Menaos[Menaos] Kolejny krok

Miasto położone na skraju Szepczącego Lasu, zamieszkałe przez ludzi. Nad miastem wznosi się przepiękny pałac króla Dariana. Szerokie, jasne ulice, marmurowe chodniki i wieża zamieszkała przez czarodzieja to tylko początek tego co może spotkać Cie w Menaos.
Zablokowany
Awatar użytkownika
Fenrir
Splatacz Snów
Posty: 363
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: [Menaos] Kolejny krok

Post autor: Fenrir » 5 lat temu

Nie powiedział już nic, tylko wysłuchał Sanayi i w duchu podziękował jej, że nie drążyła tematu tego człowieka. Z tego co powiedziała i tonu w jakim to powiedziała nie wynikało też, że w jakiś sposób jest na niego zła za to, że zabił tego człowieka albo, że jest go jej żal. Po niedługiej chwili dostali zamówiony posiłek, a były to dwa kubki mleka i pół bochenka z nożem, którym można było pokroić pół bochenka na kromki. Dotknął kubka po tym jak kelnerka powiedziała, że ciepłe- rzeczywiście takie było, jednak nie było gorące, więc można było je pić, co zresztą dość szybko zrobiła Sanaya, a po chwili w jej ślad poszedł smokołak, jednak on wypił ćwierć kubka, a nie połowę. Poczekał, aż kobieta urwie sobie kawałek chleba i po chwili zrobił to samo. Następnie zjadł urwany przez siebie kawałek chleba i popił mlekiem. Miał sięgnąć do bochenka, aby urwać sobie kolejny kawałek pieczywa, jednak alchemiczka zadała mu pytanie, więc postanowił, że najpierw na nie odpowie.
- Głównie w trakcie dłuższych podróży, czasami jak śpię to też przemieniam się w smoczą formę, jeżeli wiem, że okolica nie jest szczególnie bezpieczna, a muszę przenocować akurat w tym miejscu - odpowiedział i spojrzał na alchemiczkę. - Aaaa... Tylko kilka razy walczyłem w tej formie. Szczerze mówiąc to wolę walczyć w postaci humanoida, bo w tej postaci jestem zręczniejszy - dodał po chwili. Chodziło mu o to, że łatwiej przychodzi mu unikanie ciosów i tak dalej, jednak to, że jest zręczny dało również się zauważyć w trakcie zabaw w łóżku, ale nie wiedział czy Sanaya zwróciła na to uwagę.
- Najczęściej walczę w postaci, w której siedzę teraz obok ciebie, rzadziej w postaci hybrydy, czyli w postaci, w której wyglądam jak człowiek ze smoczymi skrzydłami, a najrzadziej walczę jako "smok" - podsumował pod koniec i sięgnął po kawałek chleba, który zjadł i tak jak wcześniej, zapił go mlekiem.

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 494
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 5 lat temu

Sanaya z zainteresowaniem słuchała obszernych wyjaśnień Fenrira, pogryzając w międzyczasie kawałki chleba. Tak jak z początku była w stanie opróżnić swój kubek za jednym razem, tak teraz piła oszczędnymi łykami, aby starczyło jej do końca posiłku. Uśmiechnęła się na wzmiankę o zręczności smokołaka - zdawało jej się, że dostrzegła w jego twarzy subtelną zmianę, jakby zdanie to miało podtekst, a w aktualnym kontekście mógł on nawiązywać tylko do jednego.
- Wczoraj przemieniłeś się w hybrydę - zauważyła, aby zasygnalizować, że wie, jak wygląda ta forma. - Po przemianie w smoka nie trzymasz jednak przeciwników na dystans? Mówiłeś, że potrafisz ziać kwasem, to chyba szybko załatwia sprawę na odległość, prawda?
Sanaya nie znała się na walce, a tym bardziej na tym, jak walczą smoki czy smokołaki, dlatego to, co mówiła, to były tylko jej prywatne przemyślenia - wolała skonfrontować je z praktyczną wiedzą Fenrira. Zdawało jej się, że mężczyzna lubi temat walki, co oczywiście nie było niczym dziwnym, ona jednak nie za bardzo mogła z nim o tym dyskutować ze swoim marnym rozeznaniem w temacie. Chętnie jednak pytała i wysłuchiwała odpowiedzi, nie z przymusu, a z chęci poznania tematu. I po prostu dla samej przyjemności słuchania jego głosu. Przez moment przemknęło jej przez myśl, czy nie poprosić Fenrira o to, by nauczył ją kilku rzeczy, jednak porzuciła tę myśl. Nie nadawała się do walki, po prostu to czuła - nawet, gdyby znała jakieś podstawowe sztuczki, nie byłaby w stanie zastosować ich w praktyce, była stworzona do zupełnie czego innego.
- Walczyłeś kiedyś przeciwko smokowi? - zapytała nagle, gdy tylko przyszło jej to do głowy.

Awatar użytkownika
Fenrir
Splatacz Snów
Posty: 363
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Fenrir » 5 lat temu

Sanaya słuchała go z zainteresowaniem albo sprawiała takie wrażenie, jednak Fenrirowi wydawało się, że bardziej prawdopodobne jest to pierwsze. Zauważył jej uśmiech, gdy wspomniał o tym, że w ludzkiej formie jest zręczniejszy, dlatego pomyślał o tym, że alchemiczka pomyślała o tym co, ostatniej nocy i "rankiem", robili w łóżku.
- Słusznie zauważyłaś - odparł. W sumie to dla niego znaczyło to też, że Sanaya słucha tego o czym mówi i pamięta to, przynajmniej przez jakiś czas. - Głównie to boją się do mnie podejść, gdy jestem w smoczej formie. I tak, plucie kwasem przeważnie załatwia sprawę i trzyma przeciwnika na odległość, jednak czasami mimo tego to niektórzy, naprawdę odważni podchodzą i zaczyna się walka wręcz... Na koniec dziwią się, że ich oręż praktycznie nic mi nie zrobił, mimo że trafili kilka razy... - dopowiedział. Chyba nie musiał mówić tego, że taki delikwent później umierał, bo Sanaya raczej mogła się tego sama domyślić. Już wcześniej alchemiczka powiedziała mu, że nie zna się na walce i tak dalej, więc gdyby zdarzyło jej się powiedzieć coś źle to nie będzie miał jej tego za złe, jednak poprawi ją, żeby na następny raz nie zdarzyło jej się popełnić błędu. Oderwał kolejny kawałek chleba, zjadł go i popił mlekiem.
- Nie. A gdyby zdarzyło mi się z nim walczyć to podejrzewam, że przegrałbym... Chociaż zależałoby to od wieku smoka i tego czy byłby w swojej prawdziwej formie, czy w postaci humanoidalnej - odpowiedział. Jeżeli ona tego nie wiedziała to zawsze to jakaś nowa wiedza, a nawet jak wiedziała to podzielił się z nią swoimi spostrzeżeniami. Swoją drogą to chciał, żeby Sanaya ponownie się rozgadała, żeby mógł sobie posłuchać jej głosu, jednak raczej nie znajdzie tematu, ewentualnie musieliby zacząć rozmawiać o alchemii. W między czasie zjedli już większą część połowy bochenka chleba, który wcześniej przyniosła im kelnerka.

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 494
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 5 lat temu

Sanaya zaśmiała się cicho - wyobraziła sobie minę tych, którzy próbowali zranić przemienionego w smoka Fenrira mieczem. Oczywiście wiedziała, że im na pewno nie było do śmiechu, ale mimo wszystko jej umysł podsuwał jej czasami obrazy bardziej zabawne, niż logiczne.
- Jako smok nie masz żadnych słabych punktów? - upewniła się. Domyślała się co prawda, że takie istnieją i nawet miała kilka typów, gdzie mogą się one znajdować, ale chciała to usłyszeć od niego. Inna sprawa, że jeśli miała rację, to i tak przeciętny piechur miałby spory problem z sięgnięciem wrażliwych na zranienie miejsc na ciele Fenrira.
Gdy smokołak był zajęty odpowiadaniem na pytanie alchemiczki, ona skończyła jeść oderwany na początku kawałek chleba i nie sięgnęła już po kolejne - uznała, że tyle jej wystarczy, a porządny posiłek zjedzą już u niej. Jak każda dobra gospodyni, Sanaya od razu zastanowiła się, jakie składniki ma w domu i co się da z tego zrobić, aby zaimponować Fenrirowi. "Ach, przecież obiecałam mu szmaragdowe wino! Nie, to muszę coś wymyślić zamiast tej potrawki z grzybami..." Chociaż w głowie aż jej wrzało od pomysłów, ani na moment nie straciła wątku rozmowy i gdy Fenrir skończył opowiadać, nie szukała w panice słów i tłumaczeń.
- Podoba mi się, że udzielasz takich obszernych odpowiedzi - zauważyła z uśmiechem. - Smoka w jego prawdziwej postaci widziałam tylko raz, jeśli mam być szczera, na dodatek tylko z daleka. Byłam wtedy prawie u podnóża gór Dasso, podczepiłam się do pewnej ekspedycji archeologicznej, która badała chram jakiegoś dawno wymarłego kultu. Akurat byliśmy na terenie tego chramu, otwarta przestrzeń, czyste niebo nad głowa, a on pojawił się jakby znikąd. Teraz, gdy o tym myślę, nie był chyba specjalnie duży, wtedy jednak udzieliła mi się panika kilku osób, które pracowały na stanowiskach obok. Stałam jak posąg i gapiłam się na niego. A on po prostu zakręcił kółko nad ruinami, może nas zauważył, a może nie, i poleciał dalej. Smokołacy po przemianie wyglądają tak samo jak smoki, czy da się was rozróżnić?
Zadane przez Sanayę pytanie nie służyło tylko temu, aby poznała anatomiczne różnice między obiema rasami, ale też temu, by sama mogła oszacować szanse w walce jednych z drugimi. W końcu na ciosach się nie znała, ale podczas starcia liczą się również walory fizyczne oponentów, a to już była w stanie oszacować.

Awatar użytkownika
Fenrir
Splatacz Snów
Posty: 363
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Fenrir » 5 lat temu

- Mam... Każdy ma jakieś słabe punkty, nawet gdy wydaje się, że ich nie ma to i tak są. Jednak, żeby trafić w czuły punkt smoka lub smokołaka w smoczej formie to trzeba być naprawdę precyzyjnym - odparł Fenrir. Co prawda nie powiedział jej gdzie dokładnie znajdują się te słabe punkty, jednak jakby nie było to odpowiedział na pytanie, a Sanaya nie pytała o to gdzie konkretnie znajdują się jakieś słabe punkty na jego ciele gdy zmieni się w "smoka".
Gdy skończył odpowiadać na pytanie to poczekał jeszcze chwilę, bo zauważył, że alchemiczka nad czymś rozmyśla, więc wolał w spokoju poczekać na to, aż skończy, przy okazji zjadł sobie kolejny kawałek chleba i zapił niewielkim łyczkiem mleka.
- W takim razie będę starał się ich udzielać jak najczęściej - odparł z niewielkim uśmiechem na ustach. Swoją drogą starał się dość często uśmiechać w jej towarzystwie, żeby nie myślała, że nie jest przy niej szczęśliwy czy coś, jednak to, że się nie uśmiecha nie znaczy, że źle czuje się w towarzystwie alchemiczki, bo tak na pewno nie jest. Następnie wysłuchał opowieści Sanayi o jej "spotkaniu" ze smokiem. Co prawda Fenrir nigdy nie rozmawiał ze smokiem, jednak kilkukrotnie widział smoka przelatującego po niebie.
- Da się odróżnić smoka od smokołaka - odparł Fenrir, jednak to nie koniec, bo jego ton głosu podpowiadał nawet, że ma zamiar to rozwinąć. - Po pierwsze to smokołaki są z reguły mniejsze od smoków, po drugie: smokołaki z wyglądu bardziej przypominają wywerny, a nie smoki. Po trzecie: Smoki są silniejsze, wytrzymalsze i mają twardszą łuskę od smokołaków - rozwinął wypowiedź i zastanowił się chwilę.
- Jak na razie to tylko te trzy różnice przyszły mi do głowy - dodał po chwili.

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 494
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 5 lat temu

Sanaya nie drążyła tematu słabych punktów Fenrira - może wcale nie miał ochoty o tym mówić, w końcu nie jest to nic, czym można się chwalić. Pokiwała jedynie głową i mruknęła "aha" na znak, że zrozumiała i przyswoiła jego słowa.
- To wystarczy, rozumiem już na czym rzecz polega - zapewniła, gdy smokołak skończył wymieniać różnice między swoją rasą, a smokami. Nie spodziewała się, że będą one aż tak znaczące. "Przynajmniej teraz na pewno sobie jednych z drugimi nie pomylę", pomyślała, chociaż nie przypuszczała, by było jej to jeszcze kiedyś potrzebne - przez blisko trzydzieści lat swojego życia spotkała tylko jednego smokołaka, który siedział teraz przed nią, i żadnego smoka, wątpiła więc, by teraz nagle miała zacząć trafiać na nich na każdym rogu.
- Czyli, popraw mnie, jeśli się mylę, ale po przemianie masz tylko tylne łapy i skrzydła? - upewniła się. Z tego co kojarzyła, tak właśnie wyglądały wiwerny, brak przednich kończyn był najbardziej charakterystyczną cechą odróżniającą je od smoków. Fenrir sam przed chwilą przyznał, że jego rasa przypomina raczej te pierwsze jaszczury, dlatego Sanaya wolała upewnić się, że na pewno dobrze go zrozumiała. "Gdybym chwilę poczekała, mogłabym przekonać się o tym na własne oczy... Ale w końcu nikt nie broni mi pytać" rozgrzeszyła się w myślach.
Alchemiczka, czekając na odpowiedź Fenrira, dopiła zawartość swojego kubka i odsunęła go od siebie. Była gotowa do drogi w każdej chwili, sama jednak nie wyszła z propozycją, by już ruszać - na razie jeszcze rozmawiali, te kilka minut na pewno ich nie zbawi. Chociaż z drugiej strony, już dawno minęło południe, Fenrir pewnie będzie chciał odejść kawałek od miasta, aby móc się swobodnie przemienić i wzbić się w powietrze... Może lepiej nie przedłużać.
- Idziemy? - zaproponowała, widząc, że on również skończył już posiłek.

Awatar użytkownika
Fenrir
Splatacz Snów
Posty: 363
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Fenrir » 5 lat temu

Dobrze, że alchemiczka nie próbowała drążyć tematu ze słabymi punktami, wtedy Fenrir powiedziałby jej, że dla bezpieczeństwa lepiej byłoby, żeby jej o tym nie powiedział, poza tym ta dokładna wiedza raczej nie przydałaby się jej... ewentualnie wymyśliłby coś innego.
Kiwnął głową na znak, że zrozumiał słowa Sanayi, gdy zapewniła go, że już wie jaka jest różnica między smokiem, a smokołakiem.
- Nie do końca - odparł i tym samym poprawił alchemiczkę. - Smokołaki mają przednie i tylne łapy, jednak wyglądem i tak bardziej przypominają wiwerny, a nie smoki. Zresztą... niedługo będziesz mogła to zobaczyć - dodał po chwili i ponownie uśmiechnął się do niej. Zjadł resztę chleba i popił to resztą mleka, która została w jego kubku, przy okazji Sanaya już najwidoczniej również skończyła posiłek. Zrobił to samo co ona i odsunął kubek od siebie, tym samym zasygnalizował, że on również wypił wszystko co w nim było, a że zjadł resztę połowy bochenka chleba to mogła zobaczyć.
- Mhm. Myślę, że możemy iść - odparł i wstał. Stanął obok krzesła Sanayi poczekał, aż ona wstanie, a po chwili wziął ją pod ramię. Następnie skierowali się do wyjścia z karczmy i wyszli.
- Domyśliłaś się pewnie tego, że nie będę przemieniał się w środku miasta, prawda? - zapytał, chociaż wydawało mu się, że zna odpowiedź na pytanie to, i tak wolał usłyszeć ją z ust alchemiczki.
- Teraz skierujemy się do najbliższej bramy, odejdziemy kawałek od miasta i wtedy się przemienię. Dobrze? - zapytał, mimo, że wiedział, że Sanaya zgodzi się na to. Skierowali swoje kroki w stronę bramy wyjściowej z Meanos.

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 494
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 5 lat temu

Sanayi zdawało się, że chyba wie, co miał na myśli Fenrir, gdy próbował jej wytłumaczyć, na czym polega ta cała sprawa z kończynami przemienionych smokołaków, nie dopytywała jednak o szczegóły - wkrótce na własne oczy przekona się, czy jej przypuszczenia są słuszne. Bez zbędnych dyskusji wstała i wyszła z karczmy z Fenrirem pod rękę, do samych drzwi odprowadzał ich wzrok obsługującej dziewczyny, ciężko było jednak stwierdzić, co sobie przy tym myśli. W każdym razie nie zawołała ich i nie robiła problemów, gdy wychodzili na ulicę.
Pogoda na zewnątrz w dużej mierze pokrywała się z tym, co spodziewała się zastać Sanaya, gdy wyglądała przez okno - było ładnie, słonecznie, może trochę za gorąco, ale za miastem na pewno zrobi się chłodniej. Na ulicach Menaos było znacznie więcej osób, niż poprzedniego wieczoru, ale nada nie trzeba było przepychać się wśród tłumu, można było pozwolić sobie na spacer.
Chociaż Fenrir spodziewał się usłyszeć odpowiedź na swoje pytanie, Sanaya w pierwszej chwili nie udzieliła. Spojrzała na niego, lekko przekrzywiając głowę i z uśmiechem unosząc brwi - taką minę robi się, gdy nie chce się na głos mówić "Naprawdę musisz o to pytać?".
- Domyśliłam się - zapewniła w końcu. - Prowadź w takim razie.
Z karczmy, którą przed chwilą opuścili, nie było specjalnie daleko do bramy miasta, droga też nie należała do skomplikowanych. Jakąkolwiek trasę by Fenrir nie obrał, nie mijało się po drodze żadnych newralgicznych punktów Menaos, placów czy parków, przez co droga mijała naprawdę spokojnie i bez żadnych zwrotów akcji, może z wyjątkiem grupki dzieciaków, które uciekły z piskiem i śmiechem spod nóg podróżnych.
Po opuszczeniu miasta Sanaya i Fenrir szli jeszcze kawałek drogą, a gdy dotarli do linii drzew, wkroczyli między nie. Jako iż granica lasu była w tym miejscu naturalna, rośliny rosły rzadko i nietrudno było trafić na prześwit wystarczająco duży, aby smokołak mógł się swobodnie przemienić i nie wywoływać przy tym sensacji. Gdy w końcu padła decyzja, że znaleźli dogodne miejsce, Sanaya zatrzymała się na skraju polanki i ostatni raz sprawdziła, czy na pewno dobrze zapięła torbę i niczego nie zgubi. Widać było, że jest trochę zdenerwowana, ale nie spanikowana.
- Jeśli masz dla mnie jakieś wskazówki, z chęcią je przyjmę - zwróciła się do Fenrira pogodnym głosem, który wbrew wszelkim przypuszczeniom nie drżał. Może jednak to była ekscytacja, a nie nerwy?

Awatar użytkownika
Fenrir
Splatacz Snów
Posty: 363
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Fenrir » 5 lat temu

Pogoda była dobra, było ładnie i słonecznie, chociaż trochę za gorąco, jednak gdy opuszczą miasto powinno zrobić się nieco chłodniej, zwłaszcza wtedy, gdy wkroczą w las, aby poszukać polany, na której Fenrir mógłby się przemienić. Smokołak miał na sobie zbroję i mimo wszystko to było mu trochę goręcej niż Sanayi, która miała na sobie tylko ubranie.
Uśmiechnął się, gdy zobaczył minę jaką zrobiła alchemiczka, miała rację, nie musiał o to pytać, bo wiedział, że ona wiedziała o tym o co zapytał, mimo tego to i tak po chwili odpowiedziała mu.
- Jasne - odparł. Szli obok siebie, jednak tym razem Fenrir prowadził. W miarę szybko dotarli do bramy miasta i opuścili je, później przeszli kawałek drogą i na koniec weszli w las. Szukanie odpowiedniego miejsca na przemianę również nie zajęło im szczególnie dużo czasu. Zanim mężczyzna zaczął przemianę to odpowiedział na pytanie Sanayi:
- Właściwie to mam dla ciebie jedną, ale prawdopodobnie ważną, wskazówkę: Najlepiej będzie jeżeli oburącz obejmiesz mnie za szyję i to dość mocno, nie obawiaj się tego, że możesz mnie udusić czy coś, bo tak się nie stanie - powiedział do alchemiczki. Jeżeli mocno obejmie jego szyję to praktycznie nie ma szans na to, żeby spadła.
Następnie smokołak wyszedł na środek polany i przemienił się. Jego ciało na chwilę znikło w świetle, które wyzwoliła przemiana, a po chwili przed Sanayą nie stał człowiek w zbroi, a "smok". Był większy od wiwerny i prawie w całości pokryty czarną łuską, tylko smocza łapa nie zmieniła koloru i dalej była bladoczerwona. Na głowie Fenrira widać była dwa dość spore rogi, a jego ogon zakończony był kolcem, który po pierwszym spojrzeniu wydawał się bardzo ostry.
Na alchemiczkę patrzył takim samym wzrokiem jak wtedy, gdy był humanoidem. Położył się, podpierając łeb na przednich łapach i w spokoju czekał na to, aż Sanaya wespnie się na jego grzbiet.

Awatar użytkownika
Sanaya
Tkacz Marzeń

Rola

Posty: 494
Rejestracja: 5 lat temu
Ranga: [img]http://granica-pbf.pl/images/ekspert%20moderator.png[/img]
Kontakt:

Post autor: Sanaya » 5 lat temu

Nim jeszcze Fenrir skończył mówić, Sanaya już mu przytakiwała ruchem głowy - każda wskazówka na temat tego, czego ma się trzymać, była dla niej naprawdę cenna. Może sama też by do tego doszła, wierzyła jednak, że nie jest pierwszą osobą, którą Fenrir bierze na swój grzbiet, dlatego wie najlepiej, jaka pozycja pasażera jest wygodna dla obojga. Wzmianka o duszeniu wywołała u alchemiczki parsknięcie rozbawienia - nawet teraz, gdy smokołak był jeszcze w swojej ludzkiej formie, nie miałaby szans go udusić, a co dopiero po przemianie.
- Będę się trzymała z całych sił - zapewniła, znowu gorliwie kiwając głową. Już od jakiegoś czasu w jej głowie ekscytacja mieszała się ze strachem, aktualnie jednak górę brało to pierwsze. Cóż się dziwić - osoba, którą fascynuje wszystko co nowe i nieznane, właśnie miała być świadkiem przemiany zmiennokształtnego i, co lepsze, miała odbyć lot na jego grzbiecie. Dobrze, że jeszcze nie zaczęła piszczeć z zachwytu.
Sanaya cofnęła się za linię roślinności, gdy Fenrir wystąpił na środek polany - domyśliła się, że zaraz będzie zmieniał formę, nie chciała stanąć mu na drodze. Nagły błysk sprawił, iż alchemiczka zmrużyła oczy i zasłoniła je przedramieniem. Chociaż próbowała spoglądać spod rękawa i tak nie mogła nic dostrzec, a gdy w końcu zaczęła rozróżniać chociaż kontury, było już po wszystkim. Mimo czarnego powidoku, jaki nadal widziała, postąpiła kilka kroków do przodu, oczy jej błyszczały, a szczęka lekko opadła. Przez moment przyglądała się Fenrirowi jak urzeczona, podziwiała jego skrzydła, ogon, wydłużoną gadzią głowę. Na trochę dłużej utkwiła wzrok w prawej przedniej łapie smokołaka - pokrywające ją łuski zdawały się być bledsze, niż u jego ludzkiej formy. Mimo przemiany Sanaya nadal rozpoznawała jego oczy, coś jej mówiło, że dzięki nim poznałaby go bez względu na okoliczności.
- Wyglądasz wspaniale - oświadczyła w końcu z zachwytem w głosie. Ze strachu, jaki odczuwała jeszcze niedawno, nie pozostał ani strzępek, pewnie podeszła do smoka i przez moment jeszcze gładziła go po szyi. Fenrir kątem oka mógł dostrzec uśmiech na twarzy Sanayi, gdy cofnęła się o krok. W końcu jednak go dosiadła, uczyniła to z pewną ostrożnością i starannością - wcześniej nie przyglądała mu się tylko ze względów estetycznych, ale również pod kątem tego, że ma podróżować na jego plecach i obojgu ma być wygodnie i bezpiecznie.
- Gotowa - oświadczyła, mocno obejmując Fenrira za szyję. Torba, którą wcześniej alchemiczka przesunęła na plecy, teraz częściowo oparła się o grzbiet smokołaka, przez co nie powinna nikomu zawadzać czy obijać się o bok.

Awatar użytkownika
Fenrir
Splatacz Snów
Posty: 363
Rejestracja: 5 lat temu
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Fenrir » 5 lat temu

Kiwnął tylko głową, gdy Sanaya powiedziała, że będzie trzymać się z całych sił. Jeżeli dotrzyma słowa to nie powinna spaść z jego grzbietu. Jeszcze przed przemianą założył hełm na głowę i dopiero wtedy zaczął się przemieniać. Widział jak alchemiczka cofa się za linię roślinności, trochę ją rozumiał, w końcu ona pierwszy raz będzie świadkiem tego typu przemiany.
Zdawał sobie sprawę z tego, że błysk światła, który powstał w trakcie przemiany może chwilowo oślepić kogoś kto ogląda przemianę, dlatego osoba ta nie mogła obejrzeć przemiany w całości. Po przemianie, gdy już położył się na chwilę, aby poczekać na to, aż alchemiczka wsiądzie na jego grzbiet. Widział przy tym jak mu się przygląda i bada wzrokiem. Gdy powiedziała, że Fenrir wygląda wspaniale w smoczej postaci to uśmiechnął się on po smoczemu, przy czym dało się zauważyć jego ostre zęby.
- Dziękuję - odparł. Jego głos był mocniejszy i trochę inny niż ten, który miał w humanoidalnej postaci. Poczekał, aż w końcu alchemiczka wsiądzie na jego grzbiet i "ułoży" się w najwygodniejszej dla niej pozycji. Poczuł też jak objęła jego szyję. Gdy oświadczyła, że jest gotowa to Fenrir wstał i wziął krótki rozbieg, a następnie wzniósł się w górę. Najpierw lecieli dość nisko, bo niewiele dzieliło ich od koron drzew, jednak cały czas wznosili się ku górze. Smokołak znał kierunek, w którym miał lecieć, bo wczoraj Sanaya powiedziała mu w jakim kierunku od Meanos znajduje się wioska, w której alchemiczka ma swój dom.

Ciąg dalszy: Sanaya i Fenrir.

Zablokowany

Wróć do „Menaos”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość