Irrasil[Centrum miasta] Prawda czy wyzwanie

Ogromne, warowne miasto i przylegające do niego wioski znajdują się na północnym stoku Wzgórz Mirinton. Miasto to zamieszkują głównie ludzie, elfy i naturianie, którzy uciekli z lasu. Z jakich przyczyn - to już widzą tylko oni sami. Tak, czy inaczej Irrasil jest ośrodkiem multikulturowym. Budynki zbudowane są z ciosanego drewna i kamienia.
Awatar użytkownika
Maximilaan
Błądzący na granicy światów
Posty: 15
Rejestracja: 1 rok temu
Kontakt:

Re: [Centrum miasta] Prawda czy wyzwanie

Post autor: Maximilaan » 1 tydzień temu

        Max nie był sierotą, która nie byłaby w stanie odrzucić starań kobiety - nawet tak intensywnych jak te teraz. To była jednak kwestia nastroju - gdy był na służbie i musiał działać zdecydowanie to tak właśnie było. Teraz jednak... To była tylko zabawa. A on właśnie przebierał się z damskiej kiecki, która pojawiła się na nim w ramach kary za źle wykonane zadanie. Jak miał zachować powagę i odrzucić stanowczo względy tej starej panny? Znał takie przypadki jak ona - nieudane życie uczuciowe, desperackie korzystanie z pomocy wróżek i szeptuch, a wieczorami modlenie się do księcia z jednej z czytanych książek. Ta tutaj na pewno po kryjomu, z wypiekami na twarzy pochłaniała romanse rycerskie, pasowało to do niej jak ulał. No, może jeszcze awanturnicze... Max nie był do końca pewien co w nim ją skusiło, dlatego nie potrafił określić dokładnej kategorii jest romansideł. Zresztą miał inne zajęcie, bo bibliotekarka była - cóż - bardzo zdecydowana w swoich działaniach. Drakon tylko dzięki temu, że był dużo większy i silniejszy nie przewrócił się, gdy ona dosłownie się na niego rzuciła. I dzięki temu miał szczęście, bo też miała problem sięgnąć jego ust bez jego współpracy, a on wcale do współpracy się nie wyrywał i odchylał głowę do tyłu.
        - Ależ spokojnie... - zaczął nie kryjąc rozbawienia.
        - No nie bądź taki nieśmia… Och, rozumiem, to twoje rycerskie maniery, ale nie musisz się krępować, jesteśmy sami! - zapewniła go gorliwie. Max nie omieszał zerknąć w tym momencie w stronę kryjącej się za regałami Avellany, ale bibliotekarka nie łapała takich subtelności. Przypuściła kolejny atak, tym razem przypierając drakona do ściany. Ten już zaczynał tracić cierpliwość i miał zacząć działać zdecydowanie… Lecz nie miał ku temu okazji. Avellana - która nomen omen nabijała się z niego w najlepsze zza regału - kopnęła Prasmokowi ducha winnego szczura, który z piskiem poleciał… Prosto na włosy bibliotekarki. Ta momentalnie poczuła, że ma jakiegoś pasażera na gapę na głowie i sięgnęła ku niemu…
        - Radzę…
        - AAAAAA!
        Stara panna go nie posłuchała, bo gdy tylko dotarło do niej co siedzi na jej głowie, uciekła z wrzaskiem, nie zważając na to, że zabiera biednego szczura ze sobą, bo ten uczepił się jej włosów jakby od tego jego życie zależało - poniekąd tak było, bo gdyby spadł, mogłoby się to dla niego źle skończyć.
        Tymczasem Max odetchnął sobie z ulgą.
        - To chyba nie był powód, dla których omijałem biblioteki, ale od tej pory na pewno będzie - skomentował, podchodząc do Avellany i odbierając od niej swoje ciuchy. W pośpiechu zaczął je na siebie wciągać.
                - Szybko, zbieramy się i idziemy stąd, zanim tym razem jakiś absztyfikant przyjdzie do ciebie - ni to pogroził, ni to obiecał. - Ale bierzemy ze sobą te księgi, mamy jeszcze czas.
        Zgodnie z zapowiedzią, Max szybko ubrał to, co należało do niego, po czym szybko wymknął się z Avellaną z zaplecza. Słyszał gdzieś w dalszej części biblioteki głos swojej wielbicielki, ale nie zamierzał iść sprawdzić jak ta się czuje, bo jeszcze by to sobie mylnie zinterpretowała. Ciekawe czy jak na następny dzień minie go na ulicy to go rozpozna - tym razem ubranego.
        - Dobra, tu możemy jeszcze chwilę nad tym usiąść - stwierdził, gdy w przedsionku znalazł ławkę w miejscu, gdzie można było jesienią zostawić swoje wierzchnie okrycia, aby nie wnosić wilgoci i błota między księgi.
        - Ze złotem nie zadziałało - przypomniał, choć to nie było chyba konieczne. - Sądzisz, że mamy jeszcze szansę na otwarcie tego? Jeszcze nie widziałem światełka, więc moim zdaniem to nie była nasza ostatnia szansa. Tylko co tu jeszcze można wymyślić, może ty tym razem masz pomysł?
        Widać było, że drakon siedząc nad księgą zerkał to w stronę wejścia między regały, to wyjścia na zewnątrz, jakby spodziewał się jakiś kłopotów z jednej bądź drugiej strony.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Irrasil”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość