Oglądasz profil – Ascal

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Ascal "Wędrowny Medyk" Ravamaris
Rasa:
Leśny Elf
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
199 lat
Wygląda na:
29 lat
Profesje:
Uzdrowiciel, Wędrowiec, Inna
Majątek:
Dostatni
Sława:
Znany

Aura

Ta emanacja nie stara się kryć pośród innych, ale też nie chełpi się swą potęgą. Zamiast tego jest ona po prostu wyraźnie widoczna, głosząc obietnicę światła w bezkresnej nocy i niosąc ulgę dla bólu, który ciąży na śmiertelnych istotach. Może i nie jest tak jasna jak kiedyś, ale dzięki temu nie oślepia. Może i jej powierzchnia nie jest lustrzana, ale to tylko pomaga tym, którzy nie chcą ujrzeć własnego odbicia. Pasma kobaltu przeplatają się ze srebrnymi zawijasami w schludny, systematyczny sposób, przywodząc na myśl schludnie opatrzoną ranę. Cynowe zawijasy frywolnie obejmują wcześniejsze kolory, lecz zamiast psuć ich estetykę, po prostu dodają nieco życia do wcześniej wspomnianego porządku. Szafirowa poświata towarzysząca tej aurze jest wyrazista i niezwykle jasna, aczkolwiek im bliżej się jest, tym bardziej przytłumiona się wydaje. Dookoła panuje istny harmider, ciężko bowiem słyszeć własne myśli gdy dookoła królują dźwięki rozszalałych ze szczęścia dzieci. Niektóre ich okrzyki odbijają się echem, jakby dochodziły z drugiego końca kontynentu, inne tymczasem zdają się być tuż przy uchu obserwatora, gwarantując co najmniej poirytowanie a może nawet i poważny ból głowy. Nie pomaga też fakt, że niemal co chwilę ma się uczucie, jakoby spadało się ku swojej zgubie, za każdym razem bowiem strach przed końcem ściska za gardło, bez względu na to czy faktycznie spadek mógłby być zagrożeniem dla osoby obecnie badającej szczegóły tej emanacji. Zapach świeżych liści oraz kwitnących kasztanowców tylko częściowo pozwala odwrócić uwagę od wcześniej wspomnianych zjawisk, przez co łatwo skusić się na sprawdzenie wrażeń dotykowych. Napotkana twardość bardzo szybko okazuje się niemożliwie giętka i elastyczna, przekraczając możliwości faktycznej materii. Ostre krawędzie już nie wykraczają poza realia tego świata, podobnie zresztą jak gładka powierzchnia, która im towarzyszy. Jeśli chodzi o smak, to ten przylega do ust z upartością godną istoty myślącej, wymuszając swą kwaskowatość i nutkę pikanterii na każdym, kto odważył się skosztować tej emanacji. Delikatne ciepło panujące dookoła, niczym wciąż tlący się żar w kominku, jest równie przyjemne co depresyjne, zdaje się ono bowiem gasnąć już od dłuższego czasu. I to by było na tyle… gdyby nie fakt, że z sekundy na sekundę emanacja ta zdaje się być zastąpiona przez inną. Oryginalna aura niemal natychmiast powraca, przez co nie sposób zauważyć, jakie są różnice, o ile w ogóle jakieś były. Czy to w ogóle faktycznie się działo, czy też był to jedynie wytwór wystawionej na magię wyobraźni lub momentalna słabość umysłu, który aż sam wątpi w to, co odczuwają wszelkie zmysły?

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Ascal
Grupy:
Płeć gracza:
Mężczyzna

Skontaktuj się z Ascal

Pola kontaktu widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
5 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
1 miesiąc temu
Liczba postów:
5
(0.01% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.03)
Najaktywniejszy na forum:
Las Driad
(Posty: 4 / 80.00% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Niezrozumiani, ale i tak chcą pomagać
(Posty: 4 / 80.00% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:wytrwały, wytrzymały
Zwinność:bardzo zręczny, bardzo szybki, dokładny
Percepcja:wyostrzony wzrok, dobry słuch, wyostrzony zmysł magiczny
Umysł:pojętny, ineligentny, b. silna wola
Prezencja:Ładny, przekonywujący

Umiejętności

MedycynaMistrz
Najważniejsza dla niego umiejętność, na której naukę poświęcił najwięcej czasu. Najpierw uczył się o niej na słynnej akademii medycznej znajdującej się w Adrionie, a później, gdy nauka ta się zakończyła, robił to już na własną rękę. I to nie tylko poprzez czytanie książek, lecz również przez praktykę, którą, przez to, że sam postanowił być wędrownym uzdrowicielem, wykonywał w różnych miejscach.
AnatomiaMistrz
Kolejna umiejętność, którą uznał za bardzo ważną, właściwie na równi ze swoją wiedzą medyczną. Wiele nauczył się w czasie, gdy przebywał w akademii medycznej, a później, jak w przypadku medycyny, robił to już na własną rękę, aby jeszcze bardziej powiększyć swoją wiedzę.
ZielarstwoEkspert
Znajomość ziół i roślin, a także sposobu tworzenia z nich różnych wyrobów, których później używa w czasie leczenia. Jest to potrzebne, gdy ktoś z jakiegoś powodu nie zgadza się na to, żeby leczyć taką osobę magią.
BotanikaEkspert
Wiedza na temat roślin magicznych i niemagicznych, stanowi ona dobre połączenie z zielarstwem.
Czytanie aurEkspert
Przydaje się do określenia, z kim ma się do czynienia, nawet zanim jeszcze osoba taka się odezwie. Ascal nie ufa nieznajomym, uznał, że umiejętność ta bardzo mu się przyda.
Gra na instrumencie - flet prostyBiegły
Okazało się, że smykałkę do gry właśnie na tym instrumencie, a przez to postanowił nauczyć się gry na nim. Na początku grał głównie sam dla siebie, ale później, gdy wyruszył w świat, zwłaszcza na początku zdarzało mu się zabawiać muzyką klientów jakiejś karczmy, w której akurat przebywał i, gdy jednocześnie miał pustą lub bardzo lekką sakiewkę.
Walka wręczBiegły
Co prawda, jego główną bronią w walce jest magia przestrzeni, jednak czasem może zdarzyć się, że nie będzie mógł jej użyć. Wtedy musi mieć inny sposób na obronę, dlatego nauczył się tego, gdzie uderzać i, jak robić to skutecznie, w czym pomaga mu również wiedza medyczna.
UnikiBiegły
Skuteczne schodzenie z drogi wszelakim zagrożeniom, co tu dużo mówić.
Czytanie i pisanieBiegły
Wyuczone w stopniu, który pozwala na czytanie tekstów w zadowalającym go tempie, jak i na pisanie lub przepisywanie.
Pismo runiczneBiegły
Są treści, zwłaszcza różne magiczne receptury i teksty, które mogą być zapisane właśnie runami.
Skradanie sięZaawansowany
Nauczył poruszać się tak, żeby nie ściągać na siebie niepotrzebnej uwagi. I to nie dlatego, że jest mu to potrzebne do pracy, bardziej jest to potrzebne jego spokojowi ducha.
PrzetrwanieZaawansowany
Zdarza mu się podróżować pieszo, może nawet zbyt często patrząc na to, że przy pomocy magii może przenosić się z jednego miejsca w drugie. Przy takich pieszych wędrówkach przydaje się wiedza związana z przetrwaniem w dziczy.
Sporządzanie trucizn i odtrutekZaawansowany
Wie, jak przyrządzać odtrutki, jednocześnie nie chwali się też, że może tworzyć trucizny. W końcu, musi wiedzieć o tych drugich, aby wytwarzać te pierwsze.
BestiologiaZaawansowany
Wiedza o różnorakich zwierzętach, która przydaje się w czasie leczenia obrażeń, które te mogą zadać szponami, kłami lub jeszcze czymś innym.
PoliglotyzmZaawansowany
Zna język elfów, wspólny, a także język rasy pradawnych.
Wiedza tajemnaZaawansowany
To właśnie dzięki niej łatwiej było mu – i nadal jest – zrozumieć zaklęcia i ogólnie to, jak działa magia.
MatematykaOpanowany
Dzięki niej łatwiej jest mu określić dawkowanie danej maści, mikstury, napary i tak dalej, w oparciu o to, ile waży dana osoba, jakiej jest rasy i, w jakim jest wieku. Matematyka sprawia też, że zaskakująco często udaje mu się określić coś „na oko”.
PrawoOpanowany
Aby skutecznie wykonywać pracę wędrownego uzdrowiciela, uznał, że musi znać prawo przestrzegane w danym miejsce lub krainach, nawet jeżeli dotyczy to tylko tych praw związanych z wykonywanym przez niego zawodem.
Targowanie sięOpanowany
Zdarza mu się targować w związku z nieodpowiednią zapłatą za jego usługi. Co prawda, daleko mu do zawodowego handlarza, jednak nierzadko udaje mu się postawić na swoim.
AlchemiaOpanowany
Jego wiedza alchemiczna jest ograniczona do tej związanej z wytwarzaniem mikstur, eliksirów i maści, których przeznaczeniem jest leczenie lub łagodzenie bólu.
KulturoznawstwoOpanowany
Ogólna znajomość różnych kultur i zwyczajów, na które może się natknąć w czasie swoich podróży.
PływaniePodstawowy
Na pewno nie utopi się, gdy wpadnie do wody i będzie w stanie dopłynąć do brzegu.
PolowaniePodstawowy
Zna podstawy związane z polowaniem w dziczy, zdarza mu się nawet wykorzystywać tą wiedzę, gdy akurat jest w podróży i ma mniej zapasów niż zakładał albo, gdy chciałby zjeść coś upieczonego nad ogniskiem.
TropieniePodstawowy
Rozpozna ślady najbardziej znanej zwierzyny i będzie w stanie podążać za nimi, jeśli będą dobrze widoczne.

Cechy Specjalne

Rozwój Poprzedniego WcieleniaZaleta
Mimo, że Ascal w dalszym ciągu nie jest pewien, czy wspomnienia, które pojawiły się w jego głowie, są prawdziwe, to z czasem zauważył, że wpływają one na naukę niektórych umiejętności. Sprawiają przez to, że przyswojenie ich przychodzi mu trochę łatwiej, a wiedzę z nimi związaną udaje mu się zapamiętywać szybciej.
Leśny ElfRasowa
Zbiór cech rasowych, na które składają się: możliwość komunikowania się ze zwierzętami i roślinami, odporność na choroby i nadzwyczajna równowaga.
Cierpienie UmysłuSkaza
Wspomnienia, które widzi, które dotyczą życia kogoś innego, wpływają na jego życia od dnia, w którym zaczęły pojawiać się w jego głowie. Za każdym razem, gdy komuś o tym mówił – bez różnicy, czy był to ktoś z rodziny, przyjaciel, znajomy czy kompletnie obca mu osoba – spotykał się z oskarżeniami o zmyślanie i kłamstwo, wyśmiewaniem czy nawet upokarzaniem i prześladowaniem. Nie wpłynęło to dobrze na jego psychikę, przez to w jego charakterze również zaczęły pojawiać się zmiany. Kiedyś, może uważał, że wspomnienia te mogą być w jakiś sposób prawdziwe, jednak teraz nie ma takiej pewności i może już jej nigdy nie uzyskać. Z drugiej strony, coś pcha go też w stronę odnalezienia jakiegoś sposobu na to, żeby udowodnić, nawet jeżeli tylko samemu sobie to, że nie są jedynie wymysłem jego niestabilnego umysłu.

Magia: Inkantacje

ŻyciaMistrz
Jest uzdrowicielem, który w swojej pracy posługuje się nie tylko medycyną tradycyjną, lecz także magią. Opanował magię życia na naprawdę wysokim poziomie, jednak używa jej jedynie do leczenia i pomagania innym, choć zdaje sobie sprawę z tego, że może ona służyć również do innych, przeciwnych niż uleczanie, rzeczy. Poświęcił wiele lat nauki na to, żeby osiągnąć taki poziom jej znajomości, który będzie go zadowalał.
PrzestrzeniEkspert
Jest to dla niego magia bojowa, jak sam często ją nazywa. Używa tylko jednego typu zaklęć, których można używać, gdy zna się magię przestrzeni. Są to portale, choć on nazywa je portalami bojowymi. Może też przenosić się nimi z jednego miejsca w drugi, ale robi to raczej rzadko. O wiele częściej walczy przy ich pomocy. Nauczył się bardzo szybkiego tworzenia ich w czasie walki i wykorzystania tego przeciw komuś, kto akurat postanowił zagrozić jego życiu. Dzięki temu może, na przykład, otworzyć jeden portal pod nogami przeciwnika, a drugi wysoko nad nim, gdzieś na środku oceanu albo w środku wulkanu, może też sprawić, że przeciwnik znokautuje się własną pięścią albo wbije w swoje ciało ostrze, które przed chwilą miało dosięgnąć Ascala… i tak dalej.

Przedmioty Magiczne

Szybkie GestyZaklęty
Para krótkich rękawiczek bez palców, wykonanych z grubej skóry. Od środka pokryte są magicznymi runami, które są słowami umieszczonego w nich zaklęcia. Aktywuje się ono w sytuacjach, które w jakiś sposób zagrażają życiu noszącej je osoby i sprawiają, że ruchy jej rąk, a w tym dłoni i palców, stają się jeszcze szybsze. Ascal najczęściej używa ich, gdy musi walczyć, co przekłada się na to, że może tworzyć portale jeszcze szybciej i zadawać ciosy z jeszcze większą prędkością, nie tracąc przy tym precyzji.

Charakter

Nie ufa innym. Przez to, że w rodzinnej wiosce spotkał się z poniżaniem, wyśmiewaniem, znęcaniem się i nawet zastraszaniem przez obrazy, które ma w głowie, a które nie są jego wspomnieniami. Później zresztą – gdy opuścił rodzinny dom i wyruszył w świat – przytrafiało mu się to samo, gdy spotkał kogoś, komu wydawało się, że może zaufać na tyle, że osobie tej może zdradzić to, z czym się boryka. Nikt nigdy nie wierzył w ich prawdziwość, z czasem i on powoli pozwalał na to, żeby te wątpliwości pochłonęły i jego. Stąd wzięły się też duże problemy z zaufaniem, a także narastające wrażenie, że może te wspomnienia tak naprawdę są jedynie wytworem jego wyobraźni, a nie czymś, co przeżył, ale w poprzednim życiu. Źle to wpłynęło na jego psychikę, a same obrazy nierzadko przenikają do jego snów, co sprawia, że zdarzają mu się problemy ze snem właśnie. Jest samotnikiem, częściowo z własnego wyboru, a częściowo z przymusu, jednak już dawno przyzwyczaił się właśnie do tego i nie uznaje tego za coś złego i to mimo że w dzieciństwie był osobą towarzyską, której łatwo przychodziło nawiązywanie nowych znajomości. Nie czuje się specjalnie dobrze w towarzystwie innych osób, robi się czujny i zaczyna uważać na to, co mówi, robi się też skryty. Nie przepada za opowiadaniem o sobie, a gdy już musi to zrobić, zawsze robi to ostrożnie i zastanawia się nad tym, co chce zdradzić, a czego nie. Oczywiście, nie ma to miejsca w przypadku „wspomnień” - je zwyczajnie zachowuje dla siebie, nauczony tym, że mówienie o tym nie przyniesie mu niczego dobrego. Mimo tego wszystkiego, ciągle szuka sposoby na to, żeby udowodnić to, że albo wizje te są prawdziwe, albo rzeczywiście są jedynie wytworem jego wyobraźni. Nie ma przyjaciół, a jego znajomych można policzyć na palcach obu dłoni – ostatnia osoba, którą mógł nazwać przyjacielem, już nie żyje i był to elf, którego poznał w akademii medycznej.
Z drugiej strony, został uzdrowicielem i medykiem pchany chęcią pomagania innym. Co więcej, lubi i chce pomagać, co dla niektórych mogłoby nawet okazać się czymś dziwnym przez to, jaki jest i, co spotkało go w przeszłości. Na początku chciał zostać w Adrionie, ale szybko poczuł się ograniczony i przez to postanowił, że wyruszy w świat, aby nieść pomoc jako wędrowny uzdrowiciel. Szybko polubił podróże i zwiedzanie świata. Zdarza mu się przestraszyć czegoś, natknąć na coś, co go obrzydzi, wpadać w złość i smucić się, ale czasami próbuje nie tyle panować nad emocjami, co dusić je w sobie. Dba też o swoją reputację, choć dopiero po jakimś czasie dostrzegł benefity wynikające z tego, że powoli staje się znany. Nie lubi też kłamać i nie lubi kłamców, a także nie przepada za osobami, które celowo krzywdzą innych – obrona życia własnego lub innej osoby to jedno, a zabijanie, na przykład, jedynie w celu przyjemności, to drugie. Jest też dobrym słuchaczem, choć ciężko mu się uzewnętrznić. Nie złamie też raz danego słowa i zrobi to, co obiecał, że zrobi.

Wygląd

Ascal to wysoki leśny elf, którego wzrost wynosi sześć stóp i dwie dłonie (193 cm), choć widać to jedynie, gdy się wyprostuje. Przeważnie tego nie robi, bo zamiast tego przyjmuje lekko zgarbioną postawę, która sprawia, że jego postać jest niższa o te kilka centymetrów. Jest on młodym elfem, w końcu liczy sobie „jedynie” prawie dwieście lat, a aktualnie proces starzenia się jego ciała zatrzymał się na młodym dorosłym. Całe jego ciało zbliżone jest do atletycznego typu budowy, choć nie ma on mocno rozwiniętych mięśni, które, co prawda, rysują się pod śniadą, lekko opaloną skórą, ale nie są podkreślane przez nią za każdym razem, gdy wykonywałby aranżujące je czynności. Jedną z pierwszych cech jego wyglądu, które przeważnie dostrzegają ludzie, są dość długie, szpiczaste uszy. Te od razu zdradzają, z przedstawicielem jakiej rasy ma się do czynienia – a Ascal nawet nie ukrywa swoich elfich korzeni. Dodatkowo, w lewym znajdują się dwa, zwyczajne, okrągłe i metalowe kolczyki. Jego długie, gęste i sięgające do klatki piersiowej włosy w ogóle ich nie zakrywają; opadają po obu ich stronach, jakby je w ten sposób podkreślały. Włosy te mają kolor czerni o różnych odcieniach, choć określane są też jako czarno-srebrne. Spina je złotą, okrągłą klamrą na wysokości szyi i, choć ma ona kolor tego metalu szlachetnego, to jest wykonana z innego. Gęste i długie – jak na mężczyznę – rzęsy chronią ciemno-zielone oczy, w których znajduje się też po kilka plamek o kolorze jasnego brązu. Zdarza się, że można w nich ujrzeć iskry, które kiedyś bywały białe, jednak teraz wydaje się jakby lekko przytłumione i przypominają złote. Kiedyś zresztą pojawiały się tam też częściej, co teraz ma miejsce raczej rzadko, a jeśli już to w większości przypadków jest to spowodowane nagromadzeniem emocji negatywnych. Twarz bez zarostu przeważnie ma dość neutralny wyraz, chociaż czasem zdarza się, że zmienia się w zamyślony lub skupiony. W siedliskach ludzkich zdarza mu się – może częściej niż by tego chciał – rozglądać się czujnym wzrokiem wokół siebie i spoglądać nim po otaczających go osobach.
Często porusza się krokiem szybkim, jakby się gdzieś spieszył, choć tak samo często zwalnia – wtedy jego kroki robią się ostrożne, zupełnie, jakby obawiał się, że ziemię pod nimi zaraz poznaczą pęknięcia i ta zacznie się rozpadać.
Mówi trochę cicho, przez co można odnieść wrażenie, że jest albo niepewny swojego głosu, albo niepewny tego, co chce powiedzieć. Jednocześnie stara się też każde słowo wypowiadać wyraźnie i płynne przechodzić między nimi i zdaniami, choć nie na tyle szybko, żeby brzmiało to tak, jakby wypowiadał jedno, długie zdanie. Co do samego głosu to jest on męski, dość niski, ale w miły dla ucha sposób – może nawet wręcz chciałoby się, żeby mówił dalej, aby go słuchać, mimo, że on sam niekoniecznie chce to robić i uważa, że powiedział tyle, ile powinien.

Nosi na sobie dość gruby, materiałowy płaszcz. Jest on dobrej jakości i odpowiednio „wyważony”, jeśli chodzi o jego grubość – zapięty doskonale chroni przed wiatrem i zimnej, a rozpięty nie przeszkadza w cieplejsze dni. Jest on długi, sięga mu niemalże do kolan, i ma on barwę ciemnego koloru niebieskiego, poza kołnierzem, który jest już pełnoprawnie granatowy, a także czerni, która ciągnie się wzdłuż środka, z którą kontrastują zresztą białe guziki. Ten sam kolor mają zresztą wszelakie zdobienia znajdujące się na nim. Pod płaszczem znajduje się zwyczajna, biała koszula. Jego dłonie, przynajmniej częściowo, ukryte są w skórzanych rękawiczkach bez palców. Z tegoż materiału wykonane są też wytrzymałe spodnie, a także długie – kończące się w połowie łydki – buty, nieco przypominające te, które zakłada się do jazdy konnej.
Ze sobą, w swych podróżach, ma również plecak, często przewieszony tylko przez jedno ramię. Większość miejsca zajmują w nim różne przybory medyczne i specyfiki, resztę wypełnia jedzenie na podróż, krzesiwo i inne podstawowe rzeczy, które powinien mieć ze sobą podróżnik. Ma też dwie sakiewki – przy sobie, choć ukrytą w kieszeni płaszcza, nosi tą z ruenami, a drugą, w której znajdują się cenniejsze klejnoty, ma schowaną głęboko w plecaku.
W plecaku ma też flet, który dodatkowo chroniony jest w drewnianym – wykonanym z drewna hebanowego – pudełku, wyścielonym w środku miękką, fioletową tkaniną. Jest ono ładnie zdobione, na górnej jego części wyryta jest leśna sceneria z masą drzew i kwiatów, wśród których przebiega stado jeleni. Na jego dolnej części natomiast wyryte zostały słowa – zapisana kursywą dedykacja („Należy ci się coś lepszego, niż ta imitacja fletu, na której grasz. Oby ten służył ci lepiej, C”) od osoby, od której dostał go w prezencie. Sam flet wykonany również został z hebanu, co nadało mu niemalże czarny kolor. Poza nim, w futerale znalazło się też miejsce na przybory służące do dbania o instrument.

Historia

Zaczęło się od narodzin, jak życie każdego zresztą. W niewielkiej osadzie, znajdującej się gdzieś w środku Szepczącego Lasu i zamieszkałej przez leśne elfy, przyszedł na świat nowy przedstawiciel tejże rasy. Syn medyczki-zielarki i rzemieślnika zajmującego się wyrobami ze skór i ścięgien upolowanych przez myśliwego. Syn Verrony i Nesterina. Para ta postanowiła nazwać go Ascal. Był spokojnym niemowlęciem, nie dawał się we znaki rodzicom przez nadmierny płacz, choć oczywiście nie było też tak, że w ogóle tego nie robił. Dzieciństwo miał spokojne i pełne zabaw z rówieśnikami, których i tak w miejscu tym znajdowało się jedynie kilku – dlatego też szybko stworzyli zgraną grupę. Zanim jeszcze przygarnęła ich do siebie elfka, którą w osadzie nazywano „Nauczycielką”, okazało się, że Ascal odziedziczył po matce predyspozycje do magii, które tak jakby zostały dodatkowo wzmocnione przez obudzenie się w nim większej mocy magicznej pochodzącej od przodków ze strony Verrony właśnie. 
Gdy miał około dziesięciu lat, zaczęły nawiedzać go wizje. Najpierw powoli, jakby nieśmiało wkradały się do jego umysłu, a gdyby były czymś, co posiada świadomość, można byłoby powiedzieć, że próbowały nie dawać o sobie znać, dopóki sam ich nie odkryje. Gdy nie spędzał czasu z przyjaciółmi lub Nauczycielką, matka uczyła go o magii, medycynie, zielarstwie, anatomii – już wtedy wiedziała, że mały Ascal pójdzie w jej ślady, zamiast zajmować się tym, co robił jego ojciec. W trakcie jednej z tych nauk jego oczy nagle zaczęły postrzegać ręce innej osoby, jakby nałożone na jego. Z jednej strony wiedział, że to nie on, a z drugiej… coś podpowiadało mu, że może nie mieć racji. Trwało to tylko chwilę, widział tam jakąś książkę, której treści nie rozumiał przez język, którym była napisana. Zachował to dla siebie, niepewny tego, co zobaczył. Po tym jednym wydarzeniu, obrazy zaczęły nachodzić go coraz częściej, aż w końcu, niespełna dwa lata po pierwszej wizji, powiedział o tym matce i ojcu. Nie przejęli się tym, uznali, że to jego dziecięcy umysł i wyobraźnia, coś, co sobie wymyślił. Nie chciał do końca w to uwierzyć, ale, aby nie mieć problemów, zgodził się z taką wersją. Pomyślał, że może jego przyjaciele zareagują na to inaczej, jednak się mylił. I to bardzo.
Został wyśmiany, pierwszy raz w życiu. Mimo, że nadal byli dziećmi, nazwali go bardziej dziecinnym od nich, między innymi. Źle się z tym wszystkim poczuł, dlatego postanowił od nich odejść, zamiast tak stać i pozwalać im na to, co robili. Tylko, że zanim to zrobił, uderzył jednego z nich – nawet nie był pewien, w kogo celuje, po prostu jego pięść trafiła w twarz tego, który stał najbliżej. Wtedy też pierwszy raz uderzył kogoś tak… na poważnie. Poniósł konsekwencje, oczywiście, matka tamtego chłopca przyszła do jego rodziców i poskarżyła się im. Przez jakiś czas nie mógł wychodzić z domu, a wszelaka nauka odbywała się właśnie tam. Tylko, że, nawet jak już mógł to robić, to i tak swój wolny czas wolał spędzać wyłącznie w swoim towarzystwie. Poza tym, miał też muzykę. Nauczył się czytać nuty, z których później tworzył muzykę wygrywaną na raczej prowizorycznym flecie prostym. Lata mijały, konkretnie cztery minęły, gdy do ich osady zawędrował kupiec, od którego Ascal usłyszał o mieście o nazwie Adrion i o akademii medycznej, która się tam znajdowała. Jego nowym celem od razu stała się próba dostania się tam, aby móc jeszcze bardziej powiększyć swą wiedzę właśnie w tamtym miejscu. Już wtedy wiedział, że chce zostać medykiem; osobą, która leczy i pomaga ludziom. I to mimo tego, że inne wspomnienia nadal go nękały i co jakiś czas pojawiały się nowe. I, choć przychodziło mu to niełatwo, chciał też opuścić miejsce, w którym się urodził i dorastał.

Krótko po dwudziestych urodzinach, Verrona uznała, że wie już wszystko, czego sama mogła go nauczyć; że jest gotowy na to, żeby przynajmniej podjąć próbę dostania się do akademii medycznej, o której właściwie marzył. Poza tym, może jego rodzice byli też świadomi tego, że ich syn stał się samotnikiem i jednocześnie osobą, o której prawie wszyscy mieszkańcy osady mieli zdanie negatywne, głównie przez to, co działo się w jego umyśle. Co prawda, oni też obrywali przez to rykoszetem skierowanym w stronę ich reputacji, jednak w ich przypadku nie było tak źle, jak było z nim. Ascal napisał długi list, w którym szczegółowo opisał, kim jest, co umie i, dlaczego chcę uczyć się właśnie w tym miejscu. List ten czekał na dzień, w którym zjawi się posłaniec lub kupiec zmierzający do Adrionu. Dzień ten nastał niespełna miesiąc później, a Ascal – przez zapłatę nieco więcej niż wynosiła opłata za przekazanie takiego listu – upewnił się, że osoba, w której rękach go powierzył, na pewno dostarczy go tam, gdzie chciał. Na odpowiedź czekał długo, a przynajmniej tak wydawało się jemu, bo pismo z nią przyszło dwa miesiące później.
Udało się, został zaproszony do miasta i akademii. Zdecydowanie był to jeden z najszczęśliwszych dni jego życia. Wyruszył dwa dni później po tym, jak już pożegnał się z rodzicami. Miasto na początku przytłoczyło go, co najpewniej zawsze ma miejsce w przypadku kogoś, kto całe swoje życie spędził w miejscu, które jest o wiele mniejsze i, w którym żyje tylko naprawdę mały fragment liczby ludności w miastach. Musiał pytać o drogę, oczywiście, jednak napotkani ludzie i strażnicy miejscy okazali się zaskakująco mili i pomogli mu dotrzeć do celu. Piękny budynek akademii sprawił, że Ascal zatrzymał się na chwilę, tylko po to, żeby mu się przyjrzeć. Tam już, znów z pomocą napotkanych tam osób, udało mu się dotrzeć w miejsce, w którym załatwił wszystkie formalności, a także dowiedział się, gdzie znaleźć pokój, do którego został przydzielony. Gdy już tam dotarł, okazało się, że będzie go dzielił z kimś jeszcze. Młody mężczyzna również był leśnym elfem, jednak był dwa lata starszy od niego. To, co na początku wydawało mu się uciążliwością, z czasem stało się czymś innym. Z czasem zmieniło się w przyjaźń.

Zajęło to niespełna dwa lata, może byłby to mniejszy czas, gdyby nie nieufność Ascala – która i tak była mniejsza niż to, co dzieje się z nim teraz – ale w końcu Cornaith stał się kimś, kogo mógł określić mianem przyjaciela. Ascal miał grupę znajomych, której częścią oczywiście był Corn, ale tylko on nie zaczął się śmiać, gdy raz – musieli go zresztą do tego porządnie upić – zdecydował im się w końcu opowiedzieć o wspomnieniach, które nie są jego. Wtedy już właściwie sam nie wiedział, czym one są i, czy w ogóle są prawdziwe. Tylko, że i tak zareagowali tak samo, jak te dzieciaki w wiosce. Zaczęli się z niego otwarcie śmiać, a on poczuł to, mimo alkoholu krążącego w jego ciele. Zamglony wzrok napotkał Cornaitha, który jako jedyny się nie śmiał. I, który był jedyną osobą, która za nim poszła, gdy wstał nagle od stołu, wywrócił go w stronę śmiejących się i wyszedł w ciemność. Właśnie dzięki niemu, nie zasnął w jakiejś losowej uliczce, a w łóżku w ich pokoju. Plotki o tym, czym podzielił się z tamtymi, dość szybko rozeszły się po akademii, jednak tylko inni uczniowie uznali to za dobry powód do żartowania z niego we wszelaki sposób i przypięcia mu łatki kogoś, kto może nie być zdrowy na umyśle. Zareagował na to w swój sposób – odciął się od innych, znów stał się samotnikiem. No, prawie. Bo tym razem też miał kogoś, kto się od niego nie odwrócił. Wcześniej byli to rodzice, tym razem był to Corn. Został z nim, mimo tego, jak bardzo – na gorsze – zmieniło się to, jak Ascal był postrzegany przez innych. Co więcej, elf miał wrażenie, że w ogóle nie wpłynęło to na ich przyjaźń.
Na dwudzieste piąte urodziny dostał od niego hebanowy flet w futerale stworzonym z tego samego drzewa. W dodatku z dedykacją na spodzie. Później, w czasie swoich urodzin, Corn chciał, aby zrobili coś, co będzie jednocześnie spontaniczne i będzie to ich wspólna pamiątka. Ascal miał powiedzieć, co pierwsze przyjdzie mu do głowy i zapłacić za to, jeśli wiąże się to z uiszczeniem jakiejś opłaty. Właśnie tego dnia w uchu medyka znalazły się te dwa kolczyki, takie same – choć w prawym uchu – stały się też ozdobą jego przyjaciela.
Po kilku latach, Ascal w końcu zakończył naukę. Corn zrobił to rok wcześniej, ale w ogóle nie stracili kontaktu – spotkania z przyjacielem były właściwie jedynym powodem, dla którego elf opuszczał swój pokój poza zajęciami, gdy oczywiście go tam nie było. Cornaith przejął klinikę po ojcu od razu po opuszczeniu akademii medycznej i powiedział Ascalowi, że, gdy on również będzie miał to za sobą, w klinice znajdzie się praca dla niego. Dlatego też, gdy już ostatni raz wyszedł przez bramę akademii, swe kroki skierował właśnie w tamto miejsce.
Spędził tam kilka lat, aż w końcu zdecydował się opuścić miasto. Miał ku temu właściwie dwa powody – pierwszym było to, że właśnie minął rok od dnia, w którym zginął Corn i, w którym, wedle jego woli, to Ascal przejął klinikę. Drugim było to, że czuł się ograniczony miastem i jego murami. Tym, że może leczyć jedynie jego mieszkańców, a nie każdego, kto akurat był w potrzebie i, kto stanął na jego drodze. Ciężar odejścia przyjaciela stawał się coraz trudniejszy do utrzymania na barkach i w niczym nie pomagało to, że umarł głupią śmiercią. Taką, która mogła przydarzyć się właściwie każdemu. Znalazł się w złym miejscu i o złym czasie, padł ofiarą rabunku, który zakończył się jego śmiercią, gdy zaczął stawiać opór. Równo rok po tym wydarzeniu, coś pękło w Ascalu. Może w końcu tak naprawdę dotarło do niego to, co się stało i to, co chciałby robić. Klinikę przekazał pracującemu w niej lekarzowi, który miał najwięcej doświadczenia zarówno w samym leczeniu, jak i w zarządzaniu personelem. A później opuścił miasto.
Najciężej było mu opuścić teren Szepczącego Lasu. Zanim to zrobił, zajrzał do rodzinnej wioski. Odwiedził rodziców, u których dzień spędził głównie na opowiadaniu im o mieście i o tym, co działo się z nim przez te lata. Dopiero na sam koniec powiedział im, co chce zrobić. Nie próbowali namawiać go do tego, żeby odpuścił. Matka zapytała go jedynie, czy jest tego pewien, a gdy powiedział im, że tak, choć nie jest to łatwa decyzja, to dodali mu otuchy i motywacji swoimi słowami. Puścili go, choć niechętnie, co zwłaszcza było widać w zapłakanej twarzy jego matki. W końcu, nie mieli pojęcia, kiedy zobaczą się ponownie.

Odwiedził Menaos, Valladon i Ekradon, a także kilka wiosek po drodze. Dopiero na terenie Opuszczonego Królestwa stało się coś ciekawego. Nieopodal szlaku zauważył ciało ubrane w szaty w różnych odcieniach żółci. Na początku myślał, że osoba ta jest martwa, jednak gdy podszedł bliżej, okazało się, że tak nie jest. Mężczyzna był ranny, a Ascal nie mógł zostawić kogoś takiego na pastwę losu. Uleczył go, choć zajęło to więcej czasu, niż myślał, że zajmie. W pobliskim lesie spędził – razem z nieznajomym – dobre kilka dni, zanim ten odzyskał świadomość. Elf powiedział mu o całej sytuacji, w zamian mnich opowiedział mu o sobie. Cedric, bo takim imieniem mu się przedstawił, pochodził z daleka, z wioski wojowników ukrytej wśród szczytów Łańcucha Mea-Venai. Każdy mężczyzna mieszkający tam, po osiągnięciu dorosłości, może udać się na pielgrzymkę z wyznaczonym przez siebie celem. Cedric za cel obrał sobie zobaczenie wszystkich pasm górskich, które można znaleźć w Alaranii. Powiedział też, że w zamian za uratowanie życia, nauczy go, jak może ratować swoje. Wtedy dowiedział się o wykorzystywaniu magicznych portali w walce. Cedric nauczył go podstaw ich używania, a także podszkolił go w niemagicznej walce wręcz. Nie zajęło to jednego dnia, dlatego też przez jakiś czas podróżowali ze sobą. Ta wspólna podróż skończyła się w pobliżu Szczytów Fellarionu. Ascal ruszył w stronę Renidii, a celem Cedrica stały się Szczyty.

Lata mijały mu na podróżowaniu, pomaganiu ludziom i samodzielnych próbach podniesienia swych umiejętności. Zdobywał też sławę i reputację, choć nimi zaczął przejmować się trochę za późno. Dzięki powoli rosnącej rozpoznawalności mógł pozwolić sobie na zaufanie pacjentów, na targowanie się i na lepsze ceny za swoje usługi. Samotne podróże sprawiły też, że coraz lepiej szło mu granie na flecie, choć sam siebie musiał przekonywać dość długi czas do tego, żeby zagrać na nim publicznie. Sytuacje takie miały miejsce przeważnie na początku jego podróży, gdy akurat potrzebował ruenów lub noclegu i nie miał innej możliwości zarobku. Teraz, gdy nie jest już jakimś nieznajomym elfem, który zna magię leczniczą i medycynę, robi to o wiele rzadziej. Polubił też podróże, w swoim czasie oczywiście, dlatego teraz chętniej się ich podejmuje.
  • Najnowsze posty napisane przez: Ascal
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Data
  • Niezrozumiani, ale i tak chcą pomagać
    Wzruszył ramionami. Dla niego magia nie była niczym niezwykłym, obcował z nią właściwie od najmłodszych lat, a sposób, w jaki się nią posługiwał był dla niego po prostu zwyczajny. Wiedział, że używanie portali …
    6 Odpowiedzi
    790 Odsłony
    Ostatni post 1 miesiąc temu Wyświetl najnowszy post
  • Niezrozumiani, ale i tak chcą pomagać
    Skrzydlata kobieta nie powinna brać do siebie tego, że wolał zachować bezpieczną odległość i nie wyjawiać jej informacji na swój temat. To, że nie ufał nieznajomym, nie było akurat jej winą, tylko, że o tym też…
    6 Odpowiedzi
    790 Odsłony
    Ostatni post 1 miesiąc temu Wyświetl najnowszy post
  • Niezrozumiani, ale i tak chcą pomagać
    Śnił o chochlikach. Małych, fioletowych człowieczkach, które najpierw goniły jego, lecz później role te odwróciły się – w połowie snu, a przynajmniej tak można było to określić, to on zaczął gonić je. Chociaż, …
    6 Odpowiedzi
    790 Odsłony
    Ostatni post 2 miesiące temu Wyświetl najnowszy post