Dolina Umarłych[Dolina Umarłych] Wycieczka w podziemiach

Jeśli zadajesz sobie pytanie kim jesteś, jeśli wydaje Ci się że Twoja dusza już dawno umarła, a Twoje życie straciło sens... Dolina Umarłych to miejsce gdzie życie istot ją zamieszkały naprawdę straciło sens, wiec jeśli masz w sobie choćby iskrę życia i trafisz tutaj dowiesz się co to znaczy wola istnienia.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Samanta
Zbłąkana Dusza
Posty: 6
Rejestracja: 7 lat temu
Lokalizacja: Jelenia
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

[Dolina Umarłych] Wycieczka w podziemiach

Post autor: Samanta » 1 miesiąc temu

        Coraz mniej zaczęło podobać się to miejsce Samancie. Z jednej strony atmosferę nazwałaby przygnębiającą, mroczną. Było tu zdecydowanie za cicho. Z drugiej strony czuła pewną nostalgię. Jakby była w domu. Nie podobał się kobiecie fakt, że czuje to drugie tylko dlatego, że jest zjawą. Najlepiej opisałaby tę dolinę jako narkotyk dla takich jak ona. Nie trudno sobie wyobrazić, że po dłuższym pobycie na tych ziemiach zaczęłaby świrować, więc nie zamierzała przebywać tutaj za długo.
        Wiedźma szła przez tą suchą dolinę z zamkniętymi oczami. Nie miała się czego obawiać, gdyż była w swojej astralnej formie. Były ważniejsze sprawy na głowie. Starała się wyszukać wszelkich źródeł magii. Odcięła jeden ze zmysłów, by zwiększyć odczyt. Nie miała jednak szczęścia. Nie była nigdy w Dolinie Umarłych i zdziwiła ją ilość magii w tym miejscu. Całkiem silnej magii. Było to irytującą przeszkodą, bo w takim razie może wykryć tylko magię znacznie silniejszą od tej w otoczeniu. Samanta otworzyła oczy i rozejrzała się. Było pochmurnie, jednak chyba nie zapowiadało się na deszcz. Wiatru też prawie nie było. Idealne warunki na proste sztuczki.
        Złożyła parasolkę, która i tak była obecnie bezużyteczna. Samanta postanowiła spróbować różdżkarstwa. Co prawda jej "różdżka" nie powinna być parasolem i bez specjalistycznych materiałów powinna wykonać jakiś prosty rytuał, żeby symulować działanie radiestezji... Nie zamierzała jednak marnować tyle czasu na tak sytuacyjną magię. Użyje prostszej wersji związaną z jej ulubioną dziedziną. Wskazała końcówkę parasola do ku ziemi i zaczęła recytować zaklęcie. Może i nikogo nie było w pobliżu, jednak nie mogła przestać szeptać. Wolną ręką robiła gesty, jakby rysowała morskie fale na niewidzialnym płótnie. Wiedźma improwizowała, nie znała dokładnego zaklęcia na różdżkarstwo. Dlatego starała się łączyć te słowa i gesty co znała i powinny ze sobą współgrać. Już za drugim razem zaklęcie powiodło się i wzory na parasolu mieniły się na żółto. Właśnie za pomocą parasolki będzie szukać miejsca, w którym znajdują się pokłady energii. Przy okazji zmodyfikuje zaklęcie, by ignorować manę otoczenia.
        Po 10 minutach skończyła robotę i zaczęła beztrosko, szybkim tempem chodzić po krainie. Zmieniała co jakiś czas czułość swojej "różdżki", by się nie okazało, że coś przegapiła. Chodząc tak zauważyła coś daleko na horyzoncie, ale przy okazji parasolka też zareagowała. Tylko jak nią pomachała, to zaskakująco wskazywała na ziemię niedaleko kobiety. Nastroiła zaklęcie, by dowiedzieć się jaki to rodzaj energii.
        - Wykrywa coś... żyjącego? Różni się od energii zwykłych zwierząt - zdziwiła się tym odczytem. Był to odczyt zbyt mały, aby był tym, czego szukała, dlatego tak ją zaskoczył. Z tym prostym zaklęciem nie umiała dokładnie wskazać ile jest źródeł energii, ale powinno być więcej niż jedno.
        - Co mam do stracenia? - stwierdziła, że warto to zbadać. Nie miała ochoty jednak na to, co się stanie zaraz. Przerwała zaklęcie i przyjęła całkiem niematerialną formę. Nie lubiła sensacji przechodzenia przez obiekty, ale ciekawość wzięła górę. Samanta dosłownie zanurzyła się w ziemi i leciała w stronę miejsca, które wcześniej wykryła. Chwilkę to trwało, że miała wrażenie, iż pomyliła miejsca, ale w końcu wyszła z ziemi.
        Zobaczyła... w sumie nic, bo jest za ciemno. Jest jakaś malutka ilość światła, ale nie na tyle by obadać otoczenie. Mimo że jest zjawą, to niejako ciągle ją ograniczało ludzkie pochodzenie, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi. Mogła za to w pobliżu wyczuć ciepło paru istot. Nie lubiąc przebywać w takiej ciemności, wiedźma przyjęła swoją astralną postać i natychmiast rzuciła zaklęcie. Z końcówki parasola wytworzyła się kula światła, która znacznie rozjaśniła sytuację. Zobaczyła dość nienaturalny duet. Centaurzyca i... myślała, że to człowiek, ale oddaje zdecydowanie za mało ciepła. Gdzie znajdywało się to drugie ciepełko, które wyczuła?
        - Muszę przyznać, że widzę dość ciekawą kombinację. Witajcie, co robicie w Dol... a właściwie pod Doliną Umarłych?

Awatar użytkownika
Nadeya
Szukający drogi
Posty: 38
Rejestracja: 3 lat temu
Inne Postacie: Esmeralda, Sechmet, Luna, Antar, Rozalie, Aurea, Delia, Mari, Nadeya, Nimfea, Anastasja, Sakura, Imelda, Xenja, Yrin, Zira
Uwagi administracji: Użytkowniczka ma prawo posiadać w sumie 10 kont, z czego jeden slot, jest slotem dodatkowym, otrzymanym jako nagroda, za długie i sumienne wykonywanie pracy moderatora.
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Nadeya » 3 tygodnie temu

Nadeya powoli otwierała oczy, ale nie widziała specjalnej różnicy, wszystko i tak otaczała ciemność. Nie pomagało to w żaden sposób w powrocie do świadomości.

- Śnię? – pierwsze myśli od czasu omdlenia przebiegały przez głowę centaurzycy, a uszy wychwytywały stukanie drobnych pazurków o podłożę, a także czyjś oddech – Nie widzę? – zamrugała kilka razy i na szczęście spostrzegła drobną plamę światła gdzieś w oddali, była już bliska paniki. Teraz mogła przynajmniej trochę odetchnąć.

- Obudziłaś się? – dotarł do niej głos wampirzycy, która najwyraźniej lepiej radziła sobie w mroku.
- Yhym… - Królikoucha z trudem kojarzyła sytuację, jaka zaistniała chwilę wcześniej. – Elisa! – Dopiero po dłuższym namyśleniu się, skojarzyła głos i wspomnienia zaczęły wracać, – Łatek! – pogłaskała pieska, który usiłował wskoczyć jej na grzbiet. – Wiladye, muszę ją znaleźć! Musimy stąd wyjść! – krzyknęła, wstając chwiejnie na nogach, wszystkie jej drżały.
- Wstrzymaj konie Nadeya, wszystko się zawaliło, musimy pójść w stronę światła, by stąd w ogóle wyjść, później zajmiemy się twoją siostrą. Może na ciebie wciąż czeka?
- Może tak, chodźmy czym prędzej.
- Nie będę nigdzie iść, póki nie dojdziesz do siebie, jesteś za ciężka, bym mogła cię łapać, jak znowu postanowisz odpłynąć.

Królikoucha skrzywiła się niezadowolona i tupnęła kopytem, co nie zrobiło specjalnego wrażenia na krwiopijczyni, która jeśli dobrze widziała zarys jej sylwetki, spokojnie sobie siedziała. Blondynka ostatecznie poddała się i postanowiła posłuchać rady towarzyszki, usiadła i postanowiła poczekać chwilę, aż wróci do pełni sił.

- Co się stało z twoją siostrą? – spytała naturianka.
- To już nieważne, stało się i się nie odstanie. Jesteś ranna – stwierdziła, chcąc zmienić szybko temat rozmowy.
- To tylko zadrapania, zacznę się tym martwić, jak je zobaczę – blondynka próbowała zażartować, aby rozluźnić atmosferę.

Chwile trwały w milczeniu, Elisa najwyraźniej postanowiła przejść się po omacku, bo wyraźnie słychać było jej kroki, przynajmniej przez pewien czas. Niespodziewanie pojawiło się światło, oczy dziewczyn przywykły do ciemności, więc potrzebowały chwili, aby zauważyć co za nim stoi.

- My… - zaczęła Nadeya.
- Chwileczkę! Pojawia się nie wiadomo skąd i zadaje pytania? To chyba my mamy do nich większe prawo, co? – spojrzał gniewnie na zjawę. – Kim jesteś, co ty tu robisz i czego chcesz?

Tym razem nawet Łatek, który tak nie przepadał za krwiopijczynią postanowił stanąć po jej stronie i warczał na obcą kobietę gotowy do ataku.

- Wszystko się zawaliło, uciekałyśmy i teraz… - Nadeya nie miała siły na nieufność i podejrzenia, była zmęczona. Chciała powiedzieć, jak było, może trafili na kogoś, kto im pomoże? – Zmierzamy do wyjścia – spojrzała w stronę nikłego światełka.
- "O ile to właśnie jest wyjście" – pomyślała z niepokojem.

Elisa prychnęła niezadowolona z takiego obrotu sytuacji. Niesamowicie irytowała ją obecność zjawy, od czasu do czasu jednak w jej oczach można było spostrzec głęboki żal ukryty pod maską złości.

Awatar użytkownika
Samanta
Zbłąkana Dusza
Posty: 6
Rejestracja: 7 lat temu
Lokalizacja: Jelenia
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Samanta » 1 tydzień temu

        Zdecydowanie zapomniała jaki wpływ na inne osoby może mieć nagle materializująca się zjawa. Trochę zrozumiała ich zaskoczenie, musiała ich trochę przestraszyć. Przynajmniej teraz wie, że drugie ciepło należało do tego małego zwierzątka. Przywykła do agresywnej postawy zwierząt, wiele z nich reaguje tak samo. Nawet możliwość komunikacji z nimi za wiele nie pomagała. Ciągle jednak nie wiedziała czym naprawdę jest ta ludzka kobieta. Niestety nie nauczyła się czytać aur. Miała jednak pewne podejrzenia.

- Masz rację - odparła do dziewczyny i pokręciła głową. - Jestem Samanta. Szukam pewnego miasta i taka dolina wydaje się idealną kryjówką. Spodziewałam się znaleźć coś innego... - dokończyła, jednak nie była zbyt zawiedziona. Dzięki nim nawet nie wiedziałaby o istnieniu jaskini.

        Spojrzała na zawalony tunel. Raczej nie znajdzie tutaj miasta, skoro ziemia tak łatwo się zawala. Zawsze może jednak trafić na podziemia, a to już bardziej zachęcało wiedźmę do eksploracji.
- Cóż, skoro już znalazłam ten tunel, to warto go zbadać. Jeśli chcecie mogę wam towarzyszyć, może znajdziemy dla was wyjście - zaproponowała do grupki i uśmiechnęła się. Czułaby się dziwnie zostawiając teraz dziewczyny same sobie. Szczególnie, że naturianka wyglądała na zmęczoną i poobijaną. Nie wiadomo czy nie zabraknie im w końcu powietrza.

        Przemieściła kulę energii ku wyjściu i zauważyła, że to nikłe światełko jakby... zbliżało się. Po chwili okazało się, że to był latający robaczek. O dziwo emanował białym światłem, zwykle widziała tylko żółte albo zielone.
- Wygląda na to, że trochę więcej się nachodzicie - skomentowała, oglądając świetlika. Nie była to jednak całkiem zła wiadomość. Obecność owada przynajmniej dawała nadzieję, że droga dokądś prowadzi. A ciągle było widać w oddali nikłe światełko. Może dalej jest jakieś rozwidlenie, albo przynajmniej jakaś roślina. Owady muszą coś jeść. Chyba.

        Podniosła swoją zamkniętą parasolkę ku górze i zaraz kula światła przemieściła się na koniec parasolki.
- Możesz w ogóle chodzić? - spytała się centaurzycy, zmartwiona trochę jej stanem. Z zewnątrz wyglądała w miarę w porządku, ale co wewnątrz?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Dolina Umarłych”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość