Zakurzona BibliotekaPracownia alchemiczna Sanayi

Twórczość Własna i Archiwum: W tym miejscu można się podzielić z resztą swoimi dziełami - opowiadaniami, poezją, rysunkiem oraz poczytać stare nieaktywne już tematy.
Wielkie regały, z półkami uginającymi się od ciężkich tomiszczy, ciągną się kilometrami w wielkiej bibliotece. Zgromadzona tu przez eony wiedza stała się źródłem pożądania każdego maga żyjącego na przestrzeni wieków.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 498
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Pracownia alchemiczna Sanayi

Post autor: Sanaya » 1 rok temu

Jak zapewne część z Was już wie, od jakiegoś czasu bawię się naturalnymi, domowymi kosmetykami i w tym temacie chciałabym podzielić się z Wami efektami mojej pracy. Żeby było zabawniej, jak wiadomo moja główna postać jest alchemiczką, więc najwyraźniej ta fascynacja była tylko kwestią czasu ^^

Kosmetyki do ust. Dwa koloryzujące błyszczyki ochronne (jeden w odcieniu nude, drugi fuksja) o zapachu pomarańczy z goździkami, następnie piernikowy peeling do ust z brązowym cukrem i oliwą z oliwek, ostatnie to odżywczy balsam do ust z miodem i również oliwą z oliwek.

Miejsce pracy i jeszcze inne ujęcie. Na zdjęciu powstaje właśnie peeling do ciała.

Samo dobre. Duży słoik z brązową zawartością to peeling kawowy ze skórką pomarańczową, masłem shea i olejem z pestek winogron. Słoik z lisem po prawej i ten pomarańczowy skrywają to samo: suchy peeling do twarzy z płatków owsianych i czerwonej glinki - przed użyciem rozmieszać z mlekiem (ja dodaję jeszcze olejek z szałwii hiszpańskiej). A na środku to białe to cukrowy peeling na bazie glicerynowej z jaśminowym olejkiem eterycznym. Oba ciekłe peelingi są wzbogacone witaminą E dla lepszego efektu i trwałości.

Na pytanie "po grzyba ci tyle peelingów?" odpowiadam: tylko część jest dla mnie, a resztą obdarowuję różne osoby, warunkiem jest zwrot opakowania, bo cierpię na niedobór słoików.

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 498
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 1 rok temu

Tym razem trochę drobnicy.

Świeczki. Mało efektowne wizualne - próba barwienia ich gotowymi barwnikami okazała się być porażką, a naturalnej zieleni nie miałam (a żeby być dokładnym, spiruliny było mi zwyczajnie szkoda na świeczkę). Ale za to pięknie pachną zieloną herbatą i hiacyntem.

Mydełka glicerynowe. Pomarańczowe, bo mam fazę. Z odrobiną masła mango i skórką pomarańczową dla zapachu i witamin. Ale witaminę E dla przedłużonej trwałości i tak dodałam.

Awatar użytkownika
Kerhje
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
Posty: 77
Rejestracja: 2 lat temu
Lokalizacja: Trójmiasto
Kontakt:

Post autor: Kerhje » 1 rok temu

Wszystko wygląda przecudownie! I ach, te zapaszki i i składniki... Pomarańcza, piernik, miód, zielona herbata i hiacynt. Najchętniej wszystko bym to zjadła, wsmarowała w każdy skrawek skóry i chodziła dumna dusząc ludzi. xD
Boziu, te peelingi... <3
Mydełka przeurocze. Wyglądają jak żelki i aż szkoda używać. I mam nadzieję, że wykombinujesz coś z kolorkiem do świeczek, bo zapach wydaje się być naprawdę świetny. Szkoda, że internet nie przesyła zapachów.
Generalnie podziwiam, choć sama kosmetyków za często nie używam. Ale takie samoróbki to coś niesamowitego. Chętnie zobaczyłabym proces powstawania niektórych produktów. Patrząc na miejsce pracy, musi być przy tym dużo zabawy. Może kiedyś będziesz mieć jeszcze taki stolik i naczynia alchemika, mnóstwo ślicznych pojemniczków.

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 498
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 1 rok temu

Większość tych kosmetyków można by zjeść, bo nie są trujące... Ale mogą wcale nie smakować tak dobrze jak pachną ^^
Dziękuję za słowa uznania! Mydełka zyskały sobie ostatnio uznanie pewnego jedenastolatka, a jak wiadomo to najbardziej krytyczni krytycy... Jestem więc dumna z siebie i zmotywowania do działania, chociaż teraz planuję małą kolekcję bardziej pielęgnacyjnych mydełek ^^
Nie planuję nagrywania procesów, mogę pisać szersze opisy ;) I tak, zabawa przednia, a mój sprzęt laboratoryjny i kolekcja pojemników powoli się powiększa... Co będzie można zobaczyć niżej ^^

Dzisiaj w moje ręce dostały się nowe składniki i natychmiast część z nich musiałam użyć! Reszta czeka na swoją kolej, receptury dla nich wymagają dokładniejszego przeliczenia i dopracowania. Ale w najbliższym czasie pojawi się kilka nowych rzeczy w zabójczych pojemniczkach, obiecuję~
Jadziem.
Miejsce pracy po rozbudowie. Jak widać doszło kilka fajniejszych miareczek i powoli zaczyna to wyglądać pokazowo x) Na zdjęciu powstaje...
Olejek hydrofilny, a obok niego w tej kokilce, która nawet nie wiem skąd pochodzi (była w kuchni moich rodziców od zawsze, może to jakiś antyk?) jest maseczka do nasączania płatków bawełnianych. No i mój piękny notes na receptury, notatki i obliczenia.
Już słyszę pytanie "wtf is olejek hydrofilny"? Wyjaśniam. To olejek do mycia, który dzięki dodatkowi emulgatora pieni się w kontakcie z wodą, dzięki temu łatwo go zmyć i nie zostawia tłustej warstwy. Olejki są doskonałe do mycia twarzy, gdyż tłuszcz (sebum, kremy, podkłady) najlepiej rozpuszcza się w tłuszczach, a ponadto skład można dostosować do własnych potrzeb. Ja mam bardzo prosty olej z pestek winogron z olejem z czarnuszki, olejkiem z drzewa herbacianego i witaminą E.
Maseczka zaś jest to mieszkanka hydrolatu z neroli (kwiat pomarańczy) i sorbitolu (pochodna glukozy), który ma właściwości nawilżające. Tym płynem można nawilżyć bawełnianą maseczkę (do kupienia m.in. w hebe) albo nawet gruby ręczniczek papierowy, bądź... papier ryżowy. Taki do sajgonek. Dostaje się wtedy boosta od ryżu ;)

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 498
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 1 rok temu

Cała masa dobrego.
Jak się wcześniej odgrażałam na dzień kobiet powstała cała seria mydełek pielęgnacyjnych, które co do jednego rozdałam. Te niebieskie są na bazie glicerynowej z mlekiem kozim, niebieską glinką, olejem z orzecha włoskiego, płatkami bławatka, witaminą E i olejkiem zapachowym z neroli (kwiat pomarańczy) - do pielęgnacji cery dojrzałej. Pomarańczowe to klasyk z poprzednich zdjęć z pomarańczą i masłem shea, odżywcze. Zielone powstały z myślą o cerze delikatnej i problematycznej - po raz kolejny baza z kozim mlekiem, tym razem z białą glinką, kwiatami wrzosu, olejem z pestek malin, witaminą E i również olejkiem z neroli. Brązowe mydełka dla osób z cerą tłustą zawierają olejek z drzewa herbacianego, witaminy, żółtą glinkę i płatki owsiane dla odżywienia i lekkiego peelingu. Powstały na bazie glicerynowej z masłem shea, mango oraz kakaowego. Ostatnie białe mydełka to tak zwana "owsianka z pomarańczą", gdyż do bazy z mlekiem kozim dodane zostały płatki owsiane, skórka pomarańczy oraz witaminy - mają działanie oczyszczająco-odżywcze.
Oprócz tego na zdjęciu widoczny jest sztyft do ust na maśle shea, z woskiem pszczelim i olejem arganowym oraz koci błyszczyk czy też raczej masełko do ust z woskiem pszczelim, olejem kokosowym, olejem z pestek malin i masłem shea. I pewnie z witaminami. No i jeszcze wielki słój owsianego peelingu do twarzy z zieloną glinką.

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 498
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 1 rok temu

Balsam w stylu EOS
Dzisiaj tylko jeden twór, ale taki, z którego jestem dumna, chociaż jest mega prosty. Jest to odżywczy balsam do ust z masłem shea, olejem kokosowym i woskiem pszczelim, a jego niezwykłość tkwi w kształcie, gdyż przypomina popularne balsamy do ust EOS, dzięki czemu jest bardzo poręczny w użyciu i fajnie wygląda.

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 498
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 1 rok temu

Ostatnio często znikałam w labie i teraz, gdy już wszystko trafiło do swoich właścicieli, mogę pochwalić się efektami, a trochę tego powstało :>

Dużo fajnych rzeczy
W saszetkach jak widać na etykietkach jest mój ulubiony peeling owsiany z czerwoną glinką. Ten duży słój po lewo to sól do kąpieli z sycylijską pomarańczą (pomarańcza faktycznie sycylijska, to żaden chwyt marketingowy), olejem z pestek winogron, olejem arganowym i witaminami. Miałam dodawać do tego olejków eterycznych i barwników, ale okazało się, że sama utłuczona na pył skórka odwaliła za mnie robotę. W różowej butelce jest olejek różany z płatkami róży pomarszczonej - można to stosować do olejowania włosów, jako odżywkę do paznokci, jako serum pod krem, nawet jako zamiennik perfum. A te dwa małe słoiczki to peeling do ust, z olejem arganowym, cukrem trzcinowym, cukrem białym, skórką pomarańczy, podkręcony witaminami.

Serum pod oczy
Z kwasem hialuronowym, ekstraktem z zielonej herbaty i hydrolatem z bławatka, dla osoby pracującej przy komputerze, o cerze delikatnej, problematycznej, z cieniami pod oczami. Kwas ma właściwości nawilżające i regenerujące. Ekstrakt ma działanie łagodzące, ściągające, drenujące (zmniejszenie obrzęków), zawiera witaminy K, A i P. Hydrolat minimalizuje zaczerwienienie i obrzęki, działa lekko chłodząco.

Po prostu mydełka z glinką
Ale mam nowe foremki to się chwalę.

Woda różana
Nadaje się przede wszystkim jako mgiełka zapachowa, może być stosowana jako tonik, składnik do kolejnych kosmetyków, można jej używać jako płukanki do włosów. Ma naturalny piękny różowy kolor.

Odżywka do włosów
Ma postać lekkiej pianki. W skład wchodzi nawilżający hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy, olej babbasu, olej kokosowy i arganowy. Nakłada się ją przed myciem.

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 498
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 1 rok temu

Dzisiaj w pracowni kolorowo i - co zdarza się bardzo rzadko - pięknie pachnie. Trzy nowe kosmetyki.
Od lewej jest:
1. Płyn do demakijażu oczu dwufazowy. Zainspirowana płynem do demakijażu z Nivei zrobił swój własny z niebieską warstwą: rzeczona warstwa to hydrolat z bławatków zabarwiony zwykłym barwnikiem kosmetycznym do roztworów wodnych. Żółta warstwa to olej z nasion soi i chia, wszystko stworzone z myślą o pielęgnacji delikatnej skóry okolic oczu i przeciwdziałaniu pierwszym zmarszczkom (to już ten wiek, haha). A jak się go wstrząśnie, wygląda tak. A rozwarstwiający się wygląda tak.
2. Tonik do twarzy mięta-grejpfrut. Pachnie dokładnie tak jak brzmi, czyli odświeżająco i obłędnie, a do tego świetnie działa: mięta odświeża, grejpfgrut działa antybakteryjnie i reguluje wydzielanie sebum, a dodatek sorbitolu nawilża.
3. Mroczny żel do mycia twarzy. Kolor oczywiście uzyskany dzięki dodatkowi węgla aktywnego z bambusa, który działa oczyszczająco i matująco. Baza jest z mydła kastylijskiego, a dodatek ekstraktu z jabłka zapewnia właściwości nawilżające i antyoksydacyjne, a żeby wszystko miało przyjemny zapach (bo tak to pachnie jak szare mydło) i dodatkowe właściwości, dodałam kilka kropel olejku z grejfruta i zielonej herbaty.

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 498
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 1 rok temu

Dawno nic nie było, a jednak trochę się działo.
Najnowsze wynalazki, jest to kolejno:
1. W srebrnym pojemniku świeca do masażu z żółtym woskiem pszczelim, masłem kakaowym, olejem z pestek winogron i olejem z zielonej kawy - odżywczo-antycellulitowa. Świece do masażu używa się w taki sposób, że najpierw się ją zapala, a potem to co się roztopi wylewa się na skórę i wykonuje tym masaż. Takie świece mają stosunkowo niską temperaturę topnienia, więc nie oparzą, a przyjemnie grzeją, a ciepła mieszanina olei łatwiej przenika do skóry.
2. Niebieski kotek to balsam do ust "Marcepanowa pralina", w którym wykorzystałam masło kakaowe o cudownym zapachu oraz olej z pestek śliwki, który oszałamiająco pachnie marcepanem - stąd nazwa. Ma działanie odżywczo-nawilżające i bardzo przyjemnie rozprowadza się na ustach.
3. W słoiku z białą nakrętką jest krem do rąk "Orzechowy", bo w jego skład wchodzi olej z orzechów laskowych, orzechów włoskich, kokosowy oraz masło shea, a poza tym hydrolat z neroli, żel aloesowy, sorbitol, d-panthenol i witamina E, a jako dodatkowy składnik ochronny i emulgator jednocześnie występuje wosk pszczeli. Po raz pierwszy wykorzystywałam go w roli emulgatora i jestem zaskoczona jak fajny, treściwy krem można z niego uzyskać.
4. A w tej fajnej butelce z tyłu jest nawilżające serum do twarzy z żelem hialuronowym, żelem aloesowym oraz olejem z pestek śliwki - mam na ten składnik straszną fazę i wykorzystuję go w hektolitrach do wszystkiego.

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 498
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 10 miesiące temu

Dotarło do mnie, że w sumie nigdy nie pokazywałam tu kremów do twarzy, choć zrobiłam ich już kilka (naście?) rodzajów.
Niniejszym się rehabilituję.
Na zdjęciu są dwa nowe produkty.
1. Krem, który choć jest wegański, został ochrzczony "kurczakowym" ze względu na charakterystyczny kolorek. To kompozycja nawilżająco-rozświetlająca z jednoczesnym wsparciem dla cery tłustej (a co). Kolor wziął się z maceratu z marchwi, który sam w sobie jest pomarańczowy, a w kremach jak zawsze trochę się rozjaśnił, jest bogaty w składniki odżywcze i rozświetlające. Poza tym w kremie jest również skwalan, który choć pochodzi z oliwy z oliwek stanowi również składnik ludzkiego sebum, dzięki czemu reguluje pracę gruczołów łojowych oraz wspomaga nawilżenie skóry i jej regenerację. Poza tym żel aloesowy i ekstrakt z prawoślazu działają nawilżająco, a hydrolat z jałowca działa bakteriobójczo i pobudza krążenie (a przy tym śmierdzi jakby coś w tym słoiku zdechło, ale ćśśś).
2. Ta gwiazdka to kostka peelingująca o bardzo prostym składzie, bo składa się z białego cukru, masła kakaowego i masła shea oraz niewielkiego dodatku naturalnego emulgatora, by łatwiej było to później z siebie zmyć. Do zrobienia jej zainspirował mnie bardzo podobny produkt pewnej firmy, która produkuje naturalne kosmetyki, lecz po analizie składów okazało się, że tak do końca naturalne to one nie są, więc zrobiłam to po swojemu, przy okazji dużo zaoszczędzając. Zrobienie tego było męczarnią, bo moje masło ma zabójczy czekoladowy zapach (naturalny), a podczas stygnięcia (wspomaganego wachlarzem) musiałam je cały czas mieszać by cukier był równomiernie rozłożony. Teraz mam ochotę na czekoladę...

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 498
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 2 tygodnie temu

Soł, na sb się pochwaliłam, że mi fajne warstwy przy tworzeniu serum wyszły.
Oto rzeczone warstwy.
Co to jest? Ano na samym dnie zlewki jest żel aloesowy, na tym żółty olej z pachnotki, na tym zielony olej kopny, a wszystko wieńczy przeźroczysta warstwa skwalanu. Po dodaniu do tego kwasu hialuronowego otrzymujemy recepturę, którą opracowałam z myślą o Frigg, dlatego nazywa się... Serum Żabiej Księżniczki. No bo patrzcie ten kolor! Mój aparat to trochę toster, więc może kolory nie są szałowe, ale to jest zieloniutkie. Z myślą o skórze problematycznej.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Zakurzona Biblioteka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość