Pałac Króla Arata[Złota komnata] Uroczysta wieczerza

Pałac w którym swoją siedzibę ma Król Nandan -Ther'u - Arat, syn słynnego w całej Allaranii Nermara znanego ze swojej dyplomacji i działania na rzecz pokoju podczas ostatniej wojny prowadzonej na Równinie Maurat. Arat jest młodym acz niezwykle mądrym władcą, wraz ze swoją żoną Alanti zamieszkuje komnaty pałacu położonego w centralnej cześć miasta.
Awatar użytkownika
Gart
Urzeczywistniający Marzenia
Posty: 521
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Człowiek
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Gart »

Milczał długą chwilę po tym jak padło pytanie. Rachel mogło się wydawać, że już nie odpowie. W końcu jednak spod maski wydobył się spokojny, nieco zachrypnięty, męski głos.
- Nie znam miasta. Radzę Pani zapytać kogoś z tych strojnych ludzi... - "O ile widzą coś poza czubkiem własnego nosa" dodał w myślach.
- A rynek pewnie wskaże Pani jakikolwiek z napotkanych przechodniów. - podświadomie wyczuł, że kobieta szuka jakiegoś towarzysza do podróży. Nie był jednak pewien, czy powinien to okazywać, bo jeszcze nie załatwił sprawy, od której właściwie zależało dokąd się uda. Myślami błądził przez chwilę po możliwościach, w końcu nic więcej na głos nie dodając. Nie ruszał się z miejsca, czekając czy Rachel jeszcze o coś zapyta, czy po prostu odejdzie.
Awatar użytkownika
Daimon
Szukający Snów
Posty: 164
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Wampir
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Daimon »

Ukłonił się Anadorowi na pożegnanie. Gdy ojciec Niliany był już od nich oddalony o kilkanaście metrów, Daimon opadł na krzesło z westchnieniem ulgi. Rozmasował jedną ze swych skroni i otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć.
- Nie lubi mnie prawda ? - Jego głos wyrażał zmartwienie.
Może i nieco przesadzał ze stwierdzeniem iż ojciec Niliany go nie lubi, przecież nawet nie miał powodów by tak sądzić, ale wolał się mile zaskoczyć. Pośpiesznie chwycił za najbliższą odkorkowaną już butelkę wina, nalał nieco czerwonej cieczy do swojego kieliszka i odłożył butelkę blisko swojego talerza. Spojrzał na Nilianę nieco zakłopotany i zmartwiony.
- Chciałbym bliżej poznać twojego ojca i przekonać go do siebie, ale skoro jest zajęty to może innym razem.
Chwycił za kieliszek i wypił całą ciecz w znajdującą się w nim kilkoma stanowczymi łykami, po czym odłożył go i uniósł się od stołu.
- Chodźmy się przewietrzyć.
Ostatnio edytowane przez Daimon 13 lat temu, edytowano łącznie 1 raz.
Awatar użytkownika
Niliana
Kroczący w Snach
Posty: 225
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Człowiek - Bard
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Niliana »

Odprowadziła ojca nieco zakłopotanym wciąż spojrzeniem. Wiedziała co by sądził o tym, że całowała się z Daimonem w ogrodzie.
"Już chyba czas wszystko sobie należycie wyjaśnić" - pomyślała z westchnieniem i spojrzała na towarzysza.
Na propozycję Daimona zawahała się chwilę. Potrzebowała odbyć z nim rozmowę na osobności, ale przez chwilę jej wzrok spoczął na Aravilli. Siedziała cały czas cicho i nie narzucała się nikomu. Zupełnie jak nie ta osoba... Wcześniej ani chwili nie mogła usiedzieć za stołem. To nie wróżyło nic dobrego. Na pewno ma kłopoty. Miała ochotę ją o to zapytać, ale zdecydowała, że zrobi to po powrocie. Spojrzała w oczy Daimonowi i skinęła głową.
- Chętnie. Tez miałam od dłuższego czasu na to ochotę. - przyznała półgłosem i wstała razem z nim. Rzuciła spojrzenie na taras. Drzwi były otwarte. Z tej perspektywy nie dostrzegła Jenyi siedzącej na murku.
- Chodźmy na taras - zaproponowała nadal cicho, przechodząc tuz obok niego i kierując się w kierunku powiewających na wietrze zasłon od tarasowych drzwi.
Orpheus
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 112
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Człowiek
Profesje:
Ranga: Zakochany Szlachcic

Post autor: Orpheus »

- Czemu obecność Panny Lawert na uczcie sprawiła tobie takie zaskoczenie, mistrzu?
- Otóż jestem pewien, że Arrawila Lawert obecnie znajduję się w letniej rezydencji w górach Dasso.
- Naprawdę? Może nie udał się wyjazd?
- Wątpię, nie przypominam sobie by wjeżdżała do pałacu. Jako zastępca mistrza szeptów wiedziałbym o takich rzeczach...
- Mała indagacja?
- Oczywiście.
- Malaiko, chcesz poznać pannę Nilianę Firewing?
Zapytał w końcu swoją partnerkę Orpheus .
- Z miłą chęcią.
- A więc chodźmy.
Oznajmił szlachcic wypijając ostatki wina jakie zostały mu w wielkim bogato zdobionym kielichu.

Gdy starszy mężczyzna, jak mniemał Orpheus, pan Firewing odszedł od miejsca, w którym siedziała Niliana oraz Arawilla, chłopak wstał i razem z Malaiką oraz Lordem Sullivanem podszedł do interesujących ich osobistości.
- Zechcą mi Państwo wybaczyć
Zaczął młody Revenlow.
- Że jako nieznajomy pozwalam sobie... atoli ciekawość dotyczący waszej osoby jest tak frapujący, że ...
Wtedy uprzejmie się ukłonił.
- Czy państwo pozwolą nam się przysiąść?
Zapytał.
I will get to you
And take you down
Tear your insides out
Crush your soul
Awatar użytkownika
Daimon
Szukający Snów
Posty: 164
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Wampir
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Daimon »

Skinął głową Nilianie, ponieważ miejsce bardzo mu odpowiadało. Daimon nie chciał odchodzić zbyt daleko od uroczystości, ale chciał móc wziąć kilka głębszych oddechów na świeżym powietrzu. Ruszył za Nilianą lecz nagle stanął w pół kroku. Drogę przerwał im jakiś młodzieniec kłaniając się przed nimi. Daimon oczywiście z grzeczności uczynił to samo i obrócił porozumiewawcze spojrzenie w stronę Niliany chcąc nim obwieścić, że nie ma pojęcia któż to jest.
- Chyba się nie znamy. Nazywam się Daimon Vasalius. - Powiedział głosem pewnym i zdecydowanym.
Zauważył, że tuż obok Orpheusa stanęła również dziewczyna o złocistych włosach. Daimon stwierdził, że to z pewnością jego towarzyszka zatem ukłonił się i pochwycił jej dłoń, musnął ją delikatnie wargami i puścił, prostując się natychmiast.
- Niestety nie wiem czy będą mogli się państwo do nas dosiąść, ponieważ właśnie mieliśmy zamiar udać się na taras. -
Awatar użytkownika
Niliana
Kroczący w Snach
Posty: 225
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Człowiek - Bard
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Niliana »

Zatrzymała się w pół kroku i zwróciła do Orpheusa z uśmiechem. Owszem, miała ochotę pomówić z Daimonem, ale wiedziała, że to będzie trudna rozmowa i bardzo się jej bała. Niespodziewane zjawienie się Reventlowa przywróciło jej nagle dobry nastrój. A może sprawił to po prostu jego widok i fakt, że się nimi zainteresował. W każdym razie zwróciła się do przybyłych pogodnym, ożywionym głosem.
- Pan Orpheus Revenlow, jak mniemam? Istotnie, nie mieliśmy nigdy przyjemności... - słysząc słowa Daimona, dodała przez grzeczność, ale tonem, którego nawet najbardziej przenikliwi, nie umieliby nazwać nieszczerym - Oczywiście, jeśli zechcą nam państwo towarzyszyć, będziemy zaszczyceni.
Spojrzała na minę Daimona, starając się nie okazać zaniepokojenia. Miała nadzieje, że rozumie wymogi dobrych manier. Zresztą nie przypuszczała, żeby towarzystwo miało z nimi długo zabawić. A nawet jeśli... odwleczenie intymnej rozmowy, bardzo kusiło. Po zajściu w ogrodzie, obawiała się, że mężczyzna znów zareaguje impulsywnie, a wtedy zadręczałaby się już do końca uczty.
Awatar użytkownika
Daimon
Szukający Snów
Posty: 164
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Wampir
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Daimon »

Widząc reakcje Niliany stwierdził, że nie ma co się pchać miedzy nich właściwie. Poza tym z początku chciał iść się przewietrzyć sam, ale zostawienie Niliany byłoby niegrzeczne. Trzy osoby to już za dużo poza tym zdawało mu się, że Orpheus nie przyszedł tu do niego, a do Niliany która wydawała się uszczęśliwiona tym faktem. Obrócił wzrok gdzieś w bok i westchnął.
- Właściwie, to rozbolała mnie głowa... ja już chyba pójdę. Było mi niezmiernie miło. -
Jego głos z początku był zachrypnięty więc w połowie zdania kaszlnął, aby poprawić swoją wymowę.
Ukłonił się do całej trójki i wykonał obrót na pięcie udając się gdzieś w stronę wyjścia z sali.
Orpheus
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 112
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Człowiek
Profesje:
Ranga: Zakochany Szlachcic

Post autor: Orpheus »

- Nic nie szkodzi.
Oznajmił przyjaźnie młodzieniec.
- Oprheus Reventlow.
Chwile później uczynił tak samo gestykulowany ruch jak Daimon. Mianowice schylił się i chwycił rękę Nilianu muskając ją w taki sam sposób.
- Bardzo mi miło. Ta panna stojąca obok mnie nazywa się Malaika, a ten szlachetny mężczyzna to Lord Sullivan.
Stojący mężczyzna odziany w zielono-brązowy płaszcz również się ukłonił, po raz kolejny naśladując ruchy wchodzące w skład zasad dotyczących etykiety i zwykłej uprzejmości. Młodemu Reventlow już zdawało się, że wszyscy udadzą się w kierunku tarasu gdy nagle mężczyzna towarzyszący Nilianie Daimon zgłosił swoją niedyspozycję i udał się w kierunku wyjścia z sali.
- Jeśli się nie przesłyszałem Pani jest tą sławną Nilianą Firewing nadwornym muzykantem jego królewskiej mości? Pani osoba jest znana nie mal w całym królestwie.To zaszczyt dla nas Panią poznać.
I will get to you
And take you down
Tear your insides out
Crush your soul
Awatar użytkownika
Niliana
Kroczący w Snach
Posty: 225
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Człowiek - Bard
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Niliana »

Momentalnie jej uśmiech stopniał do ledwo wyraźnego uśmiechu, który zachowała z trudem tylko po to, by zebrani nie dostrzegli jak wielką przykrość sprawiło jej jego odejście.
"A jednak nie zrozumiał..." pomyślała z goryczą.
Ośmieszyłaby się przed wszystkimi, gdyby pobiegła za nim. Była damą dworu i nie tak ją wychowano. Chociaż zakuło ją w sercu kontynuowała miła konwersację z królewskimi gośćmi. Jej uczucia pozostawały głęboko. Przywołała znów promienny uśmiech na swoją twarz i spojrzała na Orpheusa przepraszająco.
- Pan Vasalius nie czuje się za dobrze. Wobec tego... Możemy zasiąść? - zaprosiła towarzystwo gestem do stołu.

Muśnięcie wargami dłoni i szarmanckie słowa przystojnego młodzieńca przyjęła z lekkim zakłopotaniem. Normalnie, nie przejęłaby się ani takim gestem, ani słowami, ale Orpheus robił na niej duże wrażenie, przez co wracało poczucie winy wobec Daimona.
- Moja sława z pewnością nie dorównuje sławie mego ojca - odparła siadając na swoim miejscu - Jednak moja rodzina wyznaje tradycję sztuki jako misji i powinności. Ja także jako dziecko składałam przysięgę, że moja gra i śpiew będzie wzbogacać kulturę i opiewać historię. A panowie wypełnia jakąś szlachetną misję dla świata? - zapytała lekko żartobliwie.
Ostatnio edytowane przez Niliana 13 lat temu, edytowano łącznie 1 raz.
Awatar użytkownika
Daimon
Szukający Snów
Posty: 164
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Wampir
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Daimon »

Co prawda nie odszedł od Orpheusa i Niliany z powodu bólu głowy, ale gdy się oddalał coś faktycznie zaczęło być nie tak. Przełknięcie śliwy zaczęło sprawiać mu ból, paliło go w gardło. Oczy zaczęły go piec, przecierał je, ale to nie pomagało. Choć był jeszcze blisko nich, to jego krok stawał się wolniejszy, niespokojny, Daimonowi zdawało się, że kiwa się na boki. Skierował się do najbliższej ściany, aby się o nią oprzeć, choć zajęło to chwile, udało się. Wziął kilka głębszych oddechów, ale zaraz zacisnął dłoń na swoim gardle. Daimon znał to uczucie, znał je doskonale, opuściło go na tak długo, aby uderzyć ze zdwojoną siłą. Jego wampirzy głód dawał o sobie znaki, nie było to wcale dziwne zważając na okoliczności w których się znalazł, duża sala z ogromną ilością osób, każdy z nich przesiąkał zapachem krwi. Chciał zmusić ciało do wyjścia, do ucieczki, ale odmawiało mu posłuszeństwa. Jedyne co mógł teraz robić, to stać i czekać...
Awatar użytkownika
Pani Losu
Splatający Przeznaczenie
Posty: 638
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa:
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Pani Losu »

Obserwowała całe przyjęcie. Była zmęczona jak nigdy dotąd.
Wszyscy praktycznie wstali od stołu i zaczęli tańczyć lub rozmawiać w określonych grupkach. Swą uwagę przykuła na Pannie Lawert, która na przyjęciach okazywała się największą plotkarą ... tym razem siedziała cicho jak myszka.
Wokół niej nie było nikogo. Panna Nillana odeszła z przystojnym mężczyzną w kierunku tarasu. Jednak po chwili zaszedł im drogę Orpheus, nie wiedziała o czym rozmawia z Nillaną. Zauważyła jednak dziwne zachowanie mężczyzny ... odszedł on na bok i oparł się o ścianę.
Dopiero teraz spostrzegła, że jest on cały blady.
Powolnym kokiem podeszła do niego.
-Przepraszam, czy pan się dobrze czuje ? -zapytała troskliwie i złapała go za ramie
-Jest pan cały blady, może pomóc panu wyjść na taras by Pan się przewietrzył?
Awatar użytkownika
Daimon
Szukający Snów
Posty: 164
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Wampir
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Daimon »

Nagle poczuł delikatny dotyk na swym ramieniu, obrócił głowę w stronę służącej, jego oczy miały lekko krwistą poświatę, oddech wydawał się niespokojny. Chwile mu zajęło zanim się opanował i mógł odpowiedzieć na pytanie. Jego głos był ledwie słyszalny i lekko piskliwy.
- Tak, będę bardzo wdzięczny. -
Skinął jeszcze delikatnie głową. Jego oczy były trochę przymknięte przez co mógł wyglądać na zmęczonego. Z początku wsparł się na ramieniu kobiety, jednak później starał się już iść bez jej pomocy. Przeszedł gdzieś niedaleko miejsca gdzie siedziała Niliana i Orpheus, jednak nie obrócił się do nich, szedł prosto na taras. Zahaczył ramieniem o kurtynę która miała przykrywać drzwi do balkonu, purpurowy materiał zjeżdżał po jego ramieniu, aż doszedł do 1/4 tarasu. Wreszcie stanął przy barierce i wykonał kilka głębszych wdechów, machnął ręką w stronę kobiety.
- Bardzo pani dziękuje, ale proszę wybaczyć, chciałbym teraz zostać sam. - Tym razem jego głos był nieco barwniejszy i głośniejszy, choć nadal daleko mu było do normalności.
Calipso
Rasa:
Profesje:

Post autor: Calipso »

Dawno już nie bawiła się na takiej uczcie. Może nie była powiązana jakkolwiek z polityką, jednak nie jeden znał ją tu bardzo dobrze i zawsze była mile widzianym gościem na królewskim dworze. Wszak nie raz jej dar wykorzystywano by poradzić się przodków. Tym razem skorzystała z zaproszenia będąc w okolicy. Szła powoli korytarzem wydając przyjemny szelest biżuterią. Wkoło niej unosiła się przyjemna woń perfum a szaty falowały z każdym krokiem ciesząc oczy swoimi barwami. Zatrzymała się w wejściu i rozejrzała spoglądając po kolei na wszystkich obecnych. Na jej twarz wpłynął delikatny uśmiech. Kroczyła powoli i dostojnie witając się z wszystkimi napotkanymi na drodze osobistościami. Wymieniała uśmiechy, komplementy, siała czar i urok jak na wiedźmę przystało. Brakowało jej tego życia w luksusie, jedynym problemem był fakt, że nie wypadało palić w towarzystwie, a tego jednego nie umiała sobie nigdy odmówić. Kiedy nadarzyła się okazja ruszyła w kierunku tarasu. Kiedy była już na bezpiecznym terenie podciągnęła suknię i wyciągnęła za podwiązki długą drewnianą fajkę i małe metalowe pudełko na tytoń. Nigdy się z nimi nie rozstawała. Kiedy poczuła w ustach przyjemny smak dymu odetchnęła głębiej. Dopiero wtedy dostrzegła, że jest w towarzystwie młodzieńca zaś kawałek dalej siedział mały zwierzołaczek. Zaśmiała się cicho.
-Doprawdy ciekawe towarzystwo mi się trafiło.- Uśmiechnęła się pod nosem i zaczęła niemo przyglądać chłopakowi. Wyglądał jakby miał zaraz się wywrócić. Poza tym biła od niego specyficzna moc, którą nie raz spotkała.
-Jakieś... problemy?- Zapytała melodyjnym głosem i obdarowała go delikatnym uśmiechem.
Awatar użytkownika
Daimon
Szukający Snów
Posty: 164
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Wampir
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Daimon »

Nagle do jego nozdrzy dotarł zapach tytoniu, drapał go w gardło, było jeszcze gorzej. Jego głód stawał się nie do zniesienia, głos blisko stojącej kobiety huczał mu w głowie echem, chciał się do niej obrócić i wbić kły w jej piękną szyję którą ujrzał kątem oka. Kobieta zdawała się być niezwykle pociągająca jej blada, nieskazitelna cera, kruczoczarne włosy i bardzo kobiece kształty były balsamem dla oka.
Prędko obrócił wzrok, skierował go w dół za barierką, w ciemność. Właśnie ta ciemność przyniosła mu pewne ukojenie, choć na chwile odzyskał część zmysłów więc powiedział.
- Nie sądzę, aby moje towarzystwo teraz miało sprawić pani przyjemność. Sądzę, że powinna się ode mnie pani odsunąć. -
Nie był pewny czy te słowa wystarczająco zniechęcą kobietę, ale nie mógł się zdobyć na żadną obelgę, poza tym nie lubił być nieuprzejmy.
Kły w jego ustach teraz były nieco większe i z każdą chwilą rosły jeszcze bardziej, aby łatwiej mu było wyssać krew z ofiary.
Kamień na jego szyi przybrał teraz kolor karmazynowo-purpurowy i pulsował.
Calipso
Rasa:
Profesje:

Post autor: Calipso »

-Hmmm czyli miałam rację.- Odpowiedziała cicho i wypuściła z ust cieniutką smugę dymu. Oparła się o murek spoglądając przed siebie. Jej czarne włosy ześlizgiwały się z bladych odkrytych ramion. Wychodzi na to, że jest wampirem, choć stu procentowej pewności mieć nie mogła. Milczała nie ruszając się na krok. Wampiry na głodzie, już kiedyś ratowała takiego z opresji. To były przygody, tak gorący kochanek a taki słaby jak brakowało jedwabnego smaku krwi na podniebieniu. Ale chyba nie było rasy z jaką Calipso nie miała życiowych doświadczeń.
-Kiedy się to zaczęło? Potrafisz jeszcze nad tym zapanować?- Ściszyła głos do poważnego szeptu, nie spoglądała jednak w jego stronę. Z daleka wyglądało jakby nie byli sobą zainteresowani lub prowadzili rozmowę o niczym. Od tak, stali obok siebie obserwując królewskie ogrody.
Orpheus
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 112
Rejestracja: 14 lat temu
Rasa: Człowiek
Profesje:
Ranga: Zakochany Szlachcic

Post autor: Orpheus »

Oczywiście towarzystwo nie miało nic przeciwko kolejnej zmianie planów. Orpheus, Malaika i Sullivan zasiedli wraz z Nillianą na końcu stołu w tym samym miejscu gdzie znajdowała się panna Arrawila Lawert.
- Niech Pani nie będzie taka skromna.
Oznajmił kanclerski syn zaraz po tym jak zasiedli przy stole. Dokładnie w tym samym momencie rozpoczęło się tak zwane podanie. Na stół wyniesiono nowe ciekawe potrawy. Egzotyczne ryby, wielkie pieczenie, dziczyznę mającą w sobie rozmaite nadzienie, czasami tak zaskakujące, że nie raz wylatywało z potrawy. Doniesiono oczywiście wina oraz szlachetnego miodu napoi bez, których nie można by było nazwać takiego zgromadzenia ucztą. Gdy młody Reventlow oraz Lord Sullivan otrzymał kielich z wspaniałym winem, ponownie zaczął kontynuować bardzo ciekawą dysputę z Panną Nilianą.
- Powiedzmy, że jeszcze takiej misji nie znalazłem. Choć nie mogę powiedzieć, że niczym się nie zajmuje. Zajmuje się wieloma rzeczami jednak żadna z nich nie jest tak godna i warta wspomnienia przy tak wspaniałej misji jak wzbogacanie naszego państwa poprzez szlachetną sztukę.
- Ja tymczasem zajmuję się zbieraniem różnego rodzaju informacji...
Dodał dość skrycie lord Sullivan, przybliżając zdobiony kielich do ust.
- A może opowie Pani coś o swojej twórczości. Skąd Pani czerpie inspiracje do pisania kolejnych dzieł?
Wtrąciła się nagle partnerka Reventlowa, która dotąd praktycznie w ogóle się nie odzywała uraczona obecnością samą Niliany.
- Dobre pytanie Malaika, sam też jestem ciekaw.
Dodał jeszcze na koniec Orpheus.
Ostatnio edytowane przez Orpheus 13 lat temu, edytowano łącznie 1 raz.
I will get to you
And take you down
Tear your insides out
Crush your soul
Zablokowany

Wróć do „Pałac Króla Arata”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości