Lawendowy Dwór[Koci Dwór] Ekscentryczna przyzwoitka

Lawendowy Dwór położony zaledwie kilka godzin jazdy wierzchem od samej stolicy. Jego właścicielem jest Lord Tristan an Anlagorth. Posiadłoś otrzymał on w prezencie ślubnym do króla i królowej. Obecnie lord zamieszkuje go lord wraz z dziećmi synem Elowenem i córeczką Prim.
Awatar użytkownika
Tristan
Poszukujący Marzeń
Posty: 411
Rejestracja: 10 lat temu
Rasa: Alarianin
Profesje: Arystokrata
Kontakt:

Post autor: Tristan »

Objechały staw kilka razy, a potem Kat dała swojemu wierzchowcowi wolny wybór. Znała tę okolicę jak własną kieszeń, koń zresztą też. Wyjechały na kolejną polną dróżkę. Starsza pani wiedziała, że jeśli odjadą zbyt daleko, zorientuje się, że należy zawrócić. Na razie nie było takiej potrzeby.
- Tak, mój pierwszy mąż była Eravallem. Satoru Arata. Z wyglądu pasowaliśmy do siebie jak czerń i biel. Miałam wtedy długie blond włosy, na noc zawijałam je, żeby rano chwalić się lokami. Taka panowała wtedy moda w Thenderionie i nie zmieniłam tego po wyjeździe. Moje niebieskie oczy też zupełnie nie pasowały do tamtejszych, nawet skórę miałam ciemniejszą. Sato nosił grzywkę na czarnych, prostych włosach, miał ciemne oczy i skórę jak alabaster. Być może dlatego nas do siebie ciągnęło.
- Studiowałam kulturę eravallską, równolegle z bestiologią rozszerzoną. Nigdy nie czułam na plecach bata rodziców, by szybko wyjść za mąż. Moja matka była wykształcona, znała kilka języków, przed ślubem wiele podróżowała. Też tak chciałam. Rozszerzona bestiologia dała mi możliwość poznawania wszystkich zwierząt, nie tylko tych niebezpiecznych.
- A Satoru... Cóż, można powiedzieć, że poznałam go na studiach, ale nie był to klasyczny związek. - Spojrzała na Rael i uniosła kąciki ust, lekko mrużąc przy tym oczy.
- Była moim wykładowcą. W dodatku piętnaście lat starszym. Wytrzymaliśmy rok, potem przeniosłam się na inne zajęcia, żebyśmy mogli się spotykać. Nie było żadnych oficjalnych zasad, że studentka i mistrz nie mogą się widywać, ale moi rodzice nie byli specjalnie zadowoleni. Jego zaś niewiele mieli do gadania. Tak czy owak nie był to konwencjonalny związek. Nie dość, że Alarianka, to jeszcze taka młodziutka. Ale byliśmy bardzo szczęśliwi. Sama widzisz, już wtedy byłam raczej "szalona" i "niestandardowa" - zażartowała.
Awatar użytkownika
Rael
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
Posty: 99
Rejestracja: 4 lat temu
Rasa: Błogosławiony
Profesje: Arystokrata , Artysta
Kontakt:

Post autor: Rael »

        - Dwa kierunki! - Rael nawet nie ukrywała podziwu, jaki wywołała w niej ta informacja. Irene coraz bardziej jej imponowała. Wymykała się stereotypom i standardom, była wykształcona, obyta, korzystała z życia i na pewno przez cały ten czas nic nie traciła ze swojego uroku. Ależ niebianka jej zazdrościła. Nie była to jednak zła zazdrość, a taka zdrowa, która zachęcała do własnego rozwoju, by kiedyś również być taką ciekawą osobą.
        Sposób w jaki lady Kat zagaiła temat tego jak poznała męża, sprawił, że Rael aż nachyliła się konspiracyjnie - przeczuwała, że to nie była taka normalna, prosta historyjka o koledze z roku. Nie myliła się! Ależ ją zaskoczyła wieść o tym, że jako studentka Irene miała romans ze swoim wykładowcą - aż zszokowana zasłoniła usta dłonią, a na jej policzki wystąpił rumieniec. Nie była dewotką i nie uważała tego za zdrożne, raczej… pikantne.
        - Oj tak… - zgodziła się z tym, jak jej opiekunka samą siebie określiła, odejmując w końcu dłoń od ust. - Ale… To strasznie odważne, na pewno dużo zaryzykowałaś, decydując się na ten związek… Oboje zaryzykowaliście, prawda? Przecież jego mogli wyrzucić, a w twoje wykształcenie po takim romansie mogliby kwestionować, bo wiesz… Ale to odważne z waszej strony - podsumowała, nadal pełna podziwu, mocno zaciskając dłonie na wodzach z tej ekscytacji.
        - To… Nie dokończyłaś tamtego kierunku? Czy tylko zmieniłaś ten jeden fakultet? Czy… przepraszam, to bardzo wścibskie z mojej strony, ale które z was pierwsze odważyło się ujawnić swoje uczucia? - podpytała, znowu się rumieniąc.
Awatar użytkownika
Tristan
Poszukujący Marzeń
Posty: 411
Rejestracja: 10 lat temu
Rasa: Alarianin
Profesje: Arystokrata
Kontakt:

Post autor: Tristan »

Kat zaśmiała się głośno, ale czule. Miło wspominała tamten czas. Była młoda i szalona.
- Skończyłam oba kierunki - odparła.
- Historia Eravallów była przedmiotem rozłożonym na trzy lata. Po pierwszym roku wszyscy wiedzieli, że muszę dostosować zajęcia tak, by nie kolidowały z tymi na bestiologii. Łatwo było zmienić wykładowcę pod pretekstem ułożenia dobrego planu i tak zrobiłam. Wszystko, żeby nie mieć zajęć z Sato.
- Widzisz Rael... Na początku myślałam, że się na mnie uwziął i mnie nie znosi. - Znów uśmiechnęła się do wspomnień.
- Każdą moją pracę oceniał surowo i potrafił wytknąć mi błąd przy wszystkich studentach. Ależ mnie złościł. Kiedy wezwał mnie do siebie, żeby porozmawiać o kolejnym tekście, który napisałam byłam gotowa na niego nawrzeszczeć. Tymczasem on był łagodny i zaczął mnie chwalić. Byłam w szoku. Szybko tematy historyczne zmieniły się na prywatne. Zawsze spotkania zaczynały się od tematów zajęć, ale nigdy nie zostawaliśmy sami, tylko na widoku innych. Nawet fizycznie utrzymywaliśmy dystans, żadne z nas nie przekraczało granicy. A mimo to ciągnęło nas do siebie. Pod koniec semestru powiedziałam mu, że przenoszę się na zajęcia do kogoś innego, bo nie chcę się już z nim spotykać jak studentka z wykładowcą. Gdy tylko rok się skończył dostałam pierwszy bukiet kwiatów. Właściwie nie powiedziałam mu wprost o swoich uczuciach, ale zrozumiał co miałam na myśli.

- Skończyłam studia i się pobraliśmy. Powiedzmy, że były dwa obozy. Jedni uważali, że to romantyczne i cudowne. Inni, że Sato jest starym zboczeńcem, ewentualnie ja chcę się wzbogacić. On był bardzo zamożny. Moi rodzice mieli dla mnie ogromne wiano, ale mimo to ludzie plotkowali. Sama rozumiesz, że jestem poniekąd przyzwyczajona do tego, że ludzie zawsze będą wymyślać sobie historie i dopowiadać najróżniejsze rzeczy.
Awatar użytkownika
Rael
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
Posty: 99
Rejestracja: 4 lat temu
Rasa: Błogosławiony
Profesje: Arystokrata , Artysta
Kontakt:

Post autor: Rael »

        Rael słuchając historii Irene musiała czasami sama sobie przypominać, że to nie opowiadana powieść tylko prawdziwe życie i ona naprawdę przeżyła taki romans jako studentka. Ależ ona miała barwne życie - aż niebiance wymsknęło się ciche westchnienie.
        - Ale ty miałaś barwne życie - skomentowała cicho, jeszcze nim Kat opowiedziała jak to było dokładnie z nią i Sato. Już samo to jak utrzymywała się na dwóch kierunkach było godne podziwu, a jej związek… Żaden pisarz by tego lepiej nie wymyślił.
        - Och, to naprawdę piękne - westchnęła po wzmiance o bukiecie kwiatów. - Zrozumieliście się praktycznie bez słów. Ale nie rozumiem tych, którzy was obgadywali. Przecież… Ile mogliście mieć wtedy lat? Dwadzieścia i trzydzieści pięć? To nie jest tak dużo, gdy oboje jesteście już dorosłymi ludźmi. Chociaż… - Rael nagle przypomniała sobie, że między nią i Tristanem różnica była znacznie mniejsza, a i tak niektórzy mieli wątpliwości czy on nie jest dla niej za stary. W ich przypadku chodziło jednak chyba głównie o doświadczenie życiowe, bo gdyby jej ukochany był kawalerem bez żadnego bagażu życiowego, a nie dwukrotnym rozwodnikiem z dwójką dzieci, pewnie nikt by się nie odezwał. To więc rodziło kolejne pytanie…
        - No bo Sato było po prostu kawalerem, prawda? - upewniła się. - Żadnym tam wdowcem czy rozwodnikiem? A jak przyjęli to wasi rodzice? - drążyła temat, tym razem w trochę innym kierunku. - Wspominałaś, że twoi nie byli zachwyceni, ale z czasem to zaakceptowali?
ODPOWIEDZ

Wróć do „Lawendowy Dwór”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość