[Gdzieś w dolinie] Niezwykły przybysz


Tajemnicza kraina, nad którą od wieków zalega mrok. Słońce świeci tu niezwykle rzadko. Nie ma tu tętniących życiem wiosek, jedynie jedno, warowne miasto ostało się w tej czeluści mroku, a i o nim nie można powiedzieć, pełne życia...

Postprzez Erremir » So lip 19, 2014 9:51 am

Jeden z niewielu dni, gdy słońce swoim ciepłym dotykiem znów zawitało w Mrocznej Dolinie. Pogoda dopisywała, a na niebie jak nigdy nie było żadnych chmur, co było tym dziwniejsze dla tego miejsca. Wiał przyjemny wiatr, który chłodził żyjące tu istoty nieprzyzwyczajone do wizyt słońca w tych okolicach. Miał to być jeden z niewielu poranków z takim widokiem na horyzoncie, ale w pewnym momencie ten rajski obrazek coś popsuło. Zerwał się mocniejszy, nagły powiew, który zaczynał wyginać wszystkie okoliczne drzewa jak zapałki, ale nie był na tyle silny, aby je złamać. Trzeszczały jakby chciały coś powiedzieć, że zbliża się coś nieoczekiwanego i niebezpiecznego. Stał się on jeszcze mocniejszy z czasem, sprawiając, że niektóre drzewa łamały się pod tą siłą. Liście szeleściły nieprzyjaźnie z każdym podmuchem wiatru. Niebo zakryły ciemne, burzowe chmury w bardzo nagły sposób, prawie pojawiając się znikąd. Na dolinę padł raz ponownie mrok, a końca ciemnych chmur nie było widać. Tak jakby rozciągały się nad całą krainą, a przynajmniej samą doliną. Obłoki zaczęły powoli wykonywać nietypowe ruchy, poruszając się powoli po okręgu. Działo to się szybciej i szybciej, póki to zjawisko nie osiągnęło stanu, w którym niebo wypełniło koło z chmur, stworzone przez ich szybki ruch, który mylił wzrok każdego, kto spojrzał. Na granicy okręgu ze zwykłymi chmurami zaczęło się tworzyć wyładowania elektryczne, które uderzały w czubki drzew i czasami w grunt. W samym centrum zaczęła powstawać czarna kropka i stawała się coraz większa, a wszystkie wyładowania skupiały się na jej brzegach. Ten dziwny spektakl stał się jeszcze dziwniejszy, gdy owo czarne koło poczęło opadać w kierunku ziemi, nie odrywając się od ładunków, które łączy je z chmurami. Magia wypełniła powietrze, a z wyżej wspomniany dziw wypluł z siebie snop jasnego, oślepiającego światła, który uderzył w ziemię, tworząc eksplozję. Kłęby dymu zasłoniły widok na miejsce uderzenia i unosiły się dosyć długo. Hałas był tak donośny, że wypełnił całą dolinę i jeszcze długo odbijał się w oddali. Gdy wszystko się uspokoiło, ukazała się oczom niewielka dziura, w której leżała jakaś dziwna osoba. Była w kiepskim stanie i było to widać z daleka. W końcu otworzyła oczy.
- Co się stało? Nic nie pamiętam… - wymamrotał do siebie cicho, podnosząc obolałe ręce i kładąc je na głowie. Miał wrażenie, że zapomniał o czymś bardzo ważnym, ale niczego nie mógł sobie przypomnieć.
- Gdzie ja jestem? – zadał sobie następne pytanie, na które nie potrafił odpowiedzieć.
Zamknął oczy, próbując sobie cokolwiek przypomnieć. Nie ruszał się, więc w takim stanie wyglądał praktycznie jak trup. Cały w ranach, świeżej krwi, jak i zaschniętej. Do tego na sobie miał jakieś potargane szmaty od pasa w dół i nic więcej. Skrzydła były schowane. Jedynie podnosząca klatka piersiowa świadczyła o tym, że jeszcze żyje, leżąc w tej dziurze w bezruchu.
Avatar użytkownika
Erremir
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Sherreri, Thilivern, Celine,
Rasa: Upadły anioł
Aura: Emanacja charakteryzuje się sporą siłą magiczną, co należy raczej do zjawiska rzadkiego. Pierwsza barwa, jaka rzuca się w oczy jest platynowa, miesza się z równie widocznym żelaznym odcieniem. Na powłoce widać starannie wymalowane kobaltowe piórka, wokół których oplata się miedziane, delikatne pasmo zdające się poruszać przy wietrze. Niżej barachitowe plamy, jakby nieuważnemu malarzowi chlapnęła farba. Jednakże nawet te zabrudzenia nie są przypadkowe, każdy nieregularny kształt ma ozdobny rtęciowy kontur obsypany cynowym pyłem. Wszystkie odcienie bez wyjątku błyszczą się magicznie oświetlone szmaragdowym blaskiem. Słychać liczne głosy, a także śmiech dzieci co potęguję wrażenie pobytu w jakimś żywym miejscu, wraz z tym puls przyśpiesza. Wszystko zmienia się w głęboki ton niespodziewanie i brutalnie przerwany przez rumor spadających głazów. Występuje głównie z wrażeniem dziwnego nacisku na klatkę piersiową. Szybko następuje spokój przerywany jedynie echem czyiś słów i delikatną melodią z oddali, która wręcz usypia. Przez chwilę może pojawić się strach przez uczucie spadania. Zmysłowy szept I zapach mocnych perfum stara się jednak to ukoić. Prócz tej cudnej woni aura charakteryzuje się też zapachem siarki połączonym z czymś obcym, jakimś zapachem, który ciężko zidentyfikować jakby nie należał do tego świata. Powłoka niebywale twarda, prędzej złamie się na niej ostrze niźli powstanie choćby rysa. Elastyczna i do tego kusząco aksamitna powierzchnia tylko czeka na kogoś, kto nadzieje się na ostre jak brzytwa brzegi. W smaku zaś lepi się uparcie, sklejając wargi, nie chcąc pozwolić na ich otworzenie.
Wygląd: ⌘ Wygląda bardzo młodo w porównaniu do wieku ciążącego mu na barkach. Wzrost wynosi w przybliżeniu 1 sążeń i 2 palce (ok. 195 cm), chociaż sam upadły nigdy nie przywiązywał do tego specjalnej uwagi. Waga wynosi około 2 cetnary, 1 kamień i 8 funtów (ok. 90-94 kg). Jego budowa jest smukła i zadbana. Stulecia poświęcone treningom i wojaczce w widoczny sposób odbiły się na ... (Więcej)
Uwagi: Erremir podróżuje ze swoją przybraną, smoczą córką Tayą pod ludzką postacią(npc). Opis jej postaci znajduje się w końcowej części historii postaci upadłego - jest to wyróżnione.

Postprzez Aderyn » Cz lip 24, 2014 11:43 pm

(poprzednia część: Aderyn)

Trzask, huk i błysk. To usłyszałby i zobaczyłby każdy przypadkowy wędrowiec, przechadzając się tą okolicą. W sumie zapewne uznałby to za normalny stan rzeczy, gdyż w Mrocznych Dolinach zazwyczaj panowała pochmurna pogoda, więc też można było się w każdym momencie spodziewać burzy... Choć nie dziś, bo pogoda była naprawdę piękna, porażająco dziwna jak na tą część Alarańskiego kontynentu. Gdyby Aderyn o tym wiedziała, zachowałaby też minimalne środki ostrożności, starając się nie robić przy tej teleportacji tyle hałasu, ale cóż - bywa i tak. Poza tym była to okolica słabo zbadana, w związku z tym mało osób zapuszczało się w te okolice poza najwytrwalszymi podróżnikami i znającymi teren poszukiwaczami przygód bądź skarbów.
Czarodziejka jednak wiedziała, że nieopodal wśród tych nieprzebytych gąszczy, mieszka jej dawna znajoma - zielarka Harima. Była to starsza kobieta, z dość mocno ukształtowanym garbem od spędzonych w ciągłym poszukiwaniu nowych roślin lat, orlim nosem i paroma wybroczynami tu i ówdzie na twarzy. Podpierała się dębową laską, na której górnym końcu znajdowała się czarna kula, nie większa od piąstki niemowlaka - niekiedy, patrząc na tą kulę dłuższy moment, można było dostrzec pewne błyski wyglądające jak mini-błyskawice, przechodzące z jednej strony na drugą. Harima, pomimo wyglądu starej, schorowanej zrzędy, była uprzejmą i miłą kobietą, witającą prawie wszystkich z otwartymi ramionami... Poza czarnymi charakterami, oczywiście. To właśnie Ade ceniła w starszej kobiecie. Przywędrowała do niej po jaskółcze ziele, gdyż tylko Harima potrafiła je zebrać i przygotować w taki sposób, by każda cząstka tej rośliny była w pełni użyteczna. A roślina ta była bardzo uniwersalna i cenna zarazem, więc tym bardziej Aderyn była zadowolona z usług zielarki. Gdy czarodziejka żegnała się ze staruszką, nagle niebo stało się pochmurne, wręcz czarne, wiatr, którego praktycznie nie było, wzmógł się niemiłosiernie, a magia była wszędzie wyczuwalna. Kasper schował się w fałdach sukni kasztanowłosej, okazując strach przed tym, co się wokół dzieje. Nagle z nieba trysnął niewytłumaczalny blask, a tuż pod nim wylądowała jakaś nienazwana masa. Huk, który temu zjawisku towarzyszył, był ogromny, przez co czarodziejka przygłuchła na dłuższą chwilę. Trwało to dłuższy moment, nim kobieta ruszyła w stronę miejsca, gdzie masa z nieba wylądowała, więc gdy podeszła do wyrwy w ziemi, zobaczyła tylko ledwie żywego mężczyznę, całego we krwi.
- Któż to taki? - zapytała na głos licząc, że ten się odezwie. - Nie dość, że wpół martwy, to jeszcze tutaj... Nie miał lepszego miejsca, by wylądować? - Wyglądało to, jakby Ade rozmawiała z pseudosmokiem, który trzymał się parę kroków za nią.
Avatar użytkownika
Aderyn
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Niloufar,
Rasa: Pradawna - Czarodziejka
Aura: Potężna aura, w której dominuje silny, srebrny kolor, zmieszana z barwą cynkową i kobaltową. Poświata jest szafirowa, ze szmaragdowymi przebłyskami. Pachnie kadzidłami i starymi pergaminami. Wokół niej można usłyszeć trzaski płomieni, szmer wody, szum wiatru i odległym odgłosem spadających skał. Nad tymi odgłosami unoszą się dźwięki przyjaznej, wesołej melodii. W dotyku jest twarda i giętka, posiada ostre krawędzie. Smakuje pikantnie, wyczuć można też nutkę goryczy czy kwaśności.
Wygląd: Aderyn jest kobietą dość atrakcyjną, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. Mierzy ''zaledwie'' 5,5 stóp (tj. nieco ponad 163 cm), i jest
osobą szczupłą. Posiada długie, opadające na ramiona, kręcone włosy barwy kasztanu. Jej wyraźne kości policzkowe, ukryte pod kosmykami
włosów, podkreślają delikatny uśmiech, wydający się wiecznie trwać na twarzy czarodziejki. ...
(Więcej)
Uwagi: Posiada naszyjnik z wisiorkiem w kształcie triskele, umożliwiający jej poniekąd ''oswojenie'' smoków.

Postprzez Erremir » Pt lip 25, 2014 7:42 pm

Usłyszał nieznany sobie głos, który nie odniósł się do niego bezpośrednio. Miał wrażenie, iż mimo wszystko wypowiedziane przez kobiecy głos zdanie, skierowane było do niego. Otworzył oczy, przechylając głowę w stronę kobiety, która przybyła. Nie była wysoka, a na pewno niższa od niego. Nie wyglądała również na kogoś, kto chciałby go wykończyć lub zrobić mu cokolwiek. Po chwili namysłu jednak stwierdził, że to bez znaczenia. W takim nie dałbym rady nawet się bronić.
- O ile mnie pamięć nie myli... – wymamrotał ochrypłym, zmęczonym głosem - … moje imię to Erremir, a przynajmniej tak mi się wydaje. Nie umiem nic więcej o sobie powiedzieć, nie wiem, kim jestem. Jak i nie mam pojęcia gdzie się znajduje - odepchnął się drżącymi rękami od gruntu i podniósł do pozycji siedzącej na gruncie.
Rany i krew były pełne ziemi oraz kurzu po uderzeniu. Ciężko było też powiedzieć, jakiego koloru miał włosy czy też kolor karnacji. Westchnął ciężko i zrobił kwaśną minę, bo robienie czegokolwiek odnośnie ruchu w takim stanie było dla niego dosyć bolesne. Nie wiedział, jakim cudem jeszcze żyje.
- Znasz może odpowiedzi na moje pytania? Kim jestem i gdzie jesteśmy? – skierował na nią swój wzrok, który dawał wrażenie, że jego osoba jest naprawdę zagubiona i nie ma pojęcia, co się wokół niego dzieje.
Nie powiedział tego w rozkazujący sposób, bardziej uprzejmy i po prostu bez zabawy. Miał chaos w myślach i chciał rozjaśnić sytuację jak tylko mógł. Zlustrował ją spojrzeniem, zatrzymują się na twarzy i oczekując, jaka odpowiedź wyleci z warg nieznajomej. Zabije go teraz bez słowa czy też okaże się osobą, która nie ma zainteresowania w takich rzeczach. Nie widział w niej niczego specjalnego, chociaż podświadomie ograniczał swoje akcję. Nie chciał nadepnąć na jakiś wrażliwy punkt kobiety. Otrząsnął się, zapominając o najważniejsze rzeczy.
- I mogłabyś damo również się przedstawić? Nie chciałbym zwracać się bezosobowo, bo jak mniemam posiadasz swoje imię lub przynajmniej tytuł, który mógłbym używać podczas rozmowy z tobą – dodał płynnie i bez żadnego zająknięcia.
Na jego szczęście, język tego świata był podobny do tego, który był w jego świecie. Chociaż pewnie brzmiał trochę inaczej w niektórych brzmieniach, ale grunt, że mogła go zrozumieć, a on ją. Ponownie wypuścił powietrze z płuc i powstrzymał się od ziewnięcia. Przymrużył tylko oczy, nie spuszczając ich z nieznanej mu towarzyszki rozmowy. Dziwne zmęczenie ogarnęło ciało upadłego i czuł się strasznie, ale starał się nie dać oznak słabości.
Avatar użytkownika
Erremir
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Sherreri, Thilivern, Celine,
Rasa: Upadły anioł
Aura: Emanacja charakteryzuje się sporą siłą magiczną, co należy raczej do zjawiska rzadkiego. Pierwsza barwa, jaka rzuca się w oczy jest platynowa, miesza się z równie widocznym żelaznym odcieniem. Na powłoce widać starannie wymalowane kobaltowe piórka, wokół których oplata się miedziane, delikatne pasmo zdające się poruszać przy wietrze. Niżej barachitowe plamy, jakby nieuważnemu malarzowi chlapnęła farba. Jednakże nawet te zabrudzenia nie są przypadkowe, każdy nieregularny kształt ma ozdobny rtęciowy kontur obsypany cynowym pyłem. Wszystkie odcienie bez wyjątku błyszczą się magicznie oświetlone szmaragdowym blaskiem. Słychać liczne głosy, a także śmiech dzieci co potęguję wrażenie pobytu w jakimś żywym miejscu, wraz z tym puls przyśpiesza. Wszystko zmienia się w głęboki ton niespodziewanie i brutalnie przerwany przez rumor spadających głazów. Występuje głównie z wrażeniem dziwnego nacisku na klatkę piersiową. Szybko następuje spokój przerywany jedynie echem czyiś słów i delikatną melodią z oddali, która wręcz usypia. Przez chwilę może pojawić się strach przez uczucie spadania. Zmysłowy szept I zapach mocnych perfum stara się jednak to ukoić. Prócz tej cudnej woni aura charakteryzuje się też zapachem siarki połączonym z czymś obcym, jakimś zapachem, który ciężko zidentyfikować jakby nie należał do tego świata. Powłoka niebywale twarda, prędzej złamie się na niej ostrze niźli powstanie choćby rysa. Elastyczna i do tego kusząco aksamitna powierzchnia tylko czeka na kogoś, kto nadzieje się na ostre jak brzytwa brzegi. W smaku zaś lepi się uparcie, sklejając wargi, nie chcąc pozwolić na ich otworzenie.
Wygląd: ⌘ Wygląda bardzo młodo w porównaniu do wieku ciążącego mu na barkach. Wzrost wynosi w przybliżeniu 1 sążeń i 2 palce (ok. 195 cm), chociaż sam upadły nigdy nie przywiązywał do tego specjalnej uwagi. Waga wynosi około 2 cetnary, 1 kamień i 8 funtów (ok. 90-94 kg). Jego budowa jest smukła i zadbana. Stulecia poświęcone treningom i wojaczce w widoczny sposób odbiły się na ... (Więcej)
Uwagi: Erremir podróżuje ze swoją przybraną, smoczą córką Tayą pod ludzką postacią(npc). Opis jej postaci znajduje się w końcowej części historii postaci upadłego - jest to wyróżnione.

Postprzez Aderyn » Pn sie 04, 2014 10:05 pm

Aderyn zmrużyła oczy, próbując zbadać aurę nieznajomego. Nie potrafiła zrozumieć, cóż taka istota jak ten przybysz, mogła robić w tak zapuszczonym miejscu. Pomimo jego żałosnego wyglądu biła od niego nietypowa aura pewności i wyższości, sądząc jednak po tym, jak teraz wygląda, mogła być to jedynie iluzja poprzedniego życia, jakie spędził w innym miejscu i czasie.
- Cóż, na pewno nie powiem ci kim jesteś, bo sama też tego nie wiem, Erremirze - odparła. - Sądziłam, że ty mnie w tej kwestii "oświecisz". Co do miejsca - wylądowałeś w Mrocznych Dolinach, które można uznać za najbardziej zapuszczone miejsce, jakie ten świat oglądał. Nie radzę też samemu się zapuszczać w te gąszcze, o ile nie wiesz gdzie i po co idziesz, chyba że prosisz się o śmierć ze strony umarłych i żywych trupów. I nie bój się, nie jestem jakąś krwiożerczą  bestią - dodała, domyślając się, że przybysz jest tak naprawdę zdany na jej łaskę bądź niełaskę. - Nie należę do osób, które rzucają się z nożem na każdego, kogo spotykają, bądź dobijają wpół martwych podróżników.
Przy kolejnym pytaniu obcego czarodziejka zawahała się, ale prawie w tej samej chwili wyprostowała plecy i uniosła podbródek, próbując ukryć swoje chwilowe wahanie.
- Mów mi Aderyn - rzuciła krótko. - Potrafisz wstać? Albo chociaż nieco się podnieść? Bo nie zostawię cię w końcu w tej puszczy w tak żałosnym stanie, bo prędzej cię zwierzyna rozerwie tu na strzępy, niż człek jakiś - dopowiedziała, przybliżając się powoli do Erremira, uważając, by ten - pomimo jej dobrej woli - nie chciał jej zgładzić.
Avatar użytkownika
Aderyn
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Niloufar,
Rasa: Pradawna - Czarodziejka
Aura: Potężna aura, w której dominuje silny, srebrny kolor, zmieszana z barwą cynkową i kobaltową. Poświata jest szafirowa, ze szmaragdowymi przebłyskami. Pachnie kadzidłami i starymi pergaminami. Wokół niej można usłyszeć trzaski płomieni, szmer wody, szum wiatru i odległym odgłosem spadających skał. Nad tymi odgłosami unoszą się dźwięki przyjaznej, wesołej melodii. W dotyku jest twarda i giętka, posiada ostre krawędzie. Smakuje pikantnie, wyczuć można też nutkę goryczy czy kwaśności.
Wygląd: Aderyn jest kobietą dość atrakcyjną, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. Mierzy ''zaledwie'' 5,5 stóp (tj. nieco ponad 163 cm), i jest
osobą szczupłą. Posiada długie, opadające na ramiona, kręcone włosy barwy kasztanu. Jej wyraźne kości policzkowe, ukryte pod kosmykami
włosów, podkreślają delikatny uśmiech, wydający się wiecznie trwać na twarzy czarodziejki. ...
(Więcej)
Uwagi: Posiada naszyjnik z wisiorkiem w kształcie triskele, umożliwiający jej poniekąd ''oswojenie'' smoków.

Postprzez Erremir » Wt sie 05, 2014 11:26 pm

Gdy nieznajoma przemawiała do niego, Erremir nieświadomie lustrował ją wzrokiem. Nie miał pojęcia czy to podświadoma ostrożność czy coś innego. Po prostu wpatrywał się w nią, jednocześnie słuchając tego, co miała do powiedzenia. Nie należało to może do najgrzeczniejszego zachowania, aby tak mierzyć przeciwną płeć, ale chyba nie za bardzo się tym przejmował. Chociaż większość i tak zakrywał ubiór, wiec ciężko było mu coś więcej powiedzieć o tym jak wygląda. Westchnął cicho.
- Widać mam spore szczęście do ładowania się w tarapaty albo one przychodzą do mnie. Upadek z nieba, a teraz jeszcze wylądowałem w miejscu, którego nie znam i zapuszczenie się dalej, może się skończyć dla mnie niewesoło. Dużo mam opcji… - marudził cicho pod nosem, obwiniając zrzędzenie losu.
Nie miał już siły wspominać o tym, że dalej nic nie pamiętał. Żadnych przebłysków, nic.
- Dobrze, Aderyn. Aderyn… - powtórzył sobie drugi raz ciszej, ale to imię nic mu nie mówiło.
Najwidoczniej mówiła prawdę, a przynajmniej odnośnie tego, że nie zna jego osoby.
- Jasne, że dam radę – nie wiedział, czemu to powiedział. Nagle jakaś dumna część jego zanegowała prawdę i uparcie spróbował wstać, ale efekt tej próby był zaprawdę żałosny. Gdy tylko stanął na nogach i zrobił ledwo kroczek do przodu, przewrócił się jak kłoda. Wylądował twarzą prościutko w ziemię, ale po chwili się obrócił na plecy z bólem.
- Albo i nie – wymamrotał z wyrazem twarzy, który mówił, iż wcale mu się to nie podoba.
Zmęczony tym wszystkim, zamknął oczy i po raz kolejny wydał z siebie odgłos zrezygnowania.
- Chyba lepiej wyszłabyś na tym wszystkim, jakbyś po prostu ominęła mnie szerokim łukiem. Nie wiesz nawet, kim jestem. Albo jesteś głupcem, albo masz własne powody, aby tak się zachowywać. Wybacz, jak jestem niemiły. Ból potrafi dać nieźle w kość – rzeknął i obrócił głowę w jej stronę, widząc jak się zbliża. Nie miał i tak siły na jakąkolwiek samoobronę, więc się nie przestraszył.
- Niestety, chyba wykorzystałem już wszystkie siły jakie miałem. Do tego widzę jak przez mgłę, jakaś niewyraźna jesteś, kobieto – zaśmiał się z lekkim uśmiechem.
Avatar użytkownika
Erremir
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Sherreri, Thilivern, Celine,
Rasa: Upadły anioł
Aura: Emanacja charakteryzuje się sporą siłą magiczną, co należy raczej do zjawiska rzadkiego. Pierwsza barwa, jaka rzuca się w oczy jest platynowa, miesza się z równie widocznym żelaznym odcieniem. Na powłoce widać starannie wymalowane kobaltowe piórka, wokół których oplata się miedziane, delikatne pasmo zdające się poruszać przy wietrze. Niżej barachitowe plamy, jakby nieuważnemu malarzowi chlapnęła farba. Jednakże nawet te zabrudzenia nie są przypadkowe, każdy nieregularny kształt ma ozdobny rtęciowy kontur obsypany cynowym pyłem. Wszystkie odcienie bez wyjątku błyszczą się magicznie oświetlone szmaragdowym blaskiem. Słychać liczne głosy, a także śmiech dzieci co potęguję wrażenie pobytu w jakimś żywym miejscu, wraz z tym puls przyśpiesza. Wszystko zmienia się w głęboki ton niespodziewanie i brutalnie przerwany przez rumor spadających głazów. Występuje głównie z wrażeniem dziwnego nacisku na klatkę piersiową. Szybko następuje spokój przerywany jedynie echem czyiś słów i delikatną melodią z oddali, która wręcz usypia. Przez chwilę może pojawić się strach przez uczucie spadania. Zmysłowy szept I zapach mocnych perfum stara się jednak to ukoić. Prócz tej cudnej woni aura charakteryzuje się też zapachem siarki połączonym z czymś obcym, jakimś zapachem, który ciężko zidentyfikować jakby nie należał do tego świata. Powłoka niebywale twarda, prędzej złamie się na niej ostrze niźli powstanie choćby rysa. Elastyczna i do tego kusząco aksamitna powierzchnia tylko czeka na kogoś, kto nadzieje się na ostre jak brzytwa brzegi. W smaku zaś lepi się uparcie, sklejając wargi, nie chcąc pozwolić na ich otworzenie.
Wygląd: ⌘ Wygląda bardzo młodo w porównaniu do wieku ciążącego mu na barkach. Wzrost wynosi w przybliżeniu 1 sążeń i 2 palce (ok. 195 cm), chociaż sam upadły nigdy nie przywiązywał do tego specjalnej uwagi. Waga wynosi około 2 cetnary, 1 kamień i 8 funtów (ok. 90-94 kg). Jego budowa jest smukła i zadbana. Stulecia poświęcone treningom i wojaczce w widoczny sposób odbiły się na ... (Więcej)
Uwagi: Erremir podróżuje ze swoją przybraną, smoczą córką Tayą pod ludzką postacią(npc). Opis jej postaci znajduje się w końcowej części historii postaci upadłego - jest to wyróżnione.

Postprzez Aderyn » Pn sie 25, 2014 8:40 am

Podchodząc do Erremira, Ade zaśmiała się w głos.
- Twoja duma przerasta wszelkie twoje możliwości - odparła, nadal nie próbując powstrzymać chichotu. Gdy podeszła do Upadłego, zagwizdała na Kaspra, który to natychmiast zareagował na jej wezwanie i szybkimi susami wylądował po drugiej stronie mężczyzny. - Spokojnie, nic ci nie zrobi - Aderyn od razu się odezwała. - Chyba, że spróbujesz mu coś zrobić, choć patrząc na ciebie, wątpię w to.
Pradawna przyklękła przy Erremirze, by oględnie zbadać, w jakim jest stanie. Zdarła z niego resztki koszuli, by móc osłuchać mu klatkę piersiową - w końcu gdyby miał uszkodzone płuca, czy jeszcze inne organy, strach byłby go przenosić albo teleportować.
- Organy wewnętrzne prawdopodobnie nieuszkodzone. Jedynie żebra potłuczone i parę lekkich złamań... - powiedziała cicho do siebie, po przyłożeniu ucha mężczyźnie na wysokości 3 żebra od dołu. - Muszę cię zabrać do swej posiadłości, w tych warunkach nic nie zrobię - powiedziała już na głos do mężczyzny, po czym nawet nie pytając się go o zgodę, położyła jedną rękę na jego barku, drugą na głowie pseudo-smoka, po czym teleportowała wszystkich do domu.

Ciąg dalszy: Aderyn, Erremir
Avatar użytkownika
Aderyn
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Niloufar,
Rasa: Pradawna - Czarodziejka
Aura: Potężna aura, w której dominuje silny, srebrny kolor, zmieszana z barwą cynkową i kobaltową. Poświata jest szafirowa, ze szmaragdowymi przebłyskami. Pachnie kadzidłami i starymi pergaminami. Wokół niej można usłyszeć trzaski płomieni, szmer wody, szum wiatru i odległym odgłosem spadających skał. Nad tymi odgłosami unoszą się dźwięki przyjaznej, wesołej melodii. W dotyku jest twarda i giętka, posiada ostre krawędzie. Smakuje pikantnie, wyczuć można też nutkę goryczy czy kwaśności.
Wygląd: Aderyn jest kobietą dość atrakcyjną, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. Mierzy ''zaledwie'' 5,5 stóp (tj. nieco ponad 163 cm), i jest
osobą szczupłą. Posiada długie, opadające na ramiona, kręcone włosy barwy kasztanu. Jej wyraźne kości policzkowe, ukryte pod kosmykami
włosów, podkreślają delikatny uśmiech, wydający się wiecznie trwać na twarzy czarodziejki. ...
(Więcej)
Uwagi: Posiada naszyjnik z wisiorkiem w kształcie triskele, umożliwiający jej poniekąd ''oswojenie'' smoków.


Powrót do Mroczne Doliny

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron