Profil użytkownika Constantin

Avatar użytkownika

Ogólne

Potęga:
Imię: Constantin Naxam
Rasa: Czarodziej półkrwi
Wiek: 85 lat


Aura

Jeżeli tu jesteś, zwabiło cię pewnie przyjemne mruczenie płomieni. Skuszony nadzieją ciepła obozowego ogniska dałeś się zwieść. Subtelny trzask iskier gwałtownie nabierze na sile zmieniając się w huk pożogi. Ku twojej uldze wszystko zostanie ucięte jednym głębokim tonem, jednak sedno tej emanacji poznałeś. Nie zdziwi cię już intensywnie lśniące srebro, które dostrzeżesz gdy minie szok. Zmieszane z cyną niczym stopione w płomieniach, kapie i spływa tłustymi strugami odbijając w swych kroplach topazową poświatę. Gdy odważysz się dotknąć płynącego stopu, sam nie wiesz, czy jest on tak naprawdę gładki czy może chropowaty, wątpliwości nie budzi zaś jego giętkość. Równie dobitna okaże się też nagle objawiona twardość, która wsparta ostrymi grotami, skarci cię za zbytnią poufałość. Ciężko by wszechogarniające srebro nie zapłynęło do twych ust, będzie ono wtedy lepić się uparcie, zostawiając na podniebieniu ostry smak pasujący do ogólnego charakteru emanacji. Na koniec otuli cię dym kadzidła, który ulotni się z dogasających płomieni gdy zaborcza aura wreszcie uwolni twoje zmysły.


Wygląd

Constantin prezentuje się lepiej, niż wskazywałby na to jego wiek, a wszystko przez to, że jego krew jest mieszanką ludzkiej i pradawnej, co znacząco wpływa na to, że mężczyzna może przeżyć więcej niż normalny człowiek. Wygląd fizyczny, jako całość oczywiście, od razu wskazuje na to, że ma się do czynienia z dorosłym i, około, trzydziestoletnim, a także w miarę przystojnym mężczyzną, chociaż prawda przedstawia się zupełnie inaczej. Sześć stóp i dwie dłonie (193 centymetry) wzrostu wystarczą, żeby klasyfikować go jako osobę wysoką, a niektórzy stwierdziliby nawet, że bardzo wysoką. Jego ciało ma skórę w kolorze śniadym, co może sugerować, że nie pochodzi z Alaranii, a także atletyczną budowę, ze średnio zarysowanymi mięśniami, którą zawdzięcza wszystkim fizycznym umiejętnościom, a zawłaszcza treningom walki kusarigamą.
Trójkątną i lekko pociągłą twarz zdobi zarost, o który Constantin stara się dbać i utrzymywać go w odpowiednim stanie. Włosy mężczyzny mają kolor ciemnego brązu i one także są regularnie skracane, bo on sam uważa, że gdyby nosił za długie włosy, istniałaby większa możliwość, że jeszcze je sobie podpali, co byłoby dziełem całkowitego przypadku lub nieuwagi. Najlepsze jest to, że nie musi układać swoich włosów w jakieś fryzury czy coś, bo same układają się tak, że w pewien sposób przypominają tym ogień - spodobało mu się to i postanowił je tak zostawić. Kiedyś nawet myślał o tym, żeby regularnie zabarwiać je tak, żeby kolorem także przypomniały płomienie, jednak porzucił ten pomysł. Oczy mają kolor szarego błękitu - wyglądają dość ciekawie w połączeniu z ciemnym kolorem jego włosów. Usta ukrywają kompletne i białe uzębienie. Constantin znalazł tylko jedną rzecz w swoim wyglądzie, na którą może narzekać i jest to nos - po prostu uważa, iż jest on trochę za duży.

Porusza się szybko, jakby cały czas gdzieś się spieszył, jednak jego ruchy wydają się też dokładne i przemyślane. Sposób mówienia jest podobny do tego, jak się porusza, jednak zawsze stara się mówić tak, żeby zostać zrozumianym... chociaż zdarza mu się, że nagle przerwie w połowie zdania, zacznie spoglądać w przestrzeń albo, co gorsza, na rozmówcę, a po chwili wróci do tego, co mówił i to tak, jakby nic się nie stało, a przerwa nie miała miejsca.

Ubiera się w różne rzeczy, jednak lubuje się w rzeczach o zimnych i ciemnych barwach, co może wydawać się trochę dziwne, skoro jest mistrzem magii ognia i przejawia otwartą fascynację tym żywiołem. Na nogach nosi ciemnobrązowe, skórzane spodnie i buty. Wyżej, bezpośrednio z ciałem styka się zwykła, biała koszula, na nią nałożona jest skórzana kurtka, a na kurtkę cienki, materiałowy płaszcz z wysokim kołnierzem o kolorze brązu z granatowymi wstawkami w niektórych miejscach. Na przedramionach i dłoniach czarodzieja czasami można zobaczyć rękawice, jednak są one tam tylko wtedy, gdy nie zapomni ich założyć. Nosi też pelerynę sięgającą, mniej więcej, do kolan - spięta jest złotym zapięciem i kolorystyczne współpracuje z resztą ubioru. Gdzieś tam, między ubraniami, błąka się też torba podróżna, w której Constantin trzyma mieszek, trochę prowiantu, bukłak z wodą lub winem i kilka innych rzeczy.
A co z kuarigamą? Część z sierpem przeważnie zatknięta jest za skórzany pas. Łańcuch Constantin owija sobie po skosie wokół klatki piersiowej i ukrywa pod płaszczem albo owija go wokół rękojeści. Sierp widoczny jest od razu, jednak druga część broni pozostaje ukryta do momentu, w którym nie musi pokazać jej całej. Czarodziej półkrwi opracował skuteczny sposób umieszczania łańcucha na swoim ciele tak, że może go rozwinąć naprawdę szybko.


Charakter

Kiedyś, gdy Constantin jeszcze nie był do końca przyzwyczajony do tego, że słyszy w głowie głosy zmarłej rodziny i, prawdopodobnie, nie uda mu się ich pozbyć, zachowywał pozory normalności i walczył z nimi — był wtedy spokojny i za wszelką cenę starał się ukrywać swoje problemy z psychiką. Już dawno przestał to robić, pogodzony z tym, że tylko śmierć może uwolnić go od głosów. Dlatego teraz zdarza mu się przeprowadzać dialogi w głowie, nawet w trakcie realnej konwersacji z osobą, która stoi naprzeciw niego i widzi, że jego wzrok nagle staje się zamglony i wpatrzony w dal, a sam Constantin często przestaje wtedy reagować na słowa i to, co dzieje się wokół niego. Tak naprawdę, tylko ogień daje mu teraz poczucie spokoju, mimo że żywioł ten kojarzony jest z czymś zupełnie innym. Mimo tego, jest osobą, która przekłada porządek nad chaos, co głównie widoczne jest w jego dbałości o włosy, brodę, a także w sposobie, w jaki się ubiera. Z drugiej strony, nie przepada za zasadami, które ustalone są z góry i, przeważnie, interpretuje je na swój sposób, który często może nie zgadzać się z tym, jaki powinien być poprawny.
Lubi podpalać różne rzeczy, w tym budynki, i znalazł w tym źródło zarobku. W niektórych kręgach znany jest pod pseudonimem Podpalacz i są osoby, które korzystają z jego usług, dość dobrze mu przy tym płacąc. Constantin stał się w tym tak dobry, że może przyjmować naprawdę szczegółowe zlecenia i wykonywać je tak, że zleceniodawca nie będzie miał żadnych uwag.
Uważa, że każdy powinien radzić sobie samemu i nie przepada za osobami, które tego nie potrafią. Przeważnie podróżuje samotnie i, raczej, stroni od towarzystwa innych. Taką drogę zdecydował się obrać po kilku nieciekawych incydentach związanych z nim i jego stanem psychicznym... po prostu nie spotkał zbyt wielu osób, które go akceptowały — właściwie, takich ludzi mógłby policzyć na palcach obu dłoni. Nie ma przyjaciół, co nie powinno być czymś zaskakującym. Kiedyś, gdy był młodszy, znał kogoś, kogo mógłby nazwać przyjacielem, jednak osoba ta nie żyje od dawna, a on załamał się, gdy usłyszał o śmierci przyjaciela. Co prawda, udało mu się przezwyciężyć ten stan, jednak spowodowało to trwałe zmiany w jego charakterze i zachowaniu.
Najbardziej obawia się tego, że kiedyś głosom uda się zrobić coś, co sprawi, że zaczną przejmować kontrolę nad jego ciałem. Zdaje sobie sprawę, iż jest na to mała szansa, jednak i tak tego nie bagatelizuje.

To, co słyszy w swojej głowie, nie jest wyłącznie głosami, bo da się wychwycić tam pewne wzorce mowy, tonację i tak dalej, które pozwalają stworzyć krótkie opisy charakteru poszczególnych głosów:
1. Matka — Camilla Naxam — była ludzką czarownicą, w której zakochał się jego ojciec. Ma przyjemny dla ucha, ciepły i spokojny głos. Była miłą i dobrą osobą, a najczęściej odzywa się, gdy jej syn zrobił coś niedobrego lub niewłaściwego. Próbuje wtedy wymóc na nim zmianę zachowania, zadośćuczynienie, przeproszenie kogoś i tym podobne rzeczy. Zdarza jej się odzywać tuż przed takimi czynami, wtedy podejmuje próby namówienia Constantina do tego, żeby nie robił czegoś, co aktualnie planuje.
2. Starsza siostra — Bella Naxam — była pierwszym dzieckiem Camilli i miała innego ojca niż Constantin. Dziewczyna nienawidziła go od momentu jego przyjścia na świat, a działo się tak przez to, że zazdrościła mu uwagi, którą poświęcała mu matka, a także tego, że ojciec Constantina nierzadko zabierał go ze sobą w podróże po świecie, nauczając go przy tym różnych rzeczy. Głos ten szydzi z niego, obraża go i próbuje się z nim kłócić. Zawsze próbuje uciszać Matkę, gdy ta odezwie się, a gdy jej to nie wychodzi, podejmuje próby przekrzyczenia jej. Jest główną przyczyną stanów depresyjnych, które, co prawda pojawiają się rzadko, jednak zdarza mu się w nie wpaść.
3. Ojciec — Alastair — pogodny mężczyzna, który nigdy nie chciał zdradzić swojego nazwiska. Czasami zdarzało mu się tracić kontrolę nad sobą, przez co nie panował nad swymi czynami i słowami. Działo się tak, gdy coś naprawdę go zdenerwowało. Przeważnie stara się być głosem pojednania w kłótniach, czasem zdarza mu się pochwalić Constantina za coś, co zrobił. To zmienia się, gdy Constantin zrobi lub powie coś, co zdenerwuje Alastaira... wtedy głos ten wyraża się gorzej niż Bella.

Atrybuty

Krzepa:Raczej wytrwały, Wytrzymały,
Zwinność:Bardzo zręczny, Szybki, Precyzyjny,
Percepcja:Dobry wzrok, Przytępiony smak, Wyczulony na magię,
Umysł:Bystry, Błyskotliwy, Żelazna wola,
Prezencja:Ładny, Nieokrzesany,

Cechy specjalne

Jedność z ogniem [Z]Constantin czuje dziwną więź, która łączy go właśnie z ogniem. Już od małego był zafascynowany tym żywiołem, przez to naukę magii zaczął od ognia i szło mu to naprawdę dobrze, zupełnie jakby miał naturalny talent, a same zaklęcia związane z tym żywiołem wychodzą mu potężniejsze, niż normalnie powinny być. W dodatku, im częściej używał magii ognia, tym większe zmiany zachodziły w jego ciele. Ostatecznie ciało Constantina zaczęło emanować czymś, co można nazwać aurą odporności na ogień, która powoduje niewrażliwość na ten żywioł jego... a także ubrań, które ma na sobie. Na sam koniec należy też wspomnieć, że, w trakcie używania magii ognia, jego dłonie i przedramiona pokrywają się czymś, co najlepiej porównać do rozżarzonych węgielków, jego oczy w pełni zakrywa biel i światło w tym samym kolorze, wokół oczu rozchodzą się wąskie paski płomieni zupełnie, jakby ogień wypełnił żyły wokół oczu mężczyzny, a na czole pojawia się runa, której znaczenia nawet on sam nie zna.
Ograniczenie teleportacji [Z]Constantin może przenosić się z jednego miejsca w drugie, używając do tego swojej energii magicznej, jednak zdolność ta jest u niego ograniczona. Mężczyzna musi widzieć na własne oczy miejsce, do którego chce się przenieść — inaczej teleportacja będzie nieudana, a on zniknie na krótką chwilę i pojawi się dokładnie w tym samym miejscu, w którym stał.
Jedno ciało, niejeden umysł [S]W jego ciele, a dokładniej w głowie, oprócz jego głosu wewnętrznego, zamieszkuje też kilka innych, a dokładniej trzy, które należą do członków jego zmarłej rodziny — starsza siostra, matka i ojciec. W dodatku, to nie są wyłącznie głosy, bo czasami potrafią wtrącić jakieś uwagi, namawiać go do zrobienia rzeczy, które niekoniecznie chce robić w danym czasie, zjedzenia albo niezjedzenia czegoś konkretnego i tak dalej... Gdyby nie to, że posiada żelazną wolę, w jego ciele już dawno odbywałaby się ciągła walka o to, kto ma przejąć kontrolę nad tym, co robi i mówi — przez to on sam nie zawsze miałby nad tym kontrolę, a wtedy jego życie stałoby się jeszcze cięższe, niż jest teraz, gdy słyszy wyłącznie ich głosy.

Umiejętności

Wiedza tajemna [M] Jest to rodzaj wiedzy, którą musi posiadać każda osoba posługująca się magią, jeśli chce wiedzieć potrzebne rzeczy o szkole magii, której zaklęć się uczyła i nie tylko. On opanował tę wiedzę tak samo dobrze, jak zaklęcia powiązane z magicznym ogniem.
Walka kusarigamą [W] Broń ta zaciekawiła go od momentu, w którym zobaczył ją po raz pierwszy. Oczywiście, żadna broń biała nie była dla niego tak dobra, że chciałby opanować walkę nią lepiej, niż możliwość posługiwania się magicznymi płomieniami, jednak zdecydował się na nauki związane z walką właśnie takim orężem. Jeszcze bardziej zainteresował się kusarigamą, gdy wyobraził sobie ją całą w płomieniach, a później dowiedział się, że można rzucić na broń magiczne zaklęcie, które sprawi, że ogień nie zniszczy jej. Czyli jaki był jego główny motyw? Walka płonącą kusarigamą.
Uniki [W] Walka nie polega wyłącznie na atakowaniu, bo umiejętność niepozwolenia na to, żeby być trafionym, także jest tu naprawdę przydatna. Constantin, dzięki niezwykle rozwiniętemu zmysłowi magicznemu, może także unikać ataków magicznych.
Czytanie aur [W] Constantin potrafi czytać aury zarówno istot żywych, jak i magicznych przedmiotów. Co prawda, nie wyczyta aury kogoś, kto ma ją ukrytą, jednak podświadomie będzie czuł, iż jego umiejętności są za słabe, żeby móc dojrzeć daną aurę lub jest ona specjalnie ukryta przed czytaniem.
Odnajdywanie portali i źródeł magii [W] Mimo, że jego zdolności magicznego przenoszenia się są ograniczone, to czarodziej półkrwi dość dobrze radzi sobie z wyczuwaniem magii z tym związanej, a także jej innych źródeł.
Otwieranie zamków [W] Dlaczego nauczył się takiej umiejętności? Cóż, robota podpalacza nierzadko wymaga tego, żeby wkraść się do czyjegoś domu lub innego budynku. Wtedy często spotyka się zamknięte drzwi, które lepiej jest otworzyć wytrychem, a nie wybuchem.
Skradanie się [W] Umiejętność ta czasami przydaje mu się, gdy już znajduje się w miejscach, w których nie powinien być i musi zachować ciszę, nawet przy chodzeniu.
Medycyna [O] Co prawda, rzadko zdarza mu się być rannym, jednak takie sytuacje mają miejsce, a wtedy możliwość opatrzenia sobie rany jest naprawdę przydatna... Zwłaszcza w miejscu, gdzie nikt nie zrobi tego za ciebie.
Anatomia [O] Musi mieć wiedzę na temat ciała swojego i innych. Swojego, żeby pomóc sobie, gdy jest to wymagane, a innych głównie po to, żeby wiedzieć, gdzie ciąć i uderzać, żeby zabić... albo zranić i nie zabijać od razu.
Zielarstwo [O] Constantin nierzadko podróżuje po lasach albo innych miejscach, gdzie znajomość ziół pozwala na zebranie tych, które później mogą zostać użyte do stworzenia maści leczniczej, naparu albo jeszcze czegoś innego.
Geografia [O] Nauka związana z drugim z żywiołów, którymi włada mężczyzna. Umiejętności tej używa głównie do tego, żeby łatwiej mu było orientować się w terenie.
Kartografia [O] Czytanie map jest dość ważną umiejętnością dla kogoś, kto często podróżuje. Constantin skupił się wyłącznie na tym, żeby wiedzieć, jak je czytać — uważał, że kreślenie ich i tak mu się nie przyda.
Poliglotyzm [O] Nauczył się mowy wspólnej, którą można dogadać się niemalże wszędzie, a także języka, którym posługują się pradawni.
Pismo runiczne [O] Stare zwoje magiczne, których Constantin miał już kilka w swoich rękach, były zapisane właśnie takim pismem. Chciał umieć je odczytać, więc postanowił, że poświęci trochę czasu na naukę pisma runicznego.
Czytanie i pisanie [O] Podstawowa umiejętność dla wielu osób. W przypadku Constantina dotyczy ona wszystkich języków, które zna, czyli wspólnego i pradawnych, a także pisma runicznego.
Szulerstwo [O] Jego ojciec parał się hazardem, a tamta umiejętność była naprawdę przydatna. Co prawda, Naxam nigdy nie miał zamiaru iść w ślady ojca, jednak to nie przeszkodziło mu w nauczeniu syna paru sprawdzonych sztuczek.
Przetrwanie [O] Nie zawsze można spędzić noc pod dachem i w ciepłym łóżku... Poza tym, zdarzają się też sytuacje, że nagle na szlaku kończy ci się jedzenie i musisz coś znaleźć lub upolować. Właśnie dlatego Constantin posiadł wiedzę niezbędną do przetrwania w dziczy.
Bestiologia [O] Oprócz ludzi i istot do nich podobnych, świat ten zamieszkują też bestie. Z takimi stworzeniami walczy się inaczej, mają one inne słabe strony i punkty witalne, dlatego podróżująca osoba powinna wiedzieć, jak się przed nimi obronić.
Wspinaczka [P] Zna podstawy wspinaczki i więcej jest mu niepotrzebne, bo w jego życiu zdarzyło się, może, tylko kilka sytuacji, w których wiedza ta okazała się naprawdę potrzebna.
Pływanie [P] Tyle mu wystarczy, żeby się nie utopić, więc uznał, że dalsza nauka będzie tylko stratą czasu, który można poświęcić na coś lepszego. Na przykład, na magię ognia.
Jeździectwo [P] O wiele częściej podróżuje pieszo lub używa magicznego, a także ograniczonego, przemieszczania się, jednak lepiej jest wiedzieć, jak utrzymać się w siodle.

Magia

        Sposób rzucania zaklęć: Inkantacje
Ognia [M]Ogień fascynował go od małego, więc nic dziwnego, że magię z nim związaną postanowił rozwinąć na naprawdę wysoki poziom. Zna naprawdę wiele zaklęć związanych z tym żywiołem i używa ich w wielu sytuacjach, a nie wyłącznie wtedy, gdy chce coś podpalić.
Ziemi [A]W trakcie jednej z lekcji usłyszał, że magia ziemi i ognia pozwala na tworzenie lawy i kontrolowanie jej. Cóż, spodobała mu się ta wizja i poprosił ojca, który także był jego nauczycielem, żeby pomógł mu w opanowaniu czarów żywiołu ziemi, a także tych związanych z lawą.

Magiczne przedmioty

Srebro Płomieni [ZAK]Jest to kusarigama, czyli sierp kama na łańcuchu, którego długość wynosi niewiele ponad sążeń (180 centymetrów) z żelaznym ciężarkiem znajdującym się na końcu tego łańcucha. Całość przybrała kolor ciemnego srebra już w trakcie zaklinania magią wzmacniającą i uodparniającą na ogień. Sierp składa się z rękojeści, która ma dwóch piędzi (około 40 centymetrów), a także z ostrza mającego długość piędzi i jej czwartej części (około 25 centymetrów). Najpierw zostało ono wykute jako proste i dopiero później twórca poddał je lekkiemu zakrzywieniu, a także zaostrzeniu na wewnętrznej stronie. Jest to jedyna broń biała, którą ma przy sobie Constantin i, którą potrafi walczyć, co wygląda dość widowiskowo, zwłaszcza gdy użyje magii ognia, aby podpalić sierp i łańcuch.

Towarzysz


Historia

„Zawsze czułem chorą fascynację związaną z ogniem, jednak to nie on odpowiada za moje problemy psychiczne” ~Constantin Naxam, najprawdopodobniej tuż przed tym, jak kogoś podpalił... albo kilku "ktosiów".

Nie urodził się na terenie Alaranii, właściwie, dopiero od niedawna zaczął być kojarzony z Podpalaczem i wynajmowany do tego, czym zajmuje się owa persona. Co prawda, wiedział, że tereny te sąsiadują z tymi, na których się urodził i żył przez większość życia, jednak jego stopy wcześniej stanęły na ziemi alarańskiej tylko kilka razy, gdy podróżował z ojcem, ale nawet wtedy nie oddalali się zbytnio od granicy. Constantin przyszedł od strony Gór Druidów i Równiny Andurii, tym razem miał zamiar zostać na tych terenach naprawdę długo... ale zacznijmy od początku:

I. Zdrowie.
Historia Constantina zaczęła się, jak wiele innych — przyszedł na świat jako owoc związku ludzkiej wiedźmy i pradawnego czarodzieja. Jego ojciec nie zachowywał się, jak wielu innych czarodziei i interesowało go życie jego syna. Constantin nie miał łatwo już od samego początku, gdyż jego starsza siostra otwarcie go nienawidziła i zazdrościła mu tego, że ojciec się nim interesuje, a także matka poświęca mu więcej uwagi niż jej. Matka nauczyła go kilku rzeczy, ale to ojciec był jego głównym nauczycielem. Mimo wszystko, Belli udawało się namówić młodszego brata na robienie różnych rzeczy, za które później albo obrywał, albo był przez nie tymczasowym pośmiewiskiem, albo były one takie, żeby wyłącznie ona miała z nich jakiś zysk. Constantin był naiwnym dzieckiem i jeszcze nie wiedział, że nie powinien jej ufać, dlatego też zgadzał się na pomysły starszej siostry. Raz zrobił nawet coś, co zdenerwowało ojca na tyle, że go uderzył, jednak później przeprosił go i zaprał na kolejną wyprawę, gdzie wszystko sobie wytłumaczyli. To właśnie Alastair uczył go magii i to on jako pierwszy zauważył, że jego synowi naprawdę spodobał się żywioł ognia — wtedy jeszcze nie wiedział, w co może się to przerodzić i, jak bardzo zmieni się Constantin.

Mijały dni i lata, a on stawał się coraz lepszym magiem. Starsza siostra Constantina miała też kolejny powód do zazdrości, a także nienawiści, gdyż był on zdecydowanie lepszym magiem niż ona. W końcu nie wytrzymała i wyzwała go na pojedynek. Matce tłumaczyła, że jest to tylko sparing i chce sprawdzić, jakie nowe umiejętności i zaklęcia posiada jej brat, a także porównać ich poziomy wyszkolenia. Była przy tym naprawdę miła, a Camilla uwierzyła jej, myśląc, że Bella naprawdę ma takie intencje. Prawda okazała się inna, bo dziewczyna... a właściwie, wtedy już kobieta, była uczennicą matki i znała magię umysłu i energii. Najpierw próbowała wpłynąć na umysł Contantina, ogłupić go i omamić za pomocą iluzji, aby móc go zaatakować i zabić, jednak miał zbyt silną wolę. Czary nie zadziałały, a on uniknął magicznej kuli, które poleciała w jego stronę. Zapytał ją wtedy, dlaczego to robi, a ona powiedziała mu wszystko. Oczywiście, zdenerwowało go to, jednak udało mu się zapanować nad sobą i powstrzymać przed zabiciem jej... ale to nie oznaczało, że niczego jej nie zrobił. Chciała z nim walczyć, więc miał zamiar pokazać jej, że jest silniejszy od niej. Wtedy znał już magię ziemi, więc pierwszym, co zrobił, było stworzenie niewielkiej szczeliny w podłożu tuż pod nogami Belli — dziewczyna ugrzęzła w niej i dostała kulą ognia, która wybuchła chwilę przed uderzeniem w jej klatkę piersiową i brzuch. Jej ubranie spaliło się w kilku miejscach, w których także została poparzona skóra. Bella padła na ziemię i skuliła się z bólu, a od zwyczajnie podszedł do niej i zaczął się jej przyglądać.
- Pomóż mi, proszę — cicha prośba padła z jej ust, a ton głosu kobiety sugerował, że jej samej ciężko uwierzyć w to, co powiedziała.
- Nie — odpowiedział krótko, po czym zgasił kilka płomyków, które nadal próbowały zniszczyć jej ubranie, i wstał. Wiedział, jak na niego patrzy, najpewniej było tam zaskoczenie, bo spodziewała się, że młodszy brat od razu jej pomoże, a także to spojrzenie, którym patrzyła na niego zawsze. Później udał się prosto do domu, gdzie od razu wdał się w krótką rozmowę z matką.
- Wygrałem, a ona przegrała. Leży przed domem, ma na ciele kilka poparzeń i wije się z bólu. Chciała walczyć na poważnie... Zabić mnie. Mogłem odwrócić role, wtedy ja byłbym tym, który zabija rodzeństwo, jednak powstrzymałem się i dałem jej tylko nauczkę — mówiąc to, cały czas patrzył w oczy mastki, więc widział, jak narasta w nich przerażenie.
- Pomóż jej... Przecież nic ci nie zrobię tylko dlatego, że chcesz pomóc swojej córce — dodał po chwili. Spodziewał się, że Camilla od razu wybiegnie z domu i zajmie się córką, ale ona zrobiła to dopiero po tym, jak wypowiedział te drugie słowa. Chyba rzeczywiście bała się, że może jej coś zrobić, jeśli będzie chciała wyleczyć oparzenia Belli, więc może wolała usłyszeć takie pozwolenie. Poza tym, matka Constantina chyba dopiero teraz dostrzegła, jak bardzo zmienił się jej syn.

II. Przejścia i zmiany.
Walka ze starszą siostrą była jednym z kilku zdarzeń, które miały wpływ na prawdziwą zmianę, która zaszła w charakterze Constantina. Może nie byłoby z nim tak źle, gdyby to wszystko nie nastąpiło jedno po drugim... Niedługo po walce, zaginął jego przyjaciel. Wiadomo było tylko tyle, że udał się do lasu na polowanie i już nie wrócił. Constantin, oczywiście, pomagał w poszukiwaniach, to samo robili jego rodzice. Jedynie Bella wzbraniała się przed tym, co tłumaczyła tym, że teraz boi się chodzenia po lesie, nawet jeśli byłaby z kimś w parze. To spowodowało, że zaczął ją podejrzewać o to, że może mieć coś wspólnego z całą sytuacją. Próbował szukać czegoś, co potwierdziłby jego teorię, jednak nigdy mu się to nie udało. Zresztą... poszukiwania były tak samo nieowocne, a przyjaciel Constantina został uznany za zmarłego. Wieść ta, a także późniejsza żałoba miały druzgoczący wpływ na mężczyznę, jednak nadal nie chciał się z tym pogodzić — dlatego kontynuował poszukiwania na własną rękę.

Z perspektywy innych wyglądało to tak, jakby co dwa lub trzy dni udawał się na samotne i kilkugodzinne wędrówki. Wydawało im się, że rozumieją, bo wszystko to przypisywali niedawnym wydarzeniom. Jedynie jego starsza siostra cieszyła się z tego, że młodszy brat spędza więcej czasu poza domem. Nadal go nienawidziła i nawet miała ku temu więcej powodów, a to, że nie było go w pobliżu, oznaczało, że to może spędzić więcej czasu z matką... i z ojcem Constantina, który podobał jej się od jakiegoś czasu. Cóż, nie była jego córką, a on i matka nie byli połączeni jakąś przysięgą czy czymś podobnym, a syn Alastaira był jedynym powodem, dla którego mężczyzna ten w ogóle przebywał w tej okolicy i nocował w ich domu. Wykorzystywała okazje, gdy Constantina nie było w domu, a najbardziej śmiała robiła się, gdy ich matka także gdzieś wychodziła i akurat sytuacja wyglądała tak, że zostawała z nim sam na sam. Naxam wrócił kiedyś wcześniej, niż zakładał początkowo, bo już zaczął godzić się ze śmiercią przyjaciela, przez co jego leśne wędrówki robiły się krótsze. Możliwe, że był to też przełomowy moment w uwodzeniu Alastaira przez Bellę, bo czarodziej nakrył ich, gdy się obściskiwali. Wpadł w szał, podbiegł do nich i brutalnie rozdzielił. Jego ojciec upadł prosto na podłogę, a starsza siostra uderzyła plecami w ścianę.
- Dlaczego? - zadał im krótkie i proste pytanie. Wściekłość i inne emocje sprawiły, że jego oczy zmieniły się całkowicie, dłonie i przedramiona pokryły się nićmi płomieni, a na czole Constantina pojawiła się runa. Ojciec dojrzał to pierwszy i zaskoczony odsunął się pod ścianę, cały czas przyglądając się mu, jednak największą uwagę poświęcał tajemniczej runie. Wydawało się, iż wiedział, co ona oznacza i to go przerażało.
- Dlaczego!? - zapytał głośniej, gdy żadne z nich nie odpowiedziało. Znowu cisza, co jeszcze bardziej zdenerwowało Constantina.
Najpierw podszedł do Belli, którą najpierw zwyzywał od ladacznic i najgorszych ludzi, używając przy tym naprawdę nieprzyjemnych określeń, aby później podnieść ją i rzucić o ścianę z taką siłą, że straciła przytomność. Później podszedł do ojca, na którego także nie szczędził słów i czynów. Alastair przynajmniej próbował się bronić, ale i tak mu to nie wyszło i ostatecznie wylądował niedaleko Belli. Wściekłość nadal go przepełniała i szukała drogi ucieczki w czynach mężczyzny.

Drzwi otworzyły się, a w progu stanęła Camilla. Upuściła na podłogę wszystko to, co niosła, od razu spróbowała podejść do Constantina, jednak wystarczyło jedno spojrzenie i zrezygnowała.
- Co... Co się tu dzieje? Co ty wyprawiasz, synu? - zapytała go drżącym głosem. Wyglądała, jakby nie mogła uwierzyć w to, co się tu właśnie dzieje.
- Pozbywam się zdrajców — odpowiedział jej od razu. Nawet nie myślał nad tym, co mówi. Słowa po prostu wylewały się z jego ust i układały się w zdania, w których dało się wyczuć jego emocje.
- Nie potrzebuję ich. Ojciec nauczył mnie już wszystkiego, co umiał, a Bellę powinien zabić już dawno... Może nawet wtedy, gdy ona próbowała zrobić to ze mną — dodał szybko. Wyprzedził pytanie matki, co ona także zauważyła.
- Dlaczego zachowujesz się tak, jakbyś o tym wiedziała!? - zapytał nagle, a wyraz twarzy matki był dla niego wystarczającą odpowiedzią. Gdzieś w środku poczuł ukłucie żalu i zdrady, jednak narastający gniew stłumił to naprawdę szybko.
- Wiedziałaś o tym... Wiedziałaś! Okłamywaliście mnie wszyscy! - wykrzyczał i w ogóle nie obchodziło go, czy usłyszy to ktoś jeszcze. Nie myśląc za wiele, doskoczył do matki i popchnął ją pod ścianę, gdzie leżeli już Bella i Alastair.
- Uwolnię siebie i ten świat od waszych kłamstw — te słowa były ostatnim, co zapamiętał Constantin. Następne wspomnienia widział jak przez mgłę. Były niekompletne. Słyszał słowa, może nawet błagania, później poczuł magię i moc. Następnym wspomnieniem był ogień, krzyki i widok płonącego budynku. Wiedział, że zabrał ze sobą wszystkie rzeczy, które uznał za przydatne i dopiero w lesie, gdy już uciekł, usiadł i przypomniał sobie to wszystko. Później skulił się, a łzy mimowolnie popłynęły z jego oczu... Może mógłby temu zapobiec, gdyby nad sobą zapanował...

Gdy spał, słyszał dźwięki, które były łudząco podobne do głosów matki, ojca i siostry. Wydawało mu się, że się kłócą. Obudził się nagle przez głośny krzyk Belli i spostrzegł, że leży pod jakimś drzewem. Szybko przypomniał sobie ostatnie wydarzenia. Siedział przez dłuższą chwilę i wpatrywał się w przestrzeń, aby później wstać nagle i odejść w las. Dość szybko znalazł ścieżkę, którą dotarł w końcu do niewielkiej wioski, gdzie wynajął pokój w gospodzie za część pieniędzy, które przy sobie miał i spędził tam kilka dni, starając się dojść do siebie. Trzeciego dnia odkrył, że słyszy głosy zmarłych członków rodziny. Na początku wydawało mu się, że ma to jakiś związek z tym, co zrobił i przejdzie tak szybko, jak się pojawiło. Niestety, po kilku dniach stwierdził, że bardzo się pomylił. Jeden z głosów, ten należący do jego matki, zwrócił się bezpośrednio do niego w dniu, w którym opuszczał wioskę.

Gdy usłyszał pytanie, od razu pomyślał, że może magia zadziałała w jakiś dziwny sposób i przeniosła ich umysły do jego głowy. A jak brzmiało pytanie? „Dlaczego to zrobiłeś?”. Constantin, aż się zatrzymał przez zaskoczenie, które wywołało w nim to, co usłyszał. Myślał nad odpowiedzią. Naprawdę to robił, jednak teraz ruszył się i szedł dalej, udając, że nic się nie stało. W końcu swym głosem powiedział w myślach: „Dobrze wiecie dlaczego. Widzieliście i słyszeliście to, co zrobiłem i powiedziałem”. Dopiero teraz dotarło do niego, że, owszem, uwolnił świat od swojej rodziny, jednak na pewno nie zrobił tego samego ze sobą. Postanowił, że nadal będzie szukał sposoby na pozbycie się ich ze swojej głowy. Cztery osobowości stanowiły tam tłok, a on wolałby, żeby tak nie było.

III. Podróżnik.
Zaczął podróżować po świecie. Zajmował się różnymi pracami, w których jego umiejętności były przydatne, w końcu musiał jakoś zarobić na życie. Właśnie podróżował szlakiem z mniejszej wioski do większej, z myślą, że tam może zarobić więcej, a i pracę może znajdzie szybciej, gdy spostrzegł ludzkie ciało leżące na poboczu. Zaciekawił go czarny, maskujący strój, a także broń, która wyglądała, jakby ktoś przyczepił sierp do łańcucha. Akurat brakowało mu pieniędzy, więc zmusił się do tego, żeby przeszukać ciało, w końcu martwemu to i tak się nie przyda. Dopiero wtedy bardziej wyczuł, niż zauważył że pod strojem kryje się kobieta, a nie mężczyzna, jak zakładał na samym początku. Co więcej, okazało się, że osoba ta żyje, jednak jest ranna. Constantin dowiedział się tego, gdy został odepchnięty przez czyjeś nogi.
- Łapy przy sobie, bo ci je utnę — usłyszał słaby, kobiecy głos. Teraz już wiedział, kto jest jego właścicielem.
- Myślałem, że nie żyjesz... Martwi nie potrzebują pieniędzy — odpowiedział. Dopiero teraz pod lewą ręką poczuł łańcuch, a gdy podążył wzrokiem do jednego z jego końców zobaczył, że jest on częścią broni, którą spostrzegł wcześniej. Pociągnął za niego, a sierp poderwał się w górę i poleciał prosto w niego. W jakimś mimowolnym odruchu wyciągnął dłoń przed siebie i złapał rękojeść. Matka pochwaliła go, siostra żałowała, że ostrze nie wbiło mu się w rękę, a ojciec milczał.
- To moja broń... Pomóż mi, a nauczę cię nią walczyć — powiedziała nieznajoma po chwili zastanowienia. Wiedział, że jest ranna i, właściwie, sam chciał zaproponować coś takiego. Wyobraził sobie, jak podpala łańcuch i sierp, a później tym walczy. Wizja ta była zbyt kusząca, żeby nie zgodzić się na taką propozycję.
- Co się stało? - zapytał w końcu. Musiał to wiedzieć, bo przy okazji dostanie informacje na temat rany. Wydawało mu się, że wiedza medyczna, którą dysponował, powinna wystarczyć, aby zająć się ranną tymczasowo, aż do momentu, w którym dotarliby do wioski, do której szedł na początku.
- Bandyci się stali. Powinnam dać im radę, ale jeden z nich musiał mieć strzałę pokrytą jakąś lekką trucizną... Dostałam nią, a drugi rozorał mu bok — odpowiedziała, milcząc przedtem, co najpewniej miało posłużyć przypomnieniu sobie tego, co się stało.
- Czyli tak... To, że nie jesteś nieprzytomna oznacza, że organizm pozbył się trucizny albo niewiele brakuje, żeby tak się stało. Teraz najważniejsze, to zająć się twoją raną — powiedział, a raczej cały czas cytował to, co mówiła mu matka w głowie. Ona znała się na tym bardziej, chociaż najpewniej sam doszedłby do tych samych wniosków.
- Mam bandaże — dopowiedział i wyciągnął je z torby. Dziewczyna usiadła i podciągnęła czarny materiał, a także cienką koszulę, która znajdowała się pod nim. Jej rana nadal krwawiła, chociaż większość krwi wsiąknęła w materiał ubrań. Constantin od razu zabrał się do pracy, dzięki temu udało mu się to skończyć dość szybko.
- Możesz chodzić? - zapytał w końcu. Lepiej będzie, jeśli padnie odpowiedź twierdząca.
- Mogę spróbować — odpowiedziała mu. Pomógł jej wstać i pozwolił podpierać się na ramieniu. Był to jedyny przejaw jego dobroci od dawna i, chyba, kierował się wyłącznie tym, co zaproponowała mu w zamian za pomoc.

Dotarli do wioski, jednak zajęło im to więcej czasu, niż gdyby Constantin podróżował samotnie. W końcu Shyilia, bo tak miała na imię ta dziewczyna, była ranna. Tak, rozmawiali ze sobą przez drogę, bo wtedy czas płynął im nieco szybciej. Shyilia była elfką i to młodszą, niż się spodziewał. Na szczęście w wiosce znaleźli medyka, a ten nawet miał u siebie niewielką lecznicę z kilkoma łóżkami. Constantin zostawił tam dziewczynę, a sam wynajął pokój w gospodzie znajdującej się w pobliżu.
Teraz musiał poczekać, aż Shyilia poczuje się lepiej. Postanowił zająć się kilkoma rzeczami i pomóc mieszkańcom wioski, oczywiście nie za darmo. Rana okazała się mniej poważna, niż zakładał na początku, dlatego już po tygodniu mogli zacząć trening, ale okazało się, iż istnieje jedna przeszkoda.
- Moja broń nazywa się kusarigama. Miała komplet w postaci dwóch sztuk, jednak bandyci zabrali jedną, razem z resztą tego, co miałam przy sobie i oddalili się w las — powiedziała do niego, a później uśmiechnęła się, co wskazywało na to, że właśnie wpadła na coś błyskotliwego.
- Jeśli pomożesz mi odzyskać moje rzeczy, oddam ci jedną z kusarigam — dodała, a on zgodził się na taką propozycję.

Poszli do lasu. Shyilia była o wiele lepszą tropicielką niż on, więc to ona znalazła obozowisko bandytów. On zajął się sianiem powszechnego zniszczenia, gdy elfka zakradła się do jednego z namiotów i zabrała swoje rzeczy. Constantin widział, jak dziewczyna się oddala, jednak zbyt dobrze się bawił, żeby przestać. Jeśli na niego nie poczeka, zawsze mogą spotkać się w wiosce. Czarodziej półkrwi spalił ich wszystkich, a także cały obóz, w którym urzędowali. Bawił się przy tym wyśmienicie. Matka prosiła go, żeby przestał, siostra życzyła mu, aby wpadł w te płomienie i sam się spalił... a ojciec popierał matkę. Constantin nie słuchał ich, wsłuchany w krzyki ludzi i dźwięki ognia.
O dziwo, Shyilia czekała na niego cierpliwie i nic nie wspomniała o tym, co stało się w obozie. Po prostu wręczyła mu kusarigamę i ruszyła w drogę powrotną.

Teraz zaczęli trenować. Constantin szybko stwierdził, iż broń ta naprawdę mu się podoba. Raz wyjawił też elfce, że chciałby ją zapalić (oczywiście broń, a nie dziewczynę) i sprawdzić, czy będzie to wyglądać tak dobrze, jak to sobie wyobraża. Shyilia szybko zabroniła mu tego i powiedziała, że najpierw powinien odszukać maga, który rzuciłby na broń zaklęcie niewrażliwości na ogień i ogólnie wzmocniłby ją, żeby wytrzymała to wszystko. Ostrzegał go też, że najpewniej zapłaci za to sporo pieniędzy. Naxam posłuchał jej i od tamtego dnia zaczął wykonywać jeszcze więcej prac, aby móc szybciej uzbierać sporą sumkę. Oczywiście, godził to z treningami z Shyilią, które trochę ich do siebie zbliżyły. Chodzi o to, że zaczął z nią częściej rozmawiać i coś podpowiadało mu (równie dobrze mogłaby to być jego matka), że może jej się wygadać, a ona wysłucha go. Pewnego dnia, gdy byli już po nauce i przyswajaniu nowych rzeczy, postanowił tak zrobić i rzeczywiście, posłuchała wszystkiego, co chciał jej powiedzieć i nie odwróciła się od niego, a on poczuł, jak jakiś niewidzialny ciężar właśnie spadł z jego barków. Chyba zostali przyjaciółmi.

IV. Nowe możliwości.
Wioskę opuścili jakiś czas później i wspólnie ustalili, że będą pracować razem, aż do momentu, w którym dziewczyna spłaci swój dług. Rozstaną się, gdy nauczy go wszystkiego na temat walki kusarigamą, co umie ona sama. Właśnie przez to udało im się wykonać parę zleceń i oboje spostrzegli, że tworzą zgraną drużynę. Niestety, w końcu musieli się rozstać, jednak powiedzieli sobie, że kiedyś na pewno spotkają się ponownie — ona jeszcze nie wiedziała, gdzie wyruszy, jednak Constantin miał swoje cele i zamierzał je zrealizować. Powiedział jej, że najpierw odszuka kogoś, kto wzmocni jego broń, a później wyruszy do Alaranii. Nie wyjawił jej powodu takiej podróży, jednak jednym z nich, jeśli nie głównym, był ojciec, który coraz częściej namawiał go do tego, żeby zwiedził tereny alarańskie. Shyilia i Constantin pożegnali się, a później rozeszli na skrzyżowaniu dróg.

Zaklinacza szukał dość długo. Znaczy... znalazł dwóch czy trzech, jednak oni skierowali go do innego, który powinien mu pomóc. To wszystko sprowadziło się do spotkania Constantina z Zachariaszem, który powiedział, że mu pomoże i nawet podał swoją cenę. Naxam miał przy sobie więcej niż przypuszczał, a także zbyt wysoko ocenił usługi zaklinania magicznego... ale to dobrze, bo nie zostanie bez grosza, gdy już zapłaci magowi za robotę.
Minął dzień i Constantin miał już wzmocnioną magicznie kusragiamę, którą nawet przetestował w ogrodzie Zachariasza. Oczywiście, uważał, żeby nie spalić niczego, co się tam znajdowało, gdy machał płonącym sierpem i łańcuchem. Wszystko spełniło jego oczekiwania, a on podziękował zaklinaczowi za wykonaną pracę i ruszył w dalszą drogę. Kolejny cel — Alarania.

Na teren Alaranii wszedł dobre kilka lat temu, jednak szybko wyrobił sobie nowe imię, które i tak niekoniecznie było kojarzone z jego osobą. Rozpoczął serię podpaleń w miastach, które były dobrze opłacane przez anonimowych zleceniodawców. Ludzie mówili, że Podpalacz przybył z samego Piekła, jego skóra jest lawą, a włosy to żywe ognie. Jedni mówili, że jest wysoki, a inni byli przekonani, że potrafi zmieniać swój rozmiar i dlatego zapala budynki od środka. To wszystko skończyło się szybko i teraz, tak naprawdę, mało kto o tym pamięta. Constantin zrobił sobie wtedy dość długą przerwę, aby przeczekać to wszystko, jednak miał zamiar wrócić do podpaleń, tylko najpierw cała sprawa musi ucichnąć...
Podpalenia i pożary zdarzają się cały czas. Dzieje się to tak nieregularnie, że ciężko jest przypisać temu jakiś konkretny wzór... Mimo tego, nadal można trafić na osoby, które część z nich przypisują Podpalaczowi. Nikt im nie wierzy, jednak Constantin wie, że osoby te mogą mieć rację. Wie to, bo jest osobą, o której mówią...

Dane gracza: Constantin

Nazwa użytkownika:
Constantin
Ranga:
Szukający drogi
Inne Postacie:
Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Seviron,
Martwe postacie:
†Drago†, Marou, Erestor, Agares, Calel
Płeć:
Mężczyzna
Status:
OFFLINE
 
 
PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Grupy:
Dołączył(a):
N paź 01, 2017 3:41 pm
Ostatnia wizyta:
-
Liczba postów:
29 | Znajdź posty użytkownika
(0.04% wszystkich postów / 0.09 posty dziennie)
Ostatni post:
[Wioska Przyruina i jej okolice] Kradzież (nie) popłaca
Wt lip 31, 2018 4:59 pm
Najaktywniejszy w dziale:
Równina Maurat
(Posty: 28 / 96.55% postów użytkownika)
Najaktywniejszy w wątku:
[Wioska Przyruina i jej okolice] Kradzież (nie) popłaca
(Posty: 28 / 96.55% postów użytkownika)
cron