Oglądasz profil – Berenguer

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Berenguer "Vidocq" Sauvageau
Rasa:
Alarianin
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
42 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Złodziej, Kupiec
Majątek:
Zasobny
Sława:
Sławny

Aura

Aura nie zachwyci cię nadzwyczajną siłą, jest dość przeciętna w tej kwestii, jednakże jej złota powłoka z połyskującymi w słońcu drobinkami miedzi będzie kusić, by dokładniej przyjrzeć się tej emanacji skąpanej w szmaragdowym blasku. Żelazne łaty na jej powierzchni są połączone kobaltowymi zawijasami przypominającym z oddali niezwykle ozdobne pismo, które z racji swej ekstrawagancji, choć piękne to pozostaje nieczytelne. Nie usłyszysz żadnego dźwięku, który mógłby w jakiś sposób odwrócić uwagę od nieprzyjemnego zapachu ludzkiego potu. Gdy odważysz się ją dotknąć, odkryjesz, że jest dość twarda I chropowate z ostrymi wyjątkami, na które trzeba uważać, bo mogą skaleczyć. Mimo swej surowości niejednego może zaskoczyć swą giętkością. Pozostawi po sobie łapki posmak, który po pewnym czasie będzie jedynie suchością w ustach I uczuciem pragnienia.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Berenguer
Grupy:
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Kobieta

Skontaktuj się z Berenguer

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
3 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
1 miesiąc temu
Liczba postów:
2
(0.00% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.02)
Najaktywniejszy na forum:
Księga Boskich Praw
(Posty: 2 / 100.00% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Prośby o sprawdzenie KP
(Posty: 1 / 50.00% wszystkich postów użytkownika)

Podpis

Broń: Schiavona | Sztylet
Towarzysz: Ślepun
Sygnet: Pierścień zrozumienia

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:raczej silny
Zwinność:bardzo zręczny, szybki, dokładny
Percepcja:dobry wzrok, dobry słuch, słaby zmysł magiczny
Umysł:ineligentny, silna wola
Prezencja:brzydki, przekonywujący

Umiejętności

Skradanie sięEkspert
Umiejętność niezbędna przy kradzieżach, jak i przy ucieczkach z więzień.
HandelEkspert
Wychowując się w kupieckiej rodzinie, mężczyzna miał okazję nabyć tej umiejętności, która przydała mu się też w późniejszej karierze.
Otwieranie zamkówBiegły
Targowanie sięBiegły
GimnastykaBiegły
SzulerstwoZaawansowany
Władanie bronią białą [schaviona, sztylet]]Zaawansowany
JeździectwoOpanowany
PowożenieOpanowany
KartografiaOpanowany
PrawoOpanowany
AktorstwoPodstawowy

Cechy Specjalne

Mowa zwierzątAtut
Dar ten nabyty został poprzez 'zdobycie' przez Berenguera pewnego magicznego pierścienia. Mężczyzna odkrył ten dar przypadkiem po latach, próbując uratować na targu młodego wilczka z rąk oprawcy - brutalnego kupca.
Zręczne palceZaleta
Cecha wyćwiczona poprzez lata praktyki. Vidocq od najmłodszych lat parał się złodziejstwem, co sprawiło, że doszedł do perfekcji w swym fachu. Dzięki tej umiejętności potrafi naprawdę sprawnie wykraść wszelkie dobra, które obierze sobie na cel, bez zwracania nawet najmniejszej uwagi okradanej osoby.

Magia:

Nowicjusz

Przedmioty Magiczne

Pierścień zrozumieniaZaczarowany
Sygnet, skradziony niegdyś przez Berenguera podrzędnemu magowi. Daje on posiadaczowi możliwość otrzymania daru mowy zwierząt (nawet jeśli osoba nie nabyła go naturalnie), lecz efekt utrzymuje się jedynie wtedy, gdy osoba nosi pierścień na palcu. Jednym z ograniczeń tego daru jest to, iż po nawiązaniu kontaktu z jakimś zwierzęciem za pomocą sygnetu posiadacz nie ma możliwości kontaktu za jego pomocą z innym zwierzęciem, jednak nie ogranicza on takiego kontaktu ze strony zwierzęcia z innymi ludźmi rozumiejącymi mowę zwierząt. Kolejnym ograniczeniem jest fakt, iż więź taka pozostaje do śmierci zwierzęcia bądź posiadacza sygnetu, chyba że pierścień 'zmieni' właściciela. Pierścień jest prosty w swym wykonaniu, wykonany ze stali, ze skromnymi zdobieniami i w górnej części ozdobiona fleur-de-lys.

Charakter

	Vidocq jest osobą dość otwartą na świat, choć stara się przy spotkaniu nie pokazywać też swoich wszystkich atutów - woli pozostawiać wokół siebie aurę tajemniczości dla nowo poznanych osób. Pomaga to złodziejowi "wyczuć" intencje, z jakimi przychodzi do niego drugi człowiek. Stara się nie chować urazy, chyba że druga osoba nieźle zajdzie mu za skórę, bądź spowoduje, iż Berenguer poczuje się zagrożony. Niełatwo jednak do tego doprowadzić, jakkolwiek kryminalna przeszłość mężczyzny wywarła na nim duży wpływ i woli być nadto ostrożny, gdy ktoś stara się skojarzyć jego osobę z wydarzeniami, w których Vidocq maczał palce.
Sauvageau uwielbia podróże. Lubi poznawać nowe miejsca, ale też nie przywiązuje się zbytnio do nich - ma to generalnie związek z jego fachem kupieckim i złodziejską przeszłością. Jest charyzmatyczną postacią, przez co łatwo nawiązuje nowe znajomości, ale też pomaga mu stwarzać to dla siebie sieć kontaktów, dzięki którym może łatwiej i korzystniej handlować towarem. Jednakże, generalnie kontakty towarzyskie mężczyzna ogranicza właśnie do wspomnianych - wprawdzie tu czy ówdzie znalazłaby się dziewka, uważająca się za kochankę Berenguera, lecz z jego strony nie można liczyć na nic poza spotkaniami czysto... rozrywkowymi. Sprowadza się to też do tego, iż można go spotkać często w karczmach, gdzie dla "zabawy" przypatruje się graczom uprawiającym hazard, a i sam nie stroni od takiej rozrywki. Zdarzało się, że któryś z graczy, urażony porażką bądź uważający Vidocqa za oszusta, wdał się z nim w bójkę, lecz mężczyzna nie uważa takich rozwiązań za konieczność - chyba że sytuacja nie pozostawia innego wyjścia, lecz Berenguer stara się jednakowoż unikać eskalacji problemu, by walka stała się właśnie jedynym wyjściem z niego. Tym bardziej zabójstwo czy okaleczenie innej osoby jest dla niego nie do pojęcia, aczkolwiek potrafi walczyć, i gdyby miał bronić osoby, na której by mu zależało, nie stroniłby od nawet tak drastycznych środków. Choć pochodzi z rodziny mocno religijnej, sam nie przykłada do wiary większego znaczenia.
Vidocq należy do osób, które nie boją się wyzwań. Za czasów swej złodziejskiej kariery nie bał się włamywać nawet do najbardziej strzeżonych posiadłości, lecz zarazem zna swoje możliwości i ograniczenia, przez co nie podejmował się każdego skoku, jaki miał możliwość wykonać - uchroniło go to parokrotnie przed rychłym ujęciem przez organy ścigania. Sam fakt, iż po ujęciu go uciekał wielokrotnie z przeróżnego rodzaju więzień i lochów powoduje, iż wśród innych przestępców, jak i wśród ludzi, którzy o nim słyszeli, jest uważany za bohaterskiego, odważnego, bądź szalonego. Sława ta, choć wyprzedza Berenguera na długo, nim się gdziekolwiek pojawi, nie jest tym, czym mężczyzna lubi się chwalić. Wręcz przeciwnie - uważa ją za przereklamowaną, i przeszkadzającą mu w spokojnym żywocie, choć słusznie na nią zasłużył własnymi czynami. Jest świadomy, że popełnił wiele błędów, lecz to one ukształtowały go takim, jaki jest w tej chwili.
Marzeniem mężczyzny jest spokojny żywot gdzieś, gdzie nie będzie musiał oglądać się za ramię obawiając się o zdemaskowanie czy uwięzienie. Wprawdzie przy odrobinie szczęścia i wysiłku, to marzenie stałoby się faktem dla Vidocqa, lecz nawyki mężczyzny powodują, a nie jego brak chęci czy motywacji, iż Berenguer woli ukrywać się "na widoku", w znanych dla siebie miejscach. Wprowadza to pewien komfort w jego życie.

Wygląd

	Berenguer jest dość przeciętnym osobnikiem. Mierzy niecałe sześć stóp wysokości i jest szczupłej budowy ciała. Nie jest też zbytnio umięśniony, jednak widać po nim, że dba o formę. Ma jasną karnację, gdzieniegdzie poznaczoną bliznami. Twarde rysy twarzy ukrywa za długimi, ciemnobrązowymi włosami i zarostem, które poprzetykane są siwizną, a w błękitnych oczach można dojrzeć lata doświadczeń. Na prawym przedramieniu ma blizny po przypaleniach, lecz ukrywa je pod długimi rękawami lnianej koszuli. Prócz tego nosi ciemnobrązowy materiałowy kaftan, czarne, nieco obszerne spodnie oraz długi do kostek brązowy płaszcz ze skórzanymi wzmocnieniami przy kołnierzu. Przy pasie ma zazwyczaj przymocowaną broń - przy lewym boku schiavonę, a przy prawym prosty sztylet.
Na pierwszy rzut oka wydaje się postacią tajemniczą i zdystansowaną. Wprawdzie urodą nie grzeszy, lecz coś w postawie Vidocqa powoduje, że nie można koło niego przejść bez zainteresowania. Dopełnia to wszystko jego głęboki, barytonowy głos. Chodzi wyprostowany, długim równym krokiem.

Historia

	Vidocq urodził się w Fargoth, w niezbyt zamożnej rodzinie kupieckiej. Był najmłodszy z trójki synów, więc sprawy rodzinnego interesu nie dotyczyły młodego chłopaka, a i zbytnio to nie interesowało Berenguera. W związku z tym od najmłodszych lat chłopak oddawał się zabawie ze swymi rówieśnikami, których spotkać mógł pośród uliczek miasta - były to najczęściej dzieci innych rodzin kupieckich czy rzemieślniczych mieszkających w okolicy, a nie mające akurat obowiązków danych im przez swych rodziców. Berenguerowi mijały tak długie miesiące, aż pewnego dnia chłopak dowiedział się, że rodzinny biznes państwa Sauvageau od dłuższego czasu podupada. Było to związane z tym, iż starzejący się już ojciec wysłał swych starszych synów po towary w odległe miejsca Alaranii, lecz nie wracali, mimo iż powinni to zrobić parę tygodni wcześniej - tak też w sklepie brakowało towarów, finanse rodziny szybko się kurczyły, a po starszych braciach Berenguera słuch zaginął. Tak więc chłopak, który dotychczas niewiele zajmował się domem, musiał wesprzeć rodziców w obowiązkach, a że okolicą, którą najlepiej znał, była ulica, w krótkim czasie zaczął przynosić do domu przeróżne rzeczy, potrzebne rodzinie.
Jak można się było domyślić, już wtedy chłopak rozpoczął swą złodziejską karierę. Bardzo szybko talent chłopaka pozwolił nie tylko wykarmić rodzinę, lecz przynosił zyski, gdy udało mu się wykraść więcej fantów niż potrzeba, lub gdy bardziej opłacało się je sprzedać dalej. Wkrótce tenże talent przyniósł Berenguerowi nie tylko sławę wśród innych złodziei i przestępców, którzy z chęcią korzystali z pomocy i umiejętności chłopaka. Sławę zdobył też wśród gwardii i straży miejskiej, usiłujących znaleźć tajemniczego złodzieja, który bezczelnie wymykał się organom ścigania, do tego nikt z poszkodowanych nie był w stanie określić wyglądu zuchwałego złodzieja, ani w jaki sposób i kiedy mógłby ukraść z ich posiadłości wszelakie kosztowności. Rodzice chłopaka niczego nie podejrzewali, w jaki sposób udaje mu się utrzymać rodzinę, więc przesłuchiwani przez strażników nie byli w stanie powiedzieć, jak ich syn zdobywa pieniądze, i gdzie znika na całe dnie i noce. Tak też Berenguer zyskiwał dodatkową sławę, kiedy za każdym razem udawało mu się unikać kary.
Sukcesy złodzieja trwały przez kilka następnych lat, dopóki nie umarli jego rodzice. Berenguer, który zaczął swą karierę dzięki i dla nich, pogrążył się na jakiś czas w żałobie. Na kilka kolejnych tygodni zaprzestał kradzieży, włócząc się po karczmach i przepijając wszelkie oszczędności. Na nic zdawały się prośby przyjaciół i 'kontrahentów', chcących postawić młodzieńca do pionu. W tym czasie straż zdążyła już dojść do tego, kto przez parę ostatnich lat psuł ich wizerunek i wymykał się jako "tajemniczy złodziejaszek", więc Berenguer wnet otrzeźwiał w areszcie Fargoth. Gdy widmo skazania na lata więzienia było coraz bliższe, Vidocq szybko zaczął kombinować, i wnet uciekł z aresztu. Jako że w swym rodzinnym mieście był jak na razie spalony, i niezbyt miał się gdzie ukryć, postanowił zbiec do innego miasta. Tak też rozpoczęła się wieloletnia podróż mężczyzny po Alaranii, a za nim podążała również sława utalentowanego złodzieja. W związku z tym, nie miał większych problemów w każdym kolejnym mieście osiąść w tamtejszym półświatku, i zacząć zarabiać. Najczęściej zmieniał miejsce swych "łowów" wtedy, gdy straży miejskiej udało się go wytropić, choć za każdym razem udawało się mu uciec z więzienia czy aresztu, niekiedy z pomocą wspólników, choć najczęściej nie potrzebował do tego żadnej pomocy. Tak też, prócz sławy złodzieja, wkrótce zasłynął jako "seryjny uciekinier" z wszelakich więzień. Zyskał tak posłuch i szacunek wśród innych przestępców, nawet tych, którzy dopuszczali się przestępstw cięższego kalibru.
Można by rzec, że kariera złodziejaszka rozwijała się w zawrotnym tempie. Swój przydomek, 'Vidocq', wymyślił niegdyś, by nikt nie wiązał jego przestępczej kariery z tym, kim byli jego rodzice, jak i po to, by nikt nie mógł wiązać z Fargoth i jego tamtejszymi początkami. Fakt, w swym rodzinnym mieście nabrał ogłady i doświadczenia, dzięki któremu łatwiej było mu podczas wojaży po kontynencie, lecz tylko nieliczne osoby mogły poszczycić się wiedzą na temat dokładnej historii Berenguera. W końcu o wiele łatwiej rozpocząć wszystko od nowa, gdy osoby, z którymi masz do czynienia wiedzą tylko te najważniejsze rzeczy i fakty, potrzebne do współpracy z nimi. Jednak po parunastu latach podróży i ucieczek, Vidocq uznał, że czas ukryć się na dobre. Przed władzami, jak i przed ludźmi z półświatka, którym sława złodzieja ewidentnie przeszkadzała, bądź chcieli wykorzystać umiejętności i zdolności Berenguera tylko dla własnych korzyści. Tak też mężczyzna zaplanował "ostatni skok" - chciał, by jego nagłe zniknięcie nie wzbudzało wątpliwości, ale też by nadzwyczaj ciekawscy nie próbowali doszukiwać się, co tak naprawdę się stało i jak.
Przebywając w Thenderion, skorzystał z wyjątkowej okazji, by swój plan wykonać. Otóż legenda miejska głosiła, iż gdzieś na pustkowiach pomiędzy Thenderionem a Shari mieszkał pewien człowiek, parający się magią. Był samotnikiem i nieco zdziwaczał na starość, co tym bardziej dawało pretekst mieszkańcom miasta, by gadać niestworzone historie. Otóż jedna z tych historii, najczęściej powtarzana, mówiła o bogactwach, które mag ukrywa w swym domu i ponoć dlatego nigdy nie opuszcza swej posiadłości, by strzec tych bogactw, jak mają w zwyczaju też niektóre smoki. Z tym też wiąże się druga legenda, iż jest to ponoć smok ukrywający się na widoku w ludzkiej postaci, a co z tym idzie - ponoć magia, którą włada, jest potężniejsza, niż się początkowo przypuszczało. Tak więc Berenguer pewnego dnia, pijąc wraz z innymi złodziejami w karczmie, rzucił hasłem, iż wyruszy w podróż do tej posiadłości i na dniach przywiezie skarby, które mag ukrywa w swym domu. Wszyscy obecni spojrzeli się na złodzieja jak na szaleńca. W końcu jeśli pogłoski o tym, że jest to smok pod postacią człeka, okażą się prawdą, to nawet umiejętności Vidocqa - mimo, że już niejednokrotnie udowodnił swą wartość - nie pozwolą mu, by ujść z życiem po takiej kradzieży. Jednak widząc upór złodzieja, pokiwali tylko z szacunkiem głowami. Oto pierwsza część planu się udała, jednak dwóch odważnych postanowiło pojechać wraz z nim, zostawiając go parę staj wcześniej - dla bezpieczeństwa, gdyby jednak Vidocqowi nie udało się ujść żywemu z posiadłości. Mężczyzna niechętnie się na to zgodził, lecz przynajmniej inni ciekawscy, chcąc dociec co się stało, nie będą węszyć w okolicy. Następnego ranka Berenguer udał się w podróż, a towarzyszący mu mężczyźni jak obiecali, pozostali w oddaleniu od domu maga, nie chcąc narażać siebie oraz towarzysza na niebezpieczeństwo. Tak jak się spodziewał, złodziej zastał maga w domu, kręcącego się po izbie. Jednak po bogactwach nie było nigdzie śladu, więc mimo obecności pana domu, Vidocq wkradł się przez okno do sypialni. Po cichu przeszukał pomieszczenie, znajdując jedynie uschnięte zioła w skrytkach i skromną szkatułkę na stoliku koło łóżka, skrywającą biżuterię bez większej wartości. Złodziej postanowił "zachować" tylko sygnet, który nie wyróżniał się spośród innych mu podobnych, a byłby trofeum po skutecznym włamaniu. Nie chcąc ryzykować więcej, Berenguer wyszedł tą samą drogą, którą wcześniej wszedł, i czym prędzej się oddalił. Dopisało mu wyjątkowe szczęście, gdyż nie zdążył nawet daleko zajść, gdy usłyszał wściekłe krzyki maga, gdy odkrył, że ktoś przeszukał jego sypialnię. Nie tracąc czasu, złodziej skierował swe kroki w stronę Shari, czyli w przeciwnym kierunku, niż czekali na niego towarzysze z Thenderion. W międzyczasie mag zdążył podpalić strzechę domu, więc ucieczka Berenguera pozostała tajemnicą, a ludzie chcący go dopaść mogli tylko przypuszczać, co się stało w domu maga, jednak nie dawało to powodu, by go szukać gdziekolwiek żywego.
Berenguer, po dotarciu do Shari, postanowił zmienić fach, w którym by działał. Tak więc postanowił rozpocząć życie jako wędrowny kupiec. Za pieniądze, które odłożył, zdobył powóz, konia i trochę różnorodnych towarów. Tak zaopatrzony, wyruszył na wschód kontynentu, kierując się wpierw wzdłuż Jadeitowego Wybrzeża, później zdążając przez Irrasil, Lemaud i Teravis dotarł do Meot, gdzie postanowił osiąść na stałe. Znalazł schronienie na poddaszu jednego z mieszkańców, gdzie mieszkał dając właścicielowi za wynajem parę ruenów tygodniowo. Udało mu się również wytargować miejsce na miejskim targu, gdzie każdego tygodnia stawiał swój stragan. Czasami wybierał się na podróże do pobliskich miast, jednak zawsze wracał do Meot bogatszy o doświadczenia i nie tylko. Podczas jednej z takich wypraw, parę miesięcy temu, podczas przechadzki po targu w Yandil, dostrzegł stragan z "żywym towarem" - zwierzętami, naturalnie żyjącymi w dziczy. Vidocq gardził ludźmi, handlującymi żywymi zwierzętami, w szczególności, jeśli nie były to zwierzęta hodowlane. Podczas rozmowy z opasłym kupcem, złodziej zwrócił uwagę na wychudzonego wilczka, usilnie chcącego się wydostać z przyciasnej klatki. Był to widok godny pożałowania, co rozzłościło Berenguera - przegonił więc kupca, zastrzegając by ten nigdy już nie pojawił się nigdy w okolicy z żywymi zwierzętami, a później po odrobinie wysiłku włożonego w przekonanie do siebie wściekłego wilka, zaopiekował się czworonogiem. Tak też mężczyzna odkrył, że potrafi porozumieć się z psowatym za pomocą mowy zwierząt, choć z początku nie wiedział, że to pierścień, który ukradł jakiś czas wcześniej magowi-pustelnikowi, daje mu taką zdolność - dopiero po paru tygodniach odkrył związek przedmiotu z umiejętnością, gdy podczas podróży powrotnej do Meot, po przebudzeniu założył sygnet na dłoń, a Ślepun oznajmił, iż próbował się porozumieć z nim, a ten nic nie słyszał. Od tamtej pory Vidocq nie zdejmuje sygnetu z palca, by mieć kontakt ze swym towarzyszem. A wilk, odwdzięczając się za uwolnienie i opiekę, niezmiennie towarzyszy człowiekowi i pomaga, także ze swymi umiejętnościami i wyczulonymi zmysłami.
Tak oto Vidocq, niegdyś utalentowany złodziej, dziś prowadzi spokojny żywot kupca w Meot. Wprawdzie cały czas obawia się, iż przeszłość w końcu go dogoni i odbije się echem, lecz póki nikt nie łączy go - prostego kupca - ze sławetnym złodziejem i uciekinierem, Berenguer cieszy się chwilami spędzonymi w mieściet i wieczorami, kiedy pozwala sobie na beztroskę w towarzystwie wilka.

Towarzysz

Imię:Ślepun
Gatunek:Canis lupus - wilk szary
Płeć:Samiec
Wiek:1 lat

	Młody wilk, wyglądem nie odbiegający wcale od innych przedstawicieli swego gatunku. Mierzy dwie i pięć ósmych stopy w kłębie oraz cztery i ćwierć stopy długości, jego waga natomiast oscyluje w okolicach 125 funtów. Gruba, długa sierść wraz z gęstym podszerstkiem chroni go przed zmianami pogody; na grzbiecie jest barwy głębokiej szarości poprzetykana gdzieniegdzie ciemniejszym włosiem, natomiast na łapach, brzuchu i dolnej części pyska jest biała. Długi pysk zaopatrzony w komplet ostrych kłów pomaga wilczurowi w codziennych polowaniach. Imię zaś otrzymał na wolności, od matki - ponoć jako ostatni z miotu otworzył oczy.
Ślepun stał się towarzyszem Berenguera w dość nietypowych okolicznościach. Otóż, parę miesięcy wcześniej Vidocq przechadzał się po targu pewnej niewielkiej mieściny w poszukiwaniu towarów, które mógłby sprzedać później z zyskiem w większych miastach. Jednakże zainteresował się podczas tej przechadzki dość nietypowym stoiskiem, gdzie trudno było szukać stołu czy krzesełka. Kupiec zaś, ze skórzanym batem w ręku, stał pośrodku tegoż stoiska otoczony klatkami z przeróżnymi gatunkami zwierząt - od gryzoni, poprzez ptactwo różnego rodzaju, kończąc na młodym, wychudzonym wilku, kłębiącym się w przyciasnej klatce za plecami bogacza. Szczeniak ewidentnie był wygłodniały, do tego szybko rósł i klatka - niegdyś najwidoczniej zbyt obszerna jak na niego - teraz wydawała się maluteńka, a jeśli dodać do tego pałającą w jego oczach wściekłość w kierunku kupca z batem, i próby wydostania się wilka z uwięzi, to całość wyglądała żałośnie. Stanowisko nie cieszyło się zainteresowaniem mieszczan, w końcu patrzyli oni wpierw wykarmić siebie, rodzinę i zwierzęta hodowlane, a na samym końcu ich potrzeb była konieczność posiadania latającego, bądź czworonożnego towarzysza. Jednakże waść Sauvageau, wbrew wszelkim głosom, żywo przejął się losem niewinnych zwierząt, więzionych wbrew ich woli przez oprawcę. Jako wprawny kupiec i mówca, wdał się w dyskusję z brutalnym w swym obyciu mężczyzną, próbując tak zorientować się w sytuacji. W tym samym czasie, wilczur zajadle i niestey bez żadnego efektu próbował przegryźć pręty klatki, oddzielające go od oprawcy, trzaskającego raz po razie batem, bezsilnie chcąc uspokoić psowatego, nieświadomie jednak coraz bardziej go rozjuszał tym zachowaniem. Berenguer również podzielał złość i niepokój czworonoga, a widząc brak możliwości 'pokojowego' rozwiązania tej sytuacji, zaproponował zaledwie srebrną monetę uznając, że zniecierpliwiony kupiec odda szczenię za pół darmo, byle tylko pozbyć się dodatkowego kłopotu. Gdy jednak opasły sprzedawca zaczął kręcić nosem, coś próbując wspominać, że 'gdzieś indziej by dostał i 10 razy tyle za byle gryzonia, a co dopiero za wilka', Vidocq stracił cierpliwość i rzucił się z nożem do gardła kupca, rozwalając przy okazji cały stragan. Parę ptaków i gryzoni skorzystało z okazji, że ich klatki się otworzyły podczas szamotaniny i uciekły czym prędzej, a złodziej zagroził kupcu śmiercią, by ten nigdy więcej nie pojawił się w okolicy z 'żywym towarem'.
Zanim jednak Ślepun został wypuszczony i przekonał się do wybawcy, Berenguer musiał się natrudzić, by młodzik nie rozorał mu wpierw ręki ostrymi pazurami czy kłami. Tak też mężczyzna przypadkiem odkrył, iż skradziony niegdyś sygnet daje mu możliwość rozmowy ze zwierzętami. Od tamtego momentu, Berenguer stara się pomagać wilkowi, a ten odwdzięcza się towarzystwem i swymi umiejętnościami i wyczulonymi zmysłami.