Góry DruidówListy pisane piórem i atramentem.

Góry w których zdarzyć się możne wszystko. Tunele wydrążone, przez tajemnicze istoty setki lat temu pozostały tutaj do dziś. Góry można pokonać przechodząc nad nimi lub pokonując ich pełne niebezpieczeństw korytarze. Na ich szczycie swoje mieszkania mają starzy druidzi, pustelnicy. W górach można znaleźć wiele ziół, niespotykanych nigdzie indziej.
Awatar użytkownika
Kavika
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 109
Rejestracja: 5 lat temu
Rasa: Człowiek
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Kavika »

        Opowiadanie o właściwościach wody było dla Kaviki niczym... temat rzeka, dosłownie i w przenośni. Mogła mówić o różnych przypadkach swoich pacjentów, o tym jak wracali do sprawności fizycznej oraz psychicznej, polepszali jakość swojego życia i dzięki temu wiele zrujnowanych sytuacji zyskiwało nowy blask. Mimo wielu skomplikowanych zagadnień Kavika nie posługiwała się bogatym słownictwem czy niezrozumiałymi dla zwyczajnych ludzi zwrotami. Mówiła bardzo jasno i... bardzo dużo, ale z takim zapałem, że trudno było się na niej nie skupić. Nie widziała sensu w rzucaniu słówkami, nie chciała się wywyższać, a jedynie pragnęła by inni pojęli sens jej działań. W takie polemiki mogła wchodzić z innymi uczonymi, tyle że ona w ostre dyskusje nie bardzo potrafiła wchodzić, ale był to temat już na zupełnie inną działkę.
        A teraz, gdy temat się wyczerpał, gdy odprowadzili dzieciaki... pozostała z nim sam na sam. Nie mogła wytłumaczyć się małą Anett czy też festiwalem, on szedł obok niej i cisza wydawała się niekomfortowa bardziej niż kiedykolwiek. Nie bardzo wiedziała o co zapytać ani jak zagaić rozmowę a widząc zakłopotanie i przybicie Yastre czuła się jeszcze gorzej.
        W głowie uczonej jak zawsze przetaczało się tysiące myśli, nad którymi trudno było jej zapanować. Był obok niej, a ona... nie mogła się tak po prostu... tak...
        - Huh? - Kavika spojrzała na panterołaka słysząc jego pytanie. Tak proste i zwykłe, że aż za trudne dla niej.
        - Dobrze – powiedziała tak, jakby sama miała co do tego spore wątpliwości. Jednak gdyby odparła „źle” to ton by się nie zmienił. Kavika czuła, że zwyczajnie brnie przed siebie starając się nie przystanąć ani na chwilę i nie zastanawiać nad głębszymi niż nauka tematami. Przy Yastre było to niestety trudne, bo przywoływał wspomnienia, ale i całą gamę emocji. Przede wszystkim poczucie winy i... nie tylko.
        - Nie wiem co jeszcze mogę dodać – wyjaśniła nieco nerwowo. - Obecnie to bardzo skupiam się na tych badaniach i... ehm...
        „Chyba, że pytasz o moje samopoczucie, to jest ono... beznadziejne”, pomyślała i zaraz zdała sobie sprawę, że prawdopodobnie o to zagadnął. A może rzucił to pytanie tak zwyczajnie w powietrze by przerwać ciszę a ona nadinterpretowała jego troskę, której nie ma? Bo czemu miałby się martwić o kobietę taką jak ona? Okrutnie porzuciła go dla innego, bogatszego i z większymi możliwościami a teraz chciałby faktycznie wiedzieć jak się czuje? Instynktownie przestraszyła się, że jeśli tylko zdradzi skrawek swoich dołujących uczuć to ją odrzuci. Zasłużyła na to, jej przeprosiny nie będą nic warte i nie mają znaczenia... nie po tym co zrobiła.
        Poczuła jak jej palce wręcz lepią się od potu, powoli traciła siły na cokolwiek, bo tak bardzo chciała... by wszystko było zupełnie inaczej.
        Uczona przyłożyła dłoń do czoła i zatrzymała się. Nie mogła już tak, nie mogła...
        - Yastre...
        Uczona podniosła głowę. To nie był jej głos.
         - Gdzie ty byłeś? Mart... - Nieco w oddali, za plecami panterołaka, Kavika dostrzegła drobną postać elfki. Hannie zmarszczyła brwi, dziwnie tknięta tą sytuacją. Czuła ciężką atmosferę jaka zaległa między tą dwójką, lecz dziewczyna nie miała zamiaru tak łatwo się poddać. Pośpiesznie podeszła do zmiennokształtnego i przytuliła go w pasie, przez co uczona poczuła się okrutnie odsunięta od mężczyzny.
        - Martwiłam się o ciebie – dokończyła słodko uszata spoglądając okrągłymi oczkami na Yastre.
        - Prze... przepraszam – zająknęła się Kavika, co Hannie zrozumiała dosyć opatrznie. Uznała, że słowa te skierowane są do niej, że ta okropna dziewucha próbuje podkraść jej chłopaka i porywa do festiwalowych obowiązków a teraz udaje, że nic takiego się nie stało. Ona już słyszała o tej blondynie wszystkie okoliczne plotki, które najwidoczniej były prawdziwe.
        Jednak Kavika spoglądała na Yastre czując, że pierwsza gula w jej gardle nagle zniknęła. W głębi duszy bardzo chciała by wybaczył, ale niczego nie oczekiwała. Nawet tego, że teraz się do niej odezwie albo jakkolwiek to skomentuje. Powinna czuć się okropnie. Wyglądało to wszak bardzo egoistycznie. Pozwoliła samej sobie ulżyć i gdzieś liczyła na pozytywny odzew, ale on nie musiał jej słuchać, ani odpowiadać. To ona zwyczajnie musiała to z siebie wyrzucić.
        Opuściła lekko głowę zdając sobie z tego sprawę. Nagle z otoczenia doszedł do niej zgiełk niedaleko organizowanego festiwalu - wesołe śmiechy, oklaski i wszystko wydawało się już zupełnie inne.
Awatar użytkownika
Yastre
Kroczący w Snach
Posty: 208
Rejestracja: 6 lat temu
Rasa: Panterołak
Profesje: Rozbójnik , Włóczęga
Kontakt:

Post autor: Yastre »

        No i Yastre ponownie mógł sobie “pogratulować”. To pytanie, które miało być takie niewinne, takie neutralne i nie denerwować nikogo, okazało się wcale takie nie być. Kavika nie wyglądała na zadowoloną i wyraźnie krygowała się, by coś powiedzieć. A on kombinował jak z tego wybrnąć. “Zapomnij”? Nie no, to byłoby bezczelne. Samemu zacząć coś opowiadać? Ale co? Zresztą to byłoby takie samolubne, a on chciał posłuchać o niej, to ona była interesująca! A jakby doprecyzował pytanie? Ale tak bardzo bał się poruszyć jakiś drażliwy temat, których między nimi było przecież tak dużo. Nic co tyczyło się uczuć, rodziny, tego ostatniego roku… Co by mu zostało? Festyn?
        Odezwała się! Ale to “dobrze” wcale dobrze nie brzmiało. Wręcz przeciwnie, jakby było bardzo źle i ona robiła tylko dobrą minę do złej gry. Trochę jej to nie wychodziło. Jeju, jak on bardzo chciałby ją przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze i że on jej pomoże! Bo chciał, naprawdę tego chciał. Nieważne, że była mężatką, skoro jej mąż był taką fujarą, że ona była przy nim smutna. Yastre nie oczekiwałby niczego w zamian, serio. Pomógłby w imię dawnej sympatii… Czy coś… A po wszystkim by się zwinął i serio nie robił kłopotów. Nie chciał kłopotów - ani dla siebie, ani dla niej…
        Kavika próbowała się tłumaczyć, ale on tak bardzo chciał jej powiedzieć, że przecież widzi, że jest smutna. Badania? Festyn? To tylko przykrywki. Kurza twarz, może nie znał jej długo, ale na pewno potrafił poznać, gdy była nieszczęśliwa. A teraz na pewno była.
        - Kavika…
        Odezwał się, ale za późno. Przerwała mu…. Ale nie ona. Jakaś inna kobieta go zawołała, a on od razu zerknął przez ramię, szukając tej, która się odezwała. Hannie! Ta to ma wyczucie. Niech to, nie mogła poczekać?
        - Martwiłaś? - zapytał ją szczerze zaskoczony. - Aj, weź, przecież wiesz, że jestem dorosły, nic mi się nie stanie! - żachnął się. - Co, chłopacy ci nie powiedzieli, że poszedłem z dzieciakiem szukać jego kotka? Ja im łby pourywam! - zirytował się.
        Nie był jednak tak ślepy, by nie dostrzec tego, że Kavika wyglądała, jakby trawiło ją poczucie winy. Za co? Przecież nikt nie miał powodów, by się na nią gniewać.
        - Aj, Kavika, weź się nie wygłupiaj - upomniał ją delikatnie. - Przecież nie masz za co przepraszać… Hannie, mogłabyś dać nam jeszcze chwilę, co? Poczekaj na mnie z chłopakami, zaraz do was przyjdę i pójdziemy na festyn, tylko skończę rozmawiać z Kaviką.
        I błogo nieświadomy z jakim żywiołem zadziera, odsunął od siebie klejącą się doń elfkę, by porozmawiać z uczoną i dokończyć temat sprzed chwili. Nie mógł jej przecież tak zostawić - nie był takim kotem!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Góry Druidów”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość