Góry DruidówPieśni pielgrzyma: Chaos i Harmonia

Góry w których zdarzyć się możne wszystko. Tunele wydrążone, przez tajemnicze istoty setki lat temu pozostały tutaj do dziś. Góry można pokonać przechodząc nad nimi lub pokonując ich pełne niebezpieczeństw korytarze. Na ich szczycie swoje mieszkania mają starzy druidzi, pustelnicy. W górach można znaleźć wiele ziół, niespotykanych nigdzie indziej.
Awatar użytkownika
Romir
Szukający drogi
Posty: 27
Rejestracja: 11 miesiące temu
Kontakt:

Re: Pieśni pielgrzyma: Chaos i Harmonia

Post autor: Romir » 8 miesiące temu

Jeszcze tego samego dnia Romir udał się do biblioteki, aby poszukać książek mogących być pomocne w rozszyfrować tajemnicy dziwnego talizmanu. Dzięki temu, że Benjamin zdążył już zapoznać się z rozmieszczeniem poszczególnych sekcji tematycznych jakie oferował zbiór, udało odnaleźć się potrzebne księgi. Godziny mijały, a stos ksiąg szybko zaczął się piętrzyć na stoliku, jednak wiedza w nich zawarta nie dawała pełnej odpowiedzi. Jedynym postępem było poznanie dwóch kolejnych słów. Znaczyły one „przywróć”, „zwiąż”, co w połączeniu z poprzednimi nie wyjaśniało zbyt wiele.
- Dzięki Benjaminie za pomoc, ale nic z tego raczej nie wyjdzie. Przeszukaliśmy niemal całą bibliotekę. – Chłopak w końcu zrezygnował. Za oknami już od dawna gościła ciemność i każdy kto mógł, udał się na spoczynek.

Nazajutrz wróżka, która usługiwała Romirowi, miała niemałe trudności, aby go dobudzić. Skończyło się na tym, że na głowę wylano mu dzban wody, co poskutkowało do tego stopnia, że chłopak dostał niesamowity zastrzyk energii i w przeciągu kilku minut zdążył się ubrać, zjeść śniadanie i wciąż na wpół przytomny czy raczej oszołomiony nagłą pobudką pobiegł na lekcję.
- Witaj Romirku. Już myślałam że nie przyjdziesz – spokojnym głosem driada przywitała swojego podopiecznego.
- Nie... ja... przepraszam, zarwałem noc w bibliotece... – tłumaczył się.
- Nie martw się. Wiesz, że nie jestem zła. Ale za karę... po prostu bardziej cię dzisiaj wymęczę, tylko wysusz się najpierw. Nie chcę, abyś się rozchorował. - Nirna chyba jako jedyna ze wszystkich mentorów nie stosowała kar cielesnych ani nawet krzyku. Zresztą wygląd driady wskazywał na łagodny i pobłażliwy charakter. Z jej fiołkowych włosów wyrastało kilka jasnych kwiatów, a twarz posiadła delikatne rysy. Z błyszczących oczu koloru żółtego biła radość i delikatność, a całość dopełniał drobny nosek i wąskie, lecz pełne usta. Paznokcie były koloru róży, a skóra wokół nich przybierała wiele odcieni zieleni, tak samo jak i stopy. Ponadto całe jej ciało było przyozdobione niby malunkami kwiatów i zielonymi oraz fioletowymi wzorami w kształcie fal i trawy. Ubranie stanowiła upleciona z jedwabiu, kusa bluzka na ramiączkach oraz sukienka, która miała długość taką, aby zasłaniała tylko tyle ile było trzeba.
- Chciałam ci dzisiaj pokazać jak rozmawiać z niewielkimi stworzonkami typu aarkidy czy arkkedisy, ale ostatnio pojawiła się para jednorożców w okolicy – kontynuowała.
- Czy jednorożce czasem nie są agresywne? – obawiał się chłopak.
- Ależ skąd. To łagodne stworzenia, tylko trochę nieufne i impulsywne. Ale to nawet dobrze, mój drogi. Powinieneś umieć wzbudzić sympatię i zaufanie każdej zwierzyny. Więc nie martw się, bo skoro wychodzisz cało z lekcji ze smokami, to i z jednorożcami sobie poradzisz bez problemu.
- Mam tylko małą nadzieję, że żaden nie zechce mnie nabić na swój róg jak kurczak na rożen. – Nirne rozbawiła ta porównanie. Gdy tylko przestała chichotać, dała znak, że czas zaczynać i wspólnie udali się na polanę, gdzie ostatnio widziano jednorożce.

Awatar użytkownika
Benjamin
Błądzący na granicy światów
Posty: 17
Rejestracja: 1 rok temu
Kontakt:

Post autor: Benjamin » 8 miesiące temu

Czas spędzony przez Benjamina w bibliotece można było już liczyć w tygodniach albo przynajmniej dniach. Gdy Romir przyszedł i pokazał mu talizman, Benjamin zaciekawił się owym skrawkiem papieru. Bez głębszego zastanowienia postanowił pomóc swojemu koledze. Spędzili całą noc na wertowaniu przeróżnych książek. Według Bena, Romir zbyt szybko poddał się w swoich poszukiwaniach. Podczas gdy brunet udał się na spoczynek, czarnowłosy nie mógł odpuścić. Gdy ten smokołak podłapie jakiś temat nie umie go odpuścić tak łatwo. Zanim się spostrzegł, już dawno zrobił się dzień. On jednak siedział na krześle i powtarzał sobie "śmierć, powstanie, życie, przywróć, zwiąż".
- A co jeśli... - Niespodziewanie zerwał się z krzesła i zaczął biec przez bibliotekę do jedynego działu jakiego nie sprawdził razem z Romirem - działu nekromancji. Szybko przewertował książki jednej po drugiej, aż znalazł.
- Mam! - krzyknął do siebie i przeczytał zaskakująco krótką notatkę na temat talizmanu jaki znalazł Romir. Podekscytowany swoim odkryciem wziął książkę i wyleciał z biblioteki w podskokach zupełnie zapominając o białej kotce, która była tam z nim.

Zleciał praktycznie całą osadę zanim znalazł bruneta, którego szukał.
- Wszędzie cię szukałem - wyzipiał zdyszany, po czym zaczął wertować książkę w poszukiwaniu strony, na której przeczytał o talizmanie.
- Znalazłem coś, wygląda na to, że ten talizman to jakaś zaawansowana magia. To coś w stylu jakbyś chciał przyzwać zmarłego, ale nie jako marionetkę, tylko przywrócić go do życia. Tyle zrozumiałem, nie ma tutaj za dużo - powiedział podając książkę Romirowi. Dopiero gdy się uspokoił, zauważył Nirnę, która patrzyła na smokołaka z wielkim zapytaniem na twarzy. Ukłonił jej się na powitanie.

Awatar użytkownika
Romir
Szukający drogi
Posty: 27
Rejestracja: 11 miesiące temu
Kontakt:

Post autor: Romir » 8 miesiące temu

- „Jednorożce wcale nie są agresywne”. - chłopak przedrzeźniał Nirnę.
- Oj, nie bądź już taki naburmuszony. No skąd ja mogłam wiedzieć, że akurat teraz odbywają gody - broniła się dziewczyna.
- Jesteś związana z naturą i powinnaś wiedzieć wszystko o otaczającej nas przyrodzie i zwierzętach.
- Być może. Ale nie mogę ci wszystkiego mówić. Sam też musisz nauczyć się poznawać przyrodę. I przestań już marudzić jak małe dziecko, nawet tak źle nie było. Samica pozwoliła się zbliżyć i pogłaskać. Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy samiec wyłonił się zza drzew. Najwyraźniej musiał wyczuć twój męski zapach i potraktował cię jako konkurenta. A w takim przypadku to nawet i ja nie mogłam za bardzo go uspokoić. - Romir spojrzał z politowaniem na dziewczynę. Nie chciał już nic mówić. Ucieczka przed rozjuszonym jednorożcem i unikaniem nabicia się na jego róg zupełnie pozbawiły chłopaka motywacji do działania i chęci do rozmowy, chodź dzień dopiero co się zaczynał.

Szli tak razem w milczeniu przez dłuższą chwilę, a kiedy zbliżali się do wioski, na powitanie wybiegł im Benjamin. Był cały zdyszany, a w ręku trzymał jakąś księgę obitą w skórę, którą zaraz wcisnął Romirowi. Zaciekawiona całą sytuacją Nirna zaczęła się wypytywać co ma znaczyć ten cały bełkot odnośnie prób przywrócenia czegoś lub kogoś do życia.
Romir rozpoznał na twarzy driady ten sam grymas, który przybrał stary druid, gdy przyjrzał się kosturowi chłopaka i rozpoznał w nim robotę nekromanty.
- O jakim „przywracaniu do życia” on mówi? - Driada świdrowała oczami Romira.
- Nie o „przywracaniu” tylko do „powołaniu” do życia. - Chłopak dał niemy znak smokołakowi. Tamten zrozumiał o co chodzi i prędko poprawił się w swojej wypowiedzi.
- Co wy chcecie powołać? - dopytywała się Nirna.
- Żywiołaki. Tak, żywiołaki - rzucił na szybko Romir. - Mistrz Keidar dał mi kilka talizmanów, których mocy mam się domyślić i to zaledwie po naniesionych na nie symbolach. Benjamin pomaga mi je odszyfrować, tylko tyle, że jeszcze nie do końca opanował prastary język i czasem coś przekręci. - Benjamin przytaknął, aby poprzeć Romira.
- Romirku, nie okłamałbyś mnie, prawda?- Driada wbiła wzrok w swojego ucznia.
- Ależ nigdy! Wykazałbym się zupełnym brakiem szacunku moja mistrzyni i na potępienie bym zasłużył - palnął chłopak.
- Twoja mistrzyni, ha! To dobrze. Nie w mojej naturze jest kogoś potępiać. - Oblicze Nirny rozpogodziło się. - No, koniec tej przerwy, idziemy na dalsze lekcje. - Chwyciła chłopaka za kaptur i zaczęła go ciągnąć w stronę pobliskiego stawu, gdzie wyczekiwały ich nimfy, które miały przyuczyć młodego druida obchodzenia się z podwodnymi roślinami i uzyskiwaniem z nich różnego rodzaju specyfików.
- Benjaminie! - krzyknął Romir. - Weź tę księgę z powrotem i połóż mi ją na biurko, proszę. - Tamten przytaknął i odszedł, pozostawiając Romira na pastwę driady i nimf.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Góry Druidów”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości