk nawet się miło odezwał. Tylko…
        Odskoczyła, gdy usłyszała nagły krzyk i tak jak Tarjuan klapnął na tyłek, tak ona przysiadła odchylając łeb. Amari chwycił się elfika w panicznym pragnieniu utrzymania równowagi, a na druida zmarszczył brwi z pretensją, że był tak gwałtownie zareagował - i to nie na niego! Doprawdy, wyglądało na to, że ku niemu ani razu nie spojrzał tak jak powinien, a kiedy w końcu odślepnął całą atencją (nieważne o jakiej naturze!) obdarzył nie kogo innego tylko Yuumiś. Burą, nieciekawą Yuumiś! To wszystko dlatego, że miała skrzydła! I rogi! I smocze, smukłe ciało! A on? Łamał się wewnętrznie rozumiejąc, że jak pięknym dwunogiem by nie był, nigdy nie doścignie swojej oryginalnej wersji. Skoro o tyle gorsza od niej Yuumiś już odciągała od niego wzrok, a nie posiadała nawet ułamka jego pierwotnych barw, gracji i wdzięku!
        Pochlipywałby sobie cichutko, gdyby miał czas - ale porywcze ruchy druida i malarki kazały mu nie tracić czujności i przyklęknąć za Księżniczkiem, by ten bronił go przed zmiażdżeniem i szaleńcami. Nie ufał błyszczącogłowemu!

        Podobnie Funtka. Nie miała mu co prawda za złe, że tak odskoczył, ale jeśli wcześniej Mleczyka przeraził czołgający się na czworaka Chaos, tak w niej bliźniacze uczucia wywołał odwracający się na kolana Taj. Kiedy upadł, chciała mu jeszcze pomóc, więc zniżyła łeb, ale teraz tylko wytrzeszczyła ślepia, nim pod wpływem dotyku zwinęła się jak pragnąca prywatności mimoza. Jej niechęć do druida rosła teraz proporcjonalnie do - o dziwo - empatii, bo i w końcu zareagował tak jak mogła się po nim spodziewać. Tak prawie. Jednak jego wygląd, maniera z jaką się poruszał i skaczący wzrok, wszystko to sprawiało, że miała ochotę się wycofać - w dodatku ta pewność siebie i łatwość zabierania przestrzeni osobistej. Przytłaczał ją, chociaż był mniejszy i to on powinien się bać. Tymczasem miała wrażenie, że z ciekawości może podejść i odciąć jej ucho, tak by zobaczyć co się potem stanie. Brrrr!

        Postanowiła jednak nie osądzać go zawczasu i pocieszała się jego normalną (choć nienaturalnie opóźnioną) reakcją, którą rozumiała nawet aż za dobrze. Miło było wiedzieć, że podejrzany mag chaosu posiada podobne jak ona odczucia w takiej sytuacji. Już mniejsza, że okazywał je w tak skrajnie odmiennie sposób.
        - T-tak, mówię… - potwierdziła cicho, chcąc oswoić druida z tą anomalią. - Jestem człowiekiem - dodała zaraz stanowczo i nikt nie zaprzeczał. Chaos nawet twierdząco zaczął kiwać głową.
        - Ale co się ze mną stało to sama chciałam zapytać… dlatego szukaliśmy pana. - Przeszła prosto do rzeczy i spojrzała na niego z nagłą surowością. Nietypowość sytuacji jednym, strach drugim, ale jeżeli to przez jego magię została przemieniona, to wolałaby, aby i on to odwrócił. Chociaż oskarżeń przeciw niemu też jeszcze nie mogła wysuwać.
        - Czy udało się kiedyś panu zamienić dwa stworzenia… na rasy? Bo to właśnie się stało z nami. Zakładamy, że przynajmniej w części przez magię chaosu, a pan… no, pan nią włada. Zastanawialiśmy się czy to zaklęcie… w jeziorze, nie było pańskie - sformułowała coś na kształt pozbawionego pretensji podejrzenia i przyjrzała się magowi czujnie. Nie mogła dostrzec jego aury, ale chyba jego reakcje powinny jej coś powiedzieć?

Awatar użytkownika
Mniszek
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 104
Rejestracja: 2 lat temu
Kontakt:

Post autor: Mniszek »

        Mniszek tak samo jak w chwili pierwszego spotkania z Florą, był raczej wycofany podczas tej rozmowy. Niech to Funtka przedstawi z czym przyszła… I nieważne, że wyglądała jak wyglądała – przecież druid od razu zareagował na nią spokojnie, jakby była czymś zupełnie normalnym. Nawet przez moment blondynek łudził się, że być może Tarjuan nie pierwszy raz widzi tego typu stworzenie, a to prowadziło do wniosku, że mógł wiedzieć jak odczynić czar, który ją w to przemienił… Ale to były płonne nadzieje, jak dowiedział się po chwili.
        Mniszek cofnąłby się, słysząc ten krzyk łysego druida, ale został złapany przez Chaosa i nie miał szansy się ruszyć. Spojrzał z zaskoczeniem na hermafrodytę, później na Funtkę, a na koniec na Taja. Nie no, chyba sytuacja była w normie. W oczach szalonego druida – ruchliwych, ale no taki był jego urok – widać było powracającą względną przytomność umysłu. Był nawet w stanie skupić się na nieśmiałych słowach Funtki, która po odpowiedzi na jego pytanie zaraz płynnie przeszła do wyłuszczenia swojej sprawy – sprytna dziewczyna! W końcu Tarjuan chyba nie potrafił skupić się na niczym na zbyt długo.
        A łysy druid tymczasem czując na sobie surowe spojrzenie motylosmoka wyprężył się jak uczeń w ławce, który został przyłapany na ściąganiu. Później już jednak jego napięcie przeszło. Pierwsze pytanie przemienionej malarki wyraźnie go poruszyło. Wstał, szukając jednocześnie swojej różdżki i listków, które pogubił w tym całym zamieszaniu. Sprawiał wrażenie, jakby ledwo słuchał Funtki, ale jednak co chwilę podnosił na nią wzrok, więc może docierał do niego sens jej słów.
        - Nigdy nie przemieniłem czyjegoś ciała. Ale niesamowite!
        Sens tak, ale powaga już mniej. Taj cieszył się, jakby dokonał czegoś niemożliwego, ale bardzo chwalebnego. Zbierane listki straciły już w tym momencie na znaczeniu i zostały byle jak wciśnięte do kieszeni, a druid podszedł do przemienionej parki. Bardzo trzeźwo jak na niego założył, że złotowłosy elfik jest raczej poza konkurencją.
        - W jeziorze? A może. Ale nie wiem - odparł, patrząc bacznie na skrzydła Funtki. - Ja, ten… Nie no, no może, nie pamiętam. No ale jak moje to nowe nie było. A w ogóle gdzie tu jest jezioro? - zapytał nagle, jakby był tym szczerze zaskoczony.
        - Pół dnia drogi od waszej chatki na południowy wschód, poniżej białego żlebu - wyjaśnił usłużnie Mniszek. - Taka raczej sadzawka, ale całoroczna.
        - A tam - mruknął Taj tonem takim, jakby wiedział o co chodzi, ale machając ręką, jakby nic mu to nie mówiło. Mniszek uśmiechnął się do niego jak do jakiegoś dziecka, które udaje dorosłego. Zabawne, bo wydawało mu się, że po tej krótkiej wymianie zdań druid zapomniał o jego istnieniu. Elfik jednak nie był taki beztroski - cały czas gdzieś z tyłu głowy miał świadomość, że może mieć do czynienia z kimś niebezpiecznym.
        - A jak to wam się stało? - Taj tymczasem był szczerze zainteresowany Funtką i Chaosem. - Nie wiem w sumie po co mnie szukaliście, bo pewnie nie po to, by mnie pochwalić? Sam nie wiem jak to zaklęcie może działać. Chaos, prawda? Nad tym się nie panuje. Ale kurcze, dobrze to wyszło, serio… A właśnie, macie dla mnie coś od Florki, prawda?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Szlak Ziół”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości