Oglądasz profil – Laimëhín

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Laimëhín Hen Duâth
Rasa:
Półelf
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
127 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Potężne grzmoty ujawniają swoją obecność topazowymi błyskawicami, które gęstą siecią obejmują postać półelfa. Panuje tu chłód i mróz, jednak w tej emanacji nie uświadczysz choćby lekkiego wiatru. Gdy znajdziesz się w samym centrum tego miejsca, odczujesz nadzwyczajny spokój i druzgocący mrok, wyłącznie echo męskiego głosu odbija się po srebrno-żelaznych ścianach aury sprawiając, że na ciele czytelnika pojawi się gęsia skórka. Przechodząc dalej, można zauważyć pojedyncze drzewka rosnące pośród cynowych traw, z barachitowymi pniami oraz pojedynczymi, miedzianymi listkami. W gęstej, aczkolwiek jeszcze połyskujące aurze, wyczuć można specyficzną woń – nieokreślonych składników alchemicznych oraz krwi. Czy nadal chcesz przebywać w tym miejscu? W miejscu, gdzie delikatne łuki przecinają skórę, nawet przy ograniczonym kontakcie? Kusi by badać ją dalej. Raczej twarda, lecz długie liście wymiennie są gładkie lub szorstkie. Gną się łatwo, jakby chciały wyminąć osobę naruszającą prywatność tego zgiełku. Spływająca rosa smakuje niebywale gorzko i słono, a soki pojedynczych roślin są łagodne i lepkie.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Laimëhín
Grupy:
Inne Postacie:
Morrun
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna

Skontaktuj się z Laimëhín

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
11 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
2 dni temu
Liczba postów:
6
(0.01% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.02)
Najaktywniejszy na forum:
Równiny Andurii
(Posty: 6 / 100.00% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Równiny Andurii] Ile kosztuje śmierć
(Posty: 6 / 100.00% wszystkich postów użytkownika)

Atrybuty

Krzepa:raczej silny, raczej wytrwały, wytrzymały
Zwinność:bardzo zręczny, bardzo szybki, precyzyjny
Percepcja:dobry wzrok, czuły słuch, wyostrzony zmysł magiczny
Umysł:pojętny, błyskotliwy, b. silna wola
Prezencja:brzydki, godny

Umiejętności

AlchemiaBiegły
Nauczył się jej ze względu na swój zawód, sposób życia i poważny uraz który go dręczy od kiedy został uratowany, z jej pomocą tworzy różne ekstrakty, mikstury i dekokty które stabilizują jego stan i które służą mu też do zyskiwania na jakiś czas określonych efektów jak szybsza regeneracja, wyczulone zmysły i tym podobne.
ZielarstwoBiegły
Umiejętność potrzebna zarówno przy alchemii oraz wytwarzaniu trucizn jak i przy przetrwaniu w terenie, zna wszystkie potrzebne mu do wytwarzania swoich specyfików rośliny a także ich właściwości i efekty które wywołują po spożyciu czy połączeniu.
AnatomiaBiegły
Nauka w której się przeszkolił była mu niezbędna do zadawania śmiertelnych obrażeń ale tak samo do doskonałego rozpoznawania u siebie urazów, które powstają samoistnie z powodu uszkodzonego po ostatnim eksperymencie organizmu, zanim przejdą do fazy krytycznej i go zabiją.
EtykietaOpanowany
Są niekiedy persony do których ciężko się dobrać konwencjonalnymi sposobami, dlatego też znajomość etykiety jest niezbędna do zaleceń których się podejmuje.
Broń białaMistrz
Nie jest to tylko zdolność która pozwala mu wykonywać swoją profesję ale i esencja jego życia, czerpie niezwykłą satysfakcję z walki i ciągłego doskonalenia się w tej sztuce. Jego umiejętności są bardzo uniwersalne i jest w stanie walczyć każdym rodzajem broni.
Broń dystansowaMistrz
Jeśli chodzi o walkę na dystans wcale nie uznaje jej za gorszą, wręcz przeciwnie, pielęgnuje ją na równi z walką w zwarciu. Liczy się jak najszybsze wyeliminowanie przeciwnika a przecież można zacząć już z daleka.
UnikiBiegły
Nie nosi on ciężkich zbroi czy kolczug, za bardzo ograniczają swobodę jego ruchów i spowalniają go swoim ciężarem, w jego walce liczy się dynamika i precyzja, stąd też ogranicza do minimum czas walki i umiejętność unikania broni przeciwnika.
Sporządzanie truciznOpanowany
Mimo iż woli on polegać na swoim ostrzu bywają sytuacje w których zbliżenie się bezpośrednio do ofiary jest zbyt ryzykowne, oznacza samobójstwo, wtedy używa trucizn.
WspinaczkaBiegły
Zanim nauczył się przemieszczać w trudno dostępne miejsca za pomocą magii korzystał z siły swoich ramion i nóg, tak samo nadal czyni w miejscach pozbawionych w jakiś sposób energii magicznej.
JeździectwoOpanowany
Sytuacja ma się podobnie co wyżej choć jego moc nie jest wystarczająca by przenosić się między królestwami dlatego nadal często używa wierzchowca.
SkradanieOpanowany
Nic chyba nie trzeba dodawać do nazwy tej umiejętności. Jest w tym zawodzie nieodzowna. Bywa często że nie przejmuje się on tym aspektem i wyżyna wszystkich jak leci lecz i tak się zdarza że bez tego zlecenie się nie powiedzie, dlatego opanował ją na wystarczającym poziomie.
SkrytobójstwoBiegły
Znaleźć sposób żeby się do kogoś dostać? Zlikwidować kogoś po cichu? Pozostać jak najdłużej w ukryciu eliminując kolejne cele? To i wiele innych jeśli chodzi o skrytobójstwo jest już opanowane.
SzpiegostwoPodstawowy
Nie jest to jego ulubiony sposób dostawania się do strzeżonych miejsc ale gdy sytuacja tego wymaga to co ma począć, podjętej rękawicy nie podda tak łatwo.
AktorstwoPodstawowy
Gdy dochodzi do sytuacji gdzie nie może zdradzić swojej prawdziwej tożsamości ważne jest by umiał udać kogoś zupełnie innego, do tego też mu jest ta umiejętność. Przydaje się również podczas dostawania się w mniej lub bardziej strzeżone miejsca bez wszczynania alarmu.
Czytanie i pisanieOpanowany
Umiejętność przydatna w pracy jak i przy nauce nowych umiejętności. Użyteczna również na codzień jak i przy kontraktach.
Wiedza tajemnaOpanowany
Jest to zakres wiedzy potrzebny do szkolenia się w sztuce magicznej którą posiadł jak i o ewentualnych zjawiskach w magii które go zainteresują.
Gra na instrumencieOpanowany
Mogłoby się wydawać że jest to drań zimny i pozbawiony nawet odrobiny człowieczeństwa. Otóż nie, Laim uwielbia sztukę, czasem nawet sam gra na prostym flecie który ma zawsze ze sobą.
PolitykaOpanowany
To przeważnie wiedza o polityce, politykach, mechanizmach nią poruszających i jest mu przydatna do planowania kolejnych ruchów czy akcji.
PrzetrwanieBiegły
Zdarzają się sytuacje gdy z miasta trzeba uciekać, nigdzie się nie można zatrzymać a na gościńcach roi się od patroli. Wtedy trzeba umieć przetrwać tam gdzie ludzka czy inna stopa nie postaje zwykle.
PoliglotyzmOpanowany
Wspólny, elficki,
Odnajdywanie potrali / źródeł magiiOpanowany
Bardzo się przydaje gdy potrzeba przenieść się w zupełnie inne, odległe miejsce czasem nawet znajdujące się w innym planie rzeczywistości. Również gdy trzeba zasilić energią noszony przy sobie artefakt.
PoezjaPodstawowy
Jest on bardzo wyczulony na sztukę, lubi słuchać ballad, wierszy czy sam je tworzyć. Może nie jest w tym najlepszy, mimo to stara się przelać swoją skrwawioną duszę na papier.
Pismo runiczneOpanowany
Poznał je gdy zaczął uczyć się magii, nie potrzebował jednak jej na żadnym mistrzowskim poziomie, dlatego opanował ją tylko wystarczająco by wyszkolić się w magii przestrzeni i energii a później w czasie podróży ewentualnie uzupełniając wiedzę przez korzystanie ze znalezionych egzemplarzy ksiąg czy innego źródła.

Cechy Specjalne

Uszkodzony organizmSkaza
Przez przerwanie prowadzonego na nim eksperymentu jego organizm czasami sam z siebie forsuje się obciążając właściciela nieprzyjemnymi skutkami typu krwotok wewnętrzny.
Odporność na trucizny i toksynyDar
Laim jest uodporniony na wszelakiej maści trucizny i toksyny, jest to kolejny efekt przeprowadzanych na nim eksperymentów, oczywiście są one mu w stanie zaszkodzić ale przy naprawdę potężnej dawce
Uprzedzenie do magówWada
Sceptycznie podchodzi do użytkowników magii, jakakolwiek próba wywołania na nim magicznego efektu wywołuje u niego gniew który nietłumiony przeradza się w szał.

Magia: Rozkazy

PrzestrzeniAdept
Magia ta służy mu zarówno przemieszczania się między odległym miejscami jak i walki gdzie znikając pojawia się za chwilę z zupełnie innej strony czy innym przeciwniku
EnergiiAdept
Te arkana wykorzystuje najczęściej do tworzenia energetycznych osłon

Przedmioty Magiczne

Krasnoludzki czasomierzTajemny
Kształtem przypomina bardzo spłaszczoną kulę, otwiera się na pół i ukazuje dziwny mechanizm który wprawia w ruch coraz to dłuższe zdobione strzały, porusza je równomiernie. W jakiś cudowny sposób współgra to z upływającym czasem wskazując ile jeszcze go zostało do następnego dnia. Sam przedmiot dzięki zaklętej w nim potężnej magii potrafi manipulować czasem, przyspiesza go bądź zwalnia, zatrzymuje a nawet cofa. Wszystko to do kiedy starczy mu magicznej energii która szybko zeń uchodzi przy częstym używaniu. Ponownie napełnić mocą można go jedynie w silnym źródle magi takim jak Miejsce Mocy bądź potężna istota magiczna.
I-Mahte RingwëZaklęty
Miecz nasycony starożytną mocą, można by rzec samym duchem mrozu gdyż każde zranienie jego ostrzem powoduje dotkliwe rany które nie chcą się goić a ponad to rozchodzi się od nich przeszywające zimno ogarniając powoli całe ciało. Potężne zaklęcia chronią również jego zimną klingę przed wszelkim uszczerbkiem, fizycznym jak i magicznym. Niestety oręż dzierżony zbyt długo zaczyna ogarniać swoją mocą także nim władającego wychładzając jego organizm osłabiając go.

Charakter

Laimëhín jest raczej samotnikiem, wynika to przede wszystkim z profesji jaką się para ale swoją cegiełkę dokłada również jego wygląd. Dlatego nie jest on również duszą towarzystwa, przeważnie milczy lecz gdy się otworzy można z nim mimo pozorów normalnie porozmawiać. Zwykle podchodzi do wszystkiego całkowicie obojętnie, choć zdarza się czasami, że jeśli coś tknie go wewnętrznie potrafi całkiem żywo zareagować. Do niedawna nie miał żadnego konkretnego celu, żył jedynie by doskonalić swoje umiejętności i zastanawiać się nad sensem istnienia, do momentu gdy dostrzegł możliwość odwrócenia tego wszystkiego... dzięki temu można w nim dostrzec iskrę życia której wcześniej był pozbawiony wykonując wszystko z zimnym wyrachowaniem. Chociaż jest jeszcze coś co budziło w nim mimowolnie jakieś resztki człowieczeństwa, była to muzyka i poezja. Jest w niej coś co dotyka jego wnętrza. Zaś jeśli chodzi o lęk, Laim boi się zniewolenia, boi się utraty kontroli czy powrotu tych okrucieństw które go spotkały. I tak samo kiedy je widzi w nim aż kipi mimo iż tego nie widać ale nawet wtedy nie traci nad sobą panowania. Zawsze jest zdecydowany ale nie odrzuca tym samym wszelkiej krytyki bo pozwala mu to spojrzeć na problem z różnych stron, nie daje jednak tego po sobie poznać.

Wygląd

Laimëhín jest szczupłym o dość szerokich, acz bez przesady, barkach. Mierzy niecałe 6 stóp więc nie wyróżnia się w tłumie. Jego twarz jest niezwykle blada i poznaczona licznymi bliznami a ponad to przes skórę widać wiele naczyń krwionośnych jak na całym jego ciele. Poza tym jest ona dość okrągła a na jej środku umieszczony jest krótki nos. Ciemne wąskie wargi zakrywają proste zęby. Laim obserwatora obdarza obojętnym spojrzeniem pociemniałych oczu o kolorze stali, lecz jest w nich coś dziwnego, obwódki tęczówki jakby zlewały się ciemnym szkarłatem wgłąb źrenic. Zabójca nosi zazwyczaj czarne ubranie często z kspturem i narzutą, preferuje skórzane pancerze jeśli już musi zakładać zbroję. Nie dotyczy to stalowych karwaszy i czasami naramienników, toleruje je jego póki nie ograniczają jego swobody. Poza tym czasami dla ukrycia tożsamości ubiera się jak zwykły człowiek bądź przedstawiciel innej rasy. Widocznym wyposażeniem jest miecz który zawsze nosi, parę noży na piersi, kusza pistoletowa przy pasie i sakwa na plecach. Co bystrzejsi dostrzegą na pasie pod ramieniem i na biodrze jakieś dziwne flaszeczki. Jego ruchy są pewne i pełne precyzji jednak gdy jest spokojny zwalnia. Jego głos jest niski lecz nie głęboki, wydaje się lekko zachrypnięty i suchy, nie zwykł mówić szybko więc każdy doskonale go zrozumie.

Historia

Muszę uprzedzić tych co mają słabe nerwy, że moja historia nie będzie przyjemna dla ich uszu i to jest dobry moment żeby wyjść.
Dobrze, może zacznę od tego skąd się wziąłem, otóż moja matka była górskim elfem a jak powszechnie wiadomo kochają się oni w zdobywaniu wiedzy, także jak większość z ich rasy wyruszyła w świat by jej poszukiwać. Żadnej szczegółowej historii wam o niej nie opowiem bo skąd miałbym ją znać? Zmarła zaraz po tym jak mnie wydała na pastwę tego okrutnego świata. Możecie pomyśleć normalna sytuacja a ja po prostu narzekam ale wystarczy żebyście posłuchali dalej... Zawędrowała do królestwa które akurat trawiła wojna domowa i tam podczas rewolty została zgwałcona i pobita, po wszystkim sponiewieraną znaleziono gdzieś w rynsztoku i zniesiono do lecznicy i gdy się nią zajęto przenieśli ją do jakiegoś przytułka gdzie wracała długo do siebie. Pewnego dnia zorientowano się że jest brzemienna więc pozwolono jej zostać. Po jakimś czasie spokoju znów wybuchły zamieszki i rozboje a do głosu doszły radykalne stronnictwa. Zaczęły płonąć wsie i miasteczka, razem z jednym z nich przytułek z którego uratowała się cudem ona. Nie miała jednak szczęścia gdyż był to dla niej czas rozwiązania, urodziła mnie i padła z wycieńczenia. Tam mnie musieli znaleźć ci u których spędziłem moje pierwsze lata życia. To jest moja próba odtworzenia historii ze strzępków informacji i historii które zdobyłem. Dalej już będzie to czego jestem pewny gdyż działo się to od kiedy pamiętam.

Z początku było spokojnie, trzymano mnie w ciemnym pokoju i nie wypuszczano z niego. Faszerowali mnie jakimś świństwem ale że nie miałem wtedy żadnego porównania ani nic innego do jedzenia to przyjmowałem wszystko. Z początku w pokoju było pusto ale po pewnym czasie zaczęli przynosić różne dziwne przedmioty i czasem jakieś zawiłe zagadki. Gdy byłem już starszy, miałem tak 7 lat może, nie wiem dokładnie gdyż nie znałem wtedy jeszcze pojęcia czasu, przenieśli mnie do celi w piwnicach. Tam przeszli do zupełnie innych praktyk, zaczęli mi podawać jakieś specyfiki, operowali mnie i wykonywali wszelakiej maści eksperymenty. Zostawiali mnie później na pewien okres czasu i obserwowali, sprawdzali i Najwyższy wie co jeszcze. Nastał w końcu jednak ten dzień gdy do ich podziemi wpadła spora grupa zbrojnych i towarzyszący im nadworny mag. Moi oprawcy byli w trakcie przeprowadzania na mnie jakiegoś magicznego eksperymentu który w momencie przerwali rzucając się do ucieczki. Ostatecznie dopadli ich i resztę ich sługusów a siedzibę spalono do szczętu. Zabrano mnie i inne pozostałe przy życiu ofiary ze sobą, z czego ja na sam dwór, wydaje mi się że za sprawą tego maga. Może stwierdził że da się mnie jeszcze uratować albo sam chciał mnie wykorzystać do swoich badań. Tak w wieku 12. lat trafiłem na dwór. W każdym razie wyleczono mi wszystkie rany zwyczajnie mnie opatrując i rehabilitując. Gdy doszedłem do jako takiego zdrowia zaczęto się mną zajmować pod kątem nauki i umiejętności, jako że dorastałem na dworze jakiegoś arystokraty nie był to byle jaki poziom i była to edukacja bardzo wszechstronna. Niestety coś było nie tak, nauczyciele po czasie rezygnowali z nauczania mnie a inne dzieci mnie unikały. Może powodem była moja całkowita aspołeczność która wynikła z ciągłego odizolowania od świata rzeczywistego albo to że miałem wtedy nienaturalnie bladą skórę i gdzieniegdzie prześwitywały przes nią naczynia krwionośne, co było wynikiem eksperymentów jakie na mnie przeprowadzali a także braku słońca, co też było spowodowane trzymaniem mnie bez przerwy w zamknięciu. Jeszcze jednym problemem były przewlekłe urazy jakich czasami doznawałem, z początku były one niegroźne i szybko sobie z nimi radzono tak gdy dorastałem było coraz gorzej. Alchemicy przygotowywali mi specjalne wywary które bardzo różnie na mnie wpływały aczkolwiek przeważnie dawały one pożądane rezultaty. Ponownie stałem się obiektem badań i eksperymentów tym razem jednak pod pretekstem pomocy i z tą różnicą że tutaj się mną jakoś zajmowali. W końcu ktoś się chyba nade mną zlitował i trafiłem do nadwornego czarodzieja który zwany był Uzdrowicielem. Podczas samego zabiegu gdy tylko rozpostarł dłonie, nad moim ozdobionym mnóstwem blizm ciałem, i we wszystkich mięśniach poczułem mrowienie towarzyszące oddziałującej na mnie magii w mojej głowie aż zaroiło się od przerażających wizji i koszmarów z tamtych lat. Moim ciałem wstrząsnęło i momentalnie łapiąc za cokolwiek rzuciłem się na maga. Mosiężnym dzwonkiem rąbnąłem go w głowę przez co upadł a ja zeskakując szybko ze stołu kopnięciem rozbiłem mu nos, chwyciłem za włosy i paroma uderzeniami o posadzkę rozstrzaskałem mu głowę. Gdy otrząsnąłem sie z szału uświadomiłem sobie co to dla mnie oznacza, zbryzgany krwią szybko wybiegłem i zniknąłem z dworu. Pierwszą rzeczą którą zrobiłem było zdobycie ubrań, zgarnąłem więc co było wywieszone na mieście a następnie udałem się do alchemików po receptury tego co mi miało pomóc w dolegliwościach, nie będę się tu rozwodził nad tym co tam się wydarzyło. Niedługo po tym nie było mnie już w mieście. Tak rozpoczęła się moja wędrówka...

Po wielu latach tułaczki, zdobywania wiedzy, umiejętności, szkolenia w walce, pracy w różnych zawodach całkowicie przypadkowo nocą stanąłem na drodze ucieczki trzem skrytobójcom, jeden z nich nie chciał żadnych świadków ani żeby ktoś mógł za nimi pójść więc dobył broni by się mnie pozbyć, nie wiedział jednak że nie staje on naprzeciwko zwykłego szaraka i zlekceważył przeciwnika jakim w tym momencie byłem. Po paru ciosach leżał z przerżniętym gardłem zmieszany z błotem na ulicy. Dwaj pozostali którzy to wszystko widzieli nie zareagowali od razu, po krótkiej wymianie zdań między sobą zeszli do mnie i nie wiedziałem nawet kiedy leżałem nieprzytomny obok ich byłego kompana. Obudziłem się później skuty w ciemnej, cuchnącej celi. Za jakiś czas przyszli do mnie i mnie obejrzeli. Później znów parę dni w calkowitej ciemności gdy wreszcie drzwi się otworzyły a wraz z nimi moje nowe życie... przez lata uczono mnie wszystkiego czego potrzeba by zabijać za pieniądze. Stawałem się coraz lepszy acz coraz bardziej odstawałem od innych sposobami działania przez co większe niezadowolenie budziłem. Pewnego dnia gdzieś przed oczami mignął mi pewien znak który tak bardzo przypominał mi znaki które widziałem na ścianach pewnych piwnic że nie bacząc na cokolwiek tropiłem za różnymi wozami, zbierałem informacje i polowałem na pachołków. W końcu, zaślepiony żądzą zemsty, udałem sie do siedziby tychże ludzi którą była mała twierdza i wymordowałem wszystkich, krew zlewała się po schodach tworząc wszędzie kałuże a ze ścian spływała posoka. Paru ze sług pogoniłem żeby opowiadali jak kończą tacy jak ci których zgładziłem. Nigdzie jednak nie mogłem znaleźć podziemnych laboratoriów ani nawet śladu tego o co ich posądzałem. Ochłonąłem i widząc to co zrobiłem wiedziałem że już do gildii wrócić nie mogę. Tak zaczął się kolejny rozdział w moim życiu.

Znów rozpoczęła się tułaczka, tym razem z jeszcze większą ilością wrogów i pogłosem. Nie wiedząc co ze sobą począć podejmowałem się najróżniejszych zleceń, od ochrony osób, przez plądrowanie grobowców aż po wprowadzanie bezkrólewia. Moje życie niemiłosiernie się dłużyło niszcząc we mnie powoli poczucie sensu mojego istnienia, zresztą jakby kiedykolwiek miało ono sens. Jednak pewnego dnia gdy miałem zlikwidować konkurencję dla innego czarodzieja w jego wieży dostrzegłem przedziwny przedmiot, przedmiot z małą okrągłą tarczą która cały czas się porusza. Zabrałem go że sobą i po pewnym czasie odkryłem jego niezwykłe właściwości. Zaintrygowało mnie to i obudziła się we mnie myśl czy dzięki niemu będę mógł wrócić do tamtej tragicznej nocy i nie dopuścić by to malutkie dziecko zostało zabrane przez jego straszliwych oprawców? Czarodziej który mógł najprawdopodobniej wiedzieć jak uwolnić tą moc z artefaktu już dawno zwiedza tamten świat więc muszę szukać kogoś innego. Obudziła się we mnie nadzieja...