Nowa AeriaI wszystko od nowa

Podczas Wielkiej Wojny Aeria została zrównana z ziemią, jedyne co po niej pozostało to sterta gruzów. Zanim Wielka Armia dotarła do miasta Król ewakuował ludność w góry, sam zaś zginą broniąc bram miasta. Po wojnie Aerczycy postanowili odbudować miasto, dziś na jego gruzach powstała Nowa Aeria - piękne, przyjazne, nowe miasto, niesplamione jeszcze żadną wojną.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Hikari
Błądzący na granicy światów
Posty: 13
Rejestracja: 2 lat temu
Rasa: Harpia
Profesje: Przewodnik , Wędrowiec , Badacz
Kontakt:

I wszystko od nowa

Post autor: Hikari »

Wszystkie trzy przewodniczki wylądowały znowu w lesie. Centaurzyca przez dłuższą chwilę nie rozumiała, dlaczego jest w tym samym miejscu. Jednakże, gdy tylko spojrzała w tył, portal zniknął, a za nim widniała całkiem inna sceneria, która nie zawierała wcześniejszych klientek. Nieco inna roślinność wskazywała na to, że znajdują się gdzieś w pobliżu podnóży gór. Miranda nie miała pojęcia, gdzie dokładnie ją przeniosło, jednak bardziej martwił ją fakt, że nigdzie nie widziała Zyty i Hikari. Zmartwiona zaczęła nawoływać koleżanki, a panika powoli narastała. Obie były młode i głupie, szczególnie harpia zawsze miała talent do wpadania w tarapaty.

- ZYTA, HIKARI?! – wołała. Machnęła już ręką na utraconą klientkę, dziewczyny były ważniejsze niż pieniądze.

Brunetka nie mogła tak stać w miejscu, więc ruszyła przed siebie, nasłuchując jakichkolwiek ludzkich odgłosów. Błagała w myślach, tylko aby nie wylądowały gdzieś na drugim krańcu Alaranii, ale przecież to nie było możliwe, przeszły przez ten sam portal, prawda? To była tylko nic nieznacząca różnica w czasie, prawda?
Powoli zaczynała tracić nadzieję, gdy do jej uszu dotarł miejski gwar z oddali. Ilość drzew malała, a zamiast nich widać było coraz to więcej budynków, które wyglądały zaskakująco znajomo.

- Nowa Aeria? Ale przecież… - Miranda połączyła kropki i zrozumiała, że portal przeniósł je, a przynajmniej ją na południowozachodnią stronę miasta. Westchnęła ciężko, nie było najgorzej. Może nawet ktoś już zdążył spotkać harpię i syrenę.

Nim jednak zdążyła podejść do którejkolwiek z osób, zauważyła pośpiesznie latającą od człowieka do człowieka Hikari. Odetchnęła z ulgą i pokłusowała w jej stronę.

- HIKI! – zawołała.
- Miranda musisz mi pomóc!- naturianka wylądowała tuż przed centaurzycą i skrzydłami chwyciła jej ramiona, w różowych oczach widniała panika – Od rana nie mogę znaleźć Zyty, a na pewno potrzebuje się zanurzyć!
- Chwila, poczekaj, powoli – Miranda próbowała opanować rozemocjonowaną harpię i zrozumieć, o co chodzi – Przecież przed nie tak dawno siedziała w wodzie.
- Mira, portal zniknął, jak przeszłyśmy i czekałyśmy całe godziny, aż wróci, a potem musiałyśmy szukać jakiejś wody i poszłyśmy do miasta i się rozdzieliłyśmy i ją zgubiłam! – wykrzykiwała, a jej głos w pewnym momencie zaczął przypominać ptasi skrzek.
- No tak… Ten głupi rozregulowany czas, to wiele wyjaśnia – prychnęła pod nosem Miranda – Spokojnie, znajdziemy ją. Gdzie ostatnio była albo gdzie miała iść, pamiętasz może?
- No tam na obrzeżach gdzieś, miałyśmy się spotkać zaraz przy pierwszych budynkach, jak nic nie znajdziemy.
- Może coś znalazła i jeszcze nie skończyła kąpieli.
- Może… - Hikari zaczęła dochodzić do siebie i myśleć logicznie. Miranda zawsze była tym głosem rozsądku i spokoju, którego tak często brakowało samej skrzydlatej.

Tymczasem syrenka zapomniała o całym świecie. Znalazła niewielki staw na ziemi przynależnej do czyjegoś domostwa i ukradkiem do niego wskoczyła. Pod wodą upływ czasu wydawał się jakby spowolniony. Niestety tuż obok na brzegu bardzo nieodpowiedzialnie zostawiła bez opieki swoją torebkę i pełen mieszek nie myśląc o możliwych konsekwencjach. Naiwnie wierzyła, że przez tak drobną chwilę nikt nawet nie zwróci na nią uwagi. Niestety nie zauważyła, jak mijały kolejne godziny.
Awatar użytkownika
Latro
Błądzący po drugiej stronie
Posty: 70
Rejestracja: 4 lat temu
Rasa: Leśny Elf
Profesje: Rozbójnik , Złodziej , Przemytnik
Kontakt:

Post autor: Latro »

        Nim rozejrzała się po okolicy, obejrzała się wpierw za siebie. Portal zniknął w chwili, gdy tylko przez niego przeszła. Odetchnęła z ulgą, lecz niemal natychmiast to odczucie zostało zastąpione przez zdziwienie.
        "Nowa Aeria, co?" Spodziewała się, że wyląduje gdzieś dalej - była wręcz mentalnie przygotowana na jakieś zadupie. Szczęście idzie w parze z pechem; takie opatrzności lubią się dopełniać. Zawsze miała to w głowie, dlatego teraz spotkała się z miłą niespodzianką. Może nawet wpadnie na kogoś znajomego?
        Pomyślała, że fajnie by było móc zmienić swój wygląd w ten sam, wygodnicki sposób, z którego korzystał Alantar. No cóż, nie będzie się mazgaić, załatwi sprawy po staremu. Na szlaku prędko napotkała dwie chłopki, które niosły ze sobą towar na sprzedaż. Wystarczyło je nieco postraszyć, żeby młodsza - prawdopodobnie córka - wyskoczyła ze swoich szmat. Latro w zamian rzuciła jej własne ubrania, które były w znacznie lepszym stanie i dlatego ich nie potrzebowała. Oprócz długiej, patynowej spódnicy i prostej, szarej bluzki z długim rękawem pożyczyła sobie również nakrycie głowy w postaci białej chusty. Przybrudziła twarz ziemią, zakrywając nieco tatuaże, aby przynajmniej nie rzucały się w oko. Ściągnęła kolczyki i schowała je do kieszeni. Z kolei miecz... zostawiła. Jakby nie patrzeć, to pamiątka po zmarłym ojcu, którą z goryczą musi sprzedać, aby wyżywić rodzinę. "Niezgorsza wymówka."
        Kierując się w stronę miasta, dostrzegła staw nieopodal jednej chaty. Zbliżyła się, aby zaczerpnąć wody, zmęczona trochę tym całym bieganiem. Wtedy zauważyła coś tak niespotykanego, że aż podejrzanego. Samotny mieszek leżący na brzegu, a zaraz obok torebka. Oba zasobniki były kusząco wypchane swoją zawartością, więc jak ktoś mógłby o nich zapomnieć? Czy może raczej, dlaczego je tutaj zostawił?
        Latro przez dłuższą chwilę zastanawiała się, czy to pułapka, lecz wreszcie podjęła decyzję. W tej chwili była zwykłą chłopką. Wybada sytuację i dopiero wtedy wykombinuje, jak bezpiecznie zabrać kosztowności. Tak myślała, ale nic nie przygotowało ją na to, co ujrzała, gdy tylko przykucnąwszy nad brzegiem, pochyliła się nad taflą wody.
        Kobieta z rybim ogonem zdawała się jej nie zauważać, pogrążona we śnie, rozmyślaniach lub medytacji. Vittoria domyśliła się, że przedmioty należały do niej. Mogła łatwo je zabrać, lecz... nie zrobiła tego. Wręcz przeciwnie - zakłóciła spokój cieczy, wkładając tam dłoń i kołysząc nią, ale robiąc to na tyle delikatnie, by nie wystraszyć dziewczyny.
        - Dzień dobry - rzuciła wesoło do nieznajomej. - Nie radzę zostawiać pieniędzy samych sobie, chyba że chcesz, aby ktoś je skubnął. W tych okolicach roi się od złodziei. - Uśmiechnęła się, chcąc zyskać sympatię syreny, jednak nie kryła rozbawienia.
        - Skąd cię przywiało? Nie wyglądasz na tutejszą. - Przeszła subtelnie do bardziej prywatnych pytań, którymi z pozoru kierowała czysta ciekawość. A jak było naprawdę? Znając Latro, zyskanie zaufania swojej ofiary było jej potrzebne w celu ogołocenia biedaczki do cna.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Nowa Aeria”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości