Oglądasz profil – Finnghuala

Ta postać nie została jeszcze zaakceptowana
Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Glukel
Rasa:
Eugona
Płeć:
Kobieta
Wiek:
46 lat
Wygląda na:
19 lat
Profesje:
Wojownik
Majątek:
Bez grosza
Sława:
Rozpoznawalny

Aura

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Finnghuala
Grupy:
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Kobieta

Skontaktuj się z Finnghuala

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
6 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
21 godziny temu
Liczba postów:
1
(0.00% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.01)
Najaktywniejszy na forum:
Księga Boskich Praw
(Posty: 1 / 100.00% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Prośby o sprawdzenie KP
(Posty: 1 / 100.00% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:raczej silny, odporny
Zwinność:zręczny, szybki
Percepcja:niedowidzący, czuły węch, wyostrzony smak
Umysł:niezbyt bystry, niezbyt błyskotliwy, silna wola
Prezencja:odpychający, barbarzyński, szarak

Umiejętności

PolowanieBiegły
Głównie poluje na zwierzęta, kiedy robi się głodna. Jedynie z rzadka napatoczy się w lesie jakiś heretycki wandal, którego trzeba przywołać do porządku... lub zjeść.
Skradanie sięZaawansowany
Sunie bezgłośnie po ziemi, nie alarmując nikogo, chyba że w chwili zaciśnięcia na nim szczęk.
GimnastykaZaawansowany
Zachowanie dobrej formy pozwala na swobodę ruchu nawet w formie hybrydy.
PrzetrwanieOpanowany
Każdy las jest jej domem.
PływanieOpanowany
Tego nauczyła się sama, instynktownie. Ponad trzyprętowy ogon sporo waży, ale potrafi go utrzymać na wodzie.
MeteorologiaOpanowany
Potrafi przewidzieć trzęsienia ziemi i ulotnić się na długo przed nimi.
UnikiOpanowany
Woli nie wdawać się w walkę bezpośrednią. Jeśli atak z ukrycia nie wyjdzie a przeciwnik jest silny, Glukel stara się uniknąć ataków z jego strony i jak najszybciej się wycofać.
Czytanie aurPodstawowy
Potrafi rozpoznać po zapachu aurę driad i części zwierząt. Pozostałe elementy emanacji to dla niej tylko ładne kolorki i śmieszne brzęczenie.
BestiologiaPodstawowy
Potrafi nazwać część bestii zamieszkujących Las Driad. Polując na nie przez wiele lat i śledząc każdy ich ruch, nauczyła się również zwyczajów poszczególnych gatunków. I wie, jak smakują.
NaturianizmPodstawowy
Glukel wie, jak wyglądają driady; zna ich zwyczaje, obrzędy i zdolności.
PoliglotyzmPodstawowy
Driady nauczyły ją języka naturian. Mówi w nim całkiem płynnie, ale znajdą się słowa, których nie zna.

Cechy Specjalne

InstynktZaleta
Wie, z kim może wygrać, jak duże są jej szansę i czy powinna wziąć ogon za pas. Eugona co prawda nie należy do najinteligentniejszych, ale nie jest na tyle odważna, by narażać się w bezpośredniej walce.
Wąż w ludzkiej skórzeRasowa
Przez wiele lat żyła w przekonaniu, że jest wężem. Postać hybrydy, którą nauczyła się przybierać od niedawna, wciąż posiada więcej cech zwierzęcia, niż człowieka. Nie licząc ogona ciągnącego się od pasa w dół, posiada długi, ostry język, będący przyczyną jej wady wymowy, a także dosyć gęsty jad. Ludzka skóra eugony się wyraźnie łuszczy, na plecach znajdują się wypustki - łuski, które nie zdołały się uformować, zaś oczy... jej żółte ślepia nie zdradzają nic. Ktoś mógłby powiedzieć, że Glukel jest niewidoma - to nieprawda. Zmysł wzroku bardzo jej się przydaje, jednak jest on w każdej postaci naznaczony monochromatyzmem. Dziewczyna widzi wyłącznie w odcieniach szarości, poza tym lepiej wychwytuje poruszające się cele, natomiast te, które stoją w miejscu, może dość łatwo przeoczyć. Jest jednak coś, czego jej brakuje w humanoidalnej postaci - termoreceptorów. Dlatego najczęściej poluje pod postacią węża, o wiele łatwiej jej idzie wykrywanie zwierzyny przy pomocy promieniowania cieplnego.
Mowa wężyRasowa
Potrafi porozumiewać się z wężami w obu postaciach zarówno przy pomocy telepatii, jak i syknięć.
AgresjaRasowa
W formie węża dużo łatwiej ją rozzłościć. Czasem denerwuje się, nawet gdy nie ma ku temu najmniejszego powodu, a i taki napad szału może się skończyć dla kogoś tragicznie... ale nie dla natury. Ta zawsze jest przez Glukel traktowana z największą delikatnością.
RegeneracjaRasowa
Prawdopodobnie jedna z największych zalet bycia eugoną. Lekkie rany znikają nawet po minucie, cięższe potrzebują na to przynajmniej godzinę.
Jadu bez likuRasowa
Ślina Glukel jest silnie trująca, w dodatku organizm eugony zdaje się produkować ją nadmiernie, przez co zwykle widać, jak burgundowa ciecz ścieka z jej pyska bądź ust. Po wniknięciu do krwioobiegu ofiary przez uszkodzoną skórę lub błony śluzowe, potrafi w około dziesięć minut ją otumanić, sparaliżować kończyny, a na końcu zabić w męczarniach silnej gorączki nawet do dwunastu godzin, choć oczywiście wiele zależy od jej odporności. Jad ten stanowi najniebezpieczniejszą z broni perłowołuskiego węża
Bezkresna naiwnośćWada
Uwierzy w każde kłamstwo, chyba że dotyczy ono bezpośrednio niej - nie da sobie wmówić, że ma na imię Gryzelda.

Magia: Inkantacje

ZiemiUczeń
Driady wiedziały, że eugony mają do magii ziemi smykałkę, więc przekazały jej wiedzę na ten temat. Wada wymowy uniemożliwia czasem Glukel rzucenie czaru, dlatego musi nad inkantacjami pracować ciężej niż inni.

Przedmioty Magiczne

Mroczny

Charakter

Driady to w większości dobre i szczere istoty. Zaopiekowały się eugoną, ale nie przygotowały na rozmowę z ludźmi. Nie wytłumaczyły, czym jest kłamstwo.
Dlatego Glukel wierzy we wszystko, co jej się powie. Łyka najbardziej oczywiste brednie. Ale ma swoje przekonania i silną wolę. Rozróżnia zdanie obiektywne od subiektywnego i z tym drugim umie się nie zgodzić. Zwykle jednak łatwo ją przekonać do swoich racji. Sama zaś nieszczególnie dba o to, czy ktoś się z nią zgadza.
Nie jest aż tak ciekawa świata, jak można się spodziewać po kimś, kto przez niemal trzy dekady żył w separacji z istotami rozumnymi, wychowywany przez gady polegające wyłącznie na instynkcie. Rola obrońcy lasu zbyt mocno przypadła jej do gustu, by miała ją tak łatwo porzucić. Dodatkowo do dobrowolnego opuszczenia kniei zniechęca ją brak drzew - w sytuacji zagrożenia nie miałaby dokąd uciec, a choć nie jest tchórzem, dba o swoje życie.
Niewiele jej potrzeba do szczęścia. Lubi rozmawiać z wężami i driadami oraz napełniać żołądek solidnym posiłkiem. Ćwiczy splatanie włosów w wolnym czasie, składa hołd Matce Naturze. Jest optymistycznie nastawiona do wszystkiego i potrzeba naprawdę wiele przykrości, aby ją zasmucić.
A zezłościć? To jej przychodzi o wiele łatwiej. Nienawidzi ludzi, który szkodzą przyrodzie.
I właściwie tyle. Jeśli ktoś umrze, to znaczy, że tak chciała Matka Natura, lub był zwyczajnie zbyt słaby - niezależnie od tego, czy chodzi o wroga, czy przyjaciela. Nie wierzy w pustkę po śmierci ani w to, by po drugiej stronie było źle, zaś rozstanie ze zmarłymi uważa za tymczasowe. Swoją krzywdą też się praktycznie nie przejmuje - jeśli zasłużyła, to jest w stanie sama się ukarać. Jeśli jednak ktoś zrobił jej coś złego bez najmniejszego powodu, uczyni mu dokładnie to samo, nie więcej.
Eugona jest pracowitą osobą. Obowiązki wykonuje od razu i z nimi nie zwleka. Mimo to potrafi również docenić czas wolny. Wówczas spędza czas wśród leśnych ludzi, bądź uczy się magii ziemi.

Wygląd

[Postać hybrydy]

Wiele eugon zostaje obrażanych bezpodstawnie - ich piękne twarze są niedostrzegalne dla ludzi, którzy kierują swe oczy wyłącznie ku łuskom bądź wężom na głowie. Glukel co prawda nie posiada tych ostatnich - swe lekko podniszczone blond włosy nauczyła się od driad splatać w staranny warkocz. One są właściwie najpiękniejszym elementem jej wyglądu, bowiem, prócz zwiewnej tuniki odkrywającej zgarbione ramiona, nie ujrzysz nic, co by zasługiwało na pozytywną uwagę. Jej jasnoszara skóra wyraźnie się łuszczy, odbijając przy tym zielone i różowe barwy; widnieje na niej mnóstwo zmarszczek, aczkolwiek jej jędrność w odpowiednich miejscach wyraźnie sugeruje obserwatorowi, że ma przed sobą stosunkowo młodą istotę.
Jej szyja jest dosyć długa, piersi niewielkie, zaś dłonie wieńczą długie, kościste palce. Ale to nie to przyciąga najbardziej zdegustowane spojrzenia. O ile biorąc pod uwagę poprzednie czynniki można by ją uznać za niezbyt urodziwą, tak twarz Glukel czyni jej aparycję iście szpetną. Wybałuszone, żółte ślepia o opadniętych powiekach i zwisający z ust, wielki, ociekający jadem jęzor to nie jest widok, który chciałoby się oglądać nawet raz w tygodniu.
Przy tym wszystkim "odrażający" wężowy ogon wypada blado. Choć nie, ten należący do niej raczej jaśniejszy już nie będzie. Pokrywające go łuski można nazwać perłowymi, aczkolwiek za sprawą odbijających się od nich, mniej wyrazistych barw zdają się być wręcz transparentne. Kto jak kto, ale gad czy inna eugona mogliby je nawet zachwalić.

[Postać węża]

W tej postaci Glukel znacząco przerasta większość gatunków węży. Długość jej ciała wynosi trzy i pół pręta, zaś obwód jest proporcjonalny do tej miary. Całą ją pokrywają gładkie, a jednocześnie twarde jak stal łuski o identycznym zabarwieniu, co w jej pół-ludzkiej postaci. Kolor jej oczu to żółć z domieszką mosiądzu; źrenice zmieniają swój kształt w zależności od oświetlenia, choć są nieco przymglone, podobnie jak w formie hybrydy. Po długich zębiskach spływa gęsta, burgundowa ślina, z kolei wąski, rozdwojony na końcu język łapczywie wyłapuje zapachy z otoczenia.

Historia

Jajo Glukel zostało porzucone w jaskini u wschodnich podnóży Obsydianowych Szczytów. Była wężem odkąd sięga pamięcią, a wychowywały ją gady z tego samego gatunku. Tak przynajmniej sądziła, bowiem przez pierwsze dwadzieścia siedem lat nikt nie poddał tego faktu w wątpliwości. Nie znała świata, nie wiedziała nic o ludziach, bóstwach ani nawet o innych naturianach. Żyła, przemieszczając się od czasu do czasu i zgrabnie unikając trzęsień ziemi; polowała na coraz to większe zwierzęta - musiała, gdyż ona sama rosła w niesłychanym tempie.
Z rzadka wydawało jej się, że w oddali między drzewami majaczą nietypowe sylwetki. Stały na dwóch nogach, nie czterech, i w dodatku wydawały dziwne odgłosy. Węże nic jej nie powiedziały na ich temat, zapewne więc też nie miały o nich pojęcia. Jednak eugona nie zamierzała na nie polować - zazwyczaj było ich zbyt wiele. W takich momentach wolała czekać w ukryciu, aż sobie pójdą.
Ale pewnego razu natrafiła się okazja. Dostrzegła samotną postać, przemierzającą leśne ścieżki. Co rusz zatrzymywała się, rozglądając dookoła, bądź przykucając obok kwiatów. Taki moment wybrała Glukel i, jak to miała w zwyczaju, zaatakowała ofiarę z ukrycia. Cóż, a przynajmniej spróbowała, bowiem wnet ziemia rozwarła się, więżąc ją w głębokiej na kilka sążni dziurze.
- Kwiaty wyszeptały, że mnie śledzisz. Czemu? - kobieta syknęła łagodnie w stronę perłowołuskiej. Za moment na jej twarzy pojawił się wyraz zaskoczenia. - Ty... nie jesteś zwykłym wężem.
W tamtym momencie uwolniła gada. Ten natomiast tkwił zaskoczony w bezruchu, jakby czekając na wyjaśnienie. Stojąca przed nią istota nie wyglądała meduzie na węża, a jednak porozumiewała się w ich języku. Jak to możliwe?
Rozmówczyni, nazywająca się driadą, powiedziała jej między innymi o tym, czym w rzeczywistości jest Glukel. Stworzeniem Matki Natury. Po części człowiekiem. Eugona z początku w to nie wierzyła, ale dała się namówić obcej, by zaprowadziła ją do swojego lasu. Nawet jeśli podróż miała trwać kilka dni.
Plemię driad okazało się dość wybredne. Zaakceptowały wężową damę bardzo niechętnie, jedynie przez wzgląd na szanowaną członkinię, która ją odnalazła i za nią poręczyła. Dlaczego to zrobiła? Glukel nie wie tego do tej pory, ale darzy ją szacunkiem.
Leśne niewiasty łatwo przekonały przybyszkę do swojej religii, ale prócz tego nauczyły ją władać mową naturian, magią ziemi oraz przybierać postać hybrydy. W zamian eugona miała chronić las, pożerać tylko te zwierzęta, których jest zbyt wiele, osłaniać gatunki z mniejszą populacją oraz, przede wszystkim, mścić się na istotach, które krzywdzą drzewa i rośliny, bądź w inny sposób obrażają boginię przyrody.
Dla kogoś takiego jak ona było to dość proste zadanie - jeśli brać pod uwagę tężyznę fizyczną. Inaczej sprawa się miała z jej charakterem. Nie to, że nie chciała się podjąć owej roboty, a wręcz przeciwnie. Była zadowolona, że sprawuje tak ważną funkcję i jednocześnie broni sprawiedliwości. Miała jednak pewien słaby punkt, który niejeden spryciarz mógł wykorzystać.
Sunąc po lesie, natrafiła na człowieka. Wyglądał na żebraka - był brudny, obdarty, nosił łachmany, ale o dziwo twarz miał czystą, zaś w jasnym spojrzeniu kryła się iskierka chytrości. Zapytała go, co tutaj robi - nie odezwał się. Przybliżyła się, aby go nieco przekonać do rozmowy, a gdy cały szok opuścił jego lico, została powiadomiona o strasznym czynie. Rzekomo kilka dni temu został spalony cały las, a to za sprawą kogoś, kogo obcy znał, i komu zamierzał wymierzyć karę. Skierował więc swe kroku ku jednemu z największych plemion opiekunek, ale napotkawszy eugonę, zdecydował się poprosić o pomoc ją.
Ta się zgodziła natychmiast. Jakby nie patrzeć, musiała wykonywać swoją pracę.
- Podróż nam trochę zajmie, ale będzie warto. Zwyrodnialec dostanie za swoje... - rzekłszy to, mężczyzna odwrócił się, od teraz pełniąc rolę przewodnika.
Czy gdyby dostrzegła jego obecny wyraz twarzy, nadal wierzyłaby w jego słowa? Biorąc pod uwagę jej naiwność, trudno powiedzieć, aczkolwiek niecny uśmiech w takiej sytuacji z pewnością powinien wzbudzać podejrzenia...
  • Najnowsze posty napisane przez: Finnghuala
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Data