Żelazna Twierdza[ Żelazna twierdza] Ciężki dzień

Twierdza wznosząca się na wzgórzu górującym nad miastem Rododendronia. Jej ściany w przeciwieństwie do większości tego typu budowli zostały wykonane z żelaza i kamienia. Twierdza jest bardzo stara, a sposób jej powstania ginie w pomrokach dziejów. Legenda głosi, iż mury twierdzy pamiętają jeszcze czasy świetności Środkowego Królestwa.
Awatar użytkownika
Ellador
Zsyłający Sny
Posty: 346
Rejestracja: 7 lat temu
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: [ Żelazna twierdza] Ciężki dzień

Post autor: Ellador » 7 lat temu

Kiedy zaczął mówić każde słowo jakie powiedział król uważnie łowił. Przechylił się nawet bliżej jakby chcąc wiedzieć więcej.
- Czy to ona? - jego bursztynowe oczy zalśniły dziwnym blaskiem.
- To naprawdę ona? - tym razem uśmiechnął
- To moja anielica ze snów, to na pewno ona. Leczy łzami, tylko ona tak potrafi - mówił to spokojnym głosem, choć w swoim sercu czuł dziwną radość i ożywienie. Nigdy nie czuł takiej radości, jakby tęsknił za kimś kto był mu bliski.
- Jedziemy zatem do Danae... - zerwał się ale zaraz zastanowił.
- Nie, nie możemy tak jechać. Ważniejsza jest moja siostra, muszę ją dopaść nim ona dopadnie mnie.
- Zatem... - jego palce wystukały szybki rytm na stole.
- Wyślijcie po nią posłańca, niech ją odnajdzie i sprowadzi na dwór. Niech w moim imieniu poprosi o to jej władcę.
- Ja pojadę do Rapsodii i pomówię z nią kiedy wrócę. Ma mieć wszystkie dobra jakie zapragnie, jest naszym specjalnym gościem i tak ma być traktowana.

Awatar użytkownika
Pani Losu
Urzeczywistniający Marzenia
Posty: 585
Rejestracja: 9 lat temu
Kontakt:

Post autor: Pani Losu » 7 lat temu

- Panie... to tylko plotki. Nic pewnego - próbował nieco uspokoić zapał władcy.
- Do Danae już zostali wysłani posłańcy, jeszcze nie wrócili - rzekł powoli. Znał swojego przyjaciela, ale w tej kwestii wolał być ostrożny. Nie miał zielonego pojęcia co zrobi król jeśli coś mu się nie spodoba. A w kwestii dziewczyny ze snów wiele mu się nie podobało i natychmiast wpadał w szał.
- Może powinniśmy zaczekać na posłańców z południa. Powinni wrócić lada dzień. Jeśli oni potwierdzą tę informacje... Dopiero wtedy wysłać orszak po tą uzdrowicielką, jeśli ona naprawdę istnieje.
- Panie... a co z przepowiednią? Jeśli ona istnieje, to pasuje idealnie i do snów i słów przepowiedni... - rzekł spokojnie.

Awatar użytkownika
Ellador
Zsyłający Sny
Posty: 346
Rejestracja: 7 lat temu
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Ellador » 7 lat temu

- Właśnie dlatego że pasuję, chcę żeby przyjechała na dwór, jak najszybciej - jego głos był żywy, pełen siły i przekonania.
- Dobrze że zrobisz ucztę, bo to będzie uczta ślubna. Poślubię ją na niej, według przepowiedni ona się na to zgodzi.
Uśmiechnął się, po raz pierwszy od wielu dni, miesięcy może lat, uśmiechnął się delikatnie.
- Tylko ona sprowadzi do naszego kraju pokój, nie ma innego wyjścia. Może prosić o cokolwiek, spełnię jej każde życzenie.
- Niech Najwyższy mi światkiem, za jej rękę , oddam jej wszystko co zechce.
Powiedział to spokojnym pewnym głosem, kładąc rękę na sercu.
- Ty jesteś moim światkiem, że złożyłem taką przysięgę i jej dotrzymam.

Awatar użytkownika
Pani Losu
Urzeczywistniający Marzenia
Posty: 585
Rejestracja: 9 lat temu
Kontakt:

Post autor: Pani Losu » 7 lat temu

Daveth był mocno sceptyczny co do przepowiedni i kobiety. Owszem, w zasadzie wszystko się zgadzało. Przepowiednia głosiła, że czwarty król weźmie za żonę anielską dziewicę, która wyda na świat potomka, by ten bronił miasta i Alaranii przed tym co czyha na północy. Co gorsza, jeśli tak się nie stanie król zginie, a władze przejmie Zły i nastanie chaos. Oczywiście przepowiednia była napisana w zupełnie innym tonie i w ogóle brzmiała nieco inaczej, ale sam sens był właśnie taki. Król święcie wierzył, że przepowiednia się kiedyś spełni, kapłani twierdzili uparcie, że to on jest ów czwartym królem, bo do tej pory nie było czterech królów o tym samym imieniu. Co do tego Daveth miał wiele wątpliwości i pewnie miałby ich jeszcze więcej jeśli chodzi o przepowiednię, zwłaszcza jeśli byłaby przekazywana ustnie, albo spisana w jakiejś księdze, ale nie. Jak na złość przepowiednie wyryto w kamieniu, na jednej ze ścian sali tronowej. Tym bardziej więc król w nią wierzył, skoro została zapisana setki lat temu.
Najgorsze, że jeśli kobieta ze snów króla i opowieści posłańca naprawdę istniała przepowiednia faktycznie mogła być prawda. Wszystko składało się w jedną całość. Król śnił o jasnowłosej piękności, posłaniec mówi o anielicy z Szepczącego Lasu, siostrzeniec króla spiskuje, ale zostaje pojmany, za to Elieen ucieka i ciągle jest zagrożeniem dla tronu.

Słuchając króla miał ochotę powiedzieć, że przesadza i powinien uważać na słowa. Takie obietnice nie były dobre, król miał zbyt wielki honor i nawet gdyby ta kobieta okazała się zupełnie kimś innym niż myślał to pewnie i tak spełniłby przyrzeczenie. Namiestnik najbardziej bał się, że kobieta ze snów króla wcale nie jest taka dobra, a wręcz przeciwnie, że to ona doprowadzi do jego zguby. Musiał mieć jednak nadzieję, że tak się nie stanie.
- Tak Panie - rzekł na znak, że staje się światkiem jego przyrzeczenia.

Awatar użytkownika
Ellador
Zsyłający Sny
Posty: 346
Rejestracja: 7 lat temu
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Ellador » 7 lat temu

- Dziękuję ci Deveth - kiwnął na znak zgody.
- Zatem to wszystkie wieści? Jeśli tak, niech ludzie będą gotowi na jutrzejszą wyprawę. Zawiadom także Meibna pojedzie ze mną.
- A i jeśli możesz poproś aby przybył Lord Edgar niedługo, trzeba ustalić co zrobić potworami północy. Do tego jeszcze chciałbym wiedzieć jakie wieści przynieśli zwiadowcy wysłani nie tak dawno na ziemię Maurii. I otrzesz go że chcę konkretnych informacji.
- Jeśli chcesz, możesz dzisiaj iść do żony - powiedział uśmiechając się żartobliwie pod nosem. Wiedział że przenosząc komnatę namiestnika tuż obok swoich mimowolnie ich od siebie odseparował. Oczywiście zrobił to świadomy tego, potrzebował przyjaciela blisko siebie, ale też domyślał się jak musi się czuć Laura zawsze samotna w nocy.
- Laura na pewno się za Tobą stęskniła.
Upił dłuży łyk grzańca, wstał od stołu, chwycił kotkę delikatnie na swoje dłonie.
- Niech mnie obudzi Lord Edgar jak się pojawi, ja idę na spoczynek - powiedział krótko.

Awatar użytkownika
Pani Losu
Urzeczywistniający Marzenia
Posty: 585
Rejestracja: 9 lat temu
Kontakt:

Post autor: Pani Losu » 7 lat temu

- Tak Panie - rzekł po raz kolejny namiestnik. Wstał i wyszedł kłaniając się przed królem, który również opuścił kancelarię. Oj ciężki był dzisiejszy dzień. A Daveth na myśl o jutrzejszym aż się skrzywił. Wyjazd do Rapsodii wiązała się z dwu, kilkutygodniowym pobytem poza zamkiem, czyli z dala od żony. Dobrze, że król był wyrozumiały i przynajmniej dziś dał mu wrócić do skrzydła, w którym mieszkała jego rodzina.
Po opuszczeniu kancelarii króla udał się najpierw do swoich komnat, a dopiero potem posłała do Lorda Edgara. Służący, który miał odnaleźć Ministra Wojny wrócił do namiestnika mocno speszony, powiedział jednak, że Lord Edgar zjawi się niedługo u władcy. Trzeba powiedzieć, że Lord Edgar był specyficzną osobą. Bardzo specyficzną osobą. Lord Edgar był krasnoludem, szerokim w barach, potężnym krasnoludem o wielkiej jasnobrązowej brodzie i ogromnych wąsach. Liczył już sobie osiemdziesiąt zim, ale nadal był silny, w dodatku nie stronił od piwa, ale na służbie zawsze był trzeźwy. Jakby tego było mało ów znany już wszystkim Lord Edgar pojął niedawno za żonę młodziutką, delikatna elfkę, z która jak wszyscy w zamku wiedzieli, chędożył się kiedy tylko mógł. Zapewne dlatego biedny służący wrócił do Davetha speszony. Namiestnik był pewien, że Edgar właśnie dobierał się do żonki, kiedy zjawił się chłopak z informacją, że minister ma przyjść do króla. Edgar był specyficzną osobą, jedno jednak trzeba było mu oddać - lepszego woja król na pewno by nie znalazł.

Awatar użytkownika
Ellador
Zsyłający Sny
Posty: 346
Rejestracja: 7 lat temu
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Ellador » 7 lat temu

Ferr bo tak właśnie miał na imię zaufany służący króla, siedział jak zwykle na swoim stołku przed sypialnią pana. Jako jedyny posiadał klucze do izb króla, zawsze mocno zawiązane na pasku lub schowane pod poduszką. Bawił się właśnie wstążką kiedy przywołał go król. Ellador długo leżał próbując zasnąć, był wykończony, łzawiły mu oczy, miał wrażenie jakby dostał temperatury, a upalne słońce wpadające przez okno do komnat było nie do wytrzymania. Przewracał się z boku na bok, w końcu dał za wygrane to było jakieś szaleństwo. Szafirka kręciła się zaniepokojona, miaucząc głośno.
- Panie! Już biegnę panie, biegnę! - mówił skrzekliwie wchodząc do środka izby.
- Źle pan wygląda panie, co ja mogę zrobić?
- Ferr idź po Alaje czym prędzej - powiedział spokojnie zakrywając oczy poduszką.
- Dobrze panie, idę - powiedział skrzecząc i lekko kulejąc ruszył szybkim krokiem w stronę drzwi.

Awatar użytkownika
Pani Losu
Urzeczywistniający Marzenia
Posty: 585
Rejestracja: 9 lat temu
Kontakt:

Post autor: Pani Losu » 7 lat temu

Służący króla był upośledzonym mężczyzna przed trzydziestką. Był niski, przy kości, miał krótką, czarną czuprynę, małe zielonkawe oczka, wąskie brwi i krótką brodę. Jego skóra zaś była mocno śniada. Ferr prawie zawsze chodził uśmiechnięty. Jedno można też było o nim powiedzieć na pewno - nad życie kochał swojego pana i zrobiłby dla niego wszystko. Mimo swojego upośledzenia nie łatwo można było go okłamać, a wszystko przez to, że Ferr słuchał się, oprócz króla, w zasadzie tylko namiestnika i dwójki przyjaciół władcy. Pewne też było, że służący raczej nie zdawał sobie sprawy z rangi osoby, której usługuje. Tak czy inaczej miał on klucze do komnat swojego pana i zawsze był na jego zawołanie.
Nawet sam król już nie pamiętał jak biedny Ferr znalazł się na zamku. Miał jednak szczęście, ludzi upośledzonych tak jak on nie szanowano... Ba! Zwyczajnie ich nienawidzono i robiono z nich pośmiewisko. Ferr miał szczęście, że trafił na zamek, w przeciwnym razie pewnie by już nie żył. Jakieś oprychy zakatowałby go dla zabawy w ciemnym zaułku, albo co gorsza przed tłumem śmiejących się gapiów.

Ferr jednak, jak już było powiedziane, miał szczęście. Czym prędzej, jak prosił król, udał się do komnat nadwornej medyczki.
- Pani! Pani! - wpadł do głównej komnaty, w której zwykle przebywała kobieta. Alaja uniosła głowę by spojrzeć w stronę drzwi. Opatrywała właśnie nieszczęśnika, który miał tego dnia bliskie spotkanie z dzikiem, w pobliskim lesie. Młody chłopak, wraz ze swoimi kompanami postanowili urządzić sobie polowanie zupełnie nie znając się na tym. Na szczęście skończyło się tylko na paru ranach, bo młodzieniaszek jako ostatni wlazł na drzewo i dzik zdążył go tylko nieco poturbować.
- Ferr... - uśmiechnęła się widząc upośledzonego służącego, którego z resztą bardzo lubiła. Można nawet powiedzieć, że był dla niej swego rodzaju przyjacielem. Alaja była nieufna i mało towarzyska, nie należała też do osób gadatliwych, czy przyjacielskich. Alaja była po prostu bardzo zamknięta w sobie, ale nawet ktoś taki jak ona czasem potrzebował się komuś zwierzyć. Trafiło na prostodusznego Ferra, który zawsze słuchał jej z uwagą, nawet jeśli czegoś nie rozumiał.
- Pan wzywa. Spać nie może - powiedział służący skrzekliwym głosem.
- Dobrze Ferr, zaraz przyjdę - służący bez słowa, lekko kulejąc wyszedł i wrócił do komnat króla.

Alaja, ciemnowłosa, młoda medyczka, skończyła bandażować nogę młodzieńca i wytarła brudne od krwi ręce w fartuch.
- Przeżyjesz - rzekła do chłopaka.
- Ale nie radze próbować tego więcej - chłopak tylko uśmiechnął się głupkowato, wstał i pokuśtykał do drzwi. Alaja zrzuciła z siebie brudny fartuch, zostając tylko w niebieskich szatach medyka i od razu udała się do komnat króla.

Do sypialni władcy wpuścił ją jak zwykle uczynny Ferr.
- Panie! Medyczka przyszła! - odezwał się służący, do komnaty natomiast weszła długowłosa Alaja.
- Wasza Wysokość... - przywitała się i skłoniła.

Awatar użytkownika
Ellador
Zsyłający Sny
Posty: 346
Rejestracja: 7 lat temu
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Ellador » 7 lat temu

Ellador leżał bezczynnie, zakopał się między poduszki, ale i tak słyszał kotkę. Martwiła się miaucząc cicho i chodząc w około łoża. Wydawało mu się że słyszy każde kroki, że gdzieś za ścianą ktoś coś szepcze, odgłosy z dworu stały się mieszaniną dźwięków. Przekręcił się na bok, jego dłoń bezwładnie opadła po za krawędź łoża, wydawała się nienaturalnie ciężka. Zamknął powieki, po chwili znów otworzył, potem znów zamknął, otworzył. I nagle wszystko zniknęło, nawet nie wiedział, kiedy zasnął. Szybko zresztą pojawił się sen...
* * *
Tym razem widział czarne kruki zbierające się nad jego zamkiem, stał na murach, a zimny wiatr rozwiewał mu włosy. Kruki krakały czyniąc tym niezwykły hałas. Z nieba prószył płatki śniegu, delikatnie opadały na jego włosy, płaszcz, dłonie. Na kamiennym dziedzińcu nie było nikogo, tylko on sam i... kobieta z jego snów, stała ze złożonymi dłońmi, w jej oczach czaił się smutek, uśmiechnęła się jednak jakby niepewna. Wyciągnął do niej dłoń, chwytając jej drobną rękę.
- Chodź moja droga - jego głos był dziwny, choć w tonacji taki jak jego.
Pociągnął ją w stronę niewielkiej studni gdzie tuż obok niej od lat usychała jabłoń. W tym jednak roku wydała piękne kwiaty.
- Jesteś życiem tego kraju - powiedział cicho i zerwał dla niej jeden kwiat wplątując w długie jasne włosy.
* * *
- Panie! Medyczka przyszła! - głos Ferra w jego głowie odbił się nagłym echem. Władca zerwał się na równe nogi, siadając na łożu i prawie wyciągając dłoń po miecz zawsze leżący pod skórami. Chował go na wszelki wypadek gdyby musiał się nagle bronić.
- Ach... niech wejdzie - powiedział powoli, rozcierając zmęczone i bolące oczy.
- Potrzebuję czegoś na sen i nie czuję się najlepiej - powiedział słysząc kroki medyczki.
- Potrzebuję twojej pomocy Alajo.

Awatar użytkownika
Pani Losu
Urzeczywistniający Marzenia
Posty: 585
Rejestracja: 9 lat temu
Kontakt:

Post autor: Pani Losu » 7 lat temu

Alaja podniosła się i spojrzała poważnie na króla. Rzadko się uśmiechała. W zasadzie jedyną osobą, która znała jej uśmiech był Ferr. A właśnie! Ferr... Biedny służący nie został odesłany przez swego pana, więc teraz kręcił się niezdarnie przy drzwiach, nie wiedząc, czy ma wyjść, czy zostać? Przecież jego pan może jeszcze czegoś chcieć, może go potrzebować. Alaja kątem oka widziała zagubionego Ferra, ale nie odważyła się odezwać.
- Mogę dać Waszej Wysokości zioła na sen, ale nie wiem czy pomogą - rzekła w stronę króla od razu odpowiadając na pytanie co może zrobić z jego bezsennością, ale że niczego nie gwarantuje. Miała spokojny, łagodny głos, który teraz rozniósł się po komnacie.
- A co dolega Waszej Wysokości oprócz braku snu? - zapytała. Na ogólne złe samopoczucie to ona zaleciłaby mu wino, pieczone prosie i chędożenie, ale może faktycznie coś było. O męczących go snach wiedzieli wszyscy, a już tym bardziej medyczka. Problem polegał jednak na tym, że nie wiedziała co ma już radzić.

Awatar użytkownika
Ellador
Zsyłający Sny
Posty: 346
Rejestracja: 7 lat temu
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Ellador » 7 lat temu

- Daj mi zioła - powiedział od razu - czuję się zmęczony, łzawią mi oczy i boli głowa.
- Jutro mamy wyruszyć w drogę do Rapsodii więc nie mogę czuć się jak teraz.
- Daj mi zioła na sen Alajo, mocne zioła na sen. Znając siebie jeszcze długo będzie trwało nim twoje zioła zaczną na mnie działać.
- Ferr będę miał dla ciebie zadanie - zwrócił się do biednego służącego - Proszę przynieś wino, mocne wino.
Ferr był jedynym który słyszał od czasu do czasu słowa " proszę", król nigdy nie traktował go tak samo jak innych.
- Muszę spać, muszę zasnąć i spać a nie mogę. Zwariuje jeśli nie prześpię się chodź trochę! - powiedział mocno już nerwowy.

Awatar użytkownika
Pani Losu
Urzeczywistniający Marzenia
Posty: 585
Rejestracja: 9 lat temu
Kontakt:

Post autor: Pani Losu » 7 lat temu

- Tak Panie! - zaskrzeczał Ferr i zadowolony, że dostał jakieś zdanie pokuśtykał do drzwi i wyszedł z komnaty.
- Nie powinieneś Wasza Wysokość mieszać ziół z winem - odezwała się nieśmiało Alaja. Król był zły, a ona nie chciała go drażnić, ale mieszanina jej ziół, z winem nie była dobrym pomysłem. W najlepszym wypadku mogło się to skończyć dłuuugim siedzenie w wychodku, w najgorszym król mógł się po prostu zatruć.
- Dam Waszej Wysokości najsilniejsze zioła, ale niech Wasza Wysokość nie pije zbyt wiele wina, proszę - rzekła łagodnie, starając się nie drażnić władcy.

Awatar użytkownika
Ellador
Zsyłający Sny
Posty: 346
Rejestracja: 7 lat temu
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Ellador » 7 lat temu

Król spojrzał na nią uważnie, chwilę myślał. Miał dość takiego stanu, trudno było tak trwać wiecznym czuwaniu.
- Dobrze, daj mi zioła.
- Najwyżej nie będę pił dziś wina - przyznał jej rację. Była w zasadzie medykiem, postanowił nie spierać się więc z nią w sprawie zdrowia. Wstał z łoża, podchodząc do naczynia z wodą. Obmył twarz zimną wodą, musiał w końcu się rozbudzić i pomówić z Edgarem.
- To wszystko, zioła daj Briget lub Ferrowi, ja muszę pomówić z ministrem wojny.

Awatar użytkownika
Pani Losu
Urzeczywistniający Marzenia
Posty: 585
Rejestracja: 9 lat temu
Kontakt:

Post autor: Pani Losu » 7 lat temu

Alaja skłoniła się przed królem i opuściła jego komnatę. Udała się po zioła, które później już zaparzone dała Ferrowi.
- Tylko uważaj, nie poparz się. Są gorące - ostrzegła mężczyzna i uśmiechnęła się do niego.
- Ferrr sobie poradzi - oznajmił mężczyzna i zabrał od medyczki dzban z zaparzonymi ziołami, po czym ruszył do królewskich komnat. Po drodze spotkał jednak krasnoluda - Ministra Wojny, którego przyprowadził do swojego pana.
- Panie! Lord Edgar przyszedł! Wpuścić go? - zapytał kuśtykając z dzbankiem do stołu, który stał w komnacie sypialnej króla.
- I zioła przyniosłem, od medyczki. Ale mówi, że gorące, że Ferr ma uważać żeby się nie poparzył. Ferr się nie poparzył, ale Pan niech uważa Panie.

Awatar użytkownika
Ellador
Zsyłający Sny
Posty: 346
Rejestracja: 7 lat temu
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Ellador » 7 lat temu

Król zupełnie już się rozbudził, zimna woda zawsze jednak była dobrym pomysłem. Rozbudzony poprawił nieco swoje odzienie i spokojnym krokiem przemierzał pokój czekając na sługę. Za oknem powoli zachodziło słońce, chciał pomówić z Ministrem i zająć się kochanką.Nawet on odczuwał konieczność bliskości kobiety dziś w nocy. Ponieważ jednak Briget nie było w pobliżu, postanowił zadowolić się jedną z dwórek. Kazał zatem poinformować ową dwórkę że jest proszona na rozmowę u samego króla. Resztę wszyscy znali i nie było sensu tłumaczyć.
Kiedy wszedł Ferr odebrał od niego dzban i uśmiechnął się do mężczyzny.
- Zaproś go do kancelarii i jesteś wolny Ferr.
Sam też przeszedł do kolejnej izby i zasiadł za stołem. Poczekał aż pojawi się minister wojny.
- Witam Lordzie Edgar, usiądźcie.
- Chciałbym wiedzieć jak ma się raport w sprawie północnych ziem? potworów? czy twoi zwiadowcy przynieśli dobre wieści?

Awatar użytkownika
Pani Losu
Urzeczywistniający Marzenia
Posty: 585
Rejestracja: 9 lat temu
Kontakt:

Post autor: Pani Losu » 7 lat temu

- Ferr zaprosi - służący pokiwał siarczyście głową na potwierdzenie swoich słów i faktycznie poprosił Lorda Edgara do kancelarii. Potem usiadł sobie na swoim stołeczku pod drzwiami sypialni króla.

Do kancelarii królewskiej wtoczył się zaś potężny krasnolud. Był całkiem wysoki jak na przedstawiciele swojej rasy, miał szerokie bary, wielką, sięgająca pasa brodę, w kolorze jasnego brązu i ogromne wąsy. Jego włosy były długie, zaczesane do tyłu i splecione w warkocz. Zakola na jego czole zdradzały jednak, że nie jest młodzieniaszkiem. Miał na sobie skórzaną z broję, do pasa zaś przypięty miecz, wcale nie topór, jak pomyśleli by co niektórzy.

Lord Edgar rozsiadł się wygodnie na krześle przed biurkiem króla, wpierw oczywiście skłoniwszy się i przywitawszy.
- Nie ma się o co martwić panie - rzekł pewnie lord.
- Zwiadowcy majką takie same wieści jak zwykle, że potwory są i będą, a my jesteśmy od tego żeby nie przedarły się dalej niż do granicy. Postawiłem dodatkowy oddział na przesmyku. Patrole sprawdzają dzień i noc lasy. Żaden stwór nie przedostanie się do Alaranie. Zapewniam cię Panie nie ma się o co martwić.

Zablokowany

Wróć do „Żelazna Twierdza”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość