Oglądasz profil – Eavan

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Eavan Deryn Vaughan
Rasa:
Nordyjczyk
Płeć:
Kobieta
Wiek:
124 lat
Wygląda na:
30 lat
Profesje:
Łowca, Najemnik, Włóczęga
Majątek:
Dostatni
Sława:
Znany

Aura

Aura odznacza się niezbyt dużą siłą mimo to już na początku kusi ametystowym blaskiem. Dopiero gdy wzrok się do niego przyzwyczai, dojrzeć można powłokę pokrytą przeplatającymi się ze sobą pasmami żelaza i cyny. Emanacja również nie wydaje żadnych dźwięków, ale wydziela silną woń piwa. Powierzchnia jest bardzo twarda i nie daje się zarysować i grozi ostrymi jak brzytwa zakończeniami. Jednocześnie pozostaje giętka jak gałązki wierzby i gładka jak aksamit. Pozostawia po sobie suchy posmak, jednak jakiś czas później odczujesz nutkę lepkości, nawet jeśli już dawno skończyłeś odczytywać aurę.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Eavan
Grupy:
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Kobieta
Lokalizacja:
Katowice

Skontaktuj się z Eavan

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
2 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
1 dzień temu
Liczba postów:
5
(0.01% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.07)
Najaktywniejszy na forum:
Księga Boskich Praw
(Posty: 3 / 60.00% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Okolice Valladonu]Lisica, Nord i wszelkie zło
(Posty: 2 / 40.00% wszystkich postów użytkownika)

Podpis

Wierzchowiec: Lyn
Prezent od rodziców: wisiorek

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:silny, wytrwały, odporny
Zwinność:przeciętna
Percepcja:wyostrzony węch, przytępione czucie, słaby zmysł magiczny
Umysł:silna wola
Prezencja:Ładny

Umiejętności

PolowanieEkspert
Eavan nauczyła się polowania na dworze królewskim w Gorli dzięki uratowaniu niegdyś życia dziedzicowi tronu.
TropienieBiegły
ŁucznictwoBiegły
Umiejętność konieczna w przypadku polowania.
Władanie bronią białą [miecz długi (półtoraręczny)]Biegły
Władanie bronią białą [miecz bastardowy]Biegły
BestiologiaZaawansowany
Eavan jako pojętna uczennica, chętnie przyswajała dziedziny wiedzy pośrednio związane z nauką łowiectwa. [patrz: Polowanie]
JeździectwoZaawansowany
Przyjaźń z uczniem koniuszego zaowocowała nie tylko wzajemną miłością, ale też nauką nowych umiejętności. Poza tym, ledwo nadążyć za psami i pozostałymi łowczymi, próbując dogonić zwierzynę o własnych siłach. [patrz: Polowanie]
Skradanie sięOpanowany
GarbarstwoOpanowany
PrzetrwanieOpanowany
KowalstwoOpanowany
Umiejętność nabyta poprzez naukę w warsztacie ojca.
HodowlaOpanowany
TresuraOpanowany
WspinaczkaPodstawowy
EtykietaPodstawowy
Podstawy opanowane przez Eavan dzięki paroletniemu pobytowi na dworze królewskim.
UnikiPodstawowy

Cechy Specjalne

GigantRasowa
Nordyjczycy są niezwykle wysocy i niesamowicie silni, ich muskulatura jest bardzo rozbudowana, przeciętny człowiek wydaje się przy nich bardzo niski.
Odporność na zimnoRasowa
Nordyjczycy są bardzo odporni na zimno, żyją w mroźnym klimacie, przez lata mieszkania w takich warunkach uodpornili się na niskie temperatury.
Szybki metabolizmRasowa
Nordyjczycy trawią niezwykle szybko, co wiąże się z tym, iż muszą jeść często i w bardzo dużych ilościach, by utrzymać dobrą kondycję. Poza tym są w stanie wypić sporo alkoholu, a jednak nie wpływa to na ich zdolność myślenia i koordynacji ruchowej.

Magia:

Nowicjusz

Przedmioty Magiczne

Fiolka z miksturą przedłużającą życieBaśniowy
Dar od pewnego starego, zdziwaczałego maga-alchemika. Według niego, wystarczy podanie jednej kropli na język raz na około 5 lat, by spowolnić starzenie się dowolnej istoty - choć nie jest wskazane stosowanie tej mikstury przez istoty magiczne bądź długowieczne, gdyż może to zaburzyć ich ogólny rozwój, lub go nawet cofnąć. Alchemik przekazał go pannie Vaughan, gdy ta zatrzymała się u niego na krótki czas, szukając schronienia podczas swej wędrówki po Alaranii. Sam był już w sędziwym wieku, a i w swym życiu liznął magii więcej niż 'trochę', więc na nic by mu się takowy eliksir zdał. Był jednakże zachwycony pięknem i charyzmą źrebaka, jakim wówczas jeszcze był Lyn, wierzchowiec znaleziony i zaadoptowany przez Eavan parę miesięcy wcześniej, postanowił zrobić więc prezent swej 'podopiecznej', jak nazywał Nordyjkę. Odtworzył więc on starą recepturę swego mistrza, darując podopiecznemu dziewczyny choć trochę dłuższe życie w pełni sił.
WisiorekWyjątkowy
Jedna z niewielu pamiątek, która pozostała Nordyjce po śmierci rodziców. Podarek od matki na 20 urodziny Eavan. Jest to prosty naszyjnik - szklana kulka zamknięta w czterech drucikach, oplatających ją na kształt klatki, zaplecionych powyżej tej kulki tak, by stworzyć pętęlkę na sznurek.

Charakter

Eavan, jako sponiewierana przez los, w obyciu sprawia wrażenie poważnej i smutnej. Można by rzec, że jest to pewnego rodzaju "skorupa", gdyż Nordyjka jest wrażliwą, skorą do uśmiechu osobą, która z charakterystycznym dla siebie humorem potrafi zażartować z drugiej osoby, wcale nie urażając przy tym niczyich uczuć. Oczywiście, zdarzało się, że osoba nie mająca takiego dystansu do siebie jak kobieta, zarzucał jej brak wyczucia i dobrego smaku, choć nigdy nie było to w zamiarze Eavan, jednak najczęsciej z takich sytuacji dziewczyna wychodziła obronną ręką, gdyż inni rozmówcy, znający jej wyszukane (lub mniej) żarty, łagodzili sytuację i obracali to wszystko na korzyść Nordyjki. Jest to jedna z zalet Eavan - wyczucie chwili, choć ona sama raczej jest skromną osobą i stara się nie dawać rozmówcy do zrozumienia, że zna jej wszystkie atuty, nim dobrze się ją pozna. Za jej wadę można uznać zbytnią ostrożność przy zawieraniu znajomości - trzyma dystans wobec drugiej osoby tak długo, jak to możliwe, nie pozwalając sobie na zbytnią poufałość nawet wobec przyjaciół (których też ma niewielu), jakby próbowała bronić się przed ewentualną zdradą bądź znalezieniem przez drugą osobę jej najsłabszych punktów i wykorzystaniu tego przeciw niej. Panna Vaughan jest tego świadoma, lecz niezbyt chętnie chce to przezwyciężyć. Gdy popełni błąd, potrafi uderzyć się w pierś i przyznać się do niego, stara się też w miarę możliwości go naprawić.

Eavan uwielbia przyrodę. Szanuje ją, i nie znosi, gdy ktoś ją niszczy i gardzi. Nawet wtedy, gdy zajmuje się łowiectwem, z godnością odnosi do swych zdobyczy. Z równym temu szacunkiem i miłością odnosi się do swego zwierzęcego towarzysza - wierzchowca imieniem Lyn. Nie potrafi ze spokojem patrzeć, gdy komukolwiek dzieje się krzywda. Choć czasami, podejmując się zadań dla bezlitosnych lordów bądź władców, jest świadkiem scen wybitnie brutalnych - które są dla niej nie do przyjęcia - potrafi spokojnie stać i patrzeć na krzywdę niewinnych ludzi, lecz w głowie układa plan, jak wyzwolić lud spod ciężkiej ręki krwawego arystokraty, a jednocześnie na tym zyskać.

Jak dotąd serce Nordyjki podbił tylko jeden mężczyzna, lecz po jego śmierci w pożarze nie potrafiła otworzyć się ponownie na miłość. Nie mówi "nie", ale żałoba po ukochanym, jak i jej rasa - a w szczególności wzrost, którym jest obdarzona - nie sprzyja amorom. Nie jest zbyt religijna, co wyniosła z rodzinnego domu, lecz nie jest przeciwna wszelkim formom uwielbienia dla Pana (o ile nie uprzykrzają one życia codziennego osobom wokół). Choć sama nie jest osobą utalentowaną magicznie, liczy się z osobami uzdolnionymi i obdarzonymi talentem magicznym. Jeśli zachodzi taka potrzeba, wspomaga się umiejętnościami takowych person, lecz niechętnie podchodzi do koncepcji, gdy ktoś próbuje namówić ją do rozwijania się w tym kierunku. Twierdzi, iż w walce bliższa jest jej stal i żelazo, niż siła umysłu - jednakże wojaczką zajmuje się tylko wtedy, gdy zachodzi taka konieczność. Nie ma w zwyczaju wchodzić w otwarte konflikty i utarczki, w przypadku wojen - stara się je omijać. Nie chodzi tu o brak kompetencji, tylko o bezstronność, która jest jej żelazną zasadą. Oczywiście, zacięcie broni swoich racji, gdy jest ich pewna, lecz konflikty z innymi osobami to nie jest to, do czego dąży.

Największą motywacją Nordyjki jest powrót w rodzinne strony i odbudowa straconego w pożarze domu, dlatego też wiele lat temu powzięła się podróży po kontynencie Alarańskim, by jako najemniczka i łowca zarobić na nową posiadłość. Wprawdzie podróż - jak i żadna ilość zarobionych ruenów - nie ukoi żalu po stracie najbliższych, którzy, na swoje nieszczęście, byli w domu, gdy wybuchł pożar, jednakże skrytym marzeniem jest spocząć w rodzinnym mieście, by spełnić też życzenie jej rodziny - żeby wiodła spokojne, stateczne życie. I choć winnych tamtych wydarzeń znaleziono i uwięziono, kobieta na nadzieję, że gdy uda się jej wrócić, dawni wspólnicy i współbracia sprawców nie będą chcieli dokończyć ich dzieła, zabijając też ją. Eavan jest wprawdzie doświadczoną wojowniczką, i najpewniej zabiłaby w obronie własnej, nie jest jednak osobą, która uważa rozlew krwi za środek doskonały na wszelkie bolączki.

Największym, jak nie jedynym, koszmarem mieszkanki dalekiej Północy jest pewien sen, który wraca do niej co jakiś czas. Widzi w nim pożar swego domu i wybiegającą głównymi drzwiami "żywą pochodnię" - jej ukochanego, który próbując ratować swych niedoszłych teściów nie tylko nie zdołał uchronić ich przed pewną śmiercią, a i sam sprowadził na siebie płomienie, niestety kończąc marnie.

Najlepszym relaksem dla Nordyjki jest odpoczynek pod gołym niebem - czy to na grzbiecie Lyna, podróżując przez bezdroża Alaranii nie będąc przy tym aktualnie pod presją kolejnego zadania od jakiegoś naburmuszonego hrabiego czy lorda; bądź - co jest też kolejnym jej marzeniem - na ławce przed swoim wymarzonym domem. Choć możliwości relaksu ma dosyć ograniczone, ze względu na cele, które sobie postawiła, czasami zdarza się - gdy pozwala na to rodzaj wykonywanego zadania - robi sobie krótką "przerwę" od obowiązków (na dzień czy dwa), by nabrać sił i spojrzeć na wszystko z innej perspektywy.

Wygląd

Eavan, jak na typową przedstawicielkę swej rasy, jest wyższa niż przeciętny człowiek - mierzy sześć i ćwierć stopy wysokości. Ma jasną karnację, nie noszącą śladów opalenizny, lecz nie bladą. Ma też niezwykle umięśnione ciało, lecz skrywa je pod luźniejszymi, wełnianymi ubraniami. Rysy twarzy ma wyraźnie zarysowane, nieco kanciasty podbródek, nos prosty z odrobinę wystającą kością u jego nasady. Usta ma pełne, bez zaznaczonego wgłębienia pod linią nosa. Wąskie oczy są koloru zielonego, a proste, zakrzywione w stronę nasady nosa brwi nadają jej rysom twarzy wygląd, jakby Nordyjce w głowie kłębił się plan na kolejną przygodę. Na niskim czole, nasadzie nosa i pod oczami zauważyć można zauważyć wyblakły błękit tatuażu, przedstawiającego wymyślne wzory. Długie włosy sięgające nieco poniżej linii ramion - z tyłu rozpuszczone, a z przodu zaplecione w dwa warkocze opadające na ramiona - mają odcień jasnego blondu, a pośród kosmyków można zauważyć niebieską wstążkę.

Eavan ma spokojny głos o ciepłej barwie. Można wyczuć w nim lata doświadczeń, lecz bez nuty zgorzknienia. Przy pierwszym spotkaniu może wydawać się smutna, błądząca myślami gdzieś po dalekich krainach bądź dawnych czasach. Porusza się swobodnie i lekko, lecz z pewną ostrożnością.

Zazwyczaj można ją zobaczyć w brązowej tunice, przewiązanej skórzanym szerokim pasem, czarnych wełnianych spodniach, wsadzonych w wysokie do kolan butach zapinanych na paski, oraz z narzuconym na ramiona niebieskim płaszczem przyozdobionym na ramionach siwo-brązowym futrem. Na szyi, schowany nieco pod tuniką, nosi wisiorek, który jest jedyną pamiątką, która pozostała dziewczynie po rodzicach. Stałym ekwipunkiem, z jakim można pannę Vaughan spotkać, jest okrągła tarcza z metalową obręczą wokół i wzmocnieniem "na krzyż" oraz miecz bastardowy z ozdobnymi grawerunkami.

Historia

	Eavan Vaughan urodziła się w mieście Gorla, jako jedyna pociecha kowala Folke i szwaczki Waldedrudis. Była to zamożna, mieszczańska rodzina, o długoletniej tradycji rzemieślniczej. Cieszyli się szacunkiem sąsiadów i wielmożów; a dzieła wychodzące spod dłoni rodu Vaughan od lat gościły na dworach arystokratycznych, jak i w domach mieszkańców okolicznych miast i wsi, gdyż przywiązywali niezwykłą wagę do jakości i szczegółów swoich wyrobów. Będąc jedynym dzieckiem w rodzinie z tak znamienitymi tradycjami, Nordyjka od najmłodszych lat przyglądała się pracy rodzicieli, i gdy tylko była na tyle duża, by utrzymać jakiekolwiek narzędzia, starała się pomóc. Mimo swej płci, dziewczynę od zawsze bardziej ciągnęło do kowalstwa. Folke, widząc zainteresowanie córki tym ciężkim fachem, miał mieszane uczucia, lecz Eavan nie dawała za wygraną - mając lat 12 rozpoczęła więc szkolenie u boku swego ojca.
Dziewczyna rosła jak na drożdżach - już w wieku piętnastu lat mierzyła prawe sześć stóp. Była jednak niespokojną duszą, nie potrafiła całego dnia spędzić w jednym miejscu. Gdy tylko była zwolniona przez ojca z obowiązków w kuźni, wybiegała czym prędzej do miasta bądź pobliskiego lasu, by spotkać się z przyjaciółmi i prowadzić beztroskie zabawy i rozmowy. Wśród całej tej gromadki, był też pewien rudy młodzieniec - Geraint, uczeń królewskiego koniuszego. Tak jak Eavan, był Nordyjczykiem, lecz trafił na dwór jako sierota będąc małym chłopcem. Jego rodzice parali się łowiectwem. Tamtego dnia, gdy zginęli, wybrali się na polowanie na prośbę samego króla, zaniepokojonego wieściami, iż w pobliskich lasach grasują wilki, które ponoć atakowały wsie i stada wolno pasące się na polanach. Jak się okazało, opowieści o watasze rzeczywiście były prawdą, lecz jej liczebność przekraczała wszelkie wyobrażenia łowczych. Choć wytępili wilki w większej części, sami oddali w tej nierównej walce życie. Król, wiedząc o czekającym nań chłopcu, postanowił przygarnąć go na swój dwór, przydzielając go nieco oschłemu w obyciu i wymagającemu, lecz opiekuńczemu koniuszemu, Brusowi. Geraint był inteligentnym chłopakiem, i od kiedy poznali się z Eavan, byli nierozłączni. Nieśmiało przyjaźń zamieniała się w zauroczenie, lecz żadne z nich nie miało odwagi powiedzieć o tym drugiemu.
Wróćmy jednak do czasów późniejszych. Pewnego dnia, Eavan wraz z Geraintem i pozostałymi przyjaciółmi wybrali się do lasu. Tego dnia odbywało się wielkie polowanie, zorganizowane przez królewskich synów. Niestety (a może stety), nikt z młodzików nie miał o tym pojęcia dopóty, dopóki nie usłyszeli charakterystycznego dęcia w rogi i odgłosów psiego stada. By nie zostać przypadkowo uznanymi za zwierzynę łowną, cała grupka prędko wspięła się na drzewa i wtem zobaczyli dorodnego odyńca. Był rozjuszony, a zarazem tak wystraszony, że wystarczyłaby chwila nieuwagi, by dzik rozpłatał niedoszłego oprawcę - bez względu na to, czy to zwierz, czy człek. Widowisko było brutalne, ale na tyle ciekawe, że cała banda przypatrywała się w ciszy i z niezwykłą uwagą, co nastąpi. Wtem, Eavan spostrzegła odyńca pędzącego wprost na jednego z myśliwych siedzącego na smukłym, gniadym wierzchowcu, a z drugiej strony skradającą się po cichu pumę. Psy, jak i ludzie, byli tak zaaferowani dziką świnią, że nikt nie zwrócił uwagi na wielkiego kota, potrafiącego wtopić się w krajobraz z niesłychanym talentem. Nordyjka nie namyślała się nawet - zeskoczyła z drzewa, pędząc wprost na jeźdźca mierzącego już z potężnego łuku w odyńca. W tym samym momencie, gdy ten puścił strzałę w lot, Eavan skoczyła ku niemu, wyrwała długi, pięknie przyozdobiony sztylet z pochwy i przetaczając się pod zdezorientowanym koniem wbiła ostrze prosto w serce pumy. Wszyscy byli tak zaskoczeni odwagą Nordyjki, jak i obecnością dzikiego kota, że patrzeli w dziewczynę jak w jakieś niewytłumaczalne zjawisko.
Łucznik uratowany przed niechybną śmiercią był, jak się okazało, dziedzicem tronu. W nagrodę za uratowanie go zaproponował dziewczynie sporą kwotę i zaszczyty, lecz ta odmówiła. Jedyne, o co poprosiła, była możliwość przyuczenia się w łowiectwie, co wiązało się też z nauką łucznictwa i walki bronią białą - na co książę przystał. Jakże dziękowała losowi wiele lat później za taką okazję, mogąc wykorzystać te umiejętności podczas swej wędrówki. Wtedy jednak nawet nie przeszło jej przez głowę, iż to, czego się nauczy teraz, zaważy na jej dalszym życiu.
Dziewczyna wróciła do swego domu wraz z książęcym posłańcem, który to opowiedział rodzicielom o tym, co się wydarzyło. Państwo Vaughan, choć wiedzieli o wypadach córki, byli przerażeni zasłyszaną historią, choć w sercach rozpierała ich duma, iż Eavan bez wahania stanęła w obronie dziedzica tronu. Jednak jednym z warunków podjęcia szkolenia na królewskiego łowczego było zamieszkanie na dworze. Rodzice Nordyjki, pełni obaw i trosk, chcieli się sprzeciwić takiemu ruchowi, lecz po namowach jedynaczki i obietnicach częstych (w miarę możliwości) wizyt, puścili ją "w świat".
Eavan rozpoczęła więc naukę łowiectwa. Jako że była niezwykle pojętna i ciekawa, oprócz podstawowych umiejętności, których od niej wymagano, zainteresowała się również tym, jak tropić zwierzynę i co później, po polowaniu, robiono ze zwierzem. O ile praca kuchcików niezbyt ją pociągała, to obrabianie skór było tym, co Nordyjka uważała za niezwykle przydatne. Gdy tylko nauka nie pochłaniała jej całego wolnego czasu, zawsze znalazła chwilę, żeby zajrzeć do stajni i pobyć z Geraintem, ten odwdzięczał się natomiast pokazywaniem dziewczynie, jak dbać o konie i psy. Po upływie parunastu miesięcy, gdy Eavan nie była już tak zajęta u boku łowczych, zaczęła też naukę jeździectwa u boku koniuszego. Ten, choć niezbyt chętnie przyjął pod opiekę kolejnego ucznia, namówiony przez Gerainta przekonał się do młodej kobiety i poduczył ją z tresury i hodowli zwierząt.
W dniu swych dwudziestych urodzin wróciła na ten jeden wieczór do domu, by spędzić ten dzień z rodzicami. Z tej okazji Folke i Waldedrudis przygotowali odświętną kolację. Matka obdarowała jedynaczkę wisiorkiem, który przechodził w rodzinie od pokoleń z matki na córkę. Był to szczęśliwy czas. Minęło kolejnych parę lat, gdy Eavan została zwolniona z nauk na dworze królewskim, gdyż otrzymała już wszelkie potrzebne wykształcenie w tym kierunku. Tego dnia Geraint odprowadził Nordyjkę do domu, i za zgodą swych opiekunów postanowił przenocować w jej domu. W środku nocy, Eavan zbudziła się zaniepokojona. Otarła spocone czoło... i wtem zorientowała się, że jej dom płonie. Chciała wybiec czym prędzej z pokoju, ale płomienie zagradzały jej przejście, więc postanowiła wyjść przez okienko - nie było ryzyka, że coś się jej stanie, gdyż pokój znajdował się na parterze z tyłu budynku. Pożar rozpoczął się w kuźni, najprawdopodobniej od niewygaszonego paleniska. Przez krótki czas płomienie rozprzestrzeniły się na cały budynek. Nordyjka próbowała jakimś sposobem dostać się do środka i znaleźć rodziców i przyjaciela, lecz nie dała rady. Dopiero okoliczni sąsiedzi, zaalarmowani łuną i krzykami przybiegli gasić budynek, ale dopiero po ugaszeniu zgliszczy można było jakkolwiek dostać się do środka. Okazało się, że Folke pracował do późna - wystarczyłaby mała iskra od paleniska, by ściółka z trzciny w kącie pomieszczenia zajęła się błyskawicznie ogniem, a potem przeszła na dalsze części domu. Kowal zginął w swoim warsztacie, próbując ugasić płomienie; Waldedrudis nawet nie zdążyła się obudzić - jej zwęglone ciało znaleziono w sypialni. Geraint natomiast próbował się wydostać z domu, ale został przygnieciony belką sufitową, która złamała się podczas pożaru. Niestety, utrata krwi i ciężar belki uniemożliwił mu dalszą ucieczkę, i udusił się od dymu. Eavan rozpaczała po tej stracie, a z nią w żałobie pogrążyło się całe miasto. Największy żal do dziewczyny miał Brus, królewski koniuszy. Wychowywał w końcu od małego Gerainta, a on zginął w tę jedyną noc, spędzoną poza dworem. I choć wiadomo było oficjalnie, że Eavan nie była winna całej sytuacji, wiele osób ją obwiniało za to - w końcu jako jedyna przeżyła. Do króla i jego synów dochodziły te głosy, ale nie mieli serca wygnać dziewczyny, ani nie mieli też tym bardziej powodu, by ją jakkolwiek ukarać za to, bo tego niektórzy się domagali od władcy. Król znalazł więc pośrednie rozwiązanie, na które Eavan przystała bez wahania - Nordyjka miała wyjechać na jakiś czas z miasta. Eavan wiedziała jednak, że musi zniknąć na dłużej niż tylko parę miesięcy czy lat, w końcu zawiść ludzka potrafi przetrwać nawet największe zawieruchy. I choć ci, którzy znali rodzinę Vaughan, byli naprawdę serdecznie nastawieni do dziewczyny i panowało wśród nich przekonanie, że tylko przypadek (a być może kaprys Prasmoka) sprawił, że Eavan przeżyła, próbowali wpłynąć na decyzję władcy, nie udało się to.
Tak więc młoda kobieta postanowiła wyruszyć w daleką podróż na południe kontynentu. Z początku przez większość czasu starała się omijać wszelkie miasta i wsie, by uniknąć linczu. Żywiła się tylko tym, co sama upolowała, co nie zawsze wystarczało, by zaspokoić głód - bywały momenty, gdy Nordyjka nie jadła nawet po parę dni, bądź żywiła się korzonkami, nie mając możliwości upolowania zwierzyny. Z czasem, gdy minęło już paręnaście tygodni, a kobieta znalazła się już wiele mil od ojczyzny, zaczęła wykorzystywać swe umiejętności nabyte podczas szkolenia na dworze, by móc sprzedawać co cenniejsze zdobycze. Dało to jej możliwość zjedzenia posiłku w jakiejś gospodzie, gdy sama nie miała jak zdobyć pożywienia, lecz starała się zaoszczędzić każdy ruen, który zarobiła. Po paru latach za uzbieraną kwotę udało się jej zdobyć ekwipunek do obrony przed ewentualnymi napadami - miecz i tarczę.
Kolejne lata przynosiły kobiecie różne doświadczenia. Nie imała się żadnych zajęć, na które pozwalały jej umiejętności. Wędrowała od wsi do wsi, od miasteczek do miasteczek - jeśli mieszkańcy potrzebowali akurat jej pomocy, zatrzymywała się tam, lecz nigdzie nie zagrzała miejsca na dłużej. Marzyła o tym, by powrócić w końcu do swego rodzinnego miasta i odbudować na nowo dom - Eavan liczyła się jednak z tym, że może nigdy nie mieć powrotu. Tak też podczas swej wędrówki, polując na samotnego wilka grasującego wokół pewnej wsi, natknęła się na źrebaka, leżącego koło klaczy. Widać było, że młode zwierzę czeka, aż matka wybudzi się ze snu, z którego niestety nie miała się już wybudzić - zdechła już parę dni wcześniej, a truchło noszące ślady walki z dzikim zwierzem zaczęło się rozkładać. Nordyjka, wrażliwa na krzywdę innych istot, powzięła sobie za cel przekonanie do siebie zwierzę, by uratować je od pewnej śmierci, co nie okazało się takie trudne. Nadała mu imię Lyn - co znaczy Piorun, od nieustraszonego charakteru wierzchowca. Nie upłynęło dużo czasu, gdy wędrując gdzieś pomiędzy nieznanymi z nazwy małymi wsiami, Eavan natknęła się na wieżę podstarzałego, nieco gburowatego maga. Jak się okazało, był to alchemik, nieco zdziwaczały, ale jednak miewał przebłyski dawnego geniuszu. Nordyjka zatrzymała się u niego na jakiś czas, gdyż akurat panowała burzowa jesień i zapowiadała się równie sroga zima - o ile dla niej samej takie warunki nie były utrudnieniem, to dla źrebaka prawie na pewno skończyłoby się to śmiercią. Alchemik natomiast, wdzięczny kobiecie za towarzystwo i pomoc, jak również zachwycony Lynem, obdarował ją fiolką z tajemniczą miksturą według starej receptury jego mistrza, mającą przedłużać życie. Tak też teraz, mimo 12 lat, wierzchowiec ma siłę dwuletniego konia.
Dziś Nordyjka nadal podróżuje po Alaranii, mając nadzieję, iż wróci kiedyś do Lasów Terengornu i ponownie tam zamieszka. Póki co, dalej wędruje od miasta do miasta, szukając zajęć pozwalających jej na przeżycie kolejnych dni.

Towarzysz

Imię:Lyn
Gatunek:Koń
Płeć:Samiec
Wiek:12 lat

Gniady ogier rasy Shire, ze śnieżnobiałymi szczotkami, plamą po lewej stronie brzucha i pasem prowadzącym od linii grzywy aż do nosa. Mierzy sześć stóp w kłębie. Mimo dojrzałego wieku, wygląda co najwyżej na ok. 4 lata, dzięki pewnej miksturze, którą Eavan otrzymała od starego alchemika /patrz - Przedmioty magiczne/. Jest wiernym kompanem i towarzyszem podróży Nordyjki, i równie niezmordowanym i nieustraszonym. Nie boi się wszelkich zamieszek i walk, jak i potrafi znieść długie godziny i dni w podróży z pełnym ekwipunkiem i jeźdźcem na grzbiecie, jak na przedstawiciela swej rasy przystało.
Eavan zaopiekowała się młodym źrebakiem, gdy znalazła go podczas swej podróży. Lyn leżał wyczerpany i głodny koło swej matki, mając nadzieję, że ta się w końcu obudzi. Ta jednak wyraźnie nosiła ślady walki z jakimś dzikim zwierzem, najwidoczniej broniąc swe młode przed atakiem, lecz poległa podczas walki, bądź umierała w agonii jeszcze długo po walce, a źrebak, nie będąc jeszcze przystosowany do samodzielnego życia, czekał, aż rodzicielka w końcu wstanie. Nordyjka nie wahając się ani chwili, zaopiekowała się młodym ogierem, otrzymując w zamian wiernego i spokojnego przyjaciela.