Oglądasz profil – Gwenfyvar

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Gwenfyvar de Molinair
Rasa:
Leśny Elf
Płeć:
Kobieta
Wiek:
23 lat
Wygląda na:
17 lat
Profesje:
Zielarz, Bard
Majątek:
Ubogi
Sława:
Nieznany

Aura

Słaba, bardzo jasna i połyskująca aura w której barachitowa barwa łączy się z miedzią poplamioną cynowymi śladami, a całość otacza szafirowa poświata. W okół nie słychać żadnych dźwięków ale za to wypełnia nozdrza silnym zapachem lasu. Aura uderza w podniebienie łagodnym, słodko-kwaśnym bogactwem smaku. Sprawia wrażenie raczej miękkiej i dość elastycznej. W dotyku jest przyjemnie aksamitna, ale trzeba uważać by się nie skaleczyć gdyż jest niezwykle ostra. Zależnie od sytuacji może wydawać się ciepła lub chłodna.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Gwenfyvar
Wiek:
20
Grupy:
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Kobieta

Skontaktuj się z Gwenfyvar

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
4 lat temu
Ostatnio aktywny:
1 godzinę temu
Liczba postów:
63
(0.07% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.04)
Najaktywniejszy na forum:
Księga Boskich Praw
(Posty: 14 / 22.22% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Nieobecności
(Posty: 9 / 14.29% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:niezbyt silny, wytrwały
Zwinność:niezdarny, błyskawiczny, dokładny
Percepcja:wyostrzony wzrok, czuły słuch, kiepski węch, pozbawiony zmysł magiczny
Umysł:bystry, ineligentny
Prezencja:piękny, godny

Umiejętności

ŚpiewMistrz
JeździectwoBiegły
ZielarstwoBiegły
BotanikaBiegły
Gra na instrumencieOpanowany
RysunekOpanowany

Cechy Specjalne

Sprawna wspinaczkaZaleta
Gwenfyvar potrafi wspiąć się po niemal każdej powierzchni.
Mowa zwierzątRasowa
Postać potrafi bez problemu porozumieć się ze zwierzętami, odczuwać ich potrzeby, lęki.
Widzenie w ciemnościRasowa
Postać widzi w ciemności równie dobrze jak w świetle dnia.

Magia:

Nowicjusz

Przedmioty Magiczne

Magiczny rysikZaklęty
[loteria] Sam tworzy rysunki, jednak nie mogą one wykraczać poza zdolności właściciela.
Amulet ShialiBaśniowy
Amulet należący uprzednio do matki Gwenfyvar, wcześniej do babki. Niestety elfka nie wie, jak trafił on w ręce jej przodków. Ma kształt czterolistnej koniczyny, jest srebrny, a pośrodku liści lśni mały szafir.
Bezdenna torbaBaśniowy
Na pierwszy rzut oka jest to zwyczajna, wyświechtana skórzana torba, jednak mogłaby pomieścić nawet słonia. Wyjąć z niej coś może jedynie jej właścicielka. Ponadto neutralizuje on ciężar przedmiotów w torbie.

Charakter

Gwenfyvar jest zagubioną osobą, bardzo rozdartą wewnętrznie. Lubi bawić się i przebywać z innymi, a czasami uciec się do samotności i wraz z Laylą w milczeniu obserwować gwiazdy. Niezwykle wrażliwa na piękno i dobro, wszystkiemu co żyje stara się oddać swoją uwagę i miłość. Posiada w sobie wewnętrzne dziecko, choć nie tylko dlatego, że potrafi cieszyć się z niczego i dobrze bawić - ma bardzo dużą nadzieję i wiarę w ludzkość, w ich dobro i sens ich stworzenia. Przez to jest nieco naiwna, łatwo ją zmanipulować. Szuka odpowiedzi na wiele pytań i nie załamuje się porażkami. Z jednej strony jest spokojna i opanowana,a z drugiej łatwo się ekscytuje i robi dużo hałasu wokół siebie. 
Można przekonać się o jej melancholijnej naturze, a także dużej wrażliwości, kiedy przebywa się z nią sam na sam. Bywa zarozumiała w niektórych kwestiach. Czasami woli wierzyć w coś co nie istnieje, zamiast zaakceptować trudną rzeczywistość. Kocha dzieci i wszystko, co urocze.

Wygląd

Wygląd Gwenfyvar jest zadziwiający. Łączy w sobie dwie elfie natury, które z pozoru są kompletnym przeciwieństwem. Niebieskie oczy matki i czerwone ojca utworzyły fiołkową mieszankę w jej tęczówkach. Malinowe wargi nierzadko częstują towarzyszy szczerym uśmiechem. Gładka, blada skóra kontrastuje z ciemnobrązowymi włosami, które opadają do talii. Figlarności jej wyglądu dodają piegi rozsiane w okolicach malutkiego noska i ramion. 
Najczęściej białe, zwiewne bądź lniane suknie zasłaniają wdzięki Gwen. Cóż, elfka ma się czym pochwalić. Jej ciało jest smukłe i zgrabne. Ma długie nogi, nie za szerokie biodra i jędrne pośladki, kobiece wcięcie w talii i średniej wielkości piersi. Dobrze widoczne są jej obojczyki. Mierzy prawie pięć i pół stopy.
Jej sposób poruszania się jest pewny, choć delikatny. Patrząc na nią największą uwagę przykuwa jej niewinny, skromny, nieświadomy swego piękna wzrok.

Historia

- Tatusiu, spójrz, jaki śliczny...<br>Na ramieniu Gwen siedział mały nietoperz. Uleciał do góry, zaskrzeczał, zatoczył koło w powietrzu i z powrotem usiadł.<br>- Doprawdy; nie wiem, czemu fascynują cię te obrzydliwe stworzenia - ojciec spojrzał na nią z ukosa znad lektury książki. - Nie pobawisz się z koleżankami? wolisz ze zwierzątkami?<br>- No bo one mają klub w którym trzeba mieć zwierzątko a nietoperze się nie liczą...<br>- Tak powiedziały?<br>- Tak... bo one mają jaszczurki, i węże, i Rienn to ma nawet pająka, takiego znad powierzchni...<br>Ojciec westchnął.<br>- A ty jakie chciałabyś mieć zwierzątko?<br>- Tatusiu... - dziewczynka podbiegła do ojca, przytuliła go mocno i popatrzyła mu w oczy swoimi dużymi, błyszczącymi oczami. - A kupiłbyś mi panterę?...<br>Ojciec ze zdumieniem popatrzył na córkę.<br>- Dlaczego panterę?<br>- Na pałacu są płaskorzeźby z wygrawerowanymi panterami... i są takie piękne...<br>- Pomyślimy jeszcze - ojciec posadził Gwen na kolankach. Bardzo ją kochał.<br>xxx<br>- I twój ojciec wtedy kupił ci panterę? Tak po prostu?<br>- Pochodziłam z zamożnej rodziny - uśmiechnęłam się i spojrzałam na śpiącą Laylę w blasku ogniska.<br>- Więc ona ma już...<br>- Kiedy ją dostałam, miała rok, a ja siedem lat. Teraz mam dwadzieścia jeden... więc ona ma piętnaście.<br>- I wtedy już umiałaś rozmawiać ze zwierzętami?<br>Zaśmiałam się.<br>- To nie tak, że one mają jakiś język,  którym się porozumiewają. Po prostu czuję ich pragnienia, potrzeby... w taki sposób je rozumiem. Duuuuużo wyraźniej, niż inni.<br>- Chyba rozumiem... mów dalej.<br>xxx<br>-... to naprawdę okropne, jak mogłeś do tego dopuścić, Rahidzie. Ma już prawie dziewięć lat, a zachowuje się gorzej, niż!.. ah, nieważne... W ogóle nie obchodzi jej, jakie ma pochodzenie, kiedy może się odezwać; jest bezczelna, zadaje się z ludźmi z niższych kast!...<br>- Przecież to jeszcze dziecko, siostro.<br>- To już nie dziecko! Od jutra przyprowadzę jej nauczyciela, który ją nauczy ogłady.<br>Ciotka Sinneah wyszła z salonu trzaskając drzwiami.<br>Gwenfyvar wszystko podsłuchała i nie mogła zrozumieć, co robi nie tak.<br>xxx<br>- Wtedy przyprowadziła mojego nowego nauczyciela... Seila Makhana... bodajże. Był synem jej kuzynki drugiego stopnia.<br>- Czego cię uczył?<br>- Trochę próbował mi wpoić zasady rządzące światem pod powierzchnią... ale rzadko kiedy mnie uczył.<br>xxx<br>- Jeszcze raz, pomalutku. Przedstaw się. <br>- Nazywam się Gwenfyvar Lawsford Giovanna de Molinair, jestem córką Rahida Cahela Sellena de Molinair, monarsze...<br>- Już, wystarczy - westchnął zrezygnowany. Po chwili znowu zagadnął, niedbale:<br>- Lubisz się bawić, prawda?<br>- Tak, bardzo! - elfka uśmiechnęła się.<br>- To chodź, pobawimy się trochę...<br>Nauczyciel powoli rozpinał swoją koszulę.<br>xxx<br>Zamilkłam i poczułam, że nie mogę kontynuować.<br>Mój towarzysz chyba wyczuł, że coś jest nie tak.<br>- Zgwałcił cie - powiedział sucho towarzysz.<br>Nie miałam odwagi potwierdzić, tylko siląc się na żartobliwy ton, powiedziałam:<br>- Bezczelny jesteś, że pytasz o to wprost.<br>Wyszło mi dużo bardziej szorstko, niż chciałam. Nie chciałam go urazić, ale nie znalazłam w sobie siły na powiedzenie czegokolwiek więcej.<br>Między nami zapadła cisza przerywana trzaskaniem drwa w ognisku.<br>xxx<br>- Ojcze... <br>- Oh, tu jest moja mała księżniczka! - powiedział, kładąc córkę na kolanach. Jak zwykle o tej porze pracował przy biurku, lub czytał książkę ze swojej dużej kolekcji. - Jak tam, spisałaś się na lekcjach?<br>- Tatusiu...<br>- Co?<br>- Bo ten pan chyba mnie bije...<br>- Ale jak to - zaśmiał się, nie rozumiejąc. - Jak to: chyba? Masz siniaczki? Pokaż...<br>- Bo to miała być tajemnica... Ten pan się ze mną tak bawił...<br>Powoli uśmiech blednął na twarzy Rahida. <br>- Opowiedz wszystko.<br>xxx<br>- Nazajutrz mój nauczyciel już nie żył.<br>Patrzyłam w ogień, było mi gorąco w twarz, ale tańczące płomienie skutecznie mnie zahipnotyzowały i nie mogłam oderwać od nich wzroku.<br>A raczej, nie mogłam spojrzeć w bok, na mojego towarzysza. <br>- Jak to się stało więc, ze dotarłaś tutaj?<br>- Mój ojciec zachorował...<br>xxx<br>- Gwen, muszę Ci coś powiedzieć.<br>Elfka usiadła posłusznie przy ojcu na skraju łoża. Chwyciła jego dłoń.<br>- Kiedy miałem dziewiętnaście lat, uciekłem stąd. Nienawidziłem tego miejsca. Dotarłem aż do Alarnii, do Szepczącego Lasu. Tam poznałem twoją mamę - uśmiechnął się. - To była wspaniała osoba... Przypominasz mi ją, wiesz, Gwiazdeczko? - pogładził jej włosy. - Miała na imię Nauzyka. Umarła podczas Twojego porodu. A ja postanowiłem, że wrócę tutaj, żebyś żyła pod dostatkiem, wśród mojej rodziny... ale zrozumiałem, jaki popełniłem błąd... nie potrafię sobie tego wybaczyć... Bardzo cię kocham.<br>- Ja też cię kocham, tato.<br>- Mam coś dla ciebie... to należało do twojej babki, a później matki. Niech cię chroni.<br>xxx<br>- Otrzymałam amulet mojej mamy... - uśmiechnęłam się, bawiąc się wisiorkiem. Srebro migotało w świetle ogniska. - Do tego mnóstwo pieniędzy.<br>- Twój ojciec umarł?<br>- I tak by go zabili. Za zabicie mojego nauczyciela. Ale ponieważ zachorował, darowali mu czas. Oczywiście rodzina Makhana nie była z tego zadowolona. Ojciec podejrzewał, że poszukaliby zemsty dalej, i zabiliby mnie. Dlatego kazał mi uciekać.<br>- Ile miałaś lat?<br>- Dwanaście bodajże...<br>xxx<br>- Wsiadaj, mała, tylko żeby nikt cię nie widział - powiedział chrapliwym szeptem jeden z kupców. Ukrył Gwen wraz z jej panterą i kosztownościami w kupieckiej karawanie, która miała wyruszyć w kierunku Alarnii.<br>- Cicho mała, cicho... - wyszeptała elfka do skomlącej Layli.<br>xxx<br>- Resztę historii znasz. Przybyłam tu, a w opiekę wzięła mnie rodzina mojej matki, która otrzymała już wcześniej wiadomość. Nauczyłam się wielu rzeczy... wychowałam... lecz nadal czuję, że to chyba nie jest moje miejsce na ziemi. <br>- Powiedz coś jeszcze, jakąś ciekawostkę...<br>- Potrafię ruszać uszami i nosem - wydymałam nozdrza, zastrzygłam uszami, a następnie zrobiłam głęboki ukłon. Mój towarzysz zaśmiał się.<br>- Coś jeszcze?<br>Drwa w ognisku złamały się, iskry zatańczyły z wiatrem. Powiew uniósł się wyżej, budząc liście dębów, pochwalił ich muzykę i ucichł.<br>- Wierzę, że świat jest przepiękny.<br>Mój towarzysz, drozd, zaśpiewał raz jeszcze, uleciał nad lasem i zniknął za koronami drzew.<br>- Ja też tak uważam - zaćwierkał na pożegnanie.

Towarzysz

Imię:Layla
Gatunek:Czarna pantera
Płeć:Samica
Wiek:4 lat

Layla jest dużą, zgrabną, czarną panterą. Na jej kocim pyszczku migocą śliczne, duże, zielone oczy. Zwierzę jest podarkiem od ojca Gwenfyvar.