Oglądasz profil – Saitaver

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Saitaver Altalon
Rasa:
Smokołak
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
21 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Dość słaba aura o żelaznej barwie i topazowej poświacie. Wokół niej słychać ciche dźwięki wyładowań elektrycznych. Wydziela zapach mokrej ziemi oraz ciężką, męczącą zmysły woń. W dotyku jest giętka i gładka a w smaku słodka.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Saitaver
Wiek:
27
Grupy:
Inne Postacie:
Gelaerd, Etoiles, Ssivach
Martwe postacie:
Lokalizacja:
Tarnobrzeg

Skontaktuj się z Saitaver

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
8 lat temu
Ostatnio aktywny:
2 lat temu
Liczba postów:
52
(0.06% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.02)
Najaktywniejszy na forum:
Rzeka Motyli
(Posty: 32 / 61.54% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Nad brzegiem rzeki] Spacer po śnieżnym kwiatów dywanie.
(Posty: 29 / 55.77% wszystkich postów użytkownika)

Podpis

Ktoś by powiedział, że trzeba walczyć. Ja jednak wiem. Walka nic nie da. Gdyż każdy może to zdobyć bez walki. Nie posiada więc ceny, za którą mógłbym umrzeć

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:raczej wytrwały, odporny
Zwinność:bardzo zręczny, szybki, precyzyjny
Percepcja:wyostrzony wzrok, dobry słuch, czuły węch, przytępiony smak, przytępione czucie, nieznaczny zmysł magiczny
Umysł:pojętny, ineligentny, silna wola
Prezencja:Ładny, szarmancki, charyzmatyczny

Umiejętności

JeździectwoBiegły
PływanieOpanowany
PolowanieBiegły
PrzetrwanieBiegły
Skradanie sięBiegły
SkrytobójstwoOpanowany
WspinaczkaPodstawowy
EtykietaBiegły
Władanie dwoma mieczamiBiegły
ŁucznictwoOpanowany
UnikiBiegły
TaniecOpanowany

Cechy Specjalne

Lot w postaci hybrydy i smokaDar
W postaci hybrydy posiada błoniaste skrzydła.
Mowa smokówDar
Jako smokołak posiada wrodzoną zdolność rozmowy ze smokami.

Magia: Intuicyjna

Dziedzina-energiiNowicjusz
W postaci smoczej zamiast płomiennego oddechu, w postaci ludzkiej posiada przejawy mocy, zaś w postaci hybrydy jedno i drugie mocno osłabione.

Przedmioty Magiczne

PierścieńBaśniowy
Srebny pierścień zmieniający oczy właściciela w ludzkie. Stylizowany na kształt smoka łapiącego swój ogon.

Charakter

Charakter Saitavera jest krótko mówiąc zmienny. Raz będzie bronił podróżnego handlarza, raz zaatakuje powóz białogłowy. Zawsze jednak stara być 

szarmancki. Swoje, jakby nie spojrzeć, złe uczynki, ukrywa pod sumieniem gadką: Jestem potworem, więc zachowuję się jak on. Jak próbuję pomóc, często
wychodzi na odwrót. Lubi irytować, sprawdzać, jest ciekawski, co niemal nie doprowadziło go do zguby. Zabijać nie lubi, tak samo używać siły. Woli
rozwiązania finezyjne, co widać dokładnie w jego stylu walki. Często zachowuje się niczym egoista, lecz danego słowa nie złamie, chyba, że zrobi to druga
strona. Z chęcią wtedy odpłaci jej tym samym. Sam przed sobą nie przyznaje się do chęci rozmowy z drugą osobą, lecz wewnątrz czuje się osamotniony. Nie
cierpi swojej smoczej strony życia. Mimo tego, iż uważa, że jest potworem niezasługującym na chodzenie po tej ziemi, boi się śmierci, zbyt zasmakował
życia. Jeżeli odnajdzie przyjaciela, będzie walczył o niego do końca.

Wygląd

Niewiele można powiedzieć o Saitaverze oprócz tego, że wygląda na silnego. Mimo wysokiej postury, jest szczupły. Posiada, mimo ludzkich uszu, elfią 

twarz. Małe, lekko ukośne, srebrne oczy i mały nos. Włosy brązowe, lekko faliste sięgają ledwo do łopatek. Jego sposób poruszania można nazwać
kocim.

Smocza postać jest, jak na swoje standardy, dość mała. w kłębie sięga głowy rosłego konia. Ciało pokryte jest stalowoniebieskimi łuskami, które niczym
nocne niebo, usiane jest małymi i większymi srebrnymi kolcami, przypominającymi gwiazdy. Skrzydła mają barwę lekko jaśniejszą, ale za to bardziej
matową, jak łuski. Użyłkowanie błon ma srebrnawe zabarwienie. Ogon, inaczej niż u większości smoków, zakończony błoną, podtrzymywaną przez dwa
rozgałęzienia ogona. Co ciekawe ogon oprócz typowych cech posiada kolce na końcach rozgałęzień. Energia przez nie przekazywana jest zdolna do
powalenia konia.

Historia

Saitaver, bo tak nazwane zostało owe coś, pojawił się, nie jak się można było spodziewać i jak to często bywa w burzliwą noc, ale w piękny poranek, u 
drzwi państwa Altalonów, w dzień po balu przez nich wyprawionego. Państwo ci, należeli do rodu szlacheckiego, niestety zbieg dziwnych przypadków,
złe plony przez wiele lat, doprowadziły ich do biedy. Mimo tego byli szczęśliwi, brakowało im jedynie potomka, to zaś dopełniło pojawienie się u ich drzwi
chłopczyka, niemowlęcia, wraz z prośbą o dobre wychowanie i nadanie imienia. Altalonowie postanowili go usynowić.

Cztery lata później przybrana matka, czyli pani Derylianna, była przy nadziei. Jakie szczęście było na dworze, a oprócz rodziców najszczęśliwszy był
Saitaver. Nie całe osiem miesięcy później, narodziła się córka, a jednocześnie przybrana siostra. Mimo kolejnych lat nieurodzajów, dom Altalonów był
najszczęśliwszy w wiosce. Przez wiele lat, gdy nie było czym płacić robotnikom, Pan Altalon i jego przybrany syn sami musieli pracować w polu,
akcentowali jednak swoje pochodzenie rękawiczkami, które nosili do pracy. Praca w polu wyćwiczyła już teraz młodzieńcowi siłę na polowania, na które
się wybierał, aby zdobyć choć trochę mięsa. To one pomogły mu poznać las i wyrobić sobie zręczność, tak niezbędną do podejścia płochej zwierzyny. W
wieku czternastu lat, licząc od pojawienia się Saitavera w domu, tak, jak to było w zwyczaju, w rodzinach o szlacheckich korzeniach, został wysłany do
nauki. Niestety z powodu niskich funduszy nauczał go stary mag, mieszkający przy ich wiosce. Nauczył go czytania, pisania, nawet próbował prostych
sztuczek magicznych. Chłopaka, jakby na to nie patrzeć, nie interesowały opasłe tomiska, czy kaligrafia, a nawet tworzenie iskier za pomocą magii.
Nieszczęśliwie, w momencie gdy akurat chłopakowi nie chciało się uczyć, w wiosce pojawiła się grupa cyrkowa, postanowiła zatrzymać się w wiosce, aby
odsapnąć od wielkich miast. Rozbili obóz na drodze, którą Saitaver podążał każdego ranka do chatki maga. Dziwnym okazało się to, że starcowi była na
rękę nieobecność ucznia, tak, że fakt ten doszedł do przybranych rodziców dopiero po miesiącu. Nie zakończyło się to dla uciekiniera dobrze. Ćwiczenia
cyrkowców wyćwiczyły w nim zręczność, gibkość oraz wszelkie inne zdolności niezbędne do najróżniejszych sztuczek. W tej dziedzinie chłopak okazał się
bardzo pojętnym uczniem.

W wieku 17 wiosen stał się dorosłym człowiekiem i wszystko dobrze mogłoby się skończyć, gdyby nie pewien przypadek. Wojsko zbierało rekrutów,
każda wioska miała wystawić jednego zbrojnego, wybór padł na syna kowala. Saitaver w tym czasie wracał z polowania. Siostra rekruta - młoda Rose-
wybiegła mu na przeciw, chcąc oznajmić mu tą nieszczęsną nowinę. Była noc, gdy ledwo ośmioletnia dziewczynka zbliżała się do ogniska, które dojrzała z
dala. Wyszła na polanę. Saitaver obserwował księżyc, gdy usłyszał pisk. Wiedział, że ktoś odkrył jego tajemnice, siedział na polanie w formie smoka.
Uwielbiał, kiedy światło księżyca oblewało jego łuski. Dodawało mu jakiejś energii do działania, czuł świeżość, a jednocześnie czuł dokładnie cały świat.
Na hałas zareagował instynktownie, przegrał walkę z bestią w nim siedzącą. Głowa smoka szybko obróciła się do dziewczyny, po czym błyskawica
wyleciała z jego paszczy. Saitaver wystraszył się, spanikował, to był odruch, chwycił w szpony zwierzynę, którą wcześniej upolował i wystartował. Nie
wiedział dokąd leci. Wylądował na pustej polanie i przemienił się z powrotem w ludzką postać. Jestem potworem, zabiłem, jestem przeklęty, muszę
odejść by chronić bliskich. Jestem potworem... Takie myśli przelatywały mu przez głowę, gdy chodził tam i z powrotem. Nie zachwycał się już zielenią
liści, światło srebrnego oka, zawieszonego na nieboskłonie, nie dodawało mu sił. Tej nocy nie zasnął. Wraz ze wschodem słońca, przeszło otumanienie, a
nadszedł czas działań. Na szczęście trafił na znaną mu polane nieopodal wioski. Jeszcze przed południem kroczył główną ulicą, z sarną przewieszoną
przez szyje. Wszystko jednak się zmieniło, gdy usłyszał kto został przedstawicielem ich wioski. Jego jedyny przyjaciel, jedyne żywe dziecko kowala.
Musiał przynajmniej w części mu zadośćuczynić.

Godzinę później, w obozie rekrutacyjnym padło pytanie.
-Imi ę?- Zapytał znudzonym głosem oficer
-Saitaver z domu Altalon- odpowiedział mu chłopak.
-W jakiej sprawie?
-Jestem rekrutem z tej wioski, zamiast Teremusa, syna Canedeusa Kowala.
-Namiot czwarty po prawej. Witamy w nowym domu- zakończył z szyderczym uśmiechem oficer.

Nim chłopak dotarł do namiotu, podbiegła do niego siostra i rzucając mu się na szyję zapytała -dlaczego odchodzisz?- Nie patrząc na nią odpowiedział. -w
wojsku zarobię, tobie zaś zwiększy się posag. Lepiej wyjdziesz za mąż.- Tymi słowami pożegnał się z nią i już więcej jej nie widział.
Ruszyli. Już tydzień drogi od rodzinnej drogi, postanowił wprowadzić swój plan w życie. Cicho zakradł się do namiotu naczelnika. Jego cele leżały na
stole, obok nich znajdowała się osełka oraz szmatka. Już w pierwszy dzień je dostrzegł, przyciągały go. Były idealne. Chwycił parę niezwykłych krótkich
mieczy i schowawszy je za pazuchę, wyszedł. Nikt go nie dostrzegł. Gdy tylko wszedł w cień drzew, puścił się biegiem. Uciekł, uniknął pościgu. Już w
pierwszym napotkanym mieście, zauważono jego potencjał. Za dobrą opłatą mógł zdobyć wszystko, zlikwidować przeciwnika, czy także podrzucić
dowody. Nigdzie jednak nie mógł pozostać długo, w końcu ktoś odkrywał jego tajemnice.