Oglądasz profil – Cedr

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Cedr
Rasa:
Satyr
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
60 lat
Wygląda na:
29 lat
Profesje:
Opiekun, Zielarz
Majątek:
Bez grosza
Sława:
Rozpoznawalny

Aura

Może brak dźwięków będzie pierwszym co zauważysz, czy jednak ogród potrzebuje muzycznego tła... jego piękno samo w sobie jest wystarczające. Tym bardziej zaś taki ogród. Śmiało można powiedzieć, że piękniejszego nie widziałeś w całym swoim życiu. Bujny, pełen kwiatów i roślin jakich nawet nie byłeś w stanie sobie wyobrazić. Wręcz woła byś zapuścił się między pędy silnej aury rozpościerającej swoje cynowe liście i kwiaty. Byś wędrował oczarowany pośród wszechogarniającego cię soczystego barachitu. Jakby tego było mało, połysk ametystu przebijający z pomiędzy roślin, prawie namacalnie ogrzeje twoje serce, sprawiając, że czujesz się bezpieczny i szczęśliwy. Jak to w ogrodzie, pachnie tutaj wszelkiej maści kwieciem w pełnym rozkwicie, chociaż da się też wyczuć ledwie uchwytną nutkę koziej sierści.
Listki które masz na wyciągnięcie ręki są intrygująco chropawe i giętko usuwają się spod palców, sprawiając, że tym chętniej je głaszczesz. Dla odmiany łodygi z których wyrastają, są twarde i pokryte ostrymi kolcami, na które trzeba zważać.
Smak powietrza w tym ogrodzie jest przyjemnie kwaskowy i lepki, a odrobiny charakteru dodaje mu łagodna nutka goryczki.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Cedr
Grupy:
Martwe postacie:

Skontaktuj się z Cedr

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
3 lat temu
Ostatnio aktywny:
1 tydzień temu
Liczba postów:
6
(0.01% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.00)
Najaktywniejszy na forum:
Równina Drivii
(Posty: 5 / 83.33% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Wichrowe Wzgórza] Na pomoc!
(Posty: 5 / 83.33% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:silny, wytrwały, wytrzymały
Zwinność:zręczny, precyzyjny
Percepcja:wyostrzony wzrok, czuły słuch, wyostrzony węch, wyczulony na wibracje
Umysł:pojętny, silna wola
Prezencja:odszczepieniec

Umiejętności

Gra na instrumencieMistrz
Shakuhachi - ukochany instrument i artefakt.
ZielarstwoMistrz
Wielu to może zaskoczyć, ale Cedr o wiele bardziej odnajduje się w tematyce kosmetycznej niżeli zielarstwa rozumianego w sposób medyczny. Wytwarzanie różnych rodzai perfum, olejków itp. to jego pasja! Stąd też jego włosy są tak gładkie i przyjemne w dotyku! Pielęgnacja to jego koziołek! Chociaż na leczeniu też się zna.
PielęgnacjaEkspert
BotanikaEkspert
Koziołek stworzony w końcu dla ogrodu.
Walka rogamiEkspert
Grzechem byłoby je mieć i nie używać!
WspinaczkaEkspert
Jak na prawdziwego koziołka przystało, umie hasać po górach bez problemu!
UnikiEkspert
Zgrabnie uniki koziołka, jak najbardziej na miejscu!
ŁucznikEkspert
Przeganiając podróżników często zbierał po nich różne fanty. Jednym z nich była właśnie kusza. Bardzo mu się ona spodobała, a strzelanie z urządzenia było jeszcze większą frajdą! Z pasji po profesjonalizm! Później zapoznał się z łukami i właściwie wszystko co strzela szybko opanowuje... jak np. procę.
TropienieBiegły
Życie w lesie zrobiło swoje.
PływanieBiegły
PoliglotyzmZaawansowany
Wspólna mowa, plus rozumie wszystkie języki należące do grup powiązanych głęboko z naturą (wszelkie odmiany naturianizmu, elficki)
Walka na pięściZaawansowany
Zanim dorobił się broni radził sobie możliwościami ciała.
MedycynaZaawansowany
Można śmiało do niego zgłaszać się z dolegliwościami!
BestiologiaZaawansowany
Sam jest w końcu bestią... A tyle istot cudownych w lesie i poza nim!
StruganieOpanowany
TresuraOpanowany
Co nieco wie o tym jak tresować zwierzęta.
Zastawianie pułapekOpanowany
Nie jest mistrzem w tej dziedzinie, ale przechodząc przez las wielokrotnie rozbraja pułapki.
ŚpiewPodstawowy
Czasem chodzi sobie po Wielkim Ogrodzie i podśpiewuje wesołe nutki, ale głosu jako tako wyjątkowego nie ma.
MeterologiaPodstawowy
Instynkt odrobinę zaczerpnięty z maie, a trochę zmieszany z pilną obserwacją nieba dała mu się we znaki.

Cechy Specjalne

Strażnik lasuDar
Jako, że został stworzony magicznie na potrzeby lasu to również umie mówić jego mową. Ze zwierzętami porozumiewa się poprzez połączenie myśli, chociaż wymaga to od satyra skupienia i kosztuje go odrobinę energii. Z roślinami porozumiewa się w identyczny sposób, jednak tutaj ma się wrażenie, że Cedr i one to jedność. Nie kosztuje go to ani odrobinę wysiłki, po prostu ich energia przepływa przez jego ciało i odwrotnie. Są jednak minusy tego ścisłego powiązania z naturą, bo mimo, że satyr nie wydaje się brzydki to wytwarza aurę strachu. Wzbudza nietypowy lęk w podróżnikach, który trudno jest opisać. Głównie słyszane określenia to: niepokój, brak stabilizacji. Osoby przebywające w jego towarzystwie nie wiedzą czego mogą się spodziewać, ich ciała drżą z samego powodu przebywania w otoczeniu satyra, przez co emocje te stają się uciążliwe i męczące. Twarz Cedra nabiera ostrzejszego i pociemniałego wyrazu, sen u jego boku to istna katorga. Prawdziwy diabeł z lasu. Nieważne, jak zielarz będzie starał wzbudzić się zaufanie i tak każdy wędrowiec będzie czuł się obco w jego towarzystwie. Niektórzy powiadają, że to jego rogi są przyczyną wytwarzanej aury strachy, ale czy to prawda? Któż wie.
Wytrzymałość bestiiZaleta
Wysiłek fizyczny to dla niego codzienność, stąd też satyr ma dość sporą wytrzymałość. Wspinaczka to oczywiście wrodzony talent, ale samiec ten odznacza się nie tylko dobrą kondycją, ale także wyjątkowo wysokimi skokami, jak na koziołka przystało. Potrafi dość długo wstrzymać oddech pod wodą, jego płuca dzięki dobrej kondycji pozwalają mu np. dłużej biec, albo dłużej wytrzymać w dymie pożaru w przeciwieństwie do przeciętnej jednostki. Nie jest postacią nie do złamania, ale raczej trudno go zmęczyć pod względem fizycznym. Warunki naturalne nie stanowią dla niego tak wielkiej przeszkody, a surowy klimat gór płynie w jego żyłach. Wbrew wszystkiemu - tam czuje się najlepiej, a wszelakie labirynty na skalistych terenach szybko opanowuje i potrafi wyprowadzić niejedną zagubioną duszę na powierzchnię.
IntuicjaZaleta
Cedr, jako strażnik lasu, ma mocno wyostrzone czucie. Wibracje, zaburzenia w przestrzeni, wszelkie niepokój wyczuwa i wyłapuje od razu, aby godnie mógł bronić ziem Matki Natury. Ma bardzo mocno rozbudowaną intuicję, która raczej dominuje nad jego logicznym myśleniem. W mieście nigdy nie przebywał, lecz pewnie czułby się w nim mocno zagubiony.
KoziołekRasowa
Satyr ma wyjątkowo trwałe rogi, których nie można zniszczyć byle mieczem oraz byle zaklęciem. Właściwie on sam nie wie w jaki sposób można je przeciąć i na całe szczęście urosły mu naturalnie ostre więc nie musi męczyć się z ich polerowaniem. Tego czego jednak nie wie, a by się przydało, to fakt, że może je zniszczyć poświęconym ostrzem lub uszkodzić w mniejszy lub większy sposób innym poświęconym przedmiotem więc w pewien sposób faktycznie jest takim diabełkiem z lasu.
Śmiertelny maie lasuSkaza
Cedr został stworzony z kropli energii, jakiej potrzebują do istnienia maie lasu. Stanowi jednak odrębną jednostkę z powodu użytych zaklęć potrzebnych do jego powstania, a był to niebywale skomplikowany proces, który z łaską Matki Natury się udał. Posiada nieliczne cechy maie lasu, jak na przykład możliwość śmierci nie tylko poprzez zadaną mu ranę. Jego ciało ma ograniczony zasób energii – jeżeli ją straci to żywot satyra również się zakończy. Jednak tą energią jest w stanie uleczyć niektóre rany, a przynajmniej utrzymać funkcje życiowe. Zasób energetyczny Cedra jest na tyle marny, że nie pozwala na wyleczeni śmiertelnych ran, a to właśnie leczenie pozbawia go najwięcej energii (o wiele więcej niż gra na flecie). Może się jednakże regenerować, głównie poprzez odpoczynek lub jedzenie lub pobranie energii z silnego źródła. Nie jest w stanie zmienić swojej matrycy, posiada tylko jedno ciało. Nie umie też bezpośrednio kontaktować się z Matką Ziemi, jest więc czymś bardzo pomiędzy człowiekiem a maie.

Magia:

Nowicjusz

Przedmioty Magiczne

Shakuhachi Tysiąca NutTajemny
Shakuhachi na stałe połączone jest z duszą satyra, który do perfekcji opanował grę na tymże instrumencie. Omijając jego bardzo dopracowaną prezencję, jest też wyjątkowy pod względem swojego działania, a posiada bardzo silną moc, którą Cedr się nie chwali. Bardzo szanuje swój instrument i tak, jak nie chce zdradzić nic na temat Wielkiego Ogrodu, tak też woli milczeć na temat shakuhachi. Bowiem flet ten potrafi wpłynąć na otoczenie i dzięki temu Wielki Ogród się rozrósł. Satyr może wygrać bardzo wiele melodii, jest w stanie ukoić czyjąś duszę bądź też wywołać całkiem odwrotny efekt. Wpływa na jednostki o słabej woli, a osoby z silniejszym charakterem może na przykład ogłuszyć. Ilość kombinacji melodii jest właściwie nieskończona i satyr wciąż uczy się nowych kompozycji. O wiele łatwiej jest mu też wpłynąć na pojedynczą jednostkę niż na całą grupę, chociaż jest w stanie to zrobić. Fakt faktem, nie zmusi nikogo do konkretnych rzeczy, ale potrafi omamić dane jednostki i na nie w jakiś sposób wpłynąć czy też zranić siłą dźwięku (np. pęknięcie bębenek usznych).Kosztuje to satyra nie tylko energię (im poważniejsze działanie tym większe zużycie energii), ale flet przy każdym użyciu zarasta, dlatego koziołek nauczył się go odpowiednio rzeźbić lub strugać. Inaczej kończy się to oczywiście nieodpowiednio zagranymi dźwiękami, które czasem mogą mieć nieco inne efekt niżby spodziewał się sam satyr… i jest to jeden z powodów, dla których uczy się grać nowe melodie w samotności, by nikogo nie skrzywdzić. Gra na instrumencie kosztuje go energię, której z zasobów nie ma wcale tak wiele. Stąd też satyr musi rozsądnie rozporządzać swoimi działaniami, aby: po pierwsze samemu się nie zabić (cecha specjalna śmiertelny maie lasu), po drugie - utrzymać rośliny przy życiu, a zdecydowanie na tym bardziej mu zależy niż na robienie psikusów wędrowcom. Również treningi kosztują go energię więc nie daj na Matkę Naturę w Wielkim Ogrodzie zapanuje choroba, a on nie będzie miał zasobów energii. Sakuhachi w rękach innych karmi się życiodajną energią w sposób kilkukrotnie zwiększony, stąd też np. zwykły człowiek po kilku melodiach odczuje bardzo duże zmęczenie lub też się rozchoruje (np. silne przeziębienie), a ktoś wyjątkowo nierozsądny mógłby pozbawić się życia.

Charakter

Cedr to wesoły gość o bezgranicznie wielkim sercu. Jest bardzo ciekawy innych istot, które się go boją. Jego celem jest ochrona Wielkiego Ogrodu i tego bardzo się trzyma. Czuję się wielce zobowiązany względem właściwie celu swojego istnienia. Rozumie to doskonale, chociaż przez to bardzo cierpi. Wolałby nie straszyć podróżników, ale jest o wiele bardziej wierny roślinom niżeli wszelkim innym istnieniom. Nawet gdyby musiał odstraszyć samą nimfę – zrobiłby to, bo musi. Można więc łatwo wywnioskować, że satyr jest lojalny, ale bywa także bardzo…naiwny. Chociaż jego naiwność nie przekracza pewnych granic. Wszelakie tajemnice dotyczące sióstr bądź ogrodu zostaną wzięte z nim do grobu. Nie da się jednak ukryć, że z góry wszystkich uważa za dobrych, a jednak… A jednak, gdy ktoś się zbliża to go atakuje. Co za sprzeczność działań. 
Zielarz ma bardzo głęboko wpojone w swojej głowie, że należy chronić ogród i tak po prostu temu służy. Wbrew pozorom - czuje się dzięki temu bardzo szczęśliwy, spełniony więc w teorii nie ma sensu tego zmieniać, lecz to nadal tylko pozory. Nie chciałby niszczyć Wielkiego Ogrodu, ale pragnie poznać odrobinę zewnętrznego świata, poza lasem. Jego wewnętrzna walka szybko ustępuje na rzecz poczucia obowiązku oraz chęci obdarowania roślin bezpieczeństwem. Cedr jest więc samotnikiem z przymusu, a nie z wyboru. Niemniej jednak, gdy ujrzy kogoś w potrzebie to podejdzie i pomoże. Wówczas rzadko się odzywa, a gdy już wypowie słowo to w języku naturian, najlepiej z charakterystycznym akcentem dla nimf. Jedną z pierwszych informacji jaką w swoim życiu zapamiętał to nie odzywać się, bo kontakt buduje więź, a on nie może budować więzi poza jego własną „rodziną z lasu”. Wygląda bardzo groźnie, marszczy brwi i przybiera rolę potwora z lasu. Odrobinę tajemniczego, nieuchwytnego, wolnego… Potrafi milczeć nawet kilka dni w towarzystwie cierpiącego, a historia spotkania leśnego diabła zawsze kończy się tak samo. Odprowadza daną osobę na skraj lasu, wskazuje palcem drogę do wioski i odchodzi. Tak, jak każdy leśny stwór.
Zazwyczaj wraca do ogrodu i tam też przełyka wszelaki gorzki smak związany z jego obowiązkiem. Cieszy się widząc rozpromienione kwiaty, ale jego serce krwawi wiedząc, że ominęła go kolejna okazja poznania kogoś bliżej oraz nieco inaczej. Chciałby wiedzieć, jak to jest z kimś rozmawiać, jak… jak z jego siostrami. Z nimi jest w stanie przegadać wiele godzin, pilnuje ich równie mocno, co samego ogrodu. Taki typ starszego, nadopiekuńczego brata. Ojoj… Tu warto się na chwilę zatrzymać. Cedr widział już niejeden wybryk nimf. Ściąganie i uwodzenie mężczyzn do swoich jezior wywołuje w nim burzliwe uczucia. Nie dlatego, że szkoda mu gościa. Oj, nie, nie! Ale doprowadza go do szału wszystko to, co jest z nimi seksualnie powiązane! Jest strasznym zazdrośnikiem względem swoich sióstr. Urwałby każdemu facetowi łeb za skrzywdzenie, którejś z nich, a najchętniej wypędziłby wszystkich samców z lasu by trzymali się od „jego” kobiet z daleka. A przecież, jak na ironię, to one są tutaj złe… Nimfy zaś z tego powodu czasem się irytują, czasem śmieją, albo puszczają mu oczko zapewniając, że wszystko jest w porządku! O, zgrozo! Kobiety!
Cedr ledwie czyta i pisze, ale mało go obchodzą te wszystkie zawijasy. On woli porozumiewać się za pomocą gestykulacji. W końcu roślin nie da się czytać, ale można je jak najbardziej rozumieć. Trzeba się ich nauczyć reakcjami, a nie jakimiś symbolami. Posiada ogromną wiedzę na temat roślin oraz ich zastosowaniu, chociaż… Szczerze Cedr nie należy do jakoś najbystrzejszych gości w Alaranii. Rozumie naukę trochę w odmienny sposób, nie jest totalnym i skończonym kretynem, ale myśli bardzo prostolinijnie. Rozmowa z nim na temat sił fizycznych bądź reakcji chemicznych byłaby raczej niemożliwa, chociaż już powiedzenie, że olej nie rozpuszcza się w wodzie jest dla niego jak najbardziej zrozumiałe.

Wygląd

Cedr to satyr mierzący perfekcyjnie równe sześć stóp wysokości i jeden palec (czyli ok. 180 cm). Nie jest więc najwyższym samcem, ale też do takich niskich nie należy. Jego sylwetka jest bardzo mocno zbudowana i solidna, chociaż krok ma dosyć lekki i swobodny. Nie przeszkadzają mu kopyta w zgrabnym poruszaniu się, jednakże nie ma co ukrywać – ktoś kto ujrzy go pierwszy raz na pewno będzie zdezorientowany mechaniką przenoszenia ciężaru ciała. Wydawać by się mogło, że wciąż drepta na ugiętych kolanach. Choroba? Kalectwo? Nie, nie. To tylko kozie, solidne kopytka.
Tuż poniżej pępka, a także w okolicach brzucha, Cedr zarasta gęstą, kozią szczeciną w kolorze kości słoniowej. Poniżej pasa jest ono wyjątkowo długie, czasem lubi się zakręcić. Zawsze gładkie, przyjemne w dotyku, głównie dlatego, że jest bardzo miękkie. Również jego łokcie pokryte są takową warstwą zwierzęcego włosia oraz już nieco krótsze występuje na przedramionach. Charakteryzuje się długim, raczej cienkim ogonem. Nieznacznie poszerza się przy końcu przybierając barwę czerni zmieszanej z przebłyskiem zieleni.
Na ludzkiej części ciała dostrzec można silnie rozbudowane ciało. Od razu widać, że to stworzenie nie należy do słabych. Wędrówki i wspinaczki po górach pozwoliły mu na osiągnięcie takiego efektu, ale także jego układ kości prezentuje szerokie barki wraz silną klatką piersiową oraz nieco węższymi biodrami. Gdy już oczy przebrną przez futrzaną dziwaczność pół człowieka, pół kozy, ujrzeć można także tajemnicze (jak to śmią mawiać nimfy) „pocałunki natury” w postaci bladych, idealnie okrągłych znamion. Tworzą one pewne określone wzory na jego ciele, bardzo łagodne, dosyć subtelne względem całej postaci Cedra. Widać je tuż pod prawą pachą oraz na prawej części brzucha, ale pokrywają także całe plecy mężczyzny tworząc nikomu nieznajome znaki. Nie jest wiadome do czego one służą, ma je od urodzenia, ale wyjaśnienie „pocałunki natury” jest dla niego wystarczające.
Na szyi zawsze nosi jeden i ten sam naszyjnik wytworzony z kości jelenia. Nie, nie. To nie Cedr go zabił. Z tego, co mu wiadomo, jeleń umarł śmiercią naturalną, a naszyjnik otrzymał od swoich sióstr. A skoro mowa o jego odzieniu… Trudno określić ubiór satyra. Właściwie, trudno rzec aby w ogóle posiadał ubranie. Na przedramionach zaciśnięte są skórzane pasy, a przez jego biodro przewieszona jest niewielka torba, w której nosi to, co potrzebne. A niewiele mu do szczęścia trzeba, gdy całe życie przebywa się tylko w jednym i tym samym miejscu. Lina, dłut i coś w rodzaju młotka – to przydaje się w górach. Zioła, fiolki, woda…to przydaje się w ogrodzie. Czasem kilka bełtów, gdy przechadza się po lesie z kuszą, ale to rzadko kiedy. Na serdecznym palcu prawej ręki widnieje pierścionek wykonany z figowca, który otrzymał od Primethele na znak bycia wiecznym strażnikiem Wielkiego Ogrodu. Najważniejszą częścią ekwipunku jest jego flet, z którym nigdy, ale to nigdy się nie rozstaje. Jedynie jego siostry mogą tknąć instrument i on sam! Nikt więcej! Nie istnieją wyjątki!
Instrument ten należy do bardzo wyjątkowych. Shakuhachi – właśnie na bambusowej roślinie gra nasz wyjątkowy bohater. Cedr wysmarował go specjalnie barwiącą oliwą, aby uzyskać ciemny koloryt. Ozdobił kilkoma wzorami, pięknie wykończył. Dla niego jest to jedna z najcenniejszych rzeczy w życiu, nie ze względu na to, jaką moc posiada, ale ze względu na przywiązanie. Ma go od najmłodszych lat, a poza tym dostał jedynie niemalże surowy kawał instrumentu, który miał mu służyć do obrony oraz ożywienia ogrodu. Trochę, jak z pierwszą zabawką, z którą mały chłopiec nie umie się już rozstać do końca życia. Pilnuje więc instrumentu, jak oczka w głowie.
Skupiając jednakże uwagę na jego twarzy… Nie wydaje się być ona bardziej pospolita od reszty. Ma szeroko rozbudowaną szczękę, rzec śmiało można „kwadratową twarz”, którą łagodzi gładka (!), kozia bródka. Jak na mężczyznę ma drobny nos, prosty - odrobinę nienaturalny przez swoją wąskość. Cienkie usta, które potrafią złożyć się w piękny dziubek, a jest to spowodowane oczywiście wieloletnią grą na flecie. Tęczówki przybierają barwę przybrudzonej zieleni, raczej ciemnej. Mężczyzna ma niewysokie czoło oraz smukłe, gęste brwi. Włosy długie, sięgające mu do łopatek, a ich przedłużeniem zdaje się być stosunkowo cienkie pasmo szczeciny znajdującej się także na jego plecach. Ludzkie owłosienie w tym przypadku wpada w czerń zaczerpniętą poblaskiem zgniłej zieleni, co można łatwo dojrzeć w szczególności za dnia. Wszystko w nim przypomina iż powstał z natury. Tak czy siak, każdy włos na jego ciele jest cienki, ale bardzo gęsto rozstawiony.
Uszy koziołka wyglądają dosyć zabawne, ale i też na swój sposób dodają mu grozy. Są bardzo ostro zakończone trójkątnym kształtem i przebite kilkoma, srebrnymi kolczykami. Co jednak w nim najdziwniejsze, a być może najbardziej normalne - kozie, potężne rogi. Są nie do złamania i nie do przecięcia żadnym mieczem. Każde ostrze się na nich łamie, jakby wytworzone zostały z bardzo mocnej, magicznej struktury. Elegancko zawijają się i kończą kłującym czubem, ale w żaden sposób nie przeszkadzają mężczyźnie. Ba! Są wręcz jego dumą!
Głos ma bardzo męski, krnąbrny. Czasem wydaje się być przytłaczający i nie pasuje do istoty o szlachetnym sercu. Jednak patrząc na Cedra przez pryzmat diabła z lasu, jak najbardziej mu pasuje.
Postać satyra wzbudza wiele kontrowersji. Trudno nazwać go istnym brzydalem, lecz wzbudza strach. Swoją dziwacznością, postawą, rogami, kopytami… Ruchami i gestami. Widząc nieznajomych jego twarzy przybiera złowrogi cień, jakby z góry zakładał, że każdy jest dla niego przeciwnikiem. Cedr posiada bardzo rozbudowaną mimikę twarzy, wykorzystuje ją w ramach przeganiania ciekawskich podróżników. Wytwarza aurę strachu i odpycha. Taki jednak jego los. Zrodzony z natury strażnik lasu.

Historia

Gdzieś w rozległych krainach Gór Dasso, kryje się tajemnicza granica złączona jakoby z wielu światów. Górskie szlaki, leśne łuny oraz rejony bogate w rzeki czy też jeziora. Przebywając w tej okolicy bardzo szybko można wyczuć specyficzne napięcie wciąż unoszące się w powietrzu. Ludzie tam przechadzający się (i to dosyć odważni!) powiadają, że dzieję się tak z powodu nimf. Kuszą pięknymi ciałami mężczyzn by użyźnić glebę natury ich kośćmi. To oznacza więcej roślin, a więcej roślin to więcej wody. Taka jest logika ludzi. W tych powieściach jest trochę racji i trochę kłamstwa. Rzeczywiście, po części dzieje się tak z powodu samych nimf, ale one w swojej rozległej krainie skrywają jeszcze jedną tajemnicę… Tajemnicę Wielkiego Ogrodu.<br>Nie jest on aż tak rozległy pod względem powierzchni, ale posiada wszystkie możliwe rośliny świata. W obecnej chwili, bo przed pojawieniem się Cedra była to obumierająca część lasu. Od kilku wieków próbowano przywrócić świetność temu miejscu, ale cokolwiek by się nie działo, cokolwiek by się nie robiło, nikt nie był w stanie go zrodzić na nowo. Przystąpił okres w życiu naturianek, że rejon ten począł gnić. Ciemne i śmierdzące rośliny sprawiały, że serca mieszkanek lasu tonęły w bólu i wówczas jedna z nich wpadła na pomysł. Stworzenia strażnika. Wiernego i wiecznego strażnika.<br>Primethele. Tak właśnie nazywała się jedna ze stworzycielek Cedra oraz pomysłodawczyni całego przedsięwzięcia. Satyr okazał się być mieszaniną wielu magii, ale jego głównym składnikiem była energia lasu. Podstawą wytworzenia ciała pół kozła , pół człowieka była energia taka sama z jakiej rodzą się maie lasu. Nimfy użyły kilku kropli, w której mogłyby wprowadzić zarodek. Użyto tu masę skomplikowanych zaklęć istnienia, życia, ducha… Udział w stworzeniu Cedra wzięło więc naprawdę wiele rąk. Gdy wreszcie udało się stworzyć zarodek wylądował on w pilnie strzeżonym zagajniku. Nimfy opiekowały się jego rozwojem, aby z tego małego jajeczka mógł zrodzić się prawdziwy wojownik. Poświęciły mu sporo cierpliwości, aby wreszcie uparciuch zakleszczył się gdzieś na dnie glonów, ale on pozostał uniesiony w samym środku zbiornika wodnego i tam też się rozwijał. Stworzyły mu sztuczne warunki do rozwoju w słodkiej wodzie, ale plan o dziwo się udał. Gdy chłopczyk, a może raczej jeszcze wówczas płód, był już wystarczająco duży, nimfy wynurzyły go z wody. Cudny był jego pierwszy płacz, zupełnie jakby urodził drogą naturalną. Miał urocze małe rogi, chociaż łysy był na każdym calu swego ciała. Nawet jego nogi były całkiem gołe! Malutkie kopytka przy pulchnym dzieciaku wyglądały naprawdę przeuroczo! Jak go tu nie kochać?<br>Nimfy odrobinę rozpieszczały jedynego chłopca w swoim stadzie, ale też z całych sił próbowały mu wpoić wiele wiedzy. Jakże minęły się z celem, gdy stworzony przez nich chłopiec nie do końca spełniał wymogi kobiet… Nie był to nadzwyczaj inteligentny mężczyzna o smukłej posturze, skłonnościami do magii czy choćby chętny do głębszych rozmów. Cedr wszystko rozumiał na bardzo prosty, chłopski rozum. Z czasem więc nimfy dostawały z nim po prostu szału! Primethele nie była w stanie zliczyć wewnętrznych kryzysów związanych z nauczeniem czegokolwiek tego kozła. Wiele nimf więc nie było zadowolonych z satyra. Niektóre nawet myślały czy aby nie zabić go tak samo, jak mężczyzn, których tu zwabiają. Jednak Prim, bardzo silna osobowość wśród mieszkanek rzek, potrafiła przegonić każdą. Cedr z planu nie wyszedł taki, jaki powinien… ale nie zasługiwał na taki los. Przecież nie mogą ciągle tworzyć nowego strażnika i zabijać każdego, który w pełni nie spełni ich wymogów! <br>Chłopiec dorastał, jak każde inne, leśne dziecko. Był niesforny, niegrzeczny. Pokazywał język oraz dużo się wygłupiał. Ucho miał wiecznie czerwone od ciągania go za jego płatki. Był tak strasznie nieposłuszny! A co gorsza, nawet nie chciał się czegokolwiek nauczyć.<br>Przyszedł jednak dzień, w którym Primethele pierwszy raz wprowadziła chłopczyka do Wielkiego Ogrodu. Decyzja ta, choć poza pozwoleniem innych sióstr, okazała się bardzo trafna. Kobieta od razu poczuła, że… że ogród ten stanowi część satyra. Widać to było także po chłopcu, który zamilkł starając się objąć wzrokiem ogrom tego pięknego, choć zgniłego miejsca. Zupełnie jakby Wielki Ogród czekał na niego, nawet jeżeli miało to zając wiele wieków. Wówczas nic nie uczący się Cedr zadał pierwsze rozsądne pytanie. Wskazał brzydko palcem na podgnitą roślinę i spytał „Co to jest?”, a Prim z chęcią mu odpowiedziała. I tak przechodząc od pytania do pytania, od odpowiedzi do odpowiedzi, satyr zaczął się uczyć. Trochę na swój pokrętny sposób, ale jednak! Nie rozumiał zasad fizyki, chemii, nie jest w stanie pojąć jakiś dziwnych, skomplikowanych słów. Substraty, emulgatory… Co to wszystko jest? Jednak Cedr ma umysł czysto praktyczny. Krok po kroku jest w stanie dojść do wielkich odkryć tylko pomijając już tą całą rozpiskę bogatych i rozbudowanych zdań. Jeżeli roślina działa w ten sposób to działa w ten sposób, nie ma co się rozczulać.<br>W jeden ze słonecznych dni Prim podarowała chłopczykowi flet wykonany z bambusu. Koziołek był nim niesamowicie zachwycony! Widział nieśmiały uśmiech nimfy, a będąc tak szczęśliwym, świeżo upieczonym jedenastolatkiem, mocno ją przytulił. Od tamtej pory nie umie się rozstać ze swoim instrumentem ani na krok. Pieczołowicie go dopieścił ozdobami i wzorami, a także pomalował farbującą oliwą. Artefakt chował w sobie potężną magię, która miała pomóc satyrowi odrodzić wszelakie rośliny w ogrodzie, ale nim to nadeszło… <br>To zaistniała istna masakra. Co z tego, że instrument był piękny, jak Cedr nie potrafił na nim grać? Popadł w niemałą rozpacz, gdy widział, że grywając w Wielkim Ogrodzie powoduje jeszcze jego większe obumarcie. To był ciężki okres w życiu satyra. Przeciwniczki jego istnienia starały się go wypędzić z lasu, choć oczywiście Primethele z całych sił broniła Cedra zapierając się rękoma i nogami, mimo że jej serce naznaczone było wieloma wątpliwościami. Nie mogła jednak wyobrazić sobie świata bez swojego stworzenia, bez swojego Cedra.<br>Chłopiec siedział w ogrodzie godzinami doprowadzając go do totalnej ruiny Wielkiego Ogrodu. „Z tego lasu już nic nie będzie” mówiły nieprzychylnie siostry. Cedr zaszczuł się w ogrodzie i przez wiele dni nie odwiedzała go nawet Prim. Nimfa przesiedziała wiele dni wpatrując się w gwieździste niebo i próbując wyczytać przyszłość z gwiazd. Nie mogąc wytrzymać utrzymującej się sytuacji postanowiła w końcu zobaczyć się z satyrem. Siedział skulony na kamieniu, obciążony obowiązkiem, do którego został stworzony. W jego sercu zrodziło się pragnienie chronienia lasu i bardzo chciał spełnić swoje przeznaczenie, lecz nie potrafił.<br>Prim podeszła do chłopca, a jej drobna dłoń spoczęła na jego ramieniu. Młodzieniec obrócił się w stronę siostry. Twarz miał zalaną łzami, ale nie jęczał, ani nie krzyczał. Wyłącznie cierpiał.<br>Nimfa patrzyła zdziwiona na satyra. Jego beztroskość nagle gdzieś się ulotniła. Szczerze nie sądziła, że chłopcu tak bardzo zależy na ogrodzie. W tym momencie wiedziała już wyłącznie jedno – tylko ona mu została. Przytuliła Cedra do piersi, który objął ją w talii. Długo płakał, a ona długo była przy nim.<br>Primethele nie pozwoliła wyrzucić satyra z lasu.<br><br>I na całe szczęście, bo niedługo później przyszedł dzień, w którym Cedr zagrał pierwszą melodię. Pierwszą melodię, która poruszyła zgniłe płatki kwiatów. <br>-Prim!- krzyknął chłopczyk wychodząc wreszcie z Wielkiego Ogrodu i machając ręką, w której dzierżył flet. – Chodź! Chodź ze mną! <br>Nimfa zwróciła się w stronę satyra. Czuła na sobie niepochlebne spojrzenia sióstr, jakby oczekujące, że może wreszcie pozbędzie się „problemu”. Kobieta wstała i poszła za chłopcem do ogrodu. W nim zaś Cedr usadowił neutirankę gdzieś wśród pognitych roślin mocno zaznaczając wyjątkowość obranego miejsca.<br>- Patrz tutaj! – nakazał, po czym zaczął grać sakuhachi.<br>Primethele momentalnie stopniało serce. W takich chwilach była pewna, że dobrze czyni, że satyrowi należy się życie, które podarowały mu nimfy. Wpatrywała się w niego zauroczona delikatnymi dźwiękami, a dopiero po chwili zorientowała się, że w powietrzu unosi się coś jeszcze. Nieco zdezorientowana nimfa rozejrzała się po okolicy. Szukała czegoś… Jakby ta melodia była inna spośród tych wszystkich, które słyszała. Śledząc wzrokiem okolicę ostatecznie skupiła wzrok na leśnym łunie. Całkowicie zatopiła się w dźwiękach, ciągle szukała celu, do którego docierała melodia. I w tedy, ku jej wielkiemu zaskoczeniu, dojrzała maluteńką roślinkę wśród panującej śmierci. Jasna łodyga i dwa do doczepione listki nieznacznie się poruszały. Miała wrażenie, że ów roślinka zjawiskowo tańczy i błyszczy. Kobieta osłupiała. Ta roślinka żyła. Żyła i tańczyła. <br>Gdy satyr skończył grać nimfa od razu podniosła wzrok na chłopca pytając oczami „Jak ty to zrobiłeś?”. Cedr nie czekał na słowa, a od razu wesoło odpowiedział.<br>- Bo zacząłem grać dla ciebie. <br><br>Cedr odkrył tajemnicę Wielkiego Ogrodu, który nie żył melodią, a jego intencjami i sercem.<br>I tak też z dźwięku do dźwięku, z melodii do melodii, powstał piękny Wielki Ogród.<br><br><i>„Polana tysiąca kwiatów. Las tysiąca owoców. Ogród tysiąca ziół” </i>– tak właśnie nazywają to magiczne miejsce. Shakuhachi w dłoniach satyra okazał się być błogosławieństwem dla ogrodu. Cedr jest wstanie wyhodować w nim wszelkie możliwe rośliny, jakie tylko zechce i o ile oczywiście odnajdzie dla nich odpowiednią melodię (oraz odpowiednio zadba o warunki naturalnego środowiska roślin).<br>Wielki Ogród strzeżony jednak jest nie tylko stworem leśnym, ale także magią. Nikt go jeszcze samodzielnie nie odnalazł. Nie ma drogi, która zaprowadziłaby podróżnika do ogrodu. Jedynym przejściem do niego jest ów satyr. Strażnik Wielkiego Ogrodu.<br><br><br>Primethele przechodziła nad brzegiem rzeki. Uśmiechnęła się szeroko w stronę sióstr, które odwdzięczyły się ponurymi minami. Kilka nimf obróciło głowy, większość nie odpowiedziała na powitanie. Kobieta ciężko westchnęła, po czym od razu powędrowała w stronę Wielkiego Ogrodu. Długo zajęło jej dojście do Cedra, jakby nagle zapomniała odpowiedniej drogi, a gdy miała wrażenie, że jest już blisko uderzyła czołem o niewidoczną barierę.<br>Nimfa pogłaskała się zdezorientowana po głowie i zaczęła oglądać krajobraz przed sobą. Sam las, a jednak nie może wysunąć ręki przed siebie. Zirytowała się, przecież wie, że tędy można dojść do Wielkiego Ogrodu! Chyba…<br>- Cedr! – krzyknęła, gdy dojrzała wyłaniającego się z zarośli satyra. – Co się stało? – spytała zdenerwowana.<br>- Obraziły się na mnie – bąknął niechętnie.<br>- To już się na mnie odbiło, ale dlaczego się obraziły?<br>- Bo zagrałem melodię uniemożliwiającą im wejście do Wielkiego Ogrodu.<br>Primethele spojrzała na mężczyznę wielkimi oczami, jakby nie rozumiała, co właśnie do niej powiedział.<br>- Niestety nie potrafiłem zagrać takiej, która wpuściłaby ciebie… - powiedział gorzko spuszczając wzrok. Nimfa długo nie wiedziała co odpowiedzieć i od czego zacząć. Satyr odpowiedział, że ktoś szkodzi temu miejscu i musiał nałożyć dodatkową ochronę także przed nimfami, chociaż wcześniej miały one do Wielkiego Ogrodu pełny dostęp.<br>- O tyle macie lepiej, że możecie dojść do bariery. Wędrowcy będą się jedynie błąkać godzinami i nigdy nie dojdą choćby do bariery.