Adrion[Miasto] Uzdrowiciel potrzebny od zaraz!

Królestwo Elfów, jedno z trzech położonych w Szepczącym Lesie. Siedziba tkaczy zaklęć, uzdrowicieli i białych kapłanek. Schronienia dla wszelkich podróżnych, miejsce przyjazne, choć zamknięta na wojny i konflikty.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Nessus
Szukający drogi
Posty: 47
Rejestracja: 6 lat temu
Rasa: Centaur
Profesje: Wojownik , Wędrowiec , Łowca
Kontakt:

[Miasto] Uzdrowiciel potrzebny od zaraz!

Post autor: Nessus »

I ruszyli. Przez las, prosto do miejsca, które zaproponował Nessus. Prosto do Adrionu. Gdy tylko centaur skupił się na drodze i przypomnieniu sobie, jak dotrzeć do miasta, nie zwracał już uwagi na to, że Keira siedzi na jego grzbiecie i, że robi to nie tak, jak powinna. Tylko, że… przeszkadzało mu to, to ostatnie zwłaszcza. Nie prezentował się dobrze już jako „wierzchowiec”, nie mówiąc o tym, że jeszcze gorzej wyglądało to wtedy, gdy ktoś siedział tam tak, jak ona robiła to teraz. Było też trochę niewygodne. Dlatego się zatrzymał.
         – Usiądź normalnie, przodem do kierunku, w którym się poruszamy. Przeszkadza mi pozycja, w której teraz się znajdujesz i, którą uznałaś, że jest poprawna – powiedział do niej. Nie miał najmniejszego zamiaru ruszyć dalej, dopóki dziewczyna nie zastosuje się do tego, co jej powiedział.
         – Będę mógł poruszać się szybciej, jeśli usiądziesz tak, jak powinnaś – dodał jeszcze, bardziej w ramach zachęty. Choć nie był pewien czy taka była potrzebna i, czy w ogóle zadziała. Powinni się spieszyć, fakt, ale już i tak ruszali się szybciej niż wtedy, gdyby Keira miała iść pieszo. Nie wątpił w to, że była ranna i to utrudniałoby marsz, ale miał wrażenie, że przesadza i, że jej stan nie jest tak zły, jak jej się wydaje.

Jakiś czas później, już bez różnicy czy z upadłą siedzącą poprawnie, czy upierającą się, że jej „styl” jazdy jest prawidłowy i w konsekwencji nadal siedzącą tyłem, z lasu wyszli na drogę. Nessus od razu na horyzoncie zauważył, że kończy się ona czymś, co można było nazwać leśnymi zabudowaniami. Pamiętał, że Adrion jest miastem, które budowane jest w szczególny sposób i ze specyficznych materiałów, co pozwala budynkom stanowić jedność z otaczającym je lasem i przez to ciężko jest stwierdzić, gdzie kończy się las i zaczyna samo miasto. To zawsze był piękny widok, dla kogoś, kto oczywiście potrafił to dostrzec.
Z każdym krokiem znajdowali się coraz bliżej wejścia do miasta, a także kilku Strażników Lasu, którzy go pilnowali. Można było powiedzieć, że byli oni odpowiednikiem często spotykanej straży miejskiej, choć byłoby to niedopowiedzenie – Strażnicy Lasu często byli lepiej wyszkoleni niż zwyczajni strażnicy miejscy, choć ich obowiązki wydawały się do siebie podobne. Czuł na sobie ich wzrok, gdy zbliżali się do wejścia do Adrionu, ale nie przeszkadzało mu to – w końcu musieli obserwować każdego, kto przechodzi obok nich. Tym bardziej, gdy byli to nieznajomi, których nigdy wcześniej nie widzieli.

Do miasta wjechali po południu, choć słońce znajdowało się jeszcze dość wysoko na niebie. Była ładna pogoda. Mimo, że słońce świeciło w najlepsze, to nie było gorąco – przyjemnie ciepło, tak, ale nie gorąco. Nic nie zwiastowało żadnej zmiany w pogodzie, przynajmniej nie dzisiaj. A z racji tego, że był dzień i ładna pogoda, to ulicami Adrionu przemieszczało się wiele osób. Mieszkańcy, podróżnicy, handlarze i inni, którzy z jakiegoś powodu się tu znaleźli. Wszyscy tworzyli mniejsze lub większe grupy czy kolumny, które przemieszczały się w jedną lub drugą stronę, w zależności od tego, kto i gdzie chciał dotrzeć. Nessus był tu dwa, może trzy razy, dlatego nie znał rozkładu ulic i nie był do końca pewien, jak dotrzeć tam, gdzie chciał zabrać Keirę.
         – Niespecjalnie mi się to podoba, ale jeśli myślisz o zejściu z mojego grzbietu i poruszaniem się pieszo, to może tego nie rób. W tym tłumie nietrudne będzie zgubienie się, zwłaszcza jak nie zna się miasta lub zna się je, ale słabo – odparł do dziewczyny. To było wymagane, jeżeli mieli razem dotrzeć do Akademii Medycznej. Bo właśnie tam chciał kierować się centaur. Wydawało mu się, że najprędzej to właśnie tam znajdą kogoś, kto może będzie w stanie im pomóc. Jej – Keirze – pomóc. Jej i Mirvie, który zaszył się gdzieś i prawdopodobnie będzie trzeba go odszukać. Lepiej byłoby, gdyby był tu z nimi, w końcu, jeżeli znajdą jakieś lekarstwo na tą klątwę, to dobrze byłoby, żeby pomagająca im osoba zbadała kogoś, kto znajduje się pod jej wpływem.
         – Kierujemy się do Akademii Medycznej, jak wspomniałem wcześniej. Z tym, że nie do końca pamiętam, gdzie się ona mieści. Dlatego będziemy musieli kogoś o to zapytać albo liczyć na to, że trafimy na odpowiedni drogowskaz – znów się do niej odezwał. Wiedział, że takowe tu były, w końcu każde normalne miasto powinno je posiadać. Tylko, że przynajmniej teraz, nigdzie ich nie widział. Ale zauważył coś innego – parę strażników, którzy akurat szli w ich stronę. Kierowali się w przeciwnym kierunku, co prawda, ale mógł przecież zapytać ich o drogę.
         – Przepraszam, którego powinniśmy iść, żeby dobrzeć do Akademii Medycznej? – zapytał, gdy strażnicy lasu przechodzili obok. Dwójka ta zatrzymała się, najpierw na nich spojrzała i dopiero po tej chwili jeden z nich się odezwał.
         – Idziecie w dobrym kierunku. Po prostu na najbliższym skrzyżowaniu głównych dróg idźcie w prawo, a później kierujcie się tam, gdzie będą wskazywać drogowskazy – odpowiedział, choć zerkał to na Keirę, to na Nessusa. I to cały czas.
         – Dałeś się oswoić? – zapytał w końcu, choć zrobił to ten drugi. Na co, gdy usłyszał to ten pomagający im, odwrócił się do towarzysza i gniewnie na niego spojrzał. Choć najpewniej sam też chciał o to zapytać.
         – Nigdy w życiu. Jest ranna i ma problemu z chodzeniem, więc pomagam jej się poruszać. To jeden z powodów, dla których udajemy się do akademii – odpowiedział im. Zaśmiał się nawet na samym początku. Pytanie nie uraziło go, choć nie do końca wydawało się na miejscu.
         – A ten drugi? – dopytywał ciekawski strażnik.
         – Jest bardziej… magicznej natury. Liczę na to, że znajdziemy tam kogoś, kto nam z tym pomoże – odparł centaur. Nie było to kłamstwo, ale widać było, że wolał nie mówić nic związanego ze szczegółami tego magicznego problemu.
         – Cóż, w takim razie powodzenia – odparł tylko, a jego kolega pokiwał głową na znak, że też im tego życzy. Nessus zrobił podobnie. Podziękował im serdecznym skinieniem głowy. A później obie pary ruszyły w swoją stronę.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Adrion”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość