Rzeka Motyli[Rzeka Motyli] Przypadkowe spotkanie

Rzeka wije się i przedziera przez najróżniejsze zakątki Andurii, Wypływa z gór i ciągnie się równiną, przepływając przez Valladon, oplatając lasy i pradawne kryjówki smoków. Odwiedza też miejsce gdzie mieszkają motyle, miejsce którego nikt nigdy nie widział a istnieje ono tylko w mitach... może Tobie uda się je odnaleźć.
Awatar użytkownika
Chors
Szukający Snów
Posty: 157
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Wilkołak
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Chors »

- Tak na początku było, ale mi przeszło. Nie zadawałem sobie trudu, aby przypomnieć sobie cokolwiek, czasem lepiej nie pamiętać rzeczy, które robiło się nieświadomie. Może to później być przyczyną konfliktu wewnętrznego. W tym przypadku cieszę się, że moja pamięć zawodzi, nie muszę nawet gdybać co by było gdyby... - urwał temat nie chciał kontynuować tego wątku.
- Wyczuwam zapach bukietu kwiatów: hiacynta i grzebienia białego. Do tego należy dodać świeżość powietrza wokół ciebie spowodowane wodą. Moim skromnym zdaniem zdecydowanie pachniesz kusząco - odrzekł, wyszczerzając zęby w szczerym uśmiechu.
Westchnął kiedy zdał sobie sprawę ze słów Aquiris. Pewnie miała rację z tymi mocnymi stronami. Znał swoje możliwości, ale ograniczenia również. Zwłaszcza w dziedzinie magii. Odrobinę zazdrościł istotą używających czarów.
- Możesz mieć rację. Chcemy mieć to, czego nie mamy, a nie doceniamy, co obecnie mamy - skwitował.
Niestety, gdzieś w głębi siebie Chors wiedział, że nadejdzie moment, kiedy znajdzie istotę magiczną do dokonania przemiany. Nie miał zamiaru umierać, nie był nieśmiertelny, a chciał uciec przed śmiercią. Swoje wątpliwości odsunął na bok. Zastanawiał się jak ponownie zagaić przerwaną rozmowę. Uległ pokusie zboczenia na pytania prywatne.
- Wybacz, że pytam. Nie mogę się powstrzymać przed zadaniem takiego pytania. Nie brakuje ci czasem bliskości innej osoby? Nie odczuwasz dużej zionącej pustki w sercu? - powiedział, zachował przy tym kamienną twarz. Nie można było odczytać żadnych uczuć z jego mowy werbalnej. Ani jeden rumieniec nie skalał jego policzków. Patrząc na Aquiris, przypomniał sobie Meallię, nie wiedział co się z nią działo, czy nadal żyła lub umarła. "Życie pełne zagadek. Życie to jeden wielki żart" - cytował sobie w myślach znane frazy.
Aquiris
Szukający drogi
Posty: 32
Rejestracja: 8 lat temu
Rasa: Maie Kropli
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aquiris »

Maie zamyśliła się na chwilę nad słowami Chorsa, by w końcu dojść do wniosku, że postąpiłaby podobnie.
- Wiesz, gdybym ja nie pamiętała tego co robiłam, a byłoby to złe, też nie chciałabym tego pamiętać. Z resztą, nie byłeś sobą, nie myślałeś tak jak teraz, więc lepiej faktycznie nie brnąć w to dalej. – Pokiwała głową, na dowód, że tak właśnie myśli.
- Zostawmy to, ważne by przyszłość była inna. – Uśmiechnęła się do niego lekko.
Jej uśmiech stał się cieplejszy, gdy zaczął mówić jakie zapachy czuje przebywając w jej towarzystwie. Musiała przyznać, że nie spodziewała się czegoś takiego, poza tym, pierwszy raz miała okazję słuchać czegoś takiego o sobie.
- Naprawdę czujesz takie aromaty? – Uśmiechnęła się wesoło i próbowała poczuć to co on, ale nie potrafiła.
- Brzmi całkiem przyjemnie, aż mi miło, że nie odstraszam zapachem – zaśmiała się wesoło, ale na słowa dotyczące kuszącego zapachu, ponownie nieco się zarumieniła, choć tym razem nie spuściła wzroku.
- To całkiem niecodzienny komplement. Dziękuję – powiedziała spokojnie, a uśmiech nie znikał jej z ust.
- Tak właśnie jest. Powinieneś cieszyć się z tego kim jesteś, co masz, bo nie wiesz co będzie kiedyś. Co jeśli coś lub ktoś odbierze ci ten dar? – Może było to pytanie retoryczne, ale była przekonana, że Chors pomyśli nad jej słowami i może zmieni nieco nastawienie wobec siebie samego. Takie coś powinno uczynić go o wiele szczęśliwszym.
Między dwójka nastąpiła chwila ciszy, Aquiris nie czuła się źle z tego powodu, miała chwilę by pomyśleć nad tym wszystkim. Pewnym było to, że trafiła na całkiem ciekawą istotę i tym razem nikt nie psuł tego spotkania, dzięki czemu miała okazję na to, by zwyczajnie spędzić z kimś czas. Wtem jej rozmyślania zostały przerwane przez męski głos, co sprawiło, że spojrzała na Chorsa uśmiechając się lekko. Pytanie było szczere, bardzo prywatne, ale nie stanowiło to dla niej żadnego problemu.
- Czasami są takie momenty, że brakuje kogoś, chyba wszyscy jesteśmy stworzeni po to, by kiedyś być przy kimś, choć z Maie to jest różnie. Ja jestem osobą, która chce miłości, ale póki co chyba to nie jest mój czas. Przez długi okres czasu nie czuję się samotna, to co nas otacza to moja rodzina, moje życie, nigdy nie jestem sama. – Uśmiechnęła się weselej.
- Ale ty wydajesz się bardziej zgłębiony w ten temat. Miłość nie jest ci obca, prawda? – Zerknęła na niego z ciekawością.
- Czy jest ktoś w twoim sercu? – Skoro zadawał jej takie pytania, nie powinien być obrażony na to, że i ona pokusiła się o zadanie swojego.
Awatar użytkownika
Chors
Szukający Snów
Posty: 157
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Wilkołak
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Chors »

- Tak, naprawdę, czuję takie miłe aromaty. Niestety czuję też mniej przyjemne zapachy. Nie tylko ja, ale inne istoty o czułym węchu - odpowiedział na pierwsze pytanie.
- Tak, trafiłaś w sedno. Mam temat dosyć dogłębnie przerobiony. - Wziął głęboki oddech wspominając odległe czasy. - Pozwól, że opowiem ci historię. Postaram się zwięźle opowiadać. Spotkaliśmy się przypadkiem. Ja byłem w podróży, ona podobnie. Nasze ścieżki się przecięły. Tak zrządził los. Od słowa do słowa poznawaliśmy się lepiej. Nagle pewien impuls popchnął mnie do działania. Kochaliśmy się, jakby to miałby być nasze ostatnie spotkanie. Po wszystkim, udaliśmy się do mojej posiadłości. Niestety, tam wszystko się skończyło. Przyszedł łowca nagród, który oznajmił: "Mam zlecenie na tę elfkę". Na domiar złego zjawiła się jeszcze nemorianka i przybył mój dawny towarzysz podróży, Kai. Wywiązała się walka. Niestety łowca nagród i nemorianka okazali się lepsi. Na szczęście Meallie jakaś tajemnicza siła przeniosła w bezpieczne miejsce. Po wszystkim nie potrafiłem jej odnaleźć i nie wiem co u niej. Żyje lub zginęła? Nie mam pojęcia. Pogodziłem się z jej utratą, pozostały tylko wspomnienia. Wybacz za chaos w moich wspomnieniach, ale do tej pory panuje w nich chaos. Po drodze miałem jeszcze różne miłosne przygody, ale w żaden sposób nie umywały się do elfki - skończył opowieść.
- W moim przypadku mogę dodać, że jako człowiek miałbym pewnie mniejsze potrzeby seksualne, ale teraz, w postaci wilkołaka mogę stwierdzić, iż pociąg seksualny stał się u mnie jeszcze silniejszy. Z powodu licznych ekscesów nie ma dla mnie tematów tabu - dodał obojętnie.
- A ty masz jakieś potrzeby seksualne? - zadał wysoko nietaktowane pytanie, ale jak to Chors: "Najpierw robi, potem myśli, o ile w ogóle ma na to ochotę."
Gwieździste niebo zakryły chmury.
Aquiris
Szukający drogi
Posty: 32
Rejestracja: 8 lat temu
Rasa: Maie Kropli
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aquiris »

Aquiris uśmiechnęła się i przysunęła bliżej leżącego Chorsa, który chciał opowiedzieć jej pewną historię. W sumie lubiła takie opowieści, więc zamieniła się w słuch i przyglądała się Wilkołakowi z nieukrywaną ciekawością.
- Brzmi naprawdę… Dziwnie. Kolejna magiczna siła pozbywa się kogoś, czy też ratuje. W twojej obecności dzieją się naprawdę ciekawe rzeczy – powiedziała zastanawiając się co wpływa na to, że Chors ma takie, a nie inne życie. Tyle magii w pobliżu jednej istoty, zupełnie jakby nie mógł panować na tym co się dzieje w jego życiu. Czy los naprawdę bywa taki przewrotny?
- Co do twojej kobiety, przykro mi, że nie masz jej przy sobie, ale za to są z tobą całkiem interesujące wspomnienia. Nigdy nie wiesz co będzie kiedyś, może los ponownie sprawi, że wasze ścieżki skrzyżują się w najmniej spodziewanym momencie? – powiedziała całkiem miło, po czym spojrzała na wesoło trzaskający płomień.
- Może to nie była ta jedyna? Może właśnie spotkasz dopiero kobietę, która będzie dla ciebie idealna? – Wzruszyła lekko ramionami.
Po jego kolejnych słowach nieco zarumieniła się i spojrzała na niego. W takim razie jego zachowanie zostało usprawiedliwione, to dlatego nie krępował się przed zadawaniem tych wszystkich pytań.
- Jak sobie radzisz z tym? – zapytała, może zanim pomyślała o tym, ale cóż, język okazał się szybszy niż myśli.
Kolejne pytanie Chorsa powinno być naprawdę zaskakujące, ale po tym czego się dowiedziała, przecież mogła się spodziewać czegoś takiego. Przez dłuższą chwilę milczała, lecz w końcu postanowiła, że odpowie na to pytanie.
- Owszem, mam potrzeby, lecz nie takie silne. Mam wrażenie, że obudzą się większe, gdy spotkam tego, z kim zwiążę swój żywot – powiedziała spokojnie, przez chwilę robiąc rozmarzoną minę, ale to wrażenie szybko zniknęło.
- Wszystko przede mną, mam naprawdę sporo czasu by przeżyć to co przeżyć mam – uśmiechnęła się lekko.
Awatar użytkownika
Chors
Szukający Snów
Posty: 157
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Wilkołak
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Chors »

Aquiris znalazła się bliżej Chorsa, kiedy ten opowiadał jak wyglądał jego związek z elfką. Opowieść musiała ją zaciekawić, bo nawet mu nie przerwała.
- Czy los bywa przewrotny? - powtórzył jej pytanie. - Moim zdaniem niezbadany jest los. Możesz tylko podejrzewać, ale nic to nie zmieni, on i tak cię zaskoczy. - Wilkołak skończył swój filozoficzny wywód.
- Wiesz, ja już dawno straciłem nadzieję na jej ponowne spotkanie. Nie ma co się czarować, iż będzie inaczej niż zwykle. Pogodziłem się z jej utratą, pozostała tylko miłym wspomnieniem. Jestem ciekaw jej dalszych losów, tak, prawdopodobnie powoduje mną ciekawość. Masz rację, tego kwiatu jest pół światu. Przykładem ile jest niewiast na świecie jesteś ty - powiedział entuzjastycznie.
- Masz bardzo pozytywne nastawienie do świata. Jestem ciekaw, czy doświadczyłaś negatywnego zdarzenia? Jeżeli tak, co zmieniło to twoje spostrzeganie świata? - zapytał.
W lesie panowała ciemność, księżyc nie świecił, ognisko dogasało. Chors nie dokładał już chrustu, chciał później wykorzystać żar do ogrzania nóg. Dla wilkołaka nieprzenikniony mrok nie stanowił przeszkody. Dzięki swoim zwierzęcym instynktom miał bardzo dobre rozeznanie w terenie.
Leżał na ziemi, coś właśnie rozważał w swojej głowie, kiedy w końcu się zdecydował. Raz się żyje - przemknęło mu przez myśl.
Nim zdążył uzyskać odpowiedzi na te pytania, które zadał kobiecie, zerwał się błyskawicznie ze swego posłania i złożył delikatny pocałunek na jej ustach. Po tym, na pewno zaskakującym geście dla kobiety, znalazł się znowu na swoim posłaniu, ale siedział po turecku.
- Jeżeli chcesz mnie za to uderzyć z liścia, proszę bardzo, nie będę się bronił. Nie przeproszę za moje zachowanie, bo skłamałbym - rzekł z rozbrajającą szczerością.
Aquiris
Szukający drogi
Posty: 32
Rejestracja: 8 lat temu
Rasa: Maie Kropli
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aquiris »

Maie pokiwała głową zgadzając się z Chorsem. Tak już bywało, można było rozmyślać nad przeszłością, układać ją po swojemu, snuć plany dostawiając każdą potrzebą cegiełkę tak, by wszystko do siebie pasowało, a potem działo się coś, czego nikt nie przewidział i cały misterny plan idzie na nic. Aquiris westchnęła cicho i wzruszyła lekko ramionami.
- To czasem nadaje uroku naszej egzystencji – powiedziała cicho i uśmiechnęła się lekko.
- Może kiedyś się dowiesz, a może nigdy nie będziesz miał ku temu okazji – dodała do tematu jego ukochanej, zastanawiała się co by było gdyby to ona miała swojego ukochanego, który zniknął gdzieś i zostawił ją samą. Zapewne rozpaczałaby, a może i nie? Nie była pewna, ale jedno co wiedziała, to to, że naprawdę chciała mieć kogoś, kto pokocha ją taką jaką jest.
- Och, więc uważasz mnie za swoją potencjalną partnerkę? – zaśmiała się zaskoczona, spoglądając na Wilkołaka swoimi dużymi oczami.
- Wiesz, w moim życiu wiele się wydarzyło… – zaczęła odpowiadać na jego pytanie, a on milczał, w pewnym momencie Chors zerwał się i wykorzystał fakt, że siedziała blisko niego. Nie zdążyła zareagować, uciec, czy… Czy cokolwiek… Poczuła delikatny pocałunek na swoich ustach, co zupełnie zwaliło ją z nóg.
Gdy Chors powrócił na swoje miejsce, kobieta siedziała zaskoczona, patrzyła na niego mając lekko otwarte usta. Trochę zajęło jej dojście do siebie po takim czymś, ale w końcu odezwała się nieco zachrypniętym głosem.
- Więc… tak traktujesz każdą kobietę, która zbliży się do twojego obozu? – zapytała cicho, ale nie powiedziała mu, że ten pocałunek był całkiem przyjemny, ba, nawet przed sobą nie chciała tego jasno przyznać.
Przez chwilę nie wiedziała co ze sobą zrobić, owszem, lubiła flirty, ale nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji.
- Potrafisz zaskoczyć… - szepnęła cicho, spoglądając na Wilkołaka.
Awatar użytkownika
Chors
Szukający Snów
Posty: 157
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Wilkołak
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Chors »

Czekał na cios, który spodziewał się otrzymać za swoją śmiałość. Nic takiego nie nastąpiło. Widział tylko niemogącą wyjść z zaskoczenia niewiastę. Zadała jedno pytanie i chciała jeszcze coś dodać, ale zamilkła. Nie musiał używać zwierzęcych zmysłów, wiedział, że jest pewnie zawstydzona, może zadowolona. Nie umiał czytać w myślach, a szkoda, w tym momencie taka umiejętność okazałaby się przydatna. Dociekał, co naprawdę o jego zachowaniu sądzi Auiris.
- Odpowiem szczerze na twoje pytania. Nie traktuję tak każdej napotkanej kobiety. Zdarzyło się to tylko dwa razy w moim życiu: szczere uczucie. O pierwszym ci opowiedziałem, a teraz jest ten drugi. Lubię pozytywnie zaskakiwać - powiedział, kiedy to mówił na jego poliku pojawił się rumieniec, który po chwili znikł. W mroku Maie nie powinna go dostrzec.
Przybliżył się do niej na wyciągnięcie ręki. Nie wiedział, czy chce powtórzyć swoje zachowanie. Zdecydował się, nie miał zamiaru stchórzyć. Przeważnie pokonywał wszystkie swoje trudności, a miał problemy ze zwykłym pocałunkiem. "Świat jest zwariowany" - zdążył pomyśleć. Znów błyskawicznie pocałował kobietę. Nie oddalał się już więcej.
- Jeżeli chcesz, abym więcej cię nie całował, to powiedz, a przestanę - rzekł.
Nadal czekał na cios od niewiasty siedzącej przed nim. Nie wiedział czego się spodziewać.
Aquiris
Szukający drogi
Posty: 32
Rejestracja: 8 lat temu
Rasa: Maie Kropli
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aquiris »

Aquiris w milczeniu przyglądała się Chorsowi, oczekując jakiejś głębszej reakcji na to co się stało, może nawet liczyła, że jednak pojawi się jakieś wyjaśnienie jego zachowania. Zaskoczenie nadal malowało się na jej twarzy, a w głowie kotłowały się przeróżne myśli. Nie sądziła, że tak przypadkowe spotkanie z Wilkołakiem będzie miało w sobie coś takiego.
- Ale... Jak? – zapytała, a zaraz potem pokręciła głową na tyle gwałtownie, że jej włosy delikatnie zafalowały.
- Powiedziałeś, że kochałeś tamtą kobietę, a teraz jest drugi raz, gdy któraś zwróciła twoją uwagę. Ale… Jak to, przecie dopiero co na siebie wpadliśmy – powiedziała, ale uśmiechnęła się do niego. Nie była zła za to, że pocałował ją z zaskoczenia, chciała po prostu by wszystko było jasne. Zresztą, jeden pocałunek wcale nie oznaczał, że mają związać się na zawsze, tak?
Chors ponownie zbliżył się do niej, Aquiris nie odsunęła się, bo nie czułą zagrożenia z jego strony. Przypuszczała, że może chce jej coś wyjaśnić? Powiedzieć co czuje? Podzielić się przemyśleniami? A tymczasem złożył na jej ustach kolejny pocałunek, tym razem nieco dłuższy, delikatniejszy. Nie odsunęła się, będąc w takim samym szoku jak wcześniej. Gdy przerwał pocałunek, spojrzała mu w oczy, a on przemówił do niej.
- Chors... Zaskoczyłeś mnie tym – powiedziała spokojnie nie odwracając od niego swojego spojrzenia.
- Nie chcę, żebyś mnie całował, znaczy... Chcę… - zaczęła plątać się we własnych słowach, przez co musiała przerwać, odetchnąć głęboko i w końcu była w stanie powiedzieć coś sensownego, a przynajmniej taką miała nadzieję.
- Jestem zaskoczona, nie wiem co mogłabym ci powiedzieć. Czy to nie za szybko? Nie jestem pewna kieruje tobą twój instynkt, tęsknota do ukochanej, czy coś innego. Nie znam cię na tyle dobrze, by wiedzieć czego od ciebie oczekuję – powiedziała, choć może brzmiało to zbyt poważnie. Mimo to na jej ustach pojawił się uśmiech, a prawą dłonią lekko pogładziła policzek mężczyzny.
- Umiesz zaskakiwać… - szepnęła do niego.
Awatar użytkownika
Chors
Szukający Snów
Posty: 157
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Wilkołak
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Chors »

- Jak słusznie zauważyłaś, darzyłem tamtą kobietę uczuciem, ale to już czas przeszły. Szukałem jej i nie znalazłem, jest jedynie miłym wspomnieniem. Twierdzisz jak to możliwe? Odpowiedź jest prosta - los jest niezbadany. Zabrzmi to może trochę naiwnie z moich ust, ale jak cię ujrzałem, to serce zabiło mi mocniej. Nie chciałem tylko tego ujawniać, bo jak na mnie byś patrzyła? - mówił powoli.
- Zdążymy się lepiej poznać, przed nami dużo czasu - powiedział optymistycznie, z nadzieją w głosie.
Nie został odtrącony od Aquiris, twarz miał całą, kobieta nie uderzyła go jak by się tego spodziewał. Znów wprawił ją w osłupienie. Nie wiedział co ma robić. Dostawał sprzeczne informacje związane z pocałunkiem. Miał przestać, ale nie przestawać. Jedno wykluczało drugie. Podpowiedzią, którą mógł się kierować był gest Aquiris. Kobieta lekko pogładziła jego policzek.
- Jak już mówiłem, lubię pozytywnie zaskakiwać - odrzekł.
Popatrzył jej głęboko w oczy. Po chwili bez wahania złożył kolejny lekki pocałunek na jej ustach. "Czy odwzajemni pocałunek, czy też nie?" - przemknęło mu przez myśl. Zaraz przestał myśleć. Znów poczuł jej zapach hiacyntu i innych kwiatów. Zaciągnął się powietrzem, jego płuca i nozdrza były wypełnione jej pięknym zapachem. Kiedy rozmawiali i całowali się było już po północy, nagle zza chmur wyjrzał księżyc, oświetlając ich swoim blaskiem. Wilkołak przejechał delikatnie swoimi palcami po policzkach Aquiris.
Aquiris
Szukający drogi
Posty: 32
Rejestracja: 8 lat temu
Rasa: Maie Kropli
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aquiris »

Maie chciała odpowiedzieć Chorsowi, ale mężczyzna postanowił po raz kolejny złożyć pocałunek na jej ustach. Aquiris odwzajemniła tę czułą pieszczotę, lecz gdy odsunęła się od niego, spojrzała mu w oczy i uśmiechnęła się lekko.
- A co jeśli pojawi się kobieta, która zawróci ci w głowie? Ktoś inny niż ja? – zapytała cicho.
- Wtedy też zostanę czasem przeszłym? – Przekrzywiła nieco głowę, przyglądając się mu i oczekując na odpowiedź. Nie chciała by zabrzmiało to źle albo by poczuł się odrzucony, może bardziej obawiała się tego, że taka sytuacja wydarzyła się bardzo szybko, a Chors nie znał jej jeszcze tak dobrze, by móc stwierdzić, że chce zostać z nią na zawsze. Na ustach Maie pojawił się ciepły uśmiech, a jej spojrzenie powędrowało w górę, gdzie księżyc przypomniał o swojej obecności, wyłaniając się zza chmur.
- Spójrz jak ładnie – powiedziała wesoło, a potem ponownie zerknęła na Chorsa.
- Pokażesz mi kiedyś swoją posiadłość? – zapytała tak po prostu, nieczęsto miała okazję by kogoś odwiedzać, może dlatego, że niewiele istot wpadało na nią w ten sposób, a z drugiej strony nie każdemu dawała szansę na poznanie jej, chowając swoją obecność w okolicach Kryształowego Jeziora.
- To wszystko dzieje się tak szybko, że zupełnie nie wiem jak na to zareagować – powiedziała spokojnie, gdy odetchnęła nieco.
- Nigdy nikt nie zachował się wobec mnie w ten sposób, a jeśli już, to za moim przyzwoleniem i raczej nie chodziło o coś głębszego, jeśli wiesz co mam na myśli. – Zerknęła na niego nieco niepewnie, nie chciała by źle ją ocenił.
- Nie boisz się mnie? Jestem przecież Maie – powiedziała z lekkim uśmiechem, po czym jej wzrok powędrował w górę, by podziwiać piękna nocy.
Awatar użytkownika
Chors
Szukający Snów
Posty: 157
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Wilkołak
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Chors »

Maie odwzajemniła pocałunek. Wilkołak czuł się w tej chwili szczęśliwy. Z zadumy wyrwało go pytanie Aquiris.
- Nie ma takiej możliwości, abym cię zdradził. Nawet jak będą w pobliżu inne kobiety, nawet jak pojawiłaby się moja była kobieta. Ona została tylko wspomnieniem, próbowałem ją odnaleźć, ale na próżno - odpowiedział.
- Do mnie dosłownie sprawdza się powiedzenie: "Wierny jak pies" - dodał pół żartem, pół serio.
- Może za szybko na jakiekolwiek obietnice, ale dla mnie nie zostaniesz wspomnieniem. Już dość osób straciłem w życiu. Jeżeli ktoś będzie chciał cię mi odebrać, to tylko po moim trupie - zadeklarował.
- Oczywiście, że pokażę ci moją posiadłość. Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Powinna ci się spodobać - rzekł.
- Nie kłopocz się jak zareagować, czasem lepiej nie myśleć i dać ponieść się emocjom. Wiem co masz na myśli i nie oceniam cię negatywnie, wiele już w życiu przeżyłem - dodał uspokajająco.
- Ja mam się ciebie bać z jakich powodów? W najgorszym przypadku byś mnie zabiła i tyle. Uważam, że ten kto zabija i sam nie jest gotów umrzeć jest tchórzem - powiedział.
Ustawił się za plecami Maie i złapał ją w pasie. Położył się na ziemi, pociągając za sobą Aquiris. Położył ją sobie na klatce piersiowej. Była dla niego lekka jak piórko. Obydwoje mieli głowy skierowany ku rozgwieżdżonemu niebu.
Noc była już późna, mimowolnie Chorsowi powieki zaczęły opadać. Potrzebował snu.
- Zostań przy mnie... - nie dokończył zadania. Zasnął, jego klatka piersiowa unosiła się miarowo, razem z Aquiris, która pewnie miała ubaw, jakby jechała konno.
Aquiris
Szukający drogi
Posty: 32
Rejestracja: 8 lat temu
Rasa: Maie Kropli
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aquiris »

Aquiris musiała przyznać, że sposób w jaki całował Chors był naprawdę przyjemny. Może i wszystko szło bardzo szybko, ale czy powinna marnować czas na zastanawianie się nad tym co powinna robić? Kiedy ostatni raz miała okazję do przeżycia romansu, który na długo zapadnie jej w pamięć? Poza tym nikt nie kazał jej angażować się od razu w wielką miłość, to wszystko miało przyjść z czasem i coś o tym wiedziała.
Maie spojrzała na Chorsa, gdy zaczął zapewniać ją o swojej stabilności. Może było to bardzo naiwne z jej strony, ale uznała, że może mu zaufać ten raz. A czy potem będzie cierpieć? To się okaże. Z cierpieniem jest tak, że to ono i wszelkie niepowodzenia hartują duszę i charakter, dlatego Maie starała się zawsze wyciągać odpowiednie wnioski, by na przyszłość lżej znosić wszelkie porażki.
- Jeżeli to co mówisz jest prawdą… Chciałabym by tak było. Nie chcę przelotnych romansów, przynajmniej nie teraz. – Uśmiechnęła się lekko, lecz ten przyjemny grymas stał się większy, gdy Chors zapewnił ją o tym, że będzie mogła zobaczyć jego posiadłość. Nieczęsto miała okazję by odwiedzać takie miejsca, a teraz miała całkiem dobry powód by to zrobić.
- Nie zrobiłabym ci krzywdy – powiedziała po chwili milczenia, patrząc spokojnie w jego oczy.
- Ale jestem Maie, nie jestem prawdziwą kobietą. Wiesz kim jestem, wiesz jaka jest moja rasa – dodała po chwili, ale liczyła, że przypomnienie mu tego wcale nie sprawi, że odrzuci ją tak szybko jak chciał zdobyć.
Chors zrobił coś, co sprawiło Aquiris ogromną przyjemność, poczuła jego objęcie w pasie i nawet nie opierała się gdy przechylił nią tak, że wylądowała na nim. Przez chwilę leżała tak zupełnie się nie ruszając, tylko delektując tak czułą chwilą. Ciszę przerwał głos Chorsa, lecz gdy Maie ułożyła się tak, by leżeć bokiem do niego, kładąc głowę na jego torsie, nawet nie zdążyła odpowiedzieć, bo mężczyzna zasną najwyraźniej wykończony mijającym dniem.
- Nigdzie się nie wybieram – szepnęła cicho i mimo tego, że wcale nie musiała spać, zamknęła oczy i po dłuższej chwili pogrążyła się w lekkim śnie.
Maie nie spała mocno, ale całkiem spokojnie, jej oczy otworzyły się wraz z pierwszymi promieniami słońca, które przebiły się przez korony drzew. Poczuła ciepło, było jej całkiem wygodnie, nie od razu przypomniała sobie jak zakończył się poprzedni wieczór. Leniwie przetarła oczy, a zaraz potem podniosła się na łokciu i spojrzała na śpiącego Chorsa. Nie chcąc go budzić, z uśmiechem na ustach wstała powoli i podeszła do tafli wody, by w formie kropel stać się jednością ze spokojnym nurtem. Tak właśnie najlepiej odzyskuje się siły i gromadzi energię.
Awatar użytkownika
Chors
Szukający Snów
Posty: 157
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Wilkołak
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Chors »

Wilkołaka obudziły poranne promienie słońca. Otworzył oczy i zaraz znów je zamknął - oślepiało go słońce. Wstał lekko rozbudzony i spojrzał w lewo oraz prawo. Szukał zamglonym wzrokiem Aquiris. Sądził, że cała wczorajsza sytuacja była tylko snem, niczym więcej.
"Czy ja nie śniłem? Wszystko wyglądało tak ładnie" - jeszcze raz skierował wzrok na wygniecioną obok niego trawę - "Nie, to nie był sen." - pomyślał zadowolony. "Gdzież to ona się podziewa? Ach tak, jest Maie. Na pewno wróci" - uznał. W międzyczasie zajął się doprowadzaniem siebie i obozowiska do porządku. Wykopał rękami dziurę w ziemi, wrzucił tam popiół z paleniska. Porozrzucał niezużyty chrust po okolicy. Nie chciał, aby było widać ślady obozowania. Przygniecioną trawę przykrył gałęziami. Zacierał ślady stóp, przysypując je ziemią. Skończył z miejscem obozowania, poszedł nad rzekę zażyć odświeżającej kąpieli. Zrzucił z siebie odzienie i już był w wodzie. Swoim ciałem kreślił kółka, pływając w jedną, to drugą stronę. Prychał jak koń, w momencie jak woda dostawała się mu do nosa. Przez pewien czas unosił się na plecach poruszając rękami jak do żabki. Obserwował błękitne niebo, ptaki na nim się unoszące. Nic nie robił - "wypoczywał od życia", jak często nazywał u siebie taki stan.
Nurt niósł jego ciało, nadając mu szybkości. Chors postanowił trochę poćwiczyć siłę. Przyjął postać hybrydy. Używając siły płynął pod nurt. Zadanie było średnio trudne. Nie minęło trzydzieści minut, ponownie dostał się w to samo miejsce skąd nurt go przeniósł. Wyszedł na brzeg, i położył się na trawie i zaczął się opalać. Czekał na Aquiris. Wilkołakowi nigdzie się nie śpieszyło, a nie chciał poganiać kobiety. Więc czekał na nią, przy sprzyjającej pogodzie, niczym niezakłócanym spokoju. Niedługo mieli wyruszyć w podróż do jego włości.
Aquiris
Szukający drogi
Posty: 32
Rejestracja: 8 lat temu
Rasa: Maie Kropli
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aquiris »

Maie korzystała z chwili dla siebie, zbierając energię w przyjemnie chłodnej wodzie, z którą stała się jednością. Jej myśli były wolne, płynęły spokojnie wraz z nurtem rzeki sprawiając, że Aquiris czuła się wolna, szczęśliwa, zupełnie jakby nic nie było w stanie zmącić jej spokoju. Po dłuższym czasie rzeka wydała chlupot, który przerwał chwilę spokoju, lecz nie było to nic nieprzyjemnego. Ten hałas został wywołany przez Chorsa, który zakończył swój sen i postanowił skorzystać z daru natury. Aquiris nie przeszkadzała mu, lecz cały czas była obecna przy nim, nawet w momencie gdy zmienił formę, ona znajdowała się w pobliżu, lecz nie przeszkadzała mu. Dawała mu czas na rozbudzenie umysłu, ciała, zebranie myśli.
Po wszystkim, mężczyzna wrócił na miejsce, gdzie wcześniej znajdowało się ich obozowisko, właśnie wtedy Maie postanowiła wyłonić się z wody. Na początku nad spokojnymi falami płynącej rzeki pojawił się bezkształtny słup wody, dopiero po chwili zaczął przybierać postać dobrze znaną Chorsowi. Powoli, delikatnie, stopy jasnowłosej kobiety dotknęły brzegu i lekka jak morska piana Maie podeszła do Wilkołaka.
- Miły dzień, prawda? – powiedziała z uśmiechem, zbliżając się do niego.
- Mam nadzieję, że noc minęła ci tak przyjemnie jak mi – dodała spokojnie i przeciągnęła się, przyzwyczajając tym samym do mięśni i całego ciała. Później odrzuciła długie, jaśniutkie włosy i z uśmiechem spojrzała na Chorsa. Kto by pomyślał, że jedno spotkanie może tak wiele zmienić. Jeszcze wczoraj wędrowała sama, bez perspektywy na jakąkolwiek znajomość, a co dopiero związek, a teraz? Teraz było zupełnie inaczej.
- Wilkołaki są bardzo nietypową rasą. Widziałam jak pływasz, poruszasz się nieco inaczej w formie hybrydy – powiedziała spokojnie, a myślami tworzyła w głowie obraz samej siebie w postaci wilka.
Aquiris przysiadła obok leżącego Chorsa, nie bała się go, wręcz przeciwnie. Poczuła ochotę by przytulić się do jego ciepłego, silnego ciała.
Awatar użytkownika
Chors
Szukający Snów
Posty: 157
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Wilkołak
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Chors »

Z rzeki wyszła istota w postaci słupa wody, z upływem czasu przybrała postać kobiety dobrze znanej Chorsowi. To była Aquiris, przeciągała się, przyzwyczajała się do swojego ciała. Wilkołak uśmiechnął się na jej widok. Cały czas znajdował się w postaci hybrydy. Błyskawicznie wstał, złapał Aquiris w pasie i jak dnia poprzedniego położył się na plecach przyciskał Maie do swojej włochatej klatki piersiowej. Uważał z używaniem siły, lekko dotykał kobiety, by nie zrobić jej krzywdy.
- Zgodzę się, bardzo miły dzień. Zwłaszcza jak ma się taką osobę przy boku - powiedział.
- Owszem noc minęła mi spokojnie - potwierdził, wyszczerzył kły w uśmiechu. - Mógłbym powiedzieć że pływam pieskiem - zaśmiał się ze własnego żartu. - Mam więcej siły niż się wydaje. Stąd inny styl pływania w formie hybrydy.
Obejmował ją w talii, ona leżała obok niego. "Czy mężczyźnie potrzeba czegoś jeszcze do szczęścia." - dumał - "Nie, na pewno nie. Wystarczy piękna kobieta, która prezentuje się godnie swoim umysłem." - stwierdził w myślach.
- Wiesz, życie potrafi zaskakiwać - rzekł.
Szczęście goiło jego wszelakie bóle życiowe jakich doznał do tej pory. Brakowało mu bliskości z kimś, komu by mógł powierzyć serce.
- Wydaje mi się, że powinniśmy wznowić wędrówkę w kierunku mojego majątku - powiedział, nie próbował jednak wstać.
Poleżał jeszcze chwilę i zmienił pozycję. Teraz siedział obok leżącej Maie. Nachylił się i złożył pocałunek na jej ustach. Następnie podniósł ją jakby nic nie ważyła i przytulił stojąc. Wszystko odbywało się jak najdelikatniej potrafił. Nie chciał jej w żaden sposób skrzywdzić.
Aquiris
Szukający drogi
Posty: 32
Rejestracja: 8 lat temu
Rasa: Maie Kropli
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aquiris »

Aquiris uśmiechnęła się słysząc kolejne komplementy z ust Chorsa, poza tym zadowolił ją fakt, że mężczyzna przespał spokojnie noc i dzięki temu nabrał sił.
- Myślałam, że ktoś taki jak ty, znaczy… Istoty mające futro boją się wody. – Zaśmiała się cicho, leżąc w objęciach Chorsa i ciesząc się spokojną chwilą bliskości.
Nawet jeśli milczała przez krótkie momenty, takie milczenie nie oznaczało, że jest jej źle, czuła się na tyle dobrze w jego obecności, że samo leżenie przy nim i poczucie jego obecności sprawiało, że nie potrzebowała niczego więcej.
- Chcesz ruszać już dziś? – zapytała cichutko, bo jak dla niej, mogliby zostać tutaj już na zawsze. Z drugiej strony była ciekawa jak wygląda jego posiadłość, czy znajduje się blisko wody, czy jest duża… Coś jej mówiło, że miejsce może okazać się całkiem ciekawe, a poza tym, pójdzie tam z nim, a to bardzo pozytywna strona wędrówki.
W pewnym momencie Chors uniósł ją, jakby była leciutka jak piórko, gdy stali tak, a on przytulał ją mocno do siebie, czuła, że w jakiś sposób stała się dla niego bardzo ważna, a czy przeszkadzało jej to uczucie? Ani trochę. Czuła jego ogromną siłę, ale jednocześnie mogła wyczuć to jak delikatnie obchodzi się z jej kruchym ciałem, a to dobrze o nim świadczyło. Aquiris była pewna, że on chce o nią dbać i nigdy nie zrobi jej krzywdy, przynajmniej tej fizycznej.
- Możemy ruszać – szepnęła cicho do niego, uśmiechając się pod nosem.
- Jestem bardzo ciekawa co nas czeka, dawno nie miałam okazji do tego, by z kimś podróżować – dodała po chwili i zaśmiała się cicho.
- Myślisz, że czeka nas jakieś niebezpieczeństwo? Sporo plotek słyszałam na temat bardzo długich podróży. Podczas nich może wydarzyć się coś bardzo złego. – Nieco posmutniała, ale mimo wszystko uśmiech szybko powrócił na jej twarz.
- Nie ma co o tym myśleć, chodźmy! Jestem ogromnie ciekawa twojej posiadłości – powiedziała wesoło i spojrzała mu w oczy, a w jej spojrzeniu mógł dostrzec ogromną radość.
Zablokowany

Wróć do „Rzeka Motyli”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości