Oglądasz profil – Gelaerd

Awatar użytkownika

Ogólne

Imię: Gelaerd
Rasa: Człowiek
Wiek: 21 lat

Aura

Dość słaba aura o żelaznej barwie i szmaragdowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Pachnie skórą, piżmem, stalą i krwią. W dotyku jest ostra, twarda i gładka a w smaku gorzko-kwaśna.
Nazwa użytkownika:
Gelaerd
Grupy:
Inne Postacie:
Gelaerd, Saitaver
Martwe postacie:

Skontaktuj się z Gelaerd

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
8 lat temu
Ostatnio aktywny:
5 lat temu
Liczba postów:
32
(0.04% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.01)
Najaktywniejszy na forum:
Maagoth
(Posty: 10 / 31.25% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Karczma] Wyprawa po jaja Gryfów
(Posty: 10 / 31.25% wszystkich postów użytkownika)

Umiejętności

Władanie bronią białąW
UnikiW
BlokiW
PływanieO
PrzetrwanieO
Jazda konnaO
Pisanie i czytanieW
KaligrafiaO
EtykietaO
ŁucznictwoP
PolowanieP
TaniecW
Gra na lutniP

Cechy Specjalne

Odporność psychicznaZGelaerd został poddany długim działaniom propagandy zakonnej oraz samemu ją tworząc zapoznał się z wieloma sztuczkami, na które jest odporny.
Odporność na kobiece wdziękiZWynika z historii Gelaerda, nie oznacza, że nie zauważa, lecz nie ma wpływu na postrzeganie danej osoby.

Magia

Przedmioty Magiczne

Charakter

Gelaerd jest towarzyski, lecz ostatnimi czasy unika swojej rasy. Lubi robić wszystko na skróty, lecz zawsze wydłuży podróż, aby pomóc. Pomimo
informacji, na licznych listach gończych, pomoże także ludziom w potrzebie. Nie lubi rozmawiać, lecz z chęcią słucha. Jest przeciwny, mimo swego
pochodzenia, podziałom społecznym. Czego szuka, nikomu nie powiedział.

Wygląd

Gelaerd jest wysokim mężczyzną. Posiada półdługie, białe włosy, typowe dla rodu, z którego pochodzi. Ma pociągłą twarz, na której odznaczają się brązowe
oczy. Jest szczupły, mimo tego pod ubraniem rysują się twarde mięśnie. Wiecznie wyprostowany, chodzi w swej podniszczonej, zarysowanej i wielu
miejscach wgniecionej, zakonnej zbroi, z której wcześniej zdarł wszelkie symbole. Na wierzchu nosi niebieski i podniszczony płaszcz z kapturem.

Historia

Gelaerd urodził się, jako drugi syn, w małym miasteczku, w rodzinie szlacheckiej. Gdy minęły mu dziesiąte urodziny, jego starszy brat, a syn pierworodny,
zachorował na nieznaną chorobę, rodzice sprowadzali z daleka najlepszych lekarzy, aż pewnego razu chwycili się ostatniego ratunku, poszli po pomoc do
zakonu i za wyleczenie brata przyrzekli Gelaerda. Stało się, chłopak cudownie ozdrowiał, a piwnooki trafił do zakonu, gdzie przez kolejne 7 lat był szkolony
do walki z wrogami ludzkości, codzienne ćwiczenia, modlitwy wpajały młodzieńcowi propagandę. W dniu gdy wszedł w wiek dorosły, wyszedł z
bezpiecznych murów klasztornych i wyruszył w daleką podróż, by sławić swego boga i walczyć z potworami tego świata. Już rok później przybył do wsi
nawiedzanej przez smoka. Był z siebie dumny, zlecenia na smoki są dawane jedynie najlepszym, a on - on był jeszcze młody. Zatrzymał się w karczmie. Niby
zwykła, brudna, śmierdząca, ale tam spotkał Ją. Była niczym anioł, jej głos piękniejszy od najpiękniejszego z ptaków, a gdy chodziła, jej kroki płynniejsze
od najdelikatniejszego tańca, wokół niej tworzyła się poświata, a jej rude... nie, one były wręcz ogniste włosy, kontrastowały ze szmaragdowymi oczami,
których pełni nie sposób opisać w żadnym z języków tego, ani, żadnego innego świata.
To były najszczęśliwsze dni jego życia, na tydzień zapomniał o zadaniu. Odeszła, tego dnia nie mogła się z nim spotkać. Postanowił w tym czasie wykonać
zadanie, aby nie zaprzątać sobie nim głowy. Wyruszył na polowanie. Już wcześniej dowiedział się od chłopów, gdzie go spotykali. Ruszył w kierunku
jaskini. Gy już dotarł wiedział, że coś jest nie tak. Brak spalonych drzew, szkieletów zwierząt i ludzi, nie tak opisywane było legowisko jednego z
najstraszniejszych potworów. Zapalając pochodnie ruszył w czeluść jaskini. Spotkał... Zobaczył ją. Siedziała na wielkim głazie. Ubrana w sukienkę koloru
czarnego i czarnej pelerynie wyglądała zjawiskowo.
- Przyszedłeś jednak po mnie- z uśmiechem powiedziała po czym dodała wstając -Wiem po co przeszedłeś, wykonaj więc swoją powinność-
Stała wyprostowana tuż przed nim, patrząc prosto w pełne zdumienia piwne oczy. Nie wyciągną broni. Pochodnia upadła na ziemie z lekka przygasając.
Smoczyca zamknęła oczy, znajdowała się w swej bezbronnej postaci, na przeciw łowcy, który ma ją zgładzić, nie stawiała oporu. Gdy usłyszała tarcie
metalu wyciąganego z pochwy, zacisnęła jedynie mocnej oczy. Oczekiwała w napięciu, każda sekunda trwała dla niej niczym lata.. Nie przelatywały jej
przed oczami wspomnienia, lecz jedynie jego twarz, te włosy i dla niej jedyny głos. Nagle, doszedł do niej odgłos stali uderzającej o skałę. Otworzyła oczy, w
półcieniu klęczał przed nią rycerz, jej niedoszły morderca. Uśmiechnęła się tylko i przybliżyła do niego...
To były dwa najpiękniejsze miesiące ich życia.
Był słoneczny dzień. Nic nie zapowiadało nadchodzącego wydarzenia, które zmieni wszystko.
Gelaerd wyszedł na polowanie. Już był wieczór. Gdy wracał do jaskini, zatrzymał się przed nią. Było zbyt cicho. Zazwyczaj o tej porze jego ukochana
śpiewała niczym anioł. Wyczuł zagrożenie. Puścił zwierzynę i wbiegł do jaskini. W nikłym świetle ogniska zauważył go. Jego brat stał trzymając miecz wbity
w brzuch ukochanej. Nie wytrzymał. Skoczył i wepchną morderce w ogień paleniska. Nie słyszał wrzasków bólu brata. Klęcząc tulił umierającą ukochaną.
Nagle pochylił się by usłyszeć jej ostatnie słowa. Umarła podczas ostatniego pocałunku. Gelaerd pochowawszy ją, przybrał z powrotem szaty zakonne,
wcześniej pozbywszy się symboli. Ruszył wykonać ostatnią wolę zmarłej. Wyklęty przez ludzi, wyklęty przez zakon, wyklęty przez rodzinę, błogosławiony
przez potrzebujących pomocy.