Podróż do Karnsteinu


Miasta Karnsteinu są istnym kotłem, do którego wrzucono wielość nacji i upodobań architektonicznych. Wystawne domy w kolorach purpury i złota sąsiadują tutaj z dzielnicami, w których budowle mają być przede wszystkim funkcjonalne. Proste domy ułożone wśród wąskich, równoległych uliczek, wyłożonych kamieniami, zamieszkiwane są głównie przez mroczne elfy, dla których przepych jest zbędny. Po przeciwnej stronie są budowle, które zaskakują dbałością o szczegóły. Kolumny z głowicami przedstawiającymi sceny z legend.

Postprzez Frigg » Śr kwi 30, 2014 2:20 pm

Frigg pogładziła się po nadgarstku. Ciągle widniał na nim ślad po ugryzieniu małej wróżki. Rana jednak nie była już aż tak głęboka, poza tym driada szybko zareagowała po "wypadku". Wykorzystała rośliny, które dopiero co zdobyła i bandaż z leczniczego drzewa. Nie robiła prawie żadnej przerwy w wędrówce, szła powolnym krokiem nigdzie się nie spiesząc. Nie ma co się dziwić... Nie za bardzo też chciała dostać się do miejsca, do którego się kierowała...
Była w stanie znieść wampiry, ludzi o dziwnych upodobaniach, pewnie mieli tam jakieś pakty z tymi krwio-pijawkami. Nie mogła jednak zdzierżyć mrocznych elfów. Ech... właśnie dlatego znalazła się przypadkiem w Elfidranii, miasto miała po drodze. Spotkała również jednego z tych okropnych istot. Sądziła jednak, że gdy uratuje jednego elfa nie będzie musiała się tutaj kierować. Niestety, wszystkie potrzebne zapasy roślin wyczerpała.
Spojrzała na małą istotkę, która cały czas się za nią wlekła. Nie przeszkadzało jej towarzystwo wróżki póki nie zaczęłaby marudzić. Nie wiedziała do końca kim jest, ale też nie do końca chciała się w to zagłębiać.
Wspomnieniami wróciła do ich pierwszego spotkania. Do teraz zastanawiała się co miała na myśli mówiąc o słodyczach. Frigg wędrowała w jej towarzystwie z nadzieję, że nie traktowała cukierków jako oczu, które smakowały cytrynową galaretką. Wiedziała, że przyszła gdzieś z zaświatów, skoro zesłali ją z "nieba". Jednakże aniołem też z pewnością nie była...
Nie odpowiedziała też nic małej nieznajomej na temat smaku własnej krwi. Miała się chwalić krwią mrocznego elfa w swoim ciele?
Spojrzała przed siebie, gdzieś daleko w oddali pojawiał się zarys księstwa. Nadal pozostawał kawał drogi przed nimi...
-Słuchaj no...-zastanowiła się przez chwilę jak zwrócić się do wątłej istoty-...smarkata... Na pewno chcesz ze mną iść?
"W sumie pewnie trochę jej klimat..." pomyślała z przekąsem.
Avatar użytkownika
Frigg
Tkacz Gobelinu Życia
 
Inne Postacie: Niviandi, Kvaser, Francine, Kavika, Wiladye, Shantti, Namir, Pliszka, Cedr, Ruu,
Ranga: Obrazek
Rasa: Driada
Aura: Silna aura o topazowej poświacie, znacznie ciemniejsza i bardziej matowa, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Ma w sobie chłód leśnej gęstwiny, jest jednocześnie aksamitnie gładka i niebezpiecznie ostra, na kształt płatków jakiegoś dziwnego kwiatu. Wije się i wygina, sprężysta jak młody pęd. Pachnie jak leśny miód, nawet lepi się jak on, ale zawiedzie się ten, kto idąc tym tropem będzie w niej szukać miodowej słodyczy - w smaku jest bowiem bardzo mocno gorzka i pikantna. Z otaczającej ją głębokiej ciszy wyłania się co parę chwil śmiech bawiących się dzieci... ale tylko po to, by zaraz znów w niej zatonąć. W kolorze aury dominuje barachit, ale po prawdzie jest ona jak wianek spleciony ze stu kwiatów, z których każdy ma własny, nieco inny odcień.
Wygląd: Pamiętacie te małą zadziorę sprzed niespełna dziesięciu lat? Mocna sylwetka, umięśnione ciało, mocny chód oraz charakter, który organizm musiał z trudem udźwignąć, bo był o wiele cięższy do strawienia niż kawał dobrego mięcha. Wielu więc zada pytanie, cóż to takiegoż się stało skoro opowieść o tej dziewczynie zaczyna się w ten sposób?
Istotka ta nie zaskakuje ...
(Więcej)

Postprzez Shakirkhe » Śr kwi 30, 2014 3:03 pm

        Shakirkhe przez całą podróż pogwizdywała lub nuciła różne melodyjki, rozglądając się po nieinteresującej jej okolicy. Nic, nie było godne jej uwagi. Nudziła się odrobinkę, ale chciała się przekonać gdzie idzie driada. Nawet wróżce nie przyszło do głowy, by zadać pytanie o cel wędrówki. Po prostu, szła za Frigg, ponieważ nie miała własnego celu. Ogólnie to istnienie Shakirkhe nie posiadało żadnego celu, ani głębi, niemniej, było jej z tym dobrze.
- Za dużo myślisz, za mało mówisz. Przez to jesteś nuuudna! - skomentowała Fenifen, tuż przed tym, jak Frigg się zatrzymała.
- Sama jesteś smarkacz! - powiedziała urażona, która założyła ręce i napełniła policzki powietrzem. - Nosem ledwo sięgasz stołu i jesteś zielona jak glut z nosa! - Zadarła nos do góry.- Nie ja z tobą, ale ty ze mną pójdziesz i będziesz mi robić za przewodnika. Prowadź!
Avatar użytkownika
Shakirkhe
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Soike, Hermina, Shakirkhe, Virag, Aiza, Shalran, Gość,
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Frigg » Śr kwi 30, 2014 3:26 pm

Driada od razu żałowała, że odezwała się słowem. Z każdym słowem była coraz bardziej zdenerwowana, na chwilę przystanęła żeby wziąć oddech.
"Dzieciaki tak mają..." pomyślała chcąc jak najdłużej nad sobą panować. Obróciła się gwałtownie w stronę wróżki gdy tylko ta jej coś rozkazała.
-Przynajmniej sięgam stołu!-odwarknęła zirytowana-I ja z Tobą nie idę! Ty idziesz ze mną! Nigdzie Cie nie będę prowadzić, sama sobie idź!-założyła ręce na piersi obracając głowę w bok. Nie będzie przecież usługiwać jakiej małej, wrednej, smarkatej wróżce!-Nie jestem niczyim przewodnikiem a tym bardziej nie służącą, khe!
Ciekawa była co teraz zrobi ta wątła istotka. Spodziewała się, że stanie razem z nią i nigdzie nie pójdzie, albo ruszy do Karnstein bo przecież to najbliższe miasto. Zdała sobie sprawę, że powiedziała głupotą. Mimo to czekała.
Avatar użytkownika
Frigg
Tkacz Gobelinu Życia
 
Inne Postacie: Niviandi, Kvaser, Francine, Kavika, Wiladye, Shantti, Namir, Pliszka, Cedr, Ruu,
Ranga: Obrazek
Rasa: Driada
Aura: Silna aura o topazowej poświacie, znacznie ciemniejsza i bardziej matowa, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Ma w sobie chłód leśnej gęstwiny, jest jednocześnie aksamitnie gładka i niebezpiecznie ostra, na kształt płatków jakiegoś dziwnego kwiatu. Wije się i wygina, sprężysta jak młody pęd. Pachnie jak leśny miód, nawet lepi się jak on, ale zawiedzie się ten, kto idąc tym tropem będzie w niej szukać miodowej słodyczy - w smaku jest bowiem bardzo mocno gorzka i pikantna. Z otaczającej ją głębokiej ciszy wyłania się co parę chwil śmiech bawiących się dzieci... ale tylko po to, by zaraz znów w niej zatonąć. W kolorze aury dominuje barachit, ale po prawdzie jest ona jak wianek spleciony ze stu kwiatów, z których każdy ma własny, nieco inny odcień.
Wygląd: Pamiętacie te małą zadziorę sprzed niespełna dziesięciu lat? Mocna sylwetka, umięśnione ciało, mocny chód oraz charakter, który organizm musiał z trudem udźwignąć, bo był o wiele cięższy do strawienia niż kawał dobrego mięcha. Wielu więc zada pytanie, cóż to takiegoż się stało skoro opowieść o tej dziewczynie zaczyna się w ten sposób?
Istotka ta nie zaskakuje ...
(Więcej)

Postprzez Shakirkhe » Cz maja 01, 2014 9:12 am

        Nie minęły nawet dwie sekundy spokoju, jak do ucha Frigg doszło warczenie zirytowanej wróżki oraz tupanie bosymi stopami o ziemię.
- Nie, nie, nie! Nie będę już nikogo słuchać! Koniec, już nikt nigdy nie będzie rozkazywał Shakirkhe Fenifen! Nikt!!!
        Z zaciśniętymi pięściami i wściekle spuszczoną główką, wróżka poszła w tym kierunku, w którym spodziewała się driada. Gdy, odeszła kawałek, to przyłożyła dłonie do swoich ust, bo znowu zaczęła cicho chichotać. Od czasu do czasu obracała się sprawdzając, czy driada za nią idzie.
        Fenifen spodobały się przekomarzania z panną Lysberg. To było coś nowego dla niej. Bez magii, bez tortur, bez mordu, no może z małą ilością krwi - wróżce się to podobało. Czuła, że driada za nią pójdzie, więc w małej główce zaświtał pomysł, by prędko nie opuścić nowej osóbki do nękania, a miasto powinno być wspaniałym polem do psot. W dodatku, miała nadzieję, że ugryzie pyszną driadę jeszcze raz.
Avatar użytkownika
Shakirkhe
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Soike, Hermina, Shakirkhe, Virag, Aiza, Shalran, Gość,
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Frigg » Cz maja 01, 2014 11:34 am

" Shakirkhe Fenifen..." powtórzyła w myślach driada. Przez chwilę zmartwiło ją zdanie wypowiedziane przez małą wróżkę. Było w nich coś dziwnego...
Frigg musiała szybko przemyśleć jakiś plan. Tak żeby iść w kierunku Księstwa, ale żeby nie dać Smarkatej satysfakcji. Przez chwilę jeszcze stała nieruchomo w swojej pozycji, dostrzegała też ukradkowe spojrzenia piekelnej.
-Khe!- zakpiła po czym ruszyła. Oczywiście do Karnstein, ale po ukośnej drodze. Baaardzo mocnym ukosem. Miała zamiar obejść małą z boku, ale nie za nią. Wolałaby obejść nawet całe miasto naokoło, byleby nie dać tej małej satysfakcji! - Nikt nie będzie rozkazywał Frigg Lysberg~~-powiedziała cichym tonem w stylu małego, rozdrażnionego dziecka, tak żeby dopiec Fenifen.
Avatar użytkownika
Frigg
Tkacz Gobelinu Życia
 
Inne Postacie: Niviandi, Kvaser, Francine, Kavika, Wiladye, Shantti, Namir, Pliszka, Cedr, Ruu,
Ranga: Obrazek
Rasa: Driada
Aura: Silna aura o topazowej poświacie, znacznie ciemniejsza i bardziej matowa, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Ma w sobie chłód leśnej gęstwiny, jest jednocześnie aksamitnie gładka i niebezpiecznie ostra, na kształt płatków jakiegoś dziwnego kwiatu. Wije się i wygina, sprężysta jak młody pęd. Pachnie jak leśny miód, nawet lepi się jak on, ale zawiedzie się ten, kto idąc tym tropem będzie w niej szukać miodowej słodyczy - w smaku jest bowiem bardzo mocno gorzka i pikantna. Z otaczającej ją głębokiej ciszy wyłania się co parę chwil śmiech bawiących się dzieci... ale tylko po to, by zaraz znów w niej zatonąć. W kolorze aury dominuje barachit, ale po prawdzie jest ona jak wianek spleciony ze stu kwiatów, z których każdy ma własny, nieco inny odcień.
Wygląd: Pamiętacie te małą zadziorę sprzed niespełna dziesięciu lat? Mocna sylwetka, umięśnione ciało, mocny chód oraz charakter, który organizm musiał z trudem udźwignąć, bo był o wiele cięższy do strawienia niż kawał dobrego mięcha. Wielu więc zada pytanie, cóż to takiegoż się stało skoro opowieść o tej dziewczynie zaczyna się w ten sposób?
Istotka ta nie zaskakuje ...
(Więcej)

Postprzez Shakirkhe » Cz maja 01, 2014 12:50 pm

- Glut! - fuknęła na koniec Fenifen.

        Tak, więc dwie istoty, którym nikt nie będzie rozkazywał, szły nie razem, lecz w tym samym kierunku, do Karnstein.

        Tym bliżej było miasta, tym bardziej po głowie wróżki chodziło pytanie, w jaki sposób wejdzie do miasta i nie zgubi driady, jednocześnie nie dając się zauważyć. Przez swój mały wzrost dość mocno wrzucała się w oczy. Bez zwątpienia jej postura była niezwykle interesująca, więc z pewnością znalazłaby się znaczna grupa osób, chcących schwytać wróżkę, a wtedy Fenufen musiałaby się ich pozbyć i stracić siły.
        Gdy, było już blisko granicy lasu, to wróżka znikając za drzewem, wypowiedziała dłuższe zaklęcie, by przemienić się w błękitnego i ślicznego motylka. Następnie podleciała nad koronę drzewa, by po chwili znaleźć się na głowie driady.
        Zmuszenie magii chaosu do przemiany w motyla i utrzymywanie efektu, było nieprzyjemne, ale znośne dla potępionej wróżki. Miała nadzieję, że Frigg nie będzie się ociągać zbytnio z dojściem do miasta. Dłuższa przemiana mogła się nie utrzymać, więc wróżka odmieniłaby się na głowie driady, a wtedy wyszłoby, że to ona poszła za nią. Nie mogła do tego dopuścić, o nie!
Avatar użytkownika
Shakirkhe
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Soike, Hermina, Shakirkhe, Virag, Aiza, Shalran, Gość,
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Frigg » Cz maja 01, 2014 1:57 pm

Gdy Frigg poczuła wreszcie kawałek natury w postaci drzew, od razu podróż stała się przyjemniejsza. Poczuła się też zdecydowanie lepiej gdy Smarkata gdzieś "zaginęła". Zastanawiała się czego ona może szukać w takim mieście jak Karsntein. W końcu szła krok w krok za nią więc może nie miała konkretnego celu? A jeśli to było samotne dziecko, które potrzebowało jedynie towarzystwa? Dzieciaki to skomplikowana sprawa. Nie miała zamiaru się jednak łamać! Nie będzie nią rządzić dziewczynka!
Zaczęła rozmyślać o tym co musi zdobyć w tym felernym mieście. Powtarzała sobie już swoją listę od pewnego czasu, ale warto się powtórzyć! W końcu nie wróci tutaj z pewnością za szybko, bynajmniej nie ma takiego zamiaru. Wyliczała na palcach wszelakie składniki do lekarstw. Trwając w głębokim zastanowieniu podrapała się po głowie w miejscu gdzie przystanął motylek, nie zwróciła na niego większej uwagi.
-Hm...może mają tutaj czarne róże....-przyłożyła palec do ust po czym się delikatnie uśmiechnęła-Piękne kwiaty.-zachichotała wspominając sobie jak to była jeszcze młodą nastolatką i jeden z chłopców przyniósł jej właśnie taki kwiat. Było to naprawdę urocze. Nie co ta Smarkata!
Nim się obejrzała była już pod samym Księstwem. Dobry humor zdecydowanie obniżył swój poziom, cóż miała z tym zrobić?
Założyła kaptur na głowę, założyła rękawiczki, ukryła się pod płaszczem najbardziej jak to było możliwe.
Przeszła mury miasta. Czuła na sobie wzrok każdego z mieszkańców. Nie lubiła tego miejsca też i za to. W przeciwieństwie do ludzi, wampirów a szczególnie mrocznych elfów, była stosunkowo malutka. Trudno było jej nie rozpoznać. Z drugiej strony może mieli ją za jakiegoś dzieciaka rozbójnika, który wlecze się po mieście. Póki nie ujawniała swojego koloru skóry czuła się pewniej.
"Trzeba będzie pójść na czarny rynek... Tam się zawsze coś znajdzie niesamowitego!" pomyślała zadziornie, poczuła jak zaburczało jej w brzuchu "Ech...może jednak najpierw coś zjem...i napoje....szłam tu kilka dni praktycznie nic nie jedząc i pijąc..."przypomniała sobie z bólem.
Avatar użytkownika
Frigg
Tkacz Gobelinu Życia
 
Inne Postacie: Niviandi, Kvaser, Francine, Kavika, Wiladye, Shantti, Namir, Pliszka, Cedr, Ruu,
Ranga: Obrazek
Rasa: Driada
Aura: Silna aura o topazowej poświacie, znacznie ciemniejsza i bardziej matowa, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Ma w sobie chłód leśnej gęstwiny, jest jednocześnie aksamitnie gładka i niebezpiecznie ostra, na kształt płatków jakiegoś dziwnego kwiatu. Wije się i wygina, sprężysta jak młody pęd. Pachnie jak leśny miód, nawet lepi się jak on, ale zawiedzie się ten, kto idąc tym tropem będzie w niej szukać miodowej słodyczy - w smaku jest bowiem bardzo mocno gorzka i pikantna. Z otaczającej ją głębokiej ciszy wyłania się co parę chwil śmiech bawiących się dzieci... ale tylko po to, by zaraz znów w niej zatonąć. W kolorze aury dominuje barachit, ale po prawdzie jest ona jak wianek spleciony ze stu kwiatów, z których każdy ma własny, nieco inny odcień.
Wygląd: Pamiętacie te małą zadziorę sprzed niespełna dziesięciu lat? Mocna sylwetka, umięśnione ciało, mocny chód oraz charakter, który organizm musiał z trudem udźwignąć, bo był o wiele cięższy do strawienia niż kawał dobrego mięcha. Wielu więc zada pytanie, cóż to takiegoż się stało skoro opowieść o tej dziewczynie zaczyna się w ten sposób?
Istotka ta nie zaskakuje ...
(Więcej)

Postprzez Shakirkhe » Cz maja 01, 2014 5:10 pm

        Mały ruch, liczne i wąskie kamienne uliczki. Skąpe zdobienia, proste ściany, wszystko jednobarwne, a budynki monotonne. Można było odczuć wrażenie, że całe miasto leniwie wybudza się ze snu, wciąż nie mogąc oderwać głowy od poduszki. Ta część Karnstein należała zdecydowanie do odpychających dla każdego zwiedzającego podróżnika. W takich miastach jedyną atrakcją są karczmy, a jedyna żywa melodia jest grana do kotleta.

- „Ile jeszcze!?” - pomyślała zirytowana Shakirkhe pod postacią motylka.
        Swędziło ją niemiłosiernie całe ciasne ciało owada. Nie mogła już dłużej wytrzymać! Zajęta niemym marudzeniem dała się zaskoczyć przez kaptur Frigg. Następnie, straciła dużo czasu, próbując się wygramolić, jednak ostatecznie niebieski motyl wyleciał spod kaptura, tuż przed twarzą driady. Fenifen nie mogąc, a właściwie nie chcąc, znaleźć miejsca do bezpieczniej odmiany, poleciała na pierwszy lepszy dach, gdzie zamieniła się w siebie. Po dłuższej chwili, nie posiadając innego pomysłu, postanowiła przefruwać z dachu na dach i śledzić driadę. Nie była dyskretna w szpiegowaniu, bo nie chciała. Mieszczanie odwracali głowę, gdy coś białego przebiegało po dachach. Sprawiało jej to radość, więc śmiała się głośno i bez przerwy. Prawie co chwilę sprawdzała, gdzie przemieściła się Frigg. Postanowiła w nią rzucać małymi rzeczami jakie mogła znaleźć: malutkie fragmenty dachówek, garstka mchu lub drobne kamyczki, cokolwiek, byleby mieściło się w jej małej dłoni.
        Kiedy Frigg znikła w drzwiach tłocznej karczmy, to Shakirkhe poczuła obawę, która powstrzymała ją przed bardzo głupią decyzją. Jawna wizyta w karczmie mogła jej bardzo zaszkodzić, więc zrezygnowała z dalszego nękania driady. Czując niezadowolenie, postanowiła poszukać nowej ofiary do nękania...

\\Ciąg dalszy: Frigg
\\Ciąg dalszy: Shakirkhe (jeszcze nieznany)
Avatar użytkownika
Shakirkhe
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Soike, Hermina, Shakirkhe, Virag, Aiza, Shalran, Gość,
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.


Powrót do Księstwo Karnstein

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron