EfneNie jesteś już chłopcem

Miasto założone na cześć córki króla Bedusa, która w wieku dziesięciu lat oddała swój wzrok za lud. Uratowała go od zniszczenia. Efne otaczają liczne lasy, góry oraz wzgórza graniczące z Pustynią Nanher.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Saskia
Zbłąkana Dusza
Posty: 3
Rejestracja: 9 miesiące temu
Kontakt:

Nie jesteś już chłopcem

Post autor: Saskia » 1 tydzień temu

        Saskia weszła na salę balową pewnym siebie krokiem, a oczy wszystkich gości momentalnie zwróciły się na nią. Długa, sięgająca ziemi, satynowo-czarna suknia opinała doskonałe kształty jej ciała i w hipnotyzujący sposób kontrastowała z bladym, grafitowym odcieniem skóry. Podkreślał go migoczący srebrny pyłek, widoczny na dekolcie oraz dłoniach. Wycięcie spódnicy ukazywało co jakiś czas smukłą nogę i stopę na wysokim obcasie, a mocno zasznurowany gorset podkreślał piersi i talię. Czarodziejka, usatysfakcjonowana wywołanym przez siebie efektem, odgarnęła do tyłu falę białych włosów i uśmiechnęła się uprzejmie do stojącej w dole panny młodej, która wykrzywiła na jej widok umalowane na czerwono usteczka.
- Karmelito, kochana, moje gratulacje! Wybacz, że nie zdążyłam na samą ceremonię! Cieszę się z waszego szczęścia.
”Oraz z tego, że nie musiałam umierać z nudów w tej szarpanej przeciągami katedrze.” dodała w myślach, zachowując przy tym na twarzy uśmiech wpasowujący się w kanony najlepszego wychowania.
- Dziękuję, moja droga. Niezmiernie mi miło, że się pojawiłaś - odpowiedziała Karmelita, a jej policzki pokrył rumieniec, nieładnie kontrastujący z białą suknią. Stojąc obok Saskii, która spłynęła już na dół schodów, wydawała się brzydsza i bardziej ponura niż jeszcze kilka minut wcześniej.
- Mam dla ciebie mały podarunek - oznajmiła czarodziejka, wykonując gest i wyczarowując z powietrza niewielkie pudełeczko.
- To artefakt zaklęty w mojej pracowni. Dzięki niemu twoja biżuteria, listy i sekrety będą zawsze bezpieczne przed niepożądanym wzrokiem.
Uniosła sugestywnie brew, posyłając dziewczynie wymowne spojrzenie. Oczywiście, że wiedziała o romansie z drużbą. Oczywiście, że wiedziała o tym, od jak dawna ten romans trwa. Co z niej byłaby za czarodziejka, gdyby przyszła na ślub nieprzygotowana, bez wiedzy na temat rysującego się w przyszłości skandalu?
        Karmelita pokraśniała jeszcze mocniej i bucząc podziękowania, przyjęła prezent. Pana młodego Saskia litościwie ominęła wzrokiem - dobrze zbudowany poeta przez jakiś czas wzdychał do niej, jednak został bezlitośnie odrzucony. Nie zamierzała pastwić się nad nim w dniu jego ślubu, flirtując z nim lub nawet rozmawiając. Z resztą żeby go pognębić wystarczyła sama jej obecność.
***
        Przez jakiś czas pradawna krążyła wśród gości, wymieniając uwagi i popijając migotliwego szampana z wysokich, smukłych kieliszków. Przyglądała się tańczącym parom, jednak sama nie miała ochoty na taniec. Szampan był słodki, a zamknięta w nim odrobina magii tworzyła urzekające, złote wiry. Czar poprawiał samopoczucie i Saskia, całkowicie świadoma, postanowiła mu się poddać. Zadowolona westchnęła i oparła się o balustradę, podziwiając piękne rzeźbienia balowej sali, na której odbywało się przyjęcie. Posadzka pokryta była biało-różową mozaiką, a rzeźbione anioły i nimfy pięły się aż pod sklepienie. Ich gładkie ramiona i płaskie brzuchy wykute były w najjaśniejszej odmianie marmuru, a nieruchome oczy dobrotliwie obserwowały rozbawiony tłum.
        Nagle twarz jednego z aniołów wykrzywiła się w paskudnym grymasie, ukazując długie, szpiczaste zęby. Palce zagięły się w szpony, a cała rzeźba szarpnęła się na trzymającej ją w miejscu kolumnie.

Sekunda. Jedno uderzenie serca i miraż zniknął, przywracając łagodne, niebiańskie oblicze. Saskia była jednak zbyt doświadczoną egzorcystką, by uznać to za przewidzenie. W tym domu zalągł się duch. I był wściekły.
        Zaintrygowana kobieta odstawiła kieliszek i spokojnym krokiem podeszła do kolumny. Zadarła głowę, wpatrując się w anioła i otaczające go rzeźby. Ani jedna kamienna zmarszczka nie drgnęła na nieruchomych twarzach.
- Gdzie jesteś? - szepnęła do siebie, przesuwając spojrzeniem po stojących nieopodal gościach. Rozgoryczone duchy miewały głupawe pomysły. Jeżeli ten był tak wściekły, na jakiego wyglądał, mógł próbować dostać się do ciała któregoś z ludzi. Musiał być naprawdę zły lub wyjątkowo stary, skoro udało mu się skoncentrować tyle energii, by poruszyć kamienną twarzą.
        Czarodziejka z rozbawieniem stwierdziła, że to dokładnie taki rodzaj rozrywki, jakiego teraz potrzebowała. Śluby, bankiety i plotki były zabawne, kiedy miało się sto lat. Jednak po kolejnych stu wszystko zaczynało się powtarzać. Na tym weselu nudziła się wyjątkowo - nikt jeszcze nikogo po pijaku nie zwyzywał, nie przyłapali też żadnej druhny na obściskiwaniu pana młodego. Ojcowie pary młodej nie dali sobie po pysku. Co jakiś czas rozsiewała ziarna kłamstewek tu i tam, jednak ci ludzie byli zbyt bezosobowi, by coś mogło z tego wyniknąć. Duch zdawał się usłyszeć jej nieme życzenie. Brakowało mu co prawda białego konia, ale taki rycerz też mógł ją dziś uratować. Niech będzie, że była znudzoną damą w opałach.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Efne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość