EkradonNa tropie tajemnicy

Warowne miasto położone u podnóża gór, otoczone grubymi murami i basztami, jego bramy zdobią dwa ogromne posagi gryfów. Miasto słynie z handlu, pięknych karczm i ogromnej armi. Armi niezwykłej, bo składającej się z wojowników i gryfów. Od setek lat ekradończycy udomawiają gryfy, które później służą w ich armi, stacjonującej w górach poza miastem.
Awatar użytkownika
Silea
Szukający drogi
Posty: 29
Rejestracja: 1 rok temu
Kontakt:

Post autor: Silea »

        Kolczyki. Magia. Mimo tego, jak szczątkowe były wyjaśnienia wampira, Silea musiała mu przyznać, że potrafiły być niezwykle treściwe... na swój sposób. Ale czy byłaby sobą, gdyby wykazała jakąś większą wątpliwość do wskazującego drogę, zaklętego przedmiotu? Musiała też przyznać, że to całkiem przydatne udogodnienie.
        Wysłuchała uważnie opisu braci Daro. Nie wszystko zrozumiała, zwłaszcza tego fragmentu o kobietkach i czystości. Może dowie się, w czym rzecz, gdy już ich spotka? Co prawda „umienie liter” nie równało się dla niej z posiadaniem wielkiej wiedzy, nie była też pewna, kto kwalifikował się u wampirka jako mądry uczony, ale miała nadzieję, że jego i jej definicja aż tak się od siebie nie różniły. W końcu wampir i jego bracia stanowili na ten moment jedyny punkt zaczepienia driady i elfa. No i zapał tego pierwszego był taki uroczy!
- Damy sobie radę! – oznajmiła energicznie, chcąc uspokoić i Iaskela, i Tony'ego.
Czy miała wątpliwości? Oczywiście, ale były one zdecydowanie za drobne, by się nimi przejmowała. Uważała za swój obowiązek rozwiać je u innych. Chociaż częściowo.
- Witam, piękny panie. – Schyliła głowę, kontynuując żart elfa. Na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
        Dopiła swój napój. Teraz, gdy po dniu pełnym wrażeń wszystko było chwilowo pod kontrolą, zaczęło powoli ogarniać ją zmęczenie. Słowa ich przewodnika idealnie się zgrały z jej myślami. Tak, pokój, spać, to było teraz najważniejsze. Słysząc propozycję Tony'ego, przytaknęła.
- To, że o wszystko zadbałeś, jest bardzo miłe z twojej strony.
        Gdy gospoda opustoszała, Silea odliczyła pieniądze za posiłek i gościnę, po czym ruszyła razem z mężczyznami za cichą właścicielką przybytku. Dając się jej prowadzić, oglądała uważnie pokazywane przez elficę miejsca, chcąc zapamiętać ich położenie. Gdy nastał koniec i przystanęli, obejrzała wymianę... zdań? Nie, to słowo było niewłaściwe, zważywszy na to, że ani Laylah, ani Daro, ani Iaskel nic nie powiedzieli. Dołączyła się do tego niemego teatru, unosząc pytająco brwi. Elfica wskazała zęby... chodziło o ich umycie? Nie, nie, raczej... ech, o wampirze kły? Zmarszczyła czoło.
- Dobranoc. Wyśpijcie się. To był długi dzień i każdy musi odpocząć – oznajmiła łagodnym tonem, lecz zaakcentowała ostatnie dwa słowa i zawiesiła na dłużej wzrok na Daro.
        Udała się w swoją stronę. Z zadowoleniem zmyła z siebie brudy podróży. Wyjrzała jeszcze na moment na korytarz, chcąc upewnić się, że znikąd nie dochodzą żadne hałasy, po czym poszła do swojego pokoju z zamiarem wypoczęcia po pełnym wrażeń dniu. Miała nadzieję, że jej towarzysze też to zrobią.

Awatar użytkownika
Daro
Szukający drogi
Posty: 46
Rejestracja: 2 lat temu
Kontakt:

Post autor: Daro »

        Usłyszał Iaskela całkiem wyraźnie. Usłyszał. Ale kto wie czy zrozumiał. Chwilowo można było zakładać, że tak, bo zostawił go i przypatrzył się przypatrującej się mu Selei. Szczebiotała tak jasno i milutko dla uszu, choć niestety krótko. Nieco zawiedziony, ale i tak szczęśliwy uniósł rękę w mało zręcznym, pożegnalnym geście i…
        Jak cień ruszył za elfem do umywalni.
        Schodził za nim bez słowa, dysząc niedosłyszalnie. Skrzypiał schodami wtórując rozedrganym krokom medyka. Oblizał się raz czy dwa. Uśmiechał. W najciemniejszym kącie może zrobił jakąś dziwną minę. Ale na zatrzaśniętych przed jego nosem drzwiach się z impetem zatrzymał.
        - Wa? - Jęknął rozmasowując nos i powoli analizując słowa, które usłyszał wcześniej. ,,Mieć zwyczaj…” ,,myć w samotności”. ,,Się”. ,,Samotność”…
        Daro był niemal gotów sądzić, że wie, iż łaźnia była wspólna, ale nie zgadzało mu się to z wypowiedzią Iaskel-iriena. Drzwi jednak były wymowne. Bracia także czasami używali drzwi… choć rzadko mieli okazję. Tak czy inaczej nawet Daro wiedział co zamknięte drzwi znaczą - nie wchodzić, nie patrzeć, czekać.
        A więc czekał. Osunął się na ziemię i oparł o dechy, słuchając swojego elfika, jak zamknięty w pomieszczeniu bawi się wodą i stuka drewienkową balią. Czekał piłując pazurowaty paznokieć o podłogę i nie zagłębiając się w nic co by ową podłogą nie było. Wreszcie nie musiał myśleć, ani mówić… tak, lubił po prostu być i mieć świadomość, że inni są blisko niego.

        Coś błysnęło mu w umyśle dopiero kiedy usłyszał kroki jednej z tych osób. Poruszała się lekko i cicho, ale i bez tych wskazówek zgadłby, że to Selea. Zeszła ze swoimi mykwami, by zająć kolejną umywalnię. Daro wesoło wlazłby za nią, ale i te drzwi zrozumiał. No nic, dzisiaj bez wspólnej kąpieli. Będą w lesie to się oduczą takiego zamykania!
        Zrezygnowany pomarudził, posiedział, pochodził - i wlazł przybity do łazienki kiedy Iaskel ją zwolnił. Bez niego na pewno nie będzie tak zabawnie, ale skoro wszyscy tam wchodzili to on też wejdzie. Tylko po co?

        Przypominając sobie kąpiel u Tar’ry i odgłosy chlapania się Iaskel-iriena, popatrzył po przyborach i też postanowił na siebie trochę wody wylać. Pamiętał nawet o zdjęciu ubrania i odłożeniu go gdzieś poza zasięgiem wody! Dzisiaj był sprytny. Potem zaś popatrzył na resztki nagrzanej cieczy, wsadził tam łapki i uznał, że tak… chyba by się mógł w niej ponurzać. Problem w tym, że było jej dużo za mało… Ale od czego jest chaos? Skupił się na wodzie w balii, ale ta (balia) zamiast napełnienia się po brzegi zczerniała i rozpłynęła się wraz z wodą po podłodze.
        Ujć…

* * *


        W końcu Darcio przyszedł do pokoju. Ostatecznie udało mu się umyć w drugiej umywalni, i teraz, nadal wilgotny i w ręczniku (Iaskiel nawet nie wiedział jakie miał szczęście) stanął w progu rozglądając się za… za niczym w sumie. Zobaczył elfa w jednym łóżku, zobaczył jedno puste i pościelone… i tylko ta fascynująca, lśniąca równość czystej pościeli nakłoniła go do skierowania swych kroków w tamtą (a nie elfa) stronę. Padł na czystość z cichym prychanio-chichotem, obrócił się, przeturlał, a gdy spadł wstał i umościł się znowu w tym, co już absolutnie nie przypominało przygotowanego posłania. Raczej wampirze gniazdo.
        Owinął się prześcieradłem, gubiąc gdzieś po drodze ręcznik, i tak zawinięty padł w końcu na płasko. Był zmęczony. Na tyle, że mógł już dzisiaj nie dziabać elfika…
        Zrobi to jutro.

Awatar użytkownika
Iaskel
Szukający drogi
Posty: 41
Rejestracja: 1 rok temu
Kontakt:

Post autor: Iaskel »

Iaskel nie spał zbyt dobrze tej nocy. Odczuł wprawdzie ulgę, że Daro zdecydował się nie towarzyszyć mu w łaźni, a potem również go nie niepokoił, jednak skąd miał wiedzieć, że w którejś chwili tamtemu się nie odmieni? Iaskel z początku zapadł w płytki sen, podczas którego przez jego umysł przewijały się obrazy: Hessan z Ranvilem w jego sklepie, piękna elfka u bram, Turrin, a potem Silea w lesie, zniknięcie Hessana, pobity złodziej w Ekradonie, wreszcie Tony i gospoda Laylah. Kiedy jednak pojawił się tam siedzący w kącie nieznajomy, przyglądający mu się z niepokojącym błyskiem w oczach, elf przebudził się. Przez bardzo krótką chwilę wierzył, że to wszystko rzeczywiście było snem – jak to możliwe, żeby tyle zdarzyło się w ciągu jednego dnia? Potem jednak przekonał się, że pokój, w którym się znajdował nie był jego sypialnią, zaś różowowłosy wampir, który zdawał się zbyt dziwny, by być prawdziwym spał w sąsiednim łóżku!
Iaskel przetarł oczy i przeklął w myślach (i tylko w myślach) swój pech, który sprawiał, że przyciągał podobnych osobników. Przypomniał sobie, że kojący amulet zostawił w swoich pakunkach. A jakże, skąd mógłby wiedzieć, że będzie potrzebował się uspokoić? Ennis tam pewnie już się do niego dorwał i śpi w najlepsze, najedzony i zadowolony! Nie było innego wyjścia, tylko zamknąć oczy i mieć nadzieję, że sen przyjdzie. "Może nic nie zrobi, może naprawdę śpi" uspokajał się elf. Wampiry w ogóle potrzebują spać? Przyszło mu do głowy, że tak naprawdę nic nie wie o tym gatunku – cóż, nic poza ich ulubionym drinkiem. Nie wiedział, czy Daro jest jego typowym przedstawicielem, czy też jest wyjątkowy. Czy da się jakoś z czasem zrozumieć jego sposób myślenia i zachowanie, czy też są one z natury swojej nieprzewidywalne? Jakie są jego plany – jeśli w ogóle takowe posiada. I dlaczego, na Prasmoka, dlaczego tak sobie go upodobał? Silea – wiadomo, nie mógł jej nie polubić. To akurat była jedna z niewielu rzeczy, która czyniła go mniej dziwnym. Natomiast on sam – co Daro tak się w nim spodobało? Może... - aż zrobiło mu się zimno na tę myśl – może uznał, że będzie smaczny? Wzrok elfa powędrował ku śpiącemu wampirowi, jednak, wbrew logice bojąc się, że taki wzrok może go obudzić, zaraz z powrotem zamknął oczy. Długo nie mógł zasnąć, a kiedy wreszcie mu się to udało, znowu miał niespokojne sny, tym razem głównie złożone z twarzy Daro i jego szeptów: Smaczny, smaczny, Iaskel-irien bardzo smaczny...
Rano czuł się tak, jakby wcale nie spał. Ubrał się pośpiesznie, po czym, jeśli Daro już nie spał i był w izbie, odezwał się, starając się przybrać jak najspokojniejszy, wręcz zdawkowy ton:
- Dzień dobry. Dobrze ci się tu spało? Bardzo tu wygodnie, prawda? Ciekawe, czy Silea jeszcze śpi. Ja mogę już schodzić na śniadanie. Idziesz?
Posłał porządnie łóżka (z przyzwyczajenia), zebrał swoje rzeczy i udał się na dół.

Awatar użytkownika
Silea
Szukający drogi
Posty: 29
Rejestracja: 1 rok temu
Kontakt:

Post autor: Silea »

        Otaczała ją idealna cisza. Nie była przytłaczająca ani pełna napięcia czy niepokoju. Driada doświadczała tego pięknego, wyważonego rodzaju ciszy, który potrafił być wspaniałym przyjacielem, ani trochę tak strasznym jak jego złowrodzy bracia. Milczącym, ale wspierającym, nie zostawiającym w osamotnieniu. Żadnych niespodziewanych głosów czy hałasu. Ani jednego dziwnego dźwięku, który spłoszyłby nieśmiałego przyjaciela.
        A jednak Silea nie mogła zasnąć. Zazwyczaj była niemal tak bardzo poukładana i dobrze wychowana jak cisza, ale jej umysł zdecydowanie tego nie odzwierciedlał. Nie tej nocy. Myśli driady porównać można było do wielu rodzajów włóczek i nici, które zamiast leżeć zwinięte na swoim miejscu, spadły na podłogę, poturlały się, rozwinęły i pomieszały. Wielokolorowy bałagan, którego nie dało się szybko usunąć.
        Wiele dni mogłaby streścić w pięciu zdaniach. Ten do nich nie należał, przez co różne wspomnienia domagały się uwagi. Jeszcze gorsze były niewiadome. Mogła snuć domysły co do tego, co się stało, ale znaleźć odpowiedź? Powinna się od tego wszystkiego odciąć, usunąć różnokolorową włóczkę z widoku i dać ją do rozplątania mądrzejszym od siebie.
        Tak. Czas spać.
~*~
        Obudziła się zaskakująco wypoczęta. Widocznie zasnęła na tyle wcześnie, by dostarczyć sobie odpowiednio dużo snu. Pośpiesznie ubrała się i usunęła wszelkie ślady swojej obecności. Po upewnieniu się ostatni raz, że wszędzie jest czysto i nie zostawiła żadnej swojej rzeczy, wyszła. Udała się jeszcze chłodną wodą zmyć z twarzy resztki snu, a potem zeszła na dół.
        Nie była pierwsza. Uśmiechnęła się lekko, gdy tylko to zauważyła.
- Witam! Jak tam? Pełno energii na nowy dzień?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ekradon”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość