Thenderion[Na zachód od Thenderionu] Zamek nad Riną: Przypadek czy przeznaczenie?

Thenderion zbudowany jest głównie z kamienia, więc domy są tu masywne i trwałe, ale ich wnętrza są zimne mimo dość ciepłego klimatu. Budynki mieszkalne mają zazwyczaj jedno lub dwa piętra, zaś budynki użyteczności publicznej są zwykle wyższe i bardziej rozległe jak np. gmach sądu. Okna masywniejszych budowli zdobią barwne witraże. W mieście znajduje się rezydencja króla Arina, sprawuję on głównie władzę nad miastem.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Enitia
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 107
Rejestracja: 10 lat temu
Rasa: Nimfa
Profesje: Służący , Uzdrowiciel
Kontakt:

[Na zachód od Thenderionu] Zamek nad Riną: Przypadek czy przeznaczenie?

Post autor: Enitia »

Ostatni czas dla nimfy nie był łaskawy. To, czego doświadczyła z pewnością można uznać za dramat. Wielomiesięczna niewola w cyrku przyczyniła się do jej wahań nastrojów, które obecnie panowały w jej życiu. Szybko zdała sobie sprawę, że jeżeli nie wybierze się w podróż, to zwariuje. Uznała, że Las Driad nada się na spacer. Będzie mogła przemyśleć niektóre rzeczy, dokonać rekonesansu i spojrzeć na swoje życie z dystansem. Lata mijały. Udało jej się poznać wyjątkowe osoby, przy czym "udało się" może nie jest tu dobrym określeniem, jednak myśli Enitii nie były zbyt wesołe. Zmieniła się z charakteru. Dała się wszystkim poznać jako wesoła osoba o nieskrępowanym stylu bycia. Obecnie to jedynie wspomnienie. Aczkolwiek dawne dni dają o sobie znać w postaci szczerego uśmiechu i może nie jest to uśmiech od ucha do ucha, ale zawsze coś. Ze swoich wspomnień wydobyła pewnego trytona, z którym nawiązała pozytywną relację. W pewnym momencie wydawało jej się, iż jest to zauroczenie względem młodzieńca. Ich drogi rozeszły się. Później już nic nie było takie samo. Wspominała również dwie wspaniałe syreny, z którymi lubiła rozmawiać. Nie były to wielkie przyjaźnie. Nic z tych rzeczy. Niczego sobie nie obiecywały. Ale czasem w życiu już tak jest, że myśli krążą w niewiadomym kierunku... aż zatrzymają się akurat przy tym, a nie innym kimś.

Las Driad istotnie prezentował się pięknie, liczne krzaczki, małe zwierzątka leśne oraz strumyki poprawiały nastrój Enitii. Była ciekawa co ją spotka i liczyła na coś miłego. Miała przeczucie, iż obrała właściwy kierunek. Leśna eskapada trwała w najlepsze, nimfa rozglądała się za ukrywającymi się w kniei driadami i nawet z paroma zamieniła kilka słów.
- Co cię tu sprowadza?
Enitia obróciła się, spojrzała za siebie i dostrzegła niewysoką, smukłą dziewczynę. Dopiero po zastanowieniu ją olśniło: przecież to nic innego, jak driada! Serce naturianki załomotało. Czuła się uskrzydlona. Nastrój stopniowo zaczął się poprawiać.
- Jestem na spacerze! - Głos nimfy brzmiał radośnie, aczkolwiek w jej wnętrzu próżno było szukać szczęścia. Postanowiła, że zrobi wszystko, aby jej smutek nie był zauważalny.
- Kto ty, kto ty? Kto do nas zajrzał? - Chciała wiedzieć inna driada.
- No proszę! Kim jesteś? Gdzie idziesz?
- Zabierzesz mnie ze sobą?
Enitia uśmiechnęła się na widok żywo reagujących driad. Stała tak i oglądała je, podziwiając piękno tych leśnych boginek oraz przyrody.

Gdy się oddaliła, uznała, że pójdzie naprzód aż odkryje coś ciekawego. Postanowiła, iż zrobi sobie przerwę. W oddali dostrzegła budowlę wyglądającą jak pałac. Okazałą i bogatą. Nie sposób było jej nie zauważyć, był to ogromny zamek częściowo wykonany z kamienia a częściowo z cegły. Obejście prezentowało się malowniczo i bajkowo, mimo że Enitia dostrzegła zaledwie mały fragment posiadłości nad Riną, to z wrażenia nie mogła wydobyć z siebie ani jednego dźwięku. Zamknęła oczy, usiadła nad strumykiem i zajęła się czesaniem swoich długich jasnych włosów, trwając w zamyśleniu...
Nasłuchiwała leśnych odgłosów. Wkoło dokazywały ptaki, wiewiórki a nawet polne myszy. Świadomość tej sielanki dobrze wpływała nie tylko na jej samopoczucie, ale i psychikę. Odpoczywała na łonie natury i rozkoszowała się ciszą niczym niezmąconą. Rozmyślała też o właścicielu zamku. Musiał być majętnym człowiekiem... Enitia, która do niedawna nie dostrzegała pozytywnych stron egzystencji, obecnie cieszyła się z małych chwil, które były dowodem jej prostoty, albowiem nie miała żadnych oczekiwań względem swojej przyszłości. Odetchnęła z ulgą. Już po wszystkim. Mogła czuć się bezpiecznie.
Awatar użytkownika
Vestar
Zbłąkana Dusza
Posty: 3
Rejestracja: 1 rok temu
Rasa: Ragarianin
Profesje: Arystokrata , Badacz , Kolekcjoner
Kontakt:

Post autor: Vestar »

Vestar wrócił z Maurii i postanowił na chwilę zostać w domu. Mimo to nie umiał usiedzieć na miejscu. Już z rana wziął konia i wybrał się na przejażdżkę po okolicy. Początkowo nie zmuszał wierzchowca do forsującego biegu, ale kiedy wyjechał na pola spiął go do galopu. Czuł jak wiatr powiewa mu we włosach, jak świszczy w uszach. Uwielbiał tą wolność, czuł się wtedy najbardziej sobą. Nie przeszkadzały mu rogi, ani ogon, świetnie jeździł konno i kochał to. Zwolnił konia kiedy wyjechali do lekko przerzedzonego lasu. Napawał się widokami i dźwiękami jakie go otaczały. Westchnął głośno nabierając wcześniej głęboko powietrza do płuc. Było cudownie. Z daleka słyszał już szemranie strumyka. Zamierzał się tam zatrzymać bo napoić swojego konia. Jechał dalej, lecz gdy byli niedaleko zobaczył postać siedzącą na trawie. Zdziwił się. To były tereny należące do hrabiów Riny. Zeskoczył z konia i spokojnie podszedł do niewiasty. Musiała słyszeć wcześniej, że podchodzi, dlatego nie skradał się, a zrobił to najnormalniej jak się dało.
- Witaj - rzekł spokojnie.
Awatar użytkownika
Enitia
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 107
Rejestracja: 10 lat temu
Rasa: Nimfa
Profesje: Służący , Uzdrowiciel
Kontakt:

Post autor: Enitia »

Dziewczyna miała wrażenie, że nikogo nie uda jej się spotkać. Cóż, zatrzymała się nad strumykiem, żeby przemyśleć swoje życie i nie była nastawiona na konwersację. Kiedy usłyszała powitanie, odwróciła się i lekko zmieszała. Nie była w stanie nic powiedzieć przez krótką chwilę. Mężczyzna wydał jej się przystojny i dobrze zbudowany. Wywołał rumieniec na twarzy. Poprawiła więc swoją skromną, acz elegancką białą sukienkę z haftem w kwiaty na klatce piersiowej. Wstała i spojrzała na, jak rozpoznała niemal od razu, ragarianina. Uśmiechnęła się i powiedziała cicho:
- Dzień dobry, panie. Ten dzień jest miły, nie uważa pan?
Nie wiedziała jak rozpocząć rozmowę. Była lekko osowiała i zagubiona w swoim życiu, jednak uśmiech nie schodził z jej delikatnej, poważnej buzi.
- Rozglądałam się po okolicy i... To miejsce jest dobre na wypoczynek... więc... jestem - wyjaśniła nieco mętnie i czekała na reakcję eleganckiego pana z wierzchowcem. Miała ochotę podejść do zwierzęcia i pogłaskać, ale postanowiła pozostać w bezruchu.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Thenderion”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości