Nizina Arkadyjska[Rododendronia i okolice] Żelazo i pióro

Niewielka, żyzna nizina, ciągnąca się od Północnej Bramy, przez tereny Rododendronii, Renidii, Rapsodii, aż za rzekę Nefarii i łącząca się ze Wschodnimi Pustkowiami. Niektórzy badacze uważają, że "podkowia nizina" sięga, aż do podnóży Gór Fellarionu. Uznaje się bowiem, że tereny należące do poszczególnych państw należą do niziny, te zaś, które są nie zamieszkałe to Wschodnie Pustkowia.
Awatar użytkownika
Mana
Szukający drogi
Posty: 34
Rejestracja: 3 lat temu
Rasa: Harpia
Profesje: Szaman , Uzdrowiciel , Opiekun
Kontakt:

Post autor: Mana »

        Od samego początku, jak tylko jej drogi wytyczone przez los skrzyżowały się z tymi, po których kroczył nord, olbrzym był wobec niej bardzo dobry i cierpliwy. Mana nigdy by nie pomyślała, że mogłoby być inaczej. Że Tauros do tej pory taki nie był. Zwłaszcza, że w jej rodzinnych stronach praktycznie każda większa istota troszczyła się o mniejsze i słabsze. Nawet ogromne rogacze. I nie chodziło o ingerowanie w prawa natury, ponieważ drapieżniki umarły by z głodu, gdyby nie mogły polować, a co za tym idzie również zabijać swoich ofiar. Często się również zdarzało, że to roślinożerca w samoobronie przez przypadek zabił swojego niedoszłego oprawcę. Nie było w tym nic złego, bo takie były odwieczne prawa natury. Inaczej się sprawa miała, gdy czyjeś życie odbierane było bez potrzeby, czy po prostu dla samej przyjemności z odebrania jakiemuś stworzeniu życia.
        Ponadto Tauros nigdy nie dał Manie powodów, by mogła się obawiać o swoje życie i bezpieczeństwo, więc bez chwili zawahania przystawiła swoją malutką (w porównaniu do niego) dłoń z łaskoczącą ją gąsieniczką do ręki kowala, by ten mógł znaleźć jakiś przytulny i bezpieczny kącik dla pełzającej pociesznie, zielonkawej larwy.
        - Tauros znajdzie miłe gniazdo dla pisklak motyl - wyszczebiotała radośnie, nie kierując tych słów wcale do norda, a do ich nowego, maleńkiego przyjaciela.
        Z promiennym uśmiechem na twarzy poszła zaciekawiona za mężczyzną niosącym w dłoni gąsienicę. Była bardziej, niż mocno podekscytowana i ciekawa tego, gdzie jej mały przyjaciel będzie mieszkał. Zwłaszcza, że dla niej Tauros zrobił przytulne gniazdko z koców. Nie wątpiła więc, że również zielonemu robaczkowi będzie bardzo przytulnie. Podeszła razem z nim do drzewa rosnącego na jego posesji i musiała naprawdę mocno wysilić wzrok oraz widzieć gdzie zeszła gąsieniczka, by w ogóle być w stanie ją dostrzec tak wysoko nad ziemią i w gąszczu liści równie zielonych co larwa.
        - Łooo! - wyrzuciła z siebie z zachwytu i zamaszyście przytuliła się do boku ukochanego olbrzyma, obejmując go w pasie tyle ile mogła i uważając przy tym na swoją złamaną rękę. - Motyl pisklak jest szczęśliwy. Motyl pisklak dziękuje Tauros za miłe gniazdko i dużo jedzenia - niemalże wyśpiewała bardzo, ale to bardzo szczęśliwa i niezwykle wdzięczna Taurosowi za jego pomoc. Ona sama nie byłaby w stanie posadzić gąsieniczki na tej gałęzi, zwłaszcza, że miała niesprawne skrzydło. Pewnie posadziłaby ją gdzieś niżej, gdzie byłoby mało jedzenia, albo w trawie gdzie niestety bardzo łatwo i przedwcześnie mogłaby zakończyć swój żywot, przez co Mana miałaby do siebie ogromny żal i wyrzuty sumienia.
        - Motyl pisklak jest tak bardzo szczęśliwy, jak Mana, że ma Taurosa - dodała jeszcze, łasząc się policzkiem materiał jego koszuli i przytulając się najmocniej jak tylko mogła. Tęskniła za swoim domem, owszem, ale nie żałowała, że została wygoniona z Wierzbowego Gaju. To i tak była niewielka cena, którą przyszło jej zapłacić za możliwość spotkania tak wspaniałego człowieka, jakim był w jej oczach Tauros. Naprawdę bardzo wiele by dla niego zrobiła.
        - Mana popilnuje Magnusa! - wykrzyczała z wesołym entuzjazmem i przytuliła się zaraz do potężnej piersi konia.
Zaraz po tym, po krótkiej wymianie zdań z kopytnym, pomyszkować odrobinę w stodole, w której wierzchowiec Taurosa mieszkał, w poszukiwaniu szczotki do końskiej sierści. Magnus nie był brudny, a jego sierść ładnie lśniła w słońcu, jednak najwidoczniej bardzo lubił być czesany. Albo nie miał innego pomysłu na znalezienia zajęcia dla "małej" przyjaciółki jego pana. W każdym razie Mana czerpała ogrom radości z nowego doświadczenia i czesania Magnusa.
Awatar użytkownika
Tauros
Błądzący po drugiej stronie
Posty: 53
Rejestracja: 5 lat temu
Rasa: Nordyjczyk
Profesje: Rzemieślnik , Ochroniarz
Kontakt:

Post autor: Tauros »

Tauros miał doskonały plan i wiedział jak go zrealizować. Towarzyszył mu tylko lęk przed zostawieniem Many samej. Ale fakt, że blisko niej był Magnus dawało mu pewne poczucie bezpieczeństwa. Nie chcąc tracić czasu na samym początku pobiegł na targ, by odkupić kurę dla Marthy. Potem wpadł do rzeczonej sąsiadki, oddał jej własność i "ograbił" jej ogródek z części kwiatków, rzecz jasna za jej zgodą. Wizyta u kolejnego sąsiada dała mu kolejną porcję kolorowych główek kwiatów i mnóstwo gałązek pachnących ziół. Do alchemika mieszkającego niedaleko wpadł z nietypową prośbą, ale udało mu się zdobyć wszystko, czego potrzebował.

Kiedy wrócił do domu, wszystko co miał ze sobą rozłożył na stole. Był tak bardzo szczęśliwy, że wpadł na pomysł niespodzianki dla Many, że od razu poszedł szukać jej na podwórzu, znalazł ją w stodole razem z Magnusem. Bez z krępowania chwycił ją za rękę, jakby to było coś zwyczajnego i naturalnego. Zaprowadził swoją małą ptaszynę do kuchni i posadził przy stole, pokazując stertę kwiatków, ziół i kolorowych kryształków. Wysypał też z miski "leśne skarby" które przynieśli z parku. Poza tym na stole leżał też lniany sznurek.
- Musimy przywiązać wszystkie skarby do sznurka - chwycił główkę jednego z kwiatków, była to akurat żółta gerbera - O tak. A potem wziąć listek i przywiązać kawałek dalej. Potem patyczek, znowu kwiatek, albo gałązkę - wyjaśnił dość skrótowo. Mana na pewno już niejednokrotnie robiła takie rzeczy. Po prostu chciał jej pokazać o co mu chodzi.
- Widzisz? - spytał spoglądając na czarnowłosą.
- I jak już to zrobimy to pokażę ci co dalej - dodał. Czy kiedykolwiek w życiu był tak podekscytowany? Chyba nie. Nigdy nie wymyślał dla innych niespodzianek i prezentów. Owszem zdarzało mu się pomagać, ale bez przesady. Być może dlatego czuł w środku, że aż rozsadza go dziwne ciepło. Czy tak wyglądało szczęście? Czy z Maną tak właśnie mogłoby wyglądać jego życie? Bardzo by tego chciał, choć emocje jakie czuł były jednocześnie lekko przerażające. W końcu wszystko co nieznane miało w sobie maleńką cząstkę strachu.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Nizina Arkadyjska”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość