Oglądasz profil – Dérigéntirh

Awatar użytkownika

Ogólne

Imię: Dérigéntirh Barghintar Meo'Shoukan
Rasa: Złoty smok
Wiek: 0 lat

Aura

Jeśli tutaj trafiłeś, masz nie lada szczęście, nie co dzień bowiem widuje się taką aurę. Jej siła jest wyraźna, wykraczająca poza przeciętność co jako pierwsze przykuje twoją uwagę. Zaraz potem skupisz się na wewnętrznych odczuciach jakie wywołuje, a tu dopadnie cię ambiwalencja. Sam nie wiesz czy od emanacji bije przyjazne ciepło czy też zdystansowany chłód. Łatwo jednak podjąć decyzję o dłuższym pozostaniu w tym miejscu. Owszem chcesz zachowywać się grzecznie, ale nie czujesz się zagrożony. Dopiero teraz potrafisz skupić się na wyglądzie aury, a prezentuje się ona jako solidnie już zmatowiała misterna mozaika. Czas jako jedyny sprawiedliwy na tym świecie, nie szczędzi nikogo, każdego traktując jednakowo. Tak też barwy są wytarte ale nie wypłowiałe. Szafirowa poświata unosi się wokół delikatnie, niczym poranna mgła. Wiele drobnych kobaltowych elementów zazębia się tworząc niezrozumiałe i zawiłe wzory. Z nimi mieszają się podobne im cynowe płytki, ale i one nie wiele ci wyjaśnią. Nawet złote zwieńczenia wplątane w labirynty kolorów, nie ukazują pełni. Rozumiesz znaczenia poszczególnych barw, ale wciąż z ciekawością wypatrujesz ujawnienia całości obrazu. Początkowo w twych pytaniach wspiera cię cisza. Tło jednak pasując do mozaiki również zaczyna ujawniać coraz to kolejne elementy układanki, najpierw rozbrzmiewając brzęczeniem, później przechodząc w liczne głosy grające wesoło. Te subtelnie przechodzą w kojącą melodię, która zniknie wybrzmiewając echem, a ty wciąż jeszcze nie wiesz z czym tak naprawdę się mierzysz. Dotykasz otoczenia i jest takie jakiego byś się spodziewał, twarde ale jednocześnie uginające się pod palcami by nie popękać. Gładkie ale uwieńczone bardzo ostrymi brzegami. Pozostaje ci posmakować otaczającego cię powietrza. A ono pasuje do ogólnych odczuć, jest łagodne z nutą kwasowości oraz intensywnie lepkie. Dopiero teraz pojmiesz mnogość zapachów, która towarzyszyła ci przez cały czas, tylko tego nie dostrzegałeś. To nie mozaika, stoisz na smoczych łuskach.
Nazwa użytkownika:
Dérigéntirh
Wiek:
18
Grupy:
Inne Postacie:
Dérigéntirh, Ognaruks, Sarpedon, Malawiasz, Vaela, Ziharria, Natanis, Sitrina, Quarantio, Tierõ, Freyr
Martwe postacie:
Malugard, Derogan, Avrir, Vergrin, Haxam, Saerahen,
Płeć:
Mężczyzna

Skontaktuj się z Dérigéntirh

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
4 lat temu
Ostatnio aktywny:
4 godziny temu
Liczba postów:
237
(0.29% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.13)
Najaktywniejszy na forum:
Fargoth
(Posty: 56 / 23.63% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Róża bez kolców.
(Posty: 56 / 23.63% wszystkich postów użytkownika)

Umiejętności

Wiedza tajemnaMOlbrzymie studia w Twierdzy Czarodziejów, naturalny talent do spraw dotyczących magii, lata spędzone w Klasztorze Mrocznych Sekretów oraz dwutysiącletnie życie sprawiło, że smok stał się prawdziwym autorytetem we wszelkich sprawach dotyczących magii. Jest w stanie zarówno bez problemu odszyfrować rzucone już zaklęcia, wysnuć skutki, które przyniosą w dłuższym przedziale czasu, jak i samemu zajmować się jednymi z najbardziej złożonych aspektów magii, tworząc skomplikowane zaklęcia. Istnieją ludzie, którzy w obecności magii czują się straszliwe nieswojo, wręcz lękają się jej w przypadku Dérigéntirha jest wprost przeciwnie – widzi w niej swe naturalne środowisko, co wyraźnie odbija się w jego pewnym siebie podejściu do takowych spraw.
AnatomiaMW stopniu podstawowym zapoznał się z tą dziedziną nauki w Twierdzy - nauczyciele uznawali to za niezbędne dla kogoś posługującego się magią życia. Wówczas nie uważał ją za rzecz szczególnie interesującą bądź taką, która rzeczywiście mógłby mu się przydać w życiu. Wszystko zmieniło się po jego przemianie oraz uświadomieniu sobie o swej prawdziwej naturze. Smok rozpoczął zgłębianie wiedzy anatomicznej, jako iż bywała mu ona niezbędna podczas przemian - rzeczy innym smokom tak naturalnie przychodzącej. Do mistrzostwa opanował tę umiejętność jednak dopiero podczas nauk medycznych, szlifując potem na każdym wyleczonym pacjencie. Dérigéntirh doskonale zna wewnętrzną budowę wszystkich ras Alaranii, zza wyjątkiem szczególnie rzadkich oraz sporej części zwierząt. Dosyć naturalnie przychodzi mu obcowanie z wnętrznościami, czy to za pośrednictwem magii, czy operacyjnego ostrza.
KulturoznawstwoMOd pierwszych lat życia ciągnęła go naprzód niesamowita ciekawość, która to oplotła nie tylko jego umysł, ale i nogi, i skrzydła, prowadząc go wciąż ku niepoznanym jeszcze miejscom. Dzięki temu smok zwiedził niemal całą Alaranię, poznając olbrzymią liczbę kultur, jako i dogłębnie je studiując, zarówno wyszarpując wiedzę z grubych ksiąg, jak i zanurzając się w wir zwyczajów i tradycji. Sprawia to, że posiada szczegółowe obeznanie we wszystkich kulturach kontynentu. Wiedza ta pozwala mu okazać szacunek w szczególny sposób, z pełnym zrozumieniem brać udział w zwyczajach danej społeczności, jak i o wiele lepiej zrozumieć sposób, w jaki rozumją istoty zamieszkujące dany obszar.
MatematykaMMatematyka była jedną z nauk, na którą kładziono szczególny nacisk w trakcie jego edukacji, dlatego w ciągu setek lat odkrywania jej tajemnic zdołał osiągnąć wysoki poziom w znajomości tej dziedziny. Jednakże życie smoka ciągnęło się na przestrzeni wieków, w trakcie to których świat nie stał w miejscu, nie mogła i więc królowa wszystkich nauk. Podczas swych podróży smok spotykał się z wieloma autoryrtami, w których współcześni widzą historyczne postacie otoczone wielkim poważaniem. Dzięki wielkiemu głodowi wiedzy, wiekowym studiom oraz byciu świadkiem kształtowania się jej w obecnej formie, stał się mistrzem matematyki, będąc w stanie podejmować się jej naprawdę poważnych problemów.
MedycynaMUczył się jej równolegle do magii życia, dzięki czemu opanował w zadowalającym stopniu już w Twierdzy Czarodziejów. To jednak ostatnie stulecia życia smoka doprowadziły do rozwoju wiedzy medycznej na obecny, nadzwyczaj wysoki poziom - studia w najlepszej akademii na kontynencie oraz leczenie niepoliczonych istnień sprawiło, że dziś z pełnym prawem może się tytułować medykiem bądź doktorem. Ten olbrzymi zasób wiedzy w połączeniu z potężną magią życia sprawia, że jest w stanie uleczyć niemal każdą ranę bądź uraz, a także wydać profesjonalną ocenę stanu zdrowia drugiej osoby, jak i poradzić, co powinna robić, aby utrzymać swoje ciało w znacznie lepszej kondycji.
PoezjaMPoezją zainteresował się już w najmłodszych latach swego życia, a odkrywszy, że potrafi w bardzo odmienny sposób spoglądać na świat, podjął się pisania własnych wierszy, w które to przelewał swe wyjątkowe, smocze emocje. I choć nigdy później nie przyszły czasy, gdy poezja byłaby osią dla jego życia, to przez dwa tysiąclecia pozostała ona wyjątkowo bliska jego sercu, zawsze stanowiąc ważną jego część. Smok pisał dużo wierszy, lecz mało które ukazywał światu, za to bardzo chętnie obserwował, co ten ma mu do przekazania. Dzięki temu sporą część historii poezji zna z własnych wspomnień. I choć wiersze smoka nie można by uznać za arcydzieła, to żadnego problemu nie stanowi dla niego interpretacja cudzych oraz rozkładanie ich na czynniki pierwsze.
KreomagowanieMPodczas swojego długiego życia Dérigéntirh zdołał stworzyć całe setki artefaktów – tysiące jeżeli liczyć również te, które swoją mocą mogły zachwycić jedynie nigdy nie widzącego magię chłopa, będące w głównej mierze zabawkami bądź niewielkimi eksperymentami. Tej jakże szlachetnej sztuki nauczył się w Twierdzy Czarodziejów - od razu wydała mu się nadzwyczaj ciekawa oraz pożyteczna. Uwielbiał tworzyć nowe rzeczy, a to właśnie w kreomagowaniu widział najbardziej twórczy aspekt magii. Prawdziwie potężnych artefaktów stworzył jedynie kilka, za każdym razem mając do dyspozycji wyjątkowo silne źródło magii oraz dużo czasu, jednakże smok gotów jest powiększyć ich liczbę, jeśli tylko ktoś odpowiednio go ku temu zmotywuje. Włącznie ze ślepym losem.
Gra na skrzypachWMiłość do muzyki wpoiła w Dérigéntirhu Salia, która jednak przekonała go jedynie do nauki podstaw gry na skrzypcach. Dopiero po opuszczeniu Twierdzy Czarodziejów smok oddał się dokładniejszej nauce, osiągając zadowalający poziom gry na owym instrumencie. Dzięki kolejnym wiekom, podczas których okazjonalnie pogrywał, może się dziś równać z zawodowo grającymi muzykami, jednakże zdecydowanie daleko mu jest do poziomu mistrzowskiego. Podobnie ma się to pisanych przez niego nut, które zachwycić mogą nietypowością podejścia, ale pod względem kunsztu i techniki wiele im brakuje.
AlchemiaWWarzenie eliksirów oraz mikstur to umiejętność, którą powinna opanować nie tylko każda szanująca się wiedźma, ale i u czarodzieja by nie zaszkodziła. Dlatego też w Twierdzy Czarodziejów postawiono na nią niemały nacisk, nie chcąc, aby po dostaniu się do laboratorium alchemicznego, absolwenci tak poważnej instytucji wysadzili w powietrze siebie oraz całe otoczenie. Dérigéntirha zainteresowała, jak wszystko zresztą, alchemia, która to opanował w stopniu zezwalającym mu na tytułowanie się profesjonalistą, jednakże nigdy nie rozwijał tej umiejętności – magia życia oraz struktury sprawiała, że rzadko kiedy był zmuszony jej użyć. Wyjątek stanowił epizod, w którym smok nauczył się przyrządzać środki wpływające w niezwykły sposób na układ nerwowy. Przez to, że jego smocze ciało o wiele lepiej radziło sobie z toksynami, zna dziś przepisy na bardzo silne środki psychoaktywne. Choć i z większością konserwatywnych mikstur by sobie poradził.
ZielarstwoWNie ma dobrego alchemika bez dobrego zielarza, a niezwykła pamięć smoka sprawiła, że zapamiętywanie nazw oraz właściwości poszczególnych ziół nie było dla niego żadnym problemem. Podobnie jak alchemia, zielarstwo nie stanowiło aż tak istotną dziedzinę jego życia, jednakże Dérigéntirh jest w stanie bez problemu rozpoznać najbardziej pospolite oraz te mniej gatunki ziół oraz wykorzystać je do sporządzania mikstur.
Czytanie AurWUmiejętność odczytywania Aur to coś, czym powinien móc się pochwalić każdy szanujący się użytkownik magii. Dlatego nikogo nie może dziwić, że smok szybko został zapoznany z tą sztuką, a podczas opuszczania Twierdzy potrafił się nią posługiwać w stopniu co najmniej zadowalającym. Jednakże to dopiero następne wieki jego życia przyniosły mu coś, czego nie mógł wyczytać w żadnej z ksiąg - wprawę. Milenia czytania Aur spotykanych istot sprawiły, że dziś jest w tym prawdziwym zawodowcem. Problemem mogą dla niego okazać się szczególnie złożone emanacje, których odczytanie wymaga szczególnych umiejętności.
MeteorologiaWDosyć wstydliwy aspekt dla smoka, a na pewno, gdyby dowiedzieli się o tym jego pobratymcy. Dérigéntirhowi brakuje bowiem naturalnego wyczucia lotu oraz powietrza, przez co musiał odnaleźć rozwiązanie, szczególnie potrzebne przy dalszych lotach. Kilkanaście lat poświęcił na dokładne studiowanie meteorologii, co ostatecznie sprawiło, że zniknął jego krępujący problem związany z lataniem. Smok potrafi bez problemu określić stan atmosfery, prądy powietrzne, oszacować nadchodzącą pogodę, jak i wykorzystać to wszystko do swoich celów, szczególnie płynniejszego lotu.
JubilerstwoWNaturalna dla smoków żądza złota sprawia, że podążają za nim całe życie, gromadząc go więcej, niż mógłby jakikolwiek człowiek. Gdy owo pragnienie zaczęło w coraz to większym stopniu dotykać Dérigéntirha, ten, jak to miał w zwyczaju, zainteresował się całym aspektem, pragnąc dowiedzieć się jak najwięcej o złocie, srebrze, klejnotach i wszelkiego rodzaju wykonywanych przez nich ozdobach. Wiedza powoli zbierana przez niemal półtorej tysiąca lat sprawiła, że dziś smok jest w stanie specjalistycznym okiem przyjrzeć się każdemu świecidełku, potrafiąc ocenić jego wartość znacznie lepiej niż większość jego braci. Dzięki temu między innymi zawsze wie, jaką część skarbu potrzebuje zabrać, by zrealizować swe plany.
KartografiaWGdy większość twojego życia spędzasz na podróży, trudno jest nie zapoznać się z tak niezwykłą technologią, jaką jest mapa. Smok poznał tego gagatka i od razu go polubił - razem podróżowali nad wyraz często. Swoim zwyczajem Dérigéntirh zainteresował się zagadnieniem i po dłuższym (jak dla ludzi) czasie poznał wiele sekretów kartografii. Nauczył się nawet rysować mapy, którą to umiejętność wykorzystywał i udoskonalił podczas badania Mglistych Bagien. Potrzeba posługiwania się mapą może być nieco upokarzająca dla smoka, ale dzięki temu, że Dérigéntirh może bez trudu spojrzeć na teren ze smoczej perspektywy i wszystko idealnie spamiętać, jego mapy są nad wyraz dokładne.
BestiologiaWŻycie bogate w przygody owocuje wszelkiego rodzaju stworzeniami, których największym pragnieniem na obecną chwilę jest rozszarpanie twojego biednego ciała na strzępy. Co prawda o różnego rodzaju kreaturach zamieszkujących kontynent smok uczył się już w Twierdzy, jednakże to jego podróże oraz pakowanie się w tarapaty sprawiło, że dziś może uchodzić za całkiem przyzwoitą Encyklopedię Wszystkiego, Co Chce Cię Zjeść. Posiada informacje na temat większości bestii zamieszkujących, w tym szczególnie dla niego istotne: jak radzić sobie z każdym z takich stworzeń.
BotanikaWW porównaniu z bestiami, rośliny wydają się być nadzwyczaj wdzięcznymi obiektami obserwacji. Dérigéntirh przemierzał najróżniejsze klimaty – od pustyni lodowej po pustynię piaszczystą -, więc nie powinno być niczym zadziwiającym, że zna większość gatunków roślin występujących na kontynencie - zwłaszcza zważając na fakt, że studiował zielarstwo. Dzięki temu potrafi rozpoznać przeważający procent napotkanych roślin, bez problemu potrafiąc odróżnić radosne, pożywne owoce od ich niemiłych, trujących krewnych.
CzasologiaWCzłowieka, a nawet smoka, potrafi coś trafić, kiedy dociera się na miejsce dwa tygodnie przed chwilą wyruszenia. O ile większość osób postanawia po prostu zaakceptować ten fakt, to Dérigéntirh nie miał zamiaru dołączyć do szarego motłochu, ale dostąpić oświecenia. Nauka czasologii szła mu chyba najbardziej opornie ze wszystkich, ale miał i olbrzymią determinację, by w końcu zrozumieć, dlaczego to przeklęte słońce zachodzi tam szybciej niż tu. Dziś jest w stanie z dosyć dużym prawdopodobieństwem obliczyć obecną datę na przestrzeni kontynentu, a także – do kilku tygodni – oszacować przyszłą różnicę czasu.
DemonologiaWUroczy intruzi z innego wymiaru, wypaczeni, przerażający, mający za sobą piekło stworzone przed pysznych magów z ich świata zdecydowanie było czymś, co mogło przykuć uwagę ekscytującego się niemal wszystkim smoka. W trakcie swego życia uczestniczył w kilkudziesięciu przywołaniach, posiadał kilku znajomych Nemorianów, a także nawet kilka razy odwiedził samą Otchłań. Oprócz więc wiedzy książkowej, posiada także doświadczenie, czyniąc z niego dosyć przyzwoite źródło informacji o demonach, a na pewno w sprawach dotyczących bardziej praktycznych kwestii.
FizykaWNajbardziej uwielbiana niegdyś przez smoka dziedzina nauk, której tajemnice zgłębiał z największym entuzjazmem. Wielokroć pomogła mu, szczególnie podczas użytkowania magii bądź przebywana w swej prawdziwej postaci, w której to zrozumienie zasad działającego wokół świata wielokroć nadrabiało mu jego brak instynktów, wyrabianych przez smoki w najmłodszych latach życia. Dérigéntirh jest świetnym źródłem wiedzy fizycznej, potrafi także obliczyć rezultaty wielu akcji - gdyby los w najbliższym czasie pozwolił mu na to, z pewnością chętnie zgłębiłby się w bardziej zawiłe aspekty tej dziedziny, chcąc stać się w niej jeszcze lepszym.
GeografiaWPrzeważająca część wiedzy geograficznej smoka pochodzi z czasów jego nauki w Twierdzy Czarodziejów, gdzie to wyraził szczególne chęci w zajmowaniu się tą dziedziną. Kiedy bowiem ledwie liznął jej pierwszych, choć nie najprostszych aspektów, zadziwiła go jej logiczność oraz złożoność świata, jaką ukazywała. W późniejszych etapach życia nieraz uratowała mu skórę i nie tylko zresztą jemu. Wiedza jest prawdziwą potęgą, a Dérigéntirh dzięki niej jest w stanie zrozumieć budowę otaczającego go terenu, a także przewidzieć, czy jaskinia, do której dzielny rycerz czym prędzej nie chce popędzić, jest na skraju zawalenia się.
NiebianologiaWKwestia aniołów oraz innych bytów niebiańskich interesowała smoka odkąd poznał Salię, którą to początkowo wziął istotę z niebios. Dlatego też przeczytał znaczną część ksiąg Klasztoru Mrocznych Tajemnic dotyczących Nieba oraz jego mieszkańców. Traktował to raczej jako poboczne zajęcie, odprężającą lekturę, jednak zapamiętywał, a wiedza ta poszerzała się za każdym razem, gdy na drodze swego życia spotykał niebianina. Dziś Dérigéntirh zna się ich na tyle, aby służyć użyteczną wiedzą, a także nie wpatrywać się z niedowierzaniem i czcią w istotę o białych skrzydłach, ale jak należy się z takową obchodzić, by jej nie obrazić.
PiekielnologiaWCzytając wielką liczbę ksiąg poświęconych Niebianom, Dérigéntirh nie mógł nie spotkać się także z informacjami na temat ich odwiecznego nemezis: Piekielnych. Ci zainteresowali smoka znacznie mniej, dlatego opuszczając Twierdzę nie posiadał na ich temat takiej wiedzy, jak o anielskich bytach, jednakże zmieniło to jego życie. Trafiał bowiem na piekielne istoty zaskakująco często - ich niebezpieczna natura sprawiła, że prędko zaczynał się samemu o nich wiele uczyć, posiłkując się w dodatku księgami z miejskich bibliotek. Dzięki temu dziś smok zdecydowanie nie jest łatwą zwierzyną dla Pokus bądź Łowców Dusz, doskonale znając większość ich sztuczek oraz słabych stron.
Pismo runiczneWUmiejętność szalenie poważnie brana w Twierdzy Czarodziejów. Nauczyciele nie pozwoliliby żadnemu z młodych czarodziejów opuścić jej murów przed porządnym wyuczeniem się pisma runicznego. Brak przymusu wkuwania sprawiał, że smokowi przychodziła ta umiejętność nadzwyczaj naturalnie, unikał on bowiem najtrudniejszej jej części, czyli męczarni zapamiętywania. Życie czarodzieja, a potem smoka pełne było wszelkiego rodzaju run, dzięki czemu do dziś świetnie potrafi zarówno czytać, jak i pisać w języku run na poziomie przystającym ekspertowi od pisma runicznego.
PolitykaWSmok często pchał palce pomiędzy drzwi, dlatego i mieszanie się do politycznych spraw nie było czymś dla niego obcym. Początkowo Dérigéntirh traktował to jako zabawę, dostając się na dwory doprawdy rozmaitych władców – tych mniejszych i tych większych -, jednak wraz z czasem zaczynał dostrzegać w niej coraz więcej możliwości. Okres jego szczególnej aktywności politycznej przypada na czasy Kaonitesa – obecnej tożsamości smoka. Ten wykorzystywał wpływy oraz obecną sytuację by pomagać tym, którzy jego zdaniem najbardziej tego potrzebują. I choć nie jest prawdziwym mistrzem gry politycznej, to doskonale wie, jak wyciągnąć z obecnej sytuacji kąsek dla siebie, czy też może raczej dla innych.
ReligioznawstwoWPoznawaniu kolejnym kultur na terenie kontynentu nie mogło nie towarzyszyć ocieranie się także i o bardziej wyznaniowe ich aspekty. Choć Dérigéntirh nie jest szczególnie religijny, to postrzega w niezwykłej wieloróżności wiar w Alaranii niezwykłe piękno. Dzięki swej doskonałej pamięci oraz ciekawości smok posiada rozległą wiedzę na temat głównych wyznań obecnych na kontynencie, a także oreintuje się w znacznej ilości pomniejszych nurtów, dzięki czemu nie grozi mu wciągnięcie w działalność podejrzanych sekt, a także fauxs pax czy urażenie czyichś uczuć religijnych.
NaturianizmWŁono Matki Natury z dwojakich przyczyn wiecznie wabiło smoka - po pierwsze spędził w Szepczącym Lesie swoje najwcześniejsze dzieciństwo, co pozostawiło w umyśle wiele niezwykłych wspomnień. Po drugie - jego smoczą duszę bardzo ciągnie do dziczy, z daleka od ludzkich osiedli. Od zawsze doskonale dogadywał się z naturianami, co w połączeniu z wszechmocną ciekawością sprawiło, że dowiedział się o nich wielu rzeczy - czy to z praktyki, czy z własnego doświadczenia. Może służyć jako świetne źródło informacji, nauczyciel ich zwyczajów bądź osoba idealnie nadająca się do negocjacji z takowymi.
Wiedza o duchachWKontakty z istotami z zaświatów wypełniały znacznie większą część jego życia, niż śmiał podejrzewać podczas nauki o takowych stworzeniach. Teoretyczna wiedza zgromadzona podczas studiowania ksiąg w Klasztorze Mrocznych Sekretów w połączeniu z praktycznym obcowaniem z wieloma rodzajami duchów, szczególnie osób mu najbliższych, uczyniło z niego prawdziwego znawcę tego tematu. Dziś smok jest w stanie bez większego problemu określić zagrożenie wynikające z obecności udręczonej duszy, odnaleźć sposób na przywrócenie mu spokoju, a także pomóc zaplanować bezpieczną podróż w zaświaty- nawet pomimo braku odpowiednich umiejętości.
RecytacjaWZainteresowaniu poezją musiał towarzyszyć również rozwój praktycznych umiejętności związanych z nią - szczególnie recytacji, która to przychodziła smokowi nadzwyczaj naturalnie. Posiadając odpowiednią dykcję, a w późniejszym czasie również i możliwość modyfikacji swojego głosu, był w stanie odczytywać wiersze w sposób profesjnolany oraz miły dla ucha. Umiejętność ta przydaje mu się nie tylko jednak w przypadku wygłaszania wierszy - własnych. ży cudzych, ale także przy recytowaniu wielu z zapamiethwanych przez niego formułek, między innymi całych ustępów z ksiąg zapisanych w jego umyśle.
NekromancjaWChociaż posiada stosunkowo zdrowe podejście do wszelkiego rodzaju truposzy, uważając, iż należy zostawić ich w świetym spokoju, to los wielokrotnie stawiał na jego drodze osoby bardzo zainteresowane tym, aby poruszyć martwe - chociażby Meara czy Leastafis. Obydwoje z nich dzieliło się swoją pasją, dzięki czemu Dérigéntirh pod względem wiedzy znajduje się na poziomie przyzwoitego nekromanty - o wiele gorzej jest z praktyką. Jest w stanie skutecznie poradzić sobie z nieumarłymi, jednakże po drugiej stronie nie czuje się już tak pewnie.
HandelOPodróże po świecie, wielka sympatia do złota oraz chęć zrozumienia wszystkich mechanizmów rządzących otaczającym go światem sprawiła, że smok posiadł pewne ilości wiedzy handlowej, dostateczne aby mógł spróbować roli kupca, ale za małe, by móc w niej osiągnąć szczególne sukcesy - szczególnie w przypadku ambitniejszych planów.
PolowanieOPodczas przebywania wraz z bratem smok został zmuszony do nauki sztuki polowania, tak bardzo potrzebnej smokom, aby moc się pożywić. Nigdy nie odnajdywał się szczególnie pewnie w roli myśliwego - w dodatku jego ostatnia, pozbawiona mięsa dieta sprawia, że zdolności myśliwskie stają się praktycznie bezużyteczne, zza wyjątkiem odosobnionych przypadków.
TropienieOPodobnie jak w przypadku polowania, tropienia smok nauczył się w dekadach przypadających na jego przebywanie w towarzystwie dzikszego brata. Te dwie umiejętności łączy wiele, między innymi to, że smok nie opanował jej w stopniu większym, niż uznał to za wymagane. Zdolność ta jednak okazuje się znacznie przydatniejsza, gdyż częstokroć staje przed potrzebą odnalezienia kogoś - niekoniecznie w celu konsumpcji.
PływanieOPrzy olbrzymiej różnorodności miejsc, w których zwykł przebywać smok, umiejętność poruszania się w każdym środowisku wydaje się być dosyć naturalna. Utonięcie zdecydowanie nie jest najbardziej chwalebną śmiercią. Dlatego też dosyć prędko nauczyl się pływać, choć w trudniejszych okolicznościach zmuszony zostanie do ratowania się magią.
PoliglotyzmONauka języków nie stanowiła dla smoka większego wyzwania, dlatego oprócz Mowy Współczesnej płynnie posługuje się także językiem elfickim, bardzo bliskim mu pod wieloma względami, jak i pradawnym smoczym dialektem, którego nauczył się przede wszystkim z szacunku dla swego pochodzenia. Częstokroć używa go jednak w szyfrach i wszelkiego rodzaju wierszach, wiedząc, że umiejętność płynnego w nim mówienia jest rzeczą nad wyraz rzadką.
Targowanie sięOFunkcjonując w społeczeństwie przez tak długi czas, lubując się we wszelkiego rodzaju kosztownościach, a także starając się takowe upłynnić, nie w sposób nie dowiedzieć się czegoś z sekretnej sztuki targowania się. Smok pod tym względem nie jest może cudotwórcą, ale jednocześnie nie pozwoli, aby go naciągnięto.
PrawoOOdwiedzając olbrzymią ilość miast oraz krajów, smok w różnym stopniu stosował się do przyjętego tam prawa – czasem starając się być wzorowym obywatelem, a innym razem udając, że żadne reguły nie istnieją. Jednakże mimo to w pewnym momencie nawet mimochodem zaczął gromadzić wiedzę o przepisach, a tendencja ta znacznie wzrosła po przyjęciu przez niego pacyfizmu – dziś stara się respektować przyjęte normy oraz nie wchodzić na bakier z prawem, w czym jego wiedza bywa mu bardzo pomocna.
EtykietaOW różnych kręgach się obracał, nie zabrakło pośród nich także i bardziej szlacheckich, w których przebywanie wymagało do niego nieco ogłady. I choć smocza dusza niezbyt mu to ułatwiała, to Dérigéntirh wyuczył się ogólnych zasad obycia w towarzystwie, dzięki czemu nie czeka go kompromitacja w każdej sekundzie przebywania na dworze. Jego poziom obycia nie wyróżnia się niczym szczególnym – jest na odpowiednio niskim poziomie, by nie błyszczeć przykładem oraz dosyć wysokim, by nie doprowadzić do nietaktów.
WspinaczkaONauczył się wspinać z podobnych przyczyn, co pływać – nie miał zamiaru pozwolić ograniczyć swoich możliwości przez brak jakiejś umiejętności. Zwłaszcza, kiedy nie zdawał sobie sprawę, kim tak naprawdę jest. Jednakże przydarzało mu się wspinać nawet po odkryciu swej prawdziwej tożsamości. Często z celów czysto rozrywkowych. Nie jest ekspertem w tej dziedzinie, lecz nie będzie także stał bezradnie, jeżeli zostanie zmuszony do wchodzenia na skalną ścianę.
JeździectwoOSmok na wierzchowcu niewątpliwie byłby zabawnym widokiem – zwłaszcza, że wedle niektórych pokręconych bajarzy, wedle których to ów smok winien być takowym! Jednakże Dérigéntirh nauczył się jeździć konno jeszcze przed uzyskaniem skrzydeł, choć zdolność zdecydowanie wciąż mu się przydaje – podróż konno jest bez wątpienia wolniejsza, jednak i dyskretniejsza. Co prawda smok nie jest wyjątkowym jeźdźcem, ale z siodła także nie powinien spaść.
RytualizmODérigéntirh w trakcie swojego jakże długiego, przepełnionego magią życia zdołał się natknąć na wszelkiego rodzaju jej przejawy. I choć sam nie używa magii poprzez rytuały, to przyglądał się ich dostatecznej ilości, połączonej z dogłębną lekturą i wgłębieniem się w temat, że posiada pewny zasób wiedzy dotyczącej tej jakże wymagającej magii. Problemu nie powinno stanowić określenie siły potencjalnego rytuału lub ogólnych skutków, jakie ma przynieść właśnie się odbywający. Jednakże powierzenie jakiegokolwiek w jego ręce nie wydaje się być najrozsądniejszym pomysłem.
KaligrafiaOW Twierdzy Czarodziejów zadbano, aby młodzi adepci „cokolwiek sobą reprezentowali”. I choć wymagania mentorów można by chyba nazwać nieco zawyżonymi, to dzięki nim Dérigéntirh jest w stanie pisać znacznie piękniej niż przeciętny mieszkaniec kontynentu - nie jest to jeszcze poziom, który mógłby zachwycać, to piękne zawijasy w elfickim stylu zdecydowanie są wielce miłe dla gustownego oka.
ManipulacjaOSztuka, którą smok zaczął poznawać dopiero od niedawna – nie był w stanie odnaleźć zbyt wielu ksiąg poświęconych niej, dlatego niemalże wszystko, co potrafi jest efektem czystego samouctwa. Dérigénitrh zdecydowanie nie jest urodzonym manipulatorem, szczególnie że kierują nim dosyć silne uczucia, jednakże przy odpowiednim zacięciu i wysileniu umysłu jest w stanie wrobić niezbyt przyjemne osobniki w zrobienie czegoś dobrego – gdyż jedynie do tego używa owej umiejętności, zdecydowanie nie pragnąc dzięki niej samemu odnieść korzyści.
TaniecODérigéntirh nieraz bywał na wielu balach czy też chłopskich zabawach, a jego żywiołowa natura w połączeniu ze słabością do płci pięknej sprawiła, iż pomimo tego, że nigdy nie miał nauczyciela, metodą prób i błędów nauczył się tańczyć. Na pewno nie jest to szczególnie wysoki ani też profesjonalny poziom, ale całkiem zadowalający dla samouka
zna niewiele tańców, ale nadrabia to zdolnością oraz umiejętnością do improwizacji i dostosowywania się do sytuacji w sposób, który nie jest tak łatwy do przewidzenia przez niesmoczy umysł.

Cechy Specjalne

Zianie ogniemMNiemal naturalnym faktem jest to, że każdy smok jest w stanie ziać ogniem lub innym z potężnych, budujących go żywiołów. W przypadku Dérigéntirha można to określić chyba dwoma słowami: nic nadzwyczajnego. Wytwarzany przez niego ogień nie wyróżnia się szczególną temperaturą czy innymi cechami, jednakże tak czy siak stanowi potężną broń mogącą w jednej chwili wywołać pożar lub zwęglić człowieka. Jednakże smok unika korzystania z tej zdolności – nie jest do niej przyzwyczajony, przez co każde zianie ogniem wywołuje w bardzo nieprzyjemne uczucie w jego gardle. Nie mówiąc już o tym, że zdolność ta ma zastosowania przede wszystkim bojowe, a walk zdecydowany jest unikać.
LatanieDSkrzydła to zdecydowanie jedna z rzeczy, którą Dérigéntirh lubi najbardziej w związku z byciem smokiem. Jak każdy ze swojego gatunku, wprost uwielbia latać - u niego pasja ta przejawia się szczególnie mocno, gdyż wciąż jest to dla niego nowość i nie zdążył w żadnym stopniu przywyknąć do emocji związanych z lotem. W porównaniu jednak o innych smoków, w powietrzu nie prezentuje się wyjątkowo - zdecydowanie brakuje mu wprawy, co jednak stara się nadrobić wiedzą oraz wymyślnymi taktykami, zbliżającymi go do poziomu swych pobratymców. Lata więc dobrze i nikt spoza smoczego rodu nie będzie w stanie dostrzec jego braków, jednakże nie posiada swoistej naturalności lotu, co jest znacznie dokuczliwe podczas potrzeby improwizowania oraz widoczne na pierwszy rzut smoczego oka.
Zdolność przemianDNaturalną zdolnością smoków, którą wykorzystał Makragrim podczas zabezpieczania małego smoczątka, jest moc przemiany w niemal każde żywe stworzenie, którego budowa nie jest mu obca. Dérigéntirh korzysta z niej nad wyraz często – posiada kilka tożsamości, których używał przez setki lat, oraz tysiące pomniejszych masek, zmienianych, tworzonych, używanych wedle obecnych warunków. Im bardziej postać zmieniana jest podobna do postaci przybieranej, tym mniej energii, wysiłku oraz czasu potrzebuje na przemienienie się w nią. W obrębie jednej rasy zajmuje to sekundy i nie jest czymś niemal dostrzegalnym, znacznie więcej czasu oraz wysiłku potrzeba przy istotnych zmianach wewnętrznych lub wewnętrznych cech. Dlatego też przemiana ze smoka w humanoida bądź na odwrót zazwyczaj wymaga od niego dobrych kilku minut, bądź - jeżeli zdecyduje się wymusić przyspieszenie całego procesu – bardzo porządnego posiłku po wszystkim.
Pamięć absolutnaZSmok nie zapomina. Dosłownie. Wszystkie jego wspomnienia pozostają w jego umyśle, nie zacierając się bądź zanikając. Czyni to z niego prawdziwe archiwum, co ma zarówno swoje wady i zalety. Bez wątpienia nauka przychodzi Dérigéntirhowi nadzwyczaj łatwo, jednakże też w każdej chwili może ujrzeć obraz ze swojego życia niemal tak świeży i żywy, jak w chwili, gdy go zdobył. Zważając, jak aktywne oraz pełne zmian było życie smoka, potrafi być to prawdziwym przekleństwem. Jest to bez wątpienia jedna z przyczyn, dla której stał się pacyfistą – widząc każdą śmierć, jaką zadał, ciężar winy oraz głos sumienia działają na niego nadzwyczaj silnie.

Magia

Przedmioty Magiczne

Całun NaturyZAKJest to dosyć gruby pierścień, zawsze noszony przez Dérigéntirha na środkowym palcu prawej dłoni, spleciony niegdyś z trawy i łodyg roślin, wzmocniony przez magię struktury, która nadała mu wytrzymałość stali. Posiada więc sporych rozmiarów, zieloną szynę, z której niewielkie łodygi owijają się w cargę wokół wielokolorowego kamienia, który stanowi zasadnicze źródło mocy artefaktu. Uformowany został z płatków wielu kwiatów, po których można dostrzec na nim ślady, oraz przemieniony w kryształową substancję, wypełnioną częścią energii natury obecnej w zagajniku Opiekunów. Pierścień synchronizuje się z aurą smoka, zmieniając ją na odpowiadającą rasie postaci, którą aktualnie przyjmuje. Artefakt doskonale odczytuje budowę ciała. Czyni to go jednak bezużytecznym dla wszystkich istot, które nie są w stanie przemienić swojej postaci.

Charakter

Dérigéntirh w ciągu swojego doprawdy niekrótkiego życia przeszedł wielką ilość zmian, wielką nawet jak na istoty długowieczne. Jednakże jego dawne ja nie stanowi istotnego zagadnienia. Ważne jest to, kim jest dziś. A dziś najlepiej charakteryzuje go waga, przechylająca się to na jedną, to na drugą stronę. W smoku wciąż walczą ze sobą jego dusza awanturnika, romantyka, poszukiwacza przygód, a doświadczenie oraz ból płynący z niego, formujący się w pokorę oraz przekonanie, że szał uniesień sprowadzić może przede wszystkim chaos i zniszczenie. Dérigéntirh jednak przez większość czasu utrzymuje szale we względnej równowadze, w czym pomaga mu dominująca cecha jego charakteru: chęć pomocy. Pomaganie innym sprawia smokowi czystą przyjemność, co bardzo dobrze składa się z faktem, że czuje się winnym czegoś wobec całego świata oraz postrzega za obowiązek to, aby przynajmniej część tego świata naprawić.

W związku z tym przyjął sztandar, pod którym doprawdy mało można uraczyć smoków: pacyfizm. Dérigéntirh uważa, że przekroczył przypisany mu limit trupów powstałych za jego przyczyną, wobec tego tkwi w twardym postanowieniu, że nikogo więcej nie zabije. Ma poważny problem z samym skrzywdzeniem drugiej istoty, nawet zdającej się być z natury złej, wierząc iż z powierzonych mu darów powinien korzystać w godniejszy sposób. Sprawia to także, iż jest wegetarianinem. Smok niejedzący mięsa brzmi jak jeden z największych absurdów, jakie można wymyślić, jednak taka jest prawda; Dérigéntirh, doskonały myśliwy, całkowicie odłożył mięso, jego brak rekompensując sobie codziennymi dawkami magii życia, utrzymującymi go w pełni smoczych sił.

Z powodu tych kilku cech można by wyobrazić sobie smoka jako pokornego altruistę, niemal rozdzierającego własną pierś, by krwią nakarmić innych ludzi. Nic bardziej mylnego; Dérigéntirh doskonale zna swoją wartość, która niegdyś sięgająca granic megalomaństwa, dziś utrzymuje się na dosyć zdrowym poziomie. W smoku wciąż jest sporo ognia oraz duszy niespokojnego buntownika, dlatego często potrzebuje rozrywki. W ostatnich stuleciach jednak połączył przyjemne z pożytecznym; jego wielką rozrywką stało się wmanipulowanie ludzi o dosyć marnej moralności we wszelkiego rodzaju dobre czyny, co przychodzi mu zaskakująco gładko.

Tym, co doskonale współgra z jego niepokorną duszą, jest olbrzymia ilość wiedzy, dzięki której jest w stanie odnaleźć się w naprawdę wielu sytuacjach. Jednakże wielki jej zasób wcale nie sprawia, że uznaje się za wszechwiedzącego; głód wiedzy od zawsze był potężny w smoku i kierował nim od najmłodszych lat aż po dziś dzień. Jest niemal pewne, że jeżeli w pobliżu ukaże się jakieś nieznane mu zjawisko, to natychmiastowo pomknie w jego kierunku, aby tylko móc je jak najszybciej zbadać i ugasić swoją ciekawość.

Rzeczą, z którą stara się walczyć, jest jego smocza żądza złota. Ostatnimi czasy bowiem zaczął przeznaczać część złota ze swej jaskini na wszelkiego rodzaju działalności na rzecz najbardziej potrzebujących. Za każdym razem, gdy rozstawał się z częścią skarbu, budziła się w jego wnętrzu niezwykle silna awersja do obdarowywanej osoby; zupełnie, jakby była złodziejem. Jednakże o wiele większy problem Dérigéntirh ma z inną żądzą. Posiada bowiem niezwykłą słabość do kobiet, która oznaczyła się olbrzymią ilością romansów w jego życiu. A aspekt ten nie dotyczy jedynie kwestii uczuciowej, gdyż nawet zaprzyjaźnić przychodzi mu się znacznie łatwiej z przedstawicielami żeńskiej płci, niźli z mężczyznami. Najpewniej wywodzi się to z jego kolejnej cechy: emocjonalności.

Nie zrozumcie tego źle, smok potrafi myśleć w nadzwyczaj analityczny i logiczny sposób, bez problemu przychodzi mu rozwiązywanie wszelkiego rodzaju problemu, jednakże w swoim wnętrzu przeżywa naprawdę silne emocje, ukrywając je przed otoczeniem. Szczególnie silnie objawiają się smutek i gniew. Dérigéntirh jednak już dawno się nauczył, że nie zdoła ich w sobie zdusić, dlatego potrzebuje odreagować to; kiedyś robił to poprzez palenie wiosek, dziś preferuje mniej szkodliwe rozwiązania. Bardzo wystrzega się powrotu Niszara, dlatego też każdą osobę traktuje z szacunkiem, uprzejmością oraz uszanowaniem jego poglądów – z tym szacunkiem czasem zdarza mu się niektóre poglądy chcieć wyrzucać ludziom z głów, co nieraz mu się udaje. Emocjonalizm łączy się także z niezwykle artystyczną duszą, potrafiącą rozpoznać prawdziwe piękno oraz postrzegającą wiele aspektów codziennego życia w świetle tak niepojętym dla innych.

Tym, co jest bardzo znaczące w smoku ostatnich kilkudziesięciu lat jest fakt, że nie boi się zmian i jest na nie gotowy, wierząc, że zdoła być prawdziwie dobrą osobą. Jak na istotę długowieczną jest w stanie niemal błyskawicznie przeprowadzić wewnętrzne reformy, byle tylko móc zbliżyć się o krok do Niebios, o których potajemnie marzy, że kiedyś jego dusza stanie się na tyle czysta, by mógł choćby postawić łapę na ich progu i spojrzeć z oddali na Niebiańską Krainę.

Wygląd

Każdy, kto kiedyś ujrzał na własne oczy jakiegokolwiek smoka, będzie zmuszony przyznać, że istoty te posiadają jakiś nieziemski urok, niemożliwy do osiągnięcia przez przedstawiciela jakiejkolwiek innej rasy, obraz potęgi, głębi, ale i piękna. Wiąże się to najpewniej z magiczną naturą tych stworzeń, prawdziwych dzieci Prasmoka. Dlatego też nie powinno dziwić, że Dérigéntirh wyróżnia się pod tym względem wśród swoich pobratymców, gdyż jego smocze ciało zostało ukształtowane przez magię w znacznie większym stopniu, niż jakiegokolwiek z nich. I choć owa siła obdarzyła go nieprzeciętną urodą, to w niektórych aspektach zdecydowanie nie ma się czym chwalić. Najbardziej widoczne jest to w jego wzroście; smok nie należy do tych najmniejszych smoków, ale znacznie mu do nich bliżej, niż do olbrzymów; jego ciało sięga wzwyż bowiem dwudziestu stóp (około sześć metrów), nie licząc wyprostowanych skrzydeł oraz wygiętej szyi. Ciało ma długie na sześćdziesiąt stóp (około osiemnaście metrów), z czego połowę zajmuje ogon. Dérigéntirh nie należy do smoków o wyjątkowej muskulaturze, jednakże jego ciało jest dosyć zbite, zdecydowanie nie włókniste i chude. Dosyć nietypowa szczęka umieszczona jest na siedmiostopowej (blisko dwa metry) szyi, zaś znad łopatek wyrastają skrzydła o łącznej rozpiętości około sześćdziesięciu piecu stóp (prawie dwadzieścia metrów). Niemalże całe ciało pokrywa złota łuska o kształcie liścia, niezwykle wytrzymała, ale i piękna, w pełnym słońcu połyskująca lekkim blaskiem. Wyjątek stanowi smoczy pysk, gdzie staje się znacznie drobniejsza oraz nieregularna, a także wewnętrzna część cielska, to jest dół szyi oraz brzuch wraz z grubszym kawałkiem ogona, przyjmują postać większych płyt o ostrych krawędziach i porcelanowej barwie.

Dérigéntirh posiada trójkątny pysk, nieszczególnie długi, jednak charakteryzujący się mnóstwem przymiotów rzadko spotykanych u smoków; choć trudno prawdziwie nakreślić typową smoczą szczękę. Jednakże u tego delikwenta z pewnością może zadziwiać jej podobieństwo do twarzy; najbardziej w oczy rzucają się nietypowe łuski na podbródku, formujące się na podobieństwo zarostu, seria niewielkich wyrostków na łuku brwiowym, tworząca gadzi odpowiednik brwi, fioletowe oczy prezentują się zaskakująco ludzko – cechuje je okrągła źrenicę oraz białka –, kompletu zaś dopełniają niekryte uszy o kształcie zdecydowanie przywodzącym na myśl elfie małżowiny. Bardziej „ludzkiego” charakteru nadaje pyskowi także nieco krzywy, jednak uroczy uśmiech, niemalże naturalnie się na nim układający. Posiada także bardzo nietypową dla smoków konstrukcję nozdrzy, mogącą budzić skojarzenia z nosem o nietypowym, zaostrzonym czubku, straszliwie skrzywionych policzkach oraz szerokim trzonie. Sprawia ona, że Dérigéntirh może się poszczyć oczodołami, co jest prawdziwą rzadkością pośród smoczego rodu. Zdecydowanie nieludzkim aspektem jest para rogów wyrastających znad uszu, wijących się oraz rozwidlających w połowie, poprzedzone niewielkimi, pionowymi różkami o niewielkim zakrzywieniu. A już całkowicie smoczą cechą jest rozpoczynający się pomiędzy „brwiami” szereg kolców, idealnie współgrający z łuskami, ciągnący się przez czubek głowy, przez tył szyi oraz tułowia, aż po koniec ogona.

Ów niezwykły pysk łączy z tułowiem szyja, stosunkowo krótka, jednak dosyć gruba, nie będąca w żadnym miejscu węższa od szczęki. Smok posiada szeroką klatkę piersiową o silnych ramionach, z których wyrastają dwie przednie kończyny, wyjątkowo zbite w porównaniu do niektórych smoków, o dosyć prostym kształcie. Łapy obdarzone są trzema „palcami” o ostrych, ale niezbyt długich pazurach i jednym krótszym, przeciwstawnym kciukiem. Kończyny tylne prezentują się w podobny sposób, jednakże charakteryzują się długimi, umięśnionymi udami oraz łapami o dłuższych palcach, pozbawionych kciuka. Tułów smoka zwęża się, im bliżej ogona, co w połączeniu z płaskimi placami oraz wklęsłym brzuchem sprawia, że zarówno od boku, jak od góry przybiera kształt podobny do trapezu równoramiennego. Znad łopatek wyrasta para skrzydeł o przyzwoitej rozpiętości, cechujące się jednak grubszymi mięśniami oraz znaczącą różnicą w długości; w górnym, najdłuższym fragmencie osiągają siedemdziesiąt stóp długości (dwadzieścia jeden metrów), w najkrótszym zaś, nieco nad linią pleców – dwadzieścia stóp (około sześć metrów). Błona rozciągnięta pomiędzy trzema palcami skrzydeł przybiera porcelanową barwę. Ogon, który z początku cechuje się grubością równą końcowej części tułowia – około dziesięciu stóp (trzy metry) -, szybko zaczyna się zwężać, przy końcu przyjmując grubość blisko jednej trzeciej stopy (dziesięć centymetrów). Przez tylną część szyi, plecy oraz górę ogona przechodzi rząd złotych kolców, największe rozmiary osiągając pomiędzy łopatkami, zwężając się aż do końcowych partii ogona, gdzie zanikają.

Tym jednak, co najbardziej charakteryzuje smoka w tej postaci, to jego luki w umiejętności posługiwania się nią. Bo chociaż potrafi poruszać się płynnym, pełnym gracji ruchem, to jednak nie przychodzi mu to wcale łatwo. Spędzenie większości życia w humanoidalnym ciele poskutkowało tym, że Dérigéntirh nie jest w stanie posługiwać się nim tak sprawnie, jak większość smoków. Przez większość czasów nie rzuca się to zbytnio we znaki, jednak zmienia się to, kiedy rozpoczyna walkę, szczególnie z innym smokiem oraz podczas lotu, kiedy to nie jest w stanie poruszać się tak płynnie, jak większość jego pobratymców. W tej formie cechuje go niski, bardzo głęboki głos, w którym można usłyszeć niezwykłą inteligencję, a drżenie powietrza poczuć na gołej skórze.

Jednakże znacznie częściej można go ujrzeć w jego humanoidalnej postaci, która to wzbudza mniejszą uwagę pośród ludzi: nieważne czy ta wynika z przerażenia, zachwytu lub po prostu jego dosyć sporych rozmiarów. Choć smok posiada cały wachlarz wyglądów, to ostatnimi czasy zwykł chodzić w konkretnym. Dosyć wysoki, gdyż osiągający sześć stóp wysokości elf o szczuplej sylwetce nie jest niczym tak niezwykłym jak złotołuski smok, lecz także potrafi zaciekawić, albowiem nawet pośród elfiego ludu widok srebrzystych włosów nie jest czymś zupełnie naturalnym. Te zaś smok dobrał na symbol czystości, którą tak usilnie stara się osiągnąć. Są zaczesane w tył, odsłaniając wysokie, elfie czoło oraz splecione w warkocze; dwa po prawym boku, opadające swobodnie wzdłuż jego policzka i kilka zaplecionych z tyłu głowy, utrzymujące w porządku długie do łopatek, rozpuszczone włosy.

Twarz Dérigéntirha stanowi kompromis pomiędzy typową dla elfów wydłużoną twarzą trójkątną, a okrągłą, bardziej typową dla ludzi. Tym, co pierwsze rzuca się w oczy, to jej wyjątkowa gładkość, choć wśród elfów nie jest to coś wyjątkowego. Dwoje fiołkowych, przyjaznych oczu zamyka od góry podwójny łuk ciemnych, dosyć długich oraz cienkich brwi. Łuk ów prowadzi do prostego, przeciętnie długiego nosa o szerokich nozdrzach oraz wysuniętym czubku, nadając całej twarzy szlachetny, choć mało drapieżny wyraz. Podkreślają to ostrzejsze policzki oraz dobrze zarysowana, gładka linia żuchwy, na której nie w sposób odnaleźć śladu zarostu. Posiada dosyć szerokie, kształtne usta oraz parę elfich uszu, które nie wyróżniają się niczym szczególnym.

Dérigéntirh pomimo niemałej siły nie zdecydował się przybrać postać o nazbyt bogatym umięśnieniu; ciało elfa jest smukłe oraz szczupłe, choć daleko mu do zakwalifikowywania jako chude; zabarwiona delikatną opalenizną skóra nie okrywa jedynie kości. Jego dłonie są niezbyt masywne, obdarzone długimi palcami, znacznie ułatwiającymi zajmowanie się sprawami wymagającymi większej dokładności. To, co po bliższym przyjrzeniu się odróżnia ciało od innych jest... zbytni brak skazy. Dla elfów nie jest to cecha aż tak rzadka, jednakże zmiennokształtny smok nie miał problemu ze stworzeniem idealnego ciała, jak i usuwania wszelkiego rodzaju ran czy blizn. Widać to chociażby po jego dłoniach, które wyglądają jakby nigdy nie starał się żadnym rodzajem fizycznej pracy; żadnych blizn, odcisków czy strupów.

W owej postaci upodobał sobie szczególny rodzaj ubioru, który dobrał podczas przebywania na dworze królewskim w Fargoth; pod spodem jest to ciemny strój, z reguły porządne, skórzane spodnie oraz jedwabna koszula o szlachetnie szarawym odcieniu, na który narzucony jest materiał, układający się w kształt przypominający togę; okrywający plecy i oba ramiona elfa, przechodzący na wskroś przez klatkę piersiową i przewleczony przez pas. Jego długość jest dostosowana odpowiednio, aby kończył się nieco poniżej kolan; na poziomie wysokich, spiczastych butów, które smok często odziewa. Często nosi także jakąś biżuterię, szczególnie złotą, zawsze jednak na jego palcu tkwi zielony, upleciony z roślin pierścień.

Srebrnowłosy elf porusza się ruchami stanowiącymi kompromis pomiędzy arystokratycznym krokiem, a marszem pokornego mnicha. W jego spojrzeniu da się dostrzec dobroć oraz troskę do niemal każdego, kto tylko spojrzy w jego oczy. Częstokroć także na jego ustach błąka się uśmiech – czy to smutny czy pełen radości. Zdarza mu się zamyślać i wpatrywać nieprzytomnie w dal, czasem zamykać oczy i się szeroko uśmiechać bądź krzywić z bólu. Jednakże cała prezencja smoka sprawia zaskakująco miłe wrażenie, szczególnie w połączeniu z głosem, który jest typowo elfi: śpiewny, melodyjny i kojący, w którym pobrzmiewa niekiedy nutka niższego pomruku.

Historia

Podczas gdy natura zapisuje historię w pniach drzew, wypiętrzonych górach i szarmach na obliczu świata, rasy rozumne mają własne sposoby, aby zapamiętać to, co przyniosły ze sobą kolejne wieki, oraz wyciągnąć z tego naukę; Bądź nie. Wielki alariański poeta stwierdził kiedyś, że czas nie jest linią prostą, a kręgiem, gdyż, rodząc się bez wiedzy i umiejętności, każdy z nas popełnia te same błędy i odrywa rolę tak wiele razy już przerabianą. Lecz co z tymi, którzy nigdy nie zapominają? Którzy niosą historię niczym własną skórę, a ich ścieżka poprzez życie, choć kręta i ciemna, nie wiedzie wciąż do dobrze znanego początku? Posłuchajcie historii o kimś, komu drogę ową skrzywiono, aby mógł sam ją naprostować I nieść ową sztukę w świat.

Tego pamiętnego dnia roku osiem tysięcy siedemset siedemdziesiątego trzeciego Ery Środka stało się coś, co w tamtych czasach było jeszcze większą rzadkością niż dziś. Albowiem synom przeoranej pługiem ziemi rzadko kiedy udaje się dostrzec smoka, nie wspominając o dwóch osobnikach, w dodatku pogrążonych w walce na śmierć i życie; tego bowiem dnia stanęli naprzeciwko sobie Barghintar Aôsgran Mar'lae, złotołuski nosiciel potęgi ognia, którego obawiały się nawet jego pobratymcy, oraz Vearmigha Misquriin Itr'Nasar, białołuska obrończyni mądrości, której głos był w stanie diabła przekonać do pogodzenia się z aniołem. Tym razem jednak wrzała gniewem, rzucając się do gardła o wiele groźniejszemu przeciwnikowi. Jak do tego doszło? Barghintara kierowała chęć zniszczenia całej wioski, gdyż został okradziony, a złodziei wypatrywał pomiędzy rolnikami; natomiast Vearmigha, która posiadał serce wiecznie złote niczym łuska jej przeciwnika, stanęła w obronie nieszczęśników, tym mocniej się starając, gdyż zagrożenie należało do jej własnej rasy.

Dwa tak różne smoki, zwarte w tak niszczycielskiej potyczce, gdzie każdy cios mógłby obrócić w perzynę najtrwalsze z ludzkich murów, a kły i pazury sięgały ku sercom, gotowe, by wyrwać je sobie nawzajem... Nietrudno się domyślić, jak to musiało się skończyć – we wspólnej jaskini, w leżu Barghintira, który potrafił znieść utratę część swego złota, gdyż zyskał skarb o wiele cenniejszy, niż cokolwiek, co wcześniej wpadło mu w łapy. Wkrótce w cieniu złocistego kopca pojawiła się trójka smoczych jaj; nie próżnowali.

Ich szczęście nie trwało długo. Następnego lata, gdy złotołuski wyprawił się na polowanie, do ich leża zakradli się ludzie; znaleźli tam skarby, jakich ich oczy nigdy nie ujrzały i ujrzeć nie miały. Ale najcenniejsze spośród nich były jaja, zabrali je więc, jednak zbyt wiele czasu poświęcili na przebieraniu w złotym kopcu, poszukując – każdy dla siebie – czegoś jak najwięcej wartego. Bowiem pojawiła się Vearmigha, zbudzona ze snu ludzkim zapachem. I choć jej wściekłość była wielka, to nie wystarczyła; intruzi zabili smoczycę przy pomocy magii i sprytu – przymiotów tak często służących zyskowi. Umknęli, nim Barghintar powrócił; ten, gdy zobaczył dzieło chciwości, oszalał z nieszczęścia. Ruszył w pogoń za złodziejami, a nie mogąc ich odnaleźć, zaczął dręczyć świat ogniem i szponem, wiele ludzkich domostw spalając płomieniem swego żalu.

Jedno z jaj trafiło w ręce potężnego maga, który słono zapłacił za możliwość wyhodowania sobie swego własnego, małego smoka; nie kierował nim jednak inne cele niż żądza potęgi. Przepełnione magią części ciała rosnącego smoka, trzymanego w klatce i powoli zabijanego kolejnymi operacjami, posłużyły mu do stworzenia potężnych artefaktów. Drugie z jaj kupił potężny arystokrata, pragnąć mieć zwierzątko domowe, którym zadziwi każdego, kto przekroczy progi jego domu. Ognia jednak nie da się zamknąć w klatce; można go brutalnie zgasić albo patrzeć, jak pożera wszystko na swojej drodze. Trzymany w niewoli smok w końcu zabił żonę swego właściciela, wraz z jej nienarodzonym dzieckiem. To przesądziło o jego losie.

Ostatnie z jaj spotkał jednak bardzo odmienny los. Zainteresował się nim pewien czarodziej, pamiętający jeszcze czarodziejską krainę poza Alaranią, który poświęcił znaczną część swojego majątku, aby móc je zakupić. Wiele starych, magicznych przedmiotów trafiło tego dnia w ręce pospolitych kupców, jednak smocze jajo znalazło się w rękach tego, kogo nazywano Makragriem Mądrym; bądź Szalonym, zależy kogo spytać. Co się stało ze złodziejami? Odeszli, ciesząc się z bogactwa, które zdobyli. Już wkrótce miało ich pchnąć ku nowemu, przepełnionemu luksusami, aczkolwiek krótkiemu życiu; ktoś mógłby nawet się zastanowić, czy na otrzymanych przez nich pieniądzach nie ciążyła klątwa.

Smok wykluł się późną jesienią roku osiem tysięcy siedemset siedemdziesiątego czwartego w niewielkim dworku, należącym do czarodzieja, który wziął go w swoją opiekę. Tej nocy jednak oboje opuścili to miejsce – Makragrim także i ten budynek sprzedał. Wszystkie pieniądze przeznaczył zaś na coś, co wielu magów nazwałoby głupotą, a jeszcze więcej – szaleństwem; wiedząc bowiem, że nie zdoła obronić małego smoka przed światem, jak i świata przed nim, przemienił go w z pozoru zwykłego, ludzkiego noworodka. Samo to było jednak najłatwiejszą częścią zadania – wykorzystał bowiem smoczą moc przemian, w tak młodym wieku nigdy nie powinna być używana; musiał aczkolwiek sprawić, aby w postaci tej rósł i rozwijał się, zarówno na ciele, jak i na umyśle, we wnętrzu cały czas pozostając prawdziwym smokiem; do tego potrzebna była potężna magia i olbrzymia wiedza. Mały smok z trudem zniósł wszystkie zaklęcia. Ale problemem pozostawała wciąż jego aura, zdradzająca go natychmiast każdemu, kto potrafił spoglądać umysłem. Pierścień zmieniający ją był niewystarczającym rozwiązaniem – a na pewno nie dla bezrozumnego dziecka. Czarodziej wydobył więc esencję artefaktu, a następnie umieścił, przy asyście kilku opłaconych magów, w nieuformowanych jeszcze kościach. Tak oto właśnie mały smok stał się małym czarodziejem.

Pozbawiony wszelkich bogactw, jakie udało mu się zgromadzić przez długie życie, czarodziej, kierowany jedną z tych potężnych sił – szaleństwem albo miłością – ruszył wraz ze swoim przybranym synem w świat, chcąc zapewnić mu jak najlepszą przyszłość. Sholihian, gdyż tak nadał mu na imię, rósł szybko, karmiony przez gospodynie mijanych karczm bądź wieśniaczki obdarzone dobrym sercem, które miękło na widok starca podróżującym wraz z niemowlęciem. Malec zaskakująco wcześnie nauczył się chodzić, co było prawdziwą zmorą dla jego opiekuna – chłopiec był ciekaw absolutnie wszystkiego, nawet jak na dziecięce standardy, a mający już swoje lata Makragrim nie potrafił za nim nadążyć. Dlatego od trzecich urodzin smoka wędrowali jedynie wewnątrz lub w okolicach Szepczącego Lasu, gdzie zagrożeń nie było aż tak wiele.

Od najmłodszych lat Sholihian wykazywał bardzo silny talent magiczny, więc czarodziej postanowił go ćwiczyć w jego wykorzystaniu; wiedział, że w przypadku tak energicznego, młodego chłopca mogło to być niebezpieczne – zarówno dla niego, jak i otoczenia – ale chciał mu w jakiś sposób nagrodzić brak skrzydeł i ognistego oddechu. I wierzył, że Szepczący Las uspokoi go na tyle, że nie będzie stanowił zbytniego zagrożenia. I miał rację.

Przemierzając prastare knieje, śpiąc pod gwiazdami, napotykając jedynie łagodne elfy, smok nie był aż tak porywczy, jak w najgorszych przypuszczeniach czarodzieja. Bo smocza natura to bukiet dzikości, miłości i szału. Zwłaszcza u rosnącego, choć nieświadomego swego prawdziwego „ja” smoka. I mimo, że Sholihianowi daleko było do obrazu niszczycielskiego szału czy szalonej dzikości, to barankiem także nie dało się go nazwać. Nabroił swoje, oj nabroił. Czasem były to jedynie niewinne żarty, czasem poważniejsze tarapaty. Ale Szepczący Las wybacza wiele; zwłaszcza komuś, w kim widzi najwspanialsze stworzenie w Alaranii – nawet, jeśli ono samo nie potrafi tego dostrzec.

W czasie podróży chłopiec poznał pewną młodą elfkę, Mishariel, trenowaną przez swego ojca, doświadczonego i zdolnego łowczego, w szyciu z łuku i podchodzeniu zwierzyny. Miała pewne marzenie, skrywane nawet przed swoim rodzicielem, a które wyjawiła Sholihianowi; pragnęła kiedyś zdobyć trofeum z najgroźniejszej ze zwierzyn – smoka. Gdyby mieli więcej lat, z pewnością pojawiłoby się między nimi uczucie. Zabawne jak los, jakkolwiek imię