Profil użytkownika Veryvin

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Markiz Veryvin Mahoril Raronar
Rasa: Nemorianin
Wiek: 40 lat


Aura

Witaj w krainie złota wędrowcze. Mojej krainie. MOJEGO złota. Jesteś ciekawy co tu znajdziesz? Proszę bardzo. Wiem, wiem, kram niezbyt okazały, przeciętnych rozmiarów i wcale nie leciwy, ale warto się nim zainteresować. Dlaczego? Otóż mam tu ozdoby z platyny, bardziej twardej niż miękkiej, najwyższej jakości. Parę srebrnych naszyjników, których łańcuszki giętko opadają na palach, jak drogocenne wstążeczki. Miedziane kolczyki i sygnety o rzadko spotykanej lepko-suchej powierzchni, precjoza z jedwabiście gładkiego barachitu oszlifowanego tak, by aż ranił palce swoją ostrą, zniewalającą urodą. I złote, złote bransolety. Wszystko to otacza niezmiernie delikatna poświata w turmalinowych odcieniach, dowód, że możesz mi ufać. Dźwięki zaś? Proszę! Tu nie ma żadnych dźwięków. Wszystko pochłania cisza tak głęboka, że nieprzyzwoicie wręcz łatwo śledzić rozpływające się po ciele i duszy uczucie spełnienia. Dopiero trudny do sprecyzowania, tajemniczy zapach i nagłe wrażenie, że cały świat drga pod stopami zaburza tę równowagę. W otwarte w zaskoczeniu usta wprasza się słona gorycz o łagodnym posmaku. No - więc co kupujesz?


Wygląd

Przeciętnego wzrostu nemorianin, choć wysoki w stosunku do ludzkich mężczyzn (190 cm). Jest średniej budowy ciała z delikatnie zarysowanymi mięśniami, gdyż jego praca nie jest ciężka fizycznie, a trening umiejętności bojowych to dla niego niepotrzebna strata czasu. Chód ma pewny siebie i pełen gracji, jakby cały świat należał do niego i nie było w nim nic coby mężczyźnie jego pokroju mogło zagrozić.

Nie ma jednego charakterystycznego dla siebie odzienia, ubiera się w zależności od pogody, sytuacji i celu, któremu odzienie ma posłużyć. Wiadomo, że nie ubierze się jak łachmaniarz idąc na dworski bal, który mógłby mu poszerzyć zasięg jego działalności, albo zwiększyć ilość klientów, ani też nie przywdzieje na siebie sztywnego, wymuskanego kostiumu, kiedy idzie na rozmowę w interesach albo polowanie. Charakterystyczne są tylko dla niego ciemne kolory jego strojów, obowiązkowy w każdej sytuacji kapelusz (z piórem czy bez, z szerokim rondem, czy raczej mniej rzucający się w oczy to już zależy od rodzaju wyjścia mężczyzny) oraz skórzany płaszcz (również posiadający kilka różnych wariantów). Nie wspominając o wygodnych butach na płaskiej podeszwie i solidnie uszytych z wysoką cholewą. Zakładanie pantofli jest wciąż poniżej jego godności. Rzadkością jest również u niego obwieszenie się biżuterią, czy innymi świecidełkami, choć zajmuje się ich wytwarzaniem i wydawałoby się to doskonałą reklamą. Jedyna błyskotka jaka mieni się u niego w blasku słońca, to rodowy sygnet zdobiący serdeczny palec lewej dłoni. Za to obroża jego paskowanej kocicy wysadzana jest przepięknymi łezkami diamentów.

Jego owalna twarz otoczona jest kaskadą średniej długości, niesfornych, czarnych włosów. Spod ronda kapelusza patrzy z wyższością na świat jadowicie zielonymi oczami, aż nazbyt zdradzającymi jego przynależność rasową, co poza domem stara się ukrywać pod staranną iluzją nadając im odcień bezdennej otchłani. Jego głos jest stanowczy, władczy i nieznoszący sprzeciwu.


Charakter

Podobnie co do stroju, Veryvin nie ma jednostajnego charakteru i zachowuje się różnie w zależności od sytuacji i własnego nastroju. Wszystko byleby tylko pomnożyć swój majątek i wpływy. Uczucia wobec innych? Jakieś przyjazne relacje z innymi? W większej mierze jest ich naturalnie pozbawiony jak to Nemorianin. Myśli tylko i wyłącznie o sobie i własnych interesach, więc gdy komuś okazuje sympatię, bądź dobroć, jest to w dużej mierze nacechowane chęcią wcześniejszego bądź późniejszego zysku ze strony danej osoby. Mężczyzna ma pod tym względem ogromną ilość emocjonalnych masek i ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, czy któraś z wyrażanych przez niego emocji jest rzeczywiście tą prawdziwą oddającą jego faktyczne JA.

Najogólniej jednak jak się da - jest spokojny jeśli nie zostanie sprowokowany. Każde podjęte przez niego działanie musi mu się w jakiś sposób opłacać, w przeciwnym wypadku po prostu będzie na coś ślepy, głuchy i nieczuły. Jest niezależny, pewny siebie i przede wszystkim bardzo pracowity. Ciężko go odciągnąć od pracy, gdyż nawet jeśli uda się do karczmy, albo na polowanie, zawsze jest w tym podszyty jakiś interes, przez co jego życie towarzyskie leży i kwiczy. Nic nie jest dla niego ważniejsze od pracy, nawet rodzina, z którą widuje się tylko kiedy nie ma wyboru i możliwości wyłgania się z takiego spotkania.

Wychowując się jako arystokrata ma wygórowane mniemanie o sobie oraz ambicje. Uparcie dąży do obranego przez siebie celu jednakże nie jest to droga usłana trupami. Veryvin przedkłada spryt i podstęp nad brutalną siłę. Rzadko się zdarza by brał udział w bójkach i mogłoby się zdawać, że jest raczej pacyfistycznym dyplomatom, gdyby nie fakt, że zdolny jest do posłużenia się swoimi pieniędzmi i wpływami, aby pozbyć się niewygodnego elementu (zazwyczaj osoby) w swoim życiu za pomocą rąk kogoś innego. Wiele razy również posuwał się do knucia zmyślnych intryg w celu wyeliminowania prawdopodobnego zagrożenia. Jak to mówią przezorny zawsze ubezpieczony, a mu przezorności nie brakuje, o czym mogła się przekonać na własnej skórze jedna smoczyca.

Jest jednak bezwzględny dla złodziei czyhających na jego majątek i oszustów (choć sam jest oszustem przywdziewając na twarz różne oblicza i nigdy nie będąc prawdziwym wobec swojego rozmówcy). Do tego arogancki i przekonany o własnej wyższości - jak to arystokrata.

Ma lęk wysokości przez uraz z dzieciństwa i wydaje się to być jedynym słabym punktem tego niezłomnego i upartego mężczyzny. Do tego jest podejrzliwy w stosunku do obcych sobie osób, a te, które zna choćby i z dziesięć czy dwadzieścia lat wciąż nie mogą się poszczycić choć odrobiną zaufania z jego strony. Jest to niestety podszyte jego fałszywą i intrygancką naturą. W końcu spiskujący zagorzale intrygant w pewnym momencie zaczyna mieć paranoję, że cały świat coś knuje przeciwko niemu - i właśnie na taką paranoję choruje już Veryvin.

Atrybuty

Krzepa:Odporny,
Zwinność:Bardzo zręczny, Precyzyjny,
Percepcja:Wyostrzony wzrok, Szczątkowy węch, Pozbawiony smaku, Czuły zm.mag,
Umysł:Bystry, Błyskotliwy, Silna wola,
Prezencja:Piękny, Arytokratyczny, Charyzmatyczny,

Cechy specjalne

Zdolności rasowe [D]Regeneracja. Niematerialna powłoka. Odporność na choroby. Mowa umysłu.
Czas to pieniądz [W]Choćby miał być przykuty do ściany, Veryvin nie jest w stanie nic nie robić, bo wtedy nic nie zarobi. Z pozoru zwykła przechadzka po mieście, czy bezcelowe siedzenie w karczmie przy piwie zawsze są związane z interesami mającymi na celu powiększenie jego majątku.
Maska [W]Veryvin nie potrafi być szczery i prawdziwy w stosunku do kogokolwiek, ponieważ aby zyskiwać jak największą ilość swoich klientów, albo poszerzać swoje wpływy, zachowuje się tak, by jak najlepiej oczarować sobą i omamić swojego rozmówcę. Potrafi w tym celu również skorzystać ze swojej magii.
Intrygant [K]Przez wieczne okłamywanie innych i knowania mające na calu odstraszenie bądź wyeliminowanie potencjalnych zagrożeń na drodze swoich interesów, nie umie zaufać nikomu, nawet samemu sobie. Ma też wieczną paranoję, że cały świat spiskuje przeciwko niemu, aby położyć łapska na jego ciężko zgromadzonym majątku.
Lęk wysokości [S]Przez incydent z dzieciństwa panicznie boi się wysokości i tracenia gruntu pod stopami, więc zwykłe wejście na stołek czy konia, to dla niego jedna wielka udręka. Jego jak się wydaje jedyny słaby punkt.

Umiejętności

Łucznoctwo [O] O wiele zabawniejsze i mniej czasochłonne niż zastawianie pułapek, w które albo coś się złapie albo nie. Z łuku szybciej upolować zwierzynę, a jak wiadomo czas to pieniądz.
Polowanie [O] Umiejętność, którą powinien znać każdy szanujący się arystokrata, w końcu nie ma lepszej rozrywki i sposobu na odpoczęcie od pracy niż polowanie.
Tresura [O] W rodzinie Veryvina to podstawa. Hodowla koni jest już dawno przereklamowana, Raronarowie przestawili się na tygrysy, choć sam Veryvin raczej poprzestanie na opiece nad swoją Tigrą.
Jeździectwo [O] Kolejna umiejętność podstawowa dla społeczności z wyższych sfer. Co prawda Veryvin nie urodził się w siodle i korzysta z tego rodzaju podróży kiedy jest to konieczne, ale przynajmniej umie się utrzymać na koniu w galopie.
Targowanie się [W] W jego profesji to podstawa.
Kreomagowanie [M] Będąc Nemorianem jest to raczej wrodzona umiejętność.
Jubilerstwo [M] Veryvin od małego uwielbiał wszystko co się błyszczy i tak mu zostało. Od smoczej chciwości broni go jedynie to, że nie ma problemu ze sprzedaniem (pozbyciem się) stworzonej przez siebie biżuterii bądź obróbką kamieni szlachetnych. Szkoda tylko, że jego zamiłowanie i rzemiosło doprowadziło do TEJ strasznej tragedii (kradzieży).
Handel [M] Na co komu umiejętność wytwarzania i obróbki świecidełek jeśli nie można ich później sprzedać? Do tego złota zasada każdego kupca: Kupić taniej, sprzedać drożej.
Etykieta [W] Podstawowa umiejętność arystokracji i Nemorian.
Kaligrafia [W] Umiejętność zapisania swojego imienia w artystyczny sposób dla niego to pestka.
Czytanie [W] Czym byłoby pisanie bez znajomości literek...
Taniec [O] Podstawowa umiejętność arystokracji.
Aktorstwo [O] Zachowanie się tak jak oczekują tego rozmówcy i zaistniała sytuacja, aby zyskać ich przychylność - w końcu życie to niekończący się teatr.
Matematyka [W] Albo po prostu zwykła rachunkowość. Kupiec bez tej umiejętności prędzej zostałby żebrakiem. Grunt to nie dać się orżnąć.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Rozkazy
Pustki [U]W połączeniu z magią Istnienia to co nierzeczywiste, wyobrażone przez Veryvina, może się w jednej chwili stać rzeczywiste. Zdezorientowany człowiek nigdy, w relacji z nim, nie będzie wiedział czy coś jest prawdziwe czy też nie.
Istnienia [U]Idealne uzupełnienie dla magii Pustki i świetne do dezorientacji przeciwnika, choć z obu rzadko korzysta uważając się za uczciwą osobę.
Struktury [A]Powinna być to dziedzina podstawowa dla każdego, prawdziwego Nemorianina, w końcu dzięki niej, mogą z łatwością zmieniać odpowiednio swoje ciało w każdej chwili.

Magiczne przedmioty

Towarzysz

Tigra
Potężnie zbudowana tygrysica o jasno pomarańczowym, podchodzącym bardziej pod żółty, umaszczeniu. Rodzinna maskotka i nieoceniona pomocnica podczas polowań. Nieufna wobec obcych, jeśli może to ich unika, atakuje tylko w ostateczności bądź na rozkaz swojego pana. Jej jedyną niezwykłą cechą okazuje się być wyjątkowa długość życia, ponieważ zwierze towarzyszy nemorianinowi już 30 lat i nie widać żadnych oznak starzenia czy słabnięcia. Prawdopodobnie ktoś z rodziny Veryvina rzucił na nią zaklęcie długowieczności.
W rodzinie pojawiła się, gdy Veryvin miał 10 lat i przez to, że to on się nią w większej mierze zajmował, kocica stała się jego wyłącznym pupilkiem. Została kupiona na targu w Xan-Lovar, przez jego ojca.

Historia

Pochodzi ze średnio zamożnej (w porównaniu do innych Nemorian) rodziny, która od pokoleń zajmowała się tresurą i hodowlą zwierząt bojowych, w szczególności wierzchowców. Od niedawna nakierowaną głównie na tygrysy.
Klasycznie w okresie dziecięcym przyswajano mu zasady etykiety, umiejętności sprawnego posługiwania się piórem, a przede wszystkim podstawy opieki nad zwierzętami, gdyż miał przejąć rodzinną hodowlę. Niemałym zawodem było dla jego rodziców (zwłaszcza ojca), że mały demon, choć od lat najmłodszych niezwykle pracowity, całkowicie niepodzielający rodzinnej pasji do tresury i oswajania krnąbrnych futrzaków. Dostatecznie lepiej poczynał sobie w roli reprezentanta rodzinnego biznesu u boku matki, ale i to wydawał się robić z nudów i braku ciekawszego zajęcia dla siebie.
Ciężko było zadowolić małego paniczyka i znaleźć mu odpowiednie zadanie do wykonywania. Veryvin był sfrustrowany i na siłę starał się robić w rodzinnych włościach cokolwiek, do momentu, aż nie spadł z wieży zegarowej, kiedy starał się odświeżyć starą tarczę i wskazówki. Co prawda dzięki wrodzonym zdolnościom regeneracji kości szybko się pozrastały i chłopiec już po kilku minutach mógł znów biegać, jednakże trauma została. Z tego powodu panicznie boi się wysokości i momentów, gdy traci stabilny grunt pod nogami.

Gdy zbliżały się jego dziesiąte urodziny, ojciec zabrał go na jedną ze swoich wypraw promujących ich hodowlę na Łusce, udając się do Xan-Lovar, gdzie podczas przechadzki po pustynnym mieście w ramach prezentu otrzymał od ojca bardzo małe tygrysiątko o niezwykłej, niemal złotej sierści. Raronar Senior co prawda bardziej kierował się myślą o rozpoczęciu hodowli właśnie tych zwierząt, ale kiedy dostrzegł, że w między kocięciem i jego synem nawiązała się jakaś dziwna nić porozumienia, zrezygnował z wykorzystania w przyszłości świeżo zakupionej tygrysicy jako pierwszej samicy hodowlanej. Do tego celu kupił w późniejszym czasie trzy inne niespokrewnione z sobą kocięta, jednego samca i dwie samice.
Zdawać by się mogło, że Veryvin w końcu znalazł dla siebie idealne i absorbujące zajęcie, a przede wszystkim w końcu obudziło się w nim zamiłowanie do tresury oraz hodowli, jednakże były to jedynie wyciągnięte zbyt szybko i zbyt pochopnie, wnioski. Owszem, chłopiec dbał o przyjaciółkę najlepiej jak potrafił przez co wyrosła na nienaturalnie duży, piękny i silny okaz, ale nie wykazywał żadnych chęci przekazania dalej jej niezwykłych genów i posiadania od niej miotu. Nie mniej na Xan-Lovar faktycznie odnalazł swoją przyszłą profesję i zamiłowanie, kiedy przechodził obok straganu z ręcznie robioną biżuterią. Były to dla niego prawdziwe arcydzieła, a niektóre błyskotki zdawały się mienić co jego zielonkawe oczy. Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia - jego do różnego rodzaju klejnotów i świecidełek.

Powrót po miesiącu do domu był więc przesycony niespodziankami dla reszty familii, zwłaszcza, że Veryvin z przepiękną, egzotyczną szkatułką pełną drogich kamieni i rozbrykaną kotką zaczął się częściej zamykać w swoim pokoju i po prostu tworzyć. Owszem, nie były to z początku dzieła sztuki, ale widać było, że chłopiec wkłada w rękodzieło całe swoje serce i młodzieńczy zapał, aż po kilku latach doszedł do perfekcji.

Dorastający młodzieniec zaczął sprzedawać swoje błyskotki z niemałym zainteresowaniem i fascynacją kupujących, jednakże pieniądze jakie otrzymywał za swoją ciężką pracę nad tymi unikatowymi świecidełkami (nigdy nie udało mu się zrobić dwóch takich samych rzeczy), niemalże nie pokrywały kosztów robocizny i zakupu kolejnych materiałów, co znów nie podobało się Nemorianinowi, który był bliski porzucenia swojej pasji. Wtedy z pomocą przyszedł mu dziadek, chyba najlepszy czarodziej w całej Otchłani i na początek nauczył młodzieńca zaklinania, dzięki któremu cena rynkowa jego wyrobów drastycznie podniosła się w górę. Nie było lekko, gdyż kilka razy został okradziony ze swoich towarów i pobity na tle rabunkowym, przez co zaczęła się kolejna nauka, tym razem magii "obronnej" z dziedziny Pustki i Istnienia, które najlepiej mogłyby ochronić młodego jubilera bez umiejętności walki przed kolejnymi napaściami, nie wyrządzając sprawcom większej krzywdy.

Z czasem także ktoś inny z rodu zasiał w młokosie ziarno prawdziwie kupieckiego życia wraz ze wszystkimi podstawami handlu, rachunkowości i targowania się tak, że w wieku lat dwudziestu Veryvin zgromadził tyle pieniędzy, że był w stanie w końcu pójść na swoje i zacząć dorosłe, samodzielne życie.

Miał własny dworek w Efne, które niemal obfitowało w sprzedaż kamieni drogocennych lub pół surowych biżuterii, przez co demon nie musiał męczyć się z załatwianiem dla siebie dostaw cennych kruszców i surowców do wyrobu swoich kosztowności. Po niedługim czasie od zamieszkania udało mu się nawet wybudować własny sklep i cieszyć się niemałą reputacją i uznaniem. Prawdopodobnie żaden inny jubiler z miasta nie był w stanie dorównać jego talentowi i charyzmie, a jeśli nawet to, szybko przeprowadzał się do innej części Alaranii, albo znikał w niewyjaśnionych okolicznościach. Życie właśnie teraz zaczęło się dla Nemorianina i było prawdziwą sielanką choć swoją posiadłość, która przemieniła się w okazały zamek, dzielił jedynie z zatrudnioną służbą i wierną, długowieczną tygrysicą. Jednakże szczerze powiedziawszy, mężczyzna nie potrzebował ani nie miał czasu na towarzystwo.

Wszystko jednak obróciło się w perzynę, a on w jednej chwili z niewyobrażalnie bogatego mieszkańca Efne, stał się niemal biedakiem z mieszkiem złotych gryfów przy pasie i to przez jedną łuskowatą poczwarę, której poprzysiągł krwawą zemstę! Cieszył się, że podczas ostatnich odwiedzin, niemal kilka dni przed tym okrutnym napadem, jego dziadek postanowił zabezpieczyć skarbiec wnuka klątwą osłabiająca. Znaczy w praktyce miała od razu wysyłać rabusiów w nicość, ale taki efekt przewidziany był jedynie dla humanoidalnych ras tej Łuski, nikt nie zakładał, że na jego majątek pokusi się jakiś zuchwały i bezmyślny smok, ale przynajmniej w jakimś stopniu klątwa podziałała i na to pradawne bydle. Co prawda Veryvin miał wykupionych jeszcze kilka akcji, wykupione kilka warsztatów innych rzemiosł i cech jubilerski w swojej garści, nie mówiąc o sprzedanych gospodarstwach poza murami i kilka mniejszych sklepików kilku miastach najbliżej Efne, ale cała papierkologia jaką musiałby wypełnić gdyby chciał z nich wydobyć na gwałt fizyczne pieniądze, była niemal zabójcza i Veryvin został zmuszony do zostawienia ich w spokoju, z nadzieją, że z ich pracy zwróci mu się chociaż część pieniędzy, za którą mógłby opłacić pracowników, budynki w swoim posiadaniu i zapewnić dla Tigry jakieś wyżywienie, choć rodzina niemal w ekspresowym tempie oferowała mu swoje wsparcie i udzieliła pożyczki, w zamian oczekując dziesięciu procent wszystkich jego zysków. Z początku chcieli trzydzieści, ale okazało się, że młody Raronar ma targowanie się i bezwzględny upór we krwi. Musieli przystać na jego stawkę inaczej nic by nie dostali, a dziesięć procent z jego interesów to i tak niewyobrażalnie dużo.

Nikt mu jednak nie odbuduje zranionej tym rabunkiem dumy i nie wymaże z pamięci upokorzenia jakie czuł, gdy krewniacy "ofiarowali" mu część swoich dóbr. Ta obślizgła gadzina zapłaci mu za to. Kolejna kolekcja jego biżuterii będzie w pełni zrobiona ze smoczego kośćca i łusek, a z łba tej plującej ogniem poczwary zrobi kubeł na odpady i ekskrementy służby. Nie wspominając o tym, że ścierwo rzuci zapchlonym burkom i głodującym żebrakom! Tak mu dopomóż bóg!

Dane gracza: Veryvin

Nazwa użytkownika:
Veryvin
Ranga:
Zbłąkana Dusza
Inne Postacie:
River, Yve, Aldaren, Valerian, Kiraie, Dantalian, Dragosani, Selim, Mana,
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
So cze 16, 2018 11:34 am
Ostatnia wizyta:
So lis 10, 2018 5:37 pm
Liczba postów:
9 | Znajdź posty użytkownika
(0.01% wszystkich postów / 0.06 posty dziennie)
Ostatni post:
Na koszt państwa.
So lis 10, 2018 5:37 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Thenderion
(Posty: 7 / 77.78% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
Na koszt państwa.
(Posty: 7 / 77.78% postów użytkownika)
cron