Oglądasz profil – Jagermasterix

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Ethard "Jagermasterix" von Efflorvein
Rasa:
Panterołak
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
197 lat
Wygląda na:
43 lat
Profesje:
Alchemik, Łowca, Szaman
Majątek:
Dostatni
Sława:
Znany

Aura

Już na początku można poczuć słodką woń azodii księżycowej, którą szybko przytłacza zapach jej palonych liści, który zdaje się lekko mieszać w myślach. Wczytując się bardziej, można dostrzec, iż twarda, a jednocześnie zaskakująco giętka, rtęciowa powłoka tej emanacji zdążyła już wyraźnie zmatowieć, choć tu i ówdzie wciąż widać jeszcze połyskujące miejsca. Otaczają je srebrne i kobaltowe pasma, tworząc niebezpiecznie ostre krawędzie, jakby nie chciały pozwolić im zniknąć. Wszędzie zostały wymalowane barachitowe listki oraz kwiaty, a pomiędzy nimi poukrywano najróżniejsze, abstrakcyjne kształty w kolorze żelaza i równie gładkie w dotyku. Dodatkowo całość promieniuje ametystowym blaskiem, ochoczo prezentującym swoją imponującą siłę magiczną poprzez wyraźne pulsowanie. Towarzyszą temu różne, nietypowe, a także dość przeciętne odgłosy. Najpierw do uszu dociera niepokojące zawodzenie upiorów i niepokojące szepty czegoś nieludzkiego, by zaraz potem gładko przejść w niebywale żywy gwar, w którym z łatwością przebija się donośny śmiech dzieci. Następnie pojawia się relaksujący, choć dość wyraźny szmer wody przerwany brutalnie przez rumor spadających głazów, po którym pozostaje już tylko tajemniczy głęboki ton. W smaku natomiast jawi się jako nieznośnie gorzka i uporczywie lepka.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Jagermasterix
Grupy:
Płeć gracza:
Mężczyzna

Skontaktuj się z Jagermasterix

Pola kontaktu widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Statystyki użytkownika

Years of membership:
2
Rejestracja:
2 lat temu
Ostatnio aktywny:
2 lat temu
Liczba postów:
3
(0.00% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.00)
Najaktywniejszy na forum:
Księga Boskich Praw
(Posty: 2 / 66.67% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Mauria i okolice] Zagrajmy w chowanego
(Posty: 1 / 33.33% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:silny, wytrwały, wytrzymały
Zwinność:zręczny, szybki, dokładny
Percepcja:wyostrzony wzrok, czuły słuch, wyostrzony węch, wyostrzony smak, wyostrzony zmysł magiczny
Umysł:pojętny, ineligentny, silna wola
Prezencja:przekonywujący

Umiejętności

ŁucznictwoMistrz
Zwykły łucznik ćwiczy, aż zacznie trafiać, mistrz natomiast - aż nie przestanie chybiać.
AlchemiaEkspert
A co jeśli dodam jeszcze trochę tego... i szczyptę tamtego?
Znajomość runEkspert
Starożytne pismo runiczne w niemalże wymarłym już dialekcie.
Walka dwoma ostrzamiEkspert
Bliźniacze ostrza - niby lustrzane odbicia. Dwa identyczne cięcia w zupełnie różnych kierunkach pozbawiają ich życia. Poza walką dwoma bliźniaczymi mieczami Ethan potrafi posługiwać się też sztyletami na podstawowym poziomie.
UnikiEkspert
Refleks już nie ten... ale nadal jestem w formie!
PrzetrwanieEkspert
Chwilę nad ogniskiem i nada się do zjedzenia, prawda?
Opatrywanie ranBiegły
Uwaga, będzie trochę piekło.
Walka wręczBiegły
Pazur czy stal, twój koniec jest taki sam. Walka wręcz w formie hybrydy lub w zwierzęcej.
TropienieBiegły
Są nieco za duże na ślady tutejszego ptactwa... słyszeliście? To Yaghaan, w nogi!
PolowanieBiegły
Jeden sus, jeden trup.
Skradanie sięBiegły
Przyczajony panterołak, ukryty... co?
BestiologiaZaawansowany
Ono pewnie boi się jeszcze bardziej... (nie dotyczy gatunków oznaczonych czaszką)
GarbarstwoZaawansowany
Szlag, znów mi pasek strzelił. A przecież aż tak się nie obżerałem.
AnatomiaZaawansowany
Warto dobrze znać planszę, zanim zdecyduje się opanować grę na wysokim poziomie.
ZielarstwoZaawansowany
Czego nie znajdziem, to wyhodujem po mojemu, ot filozofia.
Stosowanie pułapekOpanowany
Po co gonić króliczka, skoro tak łatwo daje się złapać?
GotowaniePodstawowy
Nie wszyscy uznają "podano do stołu" za adekwatne na chwilę po tym, jak upolowałem mięso, więc...
Czytanie i pisaniePodstawowy
A gdzie obrazki?
Oswajanie zwierzątPodstawowy
Grzeczne, miłe karnotaury...

Cechy Specjalne

Odporność na truciznyAtut
Co go nie zabiło to... innych nadal może.
Lecznicza krewRasowa
No to chlup... na zdrowie! - Ich krew ma właściwości lecznicze dla wszystkich innych gatunków – całkiem możliwe, że jest to pozostałość po owym starożytnym rytuale. Dzięki temu panterołaki dożywają tak sędziwego wieku, są odporne na choroby i trucizny oraz regenerują własne rany, które zasklepiają się samoistnie, nie pozostawiając po sobie blizn. Ci zmiennokształtni mogą wykorzystywać swój dar, by pomagać innym, lecząc ich rany i przypadłości, jednak bardzo rzadko się na to decydują, w obawie o własne życie. Zazwyczaj utrzymują swój dar w ścisłej tajemnicy.
Przemiana w panterę / widzenie w ciemnościachRasowa
A gdzie jest kotek...? - Tu jest! - Oczy panterołaków są praktycznie kocie, a zwężona źrenica reaguje, jak u kotowatych, odpowiednio dostrajając się do otoczenia i pozwalając im doskonale widzieć zarówno w pełnym słońcu, jak i w mrokach nocy. Wówczas ich ślepia odbijają blask źródeł światła w sposób charakterystyczny dla nocnych łowców.
Koszmary senne / bezsennośćSkaza
Świat bywa ponury, kiedy największym z twych lęków jest fakt, że boisz się śnić.

Magia: Rytuały

DuchaEkspert
Coś blado Pan wygląda, jakby zobaczył ducha...
ŻyciaEkspert
Zaczynamy żyć, gdy przestajemy się bać życia. Lub, gdy przejmujemy nad nim kontrolę, dosłownie.
WodyAdept
Gdzie strumyk płynie z wolna...
ZiemiCzeladnik
Kto tutaj postawił ten głaz?

Przedmioty Magiczne

Zielona buteleczkaWyjątkowy
Jaggermasterix jest z nią niemalże nierozłączny. Pojemna buteleczka z zielonego szkła z umocowanym na sznureczku przywiązanym do jej szyjki koreczkiem z wypolerowanego dębowego drewna stanowi nie tylko praktyczny, ale też obdarzony ogromną wartością sentymentalną przedmiot użytkowy. Ma ona specjalne miejsce u jego boku w specjalnie dla niej przygotowanej pochwie skórzanego pasa. To właśnie w niej druid nosi przy sobie swoje najbardziej wyjątkowe i upodobane specyfiki. Samą buteleczkę często przyozdabia roślinnością, bądź w dowolny inny sposób, niekiedy niemalże dba o nią, jakby była żywą istotą. Nikomu nie zdradził nigdy historii, która się z nią wiąże, ale plotki mówią, że przyciąga ona do niego wspomnienia z najmilszych spotkań, na których miał okazje przebywać, zanim wyruszył samotnymi ścieżkami.
WisiorekMroczny
Drobny wisiorek składający się ze starego sznurka, na który przywiązany jest nietypowa ozdóbka. Stanowi ją jakby wiecznie zamarznięta strużka wody w kształcie sopla, mniej więcej długości kciuka. Dominują w niej barwy błękitu przechodzące od góry do dołu w coraz ciemniejsze odcienie, ale na całej długości kamyka widoczne są również przebłyski zielonego koloru, które przywodzą na myśl roślinność z głębi wyjątkowo magicznego jeziora. Amulet ten, mimo, że właściciel nie do końca jest świadomy pełni jego możliwości, jest w stanie pozwolić druidowi porozumiewać się ze zwierzętami. Aktywuje się jednak tylko w sytuacjach wyjątkowych, jak na przykład zagrożenie życia, bądź równowagi natury.

Charakter

Ethan stanowi na dzień dzisiejszy dość nietypowy przykład nader ambitnego oportunisty. Były perfekcjonista zweryfikowany długimi latami spędzonymi na tym łez padole zwanym łuską prasmoka. Druid zdecydowanie nie lubi zamykać się w określonych ramach. Z tego również powodu wielu przestało nazywać go druidem a zaczęło nawet uważać postać za heretyka. Von Efflorvein uważa, że niezależnie od obranej drogi najistotniejszym w życiu jest osiąganie wyznaczonych sobie celów. Zdarzało się, że owa zasada przyprawiała mu trudności. Zwłaszcza, kiedy oczekiwał zrozumienia pośród innych, na przykład nieco bardziej etycznie postępujących opiekunów lasu, z którymi przez pewien czas miał sporo do czynienia. Jagermasterix uznaje  harmonie i równowagę za najwyższą wartość w naturze. Do niej dąży i pragnie dbać o jej jak najlepszy stan. Tutaj należy zwrócić uwagę na podejście panterołaka do cyklu życia i śmierci. Jest on wysoce ceniony przez Ethana, ma w jego mniemaniu ogromne znaczenie, ale nie przeszkadza mu to w licznych drobnych ingerencjach w jego przebieg. Wychodzi z założenia, że wszystko nadal można ulepszyć, stąd też często nie widzi niesłuszności w figlach uprawianych z naturalnym porządkiem rzeczy. Uwielbia rzecz jasna wszelkie aktywności na łonie natury jak i najzwyklejszą jej kontemplację, ale nie waha się również przed rzeczami, które, jak uważa, należy zrobić dla jej dobra. Przez nieznających go z pewnością może łatwo być uznany za dziwaka, może nawet szaleńca, ale w rzeczywistości jest osobą o bardzo czystych intencjach, które w miarę klarownie jest w stanie wyłożyć każdemu odpowiednio zainteresowanemu tym bytowi. Druid jest świadomy swojej odmienności w stosunku do innych przedstawicieli tego fachu. Zazwyczaj uważa to za sporą zaletę, ale dostrzega również trudności z tym związane. Przede wszystkim nigdy nie narzuca siłą swojego rozumienia świata i procesów na nim zachodzących innym. Wyjaśnia i opowiada jedynie, kiedy jest o to zapytany. Efflorvein ma wiele lęków i mimo to stara się z nimi walczyć. Powracające koszmary senne nie demotywują go w dążeniu do celu. Poszukuje harmonii i dobrobytu dla wszelkich istot funkcjonujących na wspólnym świecie. Jego poczucie misji napędzane jest nawet najdrobniejszymi sukcesami, jeśli takowe występują. 

Wygląd

Ethan w swojej najbardziej przypominającej ludzką formie mierzy niespełna sześć i pół stopy. Twarz ma zazwyczaj poważną, oczy jasnoniebieskie o chłodnym i przeszywająco oceniającym spojrzeniu. Raczej znikoma mimika twarzy również nie stanowiła żadnego ocieplenia dla jego wizerunku. Całe jego ciało jest dobrze umięśnione a sylwetka zdecydowanie atletyczna, choć już dawno niemłodzieńcza. Mężczyzna jest dość szeroki w barkach, ale mimo powyższych cech całość jego postawy nie prezentuje się nader nadzwyczajnie. Momentami wydawać się może, że sylwetka druida jest nieco wykrzywiona, bądź pogarbiona a sam sposób, w jaki porusza się i zachowuje naturalnie, poza walką jest dość odmienny. Umięśnione ręce i często ubrudzone duże dłonie z długimi palcami zdecydowanie wskazują, że postać pracy się nie boi w żadnej formie. Na jego skórze od nadgarstków aż po ramiona rozciągają się tatuaże o różnorodnych runicznych i plemiennych wzorach. Ich barwa zdecydowanie wyszarzała już z upływem lat, ale dzięki dość jasnej karnacji nadal są wyraźnie widoczne i zachowały niemalże idealny kształt. Von Efflorvein ma długie siwoszare włosy i srebrzystą, często nieostrzyżoną brodę na szerokiej szczęce. Niezbyt bujne, ale dość skutecznie zakrywające jego panterze futrzaste uszy włosy sięgają mu nieco za ramiona. Często związuje je w niedbały warkocz gdy zachodzi taka potrzeba. Na torsie panterołaka znajduje się kilka starych blizn po walkach, które prawdopodobnie odbywał jeszcze za młodu. Zazwyczaj Ehan nosi długi biały skórzany płaszcz i opina się paroma pasami, w których trzyma swoje codzienne oporządzenie, bądź specyfiki. Ubiór ten niemalże dostatecznie skrywa również jego długi na dwie piędzi szarobiały ogon z czarnymi cętkami. Druid ma niemalże zawsze nieco zachrypnięty i przez to osłabiony głos o chłodnym tonie. Ciężko odkryć w jego brzmieniu jakąkolwiek sympatię, ale niekoniecznie jest to równoznaczne z jej całkowitym brakiem. Zazwyczaj wypowiada się powoli i w sposób stonowany, jakby wyjątkowo dbając, by każde ze słów dotarło w odpowiednim brzmieniu do odbiorcy. Na pierwszy rzut oka panterołak może sprawiać wrażenie nieprzyjaznego, bądź może nawet gburowatego, ale jego intencje i zamiary w znacznej większości przypadków są czyste i dobroduszne, choć na swoje nieszczęście mężczyzna za grosz nie daje tego po sobie poznać. Poza walką, gdy brakuje mu tego zwierzęcego instynktu i zastrzyku adrenaliny, porusza się raczej niedbale i dość powolnie, jakby nigdzie się nie śpiesząc. 

------

W formie zwierzęcej Ethan dla wprawionego oka różni się znacznie od naturalnie występujących śnieżnych panter. Jest od nich zauważalnie większy i silniejszy. Jego kocie ciało jest świetnie zbudowane i doskonale umięśnione a przy tym niezwykle zręczne i dostojnie się prezentujące. Jego futro ma raczej białą, lub biało szarą barwę. Gdzieniegdzie występują szare, lub białe, losowo ulokowane od karku aż po ogon cętki. W okolicach jego przednich łap i masywnych łopatek pojawiają się wręcz czarne wzory, znacząco przypominające tatuaże hybrydowej formy druida. Poza tym w tej odsłonie wykształcił parę długich i ostrych kłów. Ślady jego łap niczym poza wielkością nie różnią się jednak od śladów zwykłych panter, z większej odległości druid również mógłby zostać jako takowa rozpoznany.

Historia

Zima tamtego roku zdecydowanie dała w kość żyjącym w górach plemionom. Zapasów wystarczyło, jednak nie one były najważniejsze. Przy obecnych na takich wysokościach warunkach pogodowych bardzo wiele podstawowych czynności było bardzo utrudnione, niektóre z nich wręcz niemożliwe do wykonania. Panterołaki rzecz jasna żyły tu od wielu pokoleń, zatem nawet pomimo owych trudności radzenie sobie z przetrwaniem nie stanowiłoby problemu, gdyby... cóż. 
Między skalnymi półkami ponuro gwizdał ostry wiatr. Zamieć śnieżna wzbierała na sile, więc nieroztropne było oddalanie się od obozowiska i przylegającego doń kompleksu jaskiń. Mimo tego na jednej ze skalnych półek pokrytych grubą warstwą lodu rozmawiała para panterołaków.
- Nie możemy im ufać. Nad Zireth z pewnością wisi jakaś klątwa. -
- Jest kobietą Etharda, członka rady przywódczej. Nie naraziliby nas wszystkich...
- Co Ty tam możesz wiedzieć, kiedy ostatnio ją widziałeś? Nie wychodzi za dnia, nocą przemyka gdzieś ukradkiem. Poza tym ta choroba, to zły omen.
- Sam nie wiem co o tym myśleć, faktycznie tak to wygląda.
- Myślę, że powinniśmy... - oczy drugiego rozmówcy powiększyły się nieznacznie. Ktoś odchrząknął głośno. Słychać było nadchodzącą postać i skrzypiący pod jej łapami świeży śnieg.
Postaci poprawiły kaptury i opatulające ich twarze chusty, po czym rozeszły się w przeciwnych kierunkach.
W obozie żyło kilka różnych rodzin, czy klanów - jakkolwiek określanych grup panterołaków. Zimy były długie i ciężkie, więc od pokoleń zbierały się one w jednym miejscu, by wspólnie zimować. Z roku na rok było ich jednak coraz mniej. Tym razem ciężko było nawet rozdzielić podstawowe obowiązki. Rada przywódcza składała się z trzech rodzin.
Ethan przyszedł na świat właśnie tej zimy. Tej samej nocy, podczas której udaremniono zamach na życie jego matki. Konieczna była ucieczka z obozu, tym samym rozłam pomiędzy nielicznymi grupkami. Dosłownie szczątkowa ilość panterołaków musiała zejść w niższe partie gór, wciąż obawiając się o swoje życie. Mężczyźni stale czuwali na warcie, ich wyostrzone zmysły wyłapywały każdy, nawet najmniejszy odgłos, bądź ruch odbiegający od naturalnego porządku. Kobiety natomiast dbały o matkę, której jedynym pragnieniem nie było już nawet jej własne spokojne życie a jedynie przetrwanie dziecka, jej jedynego potomka.

Ze względu na warunki - panterołaki gdy tylko zeszły z najwyższych gór rozpierzchły się po najbliższej okolicy. Każdy miał ruszyć we własną stronę. W tym roku przedwcześnie, bez uprzednich przygotowań. To był naprawdę trudny czas. Zwłaszcza, że teraz jedynie ojciec dziecka musiał zapewnić matce stałą ochronę. Ethard Efflorvein był doświadczonym łowcą, druidem i przywódcą przez wiele dekad. To ostatnie jednak poddawał najbardziej pod wątpliwość. Został zdradzony przez własny lud, który usiłował zabić jego brzemienną kobietę. Mężczyzna był zbyt zdeterminowany, by spać, resztki jedzenia również zostawiał najbliższym. Sam zdawał się momentami trwać jedynie ze względu na tę cholerną wolę przetrwania.
Wyprowadził ich. W bezpieczne, jak sądził rejony. Teraz należałoby rozpocząć nowe życie, szczęśliwe, rodzinne... gdyby to tylko było takie proste. Rzecz jasna najpierw zajęli się dzieckiem.

Mijały lata i ojciec przez cały ten czas był jedynym mentorem i kompanem dla swojego potomka. Rodzina próbowała znaleźć kogokolwiek do wspólnego zimowania, ale z racji na bardzo niską populację ich rasy, oraz niepewność co do wielu znanych im dotychczas klanów nie ułatwiały sprawy. Ethan miał już kilkanaście lat, kiedy Efflorveinowie trafili do drobnego zbiorowiska podobnych im istot. Wówczas, gdy młodzieniec stawał się coraz bardziej pojętny, ojciec przekazywał mu wiedzę, w tym również magiczną. Sferę fizyczną młody panterołak ze względu na swoje wrodzone zdolności opanował bardzo szybko. Był zwinny, szybki i miał dobrą koordynację. W wiedzy, która przekazywana była wraz z naukami ojca na młodsze pokolenie, jednak z czasem pojawiały się coraz bardziej zagmatwane wywody. Nieco odbiegające od ogólnie przyjętych założenia, bądź zależności. Młodzieniec był już na tyle pojętny, że samodzielnie potrafił poddawać pod dyskusje poszczególne elementy nauk swojego ojca. Często jednak objęte były one klauzulą - nie wspominaj o tym komuś, komu nie możesz zaufać swoją krwią. Co znaczyło, że jedynie krąg osób, które byłyby w stanie poświęcić dla Ciebie życie, może o tym wiedzieć. W przypadku ich drobniutkiej rodzinki byli to jedynie oni sami. To określenie było na tyle ważne dla ich kultury, że młodzieniec choćby chciał, nie był zwyczajnie w stanie przeciwstawić się tej regułce. Tak został wychowany.

Nauki i szkolenia przebiegały zgodnie z planem. Na zimowiskach młody Efflorvein odznaczał się wyższą niż przeciętna sprawnością, gdy ćwiczył z rówieśnikami. Młode panterołaki walczyły w śniegu, ścigały się po górach, bądź polowały, jeśli jeszcze było na co w okolicy. Ethan uwielbiał każdy aspekt szkolenia fizycznego. Walkę wręcz, na drewniane miecze i strzelanie z łuku. To ostatnie najmocniej przypadło mu do gustu, pomimo tego, że zaczął uczyć się go najpóźniej. Często podpatrywał lepszych od siebie. Zwłaszcza jedną łuczniczkę, której treningi o poranku nieopodal przymarzniętego potoku upodobał sobie najbardziej. Jednak przy naukach o magii młodzieniec nie był aż tak ponad wszystkimi. Często siedział gdzieś z tyłu zamyślony, jakby w swoim własnym świecie. Wyrwany z tego zamyślenia nadal był w stanie odpowiedzieć na większość pytań dotyczących omawianych założeń, ale jego myśli krążyły zawsze jakimiś pogmatwanymi ścieżkami, bardzo wokół głównego tematu. Często nieco na opak, ale wciąż dążąc do tego samego celu. Wspominał nauki ojca, stale porównując je z tymi powszechnymi i kreował swój własny pogląd, bądź sposób na daną sprawę. Swojego rodziciela z oczywistych względów uważał za wyższy autorytet, zatem często stawiał otrzymaną od niego wiedzę, bądź rozwiązanie ponad inne, niekiedy jeszcze bardziej je modyfikując pod swoje własne względy.
Kiedy młody druid osiągnął pełnoletniość, jego ojciec wyruszył odkryć tajemnice, którą zaprzysiągł rozwiązać jeszcze przed narodzinami swojego syna. Nigdy niestety nie wrócił. Ethan wraz z matką zdawali się pod jego obecność być coraz to bardziej izolowanymi przez społeczeństwa panterołaków, rodziny, z którymi przychodziło im zimować i tak dalej. Ponownie pojawiały się szepty i plotkarskie pomruki na ich temat. Ethan rozmyślał o nich wielokrotnie i w pewnym momencie, będąc jeszcze zupełnie młodym, ale już całkowicie sprawnym wojownikiem, łowcą i odpowiedzialnym - jak wówczas sądził - mężczyzną zdecydował się odejść, by chociaż jego matka mogła zaznać spokojnej starości, zanim ponownie wydarzy się coś mrocznego i niespodziewanego. Niekiedy sam uważał, że jest z nim coś nie tak, że może być to jakaś klątwa, ale starał się nie dawać tego po sobie poznań, pomimo powracających coraz częściej koszmarów sennych. Od momentu odejścia von Efflorvein nie widział więcej swojej rodziny. Zimował samotnie, przez większość czasu w ogóle unikając kontaktów ze społeczeństwem, wówczas jego mary senne przychodziły coraz częściej. Mimo pierwotniej niechęci musiał nawiązać nieco relacji z innymi istotami żywymi, kształcąc się dalej w swoich specjalizacjach, na własną rękę rozwijał coraz dalej i dalej umiejętności, które wpajane mu były za młodu z czasem stając się ze względu na swoją historię wyjątkowo nietypowym, ale niewątpliwie specjalistą w kręgach, które dotyczyły łowieckiego, szamanistycznego, druidycznego czy alchemicznego kręgu.

Towarzysz

Imię:Beatrice
Gatunek:Kruk
Płeć:Samica
Wiek:8 lat

Wyróżniająca się spośród innych samic swojego gatunku Beatrice jest widocznie większa i bardzo inteligentna. Jest w stanie przyjmować polecenia przesyłane od jej opiekuna językiem migowym, bądź specjalnymi słowami - kluczami opartymi na nazwach symboli runicznych ze starego dialektu. Odpowiada jedynie kracząc, ale nauczona jest robić to w sposób, który powinien dawać druidowi wskazówki co do jej odpowiedzi, nie zawsze jednak są to dostatecznie precyzyjne, bądź trafne spostrzeżenia. Jej twardy dziób i ostre szpony sprawiają wrażenie wyjątkowo przystosowanych nie tylko do walki, ale również innych nietypowych zadań jak na przykład transport niektórych drobnych przedmiotów. Jej upierzenie również nie jest jednolicie czarne. Gdzieniegdzie, a zwłaszcza na jej silnych i szerokich skrzydłach jej pióra przyozdobione są na końcówkach chorągiewek białą, bądź metalicznie szarą barwą o różnym natężeniu. Sprawia ona wrażenie, jakby ptak w całości pokryty był mroźnym szronem. Jeśli sytuacja tego wymaga, poprzez odpowiednie nastroszenie piór Beatrice jest w stanie zwiększyć intensywność tej nietypowej ozdóbki, by lepiej się kamuflować, zwłaszcza w śnieżnych krajobrazach. 

Posiadłość

Lokalizacja: Mroczne Doliny
Owiana mroczną legendą, albo w zasadzie plotkami hulającymi między nieliczną przebywającą na obszarach Mrocznych Dolin i Opuszczonego Królestwa ludnością jaskinia Jagermasterixa jest doskonale ukryta. Jej dokładna lokalizacja pozostaje nieznana dla wszystkich prócz samego druida. Faktem jest, że swoje domowe ognisko rozpala niezbyt często. Zdarza mu się długimi miesiącami nie wracać, sypiać pod gołym niebem, w prowizorycznych kryjówkach, lub leśnych opuszczonych chatkach pozostałych po ostatnich roztropnie opuszczających w pośpiechu tereny znajdujące się wokół ludziach. Może okolica nie należy do najprzyjemniejszych w całej krainie a do większych grodów, miast, czy nawet nieco żywszych miasteczek jest spory kawałek drogi, ale mimo to Ethan lubi swoje uwite wewnątrz bardzo przestronnej skalnej jaskini gniazdko. Zazwyczaj skrupulatnie zakamuflowana, pionowa wąska szczelina skalna stanowi wejście do "rezydencji" panterołaka. Na pierwszy rzut oka niepozorna, ale prowadząca wąskim i ciemnym tunelem sień prowadzi do obszernej jaskini. Główne pomieszczenie jest spore, strop wystarczająco wysoki a zwisające z niego gdzieniegdzie stalaktyty i ostre krawędzie co poniektórych ścian mogą wywoływać niepokój u przebywających tu po raz pierwszy gości. Zazwyczaj całość oświetla jedynie wielkie ognisko pośrodku pomieszczenia sprawiając, że cienie tańcują po skalnych przestrzeniach z każdym powiewem wiatru, który zawita przez wnękę do wnętrza jaskini. Z głównej sali kilka ciasnych tuneli o różnorodnych formach prowadzi do pomniejszych pomieszczeń. Jedno z nich wysłane jest zwierzęcymi futrami z taką również zasłoną zakrywającą doń wejście. Służy prawdopodobnie jako sypialnie przy wyjątkowo zimnych nocach, lub swego rodzaju pokój gościnny dla wszelkich istot, które lepiej śpią, a znacznie gorzej znoszą chłód niż druid. Niektóre z pomieszczeń nie są w ogóle zaaranżowane, ale całość jaskini zdaje się mieć wyjątkowy, niemalże magiczny i zdecydowanie nieco mroczny klimat. Kości i skóry zwierząt, runiczne symbole wyryte gdzieniegdzie na ścianach i wszystko to otulone półmrokiem głębokiej jaskini i skąpane w blasku często nikłego, acz roztańczonego płomienia. Na szczególną uwagę zasługują jeszcze dwa miejsca. Pierwsze z nich stanowi spora w porównaniu do drobnej sypialni sala, wewnątrz której rozłożone na środku jest dość prowizoryczne, wykonane ze starego dębu stoisko alchemiczne z pełnym oporządzeniem. Cóż, nie wszystkie sprzęty są czyściutkie i wypolerowane jak na zamkowych dworach, bądź szanowanych uniwersytetach, ale wprawiony alchemik znajdzie tu każde potrzebne narzędzie i każdy, nawet najbardziej specyficzny rodzaj szkła. Pracownia alchemiczna jest również jedynym pomieszczeniem przyozdobionym runicznymi znakami w ciemnobordowym kolorze, które można dostrzec również na posadzce pod samym stołem alchemicznym. Tuż obok niego znajduje się wydrążona w skale sadzawka magazynująca spływającą z wnętrza skał czystą, źródlaną wodę. Osoby uzdolnione magicznie natychmiastowo odczułyby w tym miejscu znacznie silniejsze natężenie magii, miejsce to poza alchemią stanowiło bowiem nieraz zarodek rytuałów przeprowadzanych przez Jaggermasterixa. Drugim istotnym dla działalności nietypowego druida miejscem wewnątrz jego kompleksu jest piwnica. W zasadzie podmokła część jaskini, do której prowadzi niziutki wąski tunel, a następnie parę pionowych półek skalnych różnej wielkości stanowiących swego rodzaju schody. Zejście wymaga sporo zręczności a przede wszystkim pewności, że nie spadnie się w czarną otchłań na dnie. Poprawne zejście na dół doprowadza Ethana do w połowicznie zalanej siatki niedużych, lecz zarośniętych bujną roślinnością pomieszczeń. To tutaj panterołak hoduje najczęściej na własny użytek najbardziej specyficzne odmiany roślin, często wykorzystywane w jego autorskich specyfikach, bądź ewentualnie za stosowną opłatą odsprzedawane dalej. W celu szerzenia dobra natury i dla dobra ogółu rzecz jasna. Za każdym razem opuszczając swoje przytulne legowisko na dłuższy czas, druid upewnia się, że wejście do groty jest odpowiednio zasłonięte. Najczęściej zasypane śniegiem, bądź nakryte zebranymi z okolicy gałęziami i wszelką roślinnością tak, by jak najlepiej odwzorowywało to naturalnie występującą w tym rejonie szatę roślinną. 
  • Najnowsze posty napisane przez: Jagermasterix
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Data
  • [Mauria i okolice] Zagrajmy w chowanego
    Standardy przypadkowej karczmy w okolicach mrocznych dolin jawiły się na tyle nisko, że nawet knajpa w samej Maurii dla kogoś z zewnątrz sprawiałaby wrażenie dość niepokojącego miejsca. W porównaniu do przecięt…
    3 Odpowiedzi
    815 Odsłony
    Ostatni post 2 lat temu Wyświetl najnowszy post
  • Prośby o sprawdzenie KP
    Jest i on. Jeśli ktokolwiek z graczy forum ma jakiekolwiek sugestie, to również chętnie przyjmę je na pw na discordzie! Uprzejmie proszę o sprawdzenie druida Jaggermasterixa. c:
    1963 Odpowiedzi
    865868 Odsłony
    Ostatni post 2 lat temu Wyświetl najnowszy post