Profil użytkownika Esmeralda

Avatar użytkownika
[Ta karta była modyfikowana, zmiany nie zostały jeszcze zaakceptowane]

Ogólne

Potęga:
Imię: Esmeralda
Rasa: Przemieniona
Wiek: 666 (od przybycia do Alaranii)


Aura

Silny, żelazny koloryt przepasany jest niewielką ilością miedzi. Niegdyś lśniła w ametystowej otoczce. Teraz zaś pozostało po niej jedynie zagłębienie, słabo widoczne na tle topazowej siły. Potężne grzmoty przerywane są jękami poległych, a wśród nich wyróżnić można przyjazne, trudne do określenia dźwięki. Nietypowy zapach drażni nieznośnie nozdrza, a gorzki smak lepi się do podniebienia. Niezłomna w dotyku aura o gładkiej fakturze potrafi wygiąć się w liczne strony i zranić ostrym krańcem.


Wygląd

Esmeralda ma figurę typowej wojowniczki, wyraźnie zarysowane mięśnie i szczupłą sylwetkę. Jest ładna na swój sposób, ale na pewno nie na ten typowo kobiecy. Jej zachowanie i styl poruszania się pasuje bardziej do typowego żołnierza. Ponadto na jej ciele można znaleźć wiele mniejszych i większych blizn różnego rodzaju. Na temat każdej z nich przemieniona mogłaby opowiedzieć osobną historię, o ile byłaby bardziej rozmowna. Jedynie jej twarz wydaje się bez żadnych śladów okaleczeń. Niestety nawet na niej się one znajdują, jednakże są znacznie drobniejsze i mniej widoczne. Dodatkowo ostre rysy twarzy skutecznie odwracają od nich uwagę.
Kolejną istotną rzeczą w jej wyglądzie, która mocno rzuca się w oczy to długie do pasa, kruczoczarne włosy. Oraz charakterystyczna grzywka zaczesana na jej lewy bok, oraz pojedyncze kosmyki lekko opadające na oko. Natomiast skoro już zostało wspomniane, to jej oczy mają przepiękny odcień błękitu porównywalny z letnim, bezchmurnym niebem.
Czasami, gdy kontrolę nad ciałem Esmeraldy przejmuję Ira to niebieski odcień ustępuję głębokiej zieleni, a źrenice stają się wąskie i pionowe. Oczy to w końcu odbicie duszy i w tej sytuacji dobrze widać, która duszyczka, kolokwialnie mówiąc, siedzi za sterami.
Oprócz jej dość ludzkiego wyglądu, przemieniona posiada także czarne, pierzaste skrzydła.
Podczas przejścia przez portal nieszczęśliwie jej ubrania uległy zniszczeniu, dlatego też nosi to, co jej się nawinie, czasem jakieś stare łachy, czasem coś lepszego. Ostatnio nawet okradła pewnego skrytobójcę z ubrań, dzięki czemu nie wygląda, aż tak dziwnie, pomijając, że to męskie ciuchy.
Jej nowy strój niemal cały utrzymany jest w czarnej barwie i składają się na niego długie spodnie z licznymi paskami kieszeniami, będącymi dobrymi kryjówkami na mniejsze sztylety i nożyki. Do tego równie ciemna koszula i skórzana kamizelka. No i typowe, męskie buty, które Es uznała za lepszy schowek na skradzione sztylety. Przy pasie oczywiście nosi miecz, będący wspomnieniem jej pierwszej potyczki w Alaranii.


Charakter

Esmeralda, choć na plecach ma skrzydła czarne jak u upadłego anioła, to jej charakter ciężko zakwalifikować jednoznacznie jako dobry lub zły. W przeszłości popełniła wiele niewybaczalnych zbrodni, za które śmiało mogłaby zostać potępiona po śmierci. Nie waha się zabić, może być w tym bezlitosna, tortury to też dla niej żadna nowość. Jednakże ma także swoją dobrą stronę. Potrafi być bezgranicznie lojalna, jeśli ktoś jest jej blisko zrobiłaby wszystko by mu pomóc. Owszem, jej poglądy bywają nieco rasistowskie, szczególnie nie lubi ciemnoskórych aczkolwiek nie zawsze jest im całkowicie wierna. W końcu przyjaźniła się z Neferoe, a ona nie miała wcale bladej skóry. Nigdy do końca nie zrozumiała dlaczego została wybrana na strażniczkę. Pomimo wszystko odczuwała wyrzuty sumienia, zwykle je w sobie tłumiła ale to wcale nie odkupywało jej win. Skoro jednak nie mogła zmienić decyzji wzięła sobie za cel by sprawdzić się jak najlepiej w nowej roli. Miała przez to wiele trudnych wyborów, jednakże zawsze wybierała te, które wyrządzały mniejsze zło ludzkości, choćby kosztem jej i reszty strażników. Po ostatniej bitwie i ogromnym poświęceniu wykazała się ogromną odpornością, że nie zwariowała tak całkowicie mimo samotności i demonicy, którą nawet tak osłabiona zdołała ujarzmić. Obecnie jest kompletnie zagubiona, często bywa złośliwa i wredna, by zamaskować swój ból. Radość i szczęście stało się niczym odległe wspomnienie ale przemieniona nie wpadła w depresję. Stara się żyć, jednak czuje w sobie pewną pustkę, której jak dotąd jeszcze nic i nikt nie zapełnił.

Atrybuty

Krzepa:Silny, Raczej wytrwały, Odporny,
Zwinność:Bardzo zręczny, Bardzo szybki, Dokładny,
Percepcja:Dobry wzrok, Dobry słuch, Wyczulony na magię,
Umysł:Pojętny, Ineligentny, B. silna wola,
Prezencja:Ładny, Nieokrzesany, Władczy,

Cechy specjalne

Chaotyczna władza nad żywiołami [M]W swoim wymiarze na początku pełniła funkcję strażniczki energii, jednakże po ostatniej, wielkiej bitwie, w której zginęła reszta strażników, ona otrzymała władzę nad pozostałymi żywiołami. Wystarczy, by Esmeralda pomyślała o tym, co ma się stać przy ich udziale, i to się dzieje. Choć po przybyciu do Alaranii, nie zawsze tak, jakby sobie tego życzyła i albo efekt jest komicznie słaby, albo zbyt mocny.
Długowieczne ciało [D]Jako przywódczyni strażników, będzie żyć tak długo, póki nie przekaże władzy im następcom. Jednakże w tym świecie ten dar nieco osłabł i nie jest już kompletną nieśmiertelnością. Esmeralda nie starzeje się i niektóre czynniki działające na niekorzyść jej zdrowia są dla niej mniej szkodliwe.
Latanie [D]Potrafi latać dzięki czarnym pierzastym skrzydłom, które potrafi magicznie ukryć i przywołać w dowolnym momencie. Nauczyła się tego dość niedawno, już będąc w Alaranii.
Częściowe szaleństwo [S]Esmeralda czasami miewa wizję, przewidzenia dotyczące jej przeszłości. Niekiedy są miłe, czasem bolesne, jeszcze kiedy indziej wręcz przerażające niczym senny koszmar. Pojawiają się kompletnie losowo. Niekiedy co chwilę, innym razem przemieniona ma spokój na całe miesiące. Jednakże, gdy już się pojawią, ciężko jest je odróżnić od rzeczywistości więc lepiej podczas takich, powiedzmy ataków, trzymać się od niej z daleka.
Opętanie [K]Es jest opętana przez demona Irę. To demon z odległych czasów, który żywi się negatywnymi emocjami, a w szczególności gniewem. Jednak demonica nie zawsze była tym, czym jest teraz. Niegdyś zwykła rudowłosa dziewczyna o szmaragdowych oczach z wiecznym uśmiechem na ustach. Została złożona w ofierze. Trafiła do piekła, gdzie stała się istotą bez serca. Diabły skutecznie o to zadbały. Tak więc dziewczyna przez długi czas siała terror na ziemi, ludziom których opętała, kazała robić straszne rzeczy, a oni ulegali lub woleli się zabić. Nadeszła inna era, negatywne emocje zmniejszyły się, sprawiając, iż demonica przeszła w stan uśpienia. Wiele miliardów lat minęło, gniew, smutek Esmeraldy przywrócił ją do życia. Te uczucia były tak silne, iż Ira opętała strażniczkę i od czasu pobytu na Ziemi nie opuściła Es, nawet po tym, jak została pokonana i jej ofiara zaczęła ją kontrolować w pewnej części. Potrafi się porozumiewać telepatycznie nie tylko z przemienioną. Co więcej, choć jest ona jej główną żywicielką, demonica gustuje także w emocjach innych. Potrafi się ukazywać jako niematerialna, cienista forma podobna do dymu o humanoidalnych kształtach.

Umiejętności

Polowanie [O] Po przybyciu do Alaranii musiała się nauczyć polować, by przetrwać.
Przetrwanie [O] Życie nie raz postawiło tę dziewczynę w bardzo trudnych sytuacjach, które mogłyby się wydawać bez wyjścia. A jednak Esmeralda żyje i ma się dobrze.
Skradanie się [W] Jest to ważny element, zarówno polowania, jak i szpiegostwa.
Szpegostwo [W] Nauczyła się tego między innymi od swego przyjaciela -strażnika wody.
Tropienie [O] By znaleźć ofiarę, trzeba umieć ją wytropić.
Wiedza o światach [O] Es wiele podróżowała po różnych wymiarach.
Władanie bronią [M] Nabyła tę umiejętność w wojsku, do którego należała już od najmłodszych lat.
Strategia [W] Lata obserwacji poczynań jej ojca i wielka chęć naśladowania go uczyniła z Es całkiem dobrego stratega.
Taktyka [W] Esmeralda przez długi czas pełniła funkcję generała.
Uniki [O] Jest to bardzo ważne dla żołnierza, by znał tę umiejętność, jeśli chce przeżyć.
Malarstwo [W] Talent odziedziczony po ojcu.
Pierwsza pomoc [O] Na polu bitwy normalnością jest, że ktoś się zrani, więc ważne jest, by umieć mu pomóc.
Anatomia [O] Trzeba wiedzieć, gdzie zadać ostateczny cios.
Medycyna [P] W swoim świecie chodziła jakiś czas do szkoły, nim poszła do wojska, i tam się tego nauczyła.
Matematyka [P] Nauczona w szkole na Ziemi.
Fizyka [P] Nauczona w szkole na Ziemi
Jeździectwo [W] Jazda konno, nieraz w swym świecie musiała gdzieś szybko się dostać, a wtedy jeszcze nie miała skrzydeł więc pozostawały konie.
Pływanie [P] Nauczona w młodości.
Torturowanie [W] Za czasów wojny, uczyniła wiele złego i nie zadowalała ją szybka śmierć jeńców.
Czytanie i pisanie [O]

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Rozkazy
Energii [M]Jest to główna moc, którą włada Esmeralda.
Zła [U]Magia zła pojawiła się w Es za sprawą Iry. Jednakże mogłaby ją kontrolować nawet bez obecności demona.
Dobra [U]Magię dobra odkryła w sobie, gdy przezwyciężyła całkowite opętanie przez demonicę. Od tej pory potrafiła w pewnej części ją kontrolować.

Magiczne przedmioty

Miecz ciemności [ART]W poszukiwaniu broni, tuż po przybyciu do Alaranii, Es skradła go pewnemu elfowi, którego pokonała gołymi rękami. Posiada on fioletową barwę i granatową poświatę. Jego rozmiar i szerokość ukazują, jak silna jest Es, że potrafi go utrzymać i nim walczyć.

Towarzysz


Historia

Powstanie Ziemi

Początek Ziemi dali dwaj bracia, starszy Groźny Zły oraz młodszy Wielki Dobry. Razem stworzyli życie wszelkiego rodzaju. Jednakże po pewnym czasie dwaj bogowie stanęli przeciw sobie. Groźny od zawsze miał mrok w sercu. Działał z bratem zgodnie wcześniej, ponieważ nie chciał sam tworzyć całego świata, co było nie lada wyczynem. Dopiero później chciał nad nim zapanować i sprawić by ogarnęło go czyste zło.
Wielki Dobry wpadł jednak na pomysł. Patrząc na Ziemię i siedem kontynentów, postanowił powołać siedmiu strażników. Mieli oni kontrolować żywioły. Na początek, upatrzywszy w Europie dziewczynę o brązowych długich włosach i ciemnoniebieskich oczach, pomyślał:
- Będziesz przywódczynią siódemki. A twe imię brzmieć będzie Euri. Powierzam ja ci władzę nad żywiołem energii i opiekę nad tym kontynentem! - I tak się też stało.
Następnie spojrzał na Azję. Tam spostrzegł błękitnookiego chłopca wesoło pływającego w wodzie. Uśmiechnął się, widząc idealnego strażnika wody.
- Ty zaś będziesz miał władzę nad żywiołem wody i zwać się będziesz Azo. A to jest ląd, nad którym będziesz mieć władzę.
Nadszedł czas na ogień, więc Wielki skierował swój wzrok na gorącą Afrykę. Niedaleko pustyni bawił się w piasku czarnowłosy i ciemnoskóry chłopiec. Był wprost idealny dla tego żywiołu.
- Afri! Strażnik ognia! A to jest twoja ziemia.
Przyszedł też moment na żywioł ziemi i powietrza. Spoglądając na obie Ameryki (Północną i Południową), Wielki Dobry zauważył rudowłosych bliźniaków, których dało się rozróżnić tylko po kolorze oczu. Jeden z nich miał oczy zielone, a drugi niebieskie.
- Ty będziesz zwał się Amp, władco żywiołu ziemi i dolnego lądu — wypowiedział te słowa, myśląc o zielonookim.
- A ty, Amero, od dziś jesteś władcą powietrza i górnego lądu.
Teraz przed dobrym bogiem spoczęło najtrudniejsze zadanie. Znaleźć lub stworzyć kogoś, kto będzie w stanie władać nad żywiołami wyższymi, dobrem i złem. Były to siły ciężkie do opanowania. Postanowił stworzyć strażnika dobra. Był on w pewnej części aniołem, a w pewnej człowiekiem. Blondyn o źrenicach w kształcie słońca.
- Austral, pilnuj swej ziemi pośród wód, strażniku dobra.
I wszystko stało się tak, jak chciał Wielki. Niestety, brakowało jeszcze jednego.
Tymczasem Groźny Zły, widząc, że jego znienawidzony brat stworzył sobie pomocników, Jego i Ją, będących ożywionymi i bezimiennymi pierwowzorami pierwszych ludzi, też postanowił stworzyć sobie sprzymierzeńca. Używając energii czystego zła, stworzył istotę zimną, bez uczuć. Jego ciało było z lodu tak jak i jego skrzydła. Źrenice w kształcie półksiężyców. A włosy białe jak śnieg.
- Powstań, lodowy aniele! Od dziś zwiesz się Antar!
Był on istotą złą, oddaną swemu bogu, a jednak Wielki dostrzegł coś w tym zimnym tworze. Nasłał na niego Australa. Zaczęło się walką, jednak strażnik dobra starał się nawiązać rozmowę i po dłuższym czasie udało mu się. Rozmawiali i mimo tego, że byli istnymi przeciwieństwami, znaleźli w sobie bratnie dusze. W Antarze pojawiły się dobro i wola, własny cel. Jego skóra z lodu stała się ludzka, mimo tego, iż była całkowicie biała. Wtedy Wielki Dobry mógł działać. Dał Antarowi we władanie lodowy kontynent i żywioł zła.
I tak oto powstała wielka siódemka, zwana Pierwszym Rządem Pierwotnym.
Pilnowali oni porządku i ładu na świecie. Jeśli coś wymknęło się spod kontroli, natychmiast temu przeciwdziałali. Do ich zadań należała również walka ze złymi bytami i pomaganie zwykłym ludziom. Trwało to tak wiele setek lat.
Nadszedł pewien dzień, w którym to Wielki Dobry dla bezpieczeństwa świata postanowił uśpić swego brata, Groźnego Złego. Jednakże sam nie miał na tyle mocy, więc pomóc mu musieli strażnicy żywiołów oraz On i Ona. Udało się to z trudem, ponieważ zły bóg wciąż próbował na nowo przeciągnąć na swą stronę Antara. Mimo to on się nie dał i walczył chyba najzacieklej ze wszystkich. Różnobarwne promienie mocy co raz uderzały brata Wielkiego. I nadszedł jego tymczasowy koniec. Udało się go uśpić na wiele, wiele lat.
Jednakże przez to, że przypadkiem wywołał się, tzw. restart Ziemi, który oznaczał powrót do stanu początkowego, życie musiało powstać na nowo, odrodzić się z popiołów. Strażnicy niestety zginęli, wszyscy oprócz Euri, która przeżyła dzięki niezwykłemu darowi. Polegał on na tym, że będzie żyć tak długo, póki nie pojawią się następcy Pierwszego Rządu. Strażniczka energii wiedziała również, że gdy przekaże władzę, powróci na jakiś czas dawna siódemka, by szkolić nowych, dawało jej to siły, by trwać przy swym zadaniu. Motywowała ją wizja ponownego spotkania z przyjaciółmi i była pocieszenie podczas tak długiej samotności.
Mijał czas, ludzkość stawała się coraz bardziej rozwiniętą cywilizacją. Opieka nad ludźmi już nie była potrzebna tak jak niegdyś. Przez to Euri, nie mając co robić, postanowiła poszukać miejsca, jaskini czy też jakiejś nory, gdzie mogłaby się zaszyć i schować do czasu nowych. Podczas tego oczekiwania stworzyła ona z kamienia stół i wyryła na nim kontynenty, rzuciła zaklęcie, by, gdy strażnicy się pojawią, każdy ląd zalśnił mocnym światłem.

Historia Esmeraldy

Tymczasem gdy życie wróciło do momentu przed restartem, na ziemi pojawiła się pewna dziewczyna. Jej matka zostawiła ją pod opiekę ojcu, po czym sama zniknęła, ponoć zmierzała do Azji, jednakże jej zamiary i cele pozostały niejasne.
Zostawienie małej dziewczynki ojcu, który akurat dążył do przejęcia władzy w pewnym rozwijającym się państwie, zwanym Nemos, wcale nie zrobiło z młodej żadnej księżniczki. Wręcz przeciwnie, ojciec wychowywał ją tak, jak chciałby wychować syna. Dlatego już od najmłodszych lat nieobce jej były miecze, widok krwi i walki. Całe jej dzieciństwo było czasem wojny, nie bawiła się jak inne dziewczynki lalkami, patrzyła, jak ojciec obmyśla strategie i rozmieszcza figurki żołnierzy na wielkiej mapie. Później towarzyszyła żołnierzom i rycerzom. Zwykle starała się ukrywać, iż jest córką przywódcy, nie chciała, by jej pobłażano, podziwiała ich i to jak walczą i sama tak chciała.
Pewnego razu spotkała szpiega z sąsiedniego i wrogiego królestwa. Miał na imię Filip i był równie młody, jak ona. Na początku chcieli się nawzajem zabić, ale ostatecznie się dogadali i Es zdołała przeciągnąć chłopaka na swoją stronę. Był teraz podwójnym szpiegiem.
Mimo iż Es widziała okropieństwa jakich mało, tortury i makabryczne obrazy, to nie przybiło dziewczyny, wręcz sama się do nich przyczyniała. Filip był trochę mniej odporny niż ona i pozostawał w cieniu, działając w swoim fachu i unikając używania siły.
Po kilkunastu krwawych latach nastał koniec wojny, niestety jej państwo przegrało. Ojciec nie mógł się z tym pogodzić i popełnił samobójstwo, natomiast Esme nie miała zamiaru zgnić w lochach za swe wojenne zbrodnie i uciekła jak najdalej. Nawet nie zdążyła pożegnać się z Filipem.
Najpierw uciekała biegiem, potem ucieczka zmieniła się w podróż przez świat. Dotarła aż do Afryki. Gdzie trafiła na ciemnoskórą i księżniczkę pustynnego królestwa – Neferoe.
Esme była rasistką, nie lubiła ciemnoskórych i liczyła, że jak jej trochę pogrozi, trochę pokrzyczy, to nie będzie musiała marnować sił, na zabicie księżniczki. Jednakże ona uczepiła się jej jak rzep psiego ogona. Była irytująca, ale również uciekała. Jak się okazało, miała dwie siostry, które pragnęły tronu i były gotowe wyeliminować siebie nawzajem, a Nef była najmłodsza i nie mogła już na to patrzeć.
Esmeralda zgodziła się, by jej trochę potowarzyszyła, zawsze lepiej to niż samotna podróż. Mimo negatywnego nastawienia dziewczyny, ciemnoskóra była bardzo sympatyczna i bardzo się polubiły. Z czasem zaufały sobie jak nigdy wcześniej nikomu innego. Rozmawiały o życiu jakie miały o jego zaletach i wadach.
Dziewczyny zawędrowały do wschodniej Europy, Nefer cieszyła się, że jest z dala od swoich, ale Es niebezpiecznie zbliżyła się do królestwa, w którym była zapewne pilnie poszukiwana. Co prawda były teraz w państwie bliskim górom oddzielających kontynent, na którym były od Azji. Jednakże bladoskóra nie wiedziała, czy nie ma ono porozumienia z Peolią. Mogłoby to oznaczać, iż nawet tutaj, w Urajos mogła być poszukiwana.
Na szczęście albo i nie szczęście stolica ów królestwa była zajęta czym innym. Tajemniczy rycerz w emitującej błękitne światło zbroi z ogromną i destrukcyjną siłą pustoszył miasto. Esmeralda pchana nie tyle ile szlachetnymi pobudkami, a raczej wolą walki wzięła sobie za cel powstrzymać tajemniczego rycerza.
Walka była trudna i ciężka, kto wie, co by było, gdyby nie przypadek, przez który Esme pozbawiła rycerza hełmu. W jakiś sposób kontrolował on umysł, jak się okazało kobiety w dziwnej zbroi. Miała na imię Angel, piękna złotowłosa kobieta. Gdy tylko wróciła do niej świadomość, uciekła.
Es, wraz z Neferoe postanowiły ją ścigać.
Doprowadziła je ona do skrytego w górach kamiennego pałacu. Nie wiedziały, do kogo należy, w ciszy śledziły Angel. Znalazły się przy komnacie, w której blondynka mocno kłóciła się z wynalazcą o imieniu Max, z tego, co usłyszały. To on zaprojektował zbroje, ale coś nie wyszło i wynikły z tego nieprzyjemności w stolicy Urajos.
Przyłapali ich pałacowi strażnicy i zaprowadzili do pani tego zamku, Ewy. Dziewczyny nie bardzo wiedzieli czym była, wyglądała jak człowiek, ale miała owadzie skrzydła.
Kobieta była nieco ekscentryczna, przyjęła je ciepło i zapewniła schronienie. Lubiła eksperymentować z nauką, czego efektem były ów skrzydła. Prawdopodobnie przez swój niecodzienny styl życia i bycia odizolowała się od reszty społeczeństwa i mianowała królową, choć jej armią była jedynie gromadka strażników i wynalazca. No i nie zapominajmy o jego asystentce Angel.
Esmeralda przywykła do tego, Neferoe również, tak bardzo się w tym miejscu zaaklimatyzowała. Na dodatek między nią a Maxem zrodziło się uczucie czego efektem na następny rok były bliźniaki. Kleopatra i Akenaton. Ewa i Angel uwielbiały się nimi opiekować. Natomiast Es coraz częściej myślała co dalej zrobić ze swym życiem. Czy zostać tu, czy uciekać dalej, czy też zwyczajnie podróżować no i co z Nefer?
Po dłuższym czasie odważyła się nawet wyjść do miasta na jakieś zakupy lub zwykły spacer. Pewnego dnia natrafiła tam na Alana, swojego wuja i jego dwóch synów – starszego Tima oraz młodszego Leonarda. Brat jej ojca zawsze był dosyć… Nierozważny. Rozpoznał ją i zaczął krzyczeć na całą stolicę, by im pomogła. Strażnicy ich ścigali, a teraz wzrok cywili spoczął i na niej. Po prostu super.
Oczywiście nie mogła odmówić pomocy swoim kuzynom, ale wuj, potknął się i nie mogła ryzykować życia Tima i Leona, dostali dodatkowe i cenne sekundy. Uratowało to im życie, Es odetchnęła. Kiedyś byli dla niej jak bracia, dobrze było ich widzieć całych i zdrowych. Ich przybycie do zamku było szczególnie w smak Angel, którą zauroczył Tim.
Mieszkało się im dobrze w zamku. Jednakże Esmeralda w końcu podjęła decyzję, by ruszyć w dalszą drogę, spokojna o swych bliskich.
Chciała znaleźć Filipa, jednak, by dostać się do Nemos musiała przebyć Peolię, co było bardzo niebezpieczne. Gdyby ktoś ją tu rozpoznał, zapewne czekałaby ją kara śmierci. Po drodze musiała się wielokrotnie zatrzymywać w karczmach, by coś zjeść. Spała natomiast poza nimi w miejscach, gdzie nikt nie mógł jej zabić we śnie.
W jednej z gospód, choć miała nie wdawać się w żadne rozmowy, poznała chłopaka, którego czarne włosy opadały na twarz tak bardzo, że niemal całkiem zasłaniały równie ciemne oczy. Miał na imię Ragnarok. Coś między nimi zaiskrzyło. Ruszył on razem z nią. Es pierwszy raz plątała się w rozmowie, pierwszy raz drżały jej przy kimś kolana, po raz pierwszy ktoś był dla niej ważny w ten szczególny sposób.
Po paru dwóch tygodniach dotarli do Nemos. Tu natomiast niepewnie czuł się Rag. Dawna chwała państwa uleciała w zapomnienie. Wszędzie były ruiny, żebracy, niepełnosprawni byli żołnierze. Po ulicach chodzili Peolianie i szukali najbardziej winnych. Mimo iż minęło dobre kilka lat, oni wciąż pamiętali i nie chcieli dopuścić do tego by Nemos odbudowało to co z takim trudem zniszczyli.
Es wraz z Ragiem odnaleźli Filipa w lochach, dawno opuszczonego zamku ojca Esmeraldy. Był w bardzo złym stanie psychicznym i fizycznym. Wygłodzony, przygnębiony. Dopadła go trauma po tej całej wojnie i strach co go czeka za zdradę kraju.
Wcale nie cieszył go widok dawnej przyjaciółki. Próbowała go ona jakoś wyciągnąć z tego stanu w jakim był. Skończyło się na kłótni i nawet bójce. Choć Filip pozbawiony sił i niedożywiony szybko przegrał. Kompletnie przybity wyznał, że tak naprawdę zdradził zarówno Peolię i Nemos, dlatego bał się wyjść z lochów. Informację przemycał swemu królestwo Rori. Roria utrzymywała dobre stosunki z Nemos ale tak naprawdę sama chciała podbić wszystkie królestwa Europy, w tym Peolię i Nemos.
Esmeralda była wściekła, nie mogła uwierzyć w to co mówił jej przyjaciel, a tak ufała. Jednakże on się tłumaczył, że tak naprawdę tego nie chciał, ale jego brat, król Rorii go zmusił i wymyślił cały ten przekręt.
Po opanowaniu nerwów w głowie czarnowłosej zrodził się plan by wspólnymi siłami wypowiedzieć wojnę Rorii, tylko musieliby się jakoś wspiąć na szczyt i przejąć władzę.
Wraz z Ragnarokiem, Es wzięła sobie za cel Nemos, a Filip zadeklarował, iż weźmie Peolię. Osłabione po wojnie państwa potrzebowały nowych przywódców, dlatego też oboje pięli się po szczeblach kariery, aż dopięli swego. I nastała kolejna wojna. Była okropna, być może nawet jeszcze gorsza niż poprzednia. Straty w ludziach były kolosalne. Jednakże w końcu Roria poddała się, a stosunki między ludźmi Peolii i Nemos tak mocno nadszarpnięte przez poprzednią wojnę zaczęły się powoli naprawiać. Choć starsze pokolenie Peolian wciąż wrogo patrzyło na Nemosów. Mimo to, wszystko szło w dobrym kierunku.

Nowi strażnicy

Do pałacu, w którym stacjonowała Esmeralda wraz z Ragiem przybyła pewnego dnia Ewa, naciskali na to Tim i Leon, którzy chcieli się zobaczyć z kuzynką, zwłaszcza że doszły ich słuchy o wygranej wojnie i odbudowywaniu potęgi Nemos. Wraz z nimi przyjechali także Max i Neferoe z dziećmi oraz Angel.
Sporą niespodzianką okazało się to, iż Ewa była matką Ragnaroka. I tak jakoś zaczęła się tworzyć im dość nietypowa rodzina. Nie wszystkich łączyły więzy krwi, ale byli dla siebie ważni i to bardzo.
Niedługo po tym przy pałacu zaczęła się kręcić kobieta w płaszczu okrytym pajęczynami. Twarz skrytą miała zawsze pod kapturem i podpierała się wysoką laską z błękitnym klejnotem. Początkowo Es myślała, że jakaś zdziwaczała kobieta przypadkiem tu zawędrowała, ale ona pojawiała się dzień w dzień praktycznie o tej samej porze i obserwowała. Nic nie mówiła.
Na dodatek pojawiła się kolejna ciekawa osobistość. Rudowłosa kobieta z łukiem. Mówiła, że nazywa się Rosalia i jest matką Esme. Oczywiście nikt za bardzo nie chciał jej wierzyć, zwłaszcza że Es nie była do niej zbyt podobna, ale to być może przez to, że mocno wdała się w ojca.
Gdy w odwiedziny przyjechał Filip, na jaw wyszły kolejne ciekawe fakty. Rosalia była Rorianka i pracowała dla jego brata jako skrytobójczyni. A młodą Es musiała oddać ojcu, ponieważ ów czas był bardzo niebezpieczny i uznała, że lepiej jej będzie z ojcem niż z nią.
W końcu i Rosę cała ta nietypowa rodzinka zaakceptowała. Niedługo później Esme urodziła bliźniaczki. Ika i Erika, obie były do swej mamy bardzo podobne. Z czasem okazało się, że mają całkiem różne charaktery. Pierwsza z nich była bardzo spokojna i tak jak ich rodzicielka oraz dziadek lubiła oddawać się malowaniu, zaś druga miała zadatki na wynalazcę i często pomagała Maxowi.
Pewnego słonecznego popołudnia w pałacowym ogrodzie pojawiły się tajemnicze schody pod ziemię. Es zwołała wszystkich i zeszli zobaczyć dokąd prowadzą. Znajdowała się tam spora podziemna jaskinia z okrągłym stołem ukazującym mapę ich świata.
Wtem zjawiła się ona, ta dziwna kobieta w płaszczu z pajęczynami. Zdjęła kaptur i z uśmiechem się przedstawiła. Miała na imię Euri. Cieszyło ją to, że już wszyscy zeszli. Na pytania, o co chodzi w tym wszystkim, odpowiadała tajemniczym milczeniem i uśmiechem. W końcu jednak zaczęła mówić, gdy rozmowy reszty ustały.
- Jam jest Euri, strażniczka żywiołu energii i Europy. Dziś siedmioro z was zostanie obdarzone wielką mocą i wielką odpowiedzialnością. Podejdźcie do Stołu Wybrańców. Niech wskaże wam wasze powołanie.
Pierwsza, bardzo odważnie podeszła Esmeralda. Europa na mapie zalśniła ciemnym błękitem.
- Gratuluję, tyś mą następczynią. Opiekuj się swym lądem i mocy używaj rozważnie.
- Jakich mocy, o co chodzi?
Euri jednak gestem ręki kazała jej się odsunąć. Teraz podszedł Ragnarok i czerwony blask zalśnił nad Afryką. Następnie Filip dostał pod opiekę Azję. Natomiast Północną Amerykę oraz Południową odpowiednio Akenatonowi, oraz Kleopatrze. Pozostały jedynie dwa żywioły. Były to jednak żywioły wyższe. Bardziej niebezpieczne. Mimo to Australia i dobro otrzymała Ika, a zło i Antarktydę Erika, choć były najmłodsze ze wszystkich tu obecnych i niepokoiło to nieco Esme.
W tym momencie cały okrągły stół zalśnił na kolorowo. Tuż za nim pojawiła się szóstka dawnych strażników. Euri nie mogła opanować łez i pobiegła wyściskać swych przyjaciół. Po czym nadszedł czas na szczegółowe wyjaśnienia i przypisanie mistrzów do uczniów.
Od tej pory skończył się czas na rządzenie Nemos, czy Peolią. Teraz mieli ochraniać cały świat. Uczyli się kontrolować nowe moce związane z żywiołami. W międzyczasie ratowali ludzi przed wszelkiego rodzaju zagrożeniami i klęskami. Często nikt nawet o tym nie wiedział, nikt oprócz samych strażników. Z czasem na świecie było coraz więcej zła, nieuchronnie zbliżał się czas restartu. Wielki Dobry obiecał nowym strażnikom, że ich bliscy przeżyją. A wciąż było ich coraz więcej. Erika pewnego dnia znalazła chłopaka, imieniem Ben, wiele faktów oraz sam wygląd wskazywały, że to syn Filipa. On sam jednak nie miał o nim pojęcia. Mimo wszystko przyjął go pod swój dach i gdy tylko nie musiał ratować świata, próbował z nim zbudować lepszą relację.
Lata leciały, wszyscy się starzeli, oprócz strażników chronionych magią. Erika i Ika dorosły. Er nawet wyszła za mąż za Bena. Wkrótce potem Esme została babcią trojaczków – Mari, Ivana i Jake’a. Choć z wyglądu daleko jej było do babci.
Na świecie tymczasem było coraz gorzej. Groźny Zły zaczął się budzić. Trzeba było szykować się na walkę.

I nastał koniec

Groźny Zły im bardziej był wybudzonym tym na świecie dzialo się coraz gorzej, ludzie częściej ulegali złym pokusom i było coraz więcej katastrof naturalnych, którym strażnicy już ledwo dawali radę. Jedyną szansą było pokonanie złego boga.
Cała siódemka, duchowo wspierana przez swych poprzedników ruszyła w miejsce wskazane przez Wielkiego. Tam miała się stoczyć walka.
Gdy starszy bóg wreszcie otworzył swe oczy, słońce stało się czarne, a świat ogarnął mork. Mimo to Esmeralda nie zamierzała się poddać. Choć widziała, że walka była trudna, a Erika jako strażniczka zła była usilnie przeciągana na stronę Groźnego. Jakkolwiek się starali, walka nieustannie zmierzała ku porażce.
Euri podsunęła Es pomysł. Wymagał on jednak olbrzymiego poświęcenia. Jako strażniczka energii była dość silna, by móc kontrolować jeszcze większą moc. Dlatego wciąż walcząc, reszta strażników postanowiła oddać jej swoje żywioły, skoncentrowanie całej magii mogło być ostatnią deską ratunku.
Nie tylko cała szóstka oddała swe moce, cała reszta jej bliskich postanowiła oddać energię życiową, by Esmeralda zdołała przeżyć, niestety kosztem ich życia. Strażniczka nie chciała aż takiego poświęcenia, ale było już za późno. Dostała wszystko i dzięki temu pokonała złego boga, ale koszt był potężny. Straciła wszystkich. Nastąpił restart. Wszystko zniknęło, żadnych ludzi, zwierząt. Tylko ona sama i… Filip!
On jakimś cudem przeżył. Byli sami w pustym świecie. Światło rozgoniło mrok, jednakże ciemnowłosa czuła ogromne wyrzuty sumienia. Szukając pocieszenia, zeszła się z Filipem. Mieli nawet córkę, nazwaną na cześć Ragnaroka – Ragini.
Niestety oddając cała moc, Filip i Ragini starzeli się jak zwykli ludzie w przeciwieństwie do Es, która pewnego dnia musiała pochować własne dziecko. Tak nie powinno być, nieraz chciała oddać wszystko swej jedynej żyjącej córeczce, ale ona nie była godna zostania strażniczką i nic nie mogła zrobić.
Została sama. Ból, wyrzuty sumienia i brak kogokolwiek, komu mogłaby się wygadać, był przytłaczający. Całkiem sama w pustym świecie. Mijały lata, wieki, milenia… Zaczęły się pojawiać zwierzęta, a cierpienie strażniczki stale narastało. Uważała się niegodną tak wielkiego poświęcenia. Niegdyś wcale nie była aniołkiem, a jej bliscy oddali za nią życie. Nieśmiertelność stała się przekleństwem. Nieraz próbowała się zabić, ale to nie skutkowało. Miała trwać i bronić świata w pojedynkę, póki nie pojawią się następcy. Jednakże odkąd Groźny Zły został pokonany, był spokój.
Po bardzo długim czasie nawet pojawiali się ludzie. Widząc ich, Es przypominała się rodzina, w każdym z nich widziała kogoś bliskiego, co jeszcze bardziej ją raniło. Cierpienie było tak wielkie, że zbudziły uśpionego przed tysiącami lat demona – Irę. Żywiła się ona negatywnymi uczuciami, a Es była wręcz wymarzoną żywicielką.
Esmeralda zaczęła słyszeć jej głos, myślała, że wariuje od samotności, jednakże potem wszystko zaczęło być coraz bardziej rzeczywiste i w jakiś sposób czuła, że nie jest sama w swoim ciele.
W tym samym czasie cywilizacje się odbudowywały, było nowe Nemos, nowa Peolia, Roria, czy też Urajos i mnóstwo innych. Strażniczka wolała się jednak trzymać z dala od społeczeństwa, pomagając jedynie w obliczu zagrożeń na ogromną skalę. Przez to została dla prostych ludzi pewnego rodzaju bóstwem, co kompletnie było jej nie w smak. Czuła, że na tonie zasługuje. Była wściekła na samą siebie, że tak wszystko wyszło. Natomiast Ira rozsmakowana w gniewie przybierała na siłach. Miała coraz większą moc, dzięki czemu nieraz coraz bardziej kontrolowała strażniczkę.
Chcąc się od tego jakoś oderwać, zjawiała się w miejscach nieogarniętych tym chorym, według niej kultem i próbowała nawiązywać przyjaźnie. Na próżno. Nowi bliscy, nowe groby, przeżywała wszystkich. Z czasem uznała, że to nie ma sensu i już nawet nie próbowała nawiązywać kontaktów.
Ból w jej sercu osiągnął szczyt dając Irze niesamowitą siłę, dzięki której całkowicie przejęła ciało strażniczki. Wtedy nastąpiła transformacja, z pleców wyrosły jej czarne skrzydła. Zaś oczy przybrały zieloną barwę, a ich źrenice stały się wąskie i pionowe. Były to cechy wyglądu pradawnego demona, który pragnął teraz szerzyć ból i cierpienie, by się pożywić po tak wielu latach uśpienia.
Ira nie omieszkała wykorzystać do swych okrutnych celów magii strażniczki. Na początku Esme nie była w stanie nawet walczyć, ale z każdym dniem coraz wyraźniej słyszała pewien szept. To była Euri, starała się ukoić jej emocję i przekonać, że tak musiało być i jej bliscy są teraz szczęśliwi w innym miejscu. Powoli osłabiało to niedożywioną jeszcze demonicę, aż do momentu, gdy ta nie miała już sił na pełne opętanie.
Dzięki temu Esme, choć emocjonalnie obciążona zdołała przejąć kontrolę i naprawić w miarę możliwości wszelkie szkody. Znów stała się tym dobrym bóstwem, o którym powstawały legendy. Powoli się przyzwyczajała nawet do obecności zrzędliwej demonicy.
Pewnego dnia, gdy Es przechadzała się w okolicy ruin okrągłego stołu ukazującego kontynenty, otworzył się dziwny portal. Wciągnął Esmeraldę do środka mimo jej usilnych prób ucieczki od tego.
Znalazła się w nowym świecie – Alaranii. Przejście na Ziemię natomiast zostało zamknięte, a ona została tu uwięziona.




Nowy świat

⚡ [Szepczący Las; Kamienny Ołtarz] Inny świat:

Szepczący Las, to właśnie tutaj wylądowała Esme po przejściu przez portal. Pod Kamiennym Ołtarzem zbudziła się strażniczka, jej sen był bardzo długi, nie wiedziała, jak długo tu jest, jednakże wiedziała, że musi za wszelką cenę spróbować wrócić do domu.
Gdy tylko udało jej się wyjść, spostrzegła mieszkankę tego jakże obcego świata. Ciemna skóra, długie włosy. Owa kobieta niesamowicie przypominała strażniczce, Neferoe, jej dawną przyjaciółkę z Ziemi. Charakter był podobny nawet, zachowywała się, jakby pozjadała wszystkie rozumy. Następnie spotkanie anioła i elfa. Chcieli zabić Shadei, bo tak miała na imię ów ciemnoskóra, Es stanęła po jej stronie, choć się wahała. Niezwykłe istoty zginęły za jej sprawą. Nie była z tego zadowolona, dopiero co zjawiła się w tym świecie i już mordowała.
Następnie obie dziewczyny poznały czarnooką Adelin, początkowo zachowywała się dobrze, ale pozory były mylące. To przez tę kobietę znalazły się w długim tunelu na którego końcu było pomieszczenie, pełne trupiej armii. Inaczej niż walką skończyć się to nie mogło. W wyniku tego całego zamieszania zginęła Shadei, Es nie chciała, by tak się stało. Miała dosyć tego, że co chwilę ktoś przy niej ginie, a teraz Straciła kogoś, kto w pewnej części przypominał bliską jej osobę. To było jakby jeszcze raz przeżyć śmierć kogoś bliskiego. Nie pozostało jej nic innego jak iść gdzieś dalej przed siebie i poznawać tę magiczną krainę oraz uważać na wszelkie tutejsze istoty. Nie wiedziała przecież, komu może ufać.

⚡ [Szepczący Las; Wodospad Snów] Spotkanie przy wodospadzie:

Po ostatnich wydarzeniach, Es ruszyła w dalszą drogę. Dotarła do Wodospadu Snów, nadal będąc w Szepczącym Lesie. Tam spotkała Calela, czarodzieja, który po nieudanej teleportacji wpadł do wody. Wtedy zaczęła rozumieć coraz bardziej, jak wiele magii jest w tym świecie. Jakby tego było mało, pojawiła się także czarodziejka Phoebe, mówiła o sobie jako Czerwonej Czarodziejce, cokolwiek to miało znaczyć. No i jeszcze ta jedna wojowniczka z dziwnym akcentem.
Ów czerwona czarodziejka jak szybko się pojawiła, tak szybko zniknęła za sprawą jeszcze innego maga, który chwycił ją za dłoń i oboje zniknęli.
Natomiast szmaragdowooka z dziwnym akcentem usilnie chciała poznać położenie najbliższego miasta i gdy tylko informację otrzymała, przemieniona została sama z mężczyzną. Dzięki niemu zrozumiała, dlaczego jej moc została osłabiona w tym wymiarze.
Nim jednak rozmowa porządnie się rozwinęła, pojawiła się kolejna kobieta, również przemoczona jak wcześniej pradawny, wyglądała na człowieka, ale kto tam wie. Ten świat miał dla Es jeszcze dużo niespodzianek.
Calel pomógł się dziewczynie wysuszyć z pomocą magii, Es była nieco zaskoczona, do jak błahych rzeczy można jej tu używać.
Szybko wysunęła się teoria o tajemniczym magu, który psuje innym zaklęcia teleportacyjne, dlatego lądują w jeziorze. Postanowili więc przeszukać ów miejsce, by sprawdzić, czy ma to coś wspólnego z prawdą.
Gdy tylko ustalili, że powinni zacząć w labiryncie jaskiń za wodospadem, wtedy coś się stało. Ludzka kobieta zniknęła, a Esme wspinając się do nich po wydrążonych w skale schodach, poślizgnęła się, a spadając, myślała, że to będzie jej koniec.
Jednakże wylądowała w całkiem innym miejscu.

⚡ [Szepczący Las; Gdzieś niedaleko Danae] Niespodziewane towarzystwo

Po tej teleportacji Esme nie czuła się najlepiej, przez chwilę nawet miała nadzieję, że wróciła do domu. Nie było tak niestety. Wylądowała na trawie… W kolejnym nieznanym miejscu, będącym częścią tego dziwnego świata. Pierwsze co tym razem spostrzegła to bladolicy mężczyzna. Jak się później okazało, był to wampir, najprawdziwszy wampir. Jakby tamci czarodzieje znikąd nie wystarczyli. Na dodatek była jeszcze dziwna zielonoskóra istota jakby tego było mało.
Tymczasem Ira, wykorzystując magię, porządnie nabroiła, łamiąc drzewa w lesie i kto się musiał przed wszystkimi tłumaczyć? Oczywiście Esmeralda. Później nawet z ów nieumarłym rozmawiała o sposobach pozbycia się demonicy, oczywiście było jej to nie w smak, ale cóż mogła zrobić. Na razie tylko gadali i jak się okazywało, nie była to wcale prosta sprawa.
Niespodziewanie zaatakował ją… anioł. Oczywiście odparła atak, w wyniku którego pozbawiła niebianina życia. Okazało się, że ów ataki są spowodowane jej czarnymi skrzydłami, bo przez nie przypomina upadłą.
Była już na tyle zmęczona tymi przygodami, że po spytaniu o miejsce, gdzie mogłaby wypocząć omdlała. W tym czasie ktoś próbował ją zabić, ale nieumarły ją uratował, a ona zdążyła się obudzić i odlecieć jak najdalej.

⚡ [Arrantalis] Nowy ląd, nowe kłopoty

Odkąd odleciała z Szepczącego Lasu, nie spodziewała się w jak daleką podróż wyruszy. Leciała bardzo długo, później nawet jako pasażer na gapę płynęła statkiem. Wcześniej po drodze robiła drobne przystanki jednak w miejscu, gdzie dopłynął okręt – Arrantalis, czekała ją niesamowita przygoda.
Pierwszą osobą, która spotkała była kobieta, upadły anioł. Przemieniona nim zdążyła zrozumieć, że naprawdę przypomina takie istoty, oberwała wodnym biczem. Nie było to zbyt miłe powitanie. Po chwili więc zapragnęła się odwdzięczyć i wywołała drobny huragan. Oczywiście nieco wymknął jej się spod kontroli, ale udało się go ujarzmić.
Po złym, zdecydowanie złym pierwszym wrażeniu Keira, bo tak nazywała się piekielna, oraz Esme doszły do jako takiego porozumienia i zaczęły rozmawiać. Ira jak zwykle dokazywała o nowopoznana dziewczyna oferowała uleczenie dość mocno poranionych kolan.
Niespodziewanie pojawiła się lisopodobna istota. Demonica zaciekawiona emocjami tego czegoś zdołała przejąć kontrolę nad ciałem przemienionej i tak zwyczajnie uderzyła mężczyznę w twarz, czy też bardziej pysk. I znów konieczne było tłumaczenie. Es była tym kompletnie zirytowana.
Wtedy też zaczęła się akcja, przypadkowo znaleźli zejście do podziemii. Szli zakręconymi schodami, aż znaleźli ołtarz, a przy nim ptasie pióra oraz krew. Na środku był wbity sztylet. Natomiast wokół widniały różne przejścia. Ponadto wszędzie były kościotrupy. Jakby tego było mało Keira twierdziła, że coś dostrzegła, coś, co przemknęło, iż tuż pod nosem.
Leanor, lisołak, swoim dość nieodpowiedzialnym czynem przebudził szkielety i to podczas gdy Esme miała właśnie podzielić się notatkami w dziwnym języku, który znalazła i jako jedyna potrafiła z jakiegoś powodu odczytać.
Przemieniona miała mętlik w głowie, bo zapiski ewidentnie należały do kogoś z Ziemi, a nawet jakiegoś strażnika tylko kompletnie nie wiedziała jakiego. Tylko jedno było pewne, został on złożony w ofierze, by powstrzymać jakąś bestię. Dopiero później znalazła podpis. Erni Dejon, nie brzmiało to znajomo, jednakże zawarł informację, że naruszenie spokoju sztyletu obudzi umarłych, których teraz mieli na głowie. I wszystko jasne!
Niebawem zaczęła się walka z przerażającą bestią. Nawet Ira w pewien sposób współpracowała, by go powstrzymać, może dlatego, że szkoda jej było tracić stałą żywicielkę.
Niedługo po pokonaniu bestii, a raczej udanej ucieczce przed nią, zjawił się kolejny upadły, ale tym razem męski. Towarzyszyła mu do tego jakaś dziewczynka. Później, jak się okazało to byli Emirey i Taya. Jak tylko się pojawił, to od razu miał mocne wejście, bo wraz z nim przybył jakiś jego wróg i najpierw musiał go pokonać.
Po tym nastąpiło krótkie zapoznanie się wszystkich obecnych z nowoprzybyłym. Niedługo po tym, gdy przeszli do dalszego zwiedzania podziemi dało się słyszeć ryk potwora. Był wściekły, że mu zwiali i zawziął się, by ich znaleźć.
Niespodziewanie w tej całej wędrówce zaszli do pokoju. Zwykłego pokoju jakby nagle znaleźli się w prostym domu na, a nie pod ziemią. Przynajmniej było względnie bezpiecznie. Zwłaszcza że bestia była coraz bliżej.
Ostatecznie Emireyowi udało się powstrzymać tego potwora. Gdy wyszli z pokoju, przechodząc do innego zastali rodzinkę z trójką dzieci, spokojnie jedzącą obiad. To było absurdalne i wszystkich zaskoczyło. Dosłownie wszystkich.
Potem weszli do jakiegoś ogrodu, następnie dzieci i ich rodzice niczym iluzja zniknęli. Nie było jednak już szansy na odkrycie tej zagadki. Jakiś dziwny, czarny portal wessał ich wszystkich, niemal kompletnie rozdzielając całą grupę.

⚡ [Mroczne Doliny; Mauria; posiadłość nekromanty] Danse macabre

Minął miesiąc, odkąd portal wyrzucił ją ponownie gdzieś na kontynencie. W tym czasie wędrowała, błąkając się to tu, to tam. Pewnego dnia zawędrowała do Maurii. Trafiła tam na pewien bal. Przez jej strój, kradziony zresztą, była podejrzana o zbrodnie, której nie popełniła. I nawet magicznie zaglądali jej do umysłu, to było okropne. Na dodatek nie byli to ludzie, a wampiry. Znowu wampiry. Jak nie czarnoskrzydli, to krwiopijcy. Niedługo potem, ci co mieli założone maski, zaczęli przemieniać się w potwory. Niektóre nieco bardziej rozumne, które zachowały świadomość, inne całkiem zdziczałe.
W międzyczasie, po posiadłości, pewnej ważnej osoby, błąkali się bandyci, szukając czegoś, cennego najwyraźniej. Potem było już tylko dziwniej, rudowłosa dziewczyna nieczująca bólu, która jak się okazało, współpracowała z ów bandytami, za co została ścięta. Potem ten mag w drzewie i dziwna zara trawiąca rękę wampirzego generała, oh no i oczywiście Esme chcąc pomóc, wywołała istną pożogę, następnie doprowadziła do zniknięcia pana generała. Potem co prawda wrócił, ale musiał pożyczyć sobie cudze ciało. Niestety niedane jej było dowiedzieć się, jaki będzie koniec ów zdarzenia, bo po raz kolejny porwał ją jakiś portal.

⚡ [Góry Dasso; Nowa Aeria; Obrzeża miasta]Cisza przed burzą?

Wylądowała... Kto wie gdzie, dużo zieleni tu było i jakieś miasto w pobliżu. Miała coraz bardziej dosyć skakania po tym świecie przez te magiczne dziury. Tym razem jednak natknęła się na przemiłą, choć niepełnosprawną, dziewczynę. Poczęstowała ją i była całkiem miła. Chciały nawet iść do miasta ale ten cały Prasmok prawdopodobnie wyśnił sobie, że czas wylądować jeszcze gdzie indziej.

⚡[Opuszczone Królestwo; Góra Strażników; Ruiny] Dwie wariatki, cztery dusze!



Spotkane osoby: Shadei, Calel, Phoebe, Shalran, Aria, Medard, Keira, Leanor, Erremir, Nikolaus, Eva, Jyneth

Dane gracza: Esmeralda

Nazwa użytkownika:
Esmeralda
Ranga:
Zsyłający Sny
Inne Postacie:
Esmeralda, Sechmet, Luna, Antar, Rozalie, Aurea, Delia, Mari, Nadeya, Nimfea, Anastasja, Sakura, Imelda, Xenja, Yrin, Zira,
Martwe postacie:
-
Ranga:
Obrazek
Status:
OFFLINE
Lokalizacja:
Polska
Wiek:
19
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
GG:
53051069
Grupy:
Dołączył(a):
Cz lis 27, 2014 8:19 pm
Ostatnia wizyta:
-
Liczba postów:
304 | Znajdź posty użytkownika
(0.38% wszystkich postów / 0.22 posty dziennie)
Ostatni post:
[Ruiny] Dwie wariatki, cztery dusze!
Pn sie 27, 2018 12:46 am
Najaktywniejszy w dziale:
Grafika
(Posty: 49 / 16.12% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Ludzikowe komiksy i nie tylko
(Posty: 48 / 15.79% postów użytkownika)
cron