Oglądasz profil – Delain

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Katje Michaela Streve, zwana Delain lub też Obca
Rasa:
Syrena
Profesje:
Płeć:
Nieokreślono
Wiek (w latach):
172 lat
Wygląda na:
0 lat

Aura

Piękna czysto morska emanacja. Z jednej strony taka jakich wiele, gdyż nie wyróżnia się szczególną siłą, z drugiej unikalna niczym fala oceanu, która każda jest niepowtarzalna i jedyna.
Początkowe wrażenie jest nieco oschłe, wręcz złośliwe, jednak szybko poczujesz, że w tej aurze jest coś więcej. Czy to z uwagi na szafir, którym lśni oceaniczna toń, czy może na ulotną, wręcz sekretną miedź skrytą pośród mas cynku... Ciężko powiedzieć, ale mimo pierwotnego odstraszania, ta emanacja korci by poznać ją trochę lepiej i nie zniechęcać się na starcie. Szmer wody przyjemnie brzmi w tle, uzupełniając słony i orzeźwiający zapach oceanu.
Miękkie fale zaginają się i wznoszą giętko, by sztywnieć zaraz przed uderzeniem o brzeg.
Skały nadbrzeża jak się słusznie domyślasz są ostre, na co powinieneś uważać, a ich powierzchnia jawi się chropowatą tam gdzie porastają ją algi i pokrywają glony, a jednocześnie gładką, gdzie wypolerowały je morskie pływy. Smak tutaj jest nie mniej złożony. Lepki już od początku, pozostaje długo w ustach dając sporo czasu na kosztowanie aury. Słodycz miesza się tutaj z subtelną pikanterią, ale to nieśmiały kwaskowy finisz skradnie twoją uwagę, potwierdzając - tak w tej aurze jest delikatność, której nie widać na pierwszy rzut oka.
Nazwa użytkownika:
Delain
Grupy:
Inne Postacie:
Ellcora, Aaliya, Noelia, Gertrude, Kharginei, Dafne
Martwe postacie:
Enitia, Elsker

Skontaktuj się z Delain

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
1 rok temu
Ostatnio aktywny:
3 tygodnie temu
Liczba postów:
6
(0.01% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.01)
Najaktywniejszy na forum:
Wodospady
(Posty: 4 / 66.67% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Gotowa, by zawrócić
(Posty: 4 / 66.67% wszystkich postów użytkownika)

Atrybuty

Umiejętności

PływanieOpanowany
Czytanie i pisanieOpanowany
Władanie bronią dystansową [proca]Opanowany
GotowanieOpanowany
RetorykaBiegły
PoliglotyzmOpanowany
PowożenieOpanowany
TresuraPodstawowy
NaturianizmBiegły
PolowaniePodstawowy
PrzetrwaniePodstawowy
Czytanie AurOpanowany
Handel i targowanie sięOpanowany
AktorstwoPodstawowy
MeteorologiaOpanowany
ŁucznictwoOpanowany
PoezjaBiegły
RecytacjaMistrz
ZielarstwoOpanowany

Cechy Specjalne

Krótsza kończyna/ uszkodzony ogonWada
Pod postacią człowieka Delain ma trochę krótszą lewą nogę, przez co lekko utyka i musi wspierać się na lasce. Niekiedy rezygnuje z podpórki na rzecz specjalnie dostosowanego obuwia, po prostu do jednego buta umieszcza kawałki słomy czy strzępki materiałów tak, aby lepiej się jej chodziło. Stopa jest krótsza o 5 centymetrów od drugiej. W momencie, gdy porusza się o lasce jest trochę wolniejsza od reszty towarzystwa. Krótsza kończyna pod postacią syreny prezentuje się jako uszkodzenie ogona, który jest postrzępiony na końcach i przez to powoduje wolniejsze ruchy i problemy z pływaniem. Delain radzi sobie z tą wadą w ten sposób, że częściej w trakcie pływania używa dłoni, a nie ogona i pływa powoli żabką. Jej drobna ułomność powoduje, że nie oddala się raczej od Wyspy Syren, a jeśli już, to robi to pod postacią człowieka. Zawsze pilnuje, żeby tam, gdzie się udaje, znajdował się zbiornik umożliwiający przemianę. Uszkodzony ogon czasem ją boli, gdy wir morski jest gwałtowniejszy lub nadciąga sztorm. W takich sytuacjach wykonuje okłady z leczniczych wodorostów czy muszelek i zwykle ból łagodnieje. Natomiast sama ułomność powstała podczas ataku rekina, który przypadkowo przybłąkał się do Wyspy Syren i zaatakował biedną Delain. Nie miała szans podczas spotkania z tą krwiożerczą bestią, a to nie był zwykły rekin - o wiele silniejszy i większy od przeciętnych rekinów. Prawdopodobnie zaczarowany, a właściwie, przeklęty. Wiele by dała, aby wymazać tę przygodę z pamięci. Rekin podpłynął nieoczekiwanie i boleśnie ugryzł syrenę w ogon. Na szczęście, szybko się oddalił, bo na ratunek Delain ruszyło kilka innych syren. W ten właśnie sposób jej ogon do dziś jest uszkodzony. Lewa płetwa ogona jest krótsza o kilka centymetrów od prawej, dlatego Delain ma problem z zachowaniem równowagi i koncentracji.
Odpychająca PieśńWada
Mawia się, że syreny posiadają bardzo piękny, uwodzicielski głos, który mąci w umysłach śmiertelników. Nie w przypadku Delain, której głos jest po prostu brzydki i niezbyt przyjemny dla ucha. Delain fałszuje i to jeszcze jak! Kiedy posłuchasz tej pieśni, poczujesz się tak jakby Cię obdzierali ze skóry, gdyż jest to nieomal tortura dla duszy i ciała. Przekorna natura Delain podpowiada jej, by śpiewać im bardziej ktoś tego nie chce, ale możesz tylko się modlić, by jej nie posłuchała. Dla własnego dobra, lepiej jej nie denerwuj, bo na złość tobie może zacząć śpiewać.
TopielicaMoc
Jest to moc mająca na celu kogoś zranić, ale i ochronić. Aby ją wyjaśnić, wyobraźmy sobie taką sytuację: pewien niegodziwy człowiek postanawia któregoś razu wypłynąć łodzią rybacką na morze i dokonać połowu sporej ilości ryb. Tak się składa, że Delain jest w pobliżu i widzi zamiary gagatka. Natychmiast podpływa i po prostu go topi w wodzie lub mąci w umyśle. Potrafi utopić te istoty, które zagrażają jej bądź jej bliskim, a także stworzeniom morskim. Czuje z nimi nierozerwalną więź i traktuje jak swoją rodzinę. W ten sposób chce ochraniać inne morskie stworzenia przez niebezpieczeństwem. Jest gotowa ruszyć na ratunek innym morskim stworzeniom, najczęściej wówczas wymawia zaklęcie i wznosi fale morskie o kilka metrów ku górze, by możliwe było zatopienie.
Napady lękuSkaza
Trudno powiedzieć z czego wzięła się powyższa skaza. Być może winę za to ponosi niezbyt szczęśliwe dzieciństwo Delain, a konkretnie oziębłość i brak akceptacji ze strony ojca. Nie mogła ot tak po prostu opowiedzieć mu o swoich kłopotach. Gdy styka się z sytuacją trudną do przeskoczenia, miewa napady lęku. Zamyka się w jakimś pomieszczeniu i nie odzywa do nikogo, wówczas boi się nawet własnego cienia. Są to momenty depresyjne u syreny, po pewnym czasie znikają i Delain może przejść do porządku dziennego. Podczas tych ataków ma duszności, podwyższone tętno, kołatanie serca czy migrenę. Lęk występuje niespodziewanie i nie jest łatwo wskazać jego źródła. Prawdopodobnie powodują go ostre przedmioty przypominające o ostrych zębach rekina, który ją kiedyś zaatakował oraz ciemne, ciasne pokoje.

Magia

WodyUczeń

Przedmioty Magiczne

Diamentowe lusterko KrokusZaczarowany
Ten magiczny przedmiot reaguje na zmiany pogody tydzień do przodu. To znaczy, że kiedy Delain planuje jakąś wędrówkę, może liczyć na pomoc lusterka. Świeci się na zielono, gdy ma świecić słońce

Charakter

Pierwsze, co należy wiedzieć na temat tej syreny to fakt, że jest nerwowa i niezbyt sympatyczna. Delain z racji swojej brzydoty nie lubi się nikomu przymilać czy podporządkowywać. Ma lustro i wie jaka jest prawda - urodą nie olśniewa, mówiąc najogólniej. Nie zależy jej na gromadce wielbicieli czy przyjaciół. Chadza własnymi drogami, pływając pod prąd. A skoro już o tym mowa, nie przepada za tą czynnością z powodu uszkodzonego ogona. Dlatego jeśli tylko ma okazję, przebiera formę człowieka. Druga interesująca informacja dotycząca osobowości Delain stanowi o jej silnym temperamencie. Nie boi się odezwać w towarzystwie, zwłaszcza jeśli czuje, że racja jest po jej stronie. Dyskusja to coś, czemu się poświęca, o ile przebiega rzeczowo i konkretnie. Gadanie trzy po trzy nie jest jej domeną. Nie mówi wiele o sobie, a jeśli już, tylko w samych superlatywach. To zakochana w sobie i - pomimo że urodą nie grzeszy - próżna istota o nieco nikczemnym sercu. Zazwyczaj bywa egoistyczna. Potrafi w pompatyczny sposób reagować na wszystko to, co nie jest po jej myśli. Przejawy dobroci wykazuje tylko, gdy czuje się akceptowana i szanowana. Wzbudzanie respektu to jej specjalność. Mało co umknie jej uwadze, potrafi obserwować otoczenie i wyciągać adekwatne wnioski. Nie przepada za chaosem, choć swoją osobą często go powoduje. Problemy w niespotykany sposób się jej imają, a gdzie się pojawi, tam wywołuje szum. Delain ma duże poczucie humoru, lubi się śmiać i płatać towarzyskie figle. Zwraca uwagę na to, jak jest odbierana wśród otoczenia i stara się wywrzeć dobre wrażenie. Gdy poznasz ją bliżej, możesz dojść do wniosku, że to w rzeczywistości dobra osoba, ale skrywa się pod płaszczykiem krnąbrności w obawie przed odrzuceniem. To dobry materiał na przyjaciółkę - powierzonego sekretu nikomu nie zdradzi i wesprze w trudnych chwilach.
Delain to raczej kapryśna syrenka, może godzinami stać przed witryną sklepową i wypatrywać odpowiedniego fatałaszka. Trudno powiedzieć, czy jest zmienna, czy raczej stała w poglądach - kiedy się do kogoś uprzedzi, ciężko zmienić jej stanowisko, natomiast gdy mowa o drobiazgach, w okamgnieniu zmienia zdanie. Ma kiepską orientację w terenie, więc raczej nie nadaje się do długich wędrówek. Szybko się męczy i wówczas marudzi, że wszystko ją boli z powodu dość małej wytrzymałości.
Wobec obcych przejawia nieufność i chłód. Musi kogoś dobrze poznać, aby wyrobić sobie opinię i zaufanie, co oczywiście, nie oznacza, że nie uprzedza się względem podejrzanie wyglądających awanturników. Lubi istoty spokojne i skore do kompromisów. Gdy przebywa wśród zaufanych stworzeń, zachowuje się zgoła inaczej - jest śmielsza i weselsza, częściej się śmieje i żartuje. Nie przepada za męskim towarzystwem, o wiele bardziej ufa innym kobietom. Przepada za towarzystwem innych morskich istot, czy to nimf, czy innych syren, a większość Naturian poprawia jej nastrój. Inaczej jest w przypadku ludzi - z jednej strony, ciekawi się na myśl o marynarzach, a z drugiej, woli zachować zdrowy dystans wobec przedstawicieli płci męskiej.

Niedostępność i pewien chłód to tylko jedna z powłok Delain. Ma wrażliwą duszę i trochę inaczej widzi świat niż większość istot, z którymi się spotkała - głębiej, mocniej, dosadniej. Z tego względu chętnie sięga po poezję, w wolnej chwili pisze wiersze i czyta książki. W ten sposób oddziela się od jakiegokolwiek towarzystwa, bo to właśnie ze sobą czuje się najlepiej, nie potrzebując kontaktu ze światem.

Wygląd

Ta syrena może Wam przypominać postać z mrocznych legend, którymi straszy się nieposłuszne dzieci przed snem. Cechą charakterystyczną tej postaci są włosy i spiczaste zęby, ale i niezaprzeczalna brzydota. Kiedy spojrzysz na nią, możesz dojść do wniosku, że bliżej jej do jakiejś kreatury, a nie pół kobiety, pół ryby. Delain pod postacią syreny znacznie wyróżnia się pośród reprezentantek gatunku. Posiada duży zielony ogon, połyskujący w odcieniach srebra i złota, który uległ uszkodzeniu w starciu z rekinem. Jest dość brzydka, nie ma w sobie wdzięku, a niespotykana uroda przyprawia jej sporo zmartwień. Gdy ktoś ją ujrzy po raz pierwszy, bywa skwaszony, że ma do czynienia z tak brzydką kobietą. A przecież syreny są zazwyczaj ładne! Niestety, nie w tym przypadku. O jej brzydocie może świadczyć ogólnie twarz, ale i niecodzienna figura. Delain posiada dość kanciaste kształty, które kojarzą się z dorastającym chłopcem. Wysoka na 164 centymetry, ważąca ok. 53 kilogramy syrena - już kwestia wagi czyni z niej dość mało wytrzymałą i słabą istotę.

Twarz owalna, o dziwnym, przerośniętym lekko podbródku niepasującym do reszty twarzy, podobnie jak kartoflowaty nos oraz małe, wiecznie zaciśnięte usta. Oczy przybierają barwę czerwoną - w momencie gdy się zdenerwuje, mogą być naprawdę mocno czerwone, a gdy jest spokojna, po prostu różowe. Czoło niskie, na którym występują początkowe zmarszczki. One pojawiają się też na mało atrakcyjnym podbródku - zawsze, gdy się uśmiecha, zmarszczek jest więcej na tej części ciała. Na jej twarzy widać grube i chropowate łuski. Mogą one znikać, gdy zbliża się do powierzchni, lecz w głębinach jej twarz przypomina jakąś bryłę. Usta bywają popękane, a z racji tego, że są cienkie, ledwo je widać, gdy coś mówi. Policzki mało wydatne, właściwie wpadnięte. Uszu nie posiada, co nie oznacza, że nic nie słyszy. Pod oczami znajdują się skrzela, o wiele za duże jak na jej wiek, psujące znacznie kompozycję i nasuwające na temat syreny niewłaściwe i krzywdzące skojarzenia. Włosy to kolejna sprawa wzbudzająca zdziwienie - również to nie ma prawa się podobać nikomu. Są w kolorze trudnym do określenia, trochę zielonym, a trochę niebieskim, można rzec więc: turkusowym, aczkolwiek turkus w porównaniu do tego prezentuje się o wiele szlachetniej. Włosy wyglądają na wiecznie czymś ubrudzone z powodu niejednoznacznego, lekko wyblakłego koloru.

Figura nie należy do najlepszych, mówiąc ogólnie. Jeśli chciałoby się powiedzieć wprost - sylwetka jest po prostu brzydka, więc Delain raczej nie zwabi w swoje sidła nikogo, chyba że miałaby do czynienia z desperatem. Biodra wąskie, biust niezbyt pokaźnych rozmiarów. Nogi prezentowałyby się dobrze, gdyby jedna z nich nie była uszkodzona. Ciekawym elementem jej ciała jest szyja. Długa i kształtna jak u łabędzia, nie sposób oderwać od niej wzroku. Ale to jedna z nielicznych zalet jej fizjonomii. To samo jest z dłońmi- szczupłe i długie palce o ładnych paznokciach dobrze komponują się z rękawiczkami, które lubi zakładać.

A skoro już przy stroju jesteśmy - Delain ubiera się w sposób elegancki i oficjalny. Jako ludzka kobieta wybiera białe koszule z żabotem i czarne spodnie, w których jej nogi wyglądają smukło. Ubiera się również w długie do ziemi suknie szyfonowe, pamiętając, by nie zakładać butów, aby nie powodować bólu chorej stopy. W przypadku sukien, czuje się idealnie i komfortowo, gdyż wówczas nie widać tego, co chciałaby ukryć, a co stanowi jej kompleks - chodzi o wyżej wspomnianą część ciała.

Jako syrena wygląda raczej dziko. Pokryta wodorostami i mułem, odziana w skórzany biustonosz z kilkoma paskami na plecach, wygląda w taki sposób, że nie chciałbyś się do niej zbliżyć bez stosownego oręża. Na brzuchu i pomiędzy łopatkami widać drobne blizny. Lewe ramię sprawia wrażenie pokrytego czerwonymi ranami, ale w rzeczywistości jest ozdobione barwami plemiennymi.

Pod postacią człowieka jest blondynką o niebieskich oczach i średnio ciekawej twarzy. To jej nieco ładniejsza od standardowej wersja. Z tego powodu, że wygląd może być modyfikowany, potrafi przeistoczyć się w kogoś dosyć ładnego.

Kiedy spojrzysz jej głęboko w oczy, zrozumiesz, że ona po prostu chce być kochana. Gdzieś tam skrycie. I może nie przyzna się nigdy do tego otwarcie, to jednak marzy się jej ktoś, kto będzie w stanie ją akceptować i szanować, bez wytykania jej wad.

Historia

bZapiski Delain/b (z racji, że wiele notatek się nie zachowało, poniżej tylko niektóre z nich).
***

iJak właściwie przyszłam na świat?/i

Dorastałam na Wyspie Syren w Jadeitowym Wybrzeżu i spędzałam sporo czasu w lagunie, w obecności innych syren czy trytonów. Lubiłam co jakiś czas obserwować żeglarzy, byłam ciekawa ludzkiej natury, więc zadawałam liczne pytania starszym koleżankom o człowieczeństwo. Przyszłam na świat w poczuciu bycia nieakceptowaną i niekochaną. Matka o imieniu Nadiene po porodzie szybko zmarła, dlatego wychowywał mnie ojciec (Kirkor). Mnie oraz trójkę sióstr i jednego brata (Charlie)- najstarszego pośród gromadki. Jako najmłodsza z rodzeństwa zazwyczaj najmniej miałam do powiedzenia, ale jako dziecko nie mogła narzekać na brak uwagi ze strony sióstr (Malwy, Kornelii oraz Arlene), ponieważ w wielu sprawach mogłam na nich liczyć, bawiły się ze mną i opiekowały jak najlepiej mogły, próbując własnymi siłami zastąpić mi matkę. Ojciec natomiast odsunął się od mojego wychowywania, dostrzegał tylko moje wady i lubił wypominać dawne sprawy. Z tego powodu miałam otwarty konflikt z ojcem, który bywał umniejszany przez rezolutnego Charliego oraz resztę sióstr. To głównie dzięki bratu jako tako tolerowaliśmy się z ojcem, bo wszelkie kłótnie były natychmiast ugaszane i obracane w żart
Kirkor czasem ze mnie drwił, a czasem traktował jak normalną syrenę. To zależało od jego nastroju. W naszej rodzinie nie było przemocy, nigdy nie oberwałam od ojca, choć jako nastolatka dostarczałam ojcu trosk. Byłam nieposłuszna i nieładnie zwracałam się do reszty rodziny, nawet tej dalszej, kiedy ciocie przypływały w odwiedziny.
Głównie to Malwie zależało na tym, by w rodzinie panowała zgoda. Ojcu nie podobała się moja brzydota - wyraźnie wyróżniałam się i na tle sióstr prezentowałam bardzo miernie. W wyniku jakiejś anomalii, rozrosły się mi skrzela, a chropowata i nieprzyjemna w dotyku skóra raczej nie przypominała tej gładkiej, co u syren.

Niedługo po narodzinach zostałam ochrzczona przezwiskiem Delain, co w syrenim dialekcie oznacza kogoś obcego, niechcianego. Konkretnie ilain/i znaczy dosłownie iobcy/i bądź idziwny/i, zaś przedrostek ide/i został nadany, by podkreślić tę dziwność.

Odrzucana przez Kirkora ja, Katje (bo tak brzmi me prawdziwe imię) poprzysięgłam sobie, że nigdy nie odezwę się do swojego ojca. Zarzucałam mu brak wsparcia i któregoś razu wyznałam mu wprost, że go nienawidzę. W odpowiedzi ojciec uderzył mnie w twarz i zarzucił, że przeze mnie zmarła jego małżonka.
- Gdyby nie ty, nasza Nadiene na pewno by żyła dalej! - grzmiał.
To był pierwszy i ostatni raz, gdy od niego oberwałam. Po matce odziedziczyłam hardy charakter, dlatego uniosłam się dumą i opuściłam swój dom. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. I wyszłam.

A co z rodzeństwem? Czy próbowało mnie zatrzymać? Niestety nie, co bardzo mnie rozczarowało. Zwłaszcza zawiodłam się na Charliem. Był dla mnie wzorem do naśladowania. Pamiętam, że próbował przekonać ojca, by mnie przeprosił, ale ten ryknął na niego, że przecież to ja powiedziałam, iż go nienawidzę. Charlie spojrzał wówczas na mnie bez słowa i pokręcił głową z niezadowoleniem. Na koniec powiedział coś, co zapamiętam chyba do końca życia:
- Myślałem, że jesteś mądrzejsza.
Te słowa do tej pory grzmią w mojej głowie. "Myślałem, że jesteś mądrzejsza"... Tylko tyle.

iFragment notatki o moim wygnaniu/i
Swoje psychiczne rany lizałam całkiem samotnie, podpływając to tu, to tam... Pewnego razu poznałam uroczą i piękną młodą syrenę o imieniu Tamara. Dosyć szybko się polubiłyśmy i pływałyśmy sobie w różnych kierunkach. Tamara przyjęła mnie do swojego grona i przedstawiła resztę jej załogi - samych trytonów! Gdy ujrzałam tak dużą ilość męskiego towarzystwa, nabrałam ochoty na flirty, ale z powodu jej brzydoty, zostałam odrzucona. Zdałam sobie sprawę, że nigdy nie uzyska pełnej akceptacji środowiska, w którym będę obcować i mogę pomarzyć o poznaniu miłego młodzieńca, który mnie pokocha. Przez cały ten czas zastanawiałam się w jaki sposób zmienić swój wygląd - jak wyładnieć? Uświadomiłam sobie, że bez pomocy jakiejś czarodziejki niewiele wskóra. I właśnie w ten sposób zaczęły się moje kłopoty...

center***/center

iDalsza tułaczka i spotkanie z czarownicą/i

Dni mijały mi samotnie. Nieciekawa sytuacja. Nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Na Wyspie Syren byłam przegrana, bo szybko rozniosło się o mojej kłótni z ojcem. Kirkor przedstawił sprawę na swoją korzyść, mnie obrazując jak najgorzej. Podobno podniosłam na niego rękę. Podno zaszłam w ciążę narażając rodzinę na zhańbienie. Słyszałam tyle wersji tej historii, że nawet nie miałam sił zaprzeczać. Syreny i nimfy wiedziały swoje. Nawet marynarze komentowali co jakiś czas tę sytuację, więc przyglądali mi się z zainteresowaniem. Wkurzało mnie to. Oczywiście, mogłam wykorzystać swoją moc topienia ludzi, ale byłam wówczas na tyle zniszczona psychicznie, że moja wola kompletnie mnie nie słuchała. Stałam się kozłem ofiarnym. Jadłam niewiele, dlatego sporo schudłam. Zamieszkałam w jakiejś jaskini przy wodospadzie, gdzie nikt mnie nie szukał i nie znał.

Miałam coraz gorsze samopoczucie, bo przez ten cały czas nie zamieniłam z nikim ani słowa. Od czasu do czasu docierały do mnie informacje dotyczące rodziny, zwłaszcza sióstr, za którymi tęskniłam, nie mówiąc o żarze buchającym w sercu spowodowanym brakiem Charliego. Wydawało mi się, że całkiem zapomnieli o moim istnieniu. Tak jednak nie było. Któregoś dnia spotkałam Malwę i Charliego. Spotkanie dość przypadkowe, a mimo to, serce zabiło mi z wrażenia. Skończyło się tak szybko jak zaczęło, bo okazało się, że rodzeństwo nie ma mi zbyt wiele do powiedzenia. Malwa przytuliła mnie mocno i wyznała, że gdyby to od niej zależało, przygarnęłaby ją pod swój dach. Ojciec w dalszym ciągu gniewał się na mnie.
- Ale ja też nie chcę wracać! - odparłam stanowczo. - Nie chcę nawet widzieć ojca na oczy. Przez całe życie powtarzał mi, że jestem beznadziejna tylko dlatego, że inaczej wyglądam od Was!
- Wiem, wiem... Cicho - uspokoił mnie Charlie. - Ojciec postąpił niewłaściwie i próbowałem mu to wyperswadować. Jestem pewien, że z czasem przejrzy na oczy.


Kolejne dni przyniosły mi spotkanie z czarownicą, do którego doszło z mojej inicjatywy. Kobieta mieszkała w całkowitym odosobnieniu, dzieląc chatkę jedynie z czarnym kotem.
- Co cię sprowadza w moje skromne progi? - zaczęła, gdy tylko zobaczyła, że ktoś zbliża się do jej chatki. Wówczas przybrałam formę ludzką, bo dom czarownicy znajdował się na lądzie.
- Przyszłam do ciebie z konkretną sprawą. Chciałabym, byś zaczarowała mnie tak, abym wyładniała.
W jej głosie wybrzmiała determinacja.

Co zdarzyło się potem? Ano, spotkanie skończyło się kompletnym fiaskiem. Czarownica zamiast dać mi urodę, odebrała mi mój piękny głos. Rzuciła na mnie klątwę Odpychającej Pieśni. Z tego powodu mój głos stał się brzydki i niezbyt atrakcyjny, został mi odebrany mój atut. Musiałam pogodzić się z tym faktem i jakoś iść do przodu.

Cała ta sytuacja doprowadziła mnie na skraj załamania psychicznego. Czułam się przegrana po prostu. Aż pewnego razu poznałam plemię, z którym do dziś utrzymuję kontakt, pomimo że nie jestem już jego członkiem...

center***/center

iDziwne plemię i ja w nim/i

Podróżowałam przez cały ten czas na krótkie dystanse, aby nie przemęczać nogi. Zbliżała się zima, więc mało kiedy przybierałam ludzką formę. Przebywałam w mulistych jeziorach, nieco dalej od Wyspy Syren tak, by raz na zawsze odciąć się od moich sióstr, które tam często przebywały. Nie znaczy to, że na zawsze opuszczam tę wyspę, jednak na jakiś czas muszę się zdystansować, odpocząć, przemyśleć. Od wielu tygodni nie miałam z nimi żadnego kontaktu. Parokrotnie podpływałam do naszego domu, ale napotkawszy zniechęcone spojrzenia Malwy i Charliego, zmieniłam plany. Wszystko obróciło się przeciwko mnie! Nie pojmuję tego.

Nigdy nie zrozumiem co się stało...

Jesień spędziłam dobrze, mając sporo czasu na naukę typowo ludzkich umiejętności. Pomyśleć, że nigdy nie przyszłoby mi do głowy cokolwiek ugotować, gdyby nie moje wygnanie. Rozmawiałam z kilkoma kobietami, pokazały mi w jaki sposób przyrządzać mięso. To już sporo. Wyglądałam jak sierota, na pewno wzbudzałam pożałowanie.

Zima miała być raczej ciepła, nikt nie spodziewał się jakichś nawałnic albo drastycznego spadku temperatury. Płynąc po okolicy, zbliżyłam się do wodospadu, mojego ulubionego miejsca, gdzie po pewnym czasie poznałam kolejną dziewczynę. Kolorem włosów i posturą przypominała mi dawną znajomą Tamarę. Szybko okazało się, że są rodziną, a Tamara to jej kuzynka. Przedstawiła mi się jako Biała, nie chcąc podawać imienia. Ja z kolei powiedziałam, by mówiła do mnie Obca.

Biała zaprowadziła mnie do swojego szałasu - bardzo skromnego, ale ciepłego. Musiałam przemienić się w kobietę. Widok syreny nie wzbudzał w niej żadnego zdziwienia. Poznałam też Artura zwanego Małym i niejaką Kori. Kori miała może z metr pięćdziesiąt w kapeluszu, ale odznaczała się dużą siłą i zwinnością. Od małego ćwiczyła woltyżerkę, zaś konie były jej dużą pasją. Nawet zachęciła mnie, by wejść na jej niezbyt wysokiego rumaka. Początkowo odmawiałam, pokazując na krótszą nogę.
- Nie dam rady... - odparłam tylko.
Kori nie odpuszczała. Okazało się, że jej rumak jest inteligentnym stworzeniem. Potrafił dostać się w każde miejsce bez większych starań tego, co na nim siedział, dlatego podróż z nim była naprawdę świetna.

Wkrótce dowiedziałam się, że tworzą trzyosobowe plemię i właśnie rekrutują nowych członków. Niewiele myśląc, zgodziłam się, by im towarzyszyć z zastrzeżeniem, że nie potrafię długo chodzić. Kiwnęli tylko głowami ze zrozumieniem.
- Póki co, osiądziemy przy tym wodospadzie, nigdzie nas nie niesie. Ale musimy wynająć jakiś pokój w karczmie, gdyby pogoda się zepsuła.

iZbóje i syrena/i

Nasza znajomość trwała dosyć długo, bo cały rok. Niestety, pewnego razu Biała, z którą najbardziej się zaprzyjaźniłam oznajmiła mi, że muszą ruszać w dalszą podróż. Cóż, zew natury wzywał ich do ciągłej tułaczki. Byłam przez pewien czas niepocieszona, ale Biała, Kori oraz Artur sprawili, że poczułam się lepszą syreną, niż byłam, wzrosło moje poczucie własnej wartości i więcej nauczyłam się na swój temat. Przestałam myśleć o swoim rodzeństwie i ojcu. Przestałam analizować najprostsze sprawy, stałam się weselsza i sprawniejsza fizycznie. Dosyć często przebywałam wówczas pod postacią człowieka, ale moi znajomi widzieli mnie też w naturalnej postaci. Czasami zabierali mnie na treningi, gdzie uczyłam się strzelania z łuku i procy. Może nie zostanę mistrzem w tej dziedzinie, ale na pewno podstawy opanowałam.

Rozstanie z moimi kochanymi zbójami, jak ich często nazywałam, przebiegło dość spokojnie. Powiedzieli mi na odchodne gdzie mogę ich odnaleźć, więc nic straconego, abyśmy się jeszcze kiedyś spotkali...

bW tym miejscu kończą się zapiski Delain/b
center***/center